Rozdzial
1 1 | się, że wracał ze szpitala Maciek Owczarz, któremu wóz wykręcił
2 1 | Gorzej mi zrobiło - westchnął Maciek - bo mnie oddali do szpitala.
3 3 | pomyj dla stworzenia.~- Maciek! - zawołała do parobka -
4 3 | Zawdy tyle warta, prawda, Maciek? - spiesznie wtrąciła Ślimakowa.~-
5 3 | na wiśniowo. Obok niego Maciek postawił dwa drewniane krzesła,
6 3 | wieczerzać.~Uśmiechnięty Maciek niezgrabnie cofnął się za
7 3 | weźże se miskę.~Uśmiechnięty Maciek wziął swoją porcję i usiadł
8 3 | którym dzisiaj on, zwyczajny Maciek Owczarz, siedzi pod jednym
9 3 | krześle z poręczą...~Aż Maciek spróbował wyprostować się,
10 3 | ho!... - roześmiał się Maciek, aż mu gorący krupnik spłynął
11 3 | Grochowski westchnęli pobożnie, a Maciek przeżegnał się.~- Że też
12 3 | sprawowała się jak trusia, a Maciek drzemał marząc, że siedzi
13 3 | że pod jego wpływem on, Maciek, rozpiera się nie gorzej
14 3 | zrazu do okna. Lecz gdy Maciek otworzył im drzwi do sieni,
15 5 | świadków masz? - krzyknął ostro Maciek. - Bo ja ci mówię, że mnie
16 5 | żelaznej będą wielkie zarobki.~Maciek przysunął się, a widząc,
17 5 | postaw butelkę gorzałki.~Nim Maciek zdecydował się, wódka już
18 5 | skrzypnęły drzwi do sieni.~- Maciek - mruknął gospodarz.~Maciek
19 5 | Maciek - mruknął gospodarz.~Maciek jednak nie wchodził. Natomiast
20 5 | sieni coś stało, ale nie Maciek; coś niewysokiego, grubego,
21 5 | Ja nie winien - rzekł Maciek wzruszając ramionami. -
22 5 | Biegaj, Maćku...~Ale Maciek nie ruszył się z miejsca,
23 5 | zwiń czysty gałganek, a Maciek niech ja karmi, kiedy tak
24 5 | zakradł się do obory. Był to Maciek. Wydobył spod sukmany szlochające
25 6 | zakończył.~W tej porze Maciek Owczarz wjeżdżał sankami
26 6 | znowu blade oczy do świata.~Maciek na podobne wróżby tylko
27 6 | się z nią.~- Co się ty, Maciek, frasujesz takim mizernym
28 6 | można na nim nogi oprzeć. Maciek rzuca na sanie ostatnie
29 6 | przeżegnał się i zaciął konie. Maciek obawia się wielu rzeczy
30 6 | Heta!... wio!... - woła Maciek na konie.~Już wyjechali
31 6 | ciemniej.~- Wio!... - krzyknął Maciek.~Konie szarpnęły i poślizgnęły
32 6 | Boga! - szeptał zdumiony Maciek przypatrując się cudakom,
33 7 | potniał nad pługiem kulawy Maciek.~- A co Szwaby? - spytał
34 7 | Siądlibyście se tu - wskazał Maciek batem na wyniesione miejsce -
35 7 | boleli, że styrczę na widoku.~Maciek poszedł zagonem cmokając
36 7 | dziecisków.~- Jak wszów - odparł Maciek.~Chłop wciąż pali fajkę
37 7 | Owczarza.~- Miarkujesz ty, Maciek, jak ony prędko robią? Od
38 7 | pacierze.~- Oho-ho!... - odparł Maciek czując, że to do jego powolności
39 8 | w polu od dawna ukończył Maciek, Żydki z miasteczka rozsypały
40 8 | Lećcie no, gospodarzu - rzekł Maciek kładąc szuflę - czego oni
41 8 | wylejcież z niego wodę. Maciek!... bierz go za nogi...
42 9 | niczyjej pomocy. Teraz dopiero Maciek jak przez mgłę przypomniał
43 9 | no ją - nalegał rzeźnik.~Maciek poszedł do obórki i po chwili
44 9 | Są złodzieje - szepnął Maciek. Jednocześnie rozległo się
45 9 | Weźmiemy się do nich - spytał Maciek Ślimaka - czy dać spokój?~-
46 9 | poradę Owczarza.~- Wiesz ty, Maciek - mówił - jo se kalkuluję,
47 9 | może bym i znalazł - odparł Maciek niepewnym z radości głosem,
48 9 | święcona.~Dosięgli zagrody. Maciek wszedł do izby po gwoździe
49 9 | czas odłożyć."~W tej okazji Maciek okazał niepospolitą moc
50 9 | było na świecie.~- Wiesz, Maciek!... - krzyknął Ślimak z
51 9 | stojącego u wrót - wiesz, Maciek, nic nam Szwaby nie zrobią!...
52 9 | Owczarzowi na szyi.~- Wiesz, Maciek - prawił gospodarz idąc
53 9 | naczynia skoczyła mu do ust i Maciek nawet nie myśląc, co robi,
54 9 | kiej tu ściana?" - pyta Maciek... "Posuńże się" - szepce
55 9 | święta ziemia nie nosiła!... Maciek podniósł się i usiadł. Ale
56 9 | bijecie? - zapytał zdumiony Maciek.~- Gdzie konie, ty złodzieju?... -
57 9 | Ślimak.~- Konie?... - mruknął Maciek. Wypełznął na czworakach
58 9 | ukrywając, opowiedział im Maciek o podróżnym, któremu naprawiał
59 9 | miał woma gadać - odparł Maciek - kiej sami by lista odrobinę
60 9 | Będę szukał - zawołał Maciek i drżącymi rękoma począł
61 9 | opuszczał ich może na zawsze.~Maciek został sam, powoli gotując
62 9 | ale bynajmniej nie znikły. Maciek widział je doskonale i czytał
63 9 | Pod wsią kościelną poznał Maciek, że złodzieje zboczyli z
64 9 | odciskami kopyt znalazł się Maciek niedaleko wsi, gdzie mieszkał
65 9 | drogi nie był wielki, więc Maciek wstąpił do Grochowskiego
66 9 | skradziono konie i że on, Maciek Owczarz, idąc za śladem
67 9 | kobiece szmaty.~Zrozumiał też Maciek, dlaczego wczoraj młody
68 9 | odbierzemy konie?... - spytał Maciek.~- Z bebechów im wyciągniemy! -
69 9 | Było około drugiej, kiedy Maciek począł żegnać się odchodząc.
70 9 | coraz tężej, ale zadyszany Maciek nie czuł zimna; po niebie
71 9 | sypał śnieg, to ustawał; ale Maciek szukał tym pilniej, lękając
72 9 | rżenie umilkło, a wtedy Maciek spostrzegł, że jest między
73 9 | raz nogi obsunęły, poczuł Maciek, że na prawo, w zagłębieniu,
74 9 | przyjść złodzieje. Więc Maciek czeka na nich z okrutnym
75 9 | widać śnieg na dziedzińcu. Maciek tuli się do ściany i ściska
76 9 | złodzieje pomiarkowali widać, że Maciek czuwa, i odeszli. Bogać
77 9 | chmury ze śniegiem, ale Maciek jeszcze się nie ruszył.
78 9 | Nareszcie słońce wzeszło, ale Maciek i teraz nie ruszył się.
79 9 | chłopa, i zawołał; ale że Maciek milczał, więc dróżnik zbiegł
80 9 | i zabrano zwłoki. Ale że Maciek zmarzł, jak siedział, i
81 10| u nóg żony, a drugim był Maciek Owczarz (ale nie tamten,
|