| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] gniezdzie 1 gniezdzil 1 gnoju 1 go 102 godnosc 1 godzin 4 godzina 1 | Frequency [« »] 132 po 122 juz 119 pan 102 go 102 tak 95 od 86 tylko | Boleslaw Prus Nowele IntraText - Concordances go |
Now.
1 Katar| flegmatycznie, więc zwykle spotykał go zawód.~Ten jegomość był 2 Katar| odkrywszy sprawcę wyzwał go na pojedynek.~Aż sąd honorowy 3 Katar| znajomych, którzy prosili go o radę. A gdy nie chciał 4 Katar| powrót w bukiecik, włożyła go w szklankę wody i usiadłszy 5 Katar| tylko z wysiłkiem można go było usłyszeć.~Lecz nawet 6 Katar| Uczuł żal do natury, że go nie stworzyła królem dahomejskim, 7 Kamiz| handel!... Zawołałem go.~- Pan dobrodziej ma co 8 Kamiz| dniach. Widywałem nawet go i o północy, przy lampie, 9 Kamiz| w nocy. Żona, utuliwszy go na łóżku, sprowadziła do 10 Kamiz| Lekarz ostrożnie obudził go, wybadał i także powiedział, 11 Kamiz| zostanie w Warszawie. Ja będę go odwiedzał, a tymczasem - 12 Kamiz| chorego i zaczęła całować go po rękach.~- Cóż tak wielkiego! - 13 Kamiz| tylko nic nie mów - prosiła go pani.~Na dworze zaczęło 14 Kamiz| gotowy do wyjścia, byle go opuściło to chwilowe osłabienie.~ 15 Kamiz| chwilowe osłabienie.~Niepokoił go tylko jeden szczegół.~Pewnego 16 Kamiz| ściągać pasek, musiałem go trochę rozluźnić!... Było 17 Kamiz| co chce...~Długa mowa tak go wysiliła, że musiał przejść 18 Grzec| jednomyślnością nazywali go półgłówkiem. W każdym razie 19 Grzec| że nawet ja nie mogłem go znaleźć.~Swoją drogą wiedziałem 20 Grzec| porwała kaczę, a nie mogąc go dość łatwo unieść przysiadła 21 Grzec| gałgana zdarł i posolił, żeby go pod swoją obronę nie wzięła 22 Grzec| najeżone włosy. -Trzeba by go do szkół oddać, bo tu zdziczeje.~ 23 Grzec| panie Leśniewski. Trzeba go tylko uczyć.~- Stanie się 24 Grzec| sposób, że ani żałowałem go, kiedy wyjeżdżał, ani tęskniłem 25 Grzec| stopni, ponieważ zasypywałem go kłopotliwymi pytaniami, 26 Grzec| a taki bojaźliwy, że gdy go wyrwano do lekcji, tracił 27 Grzec| bułki i po serdelku. Ale że go wszyscy prześladowali, więc 28 Grzec| Dokuczali mu bez ustanku. Ten go uszczypnął, tamten pociągnął 29 Grzec| najmniej odważny nazywał go przynajmniej - garbusem.~ 30 Grzec| kilku oświadczyło, że będą go bronili. On dziękował im, 31 Grzec| słuchał wykładu i później mi go powtarzał.~Raz zapytałem 32 Grzec| powtarzał.~Raz zapytałem go o czym mówił nasz nauczyciel 33 Grzec| garbusek - on ma racją. Ja już go trochę rozumiem.~Zacząłem 34 Grzec| chory, bo onegdaj trochę go przejechali. ~Znowu zachwiał 35 Grzec| tym najechał jakiś wóz, że go strasznie zabolał krzyż, 36 Grzec| strasznie zabolał krzyż, ale już go nie boli, że ojciec wczoraj 37 Grzec| Spostrzegłem, że ktoś obsadził go zielonymi gałązkami. O parę 38 Milkn| że przyjaciele namawiali go, aby się ożenił. Ale pułkownik 39 Milkn| jeszcze mocne nogi, lecz że go już znudziła adwokacka Francja, 40 Milkn| Potem każdy mógł iść, gdzie go oczy poniosą, byle wieczorem 41 Milkn| jeden z nich umarł. Opłakali go jak brata, lecz w miesiąc 42 Milkn| skierowano w jego piersi.~Ledwie go otrzeźwili. Przez kilka 43 Milkn| opuszczać nas? - spytał go rejent, u którego robiono 44 Milkn| burza tęsknoty i niesie go jak liść, który gdyby umiał 45 Milkn| przyjaciół, którzy namawiali go, ażeby odpoczął choć do 46 Milkn| rzuca nim po łóżku, wygania go z pokoju, że w nim szlocha 47 Milkn| starca, ale - nie uspokoił go. Pułkownikowi zdawało się, 48 Milkn| zajazdy". Lecz i tu spotkało go rozczarowanie. Zamiast prostych 49 Milkn| dziwniejsza, chwilami raziło go to, że nie słyszy gwaru 50 Milkn| Gospodarz na razie nie poznał go, a poznawszy zmieszał się. 51 Milkn| gościa, troskliwie począł go wypytywać, czy nie miał 52 Milkn| tysiące młodzieży szuka go na próżno...~- No, ja tego 53 Milkn| kilkanaście razy nazwał go pułkownikiem, przypomniał 54 Milkn| jutro wieczorem zaszczycił go swoją wizytą.~- Będzie u 55 Milkn| Emerytowi!... - poprawił go pułkownik.~Pomimo tak szczególnego 56 Milkn| wieczór. W przedpokoju przyjął go sam gospodarz, ledwie nie 57 Milkn| których jedna zapewniała go, że pamięta kampanią włoską, 58 Milkn| kamienice i nowi ludzie już go -nie razili. A gdy wypadkiem 59 Wakac| uważałem za stosowne pytać go o powód widocznego zakłopotania, 60 Wakac| pomyślałem. - Dom płonie, jakby go prochem nabito..."~Istotnie, 61 Wakac| dach zatrzeszczał, jakby go rozdarto, z komina posypały 62 Cieni| przynajmniej, jak on wygląda?~- Kto go tam wie - odparł stróż wzruszając 63 Cieni| wzruszając ramionami. - Sam go nawet dobrze nie znam - 64 Cieni| ma i nie będzie. Wczoraj go pochowali. Umarł. Stróż 65 Cieni| Latarnika?... - powtórzył. - Kto go tam wie! Trzydziestu pasażerów 66 Omyl | kilku lat nie żył; pamiętam go o tyle, żem co dzień ofiarował 67 Omyl | starszego ode mnie Przypominam go sobie jak przez mgłę, ponieważ 68 Omyl | mgłę, ponieważ widziałem go zaledwie parę razy w życiu. 69 Omyl | gdzie pasik? Patrzajcie go, pasik w łóżku... Jak będziesz 70 Omyl | Cóż on za jeden?~- A licho go wie, chorobę! Zdrajca, i 71 Omyl | kaszą hreczaną. Zjadłem go z pośpiechem i zaraz wybiegłem 72 Omyl | brał długi kajet, liniował go kantówką i w pierwszym wierszu 73 Omyl | przepisać sześć razy, głośno go powtarzając. Pan Dobrzański 74 Omyl | na wyrywki, raz zapytałem go:~- A Łukaszowę trzeba kochać?~- 75 Omyl | dzień, lecz mimo to, gdybym go kiedy spotkał na drodze, 76 Omyl | ale dwie panny schwyciły go za ręce, a tymczasem pan 77 Omyl | śpiewał przy gitarze.~Pamiętam go jak dziś. Był to człowiek 78 Omyl | skończył jedną pieśń - proszono go o drugą. Następowała całkiem 79 Omyl | głowie przewraca - mitygowała go żona.~- Jestem zupełnie 80 Omyl | szukał za oknem. Chciałem go wskazać matce, ale nie mogłem 81 Egip | swoją ranę, gdyż bardzo go bolała.~- Trochę spuchła 82 Egip | pierścień z jego ręki i tobie go oddać na znak nieograniczonej 83 Egip | zawołał Horus chwytając go za rękę - czy . gdybym zaraz 84 Egip | edykt będzie wykonany, byłeś go dotknął świętym pierścieniem 85 Egip | pierścieniem, choćby ci go zaraz przynieśli...~- Podajcie 86 Opow | milczący lekarz, nazwijmy go - Steckim. Spokojnie oglądał 87 Opow | że bez preparowania można go umieścić w gabinecie osteologicznym... 88 Opow | uniwersytet, no i dostaliśmy go tutaj, wątpię jednak, czy 89 Opow | Basetlą.~- Chyba zobaczymy go?... - odezwałem się do Parmezana.~- 90 Opow | ma wadę serca. Słuchałem go, ale nic nie znalazłem. 91 Opow | więc kazali zaprowadzić go do ratusza" - objaśnił policjant.~" 92 Opow | chłopca i odprowadziwszy go na bok, rzekł:~"Uspokój 93 Opow | ale bynajmniej nie chował go do kieszeni.~- Dramat zakończony 94 Opow | mnie o zamiar szykanowania go...~Drugi raz zdarzyło się 95 Opow | piwa. Po chwili zapytał go Basetla:~- Więc według twojej 96 Opow | że Jeżozwierz poczęstował go bardzo czerwonymi jabłkami?... 97 Opow | jabłka, tylko że spotkało go takie dziwne zdarzenie.~- 98 Opow | mówiłem o Eisenfederze... Ja go nawet broniłem...~- Tylko 99 Widz | buteleczkę tego mojego, co go piję później... Potem zobaczymy, 100 Widz | widok.~- To ten pożar, co go Litwini zrobili!... - szepcze 101 Widz | dałbyś spokój!... - gromi go rożezłoszczonym głosem Poniewolski.~ 102 Widz | pojedynczej... - upomniał go Poniewolski.~Ostatni obraz