Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hyclom 1
hyclu 1
hymn 1
i 2325
ich 140
ida 9
idac 11
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
2325 i
2048 sie
1394 na
1381 nie
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2325

     Rozdzial
2001 10| najtaniej, a sprzedaje najdrożej i ma pieniądze."~Zeszedł ze 2002 10| Zeszedł ze wzgórza do stajni i położył się na słomie niedaleko 2003 10| ocknął się, usiadł na słomie i przetarł zdziwione oczy. 2004 10| dwojniakami, poczuł głód i milcząc wziął od niej naczynie 2005 10| milcząc wziął od niej naczynie i łyżkę. Potem chciwie zaczął 2006 10| fajkę na giętkim cybuchu i zapaliwszy mówił:~- Byłem 2007 10| Grzyba, u Orzechowskiego i jeszcze u kilku gospodarzy, 2008 10| nic. Oni pokiwali głowami i powiedzieli, że was Bóg 2009 10| skarał za śmierć tego parobka i znajdy, więc oni w takie 2010 10| pociągnął dym z cybucha i nareszcie rzekł:~- No, co 2011 10| pustce? Chłop otarł usta i odpowiedział:~- Sprzedom.~ 2012 10| Ślimak.~Hamer zamyślił się i znowu coś majstrował przy 2013 10| korzystaliście? - spytał Hamer.~- I ja korzystałem.~- Wreszcie 2014 10| Ślimaka.~- Co nie mam brać?~- I jutro pojedziemy do rejenta?~- 2015 10| ugodzimy się u mnie.~- Można i dziś.~- No, kiedy tak - 2016 10| siedemdziesiąt pięć rubli za morgę i ja nie dopuszczę, ażebyście 2017 10| żonę odwieziemy na kolonię i pomieścimy w szkole. Tam 2018 10| zachodem słońca zajechały sanki i nieprzytomną Ślimakową odwiozły 2019 10| srebrem, drugi z banknotami i ukrył je w kieszeniach sukmany. 2020 10| do stajni resztę odzieży i sprzętów ocalonych z pożaru, 2021 10| tego? Choćbym się odbudował i konie kupił, to znowu coś 2022 10| zaczął pobudzać się do gniewu i sam przed sobą obmierzać 2023 10| potrącił złamane wrota i tęgim krokiem poszedł w 2024 10| chłopak wróci z aresztu i baba ozdrowieje, a pójdę 2025 10| niebie zapalały się gwiazdy i księżyc począł wynurzać 2026 10| mostem chłop skręcił na lewo i wkrótce stanął przy kolonii 2027 10| Hamera.~U wrót czernił się i pokaszliwał jakiś cień ludzki.~- 2028 10| Chłop milczał.~- Może to i lepiej... Pewnie, że lepiej - 2029 10| uratujecie innych.~Obejrzał się i prawił zniżonym głosem:~- 2030 10| Wilhelmowi, wypłaci posag i jeszcze dopożyczy pieniędzy. 2031 10| wygnałby ich na święty Jan i sprzedałby folwark Grzybowi... 2032 10| Josel kręci się od miesiąca i Bóg wie, co by było, gdybyście 2033 10| bo już przyjechał Knap i muszą z nim skończyć.~Na 2034 10| Cofnął się za róg domu i drzwi znowu skrzypnęły. 2035 10| stajni.~Ślimak zadumał się i odparł:~- Pewnie, że moją 2036 10| grubymi wybuchami śmiechu i brzękiem szkła. Bakałarz 2037 10| Bakałarz ujął chłopa za ramię i pociągnął do drzwi na lewo. 2038 10| izbie, zastawionej ławkami i oświetlonej małą lampką, 2039 10| kożuch, którym przykryto. I znowu odezwała się, tym 2040 10| to niedobrze... Idźcie... I wypchnęła go z izby.~- Józek!... - 2041 10| szepnął bakałarz - ona bredzi i irytuje się. Jak jej zejdziecie 2042 10| gdzie zaraz wpadł Fryc Hamer i pociągnął Ślimaka do dalszej 2043 10| twarzą wielką, czerwoną i połyskującą. Siedział bez 2044 10| w jednej ręce kufel piwa i ocierając spocone czoło 2045 10| ten sam!... - huknął Knap i roześmiał się. -A sprzedajesz 2046 10| z tobą... Ty bądź zdrów i ja bądź zdrów... A czemu 2047 10| będzie młyn we Wólce - i jest młyn we Wólce, choć 2048 10| Żydzi. Nieprawda, Hamer?... I jeszcze ja powiedziałem: 2049 10| Konrad będzie doktor! - i Konrad będzie doktor. I 2050 10| i Konrad będzie doktor. I jeszcze ja powiedziałem: 2051 10| Wilhelm musi mieć wiatrak! - i Wilhelm musi mieć wiatrak. 2052 10| popchnął Ślimaka do kuchni i zamknął drzwi.~Chłop był 2053 10| poczuł, że mu jest wesoło, i zaczął kiwać się w prawo 2054 10| zaczął kiwać się w prawo i w lewo, w prawo i w lewo...~ 2055 10| prawo i w lewo, w prawo i w lewo...~Nie myślał o niczym; 2056 10| wykrzykników, odsuwanie stołu i krzeseł i śmiech Knapa. 2057 10| odsuwanie stołu i krzeseł i śmiech Knapa. Potem kuchnię 2058 10| Potem kuchnię zalała jasność i przeszli przez Fryc z 2059 10| wciąż kiwał głową w prawo i w lewo. Upłynął znowu jakiś 2060 10| rzucał je daleko od siebie i nareszcie powtarzając: " 2061 10| głosami, jakby go duszono i zarzynano.~W kuchni kaganek 2062 10| zaskwierczał, parę razy błysnął i zgasł wydając przykry swąd 2063 10| zamarznięte szyby zajrzał księżyc i na glinianej podłodze rozłożyła 2064 10| okiennej ramy.~Młynarz chrapał i jęczał straszliwie. Chłop, 2065 10| piwem, chwiał się na prawo i na lewo, uśmiechał się nie 2066 10| się nie wiadomo do kogo i medytował:~"No, sprzedam!... 2067 10| medytował:~"No, sprzedam!... To i co? Albo mi to nie wolno? 2068 10| lepiej pójść w inne strony i kupić z piętnaście morgów 2069 10| na dziesięciu kiepskich i jeszcze sąsiadować z Jaśkiem 2070 10| sprzedać, byle wnet..."~I powstał, jakby chcąc iść 2071 10| daleko, upadł na siennik i cicho śmiał się sam do siebie. 2072 10| Popatrzył... wytrzeźwiał... i wybiegł z kuchni... Na skrzyp 2073 10| śpiący parobek przewrócił się i zaklął, ale Ślimak nie zważał 2074 10| klamkę w sieni, targnął i owiany mroźnym powietrzem 2075 10| niej, schwycił za ramiona i szepnął z trwogą:~- To ty, 2076 10| ino butów nie mogłam dozuć i krzywo mi siedzą... Chodzi 2077 10| wiesz, co nam się dom spalił i stodoła?... Gdzie pójdziesz 2078 10| zwiesiła się mężowi na ręku i nalegała uporczywie:~- Chodzi 2079 10| Ciągnęła, a on szedł. I tak szli oboje do wrót, 2080 10| sadyby. Za nimi biegły psy i z wściekłym ujadaniem szarpały 2081 10| przystanęła zmęczona kobieta i chwilę odpocząwszy poczęła 2082 10| wiem, co cię Niemcy skusiły i chcesz im sprzedać grunt?... 2083 10| gospodarz, jako twój ojciec, i chcesz zejść na poniewierkę 2084 10| komornicę?...~Pociągnęła go i weszli na lód. Gdy znaleźli 2085 10| Pan Bóg przeklnie ciebie i chłopaka... Ten lód załamie 2086 10| choćbyś zasnął, wstanę z grobu i oczy będę ci odmykała...~ 2087 10| spojrzysz, rzucisz urok i spotka go nieszczęście...~- 2088 10| chłop. Wyrwał się jej z rąk i zatkał uszy.~- Sprzedasz? 2089 10| Ślimak potrząsnął głową i rozłożył ręce.~- Niech się, 2090 10| Tak mi Boże dopomóż i niewinna męka Jego... Ślimakowa 2091 10| się. Mąż pochwycił wpół i prawie zaciągnął do stajenki, 2092 10| wrzasnął rozgniewany chłop i ująwszy go za piersi, wyciągnął 2093 10| Ślimak wziął żonę na ręce i ułożył ja na ciepłym jeszcze 2094 10| im Ślimak.~Odwrócili się i odeszli w stronę kolonii 2095 10| kolonii grożąc pięściami i wymyślając po polsku i po 2096 10| pięściami i wymyślając po polsku i po niemiecku na przemian. 2097 10| Ślimak wyszedł ze stajni i począł błąkać się po podwórku 2098 10| trza sprowadzić jaką babę i felczera..."~Niekiedy otwierał 2099 10| skrzypiące drzwi stajenki i zaglądał do żony. Zdawało 2100 10| słońca rzucił paszy krowom i napoił je, a gdy się całkiem 2101 10| choć mu się oczy kleiły i huczało w głowie, podszedł 2102 10| głowie, podszedł do niej i obejrzał skupiając resztę 2103 10| nie ruszyła się. Umarła i już nawet ostygła~- Ot, 2104 10| Zamknął się w stajni i zgarnąwszy trochę słomy 2105 10| kiedy zbudził go blask i krzyk. Otworzył oczy i zobaczył 2106 10| blask i krzyk. Otworzył oczy i zobaczył nad sobą starą 2107 10| Obrócił się brzuchem do ziemi i jeszcze lepiej naciągnął 2108 10| Bóg pokarał za Owczarza i sierotę... Niemce na was 2109 10| Wólki pokłócił się z nimi i odjechał... Nawet mnie Josel 2110 10| mnie Josel nie kazał tu iść i mówi, że wam teraz wyłażą 2111 10| mnie!... - wrzasnął chłop i machnął w powietrzu nogą, 2112 10| Baba podniosła ręce do góry i lamentując pobiegła na wieś...~ 2113 10| wieś...~Ślimak pchnął drzwi i znowu zasłonił się kożuchem. 2114 10| tylko o jednym: ażeby zasnąć i umrzeć we śnie. Wrogowie 2115 10| zstąpili do grobu. Nie miał nic i nikogo; jak świat duży, 2116 10| Jojna Niedoperz, najstarszy i najbiedniejszy Żyd w okolicy. 2117 10| okolicy. Wszystko robił i wszystkim handlował, ale 2118 10| oknach, zabitych deszczułkami i pozaklejanych papierem, 2119 10| często nim się posługiwał i licho płacił. Mroźny wiatr 2120 10| szczypał krwią nabiegłe powieki i usiłował wedrzeć się pod 2121 10| wór z ramienia na ramię i idąc medytował o familijnych 2122 10| przed wojskiem do Niemiec i już zgolił brodę, odział 2123 10| kiedy za mąż, a jego wnuki i wnuczki, Chaim, Fajwel i 2124 10| i wnuczki, Chaim, Fajwel i Mordko, Elka, Łaja i Mirla, 2125 10| Fajwel i Mordko, Elka, Łaja i Mirla, czy będą kiedy miały 2126 10| komin spalonej chaty Ślimaka i nagle Żyd ciężko westchnął. 2127 10| chałupę Pan Bóg zesłał ogień i gdzie by się podziała żona, 2128 10| żona, córki, zięć, wnuki i wnuczki?...~Wzruszenie jego 2129 10| niego, na starego Jojnę, i jeszcze mówią, że on szachraj?... 2130 10| wstręty, taki porządek świata i on go nie poprawi.~Krowa 2131 10| porykiwały od południa) i Jojna skręcił do siedziby 2132 10| dziedziniec, rozejrzał się i kręcąc głową, od razu poszedł 2133 10| takie żarty! Aj waj!... może i umarła?... - dodał przypatrzywszy 2134 10| Żyd kręcił głową, spluwał i rozmyślał.'~- Tak przecie 2135 10| czoło, rzucił worek, laskę i spytał:~- Gdzie wy macie 2136 10| nie ustąpił. Znalazł ceber i konewkę w oborze, przyniósł 2137 10| przerębli, napoił krowy i jeszcze pełną konew postawił 2138 10| Więc tylko podniósł głowę i rzekł:~- Jak się ta kiedy 2139 10| już nakrył się kożuchem i zaprzestał rozmowy. Żyd 2140 10| stał, oparł brodę na ręku i długo dumał. Wreszcie zamknąwszy 2141 10| stajenkę zabrał swój wór i kij i poszedł, ale nie za 2142 10| stajenkę zabrał swój wór i kij i poszedł, ale nie za most, 2143 10| stajni obok umarłej żony i że za wszelką cenę musi 2144 10| progu, obszedł chatę dokoła i kiedy zdesperowany zabierał 2145 10| chodziły paskudne myśli, i nawet krów nie napoił. Ja 2146 10| oddadzą...~Pogroził Jojnie i cofnął się między budynki. 2147 10| się Żydowi, że każdy krzak i każdy słup jest zbójcą, 2148 10| Ale nie zapomniał Ślimaka i dostawszy się na gościniec 2149 10| Posiadał wyższe ukształcenie i maniery dobrze wychowanego 2150 10| aniżeli wszyscy jego sąsiedzi i dużo czytał; nie przeszkadzało 2151 10| na sąsiedzkich zebraniach i pełnić duchownych obowiązków.~ 2152 10| Szlachta kochała go za rozum i hulackie skłonności, Żydzi 2153 10| nie tylko darmo chrzcił i grzebał, lecz nawet wspomagał.~ 2154 10| że Bóg jest to wielki pan i szlachcic, łaskawy i miłosierny, 2155 10| pan i szlachcic, łaskawy i miłosierny, który jednak 2156 10| gada. Proboszcz czuł to i szczególnie było mu przykro, 2157 10| a w sobie zakłopotanie i - urywał.~"Nie mogę udawać 2158 10| klękał na gołej podłodze i prosił Boga o apostolskiego 2159 10| ubogim eleganckie sutanny i zamiast grać w karty z dziedzicami 2160 10| nauczał nieumiejętnych i radził wątpiącym. I właśnie 2161 10| nieumiejętnych i radził wątpiącym. I właśnie kiedy dzięki postowi 2162 10| właśnie kiedy dzięki postowi i modlitwie już... już budził 2163 10| budził się w nim duch pokory i zaparcia, szatan zsyłał 2164 10| dyspozycję co do kuchni i piwnicy. W kwadrans później 2165 10| śpiewał świeckie piosenki i pił jak ułan.~Tego wieczora, 2166 10| preferans, doskonała kolacja i wyjątkowe wina, bo inżynier 2167 10| ogród przywalony śniegiem i gołe drzewa, na których 2168 10| Wikary mieszkał w innym domu i zaraz po zachodzie słońca 2169 10| wyjazdu, zażądał samowara i paląc fajkę marzył:~"Będą 2170 10| utkwione niby z żalem w niego, i ten szczególny wyraz twarzy, 2171 10| dzisiaj, siedząc tu sam i rachując powolne kołatanie 2172 10| Mocniej pociągnął fajkę i nagle drgnął.~Przywidziało 2173 10| zawsze widział zielonawe oczy i czuł palące dotknięcie jedwabnej 2174 10| preferansa...~Tak myślał i nie wierzył sobie. Wiedział, 2175 10| zatrzymają go w salonie i że naprzeciw siebie zobaczy, 2176 10| jak zwykle, te dziwne oczy i melancholijną twarz, na 2177 10| zapukano do drzwi. Wszedł Jojna i skłonił się do ziemi.~- 2178 10| zegar...~- To ty umiesz i zegary naprawiać?...~- Jakże, 2179 10| Doskonały!... krawiec i zegarmistrz.~- Ja także 2180 10| a także znam rymarstwo i umiem rondle pobielać.~- 2181 10| chcesz. To idźźe do oficyny i zadysponuj sobie kolację. 2182 10| Ale jemu żona dziś umarła i on ma jakoś kiepsko w głowie, 2183 10| jakoś kiepsko w głowie, i tak oboje leżą w stajni, 2184 10| tak oboje leżą w stajni, i nawet nie ma im kto wody 2185 10| niego spadł gniew boży. I bez ten interes to oni muszą 2186 10| zakończył Żyd. Zabrał kij, worek i wyszedł.~Przed gankiem odzywały 2187 10| się między świetnym rautem i nocną wizytą u pogorzelca, 2188 10| proboszcz. - Zaraz... - dodał i wyszedł do swojej sypialni.~" 2189 10| już po co jechać do nich."~I znowu w pustym pokoju zobaczył 2190 10| zielonawe oczy, smutną twarz i usłyszał wyrazy: "W życiu 2191 10| Pójdź jeszcze do gospodyni i każ, ażeby nakarmiła Żyda. 2192 10| niewolnikiem wszystkich pogorzelców i kobiet, które umarły. Jutro 2193 10| rozpiętą figurę Chrystusa i zadrżał. Zdawało mu się, 2194 10| zadrżał. Zdawało mu się, że i Ukrzyżowany ma zielonawe 2195 10| co się ze mną dzieje?... I to ja, obywatel, kapłan, 2196 10| waham się między zabawą i pocieszeniem nędzarza... 2197 10| Ujął się oburącz za głowę i chodził po pokoju. Walenty 2198 10| obiadu, chleb, butelkę miodu i postaw w sankach.~Sługa 2199 10| miłościw..."~Bił się w piersi i wątpił o swoim zbawieniu 2200 11| wydobytą spod kozła latarkę i ze światłem w jednej, a 2201 11| stajni.~Pchnął drzwi nogą i zobaczył trupa Ślimakowej; 2202 11| Chłop zerwał się z ziemi i zarzucił na ramiona kożuch. 2203 11| Chwiejnym krokiem przeszedł próg i stanąwszy naprzeciw księdza 2204 11| Wdziej kożuch, bo zimno, i pokrzep się - odparł ksiądz. 2205 11| na wysokim progu stajni i począł wydobywać chleb, 2206 11| począł wydobywać chleb, mięso i butelkę miodu.~Ślimak zbliżył 2207 11| twarz, dotknął rękoma futra i nagle upadł mu do nóg szlochając:~- 2208 11| przeżegnać, ujął go w ramiona i usiadł z nim na progu. I 2209 11| i usiadł z nim na progu. I tak siedzieli długą chwilę - 2210 11| swoich dzieci...~Pocałował go i otarł mu łzy. Ślimak z rykiem 2211 11| Odsunął się na klęczkach i bił czołem w ziemię u nóg 2212 11| księdza, jak przed ołtarzem. I dużo czasu upłynęło, nim 2213 11| uspokoić, że chłop podniósł się i wdział kożuch.~- Napij się - 2214 11| więc ja piję do ciebie - i dotknął ustami kielicha. 2215 11| ujął miód drżącymi rękoma i, znowu uklęknąwszy, z trudnością 2216 11| odparł chłop innym głosem i pocałował proboszcza w rękę. - 2217 11| kawałek mięsa z chlebem i wypił drugi kielich miodu. 2218 11| jak zaczęli budować kolej i jak przyszły Niemce. Bez 2219 11| kupowali u mnie kurczęta i insze tam rzeczy. Do dziś 2220 11| Żyd zna się na wszystkim i nieraz mądrze poradzi.~Ksiądz 2221 11| mi się dworskie zarobki i jeszczem musiał oddać Niemcom 2222 11| sześćdziesiąt?~- Jużci mnie.~- I dlaczegożeś nie kupił? Nie 2223 11| łąki zaczął pan z panią i śwagierkiem nade mną wydziwiać, 2224 11| tom się tak zaląkł, żebym i za sto rubli tego kawałka 2225 11| mają grunta rozdawać.~- I tyś uwierzył?~- Czy ja się 2226 11| to ja wiedział? Wreszcie i chodzić na plebanię nie 2227 11| śmiałości.~- Hm! hm! Czy i Niemcy ci dokuczali?~- Oj! 2228 11| ogień, tom nareszcie uległ i z żoną przeniosłem się do 2229 11| przeniosłem się do nich...~- I sprzedałeś?...~- Bóg uchronił 2230 11| sprzedałeś?...~- Bóg uchronił i moja nieboszczka. Wstała 2231 11| wyciągnęła mnie od nich i tak zaklęła, że już wolę 2232 11| a ja wstąpię na wieś.~I podnosił się z progu. Ślimak 2233 11| jeszcze raz ucałował mu nogi i odprowadził do sani.~- Jedź 2234 11| odparł ksiądz niecierpliwie i rzucił się na siedzeniu.~ 2235 11| odjechały. Ślimak został sam i oparłszy się na płoche jak 2236 11| przysłuchiwał się milknącym dzwonkom i myślał:~"Skąd dobrodziej 2237 11| że przed księdzem to jak i przed Panem Bogiem nic się 2238 11| Może by Jojna? Dobry on Żyd i litościwy, nawet krowy mi 2239 11| chłopa, nakarmił go, napoił i jeszcze utulił. O la Boga, 2240 11| śmiałości."~Stał, myślał i szeptał:~- Musiało tęgo 2241 11| siadać z chłopem za pan brat i jeszcze na progu pod stajnią. 2242 11| własnymi rękami podnosił i rany mu opatrywał. On chyba 2243 11| chyba także będzie święty i nawet już jest, kiedy ma 2244 11| kiedy ma jasnowidzenie i widzi, co się o pumili dzieje. 2245 11| rozgrzeszył z nieboraka Owczarza i znajdy, już bym się niczego 2246 11| niczego nie bojał.~Westchnął i przez długą chwilę patrzył 2247 11| dzwonki, parskały konie i wkrótce przed zagrodą zatrzymały 2248 11| z pomocą. Pogódźcież się i więcej nie swarzcie. A ku 2249 11| się, ale jeszcze zdążę!... I znowu zobaczył przed sobą 2250 11| zaległa cisza, poczuł znużenie i nieprzepartą chęć do snu. 2251 11| się spać obok zmarłej żony i legł w obórce.~Sny miał 2252 11| ścianie.~Obudził się zmęczony i smutny i nawet przez chwilę 2253 11| Obudził się zmęczony i smutny i nawet przez chwilę zdawało 2254 11| trwogą zajrzał do stajenki i uspokoił się dopiero wówczas, 2255 11| spostrzegł chleb, mięso i napoczętą butelkę miodu, 2256 11| dnia padł na nieboszczkę i odbił się dwoma mdłymi promieniami 2257 11| w nocy" - pomyślał chłop i westchnął za duszę zmarłej.~ 2258 11| kosz dźwiga stary Grzyb i jego parobek.~- Jedź tera, 2259 11| siwa głowa trzęsła mu się i niespokojnie biegały żółtawe 2260 11| piersi. - Moja wina!... I co... jeszcze się gniewata?...~- 2261 11| nawiedzili - odparł Ślimak i nisko mu się ukłonił.~Staremu 2262 11| Schwycił Ślimaka za rękę i mówił nieco życzliwszym 2263 11| przyszedem, chociem stary, i godom: moja wina! Ale też 2264 11| godom: moja wina! Ale też i wy, kumie (czego nie wymawiam), 2265 11| Grzybowi ~- ale co prawda, już i me pomnę, w czym bym was 2266 11| handlowaliśta beze mnie...~- I tylem zhandlowal... - westchnął 2267 11| niebieski, ciężko was spróbował, i dlatego ja mówię: moja wina! 2268 11| pyskował niepotrzebnie.~- I z Niemcamiśta się bratali 2269 11| Przecie Bóg jest jeden ich i nasz. Grzyb potrząsnął ręką 2270 11| przeszło, skończyło się i nie wróci. A dobrodziej 2271 11| Niemcom ziemi nie wydali. I prawdę rzekł. Bo już był 2272 11| sprzedać swój folwark.~- Może i tak!...~- A jużci. Hycle 2273 11| warciście łaski boskiej i przyjaźni ludzkiej. Cóż 2274 11| góry, rozległ się tętent i skrzyp sani, które znowu 2275 11| Grzyba zawołał:~- O!... i wyście tu? Bo do was jechałem... 2276 11| Ślimaka.~- Kobieta mi zmarła, i tyło.~- Pedział mi to Jojna 2277 11| uwierzył. Patrzajta się!... I gdzież ona?... A m...~Zobaczywszy 2278 11| nieboszczkę sołtys zdjął czapkę i ukląkł na śniegu. Grzyb 2279 11| słychać było szept pacierzy i ciche szlochanie Ślimaka. 2280 11| mi dziś w nocy konie krad i dostał parę śrucinów.~- 2281 11| Usłyszano parę uderzeń, krzyk i wnet ukazał się stary prowadząc 2282 11| który pomimo swego wzrostu i urody płakał jak dziecko.~ 2283 11| całkiem ukrad konie Ślimakowi i udało mu się.~- Tyś ukrad?... - 2284 11| ukrad?... - wrzasnął Grzyb i począł syna okładać pięściami.~- 2285 11| zdrów, dobrał sobie kamratów i w kolej wszystkich okradał, 2286 11| wczoraj nie ustrzelił.~- I cóż teraz będzie? - zawołał 2287 11| ożenię z Orzechowszczanką i osiądę na gospodarce...~- 2288 11| lamentował Jasiek - bo już i wstyd przed obcymi ludźmi, 2289 11| ludźmi, że się ino bijecie i bijecie.~- A tyś po co Josela 2290 11| rubli dla mnie, dla Ślimaka i dla Josela. Niewielga to 2291 11| nas kradł nie na żarty, i ja z tobą nie będę żartował. 2292 11| żartował. Zabieraj się!~I ujął olbrzymiego chłopca 2293 11| kolejno spoglądał to na syna i Grochowskiego, to na Ślimaka.~- 2294 11| kancelarii ciągnął cygar i kpinkował, że mnie okradną?... 2295 11| gadałem, że nie okradną, i stanęło na moim, a ty teraz 2296 11| Grzyb skinął na Ślimaka i obaj odstąpili do szopy.~- 2297 11| Ślimak.~- Jużci. Wy wdowiec i ona wdowa, wy macie dziesięć 2298 11| morgów, a ona piętnaście i jest bez dzieci. Ja wezmę 2299 11| piętnaście morgów z części Hamera i będziecie mieli dwadzieścia 2300 11| pięćdziesiąt rubli Grochowskiemu i sto Joselowi. Ślimak zawahał 2301 11| puroku? Nieboszczka zmarła i kaput! Ale żeby mogła się 2302 11| kieszeni spłacił Grochowskiego i Josela - odpowiedział Ślimak.~- 2303 11| śtyry krowy, a para koni i wszelaki domowy dostatek, 2304 11| niedzieli zajedziemy do rejenta i kupię od Hamerów cały folwark. 2305 11| dwadzieścia pięć morgów i niczego żonkę.~- Phi!... 2306 11| kobieta - dodał Grzyb.~- I dostatki ma - rzekł Grochowski.~- 2307 11| ma - rzekł Grochowski.~- I jeszcze może mieć ze sześcioro 2308 11| dobrodzieja - rzekł Ślimak i wolnym krokiem, ze zwieszoną 2309 11| butelkę, zielonawy kieliszek i nalawszy go zwrócił się 2310 11| żenić za waszym pozwoleniem i błogosławieństwem boskim.~ 2311 11| schylił się Grzybowi do kolan i następnie podał mu pełny 2312 11| woreczek krup, pszenną bułkę i osełkę masła i gadała mi, 2313 11| pszenną bułkę i osełkę masła i gadała mi, żebyś u niej 2314 11| wsi oparł się niedowiarkom i niemało we wojnie z nimi 2315 11| co ci Bóg nagrodzi.~Wypił i podał kielich Grochowskiemu.~- 2316 11| szczęścia z nowej żony i z Jędrka, co go dziś mają 2317 11| szczęścia z nowego śwagierka i z tego oto niecnoty Jaśka, 2318 11| chłopy się już zmawiają i w łeb byś dostał przy nopirszy 2319 11| chłopi zaczęli się ściskać i całować, a Ślimak widząc, 2320 11| Josela po butelkę wódki i butelkę araku.~- Za mało, 2321 11| przysłał ze trzy garnce wódki i beczułkę piwa, bo na dzisiejszy 2322 11| roztropnej rady sołtysa i zrobił dobrze. Gdy bowiem 2323 11| Jaśka Grzyba z Orzechowską i Ślimaka z Gawędziną.~Równo 2324 11| przybył na wieś jeometra i przeprowadził wymianę gruntów 2325 11| gruntów pomiędzy Grzybem i Ślimakiem. W tej samej godzinie,


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2325

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License