| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] zdziwilem 1 zdziwiona 1 zdziwiony 3 ze 374 zebami 3 zebrac 1 zebracy 1 | Frequency [« »] 514 na 487 nie 409 z 374 ze 339 a 319 do 223 to | Boleslaw Prus Nowele IntraText - Concordances ze |
Now.
1 Katar| przypatrzeć się jej. Ale że robił to flegmatycznie, 2 Katar| Miodową i nieraz myślał, że się na niej wiele rzeczy 3 Katar| obrońcą, biegał tak prędko, że nie uciekłaby przed nim 4 Katar| znawcy sztuk pięknych. A że kobiety wciąż kochał, więc 5 Katar| liczniej odwiedzali ciekawi. Że zaś był gościnny, przyjęcia 6 Katar| widząc w zwierciadłach, że czoło przerosło mu już ciemię, 7 Katar| częściej przypominał sobie, że bądź co bądź trzeba się 8 Katar| się ożenić. Tym bardziej, że dla kobiet wciąż czuł życzliwość.~ 9 Katar| mówił:~- Wiecie, państwo, że to jest wcale ładne. Należał 10 Katar| rąk do rąk. Rozumie się, że każdy nowy właściciel uważał 11 Katar| wyraźnie zapisanym w umowie, że katarynki grywać w domu 12 Katar| krewni albo znajomi mecenasa ze wsi. Sam pan Tomasz ukazywał 13 Katar| rozmyślaniach. Wiedział on, że myślenie jest ważną funkcją 14 Katar| najął pokoiki krawiec; lecz że ten lubił niekiedy upijać 15 Katar| emerytka, wiecznie kłócąca się ze swoją sługą.~Ale od św. 16 Katar| raz (było to w niedzielę), że matka dala jej mały bukiecik. 17 Katar| rzekła:~- Prawda, mamo, że tu jest smutno...~Mecenas 18 Katar| kłucia w oczach na samą myśl, że ktoś może wpatrywać się 19 Katar| następnie tak opadła z sil, że leżała jak martwa, nie poruszając 20 Katar| noc?...~Wtedy zrozumiano, że dziewczynka nie widzi. Lekarz 21 Katar| jej oczy i zaopiniował, że trzeba czekać.~Ale chora 22 Katar| mówiła:~- Prawda, mamo, że ja mam niebieską sukienkę?...~- 23 Katar| mówiła dalej:~- Prawda, mamo, że na dworze ciągle jest dzień?... 24 Katar| łapami?... Prawda, mamo, że ja widziałam siebie w lustrze?... 25 Katar| płaskorzeźbie. Wiedziała, że pokój jest większy od niej, 26 Katar| nabrały takiej wrażliwości, że zbliżywszy się do ściany 27 Katar| Skąd?... Przecież wiem, że brała konewkę z kuchni, 28 Katar| napompowała wody. A teraz rozmawia ze stróżem.~Istotnie zza parkanu 29 Katar| osób, ale tak niewyraźny, że tylko z wysiłkiem można 30 Katar| przygasłe oczy, zdawało jej się, że coś widzi. W wyobraźni budziły 31 Katar| niewyraźne i pierzchliwe, że nic przypomnieć sobie nie 32 Katar| epoce matka połączyła się ze swoją przyjaciółką ł przeniosła 33 Katar| zrobić?" - myślał widząc, że dziecko jest coraz mizerniejsze 34 Katar| Zdarzyło się w tych czasach, że jeden z przyjaciół mecenasa 35 Katar| codziennym raportem. Doniósł, że pani doktorowa wyjechała 36 Katar| dziećmi na letnie mieszkanie, że zepsuł się wodociąg, że 37 Katar| że zepsuł się wodociąg, że odźwierny, Kazimierz, zrobił 38 Katar| Kazimierz, zrobił awanturę ze stójkowym i poszedł na tydzień - 39 Katar| podziwiały mecenasa i mówiły, że wygląda na czerstwego wdowca, 40 Katar| kamienicę. Synowiec twierdził, że obywatel X był wariatem 41 Katar| a siostrzeniec dowodził, że X oszalał dopiero w roku 42 Katar| wątpliwości świadectwa, że X i w roku 1872, i w 1875 43 Katar| walce i polki, a tak głośno, że szyby drżały. Na domiar 44 Katar| Chwilami gotów był przypuścić, że przy odczytywaniu pośmiertnych 45 Katar| pomieszało się w głowie i że uległ halucynacjom.~Ale 46 Katar| instynkta. Uczuł żal do natury, że go nie stworzyła królem 47 Katar| wygnał kataryniarza! Mówiłem, że od jaśnie pana dostanie 48 Katar| jaśnie pana dostanie pensją, że my mamy kontrakt... Ale 49 Katar| Tydzień temu przyjechał ze wsi i nie zna naszych obyczajów. 50 Katar| odwrócił się do stróża i rzekł ze zwykłą sobie flegmą, choć 51 Katar| wyszli, a mecenas spostrzegł, że jego wierny sługa coś towarzyszowi 52 Katar| adresy kilku okulistów. A że kataryniarz odwrócił się 53 Kamiz| nowymi, jest...~Zdaje się, że nie ma nic więcej oprócz 54 Kamiz| to od razu domyślasz się, że właściciel odzienia j zapewne 55 Kamiz| magazynu pogrzebowego.~Wyznaję, że dziś chętnie odstąpiłbym 56 Kamiz| miewa w życiu takie chwile, że lubi otaczać się przedmiotami, 57 Kamiz| niepotrzebne rzeczy, a przy pani ze wszystkich pamiątek po mężu 58 Kamiz| taki parasol... Ja wiem, że wielmożny pan może mieć 59 Kamiz| jedwabny parasol, nawet ze dwa. Ale to dobre tylko 60 Kamiz| zaczął tak mocno padać, że prawie zmierzchło się. Położyłem 61 Kamiz| dzień wrześniowy rozmawiali ze sobą. W maju pani raz nawet - 62 Kamiz| wcale tęgą. Powiedziałbym, że nawet za tęgą na tak małego 63 Kamiz| jednocześnie tak silnego krwotoku, że aż stracił przytomność.~ 64 Kamiz| chwilami zataczała się, zapewne ze zmęczenia, a dorożki na 65 Kamiz| jej rękę i idąc tłomaczył, że krwotok jeszcze niczego 66 Kamiz| słychać? -i dowiedziała się, że nic. W mieszkaniu stróżowa 67 Kamiz| stróżowa także powiedziała jej, że nic nie słychać, a chory 68 Kamiz| wybadał i także powiedział, że to nic.~- Ja zaraz mówiłem, 69 Kamiz| nic.~- Ja zaraz mówiłem, że to nic! - odezwał się chory.~- 70 Kamiz| spotniałe ręce. -Wiem przecie, że krwotok może być z żołądka 71 Kamiz| Prawda, panie doktorze, że on potrzebuje ruchu?...~- 72 Kamiz| może... - szepnęła pani ze smutkiem.~- No - to nic! 73 Kamiz| doktora tak uspokoiły panią, że po trwodze, jaką przechodziła 74 Kamiz| tym mniej robiło kłopotu, że jako urzędnik najemny, nie 75 Kamiz| Zaczął wymawiać żonie, że jest zanadto o niego troskliwa, 76 Kamiz| zanadto o niego troskliwa, że on mimo to umrze, a w końcu 77 Kamiz| nie powiedział ci doktor, że ja nie przeżyję kilku miesięcy?~ 78 Kamiz| spojrzenie. Zdawało się, że pod tym wzrokiem mur wyszeptałby 79 Kamiz| Doktor mówił - odparta - że to nic, tylko że musisz 80 Kamiz| odparta - że to nic, tylko że musisz trochę wypocząć...~ 81 Kamiz| Koniecznie ubrdało mi się, że doktor zwątpił o mnie... 82 Kamiz| coraz weselej śmiał się ze swoich przywidzeń.~Zresztą 83 Kamiz| najlepszą dla chorego wskazówką, że stan jego nie jest złym.~ 84 Kamiz| brakło. Przyszedł nawet czas, że w dzień nie chciał leżyć 85 Kamiz| kładąc kamizelkę uczuł, że jest jakoś bardzo luźna.~- 86 Kamiz| szepnął.~- No, naturalnie, że musiałeś trochę zmizernieć - 87 Kamiz| Żona wie od doktora, że on nie jest tak znowu bardzo 88 Kamiz| temu i musiała przyznać, że mąż ma słuszność.~Chory 89 Kamiz| łóżka i ubierał się, pomimo że bez pomocy żony nie mógł 90 Kamiz| przynajmniej wymogła na nim, że na wierzch nie kładł surduta, 91 Kamiz| lustro - dziwić się tu, że ja nie mam sil. Ależ jak 92 Kamiz| wtrąciła żona.~- Prawda, tylko że ja i w sobie chudnę...~- 93 Kamiz| od kilku dni uważam, że... coś... moja kamizelka...~- 94 Kamiz| ciała. Nawet powiem ci, że choć i odzyskam ciało, to 95 Kamiz| Już martwiłem się myśląc, że się wyda sekret, gdy wtem 96 Kamiz| No, teraz i ja wierzę, że będę zdrów... Ja sam!... 97 Kamiz| Długa mowa tak go wysiliła, że musiał przejść na łóżko. 98 Kamiz| tygodnie oszukiwałem moją żonę, że kamizelka jest ciasna, a 99 Kamiz| rękach - a ja myślałem, że już tak będę chudnął do... 100 Kamiz| pierwszy raz, uwierzyłem w to, że mogę być zdrów.~Bo to przy 101 Kamiz| na starą kamizelkę widzę, że nad jej ściągaczami pracowały 102 Kamiz| śnieg taki gęsty i zimny, że nawet w grobach marzły ludzkie 103 Kamiz| popioły.~Któż jednak powie, że za tymi chmurami nie ma 104 Kamiz| schowanej pod skrzydło, że jest, jak niegdyś, małym 105 Kamiz| niegdyś, małym ptaszkiem i że śpi w gnieździe, otulony 106 Grzec| arystokratycznych, zdaje mi się więc, że blask jej hrabiowskiej korony 107 Grzec| Przypominam sobie nawet, że tytuł hrabiny był rodzajem 108 Grzec| rówieśnicą, z jej guwernantką, ze starą gospodynią Salusią 109 Grzec| czego wyprowadziłem wniosek, że wielkie panie są od tego, 110 Grzec| śliskiej posadzce, a po wtóre, że mnie tam nie wpuszczała 111 Grzec| żerdziowym płocie w taki sposób, że dziewczynka poczęła wniebogłosy 112 Grzec| niebieskim parasolem mówiąc, że mogłem Loni zrobić na całe 113 Grzec| drzewach, ani kąpać się ze mną w stawie, ani jeździć 114 Grzec| pływałem po stawie. W parku, ze zwinnością kota, goniłem 115 Grzec| pałacu tak nieszczęśliwie, że musiano związać dwie drabiny 116 Grzec| patrząc przypominałem sobie, że nie należy drzeć butów, 117 Grzec| ciągnąć źrebiąt za ogony, że wszelka władza pochodzi 118 Grzec| w graniu, często mawiał, że gdyby miał takiego jak ja 119 Grzec| skargę; kto był chory, brał ze dworu lekarstwo; komu urodziło 120 Grzec| takim kącie na strychu, że nawet ja nie mogłem go znaleźć.~ 121 Grzec| Nieraz marzyło mi się, że spełnię taki szlachetny 122 Grzec| które posiadały tę własność, że przy wystrzale wyrządzały 123 Grzec| Prawie w moich oczach jedna ze szkodnic porwała kaczę, 124 Grzec| jakby piorun uderzył. Ze szczytu obórki stoczyło 125 Grzec| na najwyższą lipę, ja zaś ze zdumieniem przekonałem się, 126 Grzec| zdumieniem przekonałem się, że w moich rękach z wielkiego 127 Grzec| zostało tylko ucho, ale za to ze słomianego dachu obory zaczyna 128 Grzec| gorzelany.~Przez ten czas ze mną działy się nieopisane 129 Grzec| w łeb, i wywnioskowałem, że jeżeli kiedy, to chyba dzisiaj 130 Grzec| mi się, panie Leśniewski, że ten chłopczyk jest bardzo 131 Grzec| nikt... Niby ja nie wiem, że mi strzelicie w łeb... Przecie 132 Grzec| język.~Służba zaszemrała ze zdziwienia, a ojciec, chwytając 133 Grzec| kucharzowi, bo on myślał, ze mnie tak zastrzeli jak starego 134 Grzec| upiec na niej. Nie za to, że mnie nie kazała zastrzelić 135 Grzec| kucharzowi ani zbić, ale za to, ze miała taki słodki glos i 136 Grzec| zabudowań, ojcu było przykro, że nie mógł uregulować ze mną 137 Grzec| że nie mógł uregulować ze mną rachunku za spaloną 138 Grzec| przemian. Mówiono nawet, że jakichś przedmiotów będzie 139 Grzec| ta, przy zapoznaniu się ze mną, zobaczyła, że mam pełne 140 Grzec| zapoznaniu się ze mną, zobaczyła, że mam pełne kieszenie nożów, 141 Grzec| kapiszonów, zlękła się tak, że już nie chciała widzieć 142 Grzec| Nowy strój tak mnie zajął, że nie mogąc nacieszyć się 143 Grzec| stancji obudził podejrzenie, ze ma w domu nadzwyczajnego 144 Grzec| trzymać na stancji, chyba - że mu ojciec dołoży jeszcze 145 Grzec| drogą ojciec pożegnał się ze mną w tak demonstracyjny 146 Grzec| tak demonstracyjny sposób, że ani żałowałem go, kiedy 147 Grzec| obiektywnego sądu, wyznaję, ze w ogólnych zarysach życie 148 Grzec| nie dosłyszał pytania albo że "się zaląkłem".~W ogóle 149 Grzec| młodych, ale i dlatego, że dobre stopnie z różnych 150 Grzec| najgorsze stopnie za to, że pilnie uczyłem się gimnastyki, 151 Grzec| lekcyj i do widywania się ze mną po lekcjach, że był 152 Grzec| się ze mną po lekcjach, że był szczerze zaniepokojony, 153 Grzec| pewnego dnia spostrzegłszy, że już idę z klasy do domu. - 154 Grzec| popularność, tym istotniejszą, że nikogo nie pobudzała do 155 Grzec| włosami. Był tak wątły, że musiał odpoczywać idąc z 156 Grzec| szkoły, a taki bojaźliwy, że gdy go wyrwano do lekcji, 157 Grzec| wyrwano do lekcji, tracił mowę ze strachu. Nigdy nie bił się 158 Grzec| mnie się niekiedy wydawało, że na takiego malca nawet Bóg 159 Grzec| bułki i po serdelku. Ale że go wszyscy prześladowali, 160 Grzec| w rękę do kości wołając, że tak zrobię każdemu, kto 161 Grzec| jak ściana i zdawało się, że zemdleje. Cała klasa nagle 162 Grzec| on z Józiem, potem Józio ze mną - i tak mi się upiekło.~ 163 Grzec| mi się upiekło.~Uważałem, że przez całą lekcją garbusek 164 Grzec| uśmiechał się zapewne dlatego, że przez ten czas nie dostał 165 Grzec| dokuczał, a kilku oświadczyło, że będą go bronili. On dziękował 166 Grzec| przy tym tak niewinną minę, że żaden z profesorów nawet 167 Grzec| ukradkiem chleb i mięso ze swego obiadu. A gdy mnie 168 Grzec| większa nieprzyjemność, ze łzami w oczach zapewniał 169 Grzec| oczach zapewniał kolegów, że ja nie dam sobie zrobić 170 Grzec| był taki zdolny... Wiesz, że gdybyś chciał, to za miesiąc 171 Grzec| miał czas podpowiedzieć mi, że do czwartej deklinacji należą 172 Grzec| zawiadomiłem nauczyciela, że do czwartej deklinacji należą 173 Grzec| Wracając do ławki spostrzegłem, że Józio bardzo pilnie przypatruje 174 Grzec| się ołówkowi profesora i że ma bardzo zafrasowaną minę.~ 175 Grzec| pytałem.~- Zdałe mi się, że - pałkę. Ale to osioł, co 176 Grzec| garbusek z tajemniczą miną - że rośliny są podobne do zwierząt.~- 177 Grzec| przed południem powiedziano, że ktoś mnie wypukuje. Wybiegłem 178 Grzec| gorącą wodą. Zdawało mi się, że to ja raczej powinienem 179 Grzec| jego rozszerzyły się tak, że miał prawie czarne oczy. 180 Grzec| jak dziś. Zdawało mi się, że z kaleki wyrasta olbrzym.~ 181 Grzec| rozpalonych rącząt, myślałbym, że umarł.~Tak siedzieliśmy 182 Grzec| tym najechał jakiś wóz, że go strasznie zabolał krzyż, 183 Grzec| krzyż, ale już go nie boli, że ojciec wczoraj wypędził 184 Grzec| pocałował w głowę. Uczułem, że pod pachą miał butelkę.~- 185 Grzec| naszej stancji, powiedział, że mam gorączkę, że pewnie 186 Grzec| powiedział, że mam gorączkę, że pewnie zaraziłem się od 187 Grzec| księdzem prefektem. Mówiono mi, że miał czarną trumnę aksamitną, 188 Grzec| szkoły, powiedziano mi, że ktoś co dzień wypytuje się 189 Grzec| biedny...~Wołał tak głośno, że na korytarz powychodzili 190 Grzec| jak on sam. Spostrzegłem, że ktoś obsadził go zielonymi 191 Grzec| Rum-Jamaica.~Mówili doktorzy, że człowiek ten umarł na anewryzm.~ 192 Grzec| ojciec był tak samotny, że aż musiał tulić się do grobu 193 Grzec| się do grobu syna. Czułem, że największym nieszczęściem 194 Milkn| i wyglądał tak czerstwo, że przyjaciele namawiali go, 195 Milkn| chciał się żenić. Mówił, że wprawdzie ma jeszcze mocne 196 Milkn| jeszcze mocne nogi, lecz że go już znudziła adwokacka 197 Milkn| szczęśliwie plany wojen, że gdyby je wykonano, świat 198 Milkn| pogrzebie zadecydowali, że w polityce nieboszczyka~ 199 Milkn| aż położył się do łóżka ze zmartwienia i od tej pory 200 Milkn| Starzy mniej teraz rozmawiali ze sobą, ale za to czytywali 201 Milkn| niemieckich, doszli do wniosku, że Bismarck wcale nie jest 202 Milkn| No, częściej mówiłeś, że to gałgan.~- Ja, pułkowniku?... 203 Milkn| Potem dodał:~- Prawda, że dobrzy z nich oficerowie, 204 Milkn| perswazje. Zrozumiał on, że człowieka czasami porywa 205 Milkn| myśleć, może by i myślał, że wraca na swoje dawne drzewo 206 Milkn| na swoje dawne drzewo i że znowu do niego przy rośnie.~ 207 Milkn| ogarnął taki niepokój, że po prostu - nie mógł sobie 208 Milkn| dziennik, zdawało mu się, że jest drukowany po polsku. 209 Milkn| gdzieniegdzie małe domy ze słomianymi dachami albo 210 Milkn| zdawało się pułkownikowi, że ktoś rzuca nim po łóżku, 211 Milkn| łóżku, wygania go z pokoju, że w nim szlocha i krzyczy 212 Milkn| muszce na brodzie odgadywali, że to musi być jakiś jenerał, 213 Milkn| szeptali Niemcy. A że starzec wciąż wyglądał oknem, 214 Milkn| wyglądał oknem, domyślali się, że bada niemieckie koleje, 215 Milkn| Pułkownikowi zdawało się, że gdy raz stanie na otwartym 216 Milkn| chwilami raziło go to, że nie słyszy gwaru francuskich 217 Milkn| Dziś nie może odżałować, że opuścił Francją. Och!... 218 Milkn| marsowatą twarz starca, że gospodarz, poprzednio dość 219 Milkn| których jedna zapewniała go, że pamięta kampanią włoską, 220 Milkn| węgierską - druga dziwiła się, że opuścił "ten piękny Paryż", 221 Milkn| polityce, a mianowicie o tym, że nas Niemcy nieodwołalnie 222 Milkn| kwestii, usłyszał w końcu, że realna polityka powinna 223 Milkn| jak interes przemysłowy i że tylko taki szarlatan jak 224 Milkn| świadomość, zdawało mu się, że przestał być człowiekiem, 225 Milkn| przestał być człowiekiem, lecz że jest krzyżem na zapadającym 226 Milkn| podniósł roletę, spostrzegł, że przed jego oknem chodzi 227 Milkn| starca jak na wilka, myśląc, że postępuje według najściślejszych 228 Wakac| Tego dnia spostrzegłem, że mu coś dolega; patrzył w 229 Wakac| ramionami i zdawało mi się, że się lekko zarumienił; zresztą 230 Wakac| płomyków wydobywających się ze szczelin przy kominie, opanowała 231 Wakac| konewkę. Od nich usłyszałem, że chałupa zamknięta, bo gospodarz 232 Wakac| ogień tak mocno przypiekał, że z obawy o żakietę musiałem 233 Wakac| z konewek w taki sposób, że nie tknąwszy ognia, przemoczyli 234 Wakac| im żadnych uwag wiedząc, że nic nie grozi dalszym budynkom; 235 Wakac| rozpalone druty.~Wyznaję, że gdym to usłyszał, serce 236 Wakac| posypały się cegły. Poczułem, że mi się tlą włosy, i - cofnąłem 237 Wakac| straszydło?... Jeszcze powiedzą, że tanim kosztem chciałem zostać 238 Wakac| pochyloną do wnętrza izby, że widać było jej nie umyte 239 Wakac| taki mnie wstyd ogarnął, że nie śmiałem do niej przemówić 240 Wakac| otworzył. Za to zdawało mi się, że dokoła nas szepczą krzaki:~- 241 Zywy | Zdaje mi się, dzieci, że się bijecie?... - zawołała 242 Zywy | Zakonnica objaśniła damę, że mimo pilnego dozoru podobne 243 Zywy | myślenia, zawnioskował, że należałoby wysłać książki 244 Zywy | Przypomniał sobie nawet, że w szafie czy w kufrze posiada 245 Zywy | słyszała od zakonnicy, dodając ze swej strony, że - wypada 246 Zywy | dodając ze swej strony, że - wypada postarać się o 247 Cieni| niepamiętnych czasów pasuje się ze światłem, pierzcha każdego 248 Cieni| gęstymi szeregami wysuwa się ze swych ucieczek, cicha i 249 Cieni| tylko nadejdzie wieczór, ze swym płomykiem przebiega 250 Cieni| człowieku, i gdzie kryjesz się, że nie znamy twoich rysów, 251 Cieni| cień?~Odpowiedziano mi, że jest to naprawdę człowiek, 252 Omyl | boczną i pocztowym gościńcem. Ze strychu, gdzie znajdował 253 Omyl | wiary, a przecie tak było, że nawet ksiądz proboszcz i 254 Omyl | Nazajutrz powiedzieli mi, że to blask księżyca padał 255 Omyl | parę razy w życiu. Wiem, że nosił czarny mundur ze złotymi 256 Omyl | że nosił czarny mundur ze złotymi guzikami i szafirowym 257 Omyl | szafirowym kołnierzem i że sposobił się na doktora.~ 258 Omyl | mogłem oprzeć się złudzeniu, że widzę głowę dużego kota, 259 Omyl | ramę dymnika ciesząc się, że teraz nie zobaczy mnie potwór. 260 Omyl | bryczki. Mogę powiedzieć, że całe dzieciństwo spłynęło 261 Omyl | matka była ubraną i zdjąwszy ze ściany pęk kluczów z jelenim 262 Omyl | chce zbytków!...~Udawałem, że śpię, lecz nagle ogarnęła 263 Omyl | wyostrzył nóż i zatamował krew ze skaleczonego palca, patrzę - 264 Omyl | może stało się coś takiego, że pan Dobrzański zniknął. 265 Omyl | tabakierka z rzemykiem... Boże, że też nie ma sposobu na takiego 266 Omyl | co za hałasy? Nie wiesz, że jesteś na lekcji i powinieneś 267 Omyl | jakiś!...~Zdaje mi się, że największą dla mnie mękę 268 Omyl | poważnie. Zdawało mu się, że kichnął, więc utarł nos 269 Omyl | przecie mówiłeś, ośle jakiś, że - trzeba kochać wszystkich 270 Omyl | niańka do naszego pokoju ze stosem talerzy. Książki 271 Omyl | kajety w okamgnieniu znikały ze stołu, a ich miejsce zajmował 272 Omyl | ożywiony:~- Mówią na poczcie, że Francuz zaczyna się ruszać.~- 273 Omyl | drugi - tartych kartofli ze słoniną.~Nastała cisza i 274 Omyl | ponieważ panny mówiły, że mama grywa same stare polki 275 Omyl | a gdym wypił, robił się ze mnie inny człowiek. Raz 276 Omyl | człowiek. Raz zdawało mi się, że już jestem zupełnie dorosły. 277 Omyl | chodzić na rękach tak ładnie, że zarumieniony pan burmistrz 278 Omyl | w niebieskich spodniach ze strzemiączkami i z fartuszkiem 279 Omyl | Pan sekretarz zapewnił, że nikt nie podsłuchuje, a 280 Omyl | co chcą. Tyle naszego, że czasem piosenki wysłuchamy.~- 281 Omyl | piosenki wysłuchamy.~- Dobrze, że pani nic nie zrobią - mówił 282 Omyl | rewolucyjności wyprężył nogi tak, że wydawały się jeszcze cieńsze 283 Omyl | Nuta, panie, jest taka, że gdyby mi ją zagrała kiedy 284 Egip | zawołał najmędrszego lekarza ze świątyni w Karnaku i rzekł:~- 285 Egip | Karnaku i rzekł:~- Wiem, że znasz tęgie lekarstwa, które 286 Egip | Pomyśl, Ramzesie - szepnął - że od chwili twego zstąpienia 287 Egip | Przedwieczny.~- Naturalnie, że gwiazdy zapowiedziały moją 288 Egip | bliską śmiercią dziada; ale że w sprawowaniu władzy nie 289 Egip | mimo to była cisza taka, że do Horusa dolatywał szmer 290 Egip | Ramzes wygnał z kraju za to, że w duszy wnuka i następcy 291 Egip | Podziękuj Ozyrysowi - rzekł - że to nie pająk, których jad 292 Egip | Wielki Ramzes czując, że mu już stygnie ciało, wysłał 293 Egip | napisz jeszcze drugi edykt, że od tej godziny aż do końca 294 Egip | Potężny Ramzes widząc, że już mu się wzrok zaćmiewa, 295 Egip | szepnął naczelny wódz - że wielki Ramzes już wydaje 296 Egip | Ramzesa.~- Czyliż nie widzisz, że umarł?... - szepnął najmędrszy 297 Egip | Karnaku.~Patrzcie tedy, że marne są ludzkie nadzieje 298 Opow | wartości.~- Słyszeliście, że A. przegrał w karty trzy 299 Opow | zapłacił?~- A czy wiecie, że B. zeszedł pana C. na bardzo 300 Opow | na bardzo czulej rozmowie ze swoją żoną?...~- Stare dzieje!... 301 Opow | dzieje!... Ciekawe jest to, że pana E. przydybano na kasowych 302 Opow | zamiłowanie nowin. Prawda, że niekiedy powtarzamy niemożliwe 303 Opow | tak nieledwie serdeczny, że chyba nikomu nie wyrządzamy 304 Opow | Wprawdzie jeden mówił, że E. przyłapano na kradzieży, 305 Opow | C. nie omieszkał dodać, że wiadomość ta robi wrażenie 306 Opow | spytałem.~- Prawie że znałem - odpowiedział i 307 Opow | płatów padających tak gęsto, że przechodnie robili się podobnymi 308 Opow | ponieważ chwalił się raz, że jego dziadek należał do 309 Opow | oczyszczał swój wiotki paltocik ze śniegu wołając melodramatycznym 310 Opow | i tyfusów!... Nie dość, że przemoczyłem nogi, ale jeszcze 311 Opow | energicznie tupnął w podłogę, że w korytarzu odpowiedziało 312 Opow | piękny okaz suchotnika, że bez preparowania można go 313 Opow | zaciekawiony.~- Wyobraźcie sobie, że jest to kolega medyk, z 314 Opow | barłogu, nikomu nie dal znać, że jest chory. Dopiero stróżka 315 Opow | chory kolega wyobraża sobie, że ma wadę serca. Słuchałem 316 Opow | odkryje, choć jestem pewien, że tam nic nie ma. Kolega zdaje 317 Opow | złudzenia!" - pomyślałem widząc, że tego biedaka chyba już nic 318 Opow | kontent, co?... Jesteś bodaj że na piątym kursie, a ja nie 319 Opow | kocham... daję słowo honoru, że tamtego jabłka nie chciałem 320 Opow | pożegnanie przypomniał sobie, że jego chory nie nazywa się 321 Opow | kilka dni dowiedziałem się, że Eisenfeder stracił wzrok, 322 Opow | stracił wzrok, a następnie, że umarł. Przez ten czas Parmezan 323 Opow | gotów jestem założyć się, że Parmezan uprzyjemni nam 324 Opow | na kolację, przypuszczam, że za pokutę!~- Niech cię diabli 325 Opow | wtrącił Basetla. Parmezan ze wzgardą ruszył ramionami 326 Opow | Nie potrzebuję dodawać, że największą popularnością 327 Opow | nadmienić z przykrością, że co dzień, pomimo dozoru, 328 Opow | jakiś owoc. Pokazuje się, że...~- Że zakazane owoce smakują 329 Opow | owoc. Pokazuje się, że...~- Że zakazane owoce smakują najlepiej - 330 Opow | się i płacząc tak rzewnie, że łzy wypływały mu spomiędzy 331 Opow | Mateusz, woźny, powiedział, że kradłem..."~Owym jegomościa, 332 Opow | twarz obu rękoma, płakał, że się serce krajało, i powtarzał:~" 333 Opow | ci wierzę i mam nadzieję, że do jutra wyjaśni się nieporozumienie."~ 334 Opow | sprawa wyjaśniła się o tyle, że znaleziono kilka osób, które 335 Opow | ciągnął Parmezan. -Zapominasz, że na aresztowanie Eisenfedera 336 Opow | patrzało kilkanaście osób i że chłopak miał kolegów, drugoklasistów. 337 Opow | Eisenfeder musiał usunąć się ze szkoły i dopiero po upływie 338 Opow | korytarzu. Czy wiedział, że byłem świadkiem jego aresztowania?... 339 Opow | każdym razie spotkawszy się ze mną rumienił się i spuszczał 340 Opow | Eisenfeder popatrzył na mnie ze złością i na powrót wziął 341 Opow | struchlałem pomyślawszy, że ten człowiek mógł posądzić 342 Opow | Janowej. Diabli nadali, że usiadł przy mnie Jeżozwierz, 343 Opow | zaś dni dowiedziałem się, że wziął urlop i wyjechał na 344 Opow | ponieważ jestem pewny, że posądzał mnie o opowiadanie 345 Opow | wyjechał na guwernerkę, że Jeżozwierz poczęstował go 346 Opow | sekretem i nigdy w tym sensie, że Eisenfeder kradł jabłka, 347 Opow | Eisenfeder kradł jabłka, tylko że spotkało go takie dziwne 348 Opow | chwili przypomniałem sobie, że w roku, kiedy Szkołę Główną 349 Opow | Toteż nie dziwię się, że wówczas wyjechał na guwernerkę, 350 Opow | Na świecie robi się tak, że jedni powtarzają plotkę, 351 Opow | sensu. Skutek jest ten, że Francuz albo Niemiec kształci 352 Widz | mnie nie stać, biedaka. Że zaś dużo słyszałem w Wilnie 353 Widz | uchowaj - mówił jegomość - że w Rynku siedzi Fukier, ale - 354 Widz | tylko nie bardzo podobała, że plac zastawiony kramami, 355 Widz | plac zastawiony kramami, że pełno Żydów w onych kramach, 356 Widz | chodnikach i w sieniach i że czuć fetor... W takim miejscu 357 Widz | myślę sobie. Ale że w historii nie jestem biegły, 358 Widz | jak żyję, nie myślałem, że rodzę się z podpalaczów!... 359 Widz | krymskim winem?... z pewnością, że nie gardło!... ~- Więc lekki 360 Widz | tak cudnie, tak od duszy, że mi się łzy w oczach zakręciły. 361 Widz | człowiek dowiedział się, że jest śpiewakiem."~Spojrzę, 362 Widz | śpiewakiem."~Spojrzę, aż widzę, że nie ja sam płakałem. Pijankiewiczowi 363 Widz | serce, przypomniałem sobie, że pośrodku nas jest jeden 364 Widz | napełnione złotem. Wola jednego ze swych pomocników i sypie 365 Widz | lub jałmużną.~- Zdaje się, że to będzie początek siedemnastego 366 Widz | powiedzieć. Ale pomyślawszy, że może to zabronione, ukąsiłem 367 Widz | kilka ozdobnych powozów ze starszymi paniami. Słychać 368 Widz | człowiek nie może przypuścić, że widzi to samo miasto, w 369 Widz | zawołał Pijankiewicz - że nasza kochana Warszawa i 370 Widz | wydobywa na wierzch.~- Dopóki ze szczętem nie utonie... - 371 Widz | niechlujstwem. Zdało się, że na chodnikach nigdy błoto 372 Widz | nigdy błoto nie wysycha i że ściany domów składają się 373 Widz | kraju...~- Ot, widzisz, że znowu Warszawa wykaraskała 374 Widz | za progiem, usłyszałem, ze subiekt mówi do drugiego:~-