| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Cyprian Norwid Pierscien Wielkiej-Damy Czyli Ex-Machina-Durejko IntraText CT - Text |
SĘDZIA
wchodząc z SZELIGĄ
Jakem Klemens Durejko! dotrzymam
Choćby nawet sekretu - co więcej,
Że to żaden sekret, to - dyskrecja...
Głośno
Co komu do tego, czy lokator -
Dwu-stronnie
(Mówi
się tu: lokator godziwy,
Przyzwoity człowiek, akuratny,
Nie zawalidroga albo próżniak,
Nie lada kto z ulicy - włóczęga...)
MAK-YKS - bez powitania, zostaje u swego zatrudnienia.
Jeśli, mówię, czyni to lub owo?...
Doktrynalnie
Sekret
a dyskrecja - są dwie rzeczy,
Rozróżnienie zaś sensu z literą
Należy do prostej prawa wiedzy,
Którego się pierwej sędzia uczy,
Niż sędzią jest... a Durejko bywał
I jest... (choć na teraz polubownym).
Do Szeligi
Astronomię pan zna - ja Prawo
znam.
Niemieckiego mieliśmy Doktora
W Akademii Dorpackiej - ten uczył,
Bywało, z an-zacem szczególniejszym!
SZELIGA
Astronomia
nie jest tajemnicą,
Ni jedynym moim zatrudnieniem,
Szło mnie tylko, bym się wytłumaczył,
Dlaczego okna te, ta wysokość,
Stosowniejsze są dla mnie niż owe...
Poglądając uważnie w okno
Co to jest
ów roz-stęp między mury,
Dający na drogę, czy ulicę?
SĘDZIA
Nie ulica
to, lecz zajazd owdzie
Do pałacu, na lewo, w tym parku.
Okno jego boczne przełyskuje
Przez gałęzie klonów i akacyj -
Do hrabiny Harrys on należy,
Która tu rozszerza swoje włości
I opiekę swą nad sierotami
Płci obojej, a zwłaszcza niewieściej.
Lecz Durejki dom, jak stał, tak stoi,
Durejkowej-pensja pełna panien!
SZELIGA
do siebie, w oknie
Któryż
kiedy Astronom trafniej
Perturbacje-gwiazdy mógł uważać -
*
(Każdy
powóz zajeżdża tą stroną,
Tamtędy powraca - a te okno
Salonowej oknem jest cieplarni...)
*
Lat dwa! śladu STÓP JEJ nie widziałem.
SĘDZIA
prowadząc spór z Mak-Yksem, stanowczo daje się niekiedy
słyszeć
Nie
słów tu potrzeba, ale czynów...
W całym domu odmienia się wszystko!
MAK-YKS
Umowy wszelako pozostają -
SZELIGA
do siebie
(Powóz Jej... i nawet kraniec szaty!...)
SĘDZIA
do Mak-Yksa, głośniej
Co do
umów, są ważne i żadne...
Dotrzymane z obu stron, lub wcale.
SZELIGA
dwuznacznie, lubo w monologu, i patrząc w okno
Promiennie tu musi jaśnieć Wenus!
SĘDZIA
do Mak-Yksa
Właśnie
że decyzja Astronoma
Dziś lub jutro wszystko poodmienia!
Obracając się do Szeligi-patetycznie
Wenus i
Mars, i Saturn - i inne
Ciała tu niebieskie, jak na dłoni,
Mości Dobrodzieju!... noce! i dnie!
Czynią swoje mądre apparycje -
(Które znał litewski nasz Poczobut
I opisał lepiej niż Kopernik!)
SZELIGA
Idzie mi
więc (czego nie ukrywam)
O widok właśnie że w tę stronę...
Doktrynalnie
Mam
astronomiczne doświadczenia
Sprawdzić - - na różnych punktach globowych
Próbowane z pilnością szczególną.
- Łaskawemu panu, widząc jego,
Nie potrzebuję dodawać, ile
Astronomia jest nauką cenną.
A że tu ją jedynie mam na celu
- Niższy apartament sobie wziąłem
I zatrzymam - te zaś wyższe pokoiki
Ułatwiać mnie będą obserwacje.
SĘDZIA
gwałtownie do Mak-Yksa
Acan się wyniesie pod strych - i dość.
SZELIGA
dostrzegając spór
Myślę
wszakże, że praw tu niczyich
Nie nadwerężyłem przyjściem moim,
Ani że te stało się istotną
Dla kogokolwiek bądź zawadą...
- Inaczej albowiem: ustąpiłbym!
SĘDZIA
w ucho Mak-Yksa, groźnie
Pod strych... i dość...
MAK-YKS
ustępując, szuka między książkami
Coś... znaleźć pierw... chciałem...
Znajduje pistolet - uważa go - chowa i mówi
Ojca mego pamiątka... jedyna!...
Uchodzi. Kiedy Mak-Yks wychodzi:
SĘDZIA
do Szeligi
Lokator ten
musiałby ustąpić
Dla powodów, których wyjaśnienie
Do osobnego należy paragrafu -
SZELIGA
Usuwam się przeto od dyskusji - -
SĘDZIA
Jest to
ktoś... bliski czegoś... w głowie!
- Na przypadek zaś silnego paroksyzmu
Mnie należy pamiętać o wszystkich,
Którzy zamieszkują dom...
Nieprawdaż?...
Poglądając dokoła mieszkania
Książki może mózg zniepokoiły -
Rychło
Jeśli
(mówię) książki, to bynajmniej
Nie specjalne, nie astronomiczne!...
Doktrynalnie
Są złe
książki i dobre - są, tak rzekę:
"Zdrowe-treści" i "próżne-frazesy".
Tamte uczą... lub księgarz je szybko
Na okrągłe pieniądze przemienia;
Te są (za pozwoleniem) do czegóż?...
Na cóż, rad bym wiedział: greckie baśnie?!
Kaznodziejsko
Czyli to
nauczyło kogokolwiek,
Jak dopełniać swoich z-obowiązań?
Wstać rano - zimną wodą umyć się,
Rachunki swe akuratnie przejrzeć,
Posłusznym być sługą, czułym mężem!
W monologu
Durejko zna
cenę literatur,
Lecz przeciwny jest konceptom błahym.
- Lubi on i książkę... w chwilach wolnych:
Dziewiętnaście lat mając, cóż? - bywało -
Nie czytałem w lesie na wakacjach...
Z zapałem
Natchnienie u Litwina jest jak nic!...
Do Szeligi
Wszakże zna
pan wiersze Mickiewicza
(Co zgniótł "wszystkich mędrców i proroków")?
- "U nas jak Radziwiłł, to Radziwiłł,
Nie potrzebujemy wielu... jeden dość!...
SZELIGA
powolnie
Tak - - lecz
ileż w kopalniach trzeba
Piasku podrzędnego wagi różnej,
Aby tam był rodzimym dyjament,
Nie - zgubionym przypadkiem z pierścienia?
SĘDZIA
bez-rozmyślnie potakując
Ślicznie to
pan mówi, u nas jest tak,
Mości dobrodzieju, jak w kopalniach.
SZELIGA
dwuznacznie
Raz wraz jedna
lampa zajaśnieje,
Korytarze oświecając ciemne - -
- A u której można i cygaro
Zatlić... to rozwesela znudzenie...
Melancholijnie
Obeliski jednak
pojedyncze
Miewają tę niedogodność znaczną,
Że z nich domu stawić niepodobna...
I zaledwo próżne zdobią place.
SĘDZIA
Durejkowa trzyma
całą pensję
Córek domów ze wszech okolicy
Najbogatszych i uznania godnych.
Tam można nasłuchać, cóż nie uczą?
Obojej płci wiedzę stosując
Do tego, co panna znać powinna -
(Ale rzeczą pierwszą jest moralność.)
W monologu
"Wiedza"?...
idzie od "Jaźni" -ta znowu
Na odwrót stawa się "Jaźnio-wiedzą",
Jak to nasz FILOZOF-NARODOWY
Skreślił - i jest przez to popularnym;
Że w przysłowiach od razu gotowych
Więcej odkrył niż w głębokich studiach,
Dając tym sposobem dla każdego
Patent - kto jest przyzwoity rodak,
Dziedzic zacny - kto ziomek porządny,
Czysty patryjota i nie "Turan"!
SZELIGA
grzecznie
Najprzyjemniej
byłoby mnie tezę
Z dorpackiej alumnem akademii
Podjąć - lecz powróćmy do układów...
*
Dolny i ten biorę apartament -
Gdyby nawet dziś przyszło wypadkiem,
Że lunety spróbowałbym mojej,
Będę mógł wnijść? nieprawdaż?...
Salome wchodzi i zatrzymuje się u drzwi.
- te rzeczy
Najmniejszej nie zrobią mnie zawady,
Poza domem albowiem jest cel mój:
Oko on gdy ujmie, porywa myśl,
Podrzędnymi czyniąc miejsce i czas.
*
Nieco przed oknem próżni i chwilę
Samotności, od doby do doby -
Oto wszystko czego potrzebuję - -
SĘDZIA
do Salome
Czy słyszałaś dobrze, co pan mówił?
Groźnie
Należy być uważną i pełnić -
SZELIGA
Na dół teraz cofam się i żegnam.
Skoro Graf wychodzi. Sędzia, zacierając ręce, przechadza się i odzywa