| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] wzywal 1 wzywalem 1 x 11 z 409 za 163 zab 1 zabawa 1 | Frequency [« »] 630 w 514 na 487 nie 409 z 374 ze 339 a 319 do | Boleslaw Prus Nowele IntraText - Concordances z |
Now.
1 Katar| pewnym wieku, który chodził z placu Krasińskich ku ulicy 2 Katar| zamyślony i posuwał się z wolna Około Kapucynów dotykał 3 Katar| żadna szwaczka wracająca z magazynu do domu Był wesoły, 4 Katar| nieustannie był swatany. Ale cóż z tego, kiedy pan Tomasz nie 5 Katar| Od Frani szedł do sądu, z sądu biegł do Zosi, którą 6 Katar| wieczorem opuszczał, ażeby z Józią i Filką zjeść kolacją.~ 7 Katar| Najął nawet mieszkanie z sześciu pokojów złożone, 8 Katar| świetne i utrzymywał stosunki z muzykami, więc nieznacznie 9 Katar| zwykle towarzystwo, jedna z młodych pan rozejrzawszv 10 Katar| kobietach wyrażał się zawsze z szacunkiem, a dla ich wad 11 Katar| teatru, obeznawał się wprzódy z utworem dramatycznym, ażeby 12 Katar| katarynkowych dźwięków.~Z tej swojej słabości nie 13 Katar| kataryniarzy. Pan Tomasz zachorował z gniewu, a następnie odkrywszy 14 Katar| przechodził kilka razy z rąk do rąk. Rozumie się, 15 Katar| panu Tomaszowi. Mecenas z rezygnacją płacił podwyżkę, 16 Katar| nowego stróża i przeprowadzał z nim taką mniej więcej rozmowę:~- 17 Katar| Lokal mecenasa składał się z dwu części. Cztery większe 18 Katar| człowiek dbający o zdrowie.~Z drugiej strony podwórza, 19 Katar| urzędnik sądowy, który spadłszy z etatu przeniósł się na Pragę. 20 Katar| sprowadziły się dwie panie z małą, może ośmioletnią dziewczynką.~ 21 Katar| Kobiety utrzymywały się z pracy. Jedna szyła, druga 22 Katar| kaftaniki na maszynie. Młodszą z nich i przystojniejszą dziewczynka 23 Katar| kłębki bawełny na pończochy.~Z rana kobiety same zamiatały 24 Katar| obfity obiad. Zresztą każda z nich prawie nie odstępowała 25 Katar| przy oknie. Było to dziecko z ciemnymi włosami i ładną 26 Katar| dwu drutów wiązała pasek z bawełnianych nici. Niekiedy 27 Katar| rozbierała powoli, jakby z trudnością. Czasami nie 28 Katar| zobaczył coś niezwykłego, gdyż z pośpiechem założył na nos 29 Katar| a następnie tak opadła z sil, że leżała jak martwa, 30 Katar| Dziewczynka poczęła już wstawać z łóżeczka. Nauczyła się chodzić 31 Katar| przychodzi ten biały kotek z czarnymi łapami?... Prawda, 32 Katar| rozpłakała się i wybiegła z pokoju.~Najmilszym zajęciem 33 Katar| Dziewczynka nie wypuszczała jej z rąk, dotykała jej noska, 34 Katar| szmer i szept. Zerwała się z pościeli, zapaliła świecę 35 Katar| Wiedziała, kiedy jedzie z drzewem chłopski wózek drabiniasty, 36 Katar| powietrza nie uszło jej uwagi. Z niepojętą bystrością pochwytywała 37 Katar| te zjawiska i wysnuwała z nich wnioski.~Raz matka 38 Katar| Przecież wiem, że brała konewkę z kuchni, potem poszła na 39 Katar| tak niewyraźny, że tylko z wysiłkiem można go było 40 Katar| turkot uliczny dolatywał z góry; inne odgłosy niknęły. 41 Katar| Kaleka słyszała turkot wozów z kilku ulic; tu skupiały 42 Katar| tu skupiały się krzyki z całego domu. Twarz jej owiewał 43 Katar| Obie kobiety cieszyły się z nowego lokalu, ale dla niewidomej 44 Katar| w tych czasach, że jeden z przyjaciół mecenasa miał 45 Katar| mu do przejrzenia papiery z prośbą o radę. Wprawdzie 46 Katar| adwokat. Nie wychodził już z mieszkania, nie sprawdzał, 47 Katar| lokaj mecenasa przyszedł z codziennym raportem. Doniósł, 48 Katar| pani doktorowa wyjechała z dziećmi na letnie mieszkanie, 49 Katar| mecenas nie zechce widzieć się z nowo przyjętym stróżem?...~ 50 Katar| obicia przypominały "studia z natury". Matka ociemniałej 51 Katar| trzech powaśnionych stron, z których żadna nie chciała 52 Katar| Gdyby zmarły X wstał z grobu, odzyskał przytomność 53 Katar| rozwiązywaniu trudnych zagadnień, z pewnością pan Tomasz nie 54 Katar| przynajmniej była katarynka włoska, z przyjemnymi tonami fletowymi, 55 Katar| była rzeczywista katarynka, z popsutymi piszczałkami i 56 Katar| swoich poddanych, i pomyślał, z jaką rozkoszą położyłby 57 Katar| śmiały się, a pomimo to z zastygłych oczu płynęły 58 Katar| rozkaz.~- Ażeby, dopóki się z nim nie rozmówię, puszczał 59 Katar| odezwał się służący z oznakami obrażającego zdziwienia.~- 60 Katar| mecenasa, więc zabrawszy kartkę z adresami doktorów wyszedł 61 Kamiz| potrzebnym zapięty pod szyję frak z magazynu pogrzebowego.~Wyznaję, 62 Kamiz| mieszkaniu bliskich sąsiadów. Z okna mogłem co dzień spoglądać 63 Kamiz| początku listopada sprzedano z licytacji niepotrzebne rzeczy, 64 Kamiz| kamizelkę ręce czerwone z zimna, mruczał:~- Handel, 65 Kamiz| kamizelkę, otrząsnął śnieg z kołnierza i z wielką usilnością 66 Kamiz| otrząsnął śnieg z kołnierza i z wielką usilnością począł 67 Kamiz| będzie moja strata, byle ja z gęby nie robił... ten wjatr!...~ 68 Kamiz| w oknie, ukłonił mi się z przyjacielskim uśmiechem.~ 69 Kamiz| dość rano, pili herbatę z blaszanego samowaru i razem 70 Kamiz| naczelników wydziałowych patrzył z takim podziwem jak podróżnik 71 Kamiz| przy herbacie gorącą szynkę z chrzanem.~W ogóle biednym 72 Kamiz| dowodzi.~- Krwotok może być z krtani, z żołądka, z nosa, 73 Kamiz| Krwotok może być z krtani, z żołądka, z nosa, z płuc 74 Kamiz| być z krtani, z żołądka, z nosa, z płuc rzadko kiedy. 75 Kamiz| krtani, z żołądka, z nosa, z płuc rzadko kiedy. Zresztą, 76 Kamiz| dawno!... - potwierdziła z pośpiechem. - Jeszcze tamtej 77 Kamiz| lekarz.~Weszli do domu. Pani z trwogą zapytała stróża: 78 Kamiz| przecie, że krwotok może być z żołądka albo z nosa. U ciebie 79 Kamiz| może być z żołądka albo z nosa. U ciebie pewnie z 80 Kamiz| z nosa. U ciebie pewnie z nosa... Tyś taki tęgi, potrzebujesz 81 Kamiz| Ile to krwi na wojnie z człowieka upływa, a jednak 82 Kamiz| sierpnia spotkała się pani z doktorem na ulicy. Długo 83 Kamiz| jego nie jest złym.~Bo i z jakiej racji miał być zły?~ 84 Kamiz| wprawdzie kaszel, ale - to z kataru oskrzeli. Czasami, 85 Kamiz| siedzenia, pokazywała się krew - z nosa. No, miewał też jakby 86 Kamiz| Chory co dzień wstawał z łóżka i ubierał się, pomimo 87 Kamiz| nie zdaje? - spytała pani z akcentem wielkiej wątpliwości. 88 Kamiz| granic. Kiedy żona wróciła z lekcy j, powitał ją z błyszczącymi 89 Kamiz| wróciła z lekcy j, powitał ją z błyszczącymi oczyma i rzekł 90 Kamiz| powiem ci jeden sekret... Ja z tą kamizelką, widzisz, trochę 91 Grzec| choćby niekoniecznie słuszny.~Z tego powodu naszą dziedziczkę 92 Grzec| później ojciec mój awansował z rządcy na plenipotenta i 93 Grzec| zaś zajmowała pani hrabina z córeczką Lonią, moją rówieśnicą, 94 Grzec| Lonią, moją rówieśnicą, z jej guwernantką, ze starą 95 Grzec| gospodynią Salusią tudzież z wielką liczbą garderobianych 96 Grzec| po całych dniach szyły, z czego wyprowadziłem wniosek, 97 Grzec| smutku. O ile mi wiadomo z tradycji, nieboszczyka nikt 98 Grzec| plenipotentem. Natomiast sąsiedzi z dziwną w naszym kraju jednomyślnością 99 Grzec| polowaniach chłopskie zasiewy, a z sąsiadami pojedynkował się 100 Grzec| olejny portret nieboszczyka z herbowym sygnetem na palcu 101 Grzec| stłuc duży wazon saski.~Z hrabianką, przed moim wejściem 102 Grzec| wstręt do małych dziewcząt, z których żadna nie była w 103 Grzec| jeździć konno, ani strzelać z łuku albo rzucać kamieni 104 Grzec| łuku albo rzucać kamieni z procy. W razie zaś bitwy, 105 Grzec| kogoś na skargę.~Ponieważ z folwarcznymi chłopcami ojciec 106 Grzec| przypomniawszy sobie lepsze czasy, z godzinę ponosił mnie przez 107 Grzec| się dość prędko.~Nie mając z kim żyć, żyłem z naturą. 108 Grzec| Nie mając z kim żyć, żyłem z naturą. Znałem w parku każde 109 Grzec| migotanie f gwiazd, rozmawiałem z nocną ciszą, a nie mając 110 Grzec| tylko jako wysoką damę, z piękną twarzą i smutnymi 111 Grzec| tylko w obszernej sukni z drugim ogonem mógł przemieszkiwać 112 Grzec| a tym bardziej złożone z dwu części mogły służyć 113 Grzec| a nawet bardzo łagodny. Z chłopów i służby nikogo 114 Grzec| siostra uczyła się razem z hrabianką, a ja sam, choć 115 Grzec| posiadał kilka sztuk broni, z której każda była przeznaczona 116 Grzec| ojciec pozwoli mi strzelić z ogromnego pistoletu, a tymczasem 117 Grzec| uczyłem się "wygarniać" z ich długich pojedynek, które 118 Grzec| do lufy tudzież dziurkę z boku, i poszedłem na polowanie.~ 119 Grzec| przekonałem się, że w moich rękach z wielkiego klucza zostało 120 Grzec| Potem uciekłem do parku z zamiarem utopienia się w 121 Grzec| kamerdynera, lokaja, chłopca z kredensu, kucharza, kuchcika 122 Grzec| odpowiedziałem nie spuszczając oka z pani, która zrobiła na mnie 123 Grzec| ojciec. - Trzy skóry bym z tego gałgana zdarł i posolił, 124 Grzec| smutniejsza. Odgarnęła mi włosy z czoła, spojrzała głęboko 125 Grzec| Leśniewski, co jeszcze będzie z tego dziecka?...~- Szubienicznik! - 126 Grzec| dając mi pięścią w kark.~Z tarasu odeszli wszyscy, 127 Grzec| Teraz dopiero pomyślałem z żalem dlaczegom nie upadł 128 Grzec| mi wykładała guwernantka z pałacu. Ale gdy dama ta, 129 Grzec| umieścił mnie na stancji z korepetycją, rodzicielską 130 Grzec| ubrałem się po ciemku w surdut z czerwonym kołnierzem, włożyłem 131 Grzec| włożyłem na głowę czapkę z czerwonym lampasem i miałem 132 Grzec| Dziś patrząc na owe czasy z historycznej odległości, 133 Grzec| uczuwałem w duszy jakąś pustkę, z której głębi wynurzała się - 134 Grzec| który pozwalał mi czytać z książki odległej o dwie 135 Grzec| dlatego, że dobre stopnie z różnych przedmiotów, a wraz 136 Grzec| różnych przedmiotów, a wraz z nimi nadzieję promocji widziałem 137 Grzec| teraźniejszość.~Moje stosunki z nauczycielami były rozmaite.~ 138 Grzec| które jedyną odpowiedzią z jego strony było:~"Leśniewski, 139 Grzec| przedmiotem, więc przy głosowaniu z sobą samym przeważał na 140 Grzec| surowości. Nareszcie, stopnie z innych przedmiotów zależały 141 Grzec| jednak stosunki łączyły mnie z inspektorem. Człowiek ten 142 Grzec| się do wypukiwania mnie z klasy w czasie lekcyj i 143 Grzec| spostrzegłszy, że już idę z klasy do domu. - Leśniewski!... 144 Grzec| kilkudziesięcioma pierwszoklasistami, z których jeden golił już 145 Grzec| karzeł na swój wiek, mizerny, z małym noskiem sinym, bladymi 146 Grzec| że musiał odpoczywać idąc z domu do szkoły, a taki bojaźliwy, 147 Grzec| strachu. Nigdy nie bił się z nikim, tylko prosił innych, 148 Grzec| ale ojciec wygnał matkę z domu, a Józia zatrzymał 149 Grzec| syna do szkoły, chodzić z nim na spacer, dawać mu 150 Grzec| korepetycje, ale nie robił tego z powodu braku czasu, który 151 Grzec| nawet Bóg niechętnie patrzy z nieba.~Swoją drogą Józio 152 Grzec| mu jeszcze zawzięciej.~Ja z początku mało zwracałem 153 Grzec| pocałowaliśmy się naprzód ja z drągalem, potem on z Józiem, 154 Grzec| ja z drągalem, potem on z Józiem, potem Józio ze mną - 155 Grzec| mnie i chciał mi dać bułkę z masłem. Nie wziąłem, więc 156 Grzec| przyjacielem.~Spojrzałem na niego z góry. On zmieszał się jeszcze 157 Grzec| przyjacielem?~- Bo ja nie wdaję się z takimi trutniami jak ty!... - 158 Grzec| mistrzem, bo umiał mówić z zaciśniętymi zębami i robił 159 Grzec| niewinną minę, że żaden z profesorów nawet nie podejrzewał...~ 160 Grzec| pani. ~Ostro wyszedłem i z wielką pewnością zawiadomiłem 161 Grzec| o tym - odparł garbusek z tajemniczą miną - że rośliny 162 Grzec| taki mądry, to mi powiedz z czego jest podobna wierzba 163 Grzec| wierzba się karmi sokami z ziemi.~- A co dalej? ~- 164 Grzec| wywodom garbuska zacząłem z tego przedmiotu miewać piątki.~ 165 Grzec| zobaczyłem tęgiego męzczyznę, z pąsową twarzą, fioletowym 166 Grzec| Leśniewski? ~-Ja.~Przestąpił z nogi na nogę, jakhy chwiejąc 167 Grzec| tylkom pobiegł do Józia~Obaj z ojcem mieszkali na końcu 168 Grzec| Ciężko oddychał i drżał z zimna, bo w piecu nie napalono. 169 Grzec| izdebce czuć było wilgoć, a z dachu padały krople topniejącego 170 Grzec| dziś. Zdawało mi się, że z kaleki wyrasta olbrzym.~ 171 Grzec| Józio odzywał się rzadko i z wielkim wysiłkiem. Powiedział 172 Grzec| od ulicy kołatnęła furtka z wielkim hałasem. Przez podwórze 173 Grzec| zabulgotało, a potem - butelka z przeraźliwym brzękiem uderzyła 174 Grzec| pleciesz? - mruknął głos z drugiego pokoju. Zerwałem 175 Grzec| drugiego pokoju. Zerwałem się z łóżka i stanąłem we drzwiach 176 Grzec| jakieś straszne marzenia. Z rana obejrzał mnie gospodarz 177 Grzec| odprowadziła cała nasza klasa z nauczycielami i księdzem 178 Grzec| cmentarzu złapał trumnę i chciał z nią uciekać. Ale pomimo 179 Grzec| pochowali, a jego ojca komisarz z policjantem wyprowadzili 180 Grzec| policjantem wyprowadzili z cmentarza.~Gdy pierwszy 181 Grzec| jakim ja nieszczęśliwy!...~Z oczu poczęły mu płynąć łzy. 182 Grzec| kufer dla mnie i kartkę z tym tylko napisem:~"Od biednego 183 Grzec| znalazłem kilka butelek z napisem: Rum-Jamaica. Siedziałem 184 Grzec| Rum-Jamaica. Siedziałem z godzinę, alem nie powiedział 185 Grzec| szczególna wiadomość. Oto z rana, przy grobie Józia, 186 Grzec| wypróżniona do połowy butelka z napisem: Rum-Jamaica.~Mówili 187 Milkn| MILKNĄCE GŁOSY~Wróciwszy cało z piątej kampanii w życiu, 188 Milkn| myśli wrócić do swoich. Z babą zaś miałby w drodze 189 Milkn| szukać kupca na swój domek z ogródkiem. Tymczasem przybyło 190 Milkn| rodaków i kolegów pułkownika z najpierwszej kampanii. Starzy 191 Milkn| obecnie.~W trzecim roku jeden z nich umarł. Opłakali go 192 Milkn| zmartwienia i od tej pory z pozostałym kolegą nie grywał 193 Milkn| pisały dzienniki angielskie, z tym, co niekiedy bywało 194 Milkn| dodał:~- Prawda, że dobrzy z nich oficerowie, ale - do 195 Milkn| dwie dusze. Jedną wywiózł z kraju, druga wyrosła w nim 196 Milkn| obudził się ów młody duch z całym zasobem wspomnień 197 Milkn| nim po łóżku, wygania go z pokoju, że w nim szlocha 198 Milkn| Starzec opuścił Paryż, z wieloma osobami nie pożegnawszy 199 Milkn| francuski.~- Pewnie jedzie z misją do Petersburga!... - 200 Milkn| odleci, jak gołąb wypuszczony z klatki. Lecz stało się inaczej: 201 Milkn| drugorzędnym hotelu, który z pozoru przypominał dawne " 202 Milkn| modne meble, obrazy kobiet z półświatka, popsute elektryczne 203 Milkn| zupełnie nie poznawał, ani z ubiorów, ani z fizjognomij. 204 Milkn| poznawał, ani z ubiorów, ani z fizjognomij. Co dziwniejsza, 205 Milkn| człowieka dość majętnego, z którym przed dziesięcioma 206 Milkn| wypytywać, czy nie miał kłopotów z paszportem? - a gdy uspokoił 207 Milkn| zachwycony gospodarz - które z przyjemnością złożą hołd 208 Milkn| ledwie nie zdjął mu kaloszy i z wielkim szumem wprowadził 209 Milkn| Porobił prędko znajomości z damami, z których jedna 210 Milkn| prędko znajomości z damami, z których jedna zapewniała 211 Milkn| mu towarzystwo do wista z dwu radców i jednego prezesa; 212 Milkn| przestano się nim zajmować, z czego pułkownik był kontem 213 Milkn| Starzec cichaczem wymknął się z balu i wrócił do swego zajazdu. 214 Milkn| jakiś ubogo odziany człowiek z małym chłopcem.~Był silny 215 Milkn| albo rozcierał zsiniałe z zimna ręce dziecka, które 216 Milkn| Na jego widok człowiek z dzieckiem stanął jak wryty. 217 Milkn| sobie w oczy i pułkownik z wolna poszedł w stronę ulicy.~ 218 Milkn| jej!... - odparło dziecko z zawalanym nosem.~- Pamiętaj, 219 Milkn| wypadkiem mijał ulicę Karową i z niej spojrzał na Wisłę, 220 Wakac| Mieliśmy - mówi dalej - z rana we wsi pożar. Spaliła 221 Wakac| zamknięta, bo gospodarz z kobieta wyszli w pole.~" 222 Wakac| tak mocno przypiekał, że z obawy o żakietę musiałem 223 Wakac| Tymczasem nadbiegło więcej ludzi z osękami, siekierami i wodą: 224 Wakac| groziło, inni leli wodę z konewek w taki sposób, że 225 Wakac| taka mądra! - ofuknął ktoś z tłumu. - Tam pewna śmierć, 226 Wakac| dzieciak?... Może wypadł z niecek?..."~Belki już były 227 Wakac| Belki już były zwęglone i z głuchym trzaskiem zaczęły 228 Wakac| szkoda nawet surduta..."~Z daleka odezwał się straszny 229 Wakac| zatrzeszczał, jakby go rozdarto, z komina posypały się cegły. 230 Wakac| ludzkich popiołów robić z siebie straszydło?... Jeszcze 231 Wakac| chodzi tu!..." - zawołano z tłumu.~Pułap zapadł się, 232 Wakac| dziewczyna przebiegając koło mnie z powrotem.~Z wysiłkiem dźwigała 233 Wakac| przebiegając koło mnie z powrotem.~Z wysiłkiem dźwigała w rękach 234 Zywy | wypadek w zakładzie wraz z objaśnieniem zakonnicy.~ 235 Zywy | radca znalazł się u pana Z., któremu całe żyde upływało 236 Zywy | przyjemność radca opowiedział panu Z. to, co hrabina widziała 237 Zywy | prostszego! - wykrzyknął pan Z. - Wstąpię jutro do redakcji" 238 Zywy | ogłoszenie.~Na drugi dzień pan Z. wbiegł zadyszany do "Kuriera", 239 Zywy | ubogo odzianego człowieka z rękoma czarnymi jak u kominiarza, 240 Zywy | jak u kominiarza, a wraz z nim szczupłą dziewczynkę 241 Zywy | przede jestem ubogi człowiek z fabryki kapeluszy... To 242 Zywy | potrzeba...~I odszedł wraz z mizerną córeczką.~Obok mnie 243 Zywy | sierot, boczną - robotnik z fabryki kapeluszy; gdy jeden 244 Cieni| dogasają blaski słońca, z ziemi wynurza się zmierzch. 245 Cieni| pajęczej i czeka. Wypłoszona z jednego miejsca, w okamgnieniu 246 Cieni| się na inne, korzystając z lada sposobności, aby powrócić 247 Cieni| się dziwna postać ludzka, z drobnym płomykiem nad głową. 248 Cieni| zgryzoty, albo choć znajomych, z którymi mógłbyś porozmawiać 249 Omyl | rupieciami, można było widzieć z jednej strony kościół, rynek, 250 Omyl | starą kapliczkę Św. Jana, z drugiej - nasze pola, potem 251 Omyl | której ludzie wspominali z niechęcią, a niekiedy z 252 Omyl | z niechęcią, a niekiedy z przekleństwem.~Miałem wówczas 253 Omyl | jej zdania. Ona rozmawiała z nimi robiąc pończochę, a 254 Omyl | mocniej ujadały, zrywała się z łóżka i ledwie odziana w 255 Omyl | Była jasnobiała, niewielka, z formy podobna do duszy w 256 Omyl | nadzwyczajnie i do rana przeleżałem z głową schowaną pod kołdrę. 257 Omyl | stara moja mamka weszła z brzemieniem drew i cicho 258 Omyl | odpowiedziała mamka.~- "Pan z Tobą, błogosławionaś Ty.. " 259 Omyl | zdjąwszy ze ściany pęk kluczów z jelenim rożkiem, wyszła 260 Omyl | jelenim rożkiem, wyszła z alkierza. Z komina padły 261 Omyl | rożkiem, wyszła z alkierza. Z komina padły na pokój czerwone 262 Omyl | Stara kobieta, w czepku z falbanami, podobną była 263 Omyl | taka radość, nie wiem nawet z jakiego powodu, żem zerwał 264 Omyl | jakiego powodu, żem zerwał się z łóżka i jednym skokiem usiadłem 265 Omyl | A cóż to za zgryzota z tym chłopczyskiem - irytowała 266 Omyl | były one zeszyte razem z kaftanikiem. Ażeby ubrać 267 Omyl | sznurek. Moje nieszczęście z tym chłopczyskiem. Antoś! 268 Omyl | zaciekawiony.~- Któż by z mm mieszkał? Od takiego 269 Omyl | przychodził niedobry człowiek, z którym nawet złodzieje nie 270 Omyl | kaszą hreczaną. Zjadłem go z pośpiechem i zaraz wybiegłem 271 Omyl | dziedziniec wystrugać pałasz z gonta. Nimem wyszukał deseczkę, 272 Omyl | stajnią. Lecz nim ochłonąłem z prędkiego biegu, już słyszę 273 Omyl | straszydło, w swoim surducie, z wysoką czupryną, z kołnierzykami 274 Omyl | surducie, z wysoką czupryną, z kołnierzykami do skroni, 275 Omyl | kołnierzykami do skroni, z szyją długą jak biczysko 276 Omyl | okulary i zaciska je na nosie Z prawej strony na stole czerwona 277 Omyl | stole czerwona chustka, z lewej - brzozowa tabakierka 278 Omyl | lewej - brzozowa tabakierka z rzemykiem... Boże, że też 279 Omyl | Dobrzańskiego, zacząłem wyciągać z szuflady książki i kajety. 280 Omyl | czesania lnu, a niekiedy z rozpaczy tak machałem nogami, 281 Omyl | Potem brał tabakierkę z brzozowej kory, strzelał 282 Omyl | tabakę i znowu strzeliwszy z palców kończył:~- Ośle jakiś!...~ 283 Omyl | upomnieniach pana Dobrzańskiego. Z góry wiedziałem, co powie, 284 Omyl | kantówką i w pierwszym wierszu z góry wypisywał mi jako wzór 285 Omyl | Poznasz ich, gdy podrośniesz.~Z piersi jego wymknęło się 286 Omyl | a za nią waza barszczu z uszkami i salaterka grochu.~ 287 Omyl | Dobrzański przywitał się z matką, a gdy zupa już była 288 Omyl | Boże, nas i te dary, które z Twojej świętej szczodrobliwości 289 Omyl | Wojny chce...~- A nam co z tego?~Pan Dobrzański rzucił 290 Omyl | rzeczy przy dziecku! Co nam z tego? Nam wszystko z tego, 291 Omyl | nam z tego? Nam wszystko z tego, i basta...~- Zobaczymy, 292 Omyl | zobaczymy!...- powtórzył stary z uniesieniem. - Tu niedługo 293 Omyl | Dobrzański?... Nauczyciel z gniewem ujął się ręką pod 294 Omyl | półmisek pachnącej kiełbasy z sosem i drugi - tartych 295 Omyl | sprzątnęła półmiski. Powstaliśmy z krzeseł, a nauczyciel mówił:~" 296 Omyl | Przychodził ksiądz proboszcz z siostrą, niziutki i okrągły 297 Omyl | i okrągły pan burmistrz z żoną i trzema córkami, staruszka 298 Omyl | staruszka pani majorowa z dwoma wnuczkami, pan pocztmajster, 299 Omyl | sekretarz magistratu i sekretarz z poczty. Starsi siadali do 300 Omyl | ślepą babkę, a wszystko z ogromnym krzykiem. Znudzili 301 Omyl | kasjer-nie wziąłem nawet gitary z domu.~- To poszlemy po nią! - 302 Omyl | tymczasem pan sekretarz wybiegł z pokoju i za chwilę przyniósł 303 Omyl | podawano herbatę, zrazy z kaszą, czasami gęś pieczoną. 304 Omyl | krupnik. Była to gorąca wódka z miodem, zaprawiona goździkami 305 Omyl | ciemnozielonym surducie z krótkim stanem, w niebieskich 306 Omyl | spodniach ze strzemiączkami i z fartuszkiem i w aksamitnej 307 Omyl | ażeby śpiewał:~Lecą liście z drzewa...~Pan kasjer uderzył 308 Omyl | zniżonym głosem:~Lecą liście z drzewa (ciszej), co tam 309 Omyl | zaraza. ~Broni się jeszcze z wież Alpuhary ~Almanzor 310 Omyl | wież Alpuhary ~Almanzor z garstką rycerzy...~- Prześliczne! - 311 Egip | Z LEGEND DAWNEGO EGIPTU~ ~ 312 Egip | zmora i wypijała mu krew z serca, siłę z ramienia, 313 Egip | wypijała mu krew z serca, siłę z ramienia, a chwilami nawet 314 Egip | chwilami nawet przytomność z mózgu. Leżał, jak powalony 315 Egip | leczą. Przyrządź mi jedno z nich, właściwe mojej chorobie, 316 Egip | chwili twego zstąpienia z wysokich niebios Nil wylewał 317 Egip | niepewne nawet dla najmłodszego z twoich wojowników?~Ramzes 318 Egip | najsłynniejszego astrologa z Tebów i kazał szczerze opowiedzieć, 319 Egip | gwiazdy.~- Saturn połączył się z księżycem - odparł mędrzec - 320 Egip | pod otwarte niebo wyszła z domów. Po Nilu snuły się 321 Egip | spytał Horus jednego z dworzan, wskazując na niezmierzone 322 Egip | przywitać nowego faraona i z twoich ust usłyszeć o dobrodziejstwach, 323 Egip | przyjaciela, którego Ramzes wygnał z kraju za to, że w duszy 324 Egip | dworzanin - pozdrawia cię z klasztornego więzienia wierna 325 Egip | oczy ręką.~Nagle syknął z bólu.~- Co ci jest, Horusie?~- 326 Egip | ciało, wysłał mnie do ciebie z rozkazem: "Idź do Horusa, 327 Egip | Egipt Etiopom i zawrzeć z tymi wrogami braterski sojusz, 328 Egip | nie ma być wyrywany język z ust jego na polu bitwy. 329 Egip | odesłał mnie do ciebie z rozkazem:, ,Idź do Horusa 330 Egip | Choćby ci kazał spuścić z łańcucha niewolników, a 331 Egip | napisz edykt odwołujący z wygnania mego nauczyciela, 332 Egip | najmędrszym i najszlachetniejszym z Egipcjan. r Tak powiedziałem...~ 333 Egip | uwolnieniu ukochanej Bereniki z klasztornego więzienia. 334 Egip | Wszedł najmędrszy lekarz z Karnaku.~- Horusie - rzekł - 335 Egip | zdjąć święty pierścień z jego ręki i tobie go oddać 336 Egip | chwili weszli ministrowie z gotowymi edyktami.~- Kanclerzu! - 337 Egip | jest?...~- Mówił mi jeden z dworzan - szepnął naczelny 338 Egip | nasłuchując, czy nie biegnie kto z pokojów Ramzesa. - A ty, 339 Egip | pracy niewolnikom wypadł z rąk Horusa na ziemię.~- 340 Egip | Pięćset...~Edykt o pokoju z Etiopami zsunął się z kolan 341 Egip | pokoju z Etiopami zsunął się z kolan księcia.~- Nie idzie 342 Egip | edykt o odwołaniu Jetrona z wygnania.~- Dwieście...~ 343 Egip | Podniósł się krzepko z łoża i o wschodzie słońca 344 Egip | szepnął najmędrszy lekarz z Karnaku.~Patrzcie tedy, 345 Opow | każdy uczestnik przynosił z sobą nowiny i sprzedawał 346 Opow | Giełdziarze" umilkli, a jeden z. nich, może dotknięty śmiechem, 347 Opow | Wreszcie ten i ów podniósł się z krzesła, a po upływie kilku 348 Opow | wspominając o romansie pani B. z panem C. nie omieszkał dodać, 349 Opow | plotka nawet opowiedziana z poprawkami i zastrzeżeniami - 350 Opow | Z małych przyczyn niekiedy 351 Opow | analizy zrobionej dla jednego z moich chorych.~Powtarzam: 352 Opow | gromiciel. Byt to kolega z powodu swojej figury przezwany 353 Opow | że jest to kolega medyk, z drugiego kursu. Odludek, 354 Opow | ukrył głowę pod kołdrę, z czego korzystając wymknęliśmy 355 Opow | proszę pieczeni wołowej z kapustą i kartoflami, za 356 Opow | Parmezan. - Proszę o schab z kartoflami, bez kapusty...~ 357 Opow | co mówić, udawało mi się z tym nieborakiem Eisenfederem! 358 Opow | domu. Znaliśmy się jednak z daleka i nie rozmawialiśmy 359 Opow | daleka i nie rozmawialiśmy z sobą, ponieważ gimnazjalistom 360 Opow | nie wypadało wdawać się z "olejarzami". Tak nazywaliśmy 361 Opow | urządzono wystawę rolniczą z próbami machin i wyścigami. 362 Opow | barwy. Muszę też nadmienić z przykrością, że co dzień, 363 Opow | policjant (czarny mundur z czerwonym kołnierzem, na 364 Opow | szkoły realnej. Rozmówił się z obecnym przy awanturze członkiem 365 Opow | wystawy i Eisenfedera uwolnił z rąk policjanta.~"Możesz 366 Opow | Ale chłopak nie ruszył się z miejsca. Oparł się o ścianę 367 Opow | Mateusz, który kłóci się z moimi rodzicami, przez zemstę 368 Opow | używali na nim, ile wlazło. Z całego szeregu prześladowań, 369 Opow | Eisenfeder nie ustąpił komu z drogi albo nie zrobił, czego 370 Opow | o których zawsze myślę z żalem, chociaż nic nie byłem 371 Opow | prosektorium; ja, już nie pamiętam, z kim, preparowałem nogę, 372 Opow | obrabiał głowę. Wtem, licho wie z jakiej racji, przyszedł 373 Opow | i zwróciwszy się do mnie z zakrwawionym skalpelem, 374 Opow | po czarnej kawie wydobył z kieszeni kilka jabłek amarantowego 375 Opow | innych, dzięki czemu każdy z nas ma duszę pełną ukłuć, 376 Widz | Wzdychajło - do Warszawy nie tyle z gotowymi pieniędzmi, ile 377 Widz | gotowymi pieniędzmi, ile z przekazami na parę tysięcy, 378 Widz | dawnego kolegę, jeszcze z Syberii, Poniewolskiego, 379 Widz | sprowadził i ledwie wyszliśmy z kolegą na ulicę, zaraz przyplątał 380 Widz | jakiś jegomość średnich lat, z różowym nosem, wygadany, 381 Widz | nazwiskiem Pijankiewicz, z miejsca wybadawszy ode mnie, 382 Widz | naród bez wyjątku ma mieć z tego pożytek, to może i 383 Widz | wtrącił mój kolega z Syberii, u którego zatrzymałem 384 Widz | wina?... A cóż kupiec zrobi z winem: w rynsztok wyleje?... 385 Widz | nie myślałem, że rodzę się z podpalaczów!... No, ale 386 Widz | płuczę krymskim winem?... z pewnością, że nie gardło!... ~- 387 Widz | nakazano wystrzegać się trunków z powodu sklerozy.~Ale Pijankiewicz 388 Widz | Pijankiewiczowi łzy jak groch płynęły z oczu, a mój kolega Sybirak, 389 Widz | izby jasny krążek, który z wolna powiększał się, a 390 Widz | okna potężnie zakratowane.~Z bocznej ulicy wyjeżdża kilka 391 Widz | ciężkie szable. Fury stają, z bram wybiega służba męska 392 Widz | beczki wina, wory korzeni z ciepłych krajów. Oto szkło, 393 Widz | kupca. Ogromne szafy i łóżka z baldachimami, ciężkie stoły 394 Widz | Na stolikach drobiazgi z chińskiej porcelany i kości 395 Widz | jedwabnej ma drugą suknię z dużym ogonem, z przodu otwartą. 396 Widz | drugą suknię z dużym ogonem, z przodu otwartą. Na głowie 397 Widz | obcisłych spodniach wydobywa z torby u pasa klucz i otwiera 398 Widz | rycerstwo w wysokich butach z dźwięcznymi ostrogami, mnichy, 399 Widz | kobiety, na ulicy tłum klęczy z obnażonymi głowami. Słychać 400 Widz | zmartwychwstała Warszawa z pożogi?... - krzyknął Pijankiewicz.~ 401 Widz | ludzi czerwono ubranych, z krzyżami na piersiach, niosą 402 Widz | dostatnio ubrany człowiek upadł z krzykiem. Spoza węgła wysunął 403 Widz | zgałganieć?...~Tymczasem powoli z ciemności wydobył się nowy 404 Widz | nasza kochana Warszawa i z tego się wykaraska?... Jak 405 Widz | Bączkiewicz!... - odparł z gniewem mój kolega Sybirak.~ 406 Widz | dzisiejsze Stare Miasto z jego kramami. Żydami, niechlujstwem. 407 Widz | ściany domów składają się nie z cegieł, ale z brudu.~- Oto 408 Widz | składają się nie z cegieł, ale z brudu.~- Oto skutki naszego 409 Widz | stały się muzeami zbiorów z całego kraju...~- Ot, widzisz,