| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siadywali 1 siagl 1 siarka 1 sie 287 siebie 9 siedza 3 siedzac 3 | Frequency [« »] 470 i 407 w 328 na 287 sie 250 z 224 nie 180 a | Teofil Lenartowicz Poezje IntraText - Concordances sie |
Part
1 1841-51| powiewa,~Słodka melodia w ucho się wlewa.~Pod drzewem domek 2 1841-51| ręku nosiła matka;~Wszystko się sercu tak mile śmiało,~Wszystko, 3 1841-51| Wszystko, com kochał, tam się zostało.~ ~Cieniste wierzby 4 1841-51| Co chwila nowy obraz się sunie,~Co chwila nowe wspomnienie 5 1841-51| jak para parę omija,~Jak się w ich licach krew żywo pali.~ ~ 6 1841-51| Kochaneczku, ciebie,~Pierw się matuś moja spłacze~Na moim 7 1841-51| w zbroi hartownej!~Nikt się nie oprze, gdyś jest walcząca,~ 8 1841-51| gdyś jest walcząca,~Nikt się nie oprze, dziewico słońca,~ 9 1841-51| krzykiem rozpaczy rzucą się w stronę,~Gdzie im ukażesz 10 1841-51| czarodziejskie twoje skinienie~Stanie się niebo na ziemi,~Dzikiej 11 1841-51| czarownej palmy skinienie~Ludzie się staną świętymi.~ ~Na kogo 12 1841-51| gałązek włosy wplecione.~Tak się stroiła jak dziewczę młode~ 13 1841-51| Wyszedł z gaju gajowy~I ozwie się w te słowy:~- Taka bieda 14 1841-51| w drodze wieczystej~Wnet się człek ujrzy; ten szczęśliwy 15 1841-51| i schodzi,~Czysty, jako się sprawiedliwym godzi,~A świat 16 1841-51| Siadam i słonecznemu kryję się promieniu;~Jakże to wiele 17 1841-51| Za poczciwości chroniąc się pawężą~Tnie prawdę mieczem - 18 1841-51| gościu pożądany,~Spiesz się, tu cię pokrzepi mój dzban 19 1841-51| pieczy~I stare "kochajmy się" rad zawsze wspominać,~I 20 1841-51| odgadł dziwne sądy boże.~Więc się cieszmy nadzieją, chwytajmy 21 1841-51| sny były,~Praw-li, komu się one na świecie przyśniły.~ ~ 22 1841-51| pachołkowi oddaj,~A zwyczajom się naszym staropolskim poddaj!~ 23 1841-51| starzec pobożny...~I ksiądz się żegnał, i szeptał w skrusze~" 24 1841-51| słowa spokój mieszały;~Tam się gdzieś lufcik zatrzasnął 25 1841-51| lufcik zatrzasnął mały,~Tam się westchnienie z piersi rozkuło,~ 26 1841-51| w szarym mundurze.~Cień się bagneta złamie na murze;~ 27 1841-51| Nad bladą skronią ciągną się górą~Niebieskie, czyste 28 1841-51| wskroś przejmujące,~Znać, że się długo patrzały w słońce,~ 29 1841-51| widza nie wstrzyma,~Śmieje się, mówi, żyje - oczyma.~Nad 30 1841-51| ciała mokną,~I takie zwie się: czyścowe okno.~Imiona więźni - 31 1841-51| nie maże:~Izby te zowią się przedcmentarze...~I z nich 32 1841-51| głuchną w śniegów ukryciu~Albo się piszą po rudy łamach,~Piekielnych 33 1841-51| owe w takim natłoku,~Tak się prosiły przychodnia wzroku,~ 34 1841-51| księdza wzrok rzucił,~A znać się bliską śmiercią nie smucił,~ 35 1841-51| z taką miłością,~Że aż się w księdzu zeszła kość z 36 1841-51| poranek wstawał,~W którym się będzie tchnieniem napawał~ 37 1841-51| zbierz myśli swoje,~Módl się i żałuj za grzechy twoje.~ 38 1841-51| rozwód, widzisz, z lubą się godzę,~Zrywam z nią związki, 39 1841-51| Nicią, co z serca ciągnie się rany.~Śliczna wiązanka z 40 1841-51| I w otchłań naszej mgły się zanurzę...~Za to bluźnierstwo 41 1841-51| Adama utworzyć Eden.~Rwałem się w górę, biłem w te bramy~ 42 1841-51| Lecz próżnom badał, w blask się zakradał,~W niebom uderzał, 43 1841-51| uderzał, w piekło zapadał,~Co się po naszej ziemi rozwlekło -~ 44 1841-51| stawię,~Nim na nieznany brzeg się przeprawię,~Przebacz mi, 45 1841-51| męska wytrwałość.~Tylkoż się w ranach własnych nie kochać,~ 46 1841-51| Skończył. Młodzieniec do nóg się schyla,~Na nagą stopę przeziębłą 47 1841-51| nikogo żalu nie noszę.~I tu się młodzian zamyślił długo.~ 48 1841-51| gwiaździe śród burzy,~Co się z anielskiej przybliża strony,~ 49 1841-51| pozdrawiać,~Jak gdyby imion bał się wymawiać,~Tylko coś łowił 50 1841-51| słoneczne dopatrzył koło,~Co się wykreśla nad świętych głowy,~ 51 1841-51| Boży~W duszę człowieka, co się ukorzy,~Aby był nad to słońce 52 1841-51| głos zagrzmiał - dzień się zaczyna!~Więzień ma prawo 53 1841-51| Dalej nie śpiewam; to, co się stało,~Tyle mi razy serce 54 1841-51| Siadał dudarz stary,~Co się po wsiach włóczył~I piosneczek 55 1841-51| A wiater powieje,~To zda się w tym zbożu,~Że płyniesz 56 1841-51| szczęśliwy~I takiej natury,~Że się nie oddali,~Choćby mu dawali~ 57 1841-51| Stado koni biega,~A jak się wierzbowa~Fujarka rozlega?~ 58 1841-51| wierzbowa~Fujarka rozlega?~A jak się tam bawią,~Jakie bajki prawią?~ ~ 59 1841-51| dawniej, było,~Wszystko się bawiło,~Tak w tym kraju 60 1841-51| z domu, i z kraju,~Łzami się obleje,~Na śmierć zatęsknieje~ 61 1841-51| dajże to, Panie,~Niechaj się tak stanie~Dla polskiej 62 1841-51| Stary sierżant Nikita~Kowala się zapyta:~- Gospodarze moi 63 1841-51| Lec ze żonkę dali -~To się pomylali.~ ~Cłek by miał 64 1841-51| Cłek by miał ochoty~Podobać się komu,~A tu ksycy z choty:~ 65 1841-51| pójdzies do domu!~ ~Bóg się nie zmiłuje:~Toć mię gnębią 66 1841-51| do starsego,~Zamelduję mu się:~Powiem, zem z Dębego,~Ze 67 1841-51| wszelką zmianę człowiek się trwoży:~Kto wie, jak będzie? 68 1841-51| przyjdzie na ludzi los! -~Ozwał się jakby spod ziemi głos.~ ~ 69 1841-51| przy drodze stał,~Zdało się, czoło śród liści miał.~ ~ 70 1841-51| nad ludzi wzniósł~I tak się zdało, jak gdyby rósł...~ ~ 71 1841-51| gwiazdy, wieczór zapada,~Ludzi się wielka zbiegła gromada.~ ~- 72 1841-51| braknie ludzi... Na cóż się przyda?~ ~Ojców ni synów 73 1841-51| serce im rośnie.~ ~Śmieją się dzieci, cieszą się starzy,~ 74 1841-51| Śmieją się dzieci, cieszą się starzy,~I łzy, i przestrach 75 1841-51| Który pociągnie, to mu się zsunie...~ ~Hej, ty lirniku! 76 1841-51| Hej, ty lirniku! Wróć się no sam!~Naciągnij strunę - 77 1841-51| górale~Siedzą w dolinkach, co się zwą hale.~Pod modre niebo 78 1841-51| hale.~Pod modre niebo góry się jeżą -~Śniegi tam zimą i 79 1841-51| Po skałach ciemne świerki się chwieją,~Jak zajrzysz - 80 1841-51| myśli: A Boguż chwała,~Otom się żywą w niebo dostała!~Gdyby 81 1841-51| góralach takie śliczności -~Że się przypatrzeć naszej piękności!~ 82 1841-51| kozie,~Cygan-włóczęga, co się tam błąka,~Siedząc przy 83 1841-51| jakie ładne!~Nie porównają się z nimi żadne!~Rączki toczone, 84 1841-51| tak pięknej ziemi wyjść się nie godzi!~Chyba tam kiedy 85 1841-51| człek tam znachodzi -~Za to się w górach lud złoty rodzi,~ 86 1841-51| rodzi,~Za to żelaza znajdzie się dosyć,~Żeby raz wrogi w 87 1841-51| Dunaju, nad wodami,~Bili się Turcy z Polakami.~Hej, ty 88 1841-51| damasceńska szabla krzywa~Ostrzem się w piasek zaorywa;~Zabite 89 1841-51| ziemia jasną była,~Ze krwi się ludzkiej oczyściła.~ ~Hej, 90 1841-51| dziś Polacy -~Co mu też śni się po tej pracy?~ ~Różne przychodzą 91 1841-51| prorocze,~Z którymi rozum się kłopocze.~Taki sen, wierę, 92 1841-51| dobrym słowem,~Czołem ukorzył się marsowem,~I tak był wielki 93 1841-51| dziś bronili,~A krzyża, co się w ziemię chyli;~I nie do 94 1841-51| cnotę,~Ale spojrzyjcie, co się stanie,~Gdy waszych wielkich 95 1841-51| Boga, we łzach smutny,~By się nie sprawdził sen okrutny.~ 96 1841-51| jednym pniu silnym w ziemi się łączą,~Jeden kwiat sypią 97 1841-51| o bracia wierni,~Krzyż się ogromny na ziemi czerni.~ ~ 98 1841-51| pisklę! Moje konary~Jeszcze się zdadzą królom na mary.~ ~ 99 1841-51| niebo z swojej mogiły,~Żeby się słońca dwa rozświeciły:~ ~ 100 1841-51| leśnej okolicy~Rozwiewa się wonność sosnowej żywicy.~ 101 1841-51| daleko, daleko.~I gdzie się obrócisz nad Wisłą, nad 102 1841-51| zagra od ucha?~Gdzie mi się rozśmieje tak raźna dziewucha,~ 103 1841-51| dzień padało,~Pod wieczór się za mną słońce obejrzało -~ 104 1841-51| mną -~Sierocemu sercu tak się wydawało,~Jakby coś w powietrzu 105 1841-51| ciemnych sosen w ziemię się chyliło.~Daremne po drodze 106 1841-51| nasze sławne czasy -~Gdzie się to podziała nasza dawna 107 1841-51| nasza dawna chwała?~Wiatrem się rozwiała, śniegiem roztopniała.~ 108 1841-51| że też z przemocy otrząść się nie może.~I po co to kwiecie 109 1841-51| konie pławili Moskale!~Na co się te nasze dziewki wychowały -~ 110 1841-51| bracia Mazury! Krzywda nam się dzieje,~Ojcowską chudobę 111 1841-51| płoną, to bledną;~I włóczę się oto, i tęskliwie żyję -~ 112 1841-51| tęskliwie żyję -~Westchnieniem się żywię i łez się napiję.~ 113 1841-51| Westchnieniem się żywię i łez się napiję.~I tak schodzi zima 114 1841-51| życie, i piosnka dobrze się opłaci,~Jeżeli łzy-perły 115 1841-51| gnuśnie zgasł?~Dosyć, dosyć się marzyło,~Teraz działać czas.~ ~ 116 1841-51| Grzmią armaty,~Rozpoczął się bój;~Żegnaj, łąko, drzewa, 117 1841-51| czemuście takie żałosne?~Las się rozwija, słoneczko ciepłe 118 1841-51| jakoś nie grzeje,~I świat się śmieje, a nam się jakoś 119 1841-51| świat się śmieje, a nam się jakoś nie śmieje,~Bo umarł 120 1841-51| powietrzu nad moją głową.~Kiedy się w sobie, bracia, uciszę -~ 121 1841-51| wszystko słyszę.~ ~I tak się z serca wydziera śpiewka,~ 122 1841-51| skrzypie wywija młoda -~Ani się pyta, czy to tak ładnie:~ 123 1841-51| ze złotą cywką:~Spojrzę się - mignie gębusia blada,~ 124 1841-51| Chałupy drzemią, chylą się sosny!~A w duszy mojej tak 125 1841-51| straszniejsze wrzaski -~I krew się burzy, i pięść zaciska,~ 126 1841-51| derkacze,~Spod nóg mi rwą się pliszki i lelki.~Nikt mnie 127 1841-51| ciągnie z gwiazdami~Albo się miesza w bocianie stada~ 128 1841-51| stoi nad wód krynicą~Albo się wiesza na krzyżach drożnych,~ 129 1841-51| na krzyżach drożnych,~Ona się modli z białą dziewicą~I 130 1841-51| z białą dziewicą~I unosi się w hymnach pobożnych.~Choć 131 1841-51| Och! Jakiś anioł na świat się zniża,~Bo czuję lekkość 132 1841-51| zaszumiały lasy,~Gdzieście się podziały, moje młode czasy?~ ~ 133 1841-51| młode czasy?~ ~Gdzieście się podziały, wy złote miesiące,~ 134 1841-51| moje ty śliczności,~Gdzie się to podziały te nasze miłości?~ ~ 135 1841-51| łza łzę pobijała,~Teraz się spoglądasz, jakbyś mnie 136 1841-51| Przy której duchy gromadzą się święte.~I car, mówicie, 137 1841-51| Wiecie, że umarł, kto śmierci się boi,~Przeklęty, który zdejmą 138 1841-51| kto opuszcza braci,~Kto się ubogiej swej matki zapiera,~ 139 1841-51| Chociaż tak wielu odstępców się podli,~Że tam, gdzie ciągną 140 1841-51| ciebie, Matko, biedny lud się modli.~Że w niskich chatach 141 1841-51| dziatek,~Co byś nie odjął się ich urąganiu.~O! jest tam 142 1841-51| Bez której podłe dusze się pogania.~Śmierć nam nie 143 1841-51| jako mrówek kupy~Poczęły się poruszać na linii odległej;~ 144 1841-51| poruszać na linii odległej;~Te się w szyki zbierały, inne w 145 1841-51| w słońcu świeci,~Puścił się tak pośpiesznie, jak chyba 146 1841-51| mundury biło...~A groby się garbiły pod żołnierzy stopy~ 147 1841-51| wtem nagle pod słońce, co się z chmur odwiało,~Dym jak 148 1841-51| pierwszy granat, zarywa się, miele,~Rzyga ogniste iskry 149 1841-51| wierni towarzysze,~Równają się szeregi, porządek ten samy,~ 150 1841-51| bitwy kanonada.~Powietrze się oczyszcza, dym i proch opada -~ 151 1841-51| liniach dzikie podnoszą się krzyki...~Zazgrzytały bagnety 152 1841-51| I jako fala morska, co się w biegu pieni,~Rozbija pierś 153 1841-51| powitane strzały,~Jak prędko się rzuciły, prędzej odpadały...~ ~ 154 1841-51| głos bębna moskiewskie znów się wiążą roty;~Karabin naprzód 155 1841-51| karty rozłoży,~Linia trupów się kładzie, straszna jak gniew 156 1841-51| straszna jak gniew boży;~Cofają się, wracają w straszliwym nieładzie:~ 157 1841-51| cyngle walecznych... Nowy wał się kładzie.~Co jeden szturm 158 1841-51| kładzie.~Co jeden szturm się cofnie, następuje nowy.~ 159 1841-51| następuje nowy.~Słońce się południowe podniosło nad 160 1841-51| broń zazgrzyta,~Łeb rozbity się schyla, broczy pierś przeszyta...~ 161 1841-51| człowiecze.~Przez chwilę wciąż się wznoszą karabiny w słońce,~ 162 1841-51| Tylko ptactwo zbiera się złowieszcze~I tylko krzyże 163 1852-60| jeszcze tam, na boku,~Krzyż się chylił na rozstaju,~A dąb 164 1852-60| wesoły idzie z pracy,~Czemuż się nie cieszę z wami?~Czemuż 165 1852-60| naokoło~Liść przeróżny niech się świeci,~A po bokach małe 166 1852-60| brzegach naokoło~Liść przeróżny się zaświeci,~A po bokach małe 167 1852-60| godne tej roboty?~Ale któż się nim napije,~Komu damy kubek 168 1852-60| Komu damy kubek złoty?~Kto się w dłonie wziąć ośmieli,~ 169 1852-60| mała moja celko,~Gdzie mi się wiodło na lirze pastuszej,~ 170 1852-60| Po wierzchu rzeki chmura się prześliźnie~I barwy niebios 171 1852-60| przecież ziarno niepróżno się sieje~I że - da Pan Bóg - 172 1852-60| Polska pszenica pięknie się wykłosi!~Że gdy przeminie 173 1852-60| Przy tym okienku, za którym się słania~Płacząca wierzba, 174 1852-60| pożegnania,~Jakież to myśli snuły się o wierze -~Złote w poczęciu, 175 1852-60| kwiaty pachnią i pszczoły się gonią,~Czegom nie marzył! 176 1852-60| nie dograne słówko~Patrzy się na mnie z żałosną wymówką.~ ~ 177 1852-60| nad Sekwaną przechadzam się smętny,~Na wpół umarły między 178 1852-60| ziemi,~I dziwne myśli snują się po głowie;~Gromady wojska, 179 1852-60| z każdej strony~Gwałtem się w myśli jego chwała wtłacza:~ 180 1852-60| złote wieńce w szpony,~Tam się zwycięski jego łuk zatacza,~ 181 1852-60| ramion nie okrywał,~Ty, coś się rodził na wieków młodzieńca -~ 182 1852-60| przed mymi oczyma~Oblókł się szarą umartwienia chmurą,~ 183 1852-60| Nad którym złote wierzby się kołyszą...~Wtedy cię widzę 184 1852-60| mej ziemskiej oddali,~Jak się przybliżasz do świętego 185 1852-60| Duchowe wszystkie złożyły się cnoty,~W morzu jasności 186 1852-60| przesłoniła bliznę,~Zda się, do Boga rozmodlony woła:~ 187 1852-60| Pozwól raz jeszcze bić się za ojczyznę!~A myśl ta, 188 1852-60| myśl ta, w wiecznych paląca się sferach,~Duchową gwiazdą 189 1852-60| dobrą myśl powierza,~Że się pod niebem jasności sprzymierza~ 190 1852-60| cieszą, ale mój Horacy~Zowie się - Polem!~ ~Gdym zawędrował 191 1852-60| leciał po niebie,~To krył się w chmurach.~ ~Szarzały góry 192 1852-60| leciały od wioski,~A mnie się zdało - że to Czarnolesie~ 193 1852-60| Do twojej piersi garnąłem się, młody,~A kto ja taki, tyś 194 1852-60| młody,~A kto ja taki, tyś się i nie pytał,~Tylkoś mnie 195 1852-60| wie, za czem...~W którym się puszcza szumna przypomina~ 196 1852-60| Miesiąc na niebo wytacza się jasny,~Smug się perłami 197 1852-60| wytacza się jasny,~Smug się perłami rosy w oddal świetni...~ 198 1852-60| Strun potarganych ciągnęły się końce;~I urągali nam, że 199 1852-60| brzegach bosi,~Przywdziejem na się ludów tych bisiory.~Niech 200 1861-70| ciąg,~Na wody Tybru, co się mętnie wleką~W odległość 201 1861-70| Wszystko to w oczach pielgrzyma się biedzi~I zlewa w mgłę,~Znajomych 202 1861-70| nieznany,~Daleko, het...~Zlękło się dziecię, gdy po cegłach 203 1861-70| go przejął srom,~Skłonił się twoim łzom,~Ócz nie śmiał 204 1861-70| śmiał wznieść.~ ~Wstydził się swoich strzał,~Boś z nagą 205 1861-70| A miecz twój: jęk.~I tak się spełnił cud,~I stopniał 206 1861-70| gdzie łuczywem świecą,~Gdzie się w niecce człek koleba,~Gdzie 207 1861-70| głodzą,~Za te nędze, co się mnożą,~Co się same rodzą.~ ~- 208 1861-70| nędze, co się mnożą,~Co się same rodzą.~ ~- O, jest 209 1861-70| łachman przyodziana,~Choć się łaty na niej trzęsą,~Ku 210 1861-70| potęsknić za czem~I obrócić się do kogo,~I wypłakać duszę 211 1861-70| jak ów ród plugawy,~Drzeć się na śmieciach o kęs marnej 212 1861-70| co jej strzeże,~Ktoś, co się modli od zmroku do świtu~ 213 1871-93| pieców.~ ~Ludzie i ludy odjąć się nie mogą~Prawu zniszczenia 214 1871-93| głazie i w teatrze;~Potem się cisza wiesza na mogile,~ 215 1871-93| czasem,~Ognistej strefy zdają się kompasem,~Którego igła znad 216 1871-93| puklerzowej nosorożca skórze~Oprze się słonia ząb, trąba nie chwyci~ 217 1871-93| wrzeciono~Okrutne Parki, aż byt się nasz strawi~I chwila czasu 218 1871-93| chwila czasu w wieczność się przejawi.~ ~Zapadłych wieków 219 1871-93| której fale mętne~Chylą się wierzby jak wdowy płaczące,~ 220 1871-93| wystrzela na słońce;~Piętrzy się szkielet żelazny olbrzyma,~ 221 1871-93| Wszystko pode mgłą gęstą się rozściela.~ ~Jako mularze 222 1871-93| strzechą wiejskich mieszkańców się chowa,~Z wierzchołka wieży 223 1871-93| poziomach czeredą;~A kto się dziwi, a kto się nie dziwi?!...~ 224 1871-93| A kto się dziwi, a kto się nie dziwi?!...~Japończyk 225 1871-93| skały,~Skinie - i w płyn się rozleje żelazo...~O! Himalaje, 226 1871-93| na wschód, zachód poleca się, kłania,~Idei wielkiej kłamstwo 227 1871-93| O sprawach, które nigdy się nie kończą,~Lecz kto tę 228 1871-93| A cień mu wszędzie wije się Mefista~I wiatr zawiewa 229 1871-93| pewno i nie ma ulicy,~Dwaj się gnieździli starzy towiańszczycy,~ 230 1871-93| którym pamięć żywi...~Śmieją się radzi z poczciwych poczciwi~ 231 1871-93| Ten prosto, drugi trzymał się pochyło;~Tego się czoło 232 1871-93| trzymał się pochyło;~Tego się czoło łysiną świeciło,~Ów 233 1871-93| proroka.~ ~Na emigracji rzadko się przytrafi,~Byś nie był zmuszeń 234 1871-93| miłości przykładach,~Jak się królowe kochały w tych dziadach,~ 235 1871-93| zachowywał wiecznie.~Czy się do niego zgłaszała rodzina,~ 236 1871-93| za to mówił wiele,~Kiedy się zeszli bracia przyjaciele:~ 237 1871-93| Historia, prawo wiązało się gładko,~Żeś się za krajem 238 1871-93| wiązało się gładko,~Żeś się za krajem zwracał jak za 239 1871-93| podpisem: "Jezu! zmiłuj się nad nami."~ ~Częstym tu 240 1871-93| pół miliona ludzi,~A gdy się w ogniu bitew duch obudzi,~ 241 1871-93| duch obudzi,~Jak skoczy, to się nie oprze, aż w chmurze.~ 242 1871-93| Staną, wnet niższe duchy się rozprzęgą."~"A tak, tak, 243 1871-93| I stary Adolf żwawo się zakrząta,~W ulicach ciemno, 244 1871-93| bracie?..."~"O! Notre-Dame się trzyma.~Spokojna Pani i 245 1871-93| Lipcowa~Od dołu ognia okryła się złotem,~Anioł z jej wierzchu 246 1871-93| jej wierzchu we chmurach się chowa,~Jak gdyby skoczył 247 1871-93| przebrzmiało słowo,~Gdy się chrapliwy ozwał głos przy 248 1871-93| Chociaż te piersi nie szczycą się krzyżem,~Wczora my z wojskiem 249 1871-93| Wenseńscy strzelcy sprawili się dzielnie,~Gdybyż do wrogów 250 1871-93| Pieniądze mają, Prusom się opłacą,~I mają wolność, 251 1871-93| krew po świecie.~Zbierzmy się wszyscy, czy mąż, czy niewiasta,~ 252 1871-93| wstydu nie wytrzyma.~Niechaj się tylko emigracja zbierze,~ 253 1871-93| pół miliona ludzi.~A gdy się w ogniu bitew duch obudzi...~ 254 1871-93| nimi rady nie ma."~I tu się mówca pochylił nad szklanką,~ 255 1871-93| wydaje wymownie.~I scena zda się wichrową przestrzenią,~A 256 1871-93| niecierpliwych sala;~Piersi się wznoszą i łzy się strumienia,~ 257 1871-93| Piersi się wznoszą i łzy się strumienia,~Wicher je sztuki 258 1871-93| I widz z artystą ściśle się jednoczy~Jak dwojga istot 259 1871-93| tony,~Zawora grobów rozrywa się krucha~I szekspirowskie 260 1871-93| Księżyc, jak doża, srebrzy się, wybiela~I chmura błyska 261 1871-93| chwilę szczęścia, ach! jakże się płaci,~Jaką rozpaczą, jakim 262 1871-93| z głazu sarkofagu~Zsuwa się, ciężkie zostawia letargi~ 263 1871-93| zimno, już ciemno,~Julia się łamie nad Romea ciałem:~ 264 1871-93| grobem Romea, Juliety~Kończą się zemsty i długie "niestety"~ 265 1871-93| długie "niestety"~W sercu się widza na głębiach rozlega~ 266 1871-93| wieki lecą, przez wieki się żalą?~ ~Artystko wielka! 267 1871-93| Kto chętny kwiatu, niechaj się pochyli~I ściga echa obłąkanej 268 1871-93| Na takową trudna rada,~Bo się dusi, co zagada,~Wypatrzy 269 1871-93| dusi, co zagada,~Wypatrzy się jak na stracha,~"Jak cię 270 1871-93| gadaj dalej!~Albo wstydem się obleje,~Czerwieni się, gdy 271 1871-93| wstydem się obleje,~Czerwieni się, gdy się śmieje.~ ~Kto rad 272 1871-93| obleje,~Czerwieni się, gdy się śmieje.~ ~Kto rad wiedzieć, 273 1871-93| tej głowie,~Od niej samej się nie dowie,~Nic tam jeszcze 274 1871-93| wciąż wesele.~Z czego? niech się kto zapyta:~Że noc schodzi, 275 1871-93| pewno nie docieczesz,~Że się gwiazdki świecą w niebie,~ 276 1871-93| złego nie rozumie.~"Czego ty się śmiejesz, pusta,~Powiedzże 277 1871-93| łonie matce siada;~Rada by się kołysała.~A matusia jej 278 1871-93| myśli sobie...~I milczenie się przedłuża.~Że przedłuża, 279 1871-93| przedłuża.~Że przedłuża, któż się zdziwi?~Ludzie gonią niepoczciwi~ 280 1871-93| być ptaszkiem!~Patroncem się poleciła, tej świętej Urszuli;~ 281 1871-93| ludno,~Chciałam skłonić się jejmości, przedostać się 282 1871-93| się jejmości, przedostać się trudno.~Gdzieś mojego tam 283 1871-93| A od świtu co dzień drze się,~Że hułany poją konie,~Że 284 1871-93| Że hułany poją konie,~Że się cosik ma na zmianę,~Że się 285 1871-93| się cosik ma na zmianę,~Że się kąty poweselą,~Że te zorze 286 1871-93| malowane~Już świtają, już się bielą~Jak te białe na jeziorze...~ 287 1871-93| niczem!~Czoło zorane ku ziemi się zniża,~Widomych kształtów