Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
cmentarza 1
cmentarzu 1
cnota 1
co 134
codziennych 1
codziennym 1
cofal 1
Frequency    [«  »]
158 ale
152 jak
144 ja
134 co
133 mi
132 mnie
132 po
Boleslaw Prus
Nowele

IntraText - Concordances

co

    Now.
1 Katar| KATARYNKA~ ~Na ulicy Miodowej co dzień około południa można 2 Katar| bo szalał - za kobietami. Co prawda, miał do nich szczęście 3 Katar| przypominał sobie, że bądź co bądź trzeba się ożenić. 4 Katar| po salonach zawołała:~- Co za obrazy! A jakie gładkie 5 Katar| na miesiąc, ale wiesz za co?...~- Nie mogę wiedzieć, 6 Katar| doskonale mógł widzieć, co się dzieje u jego sąsiadek.~ 7 Katar| założył na nos binokle.~Oto, co spostrzegł:~Mizerna dziewczynka 8 Katar| powinno być nic...~A tamta, co jest w lustrze, czy ona 9 Katar| ubraną i bawiącą się lalką.~- Co ty robisz, dziecino? - zawołała. - 10 Katar| maleństwu.~"Gdybym mógł dla niej co zrobić?" - myślał widząc, 11 Katar| jest coraz mizerniejsze i co dzień niknie.~Zdarzyło się 12 Katar| osłupiał. Nie wiedział, co myśleć i co począć. Chwilami 13 Katar| Nie wiedział, co myśleć i co począć. Chwilami gotów był 14 Katar| ludzi tego temperamentu, co pan Tomasz, bardzo łatwo 15 Katar| oszołomionego stróża - posłuchaj, co ci sam jaśnie pan mecenas 16 Katar| na miesiąc, ale wiesz za co?...~- Za to, ażebyś na podwórze 17 Katar| ażebyś przez jakiś czas co dzień puszczał katarynki. 18 Katar| katarynki. Rozumiesz?~- Co pan mówi?... - zawołał służący, 19 Katar| nim nie rozmówię, puszczał co dzień katarynki na podwórze - 20 Katar| wygwizdywać jeszcze głośniej, co już okrutnie drażniło mecenasa, 21 Kamiz| właściciel odzienia j zapewne co dzień chudnął i wreszcie 22 Kamiz| sąsiadów. Z okna mogłem co dzień spoglądać do wnętrza 23 Kamiz| jej trzy ruble na rok i co dzień gotowali obiady.~W 24 Kamiz| pod pachę wetknął dopiero co kupiony parasol i owinąwszy 25 Kamiz| go.~- Pan dobrodziej ma co do sprzedania? - zapytał 26 Kamiz| dobre tylko na lato!...~- Co chcesz za kamizelkę? - spytałem.~- 27 Kamiz| nim podejrzenie, spytał:~- Co wielmożnego pana po take 28 Kamiz| ramieniu. - Pan sam wi, co taka rzecz jest warta. To 29 Kamiz| Niech pan sam powie: co to jest wart, a ja się zgodzę!... ' 30 Kamiz| dołożyć, byle to się stało, co pan chce.~- Kamizelka jest 31 Kamiz| ty tam szukasz?~- Możem co zostawił w kieszeni, nie 32 Kamiz| na tak małego urzędnika.~Co niedzielę, około południa, 33 Kamiz| trwogą zapytała stróża: co słychać? -i dowiedziała 34 Kamiz| dodał lekarz.~- To co, panie? - spytała żona blednąc 35 Kamiz| nie chodził już do biura, co mu tym mniej robiło kłopotu, 36 Kamiz| miesięcy?~Pani zdrętwiała.~- Co ty mówisz? - rzekła. - Skąd 37 Kamiz| mąż ma słuszność.~Chory co dzień wstawał z łóżka i 38 Kamiz| nie zaraz nabiorę sił...~A co ty tam robisz za szafą?... - 39 Kamiz| uwagę na swoją kamizelkę. Co parę zaś dni wołał do siebie 40 Kamiz| Ażeby ciebie uspokoić, co dzień sam ściągałem pasek, 41 Kamiz| gdy wtem dziś... Wiesz, co d powiem?... Ja dziś, daję 42 Kamiz| Niech doktor myśli, co chce...~Długa mowa tak go 43 Kamiz| pracowały dwie osoby. Pan - co dzień posuwał sprzączkę, 44 Kamiz| ażeby uspokoić żonę, a pani co dzień - skracała pasek, 45 Grzec| dziewcząt nie miałem pojęcia, co w oczach ojca stanowiło 46 Grzec| wniebogłosy krzyczeć, za co jej guwernantka wybiła mnie 47 Grzec| i umiałem wyśpiewać to, co wiatr wygrywa na drzewach. 48 Grzec| cały ów bojowy rynsztunek, co kilka miesięcy pomazany 49 Grzec| krzyknął:~- A ty znowu co?... Wobec pani hrabiny pokazujesz 50 Grzec| Kto wie, panie Leśniewski, co jeszcze będzie z tego dziecka?...~- 51 Grzec| niekiedy, żem wydawał zupełnie co innego, niż było zadane, 52 Grzec| inspektora kredyt otwarty, co mi w szkole zrobiło pewną 53 Grzec| potem rzekł cicho:~- Wiesz co, Leśniewski, powiem ci sekret.~- 54 Grzec| przyjaciela?...~- A mnie co po tym?...~- Bo widzisz, 55 Grzec| Widzisz, ja uważam, co belfry zadają, robiłbym 56 Grzec| że - pałkę. Ale to osioł, co on tam wie...- odpowiedział 57 Grzec| wierzba także rośnie~- A co dalej? ~- Widzisz krowa 58 Grzec| karmi sokami z ziemi.~- A co dalej? ~- Krowa jest rodzaju 59 Grzec| nad łóżkiem i spytałem:~- Co tobie, Józiu?~On ożywił 60 Grzec| mnie czasem. Powiesz mi, co zadano na lekcje... W drugim 61 Grzec| Panie! Józio umarł!...~- Co tam pleciesz? - mruknął 62 Grzec| powiedziano mi, że ktoś co dzień wypytuje się o mnie. 63 Grzec| nie powiedział Józiowi, co zadali na lekcje, bo i sam 64 Milkn| człowiekiem, i nie wiadomo, na co się jeszcze może przydać.~ 65 Milkn| zaś i skombinowawszy to, co pisały dzienniki angielskie, 66 Milkn| dzienniki angielskie, z tym, co niekiedy bywało w niemieckich, 67 Milkn| ubiorów, ani z fizjognomij. Co dziwniejsza, chwilami raziło 68 Milkn| paszportem? - a gdy uspokoił się co do tej kwestii, zapytał, 69 Milkn| uwagę i spytał kelnera: co za jeden jest ten człowiek?~ 70 Milkn| wyprężył się i zacisnął pięści, co wyglądało tak, jak gdyby 71 Milkn| dziecka:~- Wojtuś!...~- Abo co?~- Będziesz, hyclu, taki?...~- 72 Milkn| Będziesz, hyclu, taki?...~- Co nie mam być, oj! jej!... - 73 Wakac| i widywaliśmy się prawie co dzień. Był to przystojny 74 Wakac| cofnąłem się rozgniewany. "Co za głupi sentymentalizm - 75 Wakac| było jej nie umyte nogi.~"Co ty robisz, wariatko?! - 76 Zywy | opowiedział panu Z. to, co hrabina widziała w zakładzie 77 Zywy | książek dla tych "głodnych", co panowie pisali...~A szczupła 78 Zywy | spytałem.~- Proszę pana, a na co to? - odparł zmieszany.~- 79 Cieni| bezkształtną, milczącą i nieujętą, co ukazuje się tylko o zmroku, 80 Cieni| Czy u was mieszka ten, co zapala latarnie po ulicach?~- 81 Omyl | pamiętam go o tyle, żem co dzień ofiarował Bogu pacierz 82 Omyl | On ci da!...~- Oj! oj! a co on mi zrobi? - odpowiedziałem 83 Omyl | się, nie takim on robił, co ich pogubił do śmierci Niech 84 Omyl | stary?~- Jużci, on.~- Ten, co mieszka w chałupce??~- Jużci, 85 Omyl | zły w tej chwili. No, ale co robić? Wyszedłem spoza stajni 86 Omyl | Dobrzański zaczynał:~- A to co za hałasy? Nie wiesz, że 87 Omyl | Dobrzańskiego. Z góry wiedziałem, co powie, dziesięć razy powtórzyłem 88 Omyl | Powtarzało się to prawie co dzień i stanowiło dla mnie 89 Omyl | Wszystkich - wyjąwszy tych, co nas zdradzili.~- A kto nas 90 Omyl | nas, jego domek widywałem co dzień, lecz mimo to, gdybym 91 Omyl | Tak - jak to on.~- A co słychać na świecie?~Pan 92 Omyl | wie? Wojny chce...~- A nam co z tego?~Pan Dobrzański rzucił 93 Omyl | takich rzeczy przy dziecku! Co nam z tego? Nam wszystko 94 Omyl | spojrzała mu ostro w oczy.~- Co pan mówi, panie Dobrzański?... 95 Omyl | ręką pod boki.~- A pani co mówi?...~Może byliby się 96 Omyl | liście z drzewa (ciszej), co tam rosły wolne. ~Na mogile 97 Omyl | odparła - niech robią, co chcą. Tyle naszego, że czasem 98 Omyl | a jeżeli mi się stanie co złego, kto będzie opiekować 99 Omyl | wywrócone oczy pana kasjera.~- Co to jest? - spytał niespokojnie 100 Omyl | niecierpliwie proboszcz.~- Co?... jegomość tak dobrze 101 Omyl | wlezą w kąt, ale ja pokażę, co umiem.~- Franiu! tobie się 102 Omyl | podrażnicie! Jestem jak bomba, co dopóki leży spokojnie, można 103 Egip | kazał szczerze opowiedzieć, co tam pokazują gwiazdy.~- 104 Egip | księżycem - odparł mędrzec - co zapowiada śmierć członka 105 Egip | morze.~- A tamte światła co znaczą? - pytał dalej Horus.~- 106 Egip | Nagle syknął z bólu.~- Co ci jest, Horusie?~- Pszczoła 107 Opow | Odludek, pesymista, ale co za wściekła energia w tym 108 Opow | Zbadajcie wy, może który co odkryje, choć jestem pewien, 109 Opow | A teraz przekonamy się, co znajdą koledzy - rzeki Basetlą. - 110 Opow | Musisz pan być kontent, co?... Jesteś bodaj że na piątym 111 Opow | Basetlą.~- Cóż to znaczy?... Co znowu za jabłka?... - pytał 112 Opow | ręku i westchnął:~- Nie ma co mówić, udawało mi się z 113 Opow | więc miałem dosyć czasu i co dzień zwiedzałem wszystkie 114 Opow | nadmienić z przykrością, że co dzień, pomimo dozoru, ginął 115 Opow | jakiś pan ?. zapytaniem: "Co się stało?..." - policjant 116 Opow | bardzo zdrowe po obiedzie... Co za głupi koncept i skąd 117 Widz | wybadawszy ode mnie, po co przyjechałem, poradził nam, 118 Widz | Pijankiewicz. - Pan wiesz, co ja płuczę krymskim winem?... 119 Widz | buteleczkę tego mojego, co go piję później... Potem 120 Widz | umieją się pocieszać... Co prawda, to i w Wilnie znalazłby 121 Widz | ustach; a kiedym wypił tego - co szło na numer drugi, to 122 Widz | zachciało mi się śpiewać. I co powiesz, zaśpiewałem tak 123 Widz | Wszystko jedno... nie masz się co spierać o głupie nazwisko. .. 124 Widz | kępa na środku Wisły bywa co roku pod wodą, a potem wydobywa 125 Widz | Pijankiewicza: "Widzicie wy, co się wyrabia na ścianie?", 126 Widz | Czy moi towarzysze jeszcze co mówili, nie wiem, ponieważ 127 Widz | Piękna wtedy była Warszawa, co?... - wyszlochał Pijankiewicz, 128 Widz | cały widok.~- To ten pożar, co go Litwini zrobili!... - 129 Widz | dziś!...~- Nie wiadomo, co gorsze - odmruknął mój kolega 130 Widz | Jak wyspa na Wiśle: co zaleje woda, to ona znowu 131 Widz | zdziwiony subiekt.~- No, ten, co pokazuje Stare Miasto...~- 132 Widz | to chyba nie u nas...~- Co się masz tłomaczyć!... - 133 Widz | mi się spotykać: takich, co widywali diabły, węże, robactwo... 134 Widz | znalazła się, zapomniał, o co mu chodziło.~Więc smutni


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL