| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Cyprian Norwid Pierscien Wielkiej-Damy Czyli Ex-Machina-Durejko IntraText CT - Text |
SZELIGA
Spostrzegając bladość na licach Mak-Yksa
Panie! wszyscy
są zajęci trafem,
Pozwól, abym Człowiekiem się zajął:
Czy nie chcesz doktora?...
HRABINA
nie podnosząc się z siedzenia
Zaraz - obok -
Jest mój Miłosierny-szpital - - doktor
Tam zostawa zawsze - a może być,
Że i sam Prowincjał...
Przez ramię swoje i siedząc
Co ty cierpisz??
Stary-Sluga wnosi pierścień na tacy i stawia na małym stoliku przed Hrabiną, która nie wgląda w to.
MAK-YKS
do Szeligi
To jest nic... przysiędę ze znużenia -
Przysiada
Czczy byłem... te złamki - jadłem szybko...
*
A czułem zbyt... lecz... stało się wszystko.
Do Szeligi
Tylko jeszcze - dwa słowa do pana...
Szybko i poufnie
Twą
porękę przyjmuję - - odpływam!
Tu od jutra znieważonym będę.
Wieść dawno już krąży niewstrzymalna,
Skoro tak i sam twierdzi urzędnik,
Dostatecznie we względzie tym świadom!
Po chwili
Zresztą: strute mam serce... i
wesołość...
Poniekąd z-użyty czas i zdrowie -
Pozostało imię... te - osławią...
HRABINA
poruszając się z siedzenia
Mak-Yks! ze mną pierw wszędzie
pojedziesz,
Do każdego z Domów w okolicy,
I gdzie zwyczaj bywać na przechadzce,
Ażeby cię obok mnie widziano
Jak bliskiego, którego poważam -
- Nadto jeszcze, sama cię przedstawię,
Żebyś został Członkiem-Komitetu
Do wieczystej zapisanym księgi
W naszym Towarzystwie-Miłosiemym.
MAK-YKS
szukając kapelusza
Ja - jestem nim... jestem Chrześcijanin!
HRABINA
milcząc podnosi się - bierze pierścień i idzie do
krewnego swego
Mak-Yks! ja ci ten
pierścień - tak jak jest
Włożony na moją rękę prawą...
Ja - ci - tak - go daję... ludzie zamilkną!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słyszysz? - jakie milczenie stało się -
MAGDALENA
prawie klękając
Mario! o całą kobiecość
jesteś
Wyższa od siebie samej - od dawna
Przeczuwałam cię...
HRABINA
Mak-Yks! odpowiedz...
MAK-YKS
z ukłonem
Pani! BRYLANT twój mnie
"darowałaś",
(DOPUSZCZAJĄC, ŻE SIĘ PRZY MNIE ZNAJDZIE...)
* * * * * * * * * *
HRABINA
Nie-przytomną byłam!!... lecz na teraz
Nie sam daję ci pierścień - odpowiedz!
MAK-YKS
Pod naciskiem skandalu twa ręka
Gdziebykolwiek skłonić się raczyła,
O! pani - - czyliżby niesła z sobą
Najdroższą rzecz, to jest: wolę wolną?...
- Skandalowi? - miałżeby twój przyszły
Winnym być to, co rad dłużyć tobie?...
Po chwili
Nie - o! pani - ja w błąd bym
cię wewiódł,
Może bym i zdradził - jak ów, który
Podałby się za strzelców-książęcia
Dlatego że właśnie, gdy on celił,
Piorun odbił sokołowi głowę -
Po chwili
Nie! o pani - szlachetna kuzynko,
Wysoko się mylisz, lecz mylisz się:
Szczytność dlatego właśnie jest szczytna,
Iż przypadkiem się nie otrzymuje,
Z niebieskiego ona idąc źródła,
Samo-tchnienną i wolną jest zewsząd.
*
Spaniałym?... któż przez konieczność bywa?
Jeśli nie oszukujący wolę własną,
Która w odwet omylą go z czasem?...
*
Mężczyzna, który by na razie
Przyjął tak ponętny nadmiar serca,
Okazałby się tylko zręcznym... Ja,
W Epoce tej... w dziewiętnastym-wieku,
Nie raczyłem się w zręcznościach ćwiczyć.
Owszem - bywałem niezgrabnym - często!
Niezgrabnym być - może przenosiłem:
Czemu?... niech ZROZUMIE... kto jest w STANIE!
HRABINA
groźnie
Słuchaj! mężczyzny to jest
rzeczą
Zamieniać doraźne wzniosłe chwile
W potoczysty i równy ciąg życia.
Lecz jeśli ty zbyt słabym jesteś -
Mężczyzną jeżeli jesteś nie dość,
By takowy podjąć obowiązek -
Ja - go - spełnię.
MAGDALENA
z zapałem
Mario! jesteś wielka!
SZELIGA
do Hrabiny
Pani! pozwól, bym twemu krewnemu
Danego mu słowa nie dotrzymał -
Obiecałem mu albowiem podróż
Do Nowego-Świata, za Ocean.
- Obietnicę tę na teraz cofam!
Do Mak-Yksa
Słowo złamać - panie! - jest
boleśnie.
Ja przyjmuję następstwa... złamałem.
HRABINA
patrząc w oczy Szelidze
Prawda! - panie - że to trud
niezwykły,
Co w tej chwili zrobiłeś i robisz:
(Dla kogokolwiek bądź to podjąłeś)
Szlachetnym jesteś dwakroć, gdy łamiąc
Słowa twe, zostają ci bez skazy.
Chwilkę czekaj, nim ci podziękuję.
Hrabio! - krewnego chcę pierw zapytać
O odpowiedź na teraz niezbędną...
Przystępuje do Mak-Yksa i bierze go za ramię.
Mak-Yks! czy mnie nie kochałeś nigdy ?
MAK-YKS
kłoniąc się do jej stóp
Na tak wielką
odległość... i coraz,
Coraz to niemiłosiemiej większą -
Że, zaprawdę, nie wiem, czyli równie
Pod stopami naszymi w Oceanii,
Lub gdy Konstelację-Krzyża ujrzę
Spod obcego żaglu... nie wiem... czyli
Tenże sam co tu, i co w tej porze,
Nie połączy nas promień...
Istotnie:
Oddalony - zawsze byłem bliskim!
Aż spomiędzy nas miejsce ubiegło,
Aż za miejscem czas poszedł...
Doprawdy
Tych, co kochają tak, lub nie ma dziś,
Lub nie z tego są świata...
HRABINA
Nie!... oni,
Właśnie oni, są ludźmi...
Pokazując palcem na Mak-Yksa
On mówi
O świętego węzła tajemnicy,
Choć, co mówi?... nie wie...
Do krewnego
Ty tak mówisz,
Jak, przed Chrześcijaństwem, wielcy ludzie,
Albo ludzie cierpiący-wiele, mówili
Chrześcijańską-myśl wargami-błędu:
Ty - prawdziwie mnie kochasz...
SZELIGA, MAGDALENA, WSZYSCY
Onaż to??
Mak-Yks jest u stóp Hrabiny, obie jej dłonie uściskując.
HRABINA
do Magdaleny
Magdaleno!
ręki mojej uścisk
Oddaj Hrabi...
- me obiedwie dłonie
Zbyt są mocno zajęte w tej chwili.
ANIELKA I
DZIEWECZKI
wbiegając
W pierścień, w pierścień! albo fanty sądzić!
HRABINA
Mój - już nie mój...
MAGDALENA
A mój się mnie znowu
Gdzieś zapodział, i nie warto szukać...
Ognie sztuczne błyskają.
Ale -
patrzcie... w niebie dwa pierścienie,
Brylantowe całe!
WIELE OSÓB
ku werandzie
Całe jak z gwiazd!!
DUREJKOWA
patrząc przez lornetkę
Fikcja wyśmienita!...
SĘDZIA
doskakując do żony
(Kto jest
miłującym narodowość,
Nie używa fikcji... lecz udania...)
PIERWSZY Z GOŚCI
Udanie-ogniste!... ani słowa.
WTÓRY Z GOŚCI
Ani słowa!... że nie ma co mówić...
Kiedy wielość, odwrócona w stronę głównego wnijścia na werandę, podziwia ognie. Sędzia w głębokim monologu na przedzie sceny.
SĘDZIA
sam
Wszystko to coś jak w komedii
- która
Moralny ma sens, gdy się ją zbada:
Któż albowiem sprawił to?... kto? - proszę -
Pierwszym stał się powodem... kto tu jest
Sprężyną? - czyli zrządzenia energią?
Czyli osią?... a kto jednak NIGDY
NIE MA SOBIE NIC DO WYRZUCENIA!
Że - nareszcie attykiem już spytam:
Ex-machiną!... któż tu jest??...
Po chwili
Durejko!!
Kurtyna zapada właśnie w chwili, w której Durejko sam sobie stara się ukłon oddać.