Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Cyprian Norwid
Pierscien Wielkiej-Damy Czyli Ex-Machina-Durejko

IntraText CT - Text

Previous - Next

Click here to show the links to concordance

SCENA SZÓSTA

SZELIGA
Spostrzegając bladość na licach Mak-Yksa

Panie! wszyscy są zajęci trafem,
Pozwól, abym Człowiekiem się zajął:
Czy nie chcesz doktora?...

HRABINA
nie podnosząc się z siedzenia

Zaraz - obok -
Jest mój Miłosierny-szpital - - doktor
Tam zostawa zawsze - a może być,
Że i sam Prowincjał...

Przez ramię swoje i siedząc

Co ty cierpisz??

Stary-Sluga wnosi pierścień na tacy i stawia na małym stoliku przed Hrabiną, która nie wgląda w to.

MAK-YKS
do Szeligi

To jest nic... przysiędę ze znużenia -

Przysiada

Czczy byłem... te złamki - jadłem szybko...

*
A czułem zbyt... lecz... stało się wszystko.

Do Szeligi

Tylko jeszcze - dwa słowa do pana...

Szybko i poufnie

Twą porękę przyjmuję - - odpływam!
Tu od jutra znieważonym będę.
Wieść dawno już krąży niewstrzymalna,
Skoro tak i sam twierdzi urzędnik,
Dostatecznie we względzie tym świadom!

Po chwili

Zresztą: strute mam serce... i wesołość...
Poniekąd z-użyty czas i zdrowie -
Pozostało imię... te - osławią...

HRABINA
poruszając się z siedzenia

Mak-Yks! ze mną pierw wszędzie pojedziesz,
Do każdego z Domów w okolicy,
I gdzie zwyczaj bywać na przechadzce,
Ażeby cię obok mnie widziano
Jak bliskiego, którego poważam -
- Nadto jeszcze, sama cię przedstawię,
Żebyś został Członkiem-Komitetu
Do wieczystej
zapisanym księgi
W naszym Towarzystwie-Miłosiemym.

MAK-YKS
szukając kapelusza

Ja - jestem nim... jestem Chrześcijanin!

HRABINA
milcząc podnosi się - bierze pierścień i idzie do krewnego swego

Mak-Yks! ja ci ten pierścień - tak jak jest
Włożony na moją rękę prawą
...
Ja - ci - tak - go daję... ludzie zamilkną!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słyszysz? - jakie milczenie stało się -

MAGDALENA
prawie klękając

Mario! o całą kobiecość jesteś
Wyższa od siebie samej - od dawna
Przeczuwałam cię...

HRABINA

Mak-Yks! odpowiedz...

MAK-YKS
z ukłonem

Pani! BRYLANT twój mnie "darowałaś",
(DOPUSZCZAJĄC, ŻE SIĘ PRZY MNIE ZNAJDZIE...)
* * * * * * * * * *

HRABINA

Nie-przytomną byłam!!... lecz na teraz
Nie sam daję ci pierścień - odpowiedz!

MAK-YKS

Pod naciskiem skandalu twa ręka
Gdziebykolwiek skłonić się raczyła,
O! pani - - czyliżby niesła z sobą
Najdroższą rzecz, to jest: wolę wolną?...
- Skandalowi? - miałżeby twój przyszły
Winnym być to, co rad dłużyć tobie?...

Po chwili

Nie - o! pani - ja w błąd bym cię wewiódł,
Może bym i zdradził - jak ów, który
Podałby się za strzelców-książęcia
Dlatego że właśnie, gdy on celił,
Piorun odbił sokołowi głowę -

Po chwili

Nie! o pani - szlachetna kuzynko,
Wysoko się mylisz, lecz mylisz się:
Szczytność dlatego właśnie jest szczytna,
Iż przypadkiem się nie otrzymuje,
Z niebieskiego ona idąc źródła,
Samo-tchnienną i wolną jest zewsząd.

*
Spaniałym?... któż przez konieczność bywa?
Jeśli nie oszukujący wolę własną,
Która w odwet omylą go z czasem?...

*
Mężczyzna, który by na razie
Przyjął tak ponętny nadmiar serca,
Okazałby się tylko zręcznym... Ja,
W Epoce tej... w dziewiętnastym-wieku,
Nie raczyłem się w zręcznościach ćwiczyć.

Owszem - bywałem niezgrabnym - często!
Niezgrabnym być - może przenosiłem:
Czemu?... niech ZROZUMIE... kto jest w STANIE!

HRABINA
groźnie

Słuchaj! mężczyzny to jest rzeczą
Zamieniać doraźne wzniosłe chwile
W potoczysty i równy ciąg życia.
Lecz jeśli ty zbyt słabym jesteś -
Mężczyzną jeżeli jesteś nie dość,
By takowy podjąć obowiązek -
Ja - go - spełnię.

MAGDALENA
z zapałem

Mario! jesteś wielka!

SZELIGA
do Hrabiny

Pani! pozwól, bym twemu krewnemu
Danego mu słowa nie dotrzymał -
Obiecałem mu albowiem podróż
Do Nowego-Świata, za Ocean.
- Obietnicę tę na teraz cofam!

Do Mak-Yksa

Słowo złamać - panie! - jest boleśnie.
Ja przyjmuję następstwa... złamałem.

HRABINA
patrząc w oczy Szelidze

Prawda! - panie - że to trud niezwykły,
Co w tej chwili zrobiłeś i robisz:
(Dla kogokolwiek bądź to podjąłeś)
Szlachetnym jesteś dwakroć, gdy łamiąc
Słowa twe, zostają ci bez skazy.
Chwilkę czekaj, nim ci podziękuję.
Hrabio! - krewnego chcę pierw zapytać
O odpowiedź na teraz niezbędną...

Przystępuje do Mak-Yksa i bierze go za ramię.

Mak-Yks! czy mnie nie kochałeś nigdy ?

MAK-YKS
kłoniąc się do jej stóp

Na tak wielką odległość... i coraz,
Coraz to niemiłosiemiej większą -
Że, zaprawdę, nie wiem, czyli równie
Pod stopami naszymi w Oceanii,
Lub gdy Konstelację-Krzyża ujrzę
Spod obcego żaglu... nie wiem... czyli
Tenże sam co tu, i co w tej porze,
Nie połączy nas promień...
Istotnie:
Oddalony - zawsze byłem bliskim!
Aż spomiędzy nas miejsce ubiegło,
Aż za miejscem czas poszedł...
Doprawdy
Tych, co kochają tak, lub nie ma dziś,
Lub nie z tego są świata...

HRABINA

Nie!... oni,
Właśnie oni, są ludźmi...

Pokazując palcem na Mak-Yksa

On mówi
O świętego węzła tajemnicy,
Choć, co mówi?... nie wie...

Do krewnego

Ty tak mówisz,
Jak, przed Chrześcijaństwem, wielcy ludzie,
Albo ludzie cierpiący-wiele, mówili
Chrześcijańską-myśl wargami-błędu:
Ty - prawdziwie mnie kochasz...

SZELIGA, MAGDALENA, WSZYSCY

Onaż to??

Mak-Yks jest u stóp Hrabiny, obie jej dłonie uściskując.

HRABINA
do Magdaleny

Magdaleno! ręki mojej uścisk
Oddaj Hrabi...
- me obiedwie dłonie
Zbyt są mocno zajęte w tej chwili.

ANIELKA I DZIEWECZKI
wbiegając

W pierścień, w pierścień! albo fanty sądzić!

HRABINA

Mój - już nie mój...

MAGDALENA

A mój się mnie znowu

Gdzieś zapodział, i nie warto szukać...

Ognie sztuczne błyskają.

Ale - patrzcie... w niebie dwa pierścienie,
Brylantowe całe!

WIELE OSÓB
ku werandzie

Całe jak z gwiazd!!

DUREJKOWA
patrząc przez lornetkę

Fikcja wyśmienita!...

SĘDZIA
doskakując do żony

(Kto jest miłującym narodowość,
Nie używa fikcji... lecz udania...)

PIERWSZY Z GOŚCI

Udanie-ogniste!... ani słowa.

WTÓRY Z GOŚCI

Ani słowa!... że nie ma co mówić...

Kiedy wielość, odwrócona w stronę głównego wnijścia na werandę, podziwia ognie. Sędzia w głębokim monologu na przedzie sceny.

SĘDZIA
sam

Wszystko to coś jak w komedii - która
Moralny ma sens, gdy się ją zbada:
Któż albowiem sprawił to?... kto? - proszę -
Pierwszym stał się powodem... kto tu jest
Sprężyną? - czyli zrządzenia energią?
Czyli osią?... a kto jednak NIGDY
NIE MA SOBIE NIC DO WYRZUCENIA!
Że - nareszcie attykiem już spytam:
Ex-machiną!... któż tu jest??...

Po chwili

Durejko!!

Kurtyna zapada właśnie w chwili, w której Durejko sam sobie stara się ukłon oddać.

Koniec aktu III-o i ostatniego




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL