| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Ignacy Krasicki Bajki i Przypowiesci IntraText CT - Text |
Małżonka puchaczowa, męża swego godna,
Urodziła sześć sowiąt, puchaczków też nieco;
To jest w dziurę przy kominie,
Wnukach, wnuczkach spoważniona,
Rzekła: "Cóż tam, moje dziatki?
"Za naszych czasów wszystko coś szło sporzej,
Teraz raz w raz coraz gorzej".
W tej tak wielkiej troskliwości
Najmłodsze puchaczątko, faworyt jejmości,
Ozwało się: "Jakeśmy tylko wylecieli,
Cóż tam w krzaczkach ptaszek mały,
Po sercu, jak to mówią, matkę pogłaskało,
Najbardziej, iż pieszczoszek tak dzielnie wymowny.
Myśląc jednak, iż trzeba dać obrok duchowny,
Rzekła: "Choć wasz głos piękny, chociaż lot tak spory,
Uczcie się miłe dziatki i z tego pokory.
Dobrze to jest, iż cudzą ułomność przebaczem:
Nie każdemu dał Pan Bóg rodzić się puchaczem".