| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Boleslaw Prus Nowele IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Now.
1 Widz | odpowiada jegomość - w roku 1669... Do śmierci im tego nie 2 Opow | realistów.~W jesieni roku 186* w mieście X urządzono wystawę 3 Katar| swój majątek jeszcze w roku 1869, czyli w epoce zupełnej 4 Opow | się duże skutki. W marcu 187* roku, jako student piątego 5 Milkn| pułkownik w końcu roku 1871 wziął dymisją i osiadł w 6 Milkn| dziecka:~- Wojtuś!...~- Abo co?~- Będziesz, hyclu, taki?...~- 7 Egip | mów, ile mi życia zostaje, abym mógł zatwierdzić przynajmniej 8 Widz | ma!...~- Przeżegnaj się, acan - mówię - któż tam znowu 9 Opow | Basetlą odezwał się:~- Aczkolwiek nie mam ducha proroczego, 10 Katar| więc zabrawszy kartkę z adresami doktorów wyszedł mrucząc:~- 11 Milkn| hotelowego szwajcara o wyszukanie adresów. Na drugi dzień przyniesiono 12 Katar| lekarzy i zapisał na kartce adresy kilku okulistów. A że kataryniarz 13 Milkn| lecz że go już znudziła adwokacka Francja, więc myśli wrócić 14 Katar| się. W emerycie ocknął się adwokat. Nie wychodził już z mieszkania, 15 Katar| i wybranemu przez siebie adwokatowi udzielał pożytecznych objaśnień.~ 16 Opow | Już znamy ten głęboki aforyzm!...~- Radzę ci wynajmować 17 Omyl | Pięć! pięć! Europa, Azja, Afryka, Ameryka, Oceania...~- Do... 18 Opow | Zaś na ukoronowanie moich agronomicznych uciech łaziłem do sali gimnazjalnej, 19 Kamiz| zdaje? - spytała pani z akcentem wielkiej wątpliwości. Zamyślił 20 Grzec| mi, że miał czarną trumnę aksamitną, tak małą jak pudełko od 21 Omyl | strzemiączkami i z fartuszkiem i w aksamitnej kamizelce w pąsowe kwiaty. 22 Widz | przodu otwartą. Na głowie aksamitny kapturek, haftowany złotem, 23 Widz | czy Baryczka, w czarnym aksamitnym kaftanie i obcisłych spodniach 24 Widz | zdejmuje ładunki. Oto skrzynie aksamitu, sukna, tkanin jedwabnych 25 Milkn| rejent, u którego robiono akt sprzedaży.~- Żal i nie żal - 26 Katar| Tomasz jeszcze siedział nad aktami; około drugiej zjadł obiad 27 Katar| gorączkowej ciekawości śledzić grę aktorów. Obrazy oglądał wówczas, 28 Opow | te nazywały się "giełdą", albowiem prawie każdy uczestnik przynosił 29 Widz | Poniewolski...~- Wszystko jedno... Aleś mój brat... Polak... Więc 30 Omyl | jelenim rożkiem, wyszła z alkierza. Z komina padły na pokój 31 Omyl | jeszcze z wież Alpuhary ~Almanzor z garstką rycerzy...~- Prześliczne! - 32 Omyl | Broni się jeszcze z wież Alpuhary ~Almanzor z garstką rycerzy...~- 33 Opow | z kieszeni kilka jabłek amarantowego koloni i zaczął nimi częstować 34 Milkn| emerytury, przedstawił w ambasadzie swoje dokumenta i uzyskał 35 Omyl | chodził... Nie ma to w oczach ambicji za grosz... No - czegóż 36 Omyl | pięć! Europa, Azja, Afryka, Ameryka, Oceania...~- Do...brze. 37 Egip | obalić miał cudowną świątynię Amona, bo przez usta władców mówi 38 Opow | dowiedzieć się o rezultacie analizy zrobionej dla jednego z 39 Opow | sobie choćby dzisiejsze anegdoty. Wprawdzie jeden mówił, 40 Grzec| że człowiek ten umarł na anewryzm.~Wypadki te oddziałały na 41 Katar| dźwigał jedwabny parasol angielski.~Był zawsze głęboko zamyślony 42 Milkn| to, co pisały dzienniki angielskie, z tym, co niekiedy bywało 43 Omyl | zbytków...~To był ranek. Anim się spostrzegł, żem już 44 Grzec| Panią hrabinę nazywał ojciec aniołem dobroci. Istotnie, w jej 45 Omyl | głową, popatrzył na mnie apatycznym wzrokiem i odparł:~- Tak - 46 Katar| mecenasa mało nie przyprawiła o apopleksją.~Na dobitkę, kataryniarz 47 Opow | że byłem świadkiem jego aresztowania?... nie jestem pewien. W 48 Opow | Parmezan. -Zapominasz, że na aresztowanie Eisenfedera patrzało kilkanaście 49 Grzec| dobrze podpowiadać...~Ta argumentacja wydała mi się poważną. Po 50 Grzec| gałęźmi - odparł.~Taka suma argumentów nadwerężyła moją wiarę w 51 Widz | dźwięk dzwonów i strzały armatnie, sztandary cechowe łopocą 52 Egip | W tej chwili wszedł wódz armii i skłoniwszy się Horusowi 53 Milkn| należał się oficerowi dwóch armij. Nie uronił ani jednej łzy, 54 Katar| mówił, gdy inni ganili artystę.~I tak zawsze był pobłażliwy 55 Katar| słysząc hałasów i nie widząc artystów. Gdy szedł do teatru, obeznawał 56 Katar| mieszkania posiadał wartość artystyczną. Zmieniał meble, przestawiał 57 Opow | społecznych, a choćby i artystycznych. Zaś my lubimy przede wszystkim 58 Grzec| jednostki, niekiedy dwójki.~Arytmetykę rozumiałem wcale dobrze, 59 Egip | siebie najsłynniejszego astrologa z Tebów i kazał szczerze 60 Grzec| koniu mój ojciec, po czym w asystencji tych wszystkich dzielnych 61 Kamiz| przywidzeń.~Zresztą taki atak podejrzliwości nigdy się 62 Milkn| bladoróżowymi obłokami.~Po dusznej atmosferze bufetu chłodny wiatr orzeźwił 63 Grzec| kilka dni później ojciec mój awansował z rządcy na plenipotenta 64 Opow | twoje słowa, ale jeszcze awansowali bursza na kompletnego złodzieja!... 65 Wakac| ciągnie mnie do bezcelowej awantury?... Czy ja wiem, gdzie leży 66 Opow | Rozmówił się z obecnym przy awanturze członkiem zarządu wystawy 67 Widz | przyjechałem, poradził nam, ażebyśmy poszli na Stare Miasto.~- 68 Omyl | świata.~- Pięć! pięć! Europa, Azja, Afryka, Ameryka, Oceania...~- 69 Widz | Poniewolski.~- Tyś pijany, Bą...Bączkiewicz?...~- Nie 70 Katar| śmieciarki. Nie puszczano bab śpiewających pieśni pobożne 71 Wakac| nitki zgromadzonych, a jedną babę wywrócili na ziemię. Nie 72 Omyl | w cenzurowanego, w ślepą babkę, a wszystko z ogromnym krzykiem. 73 Zywy | gdy jeden zasygnalizował "baczność", drugi natychmiast odpowiedział. 74 Milkn| oknem, domyślali się, że bada niemieckie koleje, i - wróżyli 75 Omyl | uwolnić się od dalszych badań na wyrywki, raz zapytałem 76 Wakac| ścinać rosnące przy drodze badyle.~Na niebie zaczęły się pokazywać 77 Omyl | burmistrz kręcił się jak bąk między krzesłami. O ile 78 Milkn| wryty. Wykręcił czapkę na bakier, zmarszczył brwi, wyprężył 79 Grzec| bali się, tylko on, biedak, bał się za nas obu.~Jeżeli garbusek 80 Widz | Ogromne szafy i łóżka z baldachimami, ciężkie stoły i krzesła 81 Grzec| Istotnie koledzy moi nie bali się, tylko on, biedak, bał 82 Grzec| pływającej kępie, nie większej od balii. Raz przez dymnik wdrapałem 83 Milkn| cichaczem wymknął się z balu i wrócił do swego zajazdu. 84 Grzec| po raz drugi.~- Ja takim bandytom nie daję lekcyj - powiedziała 85 Grzec| postawić na krzyżu dwanaście baniek ciętych. Po tym lekarstwie 86 Grzec| wiedziałem o tej broni i bardzom do niej tęsknił. Nieraz 87 Opow | A kiedy nareszcie legł w barłogu, nikomu nie dal znać, że 88 Katar| zobaczyć u Pika jak stoi barometr i termometr, potem znowu 89 Omyl | się mama, a za nią waza barszczu z uszkami i salaterka grochu.~ 90 Widz | grubych murach, malowane barwami: czerwoną, zieloną, niebieską, 91 Milkn| aż całe niebo przybrało barwę zielonego szkła, poplamionego 92 Widz | fraku jedwabnym, drużbowie w barwnych strojach cudzoziemskich 93 Widz | tymczasem kupiec, Gize czy Baryczka, w czarnym aksamitnym kaftanie 94 Opow | zmarłego zaprosił mnie i Basetlę na piwo. Gdyśmy się zebrali 95 Grzec| brwi nad siwymi oczami, basowy głos i przynajmniej taką 96 Katar| dwu drutów wiązała pasek z bawełnianych nici. Niekiedy bawiła się 97 Katar| przeznaczone do szycia i kłębki bawełny na pończochy.~Z rana kobiety 98 Katar| swoją córkę już ubraną i bawiącą się lalką.~- Co ty robisz, 99 Milkn| zapytał, jak też długo myśli bawić w Warszawie?~- Chciałbym 100 Katar| bawełnianych nici. Niekiedy bawiła się lalką, którą ubierała 101 Grzec| moim wejściem do szkół, bawiliśmy się tylko jeden raz, mając 102 Milkn| błędy Kossutha, Mac-Mahona, Bazaine'a i dawniejszych wodzów. 103 Widz | chlebów i stoi kilkanaście beczek piwa dla pospólstwa. Patrząc 104 Grzec| klasie ogólnym tupaniem lub beczeniem, cośmy sobie dla wytchnienia 105 Katar| jednej chwili na oświadczyny będąc zajęty jeżeli nie praktyką, 106 Opow | znowu spotkałem Eisenfedera będącego na pierwszym kursie. W tej 107 Widz | złączonych u góry belką i na tej belce powiesili.~- Wiem!... wiem!... - 108 Grzec| Widzisz, ja uważam, co belfry zadają, robiłbym za ciebie 109 Widz | słupów złączonych u góry belką i na tej belce powiesili.~- 110 Wakac| Może wypadł z niecek?..."~Belki już były zwęglone i z głuchym 111 Egip | zwiastowała ludowi laski, a twojej Berenice wolność i miłość.~Wszedł 112 Widz | Polak... Więc daj pyska, a bestia Litwin niech płaci, kiedy 113 Wakac| jakie licho ciągnie mnie do bezcelowej awantury?... Czy ja wiem, 114 Widz | płaskorzeźbą, niby szkatułki bezcenne. Treścią zaś malowideł: 115 Cieni| też jesteś naprawdę istotą bezkształtną, milczącą i nieujętą, co 116 Grzec| przy wystrzale wyrządzały bezpośrednią szkodę tylko moim szczękom 117 Omyl | zdjąłem nocną.~- Uuu!... ty bezwstydniku paskudny - gniewała się - 118 Omyl | która śmiejąc się do mnie bezzębnymi ustami, mówiła: .~- Oho! 119 Katar| ciemię, i sięga w tył do białego jak śnieg kołnierzyka, coraz 120 Kamiz| nią?~Żydowi błysnęły żółte białka, a koniec wyciągniętego 121 Widz | cudzoziemskich lub kontuszach, biało ustrojona panna młoda i 122 Katar| Czy do nas przychodzi ten biały kotek z czarnymi łapami?... 123 Opow | robili się podobnymi do białych niedźwiedzi. Gdyby nie ten 124 Milkn| suchej twarzy, jego podciętym białym wąsom i białej muszce na 125 Milkn| szkła, poplamionego szarymi, białymi i bladoróżowymi obłokami.~ 126 Egip | natychmiast, gdy Ramzesowi serce bić przestanie, zdjął pierścień.~- 127 Egip | wyroku sądowego nie będą bici kijem po grzbietach. I jeszcze 128 Grzec| poglądowej, to jest "na biciu łap" za nieuwagę. Nauczyciel 129 Omyl | skroni, z szyją długą jak biczysko okręcone w czarną chustkę. 130 Katar| płynęły łzy jak grad.~Ona, biedactwo, w tym domu spokojnym dawno 131 Milkn| także były oficer francuski. Biedaczysko!... przyjechał bez grosza 132 Opow | uczyć największych osłów i biedaków!... - mruknął chory i upadł 133 Grzec| z tym tylko napisem:~"Od biednego Józia - pamiątka."~W kufrze 134 Kamiz| szynkę z chrzanem.~W ogóle biednym ludziom niewiele potrzeba 135 Grzec| Raz dlatego, żem wolał biegać po polach niż wywracać się 136 Katar| Gdy był leszcze obrońcą, biegał tak prędko, że nie uciekłaby 137 Grzec| w domu - trochę więcej biegałem po otwartej przestrzeni 138 Katar| dziecię to śpiewało lub biegało po pokoju, nie widział nawet 139 Katar| Frani szedł do sądu, z sądu biegł do Zosi, którą nad wieczorem 140 Zywy | niezwykłego uczucia i jako bieglej-szy w sztuce myślenia, zawnioskował, 141 Wakac| mnie jakaś młoda dziewczyna biegnąca do chaty. Usłyszałem brzęk 142 Omyl | nim ochłonąłem z prędkiego biegu, już słyszę niańkę, jak 143 Omyl | narąbać. Wieczorami szyła bieliznę albo łatała moje odzienie, 144 Opow | wynajmować swój język do prania bielizny zamiast kijanki!... - burknął 145 Cieni| znika jak cień.~Skąd się ty bierzesz, człowieku, i gdzie kryjesz 146 Milkn| kampaniach i o polityce bieżącej. W ciągu roku starzy odkryli 147 Opow | rozmawialiśmy o wypadkach bieżących. Zebrania te nazywały się " 148 Grzec| Kaziu? Kaziu!... O, nie bijcie mnie już!...~- Rum!... Rum-jamajka - 149 Zywy | Zdaje mi się, dzieci, że się bijecie?... - zawołała przestraszona 150 Grzec| mowę ze strachu. Nigdy nie bił się z nikim, tylko prosił 151 Grzec| prosił innych, ażeby jego nie bili. Gdy mu raz "dano szczupaka" 152 Milkn| przypominasz, często broniłem Bismarcka...~- No, częściej mówiłeś, 153 Grzec| palanta, bywałem matką w bitwach, organizowałem pozaklasowe 154 Katar| do wieczora drzemać nad biurkiem.~Tymczasem -mecenas, choć 155 Katar| pokoju klaszcząc w ręce. Blada jej twarz zarumieniła się, 156 Katar| i ładną twarzyczką, ale blade i jakieś nieruchawe. Czasami 157 Grzec| Józia. Miał~twarz barwy bladofioletowej, a nos popielaty. Byt zupełnie 158 Milkn| poplamionego szarymi, białymi i bladoróżowymi obłokami.~Po dusznej atmosferze 159 Egip | rzekł - nie dziwi mnie twoja bladość, gdyż Ramzes, dziad twój, 160 Katar| flegmą, choć był trochę blady:~- Słuchaj no, kochanku... 161 Grzec| z małym noskiem sinym, bladymi oczyma i gładkimi włosami. 162 Cieni| pomroce życia, gdzie po omacku błądzi nieszczęsny rodzaj ludzki, 163 Zywy | na wszystkie świętości błagając redakcję, ażeby wezwała 164 Kamiz| doktora za rękę i rzekła błagalnym tonem:~- Ale swoją drogą 165 Grzec| stamtąd. Innego dnia całą dobę błąkałem się po lesie, a jeszcze 166 Kamiz| dość rano, pili herbatę z blaszanego samowaru i razem wychodzili 167 Grzec| wykrzyknął:~- Wynoś mi się stąd, błaźnie!... Ja, jego ojciec, lepiej 168 Kamiz| co, panie? - spytała żona blednąc jak wosk.~- No, to nic. 169 Zywy | na to pozwalały początki blednicy.~Wziąłem od niej książki 170 Egip | nieograniczonej władzy. Ale ty bledniesz coraz mocniej, Horusie?... - 171 Grzec| zachwiał się, spojrzał na mnie błędnym wzrokiem i odszedł, głośno 172 Milkn| starzy odkryli wszystkie błędy Kossutha, Mac-Mahona, Bazaine' 173 Katar| widział nawet uśmiechu na bledziutkich ustach i nieruchomej twarzy.~" 174 Widz | przechodzi pani domu; na sukni błękitnej jedwabnej ma drugą suknię 175 Egip | serce pełne litości) nad bliską śmiercią dziada; ale że 176 Kamiz| się mnie, ale w mieszkaniu bliskich sąsiadów. Z okna mogłem 177 Widz | początek, to zrobiło mi się błogo w ustach; a kiedym wypił 178 Egip | umrę... Zostaną po mnie błogosławieństwa, spokój, szczęście ludu 179 Omyl | posiłek nam udzielony; bądź błogosławion w darach i we wszystkich 180 Omyl | odpowiedziała mamka.~- "Pan z Tobą, błogosławionaś Ty.. " A Walek już wyjechał?~- 181 Wakac| dzień. Był to przystojny blondyn, którego łagodne. oczy mogły 182 Widz | że na chodnikach nigdy błoto nie wysycha i że ściany 183 Egip | konnych gońców, aby gdy błysną pierwsze ognie na cześć 184 Kamiz| Ile chcesz za nią?~Żydowi błysnęły żółte białka, a koniec wyciągniętego 185 Katar| gładką, okrągłą i miękką, błyszczący pieniądz był twardym i dźwięcznym 186 Kamiz| z lekcy j, powitał ją z błyszczącymi oczyma i rzekł bardzo wzruszony:~- 187 Egip | gasnącym wzrokiem za Nil, gdzie błyszczało światło w więzieniu Bereniki, 188 Omyl | wierzyć! - dodał.~Oczy mu błyszczały, a na zwiędłą twarz wystąpił 189 Milkn| Pamiętaj, żebyś był, bobym ci zęby powybijał, choć 190 Widz | potężnie zakratowane.~Z bocznej ulicy wyjeżdża kilka fur, 191 Widz | beczułki srebra i złota. Bogactwo leje się wrotami i oknami.~ 192 Widz | odzież ich czysta a nawet bogata, twarze pogodne. Odbywa 193 Widz | Wszędzie sprzęty wytworne, bogate dywany, kobiety strojne 194 Widz | nie kupują?... Gdyby każdy bogaty Litwin kupił choć jedną 195 Omyl | żem co dzień ofiarował Bogu pacierz za jego duszę. Raz, 196 Wakac| kosztem chciałem zostać bohaterem!..."~Wtem potrąciła mnie 197 Milkn| Gravelotte musiał ustąpić bohaterom walca i kontredansa, tak 198 Milkn| przyjemnością złożą hołd bohaterowi...~- Emerytowi!... - poprawił 199 Grzec| z domu do szkoły, a taki bojaźliwy, że gdy go wyrwano do lekcji, 200 Grzec| ziemię jak piórkiem. Nie bójcie się!...~Istotnie koledzy 201 Grzec| cywilnym kijem, bo cały ów bojowy rynsztunek, co kilka miesięcy 202 Opow | chłopca i odprowadziwszy go na bok, rzekł:~"Uspokój się, Eisenfeder, 203 Widz | koni; furmani mają przy bokach ciężkie szable. Fury stają, 204 Omyl | gniewem ujął się ręką pod boki.~- A pani co mówi?...~Może 205 Grzec| do lufy tudzież dziurkę z boku, i poszedłem na polowanie.~ 206 Egip | swoją ranę, gdyż bardzo go bolała.~- Trochę spuchła ci noga, 207 Grzec| zabolał krzyż, ale już go nie boli, że ojciec wczoraj wypędził 208 Egip | oczy ręką.~Nagle syknął z bólu.~- Co ci jest, Horusie?~- 209 Grzec| ja i moja siostra Zosia (bom już nie miał matki) mieszkaliśmy 210 Omyl | podrażnicie! Jestem jak bomba, co dopóki leży spokojnie, 211 Milkn| odparł starzec. - Żal, boście szlachetny naród i warto 212 Omyl | szczyty Kaukazu, ~Tak wyrok boski zażądał;~Może tam zginę 213 Milkn| głowy... choć obaj są już na boskim sądzie.~Nareszcie - pewnej 214 Kamiz| bramie oddzielającej Ogród Botaniczny od Łazienek. Kupili sobie 215 Kamiz| najemny, nie potrzebował brać urlopu, a mógł wrócić, kiedy 216 Widz | Gdańska...~- Gwałciński... bracie Polaku, nie mów tak!... - 217 Grzec| nie robił tego z powodu braku czasu, który mu dziwnie 218 Widz | ciężkie szable. Fury stają, z bram wybiega służba męska i zdejmuje 219 Kamiz| płatki śniegu, i - znikła za bramą.~Na dziedzińcu został handlarz 220 Egip | i zawrzeć z tymi wrogami braterski sojusz, wykonaj to, gdy 221 Grzec| coraz niespokojniejszy, bredził i tylko chwilami odzyskiwał 222 Milkn| wąsom i białej muszce na brodzie odgadywali, że to musi być 223 Grzec| własności i honoru ojciec broniłby zapewne cywilnym kijem, 224 Grzec| oświadczyło, że będą go bronili. On dziękował im, ale - 225 Opow | kołnierz grudka śniegu. Brrr!...~Błysnął żółtawymi oczyma, 226 Milkn| obtarty nos i uszy podwiązane brudną chustką.~Ponieważ chodzący 227 Widz | się nie z cegieł, ale z brudu.~- Oto skutki naszego niedbalstwa!... - 228 Katar| przytupywać wielkim obcasem w bruk i od czasu do czasu pogwizdywać 229 Omyl | szybko jadącą w tamtą stronę. Bryczka i wiszący nad mą obłok kurzu 230 Omyl | Nieraz śledziłem pocztową bryczkę szybko jadącą w tamtą stronę. 231 Omyl | jedzie, już było widać tył bryczki. Mogę powiedzieć, że całe 232 Widz | haftowany złotem, w uszach brylanty, na szyi perły, w rękach 233 Omyl | ręką, a pan kasjer niedbale brząkał na gitarze w takt wykrzykników 234 Egip | wielkości, jak o stromy brzeg uderza nadbiegające morze.~- 235 Egip | w palmowych lasach, nad brzegami wody, na rynkach, na ulicach 236 Wakac| biegnąca do chaty. Usłyszałem brzęk wybitych szyb, a gdy nagły 237 Grzec| butelka z przeraźliwym brzękiem uderzyła o podłogę.~Józio 238 Omyl | stara moja mamka weszła z brzemieniem drew i cicho położywszy 239 Omyl | czerwona chustka, z lewej - brzozowa tabakierka z rzemykiem... 240 Omyl | Potem brał tabakierkę z brzozowej kory, strzelał w mą palcami, 241 Kamiz| ludzie młodzi, ani ładni, ani brzydcy, w ogóle spokojni. O ile 242 Milkn| sobie prywatne mieszkanie.~Brzydkie kamienice i nowi ludzie 243 Wakac| w pole.~"Oto nasz system budowania!... - pomyślałem. - Dom 244 Kamiz| szczuplejsza od męża, który miał budowę wcale tęgą. Powiedziałbym, 245 Opow | stylem, wszyscy zaś razem budują stos, na którym opala się 246 Widz | W każdym razie ani w budynkach, ani w fizjognomiach nie 247 Grzec| przeciwną stronę, ujrzałem za budynkami - zielone wierzchołki lip, 248 Wakac| że nic nie grozi dalszym budynkom; chata zaś była nie do uratowania.~ 249 Grzec| nie tylko dlatego, żem budził niezadowolenie w starych 250 Katar| że coś widzi. W wyobraźni budziły się cienie kształtów i barw, 251 Milkn| obłokami.~Po dusznej atmosferze bufetu chłodny wiatr orzeźwił starca, 252 Grzec| tak zastrzeli jak starego bułanka ...~Pani hrabina zrobiła 253 Grzec| chwili - rozległo się miarowe bulgotanie, jakby ktoś pił.~- Kaziu!, ..- 254 Katar| mówiąc.~Pojono ją winem i bulionami, więc stopniowo przychodziła 255 Grzec| do mnie i chciał mi dać bułkę z masłem. Nie wziąłem, więc 256 Grzec| kupować w czasie pauzy po dwie bułki i po serdelku. Ale że go 257 Milkn| od dawna wyglądany. Na bulwarach, ponad tysiącem świateł 258 Opow | tam podziwiać olbrzymie buraki, marchew, kalafiory i kapustę.~ 259 Opow | bielizny zamiast kijanki!... - burknął Parmezan i odetchnąwszy 260 Omyl | Franiu! - krzyknęła pani burmistrzowa.~- Taki jestem! - wołał 261 Omyl | wzrok w starszej pannie burmistrzównie i śpiewał półgłosem:~Już 262 Opow | ale jeszcze awansowali bursza na kompletnego złodzieja!... 263 Egip | nieśmiertelny Ozyrys.~- Nie burzyć - odparł Horus - ale wznosić 264 Widz | uliczni, rycerstwo w wysokich butach z dźwięcznymi ostrogami, 265 Widz | zgliszczami aniżeli pod cudzym butem...~",Święte słowa!..." - 266 Grzec| sobie, że nie należy drzeć butów, ciągnąć źrebiąt za ogony, 267 Zywy | kufrze posiada cały stos butwiejących druków, które niegdyś kupował 268 Omyl | interesanci: jeden chciał kupić bydlątko, drugi pożyczyć zboża lub 269 Omyl | A pani co mówi?...~Może byliby się pokłócili. Szczęściem 270 Opow | leżącego na szczycie grupy, ale bynajmniej nie chował go do kieszeni.~- 271 Katar| uszło jej uwagi. Z niepojętą bystrością pochwytywała drobne te zjawiska 272 Grzec| chłopczyna ten był pracowity i bystry. Ja zwykle czytałem w klasie 273 Kamiz| choć dziesiątkę!...~- No, bywaj zdrów! - rzekłem otwierając 274 Opow | wrażenie plotki.~- A jednak bywają nieszczęśliwi, których zabija 275 Grzec| pierwszorzędnych graczy w palanta, bywałem matką w bitwach, organizowałem 276 Milkn| angielskie, z tym, co niekiedy bywało w niemieckich, doszli do 277 Milkn| włosieniem albo skórą, jakie bywały za jego czasów, zastał modne 278 Katar| do ściany czuła o kilka cali lekki chłód. Zjawiska odległe 279 Milkn| MILKNĄCE GŁOSY~Wróciwszy cało z piątej kampanii w życiu, 280 Katar| Rozkładała i układała kwiaty, całowała je. W końcu związała na 281 Grzec| nie mając kogo całować, całowałem psy podwórzowe. Matka moja 282 Kamiz| nigdy.~- Mój Boże! - szeptał całując żonę po rękach - a ja myślałem, 283 Grzec| świata, Historia Cezara Cantu, Don Quichot, Galeria Drezdeńska 284 Widz | strzały armatnie, sztandary cechowe łopocą na wietrze, skądś 285 Egip | mózgu. Leżał, jak powalony cedr, wielki faraon na skórze 286 Widz | domów składają się nie z cegieł, ale z brudu.~- Oto skutki 287 Milkn| przy nich, tylko posępne, ceglane domy na śnieżnych wydmach. 288 Wakac| rozdarto, z komina posypały się cegły. Poczułem, że mi się tlą 289 Grzec| była przeznaczona do innego celu. Ogromna dubeltówka miała 290 Kamiz| jednak czas, żem ją kupił za cenę znakomicie wyższą od wartości, 291 Omyl | młodzi grali w loteryjkę, w cenzurowanego, w ślepą babkę, a wszystko 292 Grzec| Księga świata, Historia Cezara Cantu, Don Quichot, Galeria 293 Omyl | on.~- Ten, co mieszka w chałupce??~- Jużci, tak.~- Za naszymi 294 Wakac| Gdzie?..." - spytano. - "W chałupie, śpi w nieckach pod oknem... 295 Omyl | mieszka?... Czy to nie jest chałupka na kurzej nóżce, o której 296 Katar| mamy kontrakt... Ale ten cham! Tydzień temu przyjechał 297 Grzec| dzięki swemu zbiorowemu charakterowi przygotowuje chłopców do 298 Milkn| kraju. Wyprostowana figura i charakterystyczne ruchy zwróciły uwagę Niemców, 299 Milkn| kominy fabryk. Nie widać ani chat, ani ogrodów przy nich, 300 Egip | dolinę. Mimo późnej nocy w chatach i gmachach płonęły lampy, 301 Kamiz| by ci wracać siły.~- Oho! chciałabyś tak zaraz... Pierwej muszę 302 Katar| odpowiedziała: spać się jej chciało. Tylko nazajutrz, gdy w 303 Widz | Warszawie. Opowieści tej chciałoby się nie wierzyć, gdyby nie 304 Widz | Na stolikach drobiazgi z chińskiej porcelany i kości słoniowej; 305 Opow | musiałeś coś. Twarożku, chlapnąć językiem, naturalnie pod 306 Widz | nieco dalej - leży góra chlebów i stoi kilkanaście beczek 307 Katar| W piwnicy powietrze było chłodne, ściany wilgotne.~Przygłuszony 308 Wakac| nie warciśta nazywać się chłopami!..." - "To leź sama w ogień, 309 Grzec| Ponieważ z folwarcznymi chłopcami ojciec znowu nie pozwalał 310 Milkn| odziany człowiek z małym chłopcem.~Był silny mróz, więc ubogi 311 Grzec| nieco chrapliwym:~- To ty chłopcze jesteś Leśniewski? ~-Ja.~ 312 Grzec| ręce.~- Uspokój się, mój chłopczyku, bo tu nikt nie zrobi ci 313 Grzec| przekonania.~Pomimo wątłości chłopczyna ten był pracowity i bystry. 314 Grzec| nawet bardzo łagodny. Z chłopów i służby nikogo nie tknął 315 Katar| kiedy jedzie z drzewem chłopski wózek drabiniasty, kiedy - 316 Grzec| tratował na polowaniach chłopskie zasiewy, a z sąsiadami pojedynkował 317 Widz | którą kupiwszy odnowi. Na chlubę własną i pożytek całego 318 Egip | rozkazuj, a słuchać cię będę, choćbyś obalić miał cudowną świątynię 319 Opow | mimo to skończę medycynę, choćbyście na łbach stawali!... Zresztą 320 Katar| dniach.~Poznawała posuwisty chód stróża, który mówił piskliwym 321 Cieni| płomykiem przebiega miejskie chodniki, roznieca światło, a potem 322 Egip | tysiąc kroków żołnierskiego chodu -odparł smutno lekarz.~- 323 Grzec| twarzą i smutnymi oczyma, chodzącą w milczeniu po parku w białej 324 Milkn| brudną chustką.~Ponieważ chodzący po podwórzu często spoglądał 325 Grzec| słyszałem jakieś wiekuiste chodzenie po lesie, choć nie wiedziałem, 326 Opow | szkoła realna, a kiedy ja chodziłem do pierwszej klasy gimnazjalnej, 327 Widz | się, zapomniał, o co mu chodziło.~Więc smutni wróciliśmy 328 Grzec| mrowisko, w polu każdą jamę chomików, w ogrodzie każdą ścieżkę 329 Katar| zaopiniował, że trzeba czekać.~Ale chora im bardziej odzyskiwała 330 Widz | niektórych oknach dywany i chorągiewki. W stronę kościoła posuwa 331 Kamiz| chciałbym znowu trzymać chorej kamizelczyny między własnymi 332 Omyl | Prześliczne! - zawołały panny chórem, patrząc na wywrócone oczy 333 Kamiz| noce są bardzo krótkie.~Choroba przeciągnęła się znacznie 334 Egip | jedno z nich, właściwe mojej chorobie, i niech mi się to raz skończy... 335 Opow | zagłodzony i w tym tkwi źródło choroby; musiał za często praktykować 336 Kamiz| mogę być zdrów.~Bo to przy chorym wszyscy kłamią, a żona najwięcej. 337 Omyl | Chłopi, panowie, dzieci, chorzy, zwierzęta, drzewa, nawet 338 Cieni| słońca, a w dzień, rozbita, chowa się po kryjówkach i czeka.~ 339 Grzec| umiejętności, jakich by nie nabyli chowając się pojedynczo. O tej prawdzie 340 Opow | grupy, ale bynajmniej nie chował go do kieszeni.~- Dramat 341 Omyl | Miałem wówczas lat siedem i chowałem się przy matce. Była to 342 Grzec| rzeczywisty talent, którego natura chroniła mnie od teoretycznych zaciekań, 343 Omyl | kopać, ale rzuć iskrę... Chryste, ratuj!...~Mówiąc tak podniesionym 344 Widz | tego nie zapomnę...~"Rany Chrystusa Pana!..." - myślę sobie. 345 Kamiz| herbacie gorącą szynkę z chrzanem.~W ogóle biednym ludziom 346 Widz | nie ma być Żydów, kiedy chrześcijanie domów nie kupują?... Gdyby 347 Milkn| honorów.~Ponieważ jego syn chuchał sobie przez ten czas w ręce, 348 Kamiz| Prawda, tylko że ja i w sobie chudnę...~- Czy ci się nie zdaje? - 349 Opow | Istotnie był przerażająco chudy. Utkwił oczy w Parmezanie 350 Grzec| mówił, tylko opierał się na chudych rękach i szlochał.~Koledzy 351 Omyl | kwiaty. Na szyi nie nosił chustki, tylko halsztuch.~Stawiano 352 Grzec| najszczerszy pomocnik, powiernik i chwalca. On wybierał słówka i robił 353 Opow | zwanego Parmezanem, ponieważ chwalił się raz, że jego dziadek 354 Kamiz| Trochę się nogi pod nią chwiały.~- Tak, ale zapewne już 355 Grzec| Przestąpił z nogi na nogę, jakhy chwiejąc się, i dodał:~- Zajdź tam 356 Egip | Horusie - rzekł - lada chwila wielki Ramzes odejdzie do 357 Cieni| zbledną różowe obłoki.~Jeszcze chwilka i nagle zerwie się olbrzymi 358 Grzec| Leśniewski, zostań ty tu na chwilkę.~- Mój złocisty panie inspektorze, 359 Kamiz| wyjścia, byle go opuściło to chwilowe osłabienie.~Niepokoił go 360 Katar| Mijały dnie i tygodnie w ciągłym oczekiwaniu. Dziewczynka 361 Omyl | ogród warzywny. Za domem ciągnęły się nasze grunta, zawarte 362 Wakac| mi rozwaga - jakie licho ciągnie mnie do bezcelowej awantury?... 363 Wakac| to moje dziecko!..."-, ,Ciągnij ją wpół!..."- odpowie-dziano.~ 364 Omyl | następnie wsuwać ręce w ciasne rękawy...~- Antoś! stójże 365 Kamiz| rozluźnić!... Było mi formalnie ciasno, choć jeszcze wczoraj było 366 Milkn| taki szeroki, wydał mu się ciasnym. Lasów nie widać, tylko 367 Opow | kawę i herbatę, jadaliśmy ciastka i lody i naturalnie rozmawialiśmy 368 Cieni| wysuwa się ze swych ucieczek, cicha i ostrożna. Zapełnia korytarze 369 Milkn| więc ją opuścił?...~Starzec cichaczem wymknął się z balu i wrócił 370 Milkn| mrowiskiem ludzi, widywał ciche równiny śniegiem pokryte, 371 Omyl | stronę. Czerwieniłem się i cichłem czując nad sobą okrągłe 372 Egip | Zaprowadźcie - rzekł Ramzes cichnącym już głosem -Horusa do sali 373 Omyl | później oświadczyłem się po cichu starszej wnuczce pani majorowej, 374 Grzec| nim w ciągu dnia, wstałem cichutko w nocy, ubrałem się po ciemku 375 Opow | żoną?...~- Stare dzieje!... Ciekawe jest to, że pana E. przydybano 376 Katar| coraz liczniej odwiedzali ciekawi. Że zaś był gościnny, przyjęcia 377 Omyl | doktora.~Nieraz, zdjęty ciekawością, wychodziłem na strych, 378 Widz | hołd jego pięknościom i ciekawościom. Niektóre bowiem domy Rynku 379 Grzec| zabijania wilków, które dusiły cielęta naszej dziedziczki; skałkowy 380 Katar| że czoło przerosło mu już ciemię, i sięga w tył do białego 381 Katar| umysłowej, urosło mu aż do ciemienia, a na wąsach pokazało się 382 Grzec| wsypałem do tabaki odrobinę ciemiężycy, skutkiem czego przez całą 383 Grzec| cichutko w nocy, ubrałem się po ciemku w surdut z czerwonym kołnierzem, 384 Kamiz| już dawno!~- A!... Jaka to ciemna ulica, a w dodatku niebo 385 Opow | rude włosy, rudy zarost i ciemne głębokie oczy. Basetlą zbliżył 386 Widz | Pijankiewicz zaprowadził nas do ciemnego osobnego pokoiku, usadowił 387 Widz | się i... spostrzegłem na ciemnej ścianie izby jasny krążek, 388 Opow | wyróżniał się koszyk jabłek ciemnoamarantowej barwy. Muszę też nadmienić 389 Katar| Latem nosił on wykwintne, ciemnogranatowe palto, popielate spodnie 390 Widz | było?... Gdzież to jest?...~Ciemnokrwawe tło obrazu poczyna się wyjaśniać. 391 Grzec| stanąłem we drzwiach patrząc w ciemność.~- Józio umarł!... - powtórzyłem 392 Kamiz| kuferku za szafą. Szafa była ciemnowiśniowa. W lipcu, jeżeli mnie pamięć 393 Omyl | wyższą czuprynę. Chodził w ciemnozielonym surducie z krótkim stanem, 394 Katar| oknie. Było to dziecko z ciemnymi włosami i ładną twarzyczką, 395 Egip | Ramzes odejdzie do państwa cieniów i serce jego na nieomylnej 396 Grzec| bardziej i znowu zapytał cienkim i stłumionym głosikiem:~- 397 Omyl | że wydawały się jeszcze cieńsze niż zwykle. Utopił wzrok 398 Katar| domu. Twarz jej owiewał ciepły wiatr. Słyszała świergot 399 Widz | beczki wina, wory korzeni z ciepłych krajów. Oto szkło, zegary, 400 Zywy | zostających pod opieką publiczną, cierpi na brak książek.~Maleństwo 401 Milkn| nieuważny, w towarzystwie cierpki. Gdy dla rozerwania się 402 Cieni| zaczajona na szczytach, cierpliwie czeka, aż na zachodzie zbledną 403 Omyl | kryłem się za ramę dymnika ciesząc się, że teraz nie zobaczy 404 Grzec| krzyżu dwanaście baniek ciętych. Po tym lekarstwie nastąpiło, 405 Grzec| szczególny sposób. Od tej pory ciężyło mi towarzystwo kolegów i 406 Grzec| diadkę za ramiona, to nim ciśnie o ziemię jak piórkiem. Nie 407 Egip | Sto...~Wśród grobowej ciszy usłyszano stuk sandałów. 408 Grzec| policjantem wyprowadzili z cmentarza.~Gdy pierwszy raz poszedłem 409 Grzec| jego strasznie płakał, a na cmentarzu złapał trumnę i chciał z 410 Milkn| pułkownik - najpierwszą cnotą jest ostrożność. To rzecz 411 Cieni| mógłbyś porozmawiać bodaj o codziennych zdarzeniach?~Czy ty w ogóle 412 Katar| lokaj mecenasa przyszedł z codziennym raportem. Doniósł, że pani 413 Opow | Eisenfeder czerwienił się, cofał, a niekiedy rzucał się na 414 Wakac| że mi się tlą włosy, i - cofnąłem się rozgniewany. "Co za 415 Grzec| otrzymał po nim w spadku małą córeczkę i młodą wdowę. Ach! przepraszam, 416 Omyl | oburzyła się najstarsza córka. - Jak można taki piękny 417 Omyl | burmistrz z żoną i trzema córkami, staruszka pani majorowa 418 Katar| zobaczyła w kąciku swoją córkę już ubraną i bawiącą się 419 Grzec| tupaniem lub beczeniem, cośmy sobie dla wytchnienia urządzali 420 Egip | Horus wyciągnął rękę.~- Cud!... - zawołał przybyły. - 421 Widz | zalewam się Izami. Już nie mój cudny śpiew tak mnie usposabia, 422 Egip | będę, choćbyś obalić miał cudowną świątynię Amona, bo przez 423 Widz | Ostatni obraz był po prostu cudownym zjawiskiem. To chyba nie 424 Milkn| Napoleon III mógł wojować za cudze sprawy, dla idei.~Toż samo 425 Wakac| mój rozsądny takt wobec cudzego nieszczęścia, i... taki 426 Widz | uczniów, strojnych kobiet, cudzoziemców, którzy po to tylko przyjechali, 427 Widz | drużbowie w barwnych strojach cudzoziemskich lub kontuszach, biało ustrojona 428 Widz | zgliszczami aniżeli pod cudzym butem...~",Święte słowa!..." - 429 Opow | warszawian zbierała się w pewnej cukierni. Schodziliśmy się nad wieczorem, 430 Widz | ścianie. Tam stoją dwie ćwierci srebrnych talarów i trzygarncowe 431 Grzec| życie długim pieprzowym cybuchem. Po śmierci oryginała jego 432 Katar| zwierciadła - i - nieco wyszarzany cylinder.~Jegomość miał twarz rumianą, 433 Omyl | zaprawiona goździkami i cynamonem. Dostawałem i ja tego specjału 434 Grzec| przestrzeni Zmieniłem suknie cywilne na mundur, a osoby, pracujące 435 Omyl | proboszcz, urzędnik stanu cywilnego...~- Ja się tylko Boga boję - 436 Omyl | chata samotników, skulona i czająca się. Niekiedy słoneczne 437 Omyl | nauczyciel w wysokiej rogatej czapce dreptał ku swemu domowi 438 Milkn| sukman. Żydzi bez lisich czapek, domy bez drzew, ziemia 439 Opow | mnie Jeżozwierz, który po czarnej kawie wydobył z kieszeni 440 Omyl | i czy w mej nie siedzi czarownica zamieniająca ludzi w zwierzęta?...~ 441 Grzec| nieustannie zalecał mi - kochać i czcić panią hrabinę. Zresztą gdybym 442 Opow | zatrzymał policjanta, był czcigodny D., nauczyciel matematyki, 443 Katar| i zaopiniował, że trzeba czekać.~Ale chora im bardziej odzyskiwała 444 Katar| temperament należyty, ale nie czekając na oświadczyny mecenasa 445 Katar| miernych nigdy nie potępiał.~- Czekajcie, może się jeszcze wyrobi! - 446 Milkn| polsku. Wszędzie na coś czekał, jakby lada chwilę miał 447 Omyl | brakło. Gdy wracała do domu, czekali na nią różni interesanci: 448 Katar| oknie przysłuchiwała się czemuś.~Pan Tomasz nie widział 449 Cieni| najmniejszym ziarnem piasku, czepia się najcieńszej nici pajęczej 450 Omyl | burmistrza i żółte wstążki u czepka pani majorowej, i pana pocztmajstra, 451 Omyl | Łukaszową. Stara kobieta, w czepku z falbanami, podobną była 452 Katar| i mówiły, że wygląda na czerstwego wdowca, który ma zwyczaj 453 Milkn| pięć lat i wyglądał tak czerstwo, że przyjaciele namawiali 454 Opow | satysfakcję. Eisenfeder czerwienił się, cofał, a niekiedy rzucał 455 Omyl | zwracały się w moją stronę. Czerwieniłem się i cichłem czując nad 456 Omyl | panie, wyszedłbym na rynek w czerwonej konfederatce. Tak! Niechby 457 Omyl | a ich miejsce zajmował czerwony obrus w białe kwiaty i trzy 458 Omyl | siedział na szczotce do czesania lnu, a niekiedy z rozpaczy 459 Opow | amarantowego koloni i zaczął nimi częstować naprzód mnie, potem Eisenfedera.~- 460 Egip | mędrzec - co zapowiada śmierć członka twojej dynastii, Ramzesie. 461 Opow | z obecnym przy awanturze członkiem zarządu wystawy i Eisenfedera 462 Grzec| smutniejsza. Odgarnęła mi włosy z czoła, spojrzała głęboko w oczy 463 Grzec| młynem albo w dziurawym czółnie pływałem po stawie. W parku, 464 Grzec| wiewiórki. Raz wywróciło mi się czółno i pół dnia przesiedziałem 465 Omyl | i talerz żurku zatartego czosnkiem i zasypanego kaszą hreczaną. 466 Opow | gimnazjum znajdowała się czteroklasowa szkoła realna, a kiedy ja 467 Egip | księcia.~- Nie idzie kto?...~- Czterysta... - odpowiedział lekarz. 468 Omyl | Dobrzański poprawił stojącego czuba włosów i rzekł nieco ożywiony:~- 469 Opow | chory stłumionym głosem. - Czuję to po pulsie, który jest 470 Katar| zbliżywszy się do ściany czuła o kilka cali lekki chłód. 471 Opow | zeszedł pana C. na bardzo czulej rozmowie ze swoją żoną?...~- 472 Omyl | swoim surducie, z wysoką czupryną, z kołnierzykami do skroni, 473 Katar| nieodpowiedni temperament, a czwarta posiadała wdzięki, wiek 474 Grzec| pociągnął za włosy, inny ukłuł, czwarty dał byka w ucho, a najmniej 475 Grzec| ci piątkę, no - zresztą czwórkę, ale on...~- A on ile mi 476 Kamiz| jest jakoś bardzo luźna.~- Czybym aż tak schudł?... - szepnął.~- 477 Grzec| lesie, choć nie wiedziałem, czyje ono. Wpatrywałem się w migotanie 478 Egip | zdziwiony posłaniec Ramzesa.~- Czyliż nie widzisz, że umarł?... - 479 Grzec| spełnię taki szlachetny czyn, za który ojciec pozwoli 480 Grzec| zwykłem był machinalnie czynić w obecności ojca), zadarłem 481 Katar| projektów do najstraszniejszych czynów, więc mecenas skoczył jak 482 Egip | edykt, jako ludowi zniża się czynsz dzierżawny i podatki o połowę, 483 Egip | lekarz. Edykt o zmniejszeniu czynszów ludowi i pracy niewolnikom 484 Widz | Ludzi mnóstwo, odzież ich czysta a nawet bogata, twarze pogodne. 485 Kamiz| a nie wiem... czy jest czysty. •'~- Nie wysilajże się 486 Kamiz| jakąś piosenkę, on śmiał się czytając "Kuriera Świątecznego". 487 Grzec| Wówczas zatapiałem się w czytaniu książek, które mi zostawił 488 Katar| gabinecie od podwórza. Tam czytywał książki, pisywał listy albo 489 Milkn| rozmawiali ze sobą, ale za to czytywali więcej gazet. Rozejrzawszy 490 Milkn| małe domy ze słomianymi dachami albo stare krzyże przy drogach.~ 491 Cieni| milczeniu szturmuje ściany i dachy i zaczajona na szczytach, 492 Katar| go nie stworzyła królem dahomejskim, który ma prawo zabijać 493 Grzec| hrabiny! - odpowiedział ojciec dając mi pięścią w kark.~Z tarasu 494 Grzec| połamanych guzików od nie dającej się wymienić części ubrania, 495 Grzec| żarty, czasami prosił: "Dajcie już spokój!..."- a czasami 496 Omyl | ażeby im zagrał do tańca.~- Dajcież mi, państwo, spokój - bronił 497 Opow | i wyścigi odbywały się, dajmy na to, za rogatką wschodnią, 498 Katar| to w niedzielę), że matka dala jej mały bukiecik. Dziewczynka 499 Omyl | począł dzwonić w talerz.~- Dałby Bóg - rzekła znowu matka - 500 Widz | szepcze Pijankiewicz.~. - O... dałbyś spokój!... - gromi go rożezłoszczonym