Rozdzial
1 1 | do pokory twierdząc, że im stryj więcej kijów połamie,
2 1 | Zboczyć z tych kierunków było im trudno, całkiem wydobyć
3 2 | tylko przypatrywał się im coraz pilniej. Kolana żony
4 3 | Za wasze zdrowie. Co im Pan Bóg nie ma błogosławić,
5 3 | Lecz gdy Maciek otworzył im drzwi do sieni, po kilku
6 3 | zakłopotany parobek.~- Musieliście im coś mocnego zadać - rzekł
7 4 | Nawet mówili, że i mnie, i im będzie lepiej.~Tak jest,
8 4 | spoza wzgórza ukazywały się im czarne gałęzie lip przydrożnych
9 4 | prawdziwe. Kwitną zaś, bo im przez zimę ogrodnik pali
10 4 | niczym, byle prędzej zejść im z oczu.~Dziedzic wysłuchawszy
11 4 | gruntów i dlatego pilno im sprzedać!... Sto dwadzieścia
12 4 | za państwem, rzucić się im do nóg i błagać, ażeby mu
13 5 | gospodyni zaś i Magda pomagały im z rana i po obiedzie.~Pierwszego
14 5 | znowu do roboty, ale szła im niesporo, każde bowiem spoglądało
15 5 | szałasem i z kucharzem, a on im w polu jeść gotuje.~- Cygany
16 5 | męża. Dotychczas płacono im najwyżej po złotówce za
17 5 | dostawcą. Więc sprzedawał im drób i nabiał, pieczywo
18 5 | oni omylili się, czybym ja im czego nie odwiózł?..." -
19 5 | pojechać za panami i oddać im ten grosz?~- O głupi! -
20 5 | kto handluje. Jeszcześ im łaskę wyświadczył, że sprzedawałeś
21 5 | mogą mu tyle ofiarować, ile im się podoba. Państwo z Warszawy
22 5 | pomoc, pies odszczeknął im i wcisnął się pod wóz przed
23 6 | pokojówce, jak wesoło będzie im w Warszawie, dokąd się przeniosą.
24 6 | obchodzi wasza strata, kiedy im będzie dobrze? Chłop kręcił
25 6 | dzisiaj u pana z prośbą, aby im sprzedał majątek.~Sobieską
26 6 | rubli, a dziedzic opuści im resztę. Josel mówi, żeby
27 6 | tafli śniegów, poraziły im oczy mocnym blaskiem.~Dziecko
28 6 | Zdawało się, że już dokuczyła im wiekowa nieruchomość i że
29 6 | myślał: czy Ślimak przyjdzie im z pomocą, czy też zaśpi
30 6 | górą? Ślimak przypatrywał im się zdumiony.~- Co wy się
31 6 | głosem. - Przecie będzie się im płacić czynsz tak samo jak
32 6 | no, to i co? Będzie się im wpędzać bydło w szkodę,
33 7 | Litość ich wzruszy, bo cóż są im winne biedne, małe wiewiórki?" -
34 7 | a po drugie, że nie były im na nic potrzebne. Zresztą
35 7 | ukrytych skarbów. Gorszego nic im się nie zdarzyło.~Dziś przecie
36 7 | Sobieskiej. - Choroba wie, na co im to?...~- E... widzicie,
37 7 | to prawda.~- No, a z tego im co?~- A choroba ich wie -
38 7 | pacierza, czyli też ogłasza im najście obcego narodu?...~
39 7 | w drogę nie włażą, byle im nikt nie lazł...~- Zawdy
40 7 | Niemcy nie wydawali się im już tak strasznymi jak dawniej.~
41 7 | kończył. Ino przypatrz się im i sam powiedz.~Dopalającą
42 7 | siana. Masło i kartofle dano im bez targu, ale siana Ślimak
43 7 | nic nie wskórają, bo zawdy im powiem, co wiem. A do rozboju
44 7 | koloniści tu nie przyda, a za to im, niby Grzybowi i Orzechowskiemu,
45 7 | zataczała się na ławie.~- Nie da im rady?... - mówiła. - Nalejcie
46 7 | na drugi dzień gadały, co im ktości zaglądał do koni -.
47 7 | budowali. Nawet gruntów im nie rozmierzono.~Taką uwagę
48 7 | kondel Jasiek.~- To kupmy im grunt gdzie indziej - wtrącił
49 7 | tej melodii, nie znanej im a tak uroczystej. Po tęsknych
50 7 | Pewnie chcą odegnać złe, żeby im do chałupy nie lazło. A
51 7 | miejsce - dodał po chwili - że im chałupa sama bez noc wyrośnie?..."
52 7 | chorowity bakałarz pogroził im ręką. ~Z wolna procesja
53 8 | i dobrze płacą.~Sprzedał im do tej pory dwoje cieląt,
54 8 | zapleśniały wianek grzybów - i ten im się przydał, i za niego
55 8 | głosem:~- Sztyl!...~"Gada im: stul gębę..." - pomyślał
56 8 | Co prawda, zalewacie wy im sadła za skórę - rzekł po
57 8 | namyśle bakałarz.~- Co ja im robię?~- Wasze grunta leżą
58 8 | wiatrak dla Wilhelma.~- Co im po wiatraku, kiej mają tyle
59 8 | zakończył bakałarz - wy im stoicie kością w gardle.
60 8 | przyboru rzeka może zalać im pole.~"Mądre Szwaby! - myślał
61 8 | płynące drzewo. Gdy udało się im upolować większą sztukę,
62 8 | oni się drą!...~- I... tak im coś do łba strzylo - odparł
63 9 | koniec świata?..." Co ja im odpowiem albo i Staśkowi,
64 9 | lepszy obowiązek wynalazł. Im prędzej, tym lepiej. A jak
65 9 | ojciec. -Takiegośmy wieprza im uratowali, że aż złodzieje
66 9 | w nogach od nich i zawdy im się wymknie.~Nałożył fajkę
67 9 | za dużo wypili, lecz - że im tak dobrze było na świecie.~-
68 9 | i zasiedli do jadła. Ale im się nie wiodło. Gospodyni
69 9 | nie ukrywając, opowiedział im Maciek o podróżnym, któremu
70 9 | Zmiarkowały nieboraki, co im jest, i wzywają parobka
71 9 | Grochowskiego licząc, że im jeść dadzą, bo już był głodny,
72 9 | zna jej dowódców; zrobić im jednak nic nie może, bo
73 9 | hyclom, ale sami - damy im radę, byle ino ich na ustroniu
74 9 | spytał Maciek.~- Z bebechów im wyciągniemy! - odparł sołtys,
75 9 | iść na przełaj za głosem. Im prędzej biegł, tym wyraźniej
76 9 | i ściska swój kij... To im da!...~Ale złodzieje pomiarkowali
77 10| bo odegrzała obiad i dała im na kolację.~Jędrek wyszedł
78 10| dzieckiem zmarźli. Owszem, im dłużej o nich myślał, tym
79 10| Ślimak został sam w izbie, a im dłużej siedział, tym niżej
80 10| biegać po powale i gryźć. Im robiło się ciemniej, tym
81 10| bardzo wielu rzeczy brakuje. Im było ciszej, tym wyraźniej
82 10| Nic, no nic złego zarzucić im nie można, a przecie zubożyli
83 10| się Niemcy i towarzysząca im siła nieszczęścia.~- Stasiek -
84 10| niego, tylko jadł.~- Mówiłem im - ciągnął stary - żeby was
85 10| u rejenta z Hamerami, bo im robicie łaskę. Jak z wami
86 10| Vater unser, der Du bist im Himmel...~Młynarz w ciągu
87 10| Niemcy skusiły i chcesz im sprzedać grunt?... Może
88 10| Całujta mnie!... - odkrzyknął im Ślimak.~Odwrócili się i
89 10| w stajni, i nawet nie ma im kto wody podać. Nawet krów
90 11| tutaj mordowały mnie, żeby im grunt sprzedać. Tak mnie
91 11| Niemcy ich trapią. Żydzi im radzą, ja zaś jeżdżę na
92 11| gospodarował na dwu ziemiach?~- Jo im wymienię - pochwycił Grzyb. -
93 11| grunta wezmę na siebie, a im dam piętnaście morgów, tu,
94 11| odpowiedział Grzyb - ale że im Ślimak nie odstąpił swoich
95 11| odstąpił swoich gruntów, więc im się wszyćkie rachuby pomieszały.
|