Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siano 6
sianokosach 1
siasc 1
sie 2048
siebie 47
siec 1
sieczke 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
2325 i
2048 sie
1394 na
1381 nie
1208 w
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2048

     Rozdzial
501 5 | z nich, który odznaczał się wojskową czapką i bardzo 502 5 | krtanią, rzekł:~- Czego się tu śmiać, że taki prostak 503 5 | gorzałki.~Nim Maciek zdecydował się, wódka już była na stole. 504 5 | To dobry chłop...~Co się działo później, Owczarz 505 5 | 0j i ty, ty!... Nigdy się nie dorobisz, bo diabeł 506 5 | dobytek, o jakim nigdy mu się nie śniło.~Był słotny wieczór 507 5 | gasnął dzień, niebo pokrywało się nowymi warstwami obłoków, 508 5 | domu stopniowo rozpływały się w szarej oponie, ziejącej 509 5 | senni i nawet Magda ruszała się leniwiej niż zwykle. Spoglądano 510 5 | gdzie powoli dogotowywały się kartofle, to na drzwi, którymi 511 5 | kolejne te odgłosy zlewały się w jeden i wówczas zdawało 512 5 | jeden i wówczas zdawało się, że ktoś idzie.~Wtem skrzypnęły 513 5 | szelest ręki posuwającej się po ścianie, jakby ktoś nie 514 5 | płachtę. Gospodyni cofnęła się, a wtedy do sieni wpadł 515 5 | otworze płachty ukazała się twarz ludzka, barwy miedzianej, 516 5 | będzie pochwalony - odezwał się spod płachty głos chrapliwy.~- 517 5 | osoba weszła, ale zatrzymała się u progu milcząc. Teraz można 518 5 | ustami; spod płachty wysuwała się jego ręka cienka jak patyk.~- 519 5 | służbą - odparła. Obejrzała się po izbie szukając stołka, 520 5 | nie znalazłszy go cofnęła się do drzwi i kucnęła przy 521 5 | wszedł Owczarz i wstrząsnął się zdumiony zobaczywszy Zośkę.~- 522 5 | zobaczywszy Zośkę.~- Skądeś ty się tu wzięła?... - spytał.~- 523 5 | gryzło - cierpko odezwała się gospodyni.~- Jużci każdemu 524 5 | wilgotnej ziemi. Zdawało się, że w tej chwili jest jeszcze 525 5 | żony. Zośka przeciągnęła się i powstała na równe nogi.~- 526 5 | Ślimak. - Przeżegnaj Się...~- Niech się ten żegna, 527 5 | Przeżegnaj Się...~- Niech się ten żegna, co idzie na śmierć, 528 5 | do wieczerzy - odezwała się gospodyni i z gniewem pochwyciła 529 5 | ruchu głownie rozsypały się po całym kominie, a jedna 530 5 | bosych nóg Zośki.~- Pali się!... pali się!... pali się!... - 531 5 | Zośki.~- Pali się!... pali się!... pali się!... - krzyknęła 532 5 | się!... pali się!... pali się!... - krzyknęła Zośka odskakując 533 5 | odskakując do drzwi. - Spali się chałupa, spali się stodoła, 534 5 | Spali się chałupa, spali się stodoła, wszystko!... Ale 535 5 | śmierci...~Jak pijana rzuciła się do drzwi, zatoczyła do sieni, 536 5 | podwórko, powtarzając: "pali się!... pali się!..." Krzyk 537 5 | powtarzając: "pali się!... pali się!..." Krzyk jej słychać było 538 5 | Ale Maciek nie ruszył się z miejsca, natomiast odezwał 539 5 | miejsca, natomiast odezwał się Ślimak:~- Co ty gadasz, 540 5 | pamiętasz, jaka była u nas, że się jej w głowie psowało za 541 5 | jeszcze głupszą od czasu, jak się paliło u Skrzypa.~- A ona 542 5 | za płot. Wreszcie nie bój się. Zośka przyjdzie po nią 543 5 | co poczniesz? - oburzył się Ślimak.~- Ja wezmę do 544 5 | szepnął Owczarz.~Zbliżył się do progu, niezgrabnie podniósł 545 5 | huśtać. W izbie zrobiło się cicho; potem z ciemniejszej 546 5 | ciemniejszej jej połowy wynurzyła się Magda, Jędrek i Stasiek 547 5 | otoczyli Owczarza przypatrując się maleństwu.~- Takie suche 548 5 | szeptała Magda.~- Ani się ruszy, ino patrzy - dodał 549 5 | do wieczerzy - odezwała się gospodyni już mniej gniewnym 550 5 | z daleka, potem schyliła się nad nim, nareszcie dotknęła 551 5 | dobrze nie umie!... -oburzyła się dziewczyna chcąc mu odebrać 552 5 | wtykacie gałgan? - jeszcze się dziewczyna udusi!...~Parobek 553 5 | sierotę sukmaną i wymknął się na nocleg do stajni.~Gdy 554 5 | obwąchiwać dziecko.~- Przywitaj się, przywitaj! - rzekł Owczarz. - 555 5 | Drzwi stajni przymknęły się i wszystko ucichło. A gdy 556 5 | izby Ślimak zobaczyć, czy się nie wypogadza, zdawało mu 557 5 | nie wypogadza, zdawało mu się, że w stajni słyszy chrapanie 558 5 | zasuwa, w kominie dotlewał się ogień, wreszcie zgasł. Było 559 5 | odszczeknął im i wcisnął się pod wóz przed słotą, w chacie 560 5 | skrzypnęły wrota stajni i wymknął się z nich jakiś cień; posunął 561 5 | nich jakiś cień; posunął się wzdłuż ściany budynku i 562 5 | budynku i ostrożnie zakradł się do obory. Był to Maciek. 563 5 | chwili w oborze rozległo się ciche mlaskanie. Deszcz 564 6 | Żydkach, którzy sprowadzili się do miasteczka, do karczmy 565 6 | przejażdżki i zaraz rozeszła się wieść, że chcą sprzedać 566 6 | organie i tylko uśmiechał się, gdy dworscy ludzie pytali 567 6 | czy prawda, że pozbywa się ojcowizny? Ale pani każdego 568 6 | będzie im w Warszawie, dokąd się przeniosą. W godzinę później 569 6 | nowiny pisarzowi, który miał się z nią żenić; pisarz na drugi 570 6 | o nich wszyscy, rozumie się, pod największym sekretem.~ 571 6 | karczmy, z karczmy rozlewała się po chatach i ostatecznie 572 6 | skutki. Widział i dziwił się potędze jednego słowa -" 573 6 | nie parobcy zaniedbywali się w robocie, przez nie rządca 574 6 | głośne słowo! Rozlegało się po całym folwarku, po wsi, 575 6 | majątek? - on tylko uśmiechał się i wzruszał ramionami, a 576 6 | spotykał dziedzica i pilnie mu się przypatrywał, nie wierzył 577 6 | ale przecie martwiłby się tym nieszczęściem. Toż oni 578 6 | cmentarza. Kamień gryzłby się, nie tylko człowiek, żeby 579 6 | młoda żona, która nudzi się na wsi.~I kiedy tak myślał, 580 6 | szynkarza Josela odbywały się między gospodarzami doniosłe 581 6 | jeszcze nie zdążyło rozejrzeć się po świecie, ale babie już 582 6 | powiem...~Ślimak wybierał się do młocki, ale zagadnięty 583 6 | bogatsze chłopy naradzają się z Joselem i Grzybem, żeby 584 6 | Jakże oni mogą naradzać się bez nas? - zapytała gniewnie 585 6 | następne pół dnia naradzali się po cichu Ślimakowie: co 586 6 | Nad wieczorem chłop ubrał się w nową sukmanę, podbitą 587 6 | doszedł, na dworze zrobiło się ciemno, a w szynku zapalili 588 6 | herbatę, ino dowiedzieć się...~- O tym, co wam Sobieska 589 6 | usiadł obok Grzyba i zwrócił się do niego:~- Cóż to, chceta 590 6 | Josela, który uśmiechał się. Po chwili odparł Łukasiak:~- 591 6 | że nie taki... - upierał się wybijając pięścią. - Kto 592 6 | wybijając pięścią. - Kto mi się nie spodoba, tego nie dopuszczę 593 6 | basta!...~Szynkarz uśmiechał się.~Łukasiak widząc, że Ślimak 594 6 | do dom - rzekł. - Po co się swarzyć o sprawę jeszcze 595 6 | spojrzał na Josela i podniósł się z ławy.~- Zatem chceta kupować 596 6 | patrzył za nimi i wciąż się uśmiechał. Gdy kroki ich 597 6 | ucichły na śniegu, zwrócił się do Ślimaka:~- A widzicie, 598 6 | mieli grunt. Chłop podniósł się z ławy.~- No, już mi nie 599 6 | szwagra nie zbuduję.~- Jak wam się spodoba - odparł szynkarz.~ 600 6 | spiczastą brodę i uśmiechał się melancholijnie. Wśród cieniów 601 6 | spostrzegł przekradającą się między opłotkami dworską 602 6 | kożuchem, a Josel wciąż się uśmiechał. Uśmiechał się, 603 6 | się uśmiechał. Uśmiechał się, kiedy płacił parobkowi 604 6 | zboże z workiem, uśmiechał się, kiedy nabył gęś od dziewki 605 6 | kwaśnego piwa, uśmiechał się słuchając gospodarzy, jak 606 6 | kupnem folwarku, uśmiechał się płacąc staremu Grzybowi 607 6 | na miesiąc, i uśmiechał się biorąc od młodego Grzyba 608 6 | pasy nigdy nie rozdzielał się z jego ciałem.~W chacie 609 6 | karczmy zaczął rozbierać się po ciemku.~- A co? - spytała 610 6 | upłynął, a Ślimak nie wybrał się do dworu. Jednego dnia mówił, 611 6 | wychodzenie z domu, innego - że się przerwał i że mu we środku 612 6 | Naprawdę zaś ani młócił, ani się przerwał, tylko coś go zatrzymywało 613 6 | nic nie robił, gniewał się na wszystkich i tułał się 614 6 | się na wszystkich i tułał się po całym gospodarstwie wzdychając. 615 6 | śniegiem łąką i dumał; toczyła się w nim walka. Rozum mówił, 616 6 | szeptała w ucho: "Nie śpiesz się, jeszcze dzień pofolguj, 617 6 | jeszcze dzień pofolguj, jakoś się to ułoży..."~- Józek, czego 618 6 | musisz tam pójść i rozgadać się.~- A jak mi łąki nie sprzeda, 619 6 | odpowiadał chłop. I tak wahał się, pewnego wieczora dała 620 6 | Dostawszy kielich rozgadała się na dobre:~- Widzicie,; było 621 6 | kupić, byle ino zapłacił jak się patrzy. Zawdy przecie byłoby 622 6 | włościanom, nie oglądający się na obcych ludzi, które takiej 623 6 | krzyże ścierpnęły, a wszyscy się popłakali. Dopieroż jak 624 6 | Dopieroż jak nie wzięli się chłopy do nóg schylać panu, 625 6 | baba. - Ino trochę o cenę się rozchodzi, bo pan chce za 626 6 | tak płakali i całowali się, tak gadali, żeby była jedność 627 6 | wyżej, ino nie śpieszący się, a pewniakiem dobiją targu... 628 6 | rozchód w karczmie, jakby się we wsi Matka Boska objawiła!... 629 6 | Ślimak nazajutrz rano wybrał się do dworu i w południe wrócił 630 6 | ino dawaj jeść. Rozebrał się, zasiadł do miski kapuśniaku 631 6 | kapoty, w fartuchu, szczotką się podpiera i tak jeździ jak 632 6 | bo pan na tańce ubierze się za Krakowiaka, a pani za 633 6 | o łące, kiedy sztyftu je się na krakowskie wesele?..." 634 6 | znowu wziął jeździć, mi się oczy rozbiegały od samego 635 6 | niecierpliwie żona.~- Ma się wiedzieć, żem widział.~- 636 6 | powiedziałem: "Dopraszam się łaski jaśnie pana o łąkę..." 637 6 | mam."~- I tyle? - spytała się kobieta. Ślimak rozłożył 638 6 | jutro albo pojutrze, jak się wyśpią po tańcach -zakończył.~ 639 6 | niedołężne, że prawie nie ruszało się i nie wydawało głosu. Ślimakowie, 640 6 | kiwał mówiąc: "Nie bójta się, nic jej nie będzie!..." 641 6 | a w dzień nie rozłączał się z nią.~- Co się ty, Maciek, 642 6 | rozłączał się z nią.~- Co się ty, Maciek, frasujesz takim 643 6 | ino że nie gada. Ale jak się kiedy rozgada, najstarszego 644 6 | garbata. Nagle wydostali się na równinę wprost słońca, 645 6 | człowiek powinien ruchać się od świtu do zachodu słońca. 646 6 | załaź daleko i rozglądaj się, żeby ci wilk drogi nie 647 6 | dziecko od sani i rozejrzawszy się umieścił je na kępie jałowcu, 648 6 | Szczapy niemałe i dobrze się nadźwigasz, zanim naładujesz 649 6 | otworzyć, a dziś nagada się za wszystkie czasy."~Wziął 650 6 | wszystkie czasy."~Wziął się do nakładania drzewa.~- 651 6 | nakładania drzewa.~- Przypatrzże się teraz, jak idzie taka robota. 652 6 | rozwaliłby cały siąg, zmęczyłby się i wnet ustał. Ale ty weź 653 6 | Ino pomaluśku, nie zrywaj się, bo ustaniesz.~Drewno, psia 654 6 | albo na rozgrzewkę uderzał się po bokach skostniałymi od 655 6 | poczerwieniało niebo i zerwał się mocny wiatr zachodni, przesycony 656 6 | las ożył, począł poruszać się i gadać. Zadrżały zielone 657 6 | wyciągnięte konary zachwiały się podając sobie jakieś znaki; 658 6 | znaki; nareszcie -poruszyły się wierzchy i pnie drzew. Kołysały 659 6 | wierzchy i pnie drzew. Kołysały się naprzód i w tył, jakby naradzając 660 6 | w tył, jakby naradzając się albo zabierając do pochodu. 661 6 | zabierając do pochodu. Zdawało się, że już dokuczyła im wiekowa 662 6 | sanie Owczarza, uspokaja się, jakby nie chcąc zdradzić 663 6 | znaki gałęźmi, zwoływać się ogromnym szeptem. Już pochylają 664 6 | ogromnym szeptem. Już pochylają się wierzchołki, już olbrzymy 665 6 | wierzchołki, już olbrzymy poddają się naprzód, ruszają... Stanęły... 666 6 | parobkiem. Więc choć boi się leśnych szumów i rad by 667 6 | niebo coraz mocniej zaciąga się obłokami, las napełnia się 668 6 | się obłokami, las napełnia się mgłą, zaczyna padać deszczyk 669 6 | znajdy i grzywy koni okrywają się cienką, zimną i trzeszczącą 670 6 | skorupą lodu. Szczapy robią się tak śliskie, że uciekają 671 6 | rąk; śnieg na ziemi robi się gładki jak szkło, że nie 672 6 | naładowanych saniach, przeżegnał się i zaciął konie. Maciek obawia 673 6 | zaciął konie. Maciek obawia się wielu rzeczy na świecie, 674 6 | śliskiej drodze nie wywróciły się sanie i nie przytłukły go 675 6 | wyjechali z lasu, droga staje się coraz gorsza. Nie okute 676 6 | i już nieraz wywróciłyby się, gdyby ich nie podpierał 677 6 | chłop. Jedno potknięcie się skręconej nogi, a już po 678 6 | Niedaleko gościńca droga zrobiła się tak śliską, że konie stanęły 679 6 | szarpnęły i poślizgnęły się na miejscu.~- Wio!... - 680 6 | Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko... - 681 6 | W tym miejscu wznosiło się wysokie wzgórze, prawie 682 6 | koni mu będzie żal. Nie bój się, nie płacz -szepnął do sieroty. - 683 6 | wskórasz.~Wtem zdało mu się, że poświst wichru zamienia 684 6 | poświst wichru zamienia się w dźwięczenie mnogich dzwonków. 685 6 | szepnął chłop i podniósł się na nogi. Daleko między wzgórzami, 686 6 | zarośniętymi jałowcem, ukazał się na śniegu czerwony płomyk 687 6 | czwarty... Czasem kryły się w wąwozach, to znowu błyszczały 688 6 | Za każdym nowym ukazaniem się płomyki świeciły coraz jaśniej, 689 6 | Muzyka nie rozsypała się jeszcze?~- Jeszcze nie, 690 6 | jeszcze?~- Jeszcze nie, ale się rozsypie!...~- Ho, la, la!...~ 691 6 | wywoływał dziwny efekt. Zdawało się, że ów orszak przez okrągłą 692 6 | sani, panowie!... I nim się Owczarz opamiętał, otoczył 693 6 | zdumiony Maciek przypatrując się cudakom, między którymi 694 6 | szczytu wołano:~- Damy boją się jechać pod górę...~- Niech 695 6 | błaźnie! Sam pojadę, kiedy się boisz...~Po chwili gwałtownie 696 6 | Owczarza. Chłop przeżegnał się.~Na szczycie znów zawołano:~- 697 6 | hrabio!...~- Nie narażaj się pan...~- Ruszaj!...~Drugie 698 6 | z pochodniami rozstawili się wzdłuż drogi, muzykanci 699 6 | instrumentów, pary uszykowały się. Zabrzmiała żałosna melodia 700 6 | na górze poczęły wysuwać się para za parą jak barwna 701 6 | Owczarz zdjął czapkę, cofnął się za swoje sanki i wydobył 702 6 | Patrzaj - mówił - i przypatruj się dobrze, bo drugi raz nie 703 6 | To ci procesja, nie bój się!... Same dziedzice i dziedziczki, 704 6 | pagórkiem.~- A przypatrz się temu z siwą brodą i z kitą 705 6 | Druga para rozpłynęła się w ciemności.~- Ten w kołnierzu - 706 6 | ma...~Trzecia para skryła się za pagórkiem.~- Ten, jaskrawy 707 6 | polonez Ogińskiego rozlegał się coraz słabiej, wreszcie 708 6 | sprawiedliwie robią, że bawią się takimi rzeczami? - mruknął 709 6 | senatora (do którego czasami się modlił) i rozdarty obraz 710 6 | A szlachcice za takich się przebierają!...~Potem przyszedł 711 6 | nieładnie szlachta robi bawiąc się kościelnymi rzeczami. "Oni 712 6 | kościelnymi rzeczami. "Oni by się może i w ornaty poprzebierali..." - 713 6 | utknął pod górą - odezwał się Ślimak - a ty, chwała Bogu, 714 6 | ciarki przeszły. Musieli się dobrze spić, bo żaden karku 715 6 | dziedzic majątku? - odezwał się gruby głos z drugich sań.~- 716 6 | mruknął Ślimak wpatrując się po ciemku w podróżnych.~ 717 6 | latarnią. Niebawem znaleźli się w chałupie, okryci szronem, 718 6 | z Wólki, powoli opuściły się w dolinę, minęły most na 719 6 | taras pagórków i dobiły się do karczmy. Tu do uszu podróżnych 720 6 | przyjezdnym. Wreszcie nisko mu się ukłonił i kazał furmanowi 721 6 | hej!" Sanki zatrzymały się. Niemiec oparł się na ich 722 6 | zatrzymały się. Niemiec oparł się na ich krawędzi i mówił:~- 723 6 | Sanie pod górę posuwały się coraz wolniej, konie potykały 724 6 | wolniej, konie potykały się coraz częściej, furman okładał 725 6 | folwarcznych jeszcze rozlegały się dzwonki sań, furmani kłócili 726 6 | dzwonki sań, furmani kłócili się o miejsce dla swoich koni, 727 6 | otaczających dziedziniec opierali się parobcy, gospodarze i wiejskie 728 6 | wiejskie kobiety, przypatrując się sylwetkom tancerzy, które 729 6 | ciekawością ludzką rozciągała się noc zimowa, z głębi której 730 6 | Skromny jego ekwipaż zatrzymał się w cieniu, przed wrotami;~ 731 6 | zmęczonym krokiem powlókł się do otwartych drzwi kuchni. 732 6 | pomywaczkę, lecz ta odwróciła się tyłem; w końcu trafił na 733 6 | przyprowadź. Niebawem znalazł się Mateusz.~- Masz tu rubla - 734 6 | wyjdzie.~- Powiedz, że chce się z nim widzieć pan Hirszgold 735 6 | wracał, wreszcie - ukazał się.~- Jaśnie pan prosi do oficyny - 736 6 | wyciągnął na pokój, oparł się o poręcz krzesła i zapatrzony 737 6 | zgiełk i tupanie spotęgowały się, kiedy niekiedy rozległa 738 6 | kiedy niekiedy rozległa się komenda taneczna, po której 739 6 | buty z podkówkami.~- Jak się pan ma, panie Hirszgold! - 740 6 | Gość z wolna podniósł się z krzesła, ukłonił się poważnie 741 6 | podniósł się z krzesła, ukłonił się poważnie i wydobywszy list 742 6 | zgiełk taneczny potęgował się, komenda mazura brzmiała 743 6 | wpadł ułan z krzykiem:~- Bój się Boga, Władku, co robisz?...~- 744 6 | Nagły interes... - tłumaczył się dziedzic.~- Ależ twoja dama 745 6 | całkiem zamilkł. Wnet rozległ się inny, potężny głos basowy:~- 746 6 | Ile pan dajesz? - zwrócił się zdesperowany gospodarz do 747 6 | Jak to co?... - oburzył się dziedzic. - Ziemia pyszna, 748 6 | pańskiego rządcy, który się na Nowy Rok oddalił. Dziedzic 749 6 | oddalił. Dziedzic rozgniewał się.~- Więc ja sam rozkolonizuję!... - 750 6 | trzeci zabrzęczało, potknęło się, uderzyło we drzwi, zaklęło 751 6 | hrabia śmiertelnie obraził się za afront, jaki robisz jego 752 6 | wkrótce w pokoiku ukazał się dziedzic zmęczony, ale promieniejący.~- 753 6 | Cóż, pan hrabia nie gniewa się?~- A udało mi się go uspokoić - 754 6 | gniewa się?~- A udało mi się go uspokoić - odparł zadowolony 755 6 | jak spod ziemi, zjawił się Mateusz.~- Wielmożny pan - 756 6 | Wielmożny pan - odezwał się lokaj pomagając mu ubrać 757 6 | lokaj pomagając mu ubrać się -wielmożny pan kupił nasz 758 6 | kupiec. - Moja kareta została się w Warszawie, a tu mam tak 759 6 | mi nie wypada popisywać się z nim.~Po tych słowach wyszedł 760 6 | kolacji. Po kolacji wzięto się znowu do polki, walca, mazura 761 6 | końca. Na wschodzie ukazał się blady świt, w chatach zapłonęły 762 6 | szepcząc pacierz powlókł się przez wrota. Czasem spoglądał 763 6 | jak to długo i wesoło bawi się państwo we dworze.~Patrzył 764 6 | zabawy!... -szepnął. - Zmęczą się, nie wyśpią jak należy i 765 6 | usłyszał rozmowę. Posunął się w tamtą stronę kilka kroków 766 6 | Ślimak przypatrywał im się zdumiony.~- Co wy się tak 767 6 | im się zdumiony.~- Co wy się tak wypytujecie o moją chudobę?... - 768 6 | to nam sprzedaj - odezwał się brodaty.~- Zaczekaj, Fryc - 769 6 | Widzicie, gospodarzu -zwrócił się do chłopa - my dziś kupiliśmy 770 6 | Herr Jesus!... - rzucił się brodaty. - Ojciec z niewyspania 771 6 | zdziwiony chłop oglądając się za siebie. -Grunt?-..~Chwilę 772 6 | Grunt?-..~Chwilę wahał się nie wiedząc, co odpowiedzieć, 773 6 | czasu pańszczyzny, i to się nazywała nasza zagroda. 774 6 | podpisy i pieczęcie, jak się należy, zatem... Zatem - 775 6 | głosem, brodacz odwrócił się do chłopa bokiem i gwizdał 776 6 | prawa.~- Ale możemy umówić się z dobrej woli. Chłop pomyślał 777 6 | pomyślał i nagle zaśmiał się.~- Takiście starzy - rzekł - 778 6 | Cha! cha!... - roześmiał się brodacz. - Chłop, widzę, 779 6 | Boga chwalimy, więc po co się kłócić?... Ja, widzisz, 780 6 | gospodarzu, mam syna, co się zna na młynarstwie - i - 781 6 | miał wiatrak, to on weźmie się do roboty, ożeni się, ustatkuje 782 6 | weźmie się do roboty, ożeni się, ustatkuje i ja będę na 783 6 | Stary człowiek skrzywił się, jakby mu się na płacz zbierało. 784 6 | człowiek skrzywił się, jakby mu się na płacz zbierało. Pociągnął 785 6 | wzruszenia:~- Czegoście się tak zawzięli na mnie, gospodarzu? 786 6 | Widzicie, moi synowie kłócą się ze sobą. Jeden lubi rolę, 787 6 | więc... Nie spierajcie się ze mną...~- Albo wy nie 788 6 | kominie gospodyni przeżegnała się łyżką.~- W imię Ojca!..-. 789 6 | światło poranku plątało się z czerwonym blaskiem ognia 790 6 | jest? - powtórzył - także się pyta, mądra!... Albo nie 791 6 | głosem. - Przecie będzie się im płacić czynsz tak samo 792 6 | szepnął mąż.~Kobieta ujęła się pod boki i stopniowo podnosząc 793 6 | łąkę, no, to i co? Będzie się im wpędzać bydło w szkodę, 794 6 | Niemiec ma rozum, nie bój się. On dozorem i procesami 795 6 | sprzedają, a Niemiec, jak się na pańskim osiedli, nie 796 6 | gadasz, Józek, zastanów się!... Tak źle i tak niedobrze, 797 6 | zdychać z głodu albo krów się wyzbędę?... A może myślisz, 798 6 | schowali, jeszcze wykopię się spod ziemi i nie dam zrobić 799 6 | Nie! Co tu siedzisz, co się patrzysz na mnie jak baran?... - 800 6 | śniadanie i idź do dworu. Spytaj się, czy pan naprawdę sprzedał 801 6 | odparła zwracając się do komina. - Żyliśmy dotąd 802 6 | będziemy.~Chłop podniósł się z ławy.~- No, kiedy tak - 803 6 | energii istotnie zalewała się łzami.~- Jakże nie mam płakać - 804 6 | Głuptas - odparł nachmurzając się. - Pójdę zara do dziedzica 805 6 | garnków pilnuj, a do mnie się nie wtrącaj, kiedyś baba!~- 806 6 | pięścią w stół, podniósł się pył w izbie.~- Chorobę wykurzą, 807 6 | krzyknął. - Nie ruszę się z tela, żebym miał paść 808 6 | Dawaj śniadanie. Takem się zawziął na te psiekrwie, 809 6 | światła, jaskrawo odbiły się od zwierciadeł, od złoconych 810 6 | mebli, i - rozpierzchły się po ogromnym pokoju. Przy 811 6 | płomienie świec i lamp stały się żółte i mętne. Twarze dam 812 6 | zmiętych sukniach ukazały się dziury i strzępy. Ze złotolitych 813 6 | bogaty aksamit zamienił się na wytarty manczester, bobrowe 814 6 | Na środku sali uwijało się już tylko trzy pary, potem 815 6 | niektórych lamp wydobywały się gęste dymy.~- Może państwo 816 6 | na herbatę?... - odezwał się gospodarz schrypniętym głosem.~- 817 6 | Po tych słowach podniosły się z kanap i fotelów najprzód 818 6 | opuszczać salon owijając się w atłasowe zarzutki i odwracając 819 6 | chwilę w salonie zrobiło się pusto, a w dalszych pokojach 820 6 | pokojach gwarno; potem rozległy się na podwórzu głosy męskie, 821 6 | ucichło. Muzyka już wyniosła się z alkowy; zostało po niej 822 6 | lokaj.~Dziedzic zawrócił się i wyszedł. Minął sień, minął 823 6 | przed drzwiami znajdującymi się na końcu korytarzyka i zapytał:~- 824 6 | odrzuciła w tył i zdawała się usypiać. Dziedzic upadł 825 6 | fotel i rzekł:~- No, udała się zabawa... Aaa!...~- Bardzo 826 6 | przedrzemał i znowu odezwał się:~- Wiesz, sprzedałem majątek.~- 827 6 | już wszyscy porozchodzili się?~- Już pewnie śpią. Aaa!... 828 6 | przyjdź tu.~- Kiedy tak mi się nie chce... Aaa...~- Hirszgold?... 829 7 | opuścili wieś przenosząc się do Warszawy. Miejsce ich 830 7 | funty, proboszcz zaopatrzył się w amerykańskie organy, ogrodowe 831 7 | a Orzechowskiemu dostał się za trzy ruble wielki sztych 832 7 | do której nabywca modlił się z rodziną. Posadzki wyjechały 833 7 | miejsce do św. Jana, wałęsała się z kąta w kąt próżnując. 834 7 | stojący od wieków. Zdawało mu się, że nad wsią i doliną, gdzie 835 7 | i doliną, gdzie urodził się i wychował i gdzie na wieki 836 7 | cichym kątem świata zwiesza się niewidzialna chmura, z której 837 7 | jak wojsko. Roztarasowali się we dworze, wygnali służbę 838 7 | ten dzień po dniu dzielił się na pojedyncze odgłosy, jakby 839 7 | siekier i chrzęst walącego się drzewa. Las jakby zniżał 840 7 | drzewa. Las jakby zniżał się, na jego falistym konturze 841 7 | falistym konturze ukazywały się coraz to nowe zęby, w oczach 842 7 | stuletniej korze ześlizgiwały się wstęgi piorunów. Zapatrzony 843 7 | nie dostrzegł kręcących się u stóp jego robaków, a ciosy 844 7 | ostatniej chwili, że to świat się obalił i że na tak niepewnym 845 7 | zeschłej gałęzi powiesił się kiedyś nieszczęsny Szymon 846 7 | Zdruzgoczę was!..." i obalił się na ziemię.~Sosna, w której 847 7 | w której dziupli kryła się para wiewiórek, widząc powszechne 848 7 | powszechne zniszczenie cieszyła się nadzieją, że uniknie złego 849 7 | dlatego, że żaden nie dał się ruszyć z miejsca, a po drugie, 850 7 | potrzebne. Zresztą tułało się między ludźmi podanie, że 851 7 | ognisko, zmęczony rata j kładł się na południowy spoczynek 852 7 | skarbów. Gorszego nic im się nie zdarzyło.~Dziś przecie 853 7 | kanonada, której huk rozchodził się po najdalszych krańcach 854 7 | że nawet skała nie oprze się Niemcowi.~- Twardy naród 855 7 | mruknął Ślimak przypatrując się podruzgotanym olbrzymom.~ 856 7 | skrzypienie z wolna toczących się wozów i głośna rozmowa ludzi.~ 857 7 | odstępach między wozami uwijały się niewielkie gromadki świń. 858 7 | świń. Na samym końcu toczył się wózek, mało co większy od 859 7 | dumał. - Ni, Cygany noszą się czerwono, a ci granatowo 860 7 | lasu nie ma?..."~Tak bił się chłop z myślami, a raczej 861 7 | przetarł oczy. Może rozpłynęli się w dziennym świetle, a może 862 7 | Znowu spoza góry wychyliły się łby końskie, granatowe kaszkiety 863 7 | narodu?...~Ślimak obejrzał się. W chatach, po drugiej strome 864 7 | podwórkach nikt nie ruszał się i zapewne nikt by nie wybiegł 865 7 | świnie kwicząc potykały się. Tylko ludzie byli kontenci, 866 7 | ludzie byli kontenci, śmieli się, krzyczeli z wozu do wozu 867 7 | pacierze po nich ukazał się wózek, ciągniony przez psa 868 7 | mężczyzna z trudnością podniósł się na wózku i usiadł, a kobieta 869 7 | Zeszedł z pagórka i zbliżył się do podróżnych.~- Skądeście, 870 7 | chory?~-Jo.~Chłop zamyślił się.~- To niby on po proszonym 871 7 | nie mam co szyć, wynajmuję się do roboty w polu.~Ślimak 872 7 | kobieta.~- My Niemcy - odezwał się po raz pierwszy człowiek 873 7 | wyszła z chaty i zbliżyła się do wrót Ślimakowa z Jędrkiem.~- 874 7 | zawołał Jędrek.~- Przypatrz no się - rzekł do niego Ślimak - 875 7 | takiej drodze? -zwrócił się Ślimak do podróżnej.~- Ja 876 7 | ale ojciec może napiłby się mleka.~- Biegaj, Jędrek, 877 7 | Bez obrazy - odezwała się Ślimakowa - ale wy, Niemce, 878 7 | okładają człowieka...~Zakaszlał się, trochę odpoczął i mówił 879 7 | jeszcze chce tak żyć, jak jemu się podoba, a nie tak, jak inni 880 7 | złego - półgłosem odezwała się Ślimakowa.~- Co my wam możemy 881 7 | na piersi i przypatrywał się swoim wychudłym rękom. Po 882 7 | wytumanić ode mnie -odezwał się Ślimak.~- Ale... hale!... - 883 7 | jakiś brodaty, a łakomią się na oto górę. Mówią, że 884 7 | Hamer - półgłosem odezwała się podróżna patrząc na ojca.~- 885 7 | Bug, gdzie ziemia kupuje się po trzydzieści rubli morgę, 886 7 | gdzie wśród ugoru rozłożył się tabor kolonistów.~- Jedźmy, 887 7 | powtórzył chory. - A co się wam należy za mleko? - spytał 888 7 | Ślimakowie. Chory znowu układł się na wózku postękując, podróżna 889 7 | rękę, duży pies podniósł się z ziemi i otrząsnął na znak, 890 7 | Wózek z wolna potoczył się ku taborowi.~- Dziwny naród 891 7 | naród te Niemce - odezwał się Ślimak do żony. - On taki 892 7 | ich. Niemcy nie wydawali się im już tak strasznymi jak 893 7 | kartofle, a Ślimak wymknął się za nim.~- Miałeś przecie 894 7 | sobą zatrzasnął, gdyż lękał się, aby go nie zawróciła kobieta.~ 895 7 | w oczach niewiasty wydać się jak najmniejszym i chyłkiem 896 7 | najmniejszym i chyłkiem wdrapał się na wzgórze, gdzie właśnie 897 7 | skończę, dom ci fajkę i się nią pocieszysz, a przynomni 898 7 | konie, a zewnątrz kręcą się ludzie. Ten wydobywa przenośny 899 7 | mają kupę hołoty! - odezwał się Ślimak. - Z całej wsi nie 900 7 | wciąż pali fajkę i dziwi się. Uroki czy co?... Wczoraj 901 7 | handluje, bo koło niego ciśnie się tłum kobiet i wyciąga ręce: 902 7 | huśtają płachty. Już znalazł się i konował, który ogląda 903 7 | na niebie słońce podnosi się coraz wyżej.~Ślimak odwrócił 904 7 | coraz wyżej.~Ślimak odwrócił się do Owczarza.~- Miarkujesz 905 7 | niż z tela, a od nas idzie się po chrust na pół dnia. Te 906 7 | Te ci zasię pary uwinęły się we dwa pacierze.~- Oho-ho!... - 907 7 | wypito.~- Albo przypatrz ty się - mówi Ślimak - jak ony 908 7 | gromadą; ale każdy krząta się sam za siebie, ino częściej 909 7 | psiekrwie tak jakosik zwijają się, jakby jeden naglenia drugiego. 910 7 | żebyś kończył. Ino przypatrz się im i sam powiedz.~Dopalającą 911 7 | sam powiedz.~Dopalającą się fajkę oddał Owczarzowi i 912 7 | chłopa, na gościńcu ukazała się bryczka, a w niej dwu dawno 913 7 | budynki. Raz nawet zwrócili się do niego mówiąc po polsku:~- 914 7 | głupi wi, co ćlowiek wyśpi się byle jak, ale stworzenie 915 7 | Gdy zaś koloniści zmęczyli się krzykiem, zabrał głos młodszy 916 7 | poszli w stronę obozu.~- Jak się macie, gospodarzu! - zawołał 917 7 | Ślimak dodając półgłosem: - A się hycle na mnie zajedli!...~ 918 7 | zajedli!...~Bryczka potoczyła się dalej. Chłop popatrzył za 919 7 | nas ludzie jak pogniewają się, to już nie wysłucha jeden 920 7 | drugiego; te zaś, pary, choć się gniewają, to zawdy jeden 921 7 | chcą gruntu pozbawić? Bój się ty Boga, Józek...~- Co mi 922 7 | wiem. A do rozboju przecie się nie wezmą.~- Kto ich wie - 923 7 | oj, nie!... Przypatrz ty się - dodał po chwili - jaka 924 7 | olbrzym nie powstydziłby się nosić na palcu, a baba wypiwszy 925 7 | Grzybowi i Orzechowskiemu, uda się kupić ze śtyry albo i z 926 7 | przecie Pawlinką uczyła się przy dziedziczce haftu i 927 7 | grunt, no i sprowadzili się dziś na stałe. Jak ci to 928 7 | zobaczy mój Grzyb, jak ci się nie weźmie targać za kudły, 929 7 | długo posiedzą, bo oni kłócą się z Hamerem i pewnie go opuszczą." 930 7 | między Niemcami zrobiła się zgoda.~Grzyb, tak wam mówię, 931 7 | Grzyb, tak wam mówię, zajadł się, że posiniał na gębie i 932 7 | Kiej w porę nie zmądrzył się na kupno, to już dzisia 933 7 | Oszołomiona wódką baba zataczała się na ławie.~- Nie da im rady?... - 934 7 | odparł chłop. - Wysługuje się Żydowi, to myśli, że on 935 7 | Niemców. Ludzie już skryli się w płóciennych budach, a 936 7 | i tylko tabun koni pasł się na łączce niedaleko jaru. 937 7 | koń zarżał albo rozległo się wołanie zmorzonego wartownika.~ 938 7 | wrócił do chaty. Rzucił się na posłanie, ale nie mógł 939 7 | sam na odludziu potrafi się oprzeć tylu Niemcom?~"Napaść 940 7 | spalić!" - dumał przewracając się z boku na bok.~Wtem, około 941 7 | daleka huk wystrzału. Zerwał się. Strzelono po raz drugi. 942 7 | Owczarza. Za wodą rozlegały się krzyki, klątwy i tętent 943 7 | Stopniowo hałas uspokoił się, lecz w taborze nie spano 944 7 | dzień Ślimak dowiedział się od kolonistów, że jacyś 945 7 | że jacyś ludzie zakradli się do ich stadniny. Chłop zdziwił 946 7 | stadniny. Chłop zdziwił się.~- O takiej sztuce - rzekł - 947 7 | zaśpiemy! - dodał śmiejąc się.~Wieść o napadzie na tabor 948 7 | dodatkami. Mówiono, że utworzyła się banda koniokradów, którzy 949 7 | on miarkuje, podkradali się dwaj ludzie, niegdyś dworscy, 950 7 | widząc, że kwestia staje się drażliwą, wyprowadził wachmistrza 951 7 | kolonistów wachmistrz udał się do dworu, gdzie piegowaty 952 7 | Hirszgolda tak ucieszył się jego widokiem, że postawił 953 7 | nie zmrużyłem oka, tyłkom się bał, że i mnie napadną.~- 954 7 | teraz?~- Tych, co kręcą się koło lasu?... Czasem bywa 955 7 | zwykle osiemdziesiąt. Jak się trafi.~- Paszporty w porządku?~ 956 7 | na wózek rzekł:~- Niech się pan dobrze pilnuje, bo jak 957 7 | pilnuje, bo jak raz zaczęło się we wsi złodziejstwo, to 958 7 | Ślimakowa. Wachmistrz rozejrzał się po izbie.~- Wasz jest? - 959 7 | jest? - spytał.~- Gdzież by się zaś podział? Biegaj, Jędrek, 960 7 | Ślimak, a kobieta zajęła się wypełnieniem zleceń.~- Nie 961 7 | odpoczął, wreszcie zabrał się do wyjazdu.~- Wy tu, za 962 7 | najpiękniejszej izby chwaląc się, że ma w porządku wszystkie 963 7 | przecie nic takiego nigdy się nie trafiało.~Wachmistrz 964 7 | i Jasiek Rogacz kręcili się koło koni.~Josel skrzywił 965 7 | koło koni.~Josel skrzywił się i przymknął oczy.~- Jak 966 7 | przymknął oczy.~- Jak oni mogli się kręcić - odpowiedział - 967 7 | Ale oni mogli wymknąć się od was w nocy - zauważył 968 7 | zauważył wachmistrz.~- Może się i wymknęli. Chociaż u mnie 969 7 | domu. W drodze zdrzemnął się, a w tym półśnie, pół jawie 970 7 | pół jawie wciąż snuły mu się przed oczyma postacie Kuby 971 7 | jakby za chmurą ukazywała mu się junacka twarz Jaśka Grzyba 972 7 | wachmistrz nagle budził się i przerażony spoglądał dokoła. 973 7 | co do stałego osiedlenia się Niemców na dworskich gruntach. 974 7 | zapłacili. Mówiono, że kłócą się z Hamerami, a oni się pogodzili. 975 7 | kłócą się z Hamerami, a oni się pogodzili. Przypuszczano, 976 7 | Przypuszczano, że zlękną się złodziejów, którzy zakradli 977 7 | złodziejów, którzy zakradli się do ich koni, lecz Niemcy, 978 7 | lecz Niemcy, zamiast bać się, sami nastraszyli złodziejów.~- 979 7 | bo jakoś nie widać, żeby się budowali. Nawet gruntów 980 7 | bo już bym chciał, żeby się nasze dzieci pobrały i żeby 981 7 | dzieci pobrały i żeby mi się ustatkował ten kondel Jasiek.~- 982 7 | Grzyb smutnie zamyślił się.~- Gadacie, kumie - rzekł - 983 7 | domu nie przenocuje, a jak się zdarzy, bez tydzień go nie 984 7 | nie widzę!...~Pożegnali się gospodarze i każdy legł 985 7 | parasol albo przenosząc się na nowe miejsce, ssał okrutnymi 986 7 | Chłopi z daleka przypatrywali się tym manewrom milcząc. A 987 7 | A czwartego dnia odezwał się Wiśniewski:~- Psiakrew, 988 7 | nich konie i rozjechali się na trzy strony świata. " 989 7 | przygotowaniach jednego dnia zrobił się ruch w taborze. Od strony 990 7 | odległości za tymi wlokła się zbita gromada kobiet, dzieci 991 7 | Trzy te partie zebrały się przy wzgórzu, gdzie stał 992 7 | Ślimak - bo po cóż by zbiegło się tyle rzemieślniczego narodu?~ 993 7 | i mularze. Hamer ukłonił się, wziął w rękę drugi kołek 994 7 | kapelusz, Ślimakowa przeżegnała się, a pokorny Owczarz ukląkł 995 7 | pierwej porządku, posuwała się gromada śpiewając dalej:~ 996 7 | nieba. ~Kto on? - pytasz się, ~Jezus Chrystus się zwie, ~ 997 7 | pytasz się, ~Jezus Chrystus się zwie, ~Pan Bóg Zebaot;~On 998 7 | zdumieni przysłuchiwali się tej melodii, nie znanej 999 7 | w ich kościele, wydawała się ona pieśnią jakiejś triumfującej 1000 7 | gdzie dotychczas rozlegał się wielki jęk:~Przed oczy Twoje, ~


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2048

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License