| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] aktorów 1 albo 30 albowiem 1 ale 158 alei 2 alem 4 ales 1 | Frequency [« »] 223 to 173 o 163 za 158 ale 152 jak 144 ja 134 co | Boleslaw Prus Nowele IntraText - Concordances ale |
Now.
1 Katar| aby przypatrzeć się jej. Ale że robił to flegmatycznie, 2 Katar| robiły na nim wrażenie, ale czasu im nie poświęcał, 3 Katar| nieustannie był swatany. Ale cóż z tego, kiedy pan Tomasz 4 Katar| piękne meble - i szukał żony.~Ale człowiekowi dojrzałemu trudno 5 Katar| wdzięki i wiek właściwy, ale nieodpowiedni temperament, 6 Katar| i temperament należyty, ale nie czekając na oświadczyny 7 Katar| Tomasz także uśmiechnął się, ale od tej pory, gdy mu kto 8 Katar| zapalał się on, nie unosił, ale - smakował.~Na koncertach 9 Katar| poznają się na talencie. Ale utworów miernych nigdy nie 10 Katar| rezygnacją płacił podwyżkę, ale pod tym warunkiem wyraźnie 11 Katar| dziesięć złotych na miesiąc, ale wiesz za co?...~- Nie mogę 12 Katar| kłócąca się ze swoją sługą.~Ale od św. Jana staruszkę, już 13 Katar| włosami i ładną twarzyczką, ale blade i jakieś nieruchawe. 14 Katar| przychodziła do siebie. Ale pierwszego dnia, kiedy ją 15 Katar| dlaczego ty tak mówisz? Ale dziewczynka nie odpowiedziała: 16 Katar| zaopiniował, że trzeba czekać.~Ale chora im bardziej odzyskiwała 17 Katar| Bo tobie oczki zasłoniło. Ale to przejdzie.~- Kiedy przejdzie?...~- 18 Katar| rozbierała powoli i ostrożnie. ' Ale wzrok nie wracał.~Jednego 19 Katar| Nie, może za miesiąc...~Ale ponieważ matka nie odpowiedziała 20 Katar| widzi, czy nie widzi?...~Ale matka rozpłakała się i wybiegła 21 Katar| od pokoju, ulica od domu. Ale wszystko to jakoś - skróciło 22 Katar| szmer rozmowy dwu osób, ale tak niewyraźny, że tylko 23 Katar| dotknęła każdej rynny i beczki. Ale największą przyjemność robiły 24 Katar| cienie kształtów i barw, ale takie niewyraźne i pierzchliwe, 25 Katar| cieszyły się z nowego lokalu, ale dla niewidomej zmiana miejsca 26 Katar| nie stawał już w sądach, ale jako doświadczony praktyk 27 Katar| nowo przyjętym stróżem?...~Ale mecenas, pochylony nad papierami, 28 Katar| i że uległ halucynacjom.~Ale nie, to nie były halucynacje. 29 Katar| że my mamy kontrakt... Ale ten cham! Tydzień temu przyjechał 30 Katar| dziesięć złotych na miesiąc, ale wiesz za co?...~- Za to, 31 Kamiz| wypalona zapewne papierosem. Ale najciekawsze w niej są 32 Kamiz| przestaje być niezbędną, ale natomiast okazuje się bardzo 33 Kamiz| nie gnieździł się mnie, ale w mieszkaniu bliskich sąsiadów. 34 Kamiz| dwa łóżka, stół, szafa... Ale na początku listopada sprzedano 35 Kamiz| jedwabny parasol, nawet ze dwa. Ale to dobre tylko na lato!...~- 36 Kamiz| zapewne o swojej własnej.~Ale wnet opamiętał się i szybko 37 Kamiz| za pół rubelka nie mogę, ale - ja zdaję się na pański 38 Kamiz| a przynajmniej roboty. Ale zdrowie nie zawsze dopisywało.~ 39 Kamiz| Dowiadywała się o pięciu, ale znalazła ledwie jednego, 40 Kamiz| pod nią chwiały.~- Tak, ale zapewne już dawno?... - 41 Kamiz| Półtora roku temu.~- Nie... Ale jeszcze przed Nowym Rokiem... 42 Kamiz| jest w ogóle potrzebny, ale małżonek pani musi parę 43 Kamiz| rzekła błagalnym tonem:~- Ale swoją drogą niech pan do 44 Kamiz| doktor zwątpił o mnie... Ale... przekonałaś mnie... Już 45 Kamiz| zły?~Był wprawdzie kaszel, ale - to z kataru oskrzeli. 46 Kamiz| miewał też jakby gorączkę, ale właściwie nie była to gorączka, 47 Kamiz| zmizernieć - odparła żona. - Ale przecież nie można przesadzać...~ 48 Kamiz| porobiły się wypieki na twarzy. Ale była spokojna.~Odtąd chory 49 Kamiz| zaczynam nabierać ciała!...~Ale pewnego dnia radość chorego 50 Kamiz| ciała, nie położył się, ale jak w fotelu oparł się w 51 Kamiz| kłamią, a żona najwięcej. Ale kamizelka - ta już nie skłamie!...~- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -~ 52 Grzec| Kaziem albo Leśniewskim, ale dość często urwisem, dopóki 53 Grzec| ucha, czy nie odpowie... Ale nie odpowiedziała nic. Widać 54 Grzec| klucza zostało tylko ucho, ale za to ze słomianego dachu 55 Grzec| mnie zabić, to zabijcie, ale ja tam nikomu nie będę padał 56 Grzec| tarasu odeszli wszyscy, ale ja zostałem, nieruchomy 57 Grzec| zastrzelić kucharzowi ani zbić, ale za to, ze miała taki słodki 58 Grzec| wykładała guwernantka z pałacu. Ale gdy dama ta, przy zapoznaniu 59 Grzec| się, na próbę, powiesić. Ale później wypadło mi jakieś 60 Grzec| rozweselił moich kolegów, ale w gospodarzu naszej stancji 61 Grzec| stanęło na trzech korcach, ale swoją drogą ojciec pożegnał 62 Grzec| posiadałem sympatią młodych, ale i dlatego, że dobre stopnie 63 Grzec| protegował mnie jako rysownik, ale potępiał jako kaligraf; 64 Grzec| patyk ręczynie - zemdlał, ale otrzeźwiony - nie poskarżył 65 Grzec| Miał on oboje rodziców, ale ojciec wygnał matkę z domu, 66 Grzec| spacer, dawać mu korepetycje, ale nie robił tego z powodu 67 Grzec| dwie bułki i po serdelku. Ale że go wszyscy prześladowali, 68 Grzec| wydał mi się niemrawym. Ale raz ten duży kolega, który 69 Grzec| inspektora zdiadkiem iż rózgą. Ale wszyscy zaczęli za mną prosić, 70 Grzec| bronili. On dziękował im, ale - przybiegł do mnie i chciał 71 Grzec| sekret.~- Gadaj! - odparłem - ale prędko... Garbusek stropił 72 Grzec| nosek. Już chciał odejść, ale zwrócił się jeszcze raz 73 Grzec| niektórzy nawet klęczeli za to, ale żaden w tej sztuce ani się 74 Grzec| przykład die Frau - pani. Ale na tym skończyła się moja 75 Grzec| leszcze płynniej - drugi raz, ale gdy zacząłem czytać trzeci 76 Grzec| wiem - westchnął Józio.~- Ale jak ci się zdaje? ~- Ja - 77 Grzec| piątkę, no - zresztą czwórkę, ale on...~- A on ile mi dał? - 78 Grzec| Zdałe mi się, że - pałkę. Ale to osioł, co on tam wie...- 79 Grzec| jest - odpowiedziałem.~- Ale - mówił garbusek - on ma 80 Grzec| żeńskiego - objaśniał Józio.~- Ale krowa macha ogonem - rzekłem 81 Grzec| usta jakby do uśmiechu, ale - tylko jęknął. Wziął mnie 82 Grzec| mówić:~- Ja pewnie umrę... Ale boję się... tak sam... więc 83 Grzec| strasznie zabolał krzyż, ale już go nie boli, że ojciec 84 Grzec| i chciał z nią uciekać. Ale pomimo to Józia pochowali, 85 Grzec| potrzebny był teraz przyjaciel. Ale między kolegami jakoś żaden 86 Milkn| namawiali go, aby się ożenił. Ale pułkownik nie chciał się 87 Milkn| teraz rozmawiali ze sobą, ale za to czytywali więcej gazet. 88 Milkn| dobrzy z nich oficerowie, ale - do polityki żaden nie 89 Milkn| Nie uronił ani jednej łzy, ale gdy nad grobem rozległy 90 Milkn| Rejent pokiwał głową, ale widząc gorączkę starca nie 91 Milkn| ażeby odpoczął choć do lata. Ale na próżno. Starca, od chwili 92 Milkn| ktoś jeszcze nie znany, ale - od dawna wyglądany. Na 93 Milkn| chłodny wiatr orzeźwił starca, ale - nie uspokoił go. Pułkownikowi 94 Milkn| był to już stary "zajazd", ale zagraniczny hotelik w złym 95 Milkn| dziś miasto duże, ruchliwe, ale - jakieś inne...~Ludzi zupełnie 96 Milkn| radców i jednego prezesa; ale starzec podziękował, może 97 Milkn| przyłączył się pułkownik, ale rozmawiał niedługo. Przechodząc 98 Milkn| rzucić się na pułkownika, ale według jego pojęć znaczyło 99 Milkn| ubogo ubranego człowieka, ale brakło mu wyrazów, a przy 100 Milkn| pułkownik poszedł na śniadanie, ale jadł niewiele, bo śpieszył 101 Wakac| widocznego zakłopotania, ale on sam zaczął.~- Wiesz - 102 Wakac| zajmujący rozdział Saya, ale na widok kłębów czarnego 103 Wakac| minuty. Czasu aż nadto, ale -jakież piekielne gorąco!..."~" 104 Wakac| trzaskiem zaczęły się wyginać.~"Ale trzeba w końcu wedrzeć się 105 Cieni| się dwudziestu pięciu.~- Ale on leżał w niemalowanej 106 Omyl | byłem zły w tej chwili. No, ale co robić? Wyszedłem spoza 107 Omyl | mnie pociągnąć za ucho, ale dwie panny schwyciły go 108 Omyl | za poważny instrument...~Ale swoją drogą już próbował 109 Omyl | aniżeli pan Dobrzański, ale za to wyższą czuprynę. Chodził 110 Omyl | zrobią - mówił burmistrz - ale tu jest ksiądz proboszcz, 111 Omyl | jeszcze twierdze Grenady, ~Ale w Grenadzie zaraza. ~Broni 112 Omyl | Przepraszam państwa, ale - wychodzę! Ja -mówił pan 113 Omyl | tutejsze zuchy wlezą w kąt, ale ja pokażę, co umiem.~- Franiu! 114 Omyl | rzucał się pan burmistrz - ale chcę, żeby tu wszyscy wiedzieli, 115 Omyl | spokojnie, można ją nogą kopać, ale rzuć iskrę... Chryste, ratuj!...~ 116 Omyl | Chciałem go wskazać matce, ale nie mogłem podnieść ręki. 117 Egip | bliską śmiercią dziada; ale że w sprawowaniu władzy 118 Egip | Etiopom - rzekł książę - ale zawrę pokój, bo mi żal krwi 119 Egip | serce moje - rzekł Horus. - Ale zaraz napisz mi edykt, jako 120 Egip | burzyć - odparł Horus - ale wznosić będę nowe świątynie 121 Egip | nieograniczonej władzy. Ale ty bledniesz coraz mocniej, 122 Egip | Pierścieniem! - powtórzył Horus - ale gdzie on jest?...~- Mówił 123 Egip | Żal mi... ach, jak żal... Ale przecież nie wszystek umrę... 124 Opow | i nawet ohydne pogłoski, ale robimy to w sposób tak oględny, 125 Opow | przyłapano na kradzieży, ale ktoś drugi zaraz temu zaprzeczył, 126 Opow | dość, że przemoczyłem nogi, ale jeszcze wpadła mi za kołnierz 127 Opow | kursu. Odludek, pesymista, ale co za wściekła energia w 128 Opow | wadę serca. Słuchałem go, ale nic nie znalazłem. Zbadajcie 129 Opow | jabłka?... - pytał Basetlą. Ale Parmezan machnął ręką i 130 Opow | Parmezan nie pokazywał się, ale po pogrzebie zmarłego zaprosił 131 Opow | nieborakiem Eisenfederem! Ale zacznę od początku.~- Byle 132 Opow | wypływały mu spomiędzy palców. Ale gdy zbliżył się jakiś pan ?. 133 Opow | iść do domu" - rzekł D.~Ale chłopak nie ruszył się z 134 Opow | leżącego na szczycie grupy, ale bynajmniej nie chował go 135 Opow | usprawiedliwiony wobec władzy szkolnej, ale nie zdołał przejednać kolegów, 136 Opow | opowiedziałem coś Jeżozwierzowi, ale... pod największym sekretem 137 Opow | powtarzali twoje słowa, ale jeszcze awansowali bursza 138 Widz | was nabyć chatę niedrogą, ale dochodową, może za sto pięćdziesiąt, 139 Widz | że w Rynku siedzi Fukier, ale - może nasz kochany Litwinisko 140 Widz | O, tu siedzi Fukier, ale do niego nie namawiam, bo 141 Widz | krzyczał dalej - toście umieli, ale do pokuty, ale do zadośćuczynienia 142 Widz | toście umieli, ale do pokuty, ale do zadośćuczynienia za grzechy 143 Widz | Pana!..." - myślę sobie. Ale że w historii nie jestem 144 Widz | Czasy nie po temu...~Ale jegomość, który przyczepił 145 Widz | się z podpalaczów!... No, ale jeżeli człowiek uważa się 146 Widz | trunków z powodu sklerozy.~Ale Pijankiewicz ani słuchał. 147 Widz | Warszawa nieszczęśliwe miasto, ale też w nim ludzie umieją 148 Widz | się inny. To samo miasto, ale w Rynku jakiś niepokój. 149 Widz | śpiew tak mnie usposabia, ale wspomnienia... Cóż to było?... 150 Widz | chciałem powiedzieć. Ale pomyślawszy, że może to 151 Widz | sam Rynek staromiejski, ale pełen ludzi, pogody i krzyków 152 Widz | składają się nie z cegieł, ale z brudu.~- Oto skutki naszego 153 Widz | chyba nie Stare Miasto, ale jakiś gród fantastyczny! 154 Widz | Domy wszelkich możliwych, ale jasnych, delikatnych barw, 155 Widz | takie nadzwyczajności...~- Ale też macie piękny kinematograf!... - 156 Widz | Miasto...~- Przepraszam, ale to chyba nie u nas...~- 157 Widz | diabły, węże, robactwo... Ale takiego, który zobaczył 158 Widz | i zrobić dużą awanturę, ale - nie mógł znaleźć klamki,