Rozdzial
1 1 | nędzarz.~- Gadali we wsi, że was zabiło.~- Gorzej mi zrobiło -
2 2 | batem. - Żebym ja słuchał was, darmozjadów, to i wy zmarnielibyście
3 2 | uspokajał go stary. - Was, gospodarzu, dworskie pola
4 3 | bo tu widzę i Magdzie u was lepiej niż na całym świecie.~-
5 3 | skąpcie jej rzemienia, proszę was.~- Niezgorsza z niej dziewucha -
6 3 | niech krowa zostanie u was.~- Niezmierny to grosz -
7 3 | na mnie, ja wiem; ale dla was muszę to zrobić. Macie dziewuchę,
8 3 | z wyłamanym zębem.~- Do was, kumie - rzekł Ślimak nalewając
9 3 | trzydzieści i jeden rubli... jak was kocham. Grochowski uścisnął
10 3 | Niebo, nasze góry i was także widziała, jakeście
11 4 | wyciągnęli na buty, to by z was był także pan. Ale gruntu
12 4 | matula powiedzieli, żebym was pilnował i żebyśmy oboje
13 5 | do Ślimaka:~- A mleka u was dostaniemy?~- Już moja zeszła
14 5 | Darmo przecie objadać was nie możemy - rzekł starszy
15 5 | kochany, taka droga to dla was szczęście, a szczególnie
16 5 | waszych interesach, to i ja was nie potraktuję przy moim -
17 5 | ja muszę wstydzić się za was.~Parobek zachwiał się. A
18 5 | oddam. Ino bójcie się, żeby was Pan Bóg nie pokarał za moją
19 5 | rzekł Owczarz. - Nastał do was nowy fornal, co nawet bata
20 6 | gniewnie Ślimakowa.~- Bo oni was chcą wyłączyć. Mówią, że
21 6 | odbierać? Ja straciłem przez was z pięćdziesiąt rubli, wy
22 6 | Dlaczego nie mają kupić bez was? Co ich obchodzi wasza strata,
23 6 | może mógłbym pogodzić was z gromadą, ale - co mi po
24 6 | rubli, com w lecie przez was stracił, a potem... potem -
25 6 | Chłopy to są gorzej na was zajadłe aniżeli on. Nie
26 6 | wesele, co jechało, to do was jechało?~- Nie do nas, ino
27 7 | gniew, ryknął: "Zdruzgoczę was!..." i obalił się na ziemię.~
28 7 | wzruszyła ramionami.~- To u was taki zwyczaj, że baby chłopów
29 7 | dopiero jak nasi kupili, to was zaczyna kłuć w oczy. Pan
30 7 | zaczyna kłuć w oczy. Pan was nie kłuł.~Zadyszany spuścił
31 7 | ich tutaj, dlatego że u was kolej budują. No, i kupili
32 7 | rzecz pieniądze, to byśmy was nie zapraszali.~- Ha, Bóg
33 7 | powinniście być ostrożni, bo albo was okradną, albo samych posądzą
34 7 | tej nocy spali u mnie?~- U was spali? - zapytał wachmistrz.~-
35 7 | oni mogli wymknąć się od was w nocy - zauważył wachmistrz.~-
36 7 | to, że służą, ale że oni was samych mogą okraść, takie
37 7 | odparł cicho. - Leciałem do was przez wodę.~- Więc napij
38 7 | diabła się modlili... Już was Bóg skarał, bo coś padło
39 8 | wy zjedliśta, pejsaki, co was przyjął w komorne.~- Wy
40 8 | waszej wsi.~- To oni i u was kupują? - spytał zaciekawiony
41 8 | podszedł do nich.~- Dobre z was sąsiady - rzekł z goryczą. -
42 8 | bo Fryc rozgniewał się na was.~- Pan Bóg mocniejszy od
43 8 | Widzisz, że on, choć z was najmniejszy, ma najlepszy
44 8 | wołający za wodą:~- Taki to u was dozór... Polskie bydło!...~
45 8 | krzyknął. - Przecie on u was siedzi na ręku...~I szarpnął
46 8 | człowiek, jo wiem... Niech was Bóg nagrodzi... I nagle
47 8 | już idźta stąd... On bez was, Niemce, zginął, mój Stasiek!... -
48 9 | Sześć roków byłam u was i coście chcieli, robiłam
49 9 | pokiwawszy głową odparł:~- Czy was, panie Hamer, opętało czy
50 9 | prosto na cmentarz. Dla was, Niemcy, wyprowadzić się
51 9 | albo i Staśkowi, który bez was głowę tu położył?~Hamer
52 9 | dodał stając. - Nie dla was sprowadziłem tu bakałarza...~-
53 9 | Niezadługo widać skończy się u was i moje panowanie. Po krowie
54 9 | dziękujeta za pomoc! Niech was... - mruknął Ślimak.~- Idźmy
55 9 | do sądu...~- To chyba u was wieprz tyle znaczy co człowiek -
56 9 | do nóg Ślimakowi.~- Mam u was - szlochał - kilka rubli
57 9 | to, ale nie mówcie, żem was zdradził... Przecie pies
58 9 | bezpieczni! Ale owczarz znajdzie was, choć kulawy i osłabiony,
59 9 | gadajcie tak głośno, bo i was kiedy okradną - zaśmiał
60 9 | właściciela sani - a ja was z pisarzem dogonię. Pierwszy
61 10| Patrzajcie!... Tak tu u was pusto. A Magda gdzie?~-
62 10| Zmarniejeta, Ślimaku, choć was Niemce wzięły w opiekę!... -
63 10| do Ślimaka.~- Podpalili was? - spytał.~- A jużci - odparł
64 10| im - ciągnął stary - żeby was przyjął który na stancję
65 10| głowami i powiedzieli, że was Bóg skarał za śmierć tego
66 10| a pójdę w taki świat, że was nigdy oczy moje nie zobaczą...~
67 10| kontraktu uciekacie. Uczciwy z was kupiec!...~- Pewno Gede
68 10| baba.-We wsi gadają, że was sam Pan Bóg pokarał za Owczarza
69 10| Owczarza i sierotę... Niemce na was pomstują, że hal... bo ten
70 10| mówił dalej. - Wielkie na was nieszczęście padło, niech
71 10| umyślnie przyleciałem do was od Ślimaka... Wy wiecie,
72 11| dobrodziej. Toteż pierwszy do was przyszedem, chociem stary,
73 11| już i me pomnę, w czym bym was samych uszkodził?~- Jo przecie
74 11| uszkodził?~- Jo przecie do was nie zakładam żadnej pretensji.
75 11| Ojciec niebieski, ciężko was spróbował, i dlatego ja
76 11| pogrzebiemy. Nieraz ona was przeciwko mnie buntowała,
77 11| O!... i wyście tu? Bo do was jechałem...Aż tobą co, Józek? -
78 11| dla Josela. Niewielga to u was rzecz.~- Ni, ja tyle nie
79 11| zmiłujcie się!... przeciem ja u was jeden - biadał Jasiek.~Stary
80 11| kumie, przepijam ja do was, żebyśmy się już od tych
81 11| nie gniewali. Proszę też was jak brata, owszem jak ojca,
82 11| zaglądał, bo wiem, że na was chłopy się już zmawiają
|