Ksiega
1 1 | Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie,~Gdzie się
2 3 | kapelusz i wracał~Tamtędy, kędy przyszedł, ale drogę skracał,~
3 3 | A coraz się przybliża, kędy ptaki siedzą:~Tak skradał
4 3 | ptasznik patrzy w sidło, kędy szczygły zwabia,~I razem
5 4 | które stały przy kaplicy,~Kędy mieli się rankiem zebrać
6 4 | w mieście Częstochowie,~Kędy jest obraz tylu cudami wsławiony~
7 4 | Mają też i swój smętarz, kędy bliscy śmierci,~Ptaki składają
8 4 | w miejscach dostępnych, kędy człowiek gości,~Nie znajdują
9 5 | stronę,~W kąt. ~ ~Z kąta, kędy wisiał portret nieboszczyka,~
10 5 | pustego zszedł pobojowiska,~Kędy zostały trupy, ranni i zwaliska.~ ~
11 6 | gościniec, na drogi rozstajne,~Kędy działy się jakieś rzeczy
12 9 | echami zwierciadlanej sali,~Kędy Hrabia, Gerwazy i dżokeje
13 9 | Szlachtę wieść na dwór, kędy stała druga rota.~Nadaremnie
14 9 | aż pochylił;~Maciek tam, kędy bagnet wkłada się na rurę,~
15 11| krwawy~Zrobił na kurnik, kędy Zosi gospodarstwo~Zniszczył,
16 11| damskiego, do owej komnaty,~Kędy Tadeusz mieszkał przed dziesięcią
17 Ob| Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie.~Książę Jabłonowski,
18 Ob| w miejscach dostępnych, kędy człowiek gości,~Nie znajdują
|