| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Cyprian Norwid Pierscien Wielkiej-Damy Czyli Ex-Machina-Durejko IntraText CT - Text |
MAGDALENA
zbliża się do stołu i, podnosząc swą
rękawiczkę
Rękawiczka ta jest mnie
rzucona...
Moja własna!...
- tumiej szczególniejszy!
Polecenia Marii gdyby wszyscy
Tak starannie pełnili...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
STARY-SŁUGA
wchodzi i wygłasza
Nadzorca
Tych, co urządzają ognie-sztuczne,
Przysłanym jest od Pani Hrabiny
Po niejaki abrys...
Ona w głowie
Zapala mnie fajerwerk - - doprawdy!
Niechże wnijdzie - bo ani wiem, co chce.
SZTUKMISTRZ
wchodzi - poprawia ustroju włosów i jednym tchem mówi z
płynnością
Miałem zaszczyt przedstawić
Hrabinie
Wzory kilku fajerwerków - które
Zapalane były z pewną sławą
(Że tak pochlebiam sobie)...
- zwłaszcza ów
Wyobrażający pawi-ogon,
Przedzierzgnięty Kupidyna lancą,
Gęsty po wielokroć zyskał aplauz!
Tak że mnie na rękach (z przeproszeniem
Wielmożnej pani) chciano unieść...
Lubo wówczas dodałem (przyznam się)
Dwie fontanny-serc, a każde serce
Pękało za sceną... i to była
Jak gdyby porażka w małej bitwie,
Gdy na przedzie gorzał jasny tryumf!
- Nie zrobiło to jednak Hrabinie
Przyjemności...
Więc proponowałem
Całą postać Kupida w płomieniu
Różowego koloru...
Jakoś nieraźnie
Podjęła myśl... chciała coś lżejszego
(Kupid bowiem cały to machina,
Której się nie stawi w parę godzin!).
- Dalej zeszedłem więc do rzeczy prostszych:
Do słońc, gwiazd, komet...
Tu przysłany zostałem po abrys.
Czy nie można by na przykład... ZERO?
My w sztuce nic "zerem"
nie zowiemy,
Lecz: "pierścieniem".
Zrozumiany zostałem! - nareszcie
W życiu raz! (za pozwoleniem pani).
(Jeszcze i ten mnie hołdy swe niesie...)
Dwa pierścienie można przeszyć strzałą.
Bardzo
można... owszem - to się rabią:
Dodając po bokach skrzydła-papug,
Przecierając tło ognistą-miotłą,
Tam i owdzie popierając grzmotem,
Błyskawicą z lekka budząc efekt,
To uchodzi...
- to miewa swój urok.
Więc -
najprostsza rzecz... nie ma co szukać.
Szczegóły - obmyśli sam artysta.
Nareszcie
zostałem odgadnięty,
Raz na życiu!...
- uniżony sługa.
Zacnej Marii
słyszę lekkie kroki,
Muszę jej maleńką scenę zrobić...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Droga! dobra!... niekiedy zabawna,
Krytykuję ją i kocham równo,
Raz naiwność dziecka w niej - drugi raz
Coś posągu kamiennego widząc.
To jako piastunka, to jak sztukmistrz
Na tę śliczną patrzy się postać...
Skoro Hrabina wchodzi, Magdalena ku niej z wyrzutem
O mało
że wszystko nie zniszczone!
O mało żeś nie zdradziła-siebie!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjęłam ci Szeligę, jak chciałaś,
Osładzając jemu jak najgrzeczniej
Twoje ostateczne-odmówienie - -
- By zaprzątnąć czarne jego myśli,
O zwyczajach mówiłam pokoleń,
Co patryjarchalnie jeszcze żyją;
Gdzie ceremoniałów-samobójstwa
Nie spełniane są na ludzkich sercach!
- Pokazywaliśmy sobie wzajem,
Jakie są tam gesta w towarzystwie:
Ty nadbiegasz... i z przekąsem ziemskim,
Widząc nasze ręce połączone,
Usuwasz się...
- jakże? można było
Dać MU przeto nadzieję tryumfu!
Doprawdy,
że pełnić instrukcje twoje
Zadaniem jest płótna-Penelopy!
Musiałam
się potem upracować,
Tokiem waszych obracając rozmów,
Jak zębatym-kołem gdzieś w fabryce...
Tak niezręcznie zdradziłaś się, pani!
Zdradzić
się nie mogłam.
Magdaleno!
- Wyszło mnie z ust może i dzieciństwo,
Lecz umiałam się cofnąć natychmiast.
Cofnięcie te było jeszcze gorsze!
Bo - może -
też i ja kiedyś!... miałam
Kruszyneczkę ziemskiego uczucia...
Dla osoby - którą dziś oddalam.
Otóż to!... co właśnie zaszkodziło...
Kruszyneczkę!... jakiś błahy atom...
Trzeba cofnąć i to, mój aniele!
Bo popsowasz znów, co naprawione -
*
Trzeba, abyś ziębiła go ciągle...
Gdzież ja zdołam tylko tym się zająć!
*
Lecz ty jesteś dobra, ty - cierpliwa:
Ty zbawiłaś mnie już raz, przed chwilą,
Zbawiaj, proszę, dalej - ciągle zbawiaj!...
Zbawicielką będziesz twojej Marii,
Magdaleno!... proszę cię, bądź
dobra...
Trudne jest to - lecz początki
niezłe
Umiałyśmy zaszczepić...
Nieprawdaż ?
Zdało się mnie, iż odszedł, jak przyszedł.
Niezupełnie... lecz coś podobnego...
Przyjmę wreszcie trud ten zbawicielstwa,
Na cokolwiek mnie on może narazić,
Daj mi wszakże słowo, że co? - kiedy? -
Mówić będziesz lub czynić?... w tej mierze
Zastosujesz do baczności mojej.
Więc - na przykład - - -
siądź tu, chwilkę jeszcze:
Czy nie miałabyś czego na oku,
Co by twoje puste miejsce wzięło
W sferze serca... dla pana Szeligi?...
Panienek tu będzie znaczny dobór,
Skoro szłoby o osoby młodsze...
Całej okolicy przyszłe matki,
Coś, doprawdy, jak wtóra społeczność.
Zapominasz tylko kwestii-wieku:
Żadnej nie ma... na przykład w twych latach,
Żadnej twego wzrostu...
Najzupełniej
Wyjaśniłaś mnie niepodobieństwo!
Wszystkie prawie są dziećmi - -
MAGDALENA
z udanym zadziwieniem
Mniemasz wszakże, że pomysł
dobry jest,
Gdyby się go potrafiło użyć -
I że miewam oka rzut sokoli,
Gdy tobie pragnę być użyteczną?
Magdalenko! ty masz wielki rozum.
Z-ziębiać, chłodzić
trzeba nieoszczędnie
Te ziemskie uczucie wielbiciela -
Sposobem tym... może by i przyszło
Do wygluzowania zupełnego,
A mógłby ON także znaleźć spokój!
Brodę nosi, był i w Jerozalem -
Tylko że różańce gubi w Morzu
Martwym...
Apolog niezrozumiały!
Który ledwo że mnie potrafiłaś
Na człowieczą mowę wytłumaczyć...
Magdalenko! ty rozum masz wielki!