Previous - Next
Click here to hide the links to concordance
Ty spisz, a ja
sam na dworze
Jeszcze od wieczornej
zorze
Cierpię
nocne niepogody;
Użałuj
się mojej szkody!
Słuchaj,
jako bije w ściany
Z
gwałtownym dżdżem grad zmieszany,
Ockni się,
a przemów słowo,
Nieużyta
białagłowo!
Nie na
żadną kradzież godzę,
Chocia tak
po nocy chodzę;
Wziąłbych
przedsię, by co dano:
Łupiestwo
czartu porwano.
Nigdziej
miejsca mniej hardości
Nie najdziesz
jako w miłości;
Gładkość
wprawdzie sługi daje,
Ale
dzierżą obyczaje.
Słuchasz?
Czy mój głos nie może
Dolecieć na
twoje łoże?
Słuchajcie
wy, nocne cienie,
I nieumowne
kamienie!
Do Amfijonowej
lutnie
Spieszyły
się lasy chutnie,
A niezwyczajne
opoki
Ścisnęły
się w mur szeroki.
Orfeowych strón
słuchały
Srogie
jędze i płakały,
Gdy,
miłością utrapiony,
I pod
ziemią szukał żony.
Jego pieśni
żałościwe
Zjęły
bogi nieżyczliwe;
I
miał w ręku, co miłował,
By
był, nędznik, lepiej chował.
Ale nie
strzymał umowy,
Więc
przyszedł o smutek nowy,
Bo
źle się obejźrzał, ali
Czarci
panią zaś porwali.
Czekać już, niebożę,
było:
Ale gdy co
komu miło,
Trudno
wytrwać i czas mały:
Godzina
tam jak rok cały.
A ja
długo mam bić w stróny?
Już u
mnichów słyszę dzwóny.
Dziwnosmy
się pomieszali,
Jam nie
spał, a ci już wstali.
Dobrą
noc, jesli kto słyszy,
A mój
wieniec w tej złej ciszy
Niechaj
wisi do świtania,
Świadek
mego niewyspania.
Previous - Next
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL