Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hyclu 1
hymn 1
i 2325
ich 140
ida 9
idac 11
idacych 1
Frequency    [«  »]
159 znowu
153 albo
152 rzekl
140 ich
135 czy
135 pan
133 jedrek
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

ich

    Rozdzial
1 1 | kartofle, takie dobre, że ich smak wraz z kłębami pary 2 1 | pszczoły koło ula, roiły się ich myśli około wielkiej sprawy 3 2 | ale znowu brony buntują ich i w tył ciągną. Gdy zmordowane 4 2 | sosnę. Potem zleźli i tyle ich widziałem.~Ślimak skończył 5 3 | izby skrzypnęły i w całej ich szerokości ukazał się Ślimak.~- 6 3 | jest z tym nadaniem?~- Kto ich tam wie - odparł Grochowski. - 7 3 | gospodyni. - Józek, prowadźże ich. Tu wam ładniej będzie wieczerzać.~ 8 3 | się sołtys i gospodarz? Ich zadowolenie wystarczało 9 3 | między sobą jak Żydy?~- Wiara ich lepsza jest od żydowskiej - 10 3 | a pomóż mi odprowadzić ich do stodoły.~- Sam pójdę!... - 11 4 | wytarguj z rubla; ale poty ich obejmuj, i jego, i jaśnie 12 4 | gościńcem do dworu.~W chwilę po ich wyjściu Ślimakowej zrobiło 13 4 | małemu bratu.~- Widzisz ich, jaką se zabawę znaleźli - 14 4 | oddać.~Dlaczego?... Kto ich tam wie. Dlatego, że chłop 15 4 | między mądrymi psami, gdzie ich dużo chodzi po podwórku. 16 4 | jeden najmocniejszy, co ich odpędzi. On sam na takim 17 4 | nieszczęście." Ode dworu doleciały ich dźwięki organów.~- Tatulu, 18 4 | pani.~- Więc przysyłaj mi ich, to będą uczyli się czytać.~- 19 4 | odparł mąż. - Znam ja ich...~- No i cóż - zwrócił 20 4 | nie patrzą, chłop obrzucił ich ognistym spojrzeniem i wzburzony 21 4 | szlachta tęgo kręciła, niech ich tam!... - zauważył Jędrek.~- 22 5 | mierzyli pole.~Zjawienie się ich tak zaciekawiło Ślimaka, 23 5 | pobiegł cwałem.~- A obchodź ich ostrożnie! - wołała matka - 24 5 | takie wspaniałe miny, że na ich widok Ślimak i Owczarz zdjęli 25 5 | mniejsza niespodzianka czekała ich na podwórzu. Ślimakowa z 26 5 | sprzedasz te kurczęta. Ile ich tu jest?~- Dwadzieścioro 27 5 | Przenajświętsza! - błogosławiła ich kobieta. Milczący Owczarz 28 5 | kapeluszem w ręku, odprowadził ich do jarów.~Gdy wrócił 29 6 | zaś kto z sąsiadów zapytał ich: czy prawda, że sprzedają 30 6 | pradziada, tu wyrośli, a ojcowie ich zajmują połowę tutejszego 31 6 | się uśmiechał. Gdy kroki ich ucichły na śniegu, zwrócił 32 6 | nie mają kupić bez was? Co ich obchodzi wasza strata, kiedy 33 6 | na Boże Ciało. Pan wziął ich do kancelarii, a Grzyb ino 34 6 | jak pan nie wziął ściskać ich za głowę...~- I cóż, kupią?... - 35 6 | gniewnie szumiąc obrzuca ich szyszkami i zeschłymi gałęźmi, 36 6 | nieraz wywróciłyby się, gdyby ich nie podpierał drżący z zimna 37 6 | i po znajdzie; drzewo by ich przytłukło, reszty dokończyłby 38 6 | zaśpi w ciepłej izbie, a ich zostawi własnemu losowi?...~- 39 6 | że nareszcie przy blasku ich można było dostrzec wielką 40 6 | wierzchem z pochodniami. Blask ich wśród ciemnej nocy i marznącej 41 6 | drudzy jego samego, wepchnęli ich na szczyt niebezpiecznego 42 6 | dziedzice i dziedziczki, a tyle ich, jak owiec na pastwisku...~ 43 6 | dawnymi czasy, ale dziś już ich nie ma...~Pierwsza para 44 6 | trzymali w garści, ale już dziś ich nie ma.. -~Druga para rozpłynęła 45 6 | bywali świętymi. Ale już dziś ich nie ma...~Trzecia para skryła 46 6 | okazji.~Za chwilę dopędziło ich dwoje sanek. W pierwszych 47 6 | odparł Ślimak. - Pamiętam ich, bo mnie zaczepiały tego 48 6 | się. Niemiec oparł się na ich krawędzi i mówił:~- Dziś 49 6 | gniewnie Ślimakowa.~- Nie ja ich - szepnął mąż.~Kobieta ujęła 50 6 | po ogromnym pokoju. Przy ich blasku płomienie świec i 51 7 | się do Warszawy. Miejsce ich zajął pełnomocnik Hirszgolda, 52 7 | Z początku nie znać było ich roboty. Wkrótce jednak, 53 7 | swoich lokatorów: "Litość ich wzruszy, bo cóż im winne 54 7 | drzewa jedno po drugim; nad ich grobem płakała mgła nocna 55 7 | polach. Chłopi nie tykali ich, raz dlatego, że żaden nie 56 7 | kamieniami w aniołów i że ruszać ich nie warto, bo na całą okolicę 57 7 | tego im co?~- A choroba ich wie - odpowiedziała Sobieska 58 7 | kupić jego ziemię.~- Cosik ich nie widać - dodał. - Może 59 7 | i przez chwilę nie było ich widać. Chłop przetarł oczy. 60 7 | dziennym świetle, a może ich ziemia pochłonęła? Gdzie 61 7 | krokiem ustępuje pod kopytami ich wychudłych koni. Już wjechali 62 7 | rubli morgę, a on ciągnął ich tutaj, dlatego że u was 63 7 | Rozmowa z chorym uspokoiła ich. Niemcy nie wydawali się 64 7 | przecie się nie wezmą.~- Kto ich wie - odparła kobieta. - 65 7 | kobieta. - To pewne, że ich jest wielga gromada, a tyś 66 7 | Orzechowszczanką, i osadowić ich na roli po ślachecku. Bo 67 7 | jacyś ludzie zakradli się do ich stadniny. Chłop zdziwił 68 7 | Fryderyk Hamer objaśnił, że do ich koni, o ile on miarkuje, 69 7 | ludzie zaraz gadają, że ich napada banda. U nas przecie 70 7 | Orzechowski i Grzyb widzieli ich, że już z wieczora byli 71 7 | Sukiennika i Rogacza...~- Czy ja ich ojciec albo czy oni u mnie 72 7 | drzwiczkami od pleców, to znowu ich obu otoczonych stadem koni, 73 7 | którzy zakradli się do ich koni, lecz Niemcy, zamiast 74 7 | Następny dzień jednak przekonał ich, że byli w błędzie. Skoro 75 7 | melancholijnych śpiewach w ich kościele, wydawała się ona 76 7 | paląc fajki. Raz nawet z ich winy zatrzymała się procesja. 77 7 | Zawdy na Staśka padło ich nabożeństwo - wtrącił Jędrek. 78 8 | Ładnie było spojrzeć na ich gospodarstwo. Każdy folwark 79 8 | w szkodę, a nawet dzieci ich nie zbytkują, tylko uczą 80 8 | zboże jeszcze w polu, a ich dużo narodu."~Handlowe operacje 81 8 | Nawet Sobieska wpadała do ich chaty rzadziej i ukradkiem, 82 8 | na robotę? Widocznie, aby ich Ślimak nie podpatrzył. Albo 83 8 | pełnomocnik Hirszgolda. Z ruchów ich i zaognionych twarzy domyślił 84 8 | kłócą się z Hamerem, że ich odsunął od dostaw przy kolei 85 8 | pełnomocnik Hirszgolda dusi ich o pieniądze za grunta.~- 86 8 | mnie chcą zgubić? Przez ich chytrość człowiek teraz 87 8 | nim nie postawi...~- A cóż ich tak ten wiatrak opętał! - 88 8 | odparł chłop. - Anim ja ich namawiał, żeby tu leźli, 89 8 | leźli, ani chcę ginąć dla ich dobra. Kiedy chłop wyjdzie 90 8 | umocni podstawy wzgórz, aby ich woda nie podmyła w razie 91 8 | nadpłynęło kilka szczap, ogarnął ich taki entuzjazm, że chórem 92 8 | następne krzyki zdziwiły ich obu, ale parobka coś tknęło.~- 93 8 | nasze z tymi Szwabami i ich nabożeństwem!... Znowu coś 94 8 | dom, Staśka zamroczyło nie ich śpiewanie, ino to, że prędko 95 8 | wzdychając i popłakując. W ich serca już wstąpiła rezygnacja, 96 9 | każdy dzień przekonywał ich, że paszy mają za mało, 97 9 | tak prędko rozprzęga się ich gospodarstwo. Całe lata 98 9 | spokój?~- Kiej nie wiem, ilu ich jest - odparł Ślimak. W 99 9 | gniewnie Ślimak. - Widzisz ich!... W chałupie gadają, że 100 9 | Fryc Hamer uspokajał ich i nawet zwymyślał niezręcznego 101 9 | wrócili do domu. Wprawdzie na ich miejsce przybiegło kilku 102 9 | Wspomnij sobie, jak to ich sam wachmistrz obchodzi. 103 9 | cysorza - rzekł Ślimak.~- Ale ich cysorz przy naszym to poślednia 104 9 | zepsuły i nawet nie mogę ich naprawić, bo mi dziś w nocy 105 9 | i zdawało się, że ciemne ich sylwetki schodzą na śnieg 106 9 | zrobiło się przyjemnie od ich wesołości i śmiał się nie 107 9 | wsadziły do prochowni, to bym ich spalił;.. - dodał zaczerwieniony 108 9 | krzyknął Ślimak. - Tam, gdzie ich zaprowadzili twoi bracia, 109 9 | wczoraj w zagrodzie podczas ich nieobecności i czy go nie 110 9 | Zgubiłeś konie - odnajdź ich, a nie, to cię zaskarżę 111 9 | spojrzenia, choć opuszczał ich może na zawsze.~Maciek został 112 9 | przyjaciół! Ktoś ukradł ich, wywiódł na nędzę, a on, 113 9 | Maćkowi zdawało się, że słyszy ich rżenie. Zmiarkowały nieboraki, 114 9 | damy im radę, byle ino ich na ustroniu przydybać, a 115 9 | zrzucić, ale wnet cały ich rój usiadł mu na tej ręce, 116 9 | drugiej. Owczarz nie spędzał ich, raz, że chodzenie to nie 117 9 | nadto za koniarzami ugania. Ich nie połapie, a sam zginie.~- 118 9 | z kancelarii i dopędził ich konno.~W tym czasie, kiedy 119 9 | Czegóż oni zmarźli?~- Bo ich Ślimak wygnał z domu.~- 120 10| gościńcu sanie i stanęły u ich wrót. Po chwili wszedł do 121 10| rodzicami kolejno obejmował ich za nogi. Ślimakowi łzy zakręciły 122 10| się, uczą dzieci. Nawet ich bydło szkody w polu nie 123 10| cegielni, i suszy zioła, tak ich kolonie dymią nieszczęściem, 124 10| między sobą, ażeby zabrać ich na folwark, a koloniści 125 10| tego Hirszgold wygnałby ich na święty Jan i sprzedałby 126 10| sieni na dziedziniec, kroki ich ucichły gdzieś przy stodole, 127 10| wściekłym ujadaniem szarpały ich za odzież.~Szli w milczeniu. 128 10| na przemian. Gdy umilkły ich gniewne głosy. Ślimak wyszedł 129 10| Jużci , na wieś nikt by ich nie przyjął, bo więcej niż 130 10| nie pojone.~- To po coście ich nie napoili?~Chłop znowu 131 10| Żydzi za to, że nie pozwalał ich krzywdzić, koloniści, że - 132 10| radził. Chcąc przełamać ich nieśmiałość czasami wdawał 133 10| Jak to, więc nikt ze wsi ich nie odwiedził?...~- Przepraszam 134 10| oni muszą zginąć, jeżeli ich kto nie poratuje.~Mówiąc 135 11| cała wieś. Buntował też ich, bo buntował Josel za to, 136 11| tam rzeczy. Do dziś dnia ich buntuje...~- A wy do niego 137 11| krzywdzie myślą...~- Kto ich wie, co oni myślą, dobrodzieju? 138 11| między sobą jak wilki, Niemcy ich trapią. Żydzi im radzą, 139 11| Przecie Bóg jest jeden ich i nasz. Grzyb potrząsnął 140 11| odparł. - A ja se gadam, że ich Bóg musi być inakszy, kiej


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License