Previous - Next
Click here to hide the links to concordance
Zegar,
słyszę, wybija,
Ustąp,
melankolija!
Dosyć na
dniu ma statek,
Dobrej
myśli ostatek.
U Boga
każdy błazen,
Choć tu
przymówki prazen,
A im się
barziej sili,
Tym jeszcze
więcej myli.
A kto by
chciał na świecie
Uważyć,
co się plecie,
Dziwnie to
prawdy blisko,
Że
człek - boże igrzysko.
Dygnitarstwa,
urzędy,
Wszystko to
jawne błędy;
Bo nas równo
śmierć sadza,
Ani pomoże władza.
A nad chłopa chciwego
Nie masz nic nędzniejszego;
Bo na drugiego zbiera,
A sam
głodem umiera.
Więc,
by tacy synowie
Byli jako
ojcowie,
Dawno by z
tej przyczyny
Świat
się jął żebraniny.
Lecz temu
Bóg poradził,
Bo co
jeden zgromadził,
To drugi
wnet rozciska;
Niech
świata głód nie ściska.
Po śmierci trudno rządzić;
Tyś mógł, ojcze, nie
błądzić,
Syn tylko worki zliczy,
W rozumie nie dziedziczy.
Przeto te troski płone
Szatanowi zlecone;
Niech, uprzątnąwszy
głowę,
Mkną w skrzynię Fokarowę.
A nam wina przynoście,
Z wina dobra myśl roście;
A frasunek
podlany
Taje by
śnieg zagrzany!
Previous - Next
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL