Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
nurzal 1
nuta 2
nuzylo 1
o 173
oba 1
obaj 4
obalic 1
Frequency    [«  »]
339 a
319 do
223 to
173 o
163 za
158 ale
152 jak
Boleslaw Prus
Nowele

IntraText - Concordances

o

    Now.
1 Katar| Miodowa pomyśleć by mogła o nim.~Gdy był leszcze obrońcą, 2 Katar| kochał, więc począł myśleć o małżeństwie. Najął nawet 3 Katar| powoli, coraz usilniej dbając o to, ażeby każdy szczegół 4 Katar| pory, gdy mu kto wspomniał o małżeństwie, machał niedbale 5 Katar| wąsy i zapuścił faworyty. O kobietach wyrażał się zawsze 6 Katar| niedoskonałości ludzkiej, a o występkach nie rozmawiał.~ 7 Katar| Ktoś złośliwy, wiedząc o wstręcie mecenasa do grających 8 Katar| zapobieżenia rozlewowi krwi o rzecz tak małą na pozór.~ 9 Katar| uszkodzono mebli.~Całe zaś dnie, o ile nie przepędzał ich za 10 Katar| znajomych, którzy prosili go o radę. A gdy nie chciał forsować 11 Katar| lekceważyć człowiek dbający o zdrowie.~Z drugiej strony 12 Katar| Trzeba patrzeć tutaj, o tu, gdzie jest gładkie - 13 Katar| bardzo późno wciąż myśląc o swej lalce, którą ułożyła 14 Katar| zbliżywszy się do ściany czuła o kilka cali lekki chłód. 15 Katar| po wodę.~- A skąd wiesz o tym? - zapytała zdziwiona 16 Katar| przejrzenia papiery z prośbą o radę. Wprawdzie pan Tomasz 17 Katar| siostrze.~Pana Tomasza proszono o zbadanie, kiedy naprawdę 18 Katar| był wariatem, a następnie o pogodzenie trzech powaśnionych 19 Katar| żadna nie chciała słuchać o ustępstwach.~Gdy tak mecenas 20 Katar| mecenasa mało nie przyprawiła o apopleksją.~Na dobitkę, 21 Kamiz| służąca, która sypiała, o ile wiem, na kuferku za 22 Kamiz| zdziwiony, myśląc zapewne o swojej własnej.~Ale wnet 23 Kamiz| Pan dobrodziej pyta się o te kamyzelkie?...~A potem, 24 Kamiz| stole i począłem marzyć to o pani, która wyszła za bramę 25 Kamiz| bramę nie wiadomo dokąd, to o mieszkaniu, stojącym pustką 26 Kamiz| pustką obok mego, to znowu o właścicielu kamizelki, nad 27 Kamiz| dniach. Widywałem nawet go i o północy, przy lampie, zgiętego 28 Kamiz| brzydcy, w ogóle spokojni. O ile pamiętam, pani była 29 Kamiz| znajduje.~Moim sąsiadom, o ile się zdaje, nie brakło 30 Kamiz| doktora. Dowiadywała się o pięciu, ale znalazła ledwie 31 Kamiz| nigdy nie kaszlał...~- O, tylko czasami! - szepnęła 32 Kamiz| pochwycił lekarz.~- O, bardzo... bardzo dawno!... - 33 Kamiz| jeszcze przed Nowym Rokiem... O, już dawno!~- A!... Jaka 34 Kamiz| odezwał się chory.~- O, nic!... - powtórzyła pani 35 Kamiz| kiedy by mu się podobało i - o ile znalazłby miejsce. Ponieważ 36 Kamiz| pani wystarała się jeszcze o kilka lekcy j na tydzień 37 Kamiz| Wychodziła zwykle do miasta o ósmej rano. Około pierwszej 38 Kamiz| wymawiać żonie, że jest zanadto o niego troskliwa, że on mimo 39 Kamiz| Oo, chodźże tu do mnie, o tu!... - mówił gwałtownie, 40 Kamiz| mi się, że doktor zwątpił o mnie... Ale... przekonałaś 41 Kamiz| utyłeś...~- Kto wie? Bo, o ile uważam po kamizelce, 42 Kamiz| tu jeszcze włożyć palec, o - tu... A dziś już nie mogę. 43 Kamiz| powiedzieć sobie cały sekret o kamizelce?..." - myślałem 44 Grzec| podwyższenia mu pensji rocznie o sto złotych. Nasza pani 45 Grzec| mieszkaliśmy w murowanej oficynie, o kilkadziesiąt kroków od 46 Grzec| dziewczęta -ażeby naprawiały. O innych przeznaczeniach wielkich 47 Grzec| pogrążył w nieutulonym smutku. O ile mi wiadomo z tradycji, 48 Grzec| sąsiadami pojedynkował się o psy i zające. W domu męczył 49 Grzec| zapewne niechcący - przyprawił o złamanie nogi, która zresztą 50 Grzec| ścieżkę kretów. Wiedziałem o ptasich gniazdach i o dziuplach, 51 Grzec| Wiedziałem o ptasich gniazdach i o dziuplach, gdzie hodowały 52 Grzec| tworzyłem sobie pierwsze pojęcia o ludziach i o ich stosunkach. 53 Grzec| pierwsze pojęcia o ludziach i o ich stosunkach. W mojej 54 Grzec| powłóczystej sukni.~Za to o człowieku noszącym tytuł 55 Grzec| Zresztą gdybym kiedy zapomniał o tych przepisach, dość mi 56 Grzec| sposobność przekonania się o nadzwyczajnej łagodności 57 Grzec| Swoją drogą wiedziałem o tej broni i bardzom do niej 58 Grzec| ojcu garść prochu, który o ile wiem, nie miał jeszcze 59 Grzec| słowa organisty, który mówił o konieczności strzelenia 60 Grzec| chowając się pojedynczo. O tej prawdzie przekonałem 61 Grzec| czytać z książki odległej o dwie lub trzy ławki. Zdarzało 62 Grzec| za ramiona, to nim ciśnie o ziemię jak piórkiem. Nie 63 Grzec| powtarzał.~Raz zapytałem go o czym mówił nasz nauczyciel 64 Grzec| nauczyciel zoologii?~- Widzisz, o tym - odparł garbusek z 65 Grzec| i odszedł, głośno tupiąc o podłogę. Mnie jakby kto 66 Grzec| zawołał potykając się o mnie.~- To ja... - odparłem.~- 67 Grzec| na kufrze, uderzył głową o ścianę, a po chwili - rozległo 68 Grzec| usiadł, Kaziu? Kaziu!... O, nie bijcie mnie już!...~- 69 Grzec| przeraźliwym brzękiem uderzyła o podłogę.~Józio przyciągnął 70 Grzec| ktoś co dzień wypytuje się o mnie. Jakoż o jedenastej 71 Grzec| wypytuje się o mnie. Jakoż o jedenastej wypukano mnie.~ 72 Grzec| nic mi już nie mów!... O, nikt nie wie, jakim ja 73 Grzec| go zielonymi gałązkami. O parę kroków dalej, między 74 Grzec| tam rozmyślałem - Bóg wie o czym. Nieraz zapytywałem 75 Milkn| zajęciem ich była rozmowa o dawnych kampaniach i o polityce 76 Milkn| rozmowa o dawnych kampaniach i o polityce bieżącej. W ciągu 77 Milkn| dziennikach ukazało się ogłoszenie o sprzedaży domu pułkownika. 78 Milkn| zmieniło... Gadacie tylko o handlu, pieniądzach, kuchni, 79 Milkn| się do Paryża, ułożył się o wypłacanie mu emerytury, 80 Milkn| gałązkami wierzbiny, tłukł się o nieskończenie długi szereg 81 Milkn| poprosił hotelowego szwajcara o wyszukanie adresów. Na drugi 82 Milkn| Chciałbym tu osiedlić się, o ile, naturalnie, uda mi 83 Milkn| stosunki - odparł pułkownik.~- O!... stosunki u nas zawiązują 84 Milkn| u nas bardzo trudno o zajęcie... tysiące młodzieży 85 Milkn| całego szacunku -zapomniała o nim. Żołnierz spod Solferino 86 Milkn| W jednym kącie mówiono o karnawale, w drugim o giełdowych 87 Milkn| mówiono o karnawale, w drugim o giełdowych kursach, w trzecim 88 Milkn| giełdowych kursach, w trzecim o płci pięknej, w czwartym 89 Milkn| płci pięknej, w czwartym o polityce, a mianowicie o 90 Milkn| o polityce, a mianowicie o tym, że nas Niemcy nieodwołalnie 91 Wakac| Mieszkaliśmy obaj na wsi o kilka wiorst od siebie i 92 Wakac| uważałem za stosowne pytać go o powód widocznego zakłopotania, 93 Wakac| mocno przypiekał, że z obawy o żakietę musiałem cofnąć 94 Wakac| żakietę musiałem cofnąć się o parę kroków.~Tymczasem nadbiegło 95 Wakac| który! - wołały baby. - O wy, psie dusze, nie warciśta 96 Wakac| snu ptaków wodnych. Zwykle o tej porze obaj układaliśmy 97 Zywy | więc starała się zapomnieć o tym. Dopiero w salonie radcy, 98 Zywy | radcy, gdzie wypadło mówić o rzeczach pobożnych i dobroczynnych, 99 Zywy | że - wypada postarać się o książki dla sierot.~- Nic 100 Zywy | Maleństwo tęskni.~Pamiętajcie o duszach głodnych!"~Potem 101 Zywy | dziewczynka dygnęła rumieniąc się, o ile jej na to pozwalały 102 Zywy | wydrukować, kto dal książki.~- O! to nie potrzeba, proszę 103 Cieni| Zmierzch - wielka armia nocy o tysiącach niewidzialnych 104 Cieni| mógłbyś porozmawiać bodaj o codziennych zdarzeniach?~ 105 Cieni| nieujętą, co ukazuje się tylko o zmroku, roznieca światło, 106 Cieni| zamyślił się. Zapytawszy o kilka szczegółów pojechałem 107 Cieni| istotą widzialną tylko o zmroku, niemą i niepochwytną 108 Cieni| gdzie jedni rozbijają się o zawady, inni spadają w otchłań, 109 Omyl | wreszcie - samotną chatę, o której ludzie wspominali 110 Omyl | pracowała od rana do nocy. O świcie była już na dziedzińcu 111 Omyl | pieniędzy; ta radziła się o kaszlące dziecko, a tamta 112 Omyl | przy gołębniku, prosząc o coś lub za coś dziękując. 113 Omyl | wszystko obchodziło. Tylko o chacie stojącej za naszymi 114 Omyl | lat nie żył; pamiętam go o tyle, żem co dzień ofiarował 115 Omyl | za Ojca.~Miałem tez brata o kilkanaście lat starszego 116 Omyl | chałupka na kurzej nóżce, o której tyle słyszałem od 117 Omyl | ci pończochy nie włożę... O, widzisz, znowu pęknięty 118 Omyl | Źle, ośle!... Pytam o części świata.~- Pięć! pięć! 119 Omyl | głęboki smutek na samą myśl o człowieku, którego nikt 120 Omyl | jedną pieśń - proszono go o drugą. Następowała całkiem 121 Omyl | oknami, bo jego dom stąd o trzy kroki - upierał się 122 Omyl | zmartwiony burmistrz.~- O wiorstę i dwieście sążni 123 Omyl | jegomość tak dobrze wie o tym jak ja! - odparł pan 124 Omyl | jak bąk między krzesłami. O ile sobie jednak przypominam, 125 Egip | i z twoich ust usłyszeć o dobrodziejstwach, jakie 126 Egip | tej chwili pierwszy raz o serce księcia uderzyła duma 127 Egip | uderzyła duma wielkości, jak o stromy brzeg uderza nadbiegające 128 Egip | nasłuchując. - Kto wyjeżdża o tej godzinie?~- Kanclerz, 129 Egip | Nilem?...~- Tamtym światłem, o Horusie! - odparł dworzanin - 130 Egip | Usłyszawszy takie słowa Horus już o nic nie pytał; umilkł i 131 Egip | to nie pająk, których jad o tej porze bywa śmiertelny.~ 132 Egip | tej porze bywa śmiertelny.~O! jakże mamę ludzkie nadzieje 133 Egip | czynsz dzierżawny i podatki o połowę, a niewolnicy będą 134 Egip | tylko, abyś napisał edykt o uroczystym przewiezieniu 135 Egip | katakumb i drugi edykt... o uwolnieniu ukochanej Bereniki 136 Egip | szepnął lekarz. Edykt o zmniejszeniu czynszów ludowi 137 Egip | ziemię.~- Pięćset...~Edykt o pokoju z Etiopami zsunął 138 Egip | zamyślił się i... spadł rozkaz o przeniesieniu zwłok Zefory.~- 139 Egip | Ten sam los spotkał edykt o odwołaniu Jetrona z wygnania.~- 140 Egip | ręką rzucił na ziemię edykt o niewyrywaniu języków wziętym 141 Egip | Podniósł się krzepko z łoża i o wschodzie słońca chce jechać 142 Opow | naturalnie rozmawialiśmy o wypadkach bieżących. Zebrania 143 Opow | giełdowe", a poczęto rozmawiać o pogodzie. Wreszcie ten i 144 Opow | zaprzeczył, a trzeci wspominając o romansie pani B. z panem 145 Opow | szpitala, ażeby dowiedzieć się o rezultacie analizy zrobionej 146 Opow | wolniej, spóźniłbym się o parę minut i nie spotkałbym 147 Opow | Ależ, kolego... nikt o tym nie mówił... nikt nawet 148 Opow | jakąś niezwykłą historią o zmarłym Eisenfederze... 149 Opow | Jednym uderzeniem kufla o stół załatwia dwa interesy: 150 Opow | syknął Parmezan. - Proszę o schab z kartoflami, bez 151 Opow | realnej. Był on synem rymarza, o czym wiem, gdyż jakiś czas 152 Opow | się z miejsca. Oparł się o ścianę i zasłoniwszy twarz 153 Opow | przez zemstę nazwał mnie... O mój Boże..."~Zacny nauczyciel 154 Opow | Istotnie sprawa wyjaśniła się o tyle, że znaleziono kilka 155 Opow | zdarzyły się dwa wypadki, o których zawsze myślę z żalem, 156 Opow | zakrwawionym skalpelem, zapytał:~- O jakiej to "wystawie" pan 157 Opow | naturalnym głosem:~- No, o wystawie Zachęty. Nie słyszałeś 158 Opow | człowiek mógł posądzić mnie o zamiar szykanowania go...~ 159 Opow | pewny, że posądzał mnie o opowiadanie jego nieszczęścia 160 Opow | pod największym sekretem, o Eisenfederze, a zaraz powiem 161 Opow | największym sekretem pogłoska o jakimś medyku drugokursiście, 162 Opow | nic podobnego nie mówiłem o Eisenfederze... Ja go nawet 163 Opow | powtarzają plotkę, choćby o niewinnym, inni bronią oskarżonego, 164 Opow | inteligentnych ludzi, rozmawia o ważnych kwestiach: naukowych, 165 Opow | się osobami i powtarzanymi o nich pogłoskami, choćby 166 Widz | litewskiego szlachcica Wzdychajły o dziwnym wypadku, jaki zdarzył 167 Widz | dużo słyszałem w Wilnie o waszych złodziejach i okpiszach, 168 Widz | Pijankiewicz odzywa się:~- O, tu siedzi Fukier, ale do 169 Widz | nie masz się co spierać o głupie nazwisko. .. A Żydy 170 Widz | zachodniej ściany Rynku. Domy o grubych murach, malowane 171 Widz | szepcze Pijankiewicz.~. - O... dałbyś spokój!... - gromi 172 Widz | jeszcze nie spotkałem...~- To o nas!... - oburzył się Pijankiewicz. 173 Widz | znalazła się, zapomniał, o co mu chodziło.~Więc smutni


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL