| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Cyprian Norwid Pierscien Wielkiej-Damy Czyli Ex-Machina-Durejko IntraText CT - Text |
Główny salon Willi - z szerokimi drzwiami na werandę i pobocznymi do salonów innych.
Dzięki, że przyszedłeś -
Niekoniecznie, jest już wiele osób.
MAK-YKS
zbliżony do obnoszącego ciasta
A nie było mi to arcyłatwym,
Bo czuję się cierpiącym cały dzień -
Nie jedz tego: może ci
zaszkodzić...
- To dla dzieci, co dużo biegają
I apetyt mają za-ostrzony...
Spostrzegając Szeligę w zbliżeniu ze swym krewnym
Ta willa
Zewsząd smakiem tchnie Pani Hrabiny -
I ozdobą jest prowincji naszej -
Grzeczność panów nadaje jej ceny -
Pani grzeczność czyni tę uwagę -
Kto jest Mak-Yks? jeśli spytać wolno...
Panienek
nie mogę uspokoić,
Tak im u Hrabiny jest wesoło.
Bez różnicy
wieku i płci - wszyscy
Podzielają uczucie też same.
Werandy odpatrzeć się nie można -
Pan (co
wiele widziałeś ciekawości),
Czy gdzie takich ślicznych istot grono
Zachwycało kiedy oczy jego?
Skoro
obskoczyły panią domu -
Dzieweczki te i prawie dziewice,
Napatrzeć się dość nie było można.
Piękności
nieco widziałem - prawda -
Nie byłem jednakże tak wysoko,
Ażebym się przytomnym tam znalazł,
Gdzie Najświętsza-Panna z wysokości
Uśmiech swój rzuciła śród aniołów...
Słuchać tego nie mogę - to grzech jest.
Wybornie!
Ciągle tak trzeba ziębić.
Więc
to grzech,
Co wszystkie natchnionych mistrzów pęzle,
Dłuta i litanie wyśpiewały?!
Jest to
tylko fikcją, nie już grzechem.
Ale Pani Hrabina purystką
jest -
Jak Durejko.
Bynajmniej!
Tylko przy wesołości ogólnej
DZIECI tylu... może się tak zdawać...
MAGDALENA
z umyślną niezgrabnością
Ty sama zapytaj, z twym dowcipem,
Czemu on smutny?
HRABINA
idąc umyślnie do Szeligi
Jeśli pan smutny,
Niech pan je, lub co chłodnego przyjmie.
SZELIGA
zbliżając się do stołu
Powiadają, że smutni jeść winni.
Jest to stan nie tyle apetytu
Wzbudzający, ile sił trawienia -
Rzeczywiście? więc, westchnąwszy, jedzmy.
Na morzu się także często
jada? -
Odpływając na przykład od ziemi,
Która rąk za nami nie wyciąga -
Są, którzy na morzu jeść nie mogą...
Niektóre osoby ze środkowego wyjścia wchodząc
Weranda jest, bez przysady, cudo!
Akuratnie że cudo... i koniec...
Jest to
zaczarowana wyspa - - cóż?
Czy kto schwycił porównanie lepsze?
- Mości dobrodzieju, te cyprysy
(Które-to są drzewa romantyczne)
I innych dość krzewów pochylonych
Czynią widok ekstra-ujmujący!...
Brakuje tu
jeszcze jednej rzeczy -
Lecz nie obmyśliłam dla niej kształtu,
- Chcę, ażeby od strony cyprysów
Mały ogrodowy-grób przeświecał...
Ach! Pani
Hrabino Dobrodziejko,
Jakże można grób tak blisko domu!
Ogrodowy-grób, pozór jedynie...
Gdzie by można wieczorem odetchnąć...
U Egipcjan
z trumną poufałość
Dochodziła do spół-wieczerzania - -
Przyznam
się, że i ja w Durej-Woli
Położyłem psu grobowy kamień,
Na którym brzmi wiersz Durejkowej -
Jak jest ten wiersz? wydeklamuj, proszę...
A, to
ślicznie! to pani poetka -
Czemu też to było nam ukrywać...
A, to ślicznie! pani wiersze robi!...
Dajże pokój - śliczny przykład pannom!
Klemensulko
sobie żarty stroi -
Taki dziś jowialny!
Czyliż
wiersze
Uwłaczają temu, co je tworzy -
Homer z
biedy umarł, mój paniczu!
-Ale jest w przysłowiach wierszowanych
Sporo sensu i zdrowego umu:
Zwłaszcza, kto je zgłębić usiłował.
Jak ten pomysł grobu się podoba?
To nie
swój jest pomysł - to Egipcjan,
Co byli z mumiami ożenieni,
Jedli z nimi, pili i tańcowali -
Co też zgrabnie musiało wyglądać!
To jest
pomysł SMUTNY... z tej przyczyny,
Że miewają go ludzie wyzuci
Z pewnego uczucia żywotnego...
* * * * * * * *
Ale - nie chcę panią w te głębokie
I mało zabawne wieść tajniki...
Proszę - proszę - jak najpiękniej proszę!...
Zgon brzmi
nieustannie w ładzie życia,
I nieledwie w każdym dopełnieniu,
Jedną ze strun jego stanowiąc;
Kto ją odrzuci z żywota harfy,
Naddać potrzebuje, co pominął,
Potrzebuje widoków cmentarnych - -
Z przyczyny tej jest to arcysmętne.
Nie z przyczyny nagrobków kamiennych!
HRABINA
zbliżając się do mówiących
Co tu państwo mówią zabawnego ?
Ciągle o tym grobie-ogrodowym -
Niemało się sama
namyśliłam
O tej rzeczy - i, jak pocznę, nie wiem.
Chcę, by to był i grób, i altanka -
Spostrzegając się obok krewnego swego
Mak-Yks! - żeby nie wyszło z
pamięci:
Jutro u mnie być musisz koniecznie,
Należy coś swobodnie pomówić
O różnych zaległych interesach - -
Pani -
Wybierajmyż grę dla dzieci,
Lub dwie różne, stosownie do wieków.
Ja głosuję za dwoma lub trzema.
Na werandzie! o tak, na werandzie!
Bawić się życzemy wszystkie razem.
Tyle miejsca owdzie i tak równo
Na ścieżce ostatniej jak w salonie.
Pomiędzy gałęziami wonnych drzew
Szklarnie globy tam i owdzie wiszą,
Jakby niedojrzałe pomarańcze,
Które błysną światłem na czas mroku.
Brzegami trawników, na werandzie
Grać wybornie w pantofel i w kotka!
Starsze panny w salonach niech sobie
Z poważnymi przestają osoby...
Panieneczki przeciwnie - w salonach
Niech pod okiem starszych zostawają,
Gdy my pójdziem, w ścieżkach ocienionych,
Ramię w ramię, każda z przyjaciółką...
Zwiedzić wszystko, co jest... aż do murów!
Na werandzie! o tak! na werandzie
Życzemy się bawić wszystkie razem -
Panienki te, co są uwieńczone,
Mogą bawić się i na werandzie.
Gry tymczasem znajdziemy stosowne -
Trzeba zawsze dystynkcję zachować,
Jakkolwiek są wszystkie umiejętne
I kształcone według systematu
Durejkowej... powiedzieć mogłabym
(Lecz, z rozlicznych czerpiąc pedagogi,
Nie przywłaszczam sobie ich essencji -)
SĘDZIA
doskakując do drzwi werandy
Essencja zowie się "wszech-wyskokiem"!
Według rodowitej samo-wiedzy.
Ale nie jest wyskokiem-wszech-stronnym...
- Mon mari est puriste!...
PIERWSZY I WTÓRY Z GOŚCI
razem
Arcysłusznie!
Arcysłusznie - vivat, Panie Sędzio!
Przyszedł czas własnej terminologii!
MAGDALENA
opiekując się jedną z panienek
Każdej wieńce z lauru zamieniamy
Na kolory do włosów stosowne -
Jak jej pięknie w niebieskim?
Uksztalcić gust niedrobną jest
rzeczą,
I lubo podrzędną, jednak słuszną.
Same musiem znać się na ubraniu
Według pory i potrzeb społecznych -
HRABINA
obchodząc się inną panienką
Jak jej pięknie jest z amarantowym
-A Anielka?
STARSZE I MŁODSZE
od drzwi werandy
W pierścień! w
pierścień! w pierścień! niech Anielka
Pozwolenie grania w pierścień zyska,
Wielkim kołem równo i wesoło -
A pan będziesz fanty miał w
koszyku,
I dopiero sąd!... dopiero kary!
W pierścień, w pierścień, jednym wielkim kołem!
Starsze niech zostaną na werandzie,
Młodsze mogą w pierścień grać w salonie.
Miejsca tam więcej jest niż potrzeba!
W pierścień, w pierścień, w pierścień! całym kołem.
Sama wstążkę dam... i tę obrączkę.
Wielki Mogoł mógłby nieść
u czapki
Brylant Pani Hrabiny - istotnie -
Jakby błyskawicę kto nawłóczył -
Wszelki brylant jest z czapki Mogoła,
Albowiem umarłym on klejnotem,
Świeci, ale zatrzymuje wartość...
Zdaje mnie się, że dziś
najwłaściwiej
Błyskotka ta będzie używana.
Swą wielkością, blaskiem swym, doprawdy
Jakby na ten cel była zrobioną.
Klejnot taki cenę ma sam w sobie
I nie tylko dzieciom się podoba -
Pierścień pani podoba się
wszystkim.
- Wszystkim się podoba pierścień pani.
SZELIGA
który na ustroniu z Magdaleną siedział, porywając się
Pani swój daje pierścień? - to ja gram...
Nie - ja mój pierścień cofnę od grania...
MAGDALENA
do Hrabiny z przyciskiem
Dobrze -
Ona swój da pierścionek...
-O! pani,
W takim razie ja nie gram - dlatego,
Że musiałbym w drugim być salonie,
Gdzie dla blasku fraszki utraciłbym
Uczestnictwo w blasku właścicielki!
MAGDALENA
wysłuchawszy Szeligi mówienie, do Hrabiny
Aklimatyzować się nawykłem,
Jednakże poczuwam chwilę febry...
MAGDALENA
patrząc w oczy Szeligi
To - nerwowe tylko przesilenia,
Które często z przyczyn są tajemnych -
Ludzie, choć klimatów nie zmieniają,
Bywa, że tym podlegli są wpływom.
Jest to czasem i z moralnych przyczyn:
Rozczarowanie nieraz jakby dreszcz
Przejmuje - i to tak istotnie,
Że można być z ducha zaziębionym!
(Wyrażenie, które pan Durejko
Zastąpić umiałby szczęśliwszym,
Lecz które pewny stan nie-zwany,
Ale znany... określa mniej więcej...)
Osoby są, od których odchodząc
Ziemia nam przestaje być okrągłą,
Niesłychanie płaszczy się a płaszczy...
Słońce ma ckliwy blask i mosiężny...
Zieloność jest jak na bilardzie
Sukno czyste, równe i porządne.
Dlaczegoż to ludziom przypisywać?
Bo - inne są osoby - od których
Niekiedy odchodząc... widzisz... schody
I próg dziwnie nadobnych kształtów;
Spostrzegasz, że sień, że przedsionki
Światłem są owiane szczególniejszym,
Słońce tam mistrzowskim działa pęzlem.
A jeżeli wtedy wiatr i burza,
To otwierasz piersi ku zamieci,
Coś w niej uskrzydlającego czując.
Wstają i mają się ku drzwiom bocznego salonu.
MAGDALENA
z udaną obojętnością
Jakże i próg może być pięknym? - och!!
Homer w Odysei próg opiewa,
Gdzie stanęła stopa Penelopy...
Dowód to niemały!... lecz ten ot próg?...
Nie jest i on bez pewnego wdzięku -
Kiedy te osoby w bocznego salonu odrzwiach znikają, wchodzi samotnie Mak-Yks i usiada u stołu, gdzie są jedzenia.