| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] 1871 1 1872 3 1875 3 a 339 abo 1 aby 13 abym 1 | Frequency [« »] 487 nie 409 z 374 ze 339 a 319 do 223 to 173 o | Boleslaw Prus Nowele IntraText - Concordances a |
Now.
1 Katar| drodze ustępował każdemu, a potrącony uśmiechał się 2 Katar| urosło mu aż do ciemienia, a na wąsach pokazało się kilka 3 Katar| opinią znawcy sztuk pięknych. A że kobiety wciąż kochał, 4 Katar| wybór. Ta była za młoda, a tamtą uwielbiał już zbyt 5 Katar| nieodpowiedni temperament, a czwarta posiadała wdzięki, 6 Katar| Tomasz był wszystkim rad, a widząc w zwierciadłach, 7 Katar| zawołała:~- Co za obrazy! A jakie gładkie posadzki! 8 Katar| się zawsze z szacunkiem, a dla ich wad okazywał dużą 9 Katar| niedoskonałości ludzkiej, a o występkach nie rozmawiał.~ 10 Katar| wolny od jakiegoś dziwactwa, a pan Tomasz miał także swoje. 11 Katar| jak był cichy - krzyczał, a jak był łagodny - wpadał 12 Katar| katarynka rozdrażnia mnie, a ja mam tylko jedno życie, 13 Katar| Tomasz zachorował z gniewu, a następnie odkrywszy sprawcę 14 Katar| podwyższać wszystkim komorne, a najpierwej panu Tomaszowi. 15 Katar| Słuchaj no, kochanku... A jak ci na imię?...~- Kazimierz, 16 Katar| razy wrócę do domu późno, a ty otworzysz mi bramę, dostaniesz 17 Katar| Rozumiem, wielmożny panie.~- A oprócz tego będziesz brał 18 Katar| którzy prosili go o radę. A gdy nie chciał forsować 19 Katar| usposobienia wzięli na wieś krewni, a do lokalu sprowadziły się 20 Katar| dziewczynka nazywała mamą, a starszej mówiła: pani.~I 21 Katar| same zamiatały mieszkanie, a około południa najemnica 22 Katar| mieszkania jego sąsiadek, a świeciło i dogrzewało bardzo 23 Katar| jakieś uczucia: niby radość, a niby żal...~- Ona nie widzi! - 24 Katar| tygodni była nieprzytomna, a następnie tak opadła z sil, 25 Katar| Nie, moje dziecko... A dlaczego ty tak mówisz? 26 Katar| kilka dni, moja dziecino.~- A jak przejdzie, to niech 27 Katar| dworze ciągle jest dzień?... A w ogrodzie są drzewa, tak 28 Katar| lustrze nie powinno być nic...~A tamta, co jest w lustrze, 29 Katar| drabiniasty, kiedy - dorożka, a kiedy - kary wywożące śmiecie.~ 30 Katar| kąciku. - Poszła po wodę.~- A skąd wiesz o tym? - zapytała 31 Katar| podwórze i napompowała wody. A teraz rozmawia ze stróżem.~ 32 Katar| pokoju świeciło słońce, a gdy dziewczynka skierowała 33 Katar| słyszała ptaków ani drzew, a na podwórzu panowała straszna 34 Katar| Zmizerniała w ciągu kilku dni, a na jej twarzy ukazał się 35 Katar| najrozmaitszych odgłosów. A w domu było cicho...~- Biedne 36 Katar| cygaro, puszczał kółka dymu, a na wiernego sługę nawet 37 Katar| swemu siostrzeńcowi folwark, a w roku 1875 - synowcowi 38 Katar| był wariatem w roku 1872, a siostrzeniec dowodził, że 39 Katar| 1875 działał jak obłąkany, a cały swój majątek jeszcze 40 Katar| naprawdę X był wariatem, a następnie o pogodzenie trzech 41 Katar| ordynaryjne walce i polki, a tak głośno, że szyby drżały. 42 Katar| chwili kataryniarza trupem!~A ponieważ u ludzi tego temperamentu, 43 Katar| zarumieniła się, usta śmiały się, a pomimo to z zastygłych oczu 44 Katar| Słuchaj no, kochanku... A jak ci na imię?...~- Paweł, 45 Katar| dodał.~Lokaj i stróż wyszli, a mecenas spostrzegł, że jego 46 Katar| adresy kilku okulistów. A że kataryniarz odwrócił 47 Kamiz| Oto ona. Przód spłowiały, a tył przetarty. Dużo plam, 48 Kamiz| wcale nie po krawiecku, a ten drugi, prawie na całej 49 Kamiz| zbiory jeszcze nie mam, a nie chciałbym znowu trzymać 50 Kamiz| znakomicie wyższą od wartości, a dałbym nawet i drożej, gdyby 51 Kamiz| licytacji niepotrzebne rzeczy, a przy pani ze wszystkich 52 Kamiz| począł otwierać parasol.~- A fajn mebel!... - mówił. - 53 Kamiz| się o te kamyzelkie?...~A potem, jakby zbudziło się 54 Kamiz| Żydowi błysnęły żółte białka, a koniec wyciągniętego nosa 55 Kamiz| powie: co to jest wart, a ja się zgodzę!... 'Ja wolę 56 Kamiz| warta pięćdziesiąt groszy, a ja d daję pól rubla.~- Pół 57 Kamiz| najnaturalniejszym tonem, a zwracając mi nabytek dodał:~- 58 Kamiz| wytknąwszy głowę, zapytał:~- A może wielmożny pan każe 59 Kamiz| Handel! handel!..." - a gdym stanął w oknie, ukłonił 60 Kamiz| Kuriera Świątecznego". A dziś...~Do naszej kamienicy 61 Kamiz| będzie, połóż się spać.~- A ty kiedy pójdziesz spać?...~- 62 Kamiz| zdaje, nie brakło żywności, a przynajmniej roboty. Ale 63 Kamiz| sprowadziła do pokoju stróżowę, a sama pobiegła po doktora. 64 Kamiz| przede wszystkim uspokoić. A ponieważ chwilami zataczała 65 Kamiz| się, zapewne ze zmęczenia, a dorożki na ulicy nie było, 66 Kamiz| Rokiem... O, już dawno!~- A!... Jaka to ciemna ulica, 67 Kamiz| Jaka to ciemna ulica, a w dodatku niebo trochę zasłonięte... - 68 Kamiz| jej, że nic nie słychać, a chory drzemał.~Lekarz ostrożnie 69 Kamiz| tęgi, potrzebujesz ruchu, a ciągle siedzisz... Prawda, 70 Kamiz| Warszawie. Ja będę go odwiedzał, a tymczasem - niech sobie 71 Kamiz| Niech pani uspokoi się, a resztę zdać na Boga. Dobranoc.~ 72 Kamiz| rzekła, trochę śmiejąc się, a trochę popłakując.~Uklękła 73 Kamiz| wojnie z człowieka upływa, a jednak jest potem zdrów!...~- 74 Kamiz| potrzebował brać urlopu, a mógł wrócić, kiedy by mu 75 Kamiz| mężowi obiad na maszynce, a potem znowu wybiegała na 76 Kamiz| wizycie...~Doktor obiecał, a pani wróciła do domu jakby 77 Kamiz| troskliwa, że on mimo to umrze, a w końcu zapytał:~- Czy nie 78 Kamiz| zaczął drżeć i śmiać się, a potem machając ręką rzekł:~- 79 Kamiz| rzekł:~- No widzisz, jakim j a nerwowy!... Koniecznie ubrdało 80 Kamiz| nie zaraz nabiorę sił...~A co ty tam robisz za szafą?... - 81 Kamiz| Szukam w kufrze ręcznika, a nie wiem... czy jest czysty. •'~- 82 Kamiz| włożyć palec, o - tu... A dziś już nie mogę. Ja istotnie 83 Kamiz| że kamizelka jest ciasna, a ona dziś naprawdę sama ciasna!...~- 84 Kamiz| całując żonę po rękach - a ja myślałem, że już tak 85 Kamiz| przy chorym wszyscy kłamią, a żona najwięcej. Ale kamizelka - 86 Kamiz| sprzączkę, ażeby uspokoić żonę, a pani co dzień - skracała 87 Grzec| ojca jej plenipotentem, a mnie bardzo rzadko Kaziem 88 Grzec| ofiarowaną jej godność, a w kilka dni później ojciec 89 Grzec| tego, ażeby darły odzież, a dziewczęta -ażeby ją naprawiały. 90 Grzec| polowaniach chłopskie zasiewy, a z sąsiadami pojedynkował 91 Grzec| męczył żonę zazdrością, a służbie zatruwał życie długim 92 Grzec| poszły do wożenia gnoju, a psy rozdarowano. Świat zaś 93 Grzec| się na śliskiej posadzce, a po wtóre, że mnie tam nie 94 Grzec| pozwalał mi się wdawać, a siostra prawie całe dnie 95 Grzec| dobę błąkałem się po lesie, a jeszcze innego stary wierzchowiec 96 Grzec| rozmawiałem z nocną ciszą, a nie mając kogo całować, 97 Grzec| mniej znaczącą od hrabiny, a nawet całkiem nieużyteczną 98 Grzec| odzienia krótkie, obcisłe, a tym bardziej złożone z dwu 99 Grzec| prowentowym, gorzelnikom, a w najlepszym razie plenipotentom.~ 100 Grzec| nieskazitelnie uczciwy, a nawet bardzo łagodny. Z 101 Grzec| uczyła się razem z hrabianką, a ja sam, choć unikałem arystokratycznych 102 Grzec| innej własności hrabiny, a wojskowy pałasz na obronę 103 Grzec| strzelić z ogromnego pistoletu, a tymczasem wymykałem się 104 Grzec| przybiłem jak należy pakułami, a na wywołanie eksplozji wziąłem 105 Grzec| szkodnic porwała kaczę, a nie mogąc go dość łatwo 106 Grzec| zielone wierzchołki lip, a nieco dalej żółtawobrunatny 107 Grzec| na mnie smutnymi oczyma, a ja, założywszy ręce w tył ( 108 Grzec| sobie. Służba milczała, a w powietrzu czuć było spaleniznę.~- 109 Grzec| spichrza! -odparł ojciec, a potem prędko dodał:~- Upadnij 110 Grzec| zaszemrała ze zdziwienia, a ojciec, chwytając mnie za 111 Grzec| mnie za ramię, krzyknął:~- A ty znowu co?... Wobec pani 112 Grzec| oddać, bo tu zdziczeje.~A potem, odchodząc do salonu, 113 Grzec| rachunku za spaloną oborę, a ja sam musiałem przygotowywać 114 Grzec| ode drzwi trochę ciągnęło, a ja poza obrębem munduru 115 Grzec| suknie cywilne na mundur, a osoby, pracujące nad harmonijnym 116 Grzec| współudziału najmniej trzech osób, a więc nie może istnieć poza 117 Grzec| teoretycznych zaciekań, a popychała w kierunku działalności 118 Grzec| niezadowolenie w starych rutynistach, a posiadałem sympatią młodych, 119 Grzec| stopnie z różnych przedmiotów, a wraz z nimi nadzieję promocji 120 Grzec| do domu. - Leśniewski!... a dlaczego ty nie zostajesz?...~- 121 Grzec| Chodźże mi tu zaraz!... A jeżeliś naprawdę nic nie 122 Grzec| grali w karty pod ławką, a inni byli zdrowi jak kantoniści, 123 Grzec| odpoczywać idąc z domu do szkoły, a taki bojaźliwy, że gdy go 124 Grzec| ojciec wygnał matkę z domu, a Józia zatrzymał przy sobie 125 Grzec| nie miał żadnej, opieki, a mnie się niekiedy wydawało, 126 Grzec| czwarty dał byka w ucho, a najmniej odważny nazywał 127 Grzec| Dajcie już spokój!..."- a czasami i nic nie mówił, 128 Grzec| Garbus zanosił się od płaczu, a klasa trzęsła się od śmiechu. 129 Grzec| nagle przestała się śmiać, a potem zaczęła krzyczeć: " 130 Grzec| chwili wszedł profesor, a dowiedziawszy się, żem zranił 131 Grzec| także mu nikt nie dokuczał, a kilku oświadczyło, że będą 132 Grzec| więc trochę zawstydził się, a potem rzekł cicho:~- Wiesz 133 Grzec| Garbusek stropił się, a potem zapytał:~- Czy ty 134 Grzec| już masz przyjaciela?...~- A mnie co po tym?...~- Bo 135 Grzec| przyjąłem garbuska do ławki, a mój sąsiad zgodził się, 136 Grzec| pióra i ołówki dla nas obu. A jak podpowiadał!... Przez 137 Grzec| i mięso ze swego obiadu. A gdy mnie spotkała jaka większa 138 Grzec| zresztą czwórkę, ale on...~- A on ile mi dał? - pytałem.~- 139 Grzec| czytałem w klasie romanse, a on słuchał wykładu i później 140 Grzec| Widzisz krowa rośnie, a wierzba także rośnie~- A 141 Grzec| a wierzba także rośnie~- A co dalej? ~- Widzisz krowa 142 Grzec| karmi sokami z ziemi.~- A co dalej? ~- Krowa jest 143 Grzec| macha ogonem - rzekłem mu.~- A wierzba macha gałęźmi - 144 Grzec| nie przyszedł do szkoły, a nazajutrz przed południem 145 Grzec| izdebce czuć było wilgoć, a z dachu padały krople topniejącego 146 Grzec| To... widzisz niedługo... a mnie będzie trochę weselej...~ 147 Grzec| oczy i ciężko oddychał, a czasami wcale nie oddychał. 148 Grzec| wczoraj wypędził sługę, a dziś poszedł szukać innej...~ 149 Grzec| cały pacierz. Zmówiłem, a gdym zaczął: "Kiedy ranne 150 Grzec| Głupstwo światło!... A to kto?... - zawołał potykając 151 Grzec| dobrze!... Prześpij się dziś, a jutro - sprawię ci wnyki... 152 Grzec| Wyśpij się - dodał - a jutro marsz do szkoły!... 153 Grzec| uderzył głową o ścianę, a po chwili - rozległo się 154 Grzec| Znowu coś zabulgotało, a potem - butelka z przeraźliwym 155 Grzec| Ojciec jego strasznie płakał, a na cmentarzu złapał trumnę 156 Grzec| pomimo to Józia pochowali, a jego ojca komisarz z policjantem 157 Grzec| twarz barwy bladofioletowej, a nos popielaty. Byt zupełnie 158 Grzec| wpatrywał mi się w oczy, a potem nagle rzekł:~- Ty 159 Grzec| książek po nieboszczyku Józiu, a między nimi: Księga świata, 160 Grzec| zatknięte w grób Józia, a między trawą - znowu znalazłem 161 Milkn| po dwóch, czasem gęsiego, a zwykle rzędem.~Głównym zajęciem 162 Milkn| Kossutha, Mac-Mahona, Bazaine'a i dawniejszych wodzów. W 163 Milkn| To nieboszczyk Kudelski, a głównie Domejko, Panie, 164 Milkn| Kupiec znalazł się prędko, a w tydzień później starzec 165 Milkn| warto za was krew przelewać. A nie żal - bo się u was dużo 166 Milkn| zrozumieją mnie, ja ich. A tu, u was, jest mi już strasznie 167 Milkn| dzień przeszkadzał myśleć, a w nocy zdawało się pułkownikowi, 168 Milkn| musi być jakiś jenerał, a bodaj czy nie marszałek 169 Milkn| Petersburga!... - szeptali Niemcy. A że starzec wciąż wyglądał 170 Milkn| żelaznej, może wiorstę, a może i dalej. Zaczęło świtać. 171 Milkn| dworki i rozległe ogrody, a miejsce ich zajęły szeregi 172 Milkn| na razie nie poznał go, a poznawszy zmieszał się. 173 Milkn| kłopotów z paszportem? - a gdy uspokoił się co do tej 174 Milkn| opuścił "ten piękny Paryż", a najmłodsza zapytała nieśmiało: 175 Milkn| w czwartym o polityce, a mianowicie o tym, że nas 176 Milkn| pułkownika...~- Mnie pokazać?... A skądże on wie, kto ja jestem?...~- 177 Milkn| Starzec zamyślił się, a tymczasem ubogi człowiek 178 Milkn| chłopca pięścią w kark, a sam wciąż patrzył na starca 179 Milkn| ale brakło mu wyrazów, a przy tym - było na podwórzu 180 Milkn| ludzie już go -nie razili. A gdy wypadkiem mijał ulicę 181 Wakac| Spaliła się chałupa...~- A tyś może skoczył w ogień?... - 182 Wakac| konopie na strychu u chłopa, a w kilka minut później strzecha. 183 Wakac| płomieniu: dym gryzł w oczy, a ogień tak mocno przypiekał, 184 Wakac| do nitki zgromadzonych, a jedną babę wywrócili na 185 Wakac| Ino który wybij szybę, a jeszcze wyciągniesz żywego..."~ 186 Wakac| Słoma na dachu już spłonęh, a krokwie żarzyły się jak 187 Wakac| tłumu. - Tam pewna śmierć, a dziecko, słabe jak kurczę, 188 Wakac| pomyślałem - nikt nie idzie, a ja jeszcze się waham! Chociaż - 189 Wakac| Usłyszałem brzęk wybitych szyb, a gdy nagły wiatr odgarnął 190 Wakac| Dziewczyna znikła w dymie, a mnie pociemniało w oczach.~" 191 Wakac| spytałem.~- Jak najzdrowsze.~- A dziewczyna... czy to jego 192 Zywy | dzieci bowiem łakną czytania, a książek zakład nie posiada.~ 193 Zywy | zawartej między siódmą a trzecią klasą urzędowej 194 Zywy | czarnymi jak u kominiarza, a wraz z nim szczupłą dziewczynkę 195 Zywy | głodnych", co panowie pisali...~A szczupła dziewczynka dygnęła 196 Zywy | spytałem.~- Proszę pana, a na co to? - odparł zmieszany.~- 197 Cieni| zachodu do wschodu słońca, a w dzień, rozbita, chowa 198 Cieni| chodniki, roznieca światło, a potem znika jak cień.~Skąd 199 Cieni| zmroku, roznieca światło, a potem znika jak cień?~Odpowiedziano 200 Cieni| jest to naprawdę człowiek, a nawet dano jego adres. Poszedłem 201 Cieni| latarnie po ulicach?~- U nas.~- A gdzie?~- W tamtej komórce.~ 202 Cieni| zobaczył tapczan przy ścianie, a obok niego na wysokim kiju 203 Cieni| przyszedłem drugi raz.~- A dziś nie ma w domu latarnika?~- 204 Cieni| inni spadają w otchłań, a pewnej drogi nikt nie zna, 205 Cieni| trudzi się nieoceniony, a potem znika jak cień...~ ~ 206 Omyl | wspominali z niechęcią, a niekiedy z przekleństwem.~ 207 Omyl | Mówiła głośno i stanowczo, a pracowała od rana do nocy. 208 Omyl | się o kaszlące dziecko, a tamta przyniosła na sprzedaż 209 Omyl | zdaje się, niegodna wiary, a przecie tak było, że nawet 210 Omyl | z nimi robiąc pończochę, a następnie, jak gdyby nic, 211 Omyl | wozu i wyjechać po snopy, a nawet drzewa narąbać. Wieczorami 212 Omyl | stolicę, gdzie uczył się brat, a przynajmniej miasto, gdzie 213 Omyl | między niebem i ziemią, a przede mną w dali stała 214 Omyl | dnia chciałem coś zrobić, a gdy nadszedł wieczór, przypominałem 215 Omyl | Panno Mario, łaski pełna " A jak tam na dworze, Łukaszowa?~- 216 Omyl | Tobą, błogosławionaś Ty.. " A Walek już wyjechał?~- Już 217 Omyl | drzwi pociągał rzeźwy chłód, a za oknami świergotały roje 218 Omyl | usiadłem na karku niańce. - A cóż to za zgryzota z tym 219 Omyl | dzienną, aby ją wygrzać, a ja tymczasem zdjąłem nocną.~- 220 Omyl | jedną nogę, potem drugą, a następnie wsuwać ręce w 221 Omyl | Stójże, wiozę ci sukienkę A gdzie pasik? Patrzajcie 222 Omyl | On ci da!...~- Oj! oj! a co on mi zrobi? - odpowiedziałem 223 Omyl | Za naszymi polami?~- A ino.~- On sam mieszka? - 224 Omyl | ucieka.~- Cóż on za jeden?~- A licho go wie, chorobę! Zdrajca, 225 Omyl | spiżarni ucałować ręce matki, a tymczasem Łukaszowa zaniosła 226 Omyl | skaleczonego palca, patrzę - a tu wlecze się pan Dobrzański.~" 227 Omyl | i po południu jak zmora, a ja nic zrobić nie mogę przez 228 Omyl | szczotce do czesania lnu, a niekiedy z rozpaczy tak 229 Omyl | surdut pana Dobrzańskiego, a później jego głowa, osadzona 230 Omyl | pan Dobrzański zaczynał:~- A to co za hałasy? Nie wiesz, 231 Omyl | powtórzyłem sobie to samo w myśli, a on - dopiero zaczynał, przerywał 232 Omyl | drzemał sobie teraz w fotelu, a ja śpiewającym głosem mówiłem:~"... 233 Omyl | Bóg Ojciec.~- Do...brze. A ile jest części świata?~- 234 Omyl | Oceania...~- Do...brze. A sześć razy dziewięć?~- Sześć 235 Omyl | pięćdziesiąt cztery.~- Do...brze. A kogo najbardziej powinieneś 236 Omyl | brata, pana nauczyciela, a potem wszystkich ludzi.~- 237 Omyl | wyrywki, raz zapytałem go:~- A Łukaszowę trzeba kochać?~- 238 Omyl | Dobrzański po namyśle.~- A Walka? ,~Nauczyciel spojrzał 239 Omyl | tych, co nas zdradzili.~- A kto nas zdradził?~Pan Dobrzański 240 Omyl | powiedzieć: "Dzień dobry panu, a dlaczego pan tak dawno nie 241 Omyl | okamgnieniu znikały ze stołu, a ich miejsce zajmował czerwony 242 Omyl | chwili ukazała się mama, a za nią waza barszczu z uszkami 243 Omyl | Dobrzański przywitał się z matką, a gdy zupa już była rozlaną, 244 Omyl | odparł:~- Tak - jak to on.~- A co słychać na świecie?~Pan 245 Omyl | nie wie? Wojny chce...~- A nam co z tego?~Pan Dobrzański 246 Omyl | dodał.~Oczy mu błyszczały, a na zwiędłą twarz wystąpił 247 Omyl | ujął się ręką pod boki.~- A pani co mówi?...~Może byliby 248 Omyl | Powstaliśmy z krzeseł, a nauczyciel mówił:~"Dziękujemy 249 Omyl | cenzurowanego, w ślepą babkę, a wszystko z ogromnym krzykiem. 250 Omyl | panny schwyciły go za ręce, a tymczasem pan sekretarz 251 Omyl | kołeczki. Było pięć panien, a nas, kawalerów, tylko trzech; 252 Omyl | wyręczała pana kasjera w graniu, a on tańczył. Trwało to jednak 253 Omyl | specjału pół kieliszka, a gdym wypił, robił się ze 254 Omyl | wnuczce pani majorowej, a nareszcie - zacząłem chodzić 255 Omyl | że nikt nie podsłuchuje, a pan kasjer po przegrywce 256 Omyl | Wszystko się zmieniło, a twe dzieci w grobie.~W pokoju 257 Omyl | oknem...~Sekretarz wybiegł, a obecni coś szeptali między 258 Omyl | ja jestem burmistrz... a jeżeli mi się stanie co 259 Omyl | odparł pan burmistrz. - A nuta?... Nuta, panie, jest 260 Omyl | proboszcz machał koło ucha ręką, a pan kasjer niedbale brząkał 261 Omyl | życzliwie kiwała głową, a spłakana pani majorowa wśród 262 Omyl | Potem wszystko znikło, a gdym otworzył oczy, zobaczyłem 263 Egip | serca, siłę z ramienia, a chwilami nawet przytomność 264 Egip | płaszczem króla Etiopów. A surowy nawet dla siebie, 265 Egip | gmachach płonęły lampy, a ludność pod otwarte niebo 266 Egip | falował niezliczony tłum. A mimo to była cisza taka, 267 Egip | uderza nadbiegające morze.~- A tamte światła co znaczą? - 268 Egip | szczepił odrazę do wojen, a litość dla uciśnionego ludu.~- 269 Egip | dla uciśnionego ludu.~- A tamto światełko za Nilem?...~- 270 Egip | wysłał po nią łódź faraońską; a gdy święty pierścień błyśnie 271 Egip | Wódz upadł na twarz, a potem cofnął się, aby pisać 272 Egip | z łańcucha niewolników, a lud obdarować wszystką ziemią, 273 Egip | dzierżawny i podatki o połowę, a niewolnicy będą mieli trzy 274 Egip | na twojej ręce, rozkazuj, a słuchać cię będę, choćbyś 275 Egip | wszystko już przygotowane, a edykty zaraz napiszę; gdy 276 Egip | zwiastowała ludowi laski, a twojej Berenice wolność 277 Egip | dosłyszalnym głosem Horus. A później dodał:~- Prędkoż 278 Egip | palmę...~-.Ach, tak!... A Ramzes długo jeszcze żyć 279 Egip | kto z pokojów Ramzesa. - A ty, kapłanie - zwrócił się 280 Egip | wziętym do niewoli jeńcom, a zostawił tylko... rozkaz 281 Opow | wartości.~- Słyszeliście, że A. przegrał w karty trzy tysiące 282 Opow | rubli i nie zapłacił?~- A czy wiecie, że B. zeszedł 283 Opow | Giełdziarze" umilkli, a jeden z. nich, może dotknięty 284 Opow | sobie "wiadomości giełdowe", a poczęto rozmawiać o pogodzie. 285 Opow | podniósł się z krzesła, a po upływie kilku minut~Zostaliśmy 286 Opow | ogrodzie - rzekł lekarz.~A gdy znaleźliśmy się w alei, 287 Opow | drugi zaraz temu zaprzeczył, a trzeci wspominając o romansie 288 Opow | robi wrażenie plotki.~- A jednak bywają nieszczęśliwi, 289 Opow | uczniom i ich rodzicom!) A kiedy nareszcie legł w barłogu, 290 Opow | chyba już nic nie uratuje.~- A teraz przekonamy się, co 291 Opow | bodaj że na piątym kursie, a ja nie mogę wygrzebać się 292 Opow | chwili zaczął szeptać:~- A mimo to skończę medycynę, 293 Opow | naprzód Parmezan, ja po nim, a za nami Basetlą.~- Cóż to 294 Opow | ja w stronę laboratorium, a Basetlą na pożegnanie przypomniał 295 Opow | Eisenfeder stracił wzrok, a następnie, że umarł. Przez 296 Opow | kartoflami, za dusze zmarłe... A płaci ten pokutnik... - 297 Opow | Ja zamówiłem także schab, a kiedy skończyliśmy naszą 298 Opow | czteroklasowa szkoła realna, a kiedy ja chodziłem do pierwszej 299 Opow | chłopcu rękę od twarzy, a wówczas... poznałem Eisenfedera!~" 300 Opow | jabłko, żeby nie spadło, a pan Mateusz, woźny, powiedział, 301 Opow | nauczyciel matematyki, a zarazem inspektor szkoły 302 Opow | Eisenfeder czerwienił się, cofał, a niekiedy rzucał się na ławkę 303 Opow | kim, preparowałem nogę, a Eisenfeder przy drugim stole 304 Opow | czerwonymi jabłkami?... A czy wypadkiem ty, filantrop, 305 Opow | sekretem, o Eisenfederze, a zaraz powiem ci dlaczego. 306 Opow | gimnazjum kradł jabłka, a później zegarki. Ludzie 307 Opow | wyjechał na guwernerkę, a później unikał kochanych 308 Opow | Basetla wypił kufel piwa, a Parmezan tłomaczył się bardzo 309 Opow | którym opala się mocniejszy, a ginie słabszy.~- A jakie 310 Opow | mocniejszy, a ginie słabszy.~- A jakie zapisałby pan lekarstwo 311 Opow | religijnych, społecznych, a choćby i artystycznych. 312 Opow | kształci się w towarzystwie, a my psujemy się i krzywdzimy 313 Widz | różowym nosem, wygadany, a znajomy mego kolegi, i ten 314 Widz | bo teraz ciężkie czasy... A oto jest Rynek naszego kochanego 315 Widz | Pijankiewicz w krzyk:~- A jakże nie ma być Żydów, 316 Widz | znowu spalił Warszawę?...~- A Litwini - odpowiada jegomość - 317 Widz | Dlaczego nie pić wina?... A cóż kupiec zrobi z winem: 318 Widz | później... Potem zobaczymy, a na samym końcu dasz nam 319 Widz | pokoiku, usadowił za stołem, a gdy subiekt przyniósł butelkę, 320 Widz | zrobiło mi się błogo w ustach; a kiedym wypił tego - co szło 321 Widz | jak groch płynęły z oczu, a mój kolega Sybirak, Poniewolski, 322 Widz | spierać o głupie nazwisko. .. A Żydy nie zjedzą nas... Jak 323 Widz | Wisły bywa co roku pod wodą, a potem wydobywa się na wierzch, 324 Widz | Polak... Więc daj pyska, a bestia Litwin niech płaci, 325 Widz | z wolna powiększał się, a w środku jego coś ruszało 326 Widz | się wyrabia na ścianie?", a kolega mówi: "Widzimy." 327 Widz | com widział i słyszał. A oto jakie było nasze nadzwyczajne 328 Widz | gdzie służba ustawia je, a urzędnicy sklepowi zapisują.~ 329 Widz | coraz widniej; Rynek znika, a zamiast niego widać mieszkanie 330 Widz | tam bywa dwór królewski.~A tymczasem kupiec, Gize czy 331 Widz | rożezłoszczonym głosem Poniewolski.~A ja, serce moje, nic... tylko 332 Widz | wyjaśniać. Dym powoli opada, a na miejscu przebogatych 333 Widz | czarne, sterczące kominy, a w mieszkaniach stosy kamieni 334 Widz | mnóstwo, odzież ich czysta a nawet bogata, twarze pogodne. 335 Widz | się ciemno; obraz znika, a w chwilę później ukazuje 336 Widz | rzadcy przechodnie klękają, a potem szybko uciekają.~Na 337 Widz | pozostało kilka trupów, a nad nimi modlący się dominikanin.~- 338 Widz | panowała morowa zaraza!...~- A nie mówiłem, psia... kość - 339 Widz | nie mógł znaleźć klamki, a gdy nareszcie znalazła się,