Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siadalismy 1
siadl 1
siadlszy 1
sie 768
siebie 14
sieczkarnie 1
siedem 3
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
768 sie
737 i
630 w
514 na
Boleslaw Prus
Nowele

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-768

    Now.
501 Omyl | kaftanikiem. Ażeby ubrać się w nie, należało przez tylne 502 Omyl | chłopczyskiem. Antoś! nie kręć się, bo pani zawołam. Stójże, 503 Omyl | odpowiedziałem zuchwale.~- Nie bój się, nie takim on robił, co 504 Omyl | palca, patrzę - a tu wlecze się pan Dobrzański.~"To nieprawda, 505 Omyl | rozgniewany i uciekłem schować się za stajnią. Lecz nim ochłonąłem 506 Omyl | kierunku język.~Wtem odezwała się mama:~- Antoś! do nauki..~ 507 Omyl | Wyszedłem spoza stajni i wlokłem się do domu pragnąc, ażeby mi 508 Omyl | do domu pragnąc, ażeby mi się droga wyciągnęła, jak stąd 509 Omyl | rzecz, droga istotnie trochę się wydłużyła.~Zacząłem przez 510 Omyl | jadalnego myśląc, może stało się coś takiego, że pan Dobrzański 511 Omyl | lecz nareszcie - skończyło się. Usiadłem do lekcji.~Dziś 512 Omyl | strasznej męki nazywającej się lekcją. Byłem jak ptak przywiązany 513 Omyl | Ilem ja razy chciał zerwać się, wyskoczyć za okno i uciekać, 514 Omyl | gdzie oczy poniosą. Kręciłem się, jakbym siedział na szczotce 515 Omyl | wysokiej szyi, zwracały się w moją stronę. Czerwieniłem 516 Omyl | moją stronę. Czerwieniłem się i cichłem czując nad sobą 517 Omyl | i powinieneś zachowywać się jak w kościele? Mówiłem 518 Omyl | Ośle jakiś!...~Zdaje mi się, że największą dla mnie 519 Omyl | znowu mówił dalej. Ciągnęło się to beż końca.~Nareszcie 520 Omyl | głośno. Pan Dobrzański ocknął się.~- Dziękuję! - odparł poważnie. 521 Omyl | odparł poważnie. Zdawało mu się, że kichnął, więc utarł 522 Omyl | zażył tabaki.~Powtarzało się to prawie co dzień i stanowiło 523 Omyl | Niekiedy gospodyni spóźniała się, więc po kaligrafii następowało 524 Omyl | Dobrzański. Chcąc uwolnić się od dalszych badań na wyrywki, 525 Omyl | Dobrzański jakby zaczerwienił się, wziął do ręki tabakierkę, 526 Omyl | Z piersi jego wymknęło się westchnienie.~Musiała to 527 Omyl | nakrycia. Po chwili ukazała się mama, a za nią waza barszczu 528 Omyl | Pan Dobrzański przywitał się z matką, a gdy zupa już 529 Omyl | Cóż, panie Dobrzański, jak się dziś Antoś sprawował? Nauczyciel 530 Omyl | poczcie, że Francuz zaczyna się ruszać.~- Czegóż on chce?~- 531 Omyl | tego?~Pan Dobrzański rzucił się na fotelu.~- Och, nie gadałabyś 532 Omyl | odpowiedziała mama.~- Rozumie się, zobaczymy!...- powtórzył 533 Omyl | rzekła znowu matka - żeby się wróciły dobre czasy.~- Niech 534 Omyl | Nauczyciel z gniewem ujął się ręką pod boki.~- A pani 535 Omyl | co mówi?...~Może byliby się pokłócili. Szczęściem niańka 536 Omyl | ku swemu domowi opierając się na zakrzywionym kiju.~W 537 Omyl | ogromnym krzykiem. Znudzili się tym jednak bardzo prędko, 538 Omyl | państwo, spokój - bronił się kasjer-nie wziąłem nawet 539 Omyl | już w kuchni! - odezwałem się nieproszony. Wszyscy w śmiech, 540 Omyl | zielonej koszulce. Kasjer wciąż się bronił.~- Moi państwo - 541 Omyl | mówił - na gitarze nie gra się do tańca, to za poważny 542 Omyl | kieliszka, a gdym wypił, robił się ze mnie inny człowiek. Raz 543 Omyl | człowiek. Raz zdawało mi się, że już jestem zupełnie 544 Omyl | magistratu, później oświadczyłem się po cichu starszej wnuczce 545 Omyl | zgromiła siostra rumieniąc się. Gdy pan kasjer skończył 546 Omyl | panny zgiełkliwie domagały się, ażeby śpiewał:~Lecą liście 547 Omyl | szczęścia w tobie, ~Wszystko się zmieniło, a twe dzieci w 548 Omyl | Nagle pan burmistrz schwycił się za głowę.~- Za pozwoleniem! 549 Omyl | bardzo zakazanego.~- Bój się Boga, człowieku - przerwał 550 Omyl | stanu cywilnego...~- Ja się tylko Boga boję - mruknął 551 Omyl | burmistrz... a jeżeli mi się stanie co złego, kto będzie 552 Omyl | złego, kto będzie opiekować się moimi dziećmi?~- Nie ma 553 Omyl | stąd o trzy kroki - upierał się zmartwiony burmistrz.~- 554 Omyl | przynajmniej - nie drzyj się pan, śpiewaj cicho -zwrócił 555 Omyl | śpiewaj cicho -zwrócił się burmistrz do kasjera.~- 556 Omyl | znowu tatko mówi! - oburzyła się najstarsza córka. - Jak 557 Omyl | piękny śpiew nazywać darciem się?...~- Już to pan prezydent 558 Omyl | wyprężył nogi tak, że wydawały się jeszcze cieńsze niż zwykle. 559 Omyl | ich dźwiga żelaza;~Bronią się jeszcze twierdze Grenady, ~ 560 Omyl | Grenadzie zaraza. ~Broni się jeszcze z wież Alpuhary ~ 561 Omyl | mówił pan burmistrz bijąc się w piersi - ja zbyt wiele 562 Omyl | co umiem.~- Franiu! tobie się w głowie przewraca - mitygowała 563 Omyl | zupełnie przytomny - rzucał się pan burmistrz - ale chcę, 564 Omyl | głosem, pan burmistrz kręcił się jak bąk między krzesłami. 565 Omyl | powodzi jego słów zdawała się zasypiać.~- No, moi państwo - 566 Omyl | No, moi państwo - odezwał się pan pocztmajster - czas 567 Omyl | Czy być może? - zdziwił się pan kasjer, któremu, ile 568 Omyl | razy śpiewał, czas wydawał się za krótki.~Jakby w odpowiedzi, 569 Omyl | godziną i wszyscy zabrali się do wyjścia.~Gdy niańka włożywszy 570 Omyl | wszystkie panny. Goście kręcili się gorączkowo, rozprawiali, 571 Omyl | ręki. Cień tymczasem snuł się po pokoju, cichy, nieujęty 572 Omyl | Łukaszowę, która śmiejąc się do mnie bezzębnymi ustami, 573 Omyl | mówiła: .~- Oho! już ci się chce zbytków...~To był ranek. 574 Omyl | zbytków...~To był ranek. Anim się spostrzegł, żem już przespał 575 Egip | mojej chorobie, i niech mi się to raz skończy... tak albo 576 Egip | albo owak.~Lekarz wahał się.~- Pomyśl, Ramzesie - szepnął - 577 Egip | ty, kapłanie, ośmielasz się dawać mi rady! Milcz i spełnij, 578 Egip | gwiazdy.~- Saturn połączył się z księżycem - odparł mędrzec - 579 Egip | może nastąpić? - zwrócił się do lekarza.~- Przed wschodem 580 Egip | święty pierścień znajdzie się na ręku Horusa.~- Zaprowadźcie - 581 Egip | nieokreślonych smutków przypatrywał się okolicy.~Właśnie księżyc, 582 Egip | księżyc, przy którym tliła się złowroga gwiazda Saturn, 583 Egip | wyszła z domów. Po Nilu snuły się łódki, gęsto, jak w dzień 584 Egip | żeru hien.~- Czemu oni tak się gromadzą? - spytał Horus 585 Egip | Horusa na nowo wzbudził się żal po matce, której szczątki - 586 Egip | na twojej ręce, otworzą się ciężkie drzwi klasztorne 587 Egip | wódz armii i skłoniwszy się Horusowi powiedział:~- Wielki 588 Egip | na twarz, a potem cofnął się, aby pisać rozkazy; książę 589 Egip | rzekł dworzanin. - Cóż by się stało, gdyby zamiast pszczoły 590 Egip | kanclerz państwa i skłoniwszy się księciu, mówił:~- Potężny 591 Egip | Ramzes widząc, że już mu się wzrok zaćmiewa, odesłał 592 Egip | edykt, jako ludowi zniża się czynsz dzierżawny i podatki 593 Egip | lecz nim zdążył cofnąć się dla napisania edyktów, wszedł 594 Egip | obejrzał nogę i cofnął się przerażony.~- Horusie - 595 Egip | dodał:~- Prędkoż to może się stać?... powiedz prawdę...~- 596 Egip | Nim księżyc schowa się za oto palmę...~-.Ach, 597 Egip | Milczenie.~Księżyc zbliżał się do palmy i już dotknął pierwszych 598 Egip | A ty, kapłanie - zwrócił się do lekarza - mów, ile mi 599 Egip | pokoju z Etiopami zsunął się z kolan księcia.~- Nie idzie 600 Egip | odpowiedział lekarz. Horus zamyślił się i... spadł rozkaz o przeniesieniu 601 Egip | odzyskał zdrowie... Podniósł się krzepko z łoża i o wschodzie 602 Egip | krwawe łzy, stoczyły mu się po twarzy.~- Nie odpowiadasz, 603 Opow | inteligentnych" warszawian zbierała się w pewnej cukierni. Schodziliśmy 604 Opow | pewnej cukierni. Schodziliśmy się nad wieczorem, pijaliśmy 605 Opow | bieżących. Zebrania te nazywały się "giełdą", albowiem prawie 606 Opow | śmiechem, zapytał:~- Cóż się to stało doktorowi?...~- 607 Opow | Wreszcie ten i ów podniósł się z krzesła, a po upływie 608 Opow | Stecki i ja.~- Przejdźmy się po ogrodzie - rzekł lekarz.~ 609 Opow | lekarz.~A gdy znaleźliśmy się w alei, dodał:~- My tu jednak 610 Opow | miały moc urzeczywistniania się, jedna połowa naszych znajomych 611 Opow | przyczyn niekiedy rodzą się duże skutki. W marcu 187* 612 Opow | szpitala, ażeby dowiedzieć się o rezultacie analizy zrobionej 613 Opow | gęsto, że przechodnie robili się podobnymi do białych niedźwiedzi. 614 Opow | znacznie wolniej, spóźniłbym się o parę minut i nie spotkałbym 615 Opow | Parmezanem, ponieważ chwalił się raz, że jego dziadek należał 616 Opow | żółtawymi oczyma, otrząsnął się i poszliśmy razem na korytarz, 617 Opow | oknach szpitala ukazało się słońce prawie majowe.~- 618 Opow | minutami ?...~Znowu otrząsnął się i tak energicznie tupnął 619 Opow | Na ten odgłos uchyliły się najbliższe drzwi i usłyszeliśmy 620 Opow | Jednocześnie ukazał się nasz gromiciel. Byt to kolega 621 Opow | jest w akcji...~- Jak on się nazywa?... - zapytał skrzywiony 622 Opow | zobaczymy go?... - odezwałem się do Parmezana.~- Jak chcesz - 623 Opow | głębokie oczy. Basetlą zbliżył się do niego i zaczął mówić:~- 624 Opow | nic nie ma. Kolega zdaje się być trochę zagłodzony i 625 Opow | nieporządek w sercu - odezwał się chory stłumionym głosem. - 626 Opow | uratuje.~- A teraz przekonamy się, co znajdą koledzy - rzeki 627 Opow | rzeki Basetlą. -Poznajcież się... kolega Parmezan...~Usłyszawszy 628 Opow | Usłyszawszy nazwisko chory rzucił się w łóżku i usiadł. Istotnie 629 Opow | a ja nie mogę wygrzebać się na trzeci.~- Ależ, kolego... 630 Opow | szepnął jakby tłomacząc się Parmezan.~- Niechże się 631 Opow | się Parmezan.~- Niechże się to raz skończy!... - krzyczał 632 Opow | Słuchajcie, panowie - zwrócił się do nas. - Słuchajcie... 633 Opow | Zresztą już zmienił się mój los. Już nie będę korepetytorem... 634 Opow | korzystając wymknęliśmy się, naprzód Parmezan, ja po 635 Opow | że jego chory nie nazywa się Szwarckopf, lecz Eisenfeder.~ 636 Opow | W kilka dni dowiedziałem się, że Eisenfeder stracił wzrok, 637 Opow | czas Parmezan nie pokazywał się, ale po pogrzebie zmarłego 638 Opow | Basetlę na piwo. Gdyśmy się zebrali w piwiarni, w domu 639 Opow | Rezlera, Basetlą odezwał się:~- Aczkolwiek nie mam ducha 640 Opow | lecz gotów jestem założyć się, że Parmezan uprzyjemni 641 Opow | tydzień.~- Uważacie, jak się rozwija ten Twarożek! - 642 Opow | ma co mówić, udawało mi się z tym nieborakiem Eisenfederem! 643 Opow | oprócz gimnazjum znajdowała się czteroklasowa szkoła realna, 644 Opow | tym samym domu. Znaliśmy się jednak z daleka i nie rozmawialiśmy 645 Opow | gimnazjalistom nie wypadało wdawać się z "olejarzami". Tak nazywaliśmy 646 Opow | Próby i wyścigi odbywały się, dajmy na to, za rogatką 647 Opow | wystawy. Przypatrywałem się próbom pługów, siewników 648 Opow | znaczenia nawet domyślić się nie mogłem. Zaś na ukoronowanie 649 Opow | największą popularnością cieszyły się okazy istotnie pięknych 650 Opow | między którymi wyróżniał się koszyk jabłek ciemnoamarantowej 651 Opow | ginął jakiś owoc. Pokazuje się, że...~- Że zakazane owoce 652 Opow | szedłem do gimnazjum, rozumie się, nie na lekcję, tylko na 653 Opow | ciągle rosnący, kotłował się u drzwi głównych, w których 654 Opow | chłopak bowiem zasłaniał się drugą ręką, trzęsąc się 655 Opow | się drugą ręką, trzęsąc się i płacząc tak rzewnie, że 656 Opow | palców. Ale gdy zbliżył się jakiś pan ?. zapytaniem: " 657 Opow | jakiś pan ?. zapytaniem: "Co się stało?..." - policjant oderwał 658 Opow | krzyczał chłopak bijąc się w piersi. - Ja chciałem 659 Opow | szkoły realnej. Rozmówił się z obecnym przy awanturze 660 Opow | Ale chłopak nie ruszył się z miejsca. Oparł się o ścianę 661 Opow | ruszył się z miejsca. Oparł się o ścianę i zasłoniwszy twarz 662 Opow | twarz obu rękoma, płakał, że się serce krajało, i powtarzał:~" 663 Opow | pan Mateusz, który kłóci się z moimi rodzicami, przez 664 Opow | na bok, rzekł:~"Uspokój się, Eisenfeder, i idź do domu... 665 Opow | nadzieję, że do jutra wyjaśni się nieporozumienie."~Istotnie 666 Opow | Istotnie sprawa wyjaśniła się o tyle, że znaleziono kilka 667 Opow | wiadomo, niekiedy odznaczają się tygrysimi instynktami...~- 668 Opow | satysfakcję. Eisenfeder czerwienił się, cofał, a niekiedy rzucał 669 Opow | cofał, a niekiedy rzucał się na ławkę i oparłszy głowę 670 Opow | Eisenfeder musiał usunąć się ze szkoły i dopiero po upływie 671 Opow | piątej. Eisenfeder przeniósł się do gimnazjum, gdzie niekiedy 672 Opow | gdzie niekiedy spotykaliśmy się na korytarzu. Czy wiedział, 673 Opow | każdym razie spotkawszy się ze mną rumienił się i spuszczał 674 Opow | spotkawszy się ze mną rumienił się i spuszczał oczy.~Skończywszy 675 Opow | Skończywszy gimnazjum zapisałem się do Szkoły Głównej, przeszedłem 676 Opow | naszego koleżeństwa zdarzyły się dwa wypadki, o których zawsze 677 Opow | Pewnego dnia zetknęliśmy się w prosektorium; ja, już 678 Opow | wystawa", nagle zaczerwienił się i zwróciwszy się do mnie 679 Opow | zaczerwienił się i zwróciwszy się do mnie z zakrwawionym skalpelem, 680 Opow | złością i na powrót wziął się do roboty. Ja zaś przypomniałem 681 Opow | go...~Drugi raz zdarzyło się gorzej. Spotkałem Eiseniedera 682 Opow | wystawę rolniczą w X, zerwał się od stołu, spojrzał na mnie 683 Opow | kilka zaś dni dowiedziałem się, że wziął urlop i wyjechał 684 Opow | Parmezan umilkł i napił się piwa. Po chwili zapytał 685 Opow | historii?...~Parmezan zmieszał się...~- Czy ja pamiętam?... 686 Opow | na uniwersytet, rozeszła się pod największym sekretem 687 Opow | złodzieja!... Toteż nie dziwię się, że wówczas wyjechał na 688 Opow | piwa, a Parmezan tłomaczył się bardzo strapiony:~- To nie 689 Opow | przerwał opowiadanie, zatrzymał się w alei i po dłuższej pauzie 690 Opow | dodał:~- Na świecie robi się tak, że jedni powtarzają 691 Opow | bronią oskarżonego, rozumie się, specjalnym stylem, wszyscy 692 Opow | budują stos, na którym opala się mocniejszy, a ginie słabszy.~- 693 Opow | lub Francuz, znalazłszy się w towarzystwie równie inteligentnych 694 Opow | przede wszystkim zajmować się osobami i powtarzanymi o 695 Opow | Francuz albo Niemiec kształci się w towarzystwie, a my psujemy 696 Opow | towarzystwie, a my psujemy się i krzywdzimy innych, dzięki 697 Widz | wypadku, jaki zdarzył mu się w Warszawie. Opowieści tej 698 Widz | Opowieści tej chciałoby się nie wierzyć, gdyby nie została 699 Widz | zamieszkałem na Podwalu.~Ledwiem się sprowadził i ledwie wyszliśmy 700 Widz | ulicę, zaraz przyplątał się do nas jakiś jegomość średnich 701 Widz | Pijankiewicz odzywa się:~- O, tu siedzi Fukier, 702 Widz | Starego Miasta...~Rozejrzałem się... Cóż, domy jak domy. Jedna 703 Widz | jak domy. Jedna rzecz mi się tylko nie bardzo podobała, 704 Widz | nie ma!...~- Przeżegnaj się, acan - mówię - któż tam 705 Widz | biegły, więc zamiast spierać się, odpowiedziałem:~- Cóż to 706 Widz | ten Fukier?... On, zdaje się, wino sprzedaje, ha?... 707 Widz | Syberii, u którego zatrzymałem się. - Kto teraz wino pije?... 708 Widz | jegomość, który przyczepił się do nas na Podwalu, znowu 709 Widz | Kiedy Litwinom podobało się spalić Warszawę, to niech 710 Widz | których domy zamieniły się w perzynę...~Boże miłosierny! 711 Widz | nie myślałem, że rodzę się z podpalaczów!... No, ale 712 Widz | ale jeżeli człowiek uważa się za pokrzywdzonego, to trudno, 713 Widz | Przynajmniej - odzywa się zmartwiony Poniewolski - 714 Widz | któremu nakazano wystrzegać się trunków z powodu sklerozy.~ 715 Widz | Pijankiewicz ani słuchał. Zbliżył się do subiekta i zaczął dysponować 716 Widz | też w nim ludzie umieją się pocieszać... Co prawda, 717 Widz | i my też nacierpieliśmy się, oj!... nacierpieli..."~ 718 Widz | początek, to zrobiło mi się błogo w ustach; a kiedym 719 Widz | numer drugi, to zachciało mi się śpiewać. I co powiesz, zaśpiewałem 720 Widz | cudnie, tak od duszy, że mi się łzy w oczach zakręciły. 721 Widz | ażeby człowiek dowiedział się, że jest śpiewakiem."~Spojrzę, 722 Widz | oparł głowę na ręku i tylko się trząsł.~- Zjedzą nas Żydy - 723 Widz | Wszystko jedno... nie masz się co spierać o głupie nazwisko. .. 724 Widz | pod wodą, a potem wydobywa się na wierzch, tak i nasze 725 Widz | Któryż by to?..." Obejrzałem się i... spostrzegłem na ciemnej 726 Widz | który z wolna powiększał się, a w środku jego coś ruszało 727 Widz | środku jego coś ruszało się jak różnobarwne robactwo 728 Widz | Pijankiewicza: "Widzicie wy, co się wyrabia na ścianie?", a 729 Widz | ponieważ cały zatopiłem się w tym, com widział i słyszał. 730 Widz | nieosobliwie zabrukowanego, wznosi się dziś nie istniejący ratusz. 731 Widz | zapisują.~Na dworze robi się coraz widniej; Rynek znika, 732 Widz | więcej to samo powtarza się we wszystkich domach Rynku. 733 Widz | srebra i złota. Bogactwo leje się wrotami i oknami.~Po mszy 734 Widz | Po mszy Rynek zapełnia się. Szlachta i szlachcianki, 735 Widz | zarobkiem lub jałmużną.~- Zdaje się, że to będzie początek siedemnastego 736 Widz | gaśnie i po chwili pokazuje się inny. To samo miasto, ale 737 Widz | Wkrótce nad domami ukazują się gęste kłęby czarnego dymu 738 Widz | patrzę... słucham i zalewam się Izami. Już nie mój cudny 739 Widz | Ciemnokrwawe tło obrazu poczyna się wyjaśniać. Dym powoli opada, 740 Widz | to zabronione, ukąsiłem się w język.~Nowy obraz. Rynek, 741 Widz | twarze pogodne. Odbywa się uroczystość dziękczynna, 742 Widz | naszej izbie znowu robi się ciemno; obraz znika, a w 743 Widz | w chwilę później ukazuje się coś zupełnie innego. Rynek 744 Widz | którzy nikomu nie pozwalają się zbliżyć grożąc strzelaniem. 745 Widz | krzykiem. Spoza węgła wysunął się obdartus, rozejrzał się 746 Widz | się obdartus, rozejrzał się i upadłemu począł rewidować 747 Widz | trupów, a nad nimi modlący się dominikanin.~- Wiem!... 748 Widz | powoli z ciemności wydobył się nowy obraz. Ten sam Rynek 749 Widz | W stronę kościoła posuwa się orszak, oczywiście weselny: 750 Widz | Przed ratuszem pieką się dwa woły, nieco dalej - 751 Widz | ludzi sytych, śmiejących się, śpiewających, człowiek 752 Widz | kochana Warszawa i z tego się wykaraska?... Jak wyspa 753 Widz | zaleje woda, to ona znowu się wydobywa na wierzch.~- Dopóki 754 Widz | Bączkiewicz?...~- Nie nazywam się Bączkiewicz!... - odparł 755 Widz | Sybirak.~Tymczasem przesunęły się jeszcze dwa obrazy. Na jednym 756 Widz | Żydami, niechlujstwem. Zdało się, że na chodnikach nigdy 757 Widz | że ściany domów składają się nie z cegieł, ale z brudu.~- 758 Widz | jesteście, i basta!...~- Staraj się mówić w liczbie pojedynczej... - 759 Widz | bowiem domy Rynku stały się muzeami zbiorów z całego 760 Widz | znowu Warszawa wykaraskała się! - rzekł Pijankiewicz.~Obraz 761 Widz | w naszym pokoiku ukazał się subiekt. Spojrzeliśmy na 762 Widz | kinematograf!... - odezwał się Poniewolski.~- Jaki, przepraszam, 763 Widz | chyba nie u nas...~- Co się masz tłomaczyć!... - przerwał 764 Widz | Sybiraka.-Poniewolski nazywa się.~Gdy znaleźliśmy się za 765 Widz | nazywa się.~Gdy znaleźliśmy się za progiem, usłyszałem, 766 Widz | Rozmaitych pijaków zdarzało mi się spotykać: takich, co widywali 767 Widz | To o nas!... - oburzył się Pijankiewicz. Chciał wrócić 768 Widz | a gdy nareszcie znalazła się, zapomniał, o co mu chodziło.~


1-500 | 501-768

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL