Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Cyprian Norwid
Proza

IntraText CT - Text

Previous - Next

Click here to hide the links to concordance

IV

I płynęliśmy jeszcze dni trzy - i jeszcze pół dnia - co uczyniło razem sześć dni - a około południa dnia siódmego wyszedłem na pokład okrętowy, czując uciśnienie smutku - smutku, którego treść i powód były mi zupełnie nieznajome. albowiem boleści wnętrzne i udręczenia ducha, które się bezpośrednio i doraźnie z pochodzenia swojego nie tłumaczą. Co większa, sama wrażeń ekonomia i następstw ich porządek nie rzeczą dla śmiertelnika najjaśniejszą.

Jakoż, wielce chcąc płakać, ale nie mogąc i jednej łzy uronić, aby spadła w Ocean, przysłuchiwałem się periodycznemu chrząstowi budowy parostatku z niedbałością człowieka, któremu jest wszystko obojętne. Cywilizacja zaś szła jak nigdy, wielką dymu kolumnę na niebiosach i nikły ślad na falach Oceanu zostawując za sobą.

Ludzie dzicy z tłumaczem przechadzali się po pokładzie, ogłaskując rękoma poręcze i wręby okrętowe - a widziałem radość na ich obliczach, że tak wszystko równo, pięknie i gładko.

Wszelako siedząc, nie powiem: w zadumaniu, ale w czczości myślenia, rozświeciło mi się nagle zupełne pojęcie istoty smutku mego - rzecz, której się bynajmniej nie doszukiwałem sztuką badania. Tak dalece pewno jest, ażeby zapalić ogień, urządza się zaprawdę długo wszelakie palne materiały i zanieca się iskrę; ale ażeby buchnął tenże ogień, trzeba jeszcze dla tego wszystkiego chwili pewnej, która, siebie nadto dodając, czyni, nagle całość płonie. I nie inaczej rzecz się ma z myśleniem.

I oto więc rzekłem sobie naraz: "Zaiste, że przyczyną smutku mojego jest zupełna samotność - Cóż albowiem wszystkość tych obywateli okrętu naszego pomoże mi, albo w czymże jesteśmy sobie współudzielni? Nie wystarczyłoż oto siedmiu dni, ażeby dojść do tego, otworzywszy usta, można wiedzieć naprzód wszelakie następstwa dialogu - wiedzieć: co człowiek czuły, i co oburkliwy obywatel, i co energiczny oficer, i co Archeolog, co Emigrant, i co Redaktor-jednego z bardzo użytecznych europejskich czasopismów - odpowiedzą. Myśl żywotna w ludzkości byłażby tak mechaniczną pracą i tak źródłowej żadnej wnętrzności swojej nie mającą? Prawda jestże tylko ostatecznością wynikłą ze starcia się i wzajemnego odpychania jednostronnych humorów rozmawiających z sobą obywateli? Ale sama przez się azali, powtarzam, prawda nie jest niczym, tylko czczością myślenia? - tylko jestże ona jakoby tym miejscem na coś przypadkowego, i jakoby idealnie pojętą próżnią, o której się mawia w umiejętnościach, wiedząc wszelako, próżni nigdzie nie ma? Jednym słowem - jestże więc prawda kłamstwem?

Albo - mamże raczej przypuścić jako obowiązujące ostatecznie pojęcie: prawda jest wynikiem tylko samej redakcji myśli i zdań? I że ona przeto jest jako te na cyrkach płatnych amazonki, które z pędzącego wokoło siodła i konia podskakując, przebijają czołami w korony ubranymi wielki arkusz bibuły, ażeby po drugiej tegoż arkusza stronie na uciekającego upaść źrebca, przy oklasku i przy śmiechach rzeszy patrzącej ?

Zaiste, że jedna jest rzecz łącząca doskonalej obywateli okrętu tego rzecz, mówię, jedna jest."

A słowa te wyrzekłszy, uderzyłem nogą w ruchomy pokład statku, jakoby powiadając sobie samemu: "Oto jest ta rzecz jedna i nic więcej." Szczególniejszej natury powiew i poświst zerwał płaski kapelusz jednemu z chłopców okrętowych, porzucając go precz, daleko na fale Oceanu - a na kapeluszu tym wokoło była wstęga czarna i był złocony na niej napis Cywilizacja.

 




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL