1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2048
Rozdzial
1501 9 | pierwszej chwili zdawało mu się, że zagorzał.~Teraz został
1502 9 | odchylił powieki i przekonał się, że bije go - Ślimak. Chłop
1503 9 | głąb stajni. Zdawało mu się, że w niej czegoś brak.
1504 9 | przez całą noc nie ruszyłem się z tela... Chyba cosik mi
1505 9 | z tela... Chyba cosik mi się stało, bom jest chory...~
1506 9 | jest chory...~I zatoczył się, aż musiał uchwycić ręką
1507 9 | skarze! - mówił Owczarz bijąc się w piersi. I rozpłakał się.~
1508 9 | się w piersi. I rozpłakał się.~W tej chwili zza stodół
1509 9 | stajni.~- A dyć i temu coś się stało - odparł Ślimak -
1510 9 | zdechnie!~Jędrek obejrzał się za kamieniem chcąc rzucić
1511 9 | rodzice. Przypatrzywszy się lepiej parobkowi, dostrzegli
1512 9 | Ślimak, zamiast ulitować się, znowu wpadł w gniew.~-
1513 9 | czym ja pijany, ale kiedym się upił, jeszcze lepiej pilnować...
1514 9 | jęknął Owczarz. Zsunął się z progu i upadł do nóg Ślimakowi.~-
1515 9 | jego wzrastał. Chłop trząsł się, ściskał pięści i wołał:~-
1516 9 | pięści i wołał:~- Co ja się wreszcie mam frasować! Zgubiłeś
1517 9 | ale bez koni na oczy mi się nie pokazuj, bo moja śmierć
1518 9 | masz wracać bez koni, to się lepiej powieś, byłeś mi
1519 9 | mruknął Ślimak i odwrócił się idąc do chaty~- A skrzynkę
1520 9 | rzekł Jędrek.~- Wypłacił się nam za nasze dobre serce! -
1521 9 | został sam, powoli gotując się do drogi. Ubrał znajdę w
1522 9 | w płachtę. Sam przepasał się pasem i wyszukał na dziedzińcu
1523 9 | wyrozumieć położenie. Nie gniewał się na Ślimaka, że go pobił
1524 9 | gospodarz miał rację; nie lękał się, że od tej chwili nie ma
1525 9 | go nigdy. Nie troszczył się o przyszłość dla siebie
1526 9 | pomagali sobie, rozweselali się w samotności, i oto dziś -
1527 9 | na to...~Maćkowi zdawało się, że słyszy ich rżenie. Zmiarkowały
1528 9 | za stodoły. Nie obejrzał się na chatę; napatrzy się,
1529 9 | obejrzał się na chatę; napatrzy się, kiedy powróci z końmi.~
1530 9 | osłabiony, bo w nim już ocknęła się chłopska zawziętość. Żebyście
1531 9 | świata; żebyście wkopali się w ziemię, on rękami wykopie
1532 9 | pokorą będzie naprzykrzać się świętym, aż rozbiegną się
1533 9 | się świętym, aż rozbiegną się po niebie i konie mu wydadzą.~
1534 9 | wędrówki. Tu Kasztan potknął się, tu spłoszony Wojtek zeskoczył
1535 9 | szlachcic nie powstydziłby się jechać w takich na polowanie...~
1536 9 | odciskami kopyt znalazł się Maciek niedaleko wsi, gdzie
1537 9 | kominie. Grochowski przeciągał się i ziewał albo zaciśniętą
1538 9 | albo zaciśniętą pięścią bił się w łeb krzywiąc się tak brzydko,
1539 9 | pięścią bił się w łeb krzywiąc się tak brzydko, jakby mu owo
1540 9 | godzinę szeptali. Okazało się, że Grochowski od dawna
1541 9 | wszystkich odkryć. I konie się znajdą, niech cię o to głowa
1542 9 | kiedy Maciek począł żegnać się odchodząc. Grochowski napomknął,
1543 9 | izbie, ale żona jego tak się obruszyła, iż umilknął.
1544 9 | bałamutnie. Z początku oddalał się od gościńca, potem zbliżył
1545 9 | gościńca, potem zbliżył się do niego, znowu oddalał,
1546 9 | szukał tym pilniej, lękając się, aby nie zatarło śladów.
1547 9 | nawet nie zważał, że robi się ciemno, a śnieg sypie coraz
1548 9 | na krótko, bo zdawało mu się, że słyszy rżenie Kasztanka.
1549 9 | Kasztanka. Raz nawet odezwało się coś tak głośno (może w jego
1550 9 | wyraźniej rżało; więc wdzierał się na wzgórza, zsuwał z drugiej
1551 9 | drugiej strony, mocował się z zatrzymującymi go krzakami,
1552 9 | krzakami, padał, podnosił się i szedł, wciąż szedł za
1553 9 | Z wielkim trudem wdrapał się na wzgórze, aby rozpoznać
1554 9 | wzgórza. Tu - wydało mu się zbyt spadzisto, tam było
1555 9 | po pas; inaczej zabiłby się razem z dzieckiem.~Przestraszona
1556 9 | droga! - mruknął i skierował się w inny korytarz wąwozów.
1557 9 | Wytężył ucho, bo zdawało mu się, że słyszy szmer. To krzaki
1558 9 | głową. Tam w górze zerwał się wiatr i naganiał chmurę
1559 9 | wierzchołkach wzgórz chłop cieszył się, że go zawiejka nie spotkała
1560 9 | zmęczyło go, więc zbliżył się do jakiegoś urwiska i oparł
1561 9 | jakiegoś urwiska i oparł się plecami o glinianą ścianę.~
1562 9 | ścianę.~Punkt ten zdawał mu się wybornym. Był trochę wzniesiony
1563 9 | zalet tego miejsca, gdy mu się raz nogi obsunęły, poczuł
1564 9 | na mrozie to ino spać się nie godzi i ligać, ale siedzieć
1565 9 | dosięgał, a nawet zdawało się, że jest trochę cieplej
1566 9 | przyjemność. Aż uśmiechał się czując, że figlarny owad
1567 9 | bynajmniej nie pytał: skąd się mrówki wzięły? Wiedział
1568 9 | nie zaspać, nie kładzie się, lecz siedzi na pieńku.~
1569 9 | dziedzińcu. Maciek tuli się do ściany i ściska swój
1570 9 | szumi... Owczarz roześmiał się i pomyślał, że już teraz
1571 9 | zdrzemnąć spokojnie. Poprawił się na siedzeniu, wtulił się
1572 9 | się na siedzeniu, wtulił się w kąt i obu rękoma przycisnął
1573 9 | znużony. Potem zaraz obudzi się, bo ma coś robić; ale co?...~"
1574 9 | chmury i na niebie ukazał się skrawek księżyca. Mdły jego
1575 9 | ale chłop - nie ruszył się. Wkrótce księżyc schował
1576 9 | Wkrótce księżyc schował się za wzgórza, nadciągnęły
1577 9 | śniegiem, ale Maciek jeszcze się nie ruszył. Siedział we
1578 9 | Maciek i teraz nie ruszył się. Zdawało się, że zdziwiony
1579 9 | nie ruszył się. Zdawało się, że zdziwiony patrzy na
1580 9 | na plancie kolei ukazał się dróżnik. Spostrzegł chłopa,
1581 9 | zbiegł z nasypu i zbliżył się do siedzącego. Obszedł go
1582 9 | Hej! hej! ociec, czyście się upili?..." -a nareszcie,
1583 9 | na ustach dziecka szkliła się zamarznięta ślina.~Dróżnikowi
1584 9 | widząc, że jest sam, zwrócił się i począł pędem uciekać w
1585 9 | widniały wesoło ścielące się po niebie dymy tej wsi,
1586 9 | przed kancelarią zebrała się garść bab i chłopów, paru
1587 9 | który od razu domyślił się, kto to zmarzł z dzieckiem,
1588 9 | Słuchając ludzie żegnali się, baby jęczały, nawet Żydki
1589 9 | sześciogroszowe cygaro i uśmiechał się. Trzymał ręce w kieszeniach
1590 9 | dymił cygarem i uśmiechał się. Chłopi patrzyli na niego
1591 9 | nieboraków na taki ziąb - odezwał się wójt, uważnie obejrzawszy
1592 9 | zaszemrały baby.~- No, zeźlił się, bo mu konie ukradli - wtrącił
1593 9 | jeden z chłopów.~- Konie mu się i tak nie wrócą, a co dwie
1594 9 | z bab.~- Od Niemców tego się nauczył! - dodała druga.~-
1595 9 | markotniej, więc odezwał się:~- I... nie tyle go ta Ślimak
1596 9 | wygnał, ile on sam rwał się, żeby wytropić złodziejów,
1597 9 | Tak będzie z każdym, co się nadto za koniarzami ugania.
1598 9 | że przyjdzie - upierał się Grochowski.~- Nie gadajcie
1599 9 | kiedy okradną - zaśmiał się Jasiek.~- Może i okradną,
1600 9 | nieboszczyków, a wójt krzywił się, jakby pieprz gryzł. Wreszcie
1601 9 | gryzł. Wreszcie odezwał się wskazując na sanie:~- Trza
1602 9 | Jedź, stójka - zwrócił się do właściciela sani - a
1603 9 | Pierwszy raz zdarzyło mi się, żeby w gminie tak zamarzli...~
1604 9 | Właściciel sani poskrobał się w głowę, ale musiał słuchać -
1605 9 | piechotą i nie bardzo oglądając się na swoich pasażerów. Wraz
1606 9 | opiece Owczarza Zośka dostała się do więzienia. Za co? - jej
1607 9 | wędrówkach tych Zośka zachowywała się całkiem obojętnie. Tylko
1608 9 | pierwszych dni troszczyła się: czy dostanie robotę? Następnie
1609 9 | jedno.~Niekiedy budziła się w niej tęsknota do swobody
1610 9 | tydzień, drugi raz chciała się obwiesić na chustce, a za
1611 9 | podkasała sukmanę, wysunęła się przed swoich dozorców i
1612 9 | lecisz?" Wówczas zatrzymywała się i stała jak słup na gościńcu,
1613 9 | Zośki i jej dozorców ukazał się konny strażnik, a za nim
1614 9 | sołtys. - Zośka! -zwrócił się do konwojowanej - a dyć
1615 9 | Owczarzem!~Zośka zbliżywszy się do sani poczęła zrazu obojętnie
1616 9 | zrazu obojętnie przypatrywać się zwłokom. Powoli jednak spojrzenie
1617 9 | dziewucha!.... Patrzajta się!... Moja dziewucha, no -
1618 9 | kiwając głowami przysłuchiwali się gadaniu Zośki. Wreszcie
1619 9 | Zośki. Wreszcie odezwał się sołtys:~- Trza nam w drogę,
1620 9 | dziewucha! - zawołała Zośka rwąc się na sanki.~- Co z tego, że
1621 9 | krzyczeć Zośka trzymając się oburącz sani.~Konie nagle
1622 9 | na śnieg; ale schwyciła się płozów i sanie pociągnęły
1623 9 | ruszyły. Chciała podnieść się i biec za dzieckiem, ale
1624 9 | krzyczała Zośka wyrywając się dozorcom.~W miarę jednak
1625 9 | W miarę jednak oddalania się sani głos jej cichnął, sina
1626 9 | przygasły.~W końcu uspokoiła się i wpadła w zwykłą apatię.
1627 9 | odjeżdżających ucichnął, podniosła się ze śniegu i obojętna, jak
1628 9 | obaj umilkli przysłuchując się skrzypiącemu pod nogami
1629 10| Wróciwszy do izby ciskał się tak, że pieniek obalił.
1630 10| ten wlazł pod ławę i krwią się zalał.~Chłop mimo to jeszcze
1631 10| czekając, rychło odezwie się żona, ażeby i ją skatować.
1632 10| milczała, niekiedy chwytając się ręką za okap komina, jakby
1633 10| jakby jej sił brakło.~- Co się taczasz?... - mruknął chłop. -
1634 10| żona. Ślimak zastanowił się i przepasał rzemień.~- Cóż
1635 10| że kobieta ani odezwała się za ciężko pobitym Jędrkiem.
1636 10| jedząc obiadu.~Zdawało mu się, że tu, u jego nóg, leżą
1637 10| konie ukradli; więc rzucał się jak wściekły, aż mu drzazgi
1638 10| wylatywały nad głowę rozsypując się po dziedzińcu.~Nareszcie
1639 10| powtórzyła. Ciężko podniosła się z pościeli i z niemałym
1640 10| Ślimak, z uwagą przypatrując się żonie.~- Zgrzałaś się wczoraj
1641 10| przypatrując się żonie.~- Zgrzałaś się wczoraj w karczmie, potem
1642 10| opryskliwie. Może nawet lepiej jej się zrobiło, bo odegrzała obiad
1643 10| płakał, że Ślimakowi zrobiło się przykro. Matka jednak nie
1644 10| krzyża. Mimo to krzątała się, ale Ślimak po oczach jej
1645 10| chwila milczenia.~- Nic się nie pytacie?... - odezwał
1646 10| nie pytacie?... - odezwał się Żyd.~- Co ja się mam pytać?... -
1647 10| odezwał się Żyd.~- Co ja się mam pytać?... - odparł Ślimak
1648 10| Na drugi raz nie będzie się bił. W izbie znowu zaległo
1649 10| na niego czując, że budzi się w nim niepokój. Nareszcie
1650 10| Nareszcie zebrawszy siły zapytał się szorstko:~- Macie jeszcze
1651 10| śmierć...~Ślimak uniósł się na ławie, jakby chcąc rzucić
1652 10| ławie, jakby chcąc rzucić się na Josela, ale opadł i oparł
1653 10| Josela, ale opadł i oparł się o ścianę. Gorąco go oblało,
1654 10| go oblało, potem nogi mu się zatrzęsły, a potem było
1655 10| wypędzili...~Chłop podniósł się gniewny.~- Uu!... już tak
1656 10| tak szczekacie, Joselu, że się kurzy za wami... Zmarzł!...
1657 10| wzruszył ramionami i cofając się do drzwi odparł:~- Wierzcie,
1658 10| Zamknął drzwi izby, potrącił się o coś w sieni i wyszedł
1659 10| aż do mostu.~Otrząsnął się, spojrzał po izbie i z drugiego
1660 10| kościele co roku. I zdawało mu się, że słyszy jego zmęczony
1661 10| klamkę drzwi, nagle - cofnął się. Bał się wyjrzeć na podwórko...~
1662 10| nagle - cofnął się. Bał się wyjrzeć na podwórko...~Powoli
1663 10| i gdy zapadł mrok, spać się położył. Żonę znowu porwały
1664 10| miarą nie mogło pomieścić mu się w głowie, żeby Owczarz z
1665 10| opowiadał o tym żonie dziwiąc się bezczelności szynkarza i
1666 10| milcząc zaczął odziewać się w półkożuszek i nową sukmanę.~-
1667 10| Ale, ale... - odezwał się. - A słyszeliśta, sołtysie,
1668 10| gościńca między jary. Upił się czy co i nieborak zginął
1669 10| już był gotów i żegnając się z rodzicami kolejno obejmował
1670 10| Ślimakowi łzy zakręciły się w oczach. Ścisnął syna za
1671 10| opiece boskiej. Zdziwił się jednak bez miary widząc,
1672 10| mu na piersi. Zdawało mu się, że drzemie, to znowu, że
1673 10| oczy.~Ślimak wstrząsnął się. Nie, na tym polu nie ma
1674 10| dokuczliwą. Chłop podniósł się z ławy, przeciągnął, aż
1675 10| stawach zatrzeszczało, i wziął się do mycia kuchennych statków.~-
1676 10| padnie na człowieka, a musi się nie dawać?~Uwaga ta orzeźwiła
1677 10| orzeźwiła go i zaczął kręcić się około domu. Świniom wyniósł
1678 10| podobnego, że zdawało mu się, iż odmłodniał - i nabrał
1679 10| zapadającego mroku Ślimak robił się posępniejszy.~Najbardziej
1680 10| powale i gryźć. Im robiło się ciemniej, tym chłop widział
1681 10| zaczął rachunek:~- Utopił mi się Stasiek, to jeden... Niemce
1682 10| Panie!...~Nagle chwycił się oburącz za włosy i zaczął
1683 10| trwogi. Nigdy jeszcze tak się nie bał, nigdy, choć parę
1684 10| domu, Ślimak poznał i uląkł się niemieckiej potęgi... Toż
1685 10| orzą trochę szerzej, modlą się, uczą dzieci. Nawet ich
1686 10| sąsiedztwem. Jak dym wydobywa się z cegielni, i suszy zioła,
1687 10| wpadli w nędzę albo rozpili się, albo nawet kradną?...~I
1688 10| pierwszy raz, wymknęło się z ust Ślimaka desperackie
1689 10| Nowa ta myśl wydała mu się tak wstrętną, że i od niej
1690 10| wstrętną, że i od niej chciał się uwolnić. Zajrzał do żony -
1691 10| Zajrzał do żony - zdaje się, że śpi. Dorzucił łuczywa
1692 10| potem począł przysłuchiwać się szczurom gryzącym powałę.
1693 10| Wtem na podwórku rozległy się kroki. Chłop wyprostował
1694 10| kroki. Chłop wyprostował się i czekał. "Jędrek?... -
1695 10| drzwi w sieni, zamknęły się i jakaś, widocznie cudza,
1696 10| myślał chłop. Nagle cofnął się przerażony; w głowie mu
1697 10| przerażony; w głowie mu się zakręciło. Na progu izby
1698 10| wreszcie Zośka odezwała się:~- Niech będzie pochwalony...~
1699 10| zziębnięte ręce zwróciwszy się do ognia.~Ślimakowi mieszały
1700 10| ognia.~Ślimakowi mieszały się wyobrażenia Owczarza, sieroty
1701 10| tamtego świata.~- Skądżeś się tu wzięła? - spytał stłumionym
1702 10| kominie zaczęła oblizywać się jak pies.~- Chcesz jeść? -
1703 10| apetytem, nie wypytując się o nic więcej.~"Wie, czy
1704 10| nabrał otuchy. Nagle spytała się:~- Przenocujeta mnie?~Chłopa
1705 10| gdy tak myślał, trwożąc się w sercu, izbę znowu zaległa
1706 10| ciężar niepokoju. Zdawało mu się, że niewidzialna ręka chwyta
1707 10| ale nie myślał rozbierać się; usiadł w nogach żony i
1708 10| dziwny stan jego duszy nazywa się zdenerwowaniem.~A jednak
1709 10| natrętniej przypominali mu się Niemcy i towarzysząca im
1710 10| Marzył, że z niego robi się dwu ludzi. Jednym był on
1711 10| gość zza okna, marszcząc się - że ja ci daruję moją krzywdę?
1712 10| chowaj głowy, nie odwracaj się, ino sam powiedz: co ja
1713 10| myślał Ślimak oblewając się potem. - Jużci gada prawdę,
1714 10| wymyśli, to może prędzej się ulituje i nie będzie mnie
1715 10| chwili chora żona poruszyła się na łóżku i Ślimak ocknął
1716 10| na łóżku i Ślimak ocknął się. Otworzył oczy, ale wnet
1717 10| blask; na szybach iskrzyły się kwiaty mrozu.~"Świta?..." -
1718 10| światło drgało.~- Czy pali się?... - mruknął czując swąd,
1719 10| własnej chałupy. Paliła się część dachu od strony gościńca.
1720 10| strzechę, ogień rozszerzał się powoli. Nawet w tej chwili
1721 10| Wstawaj, Jagna!... pali się izba!...~- O, daj mi ta
1722 10| schwycił ją i potknąwszy się o dwa progi zaniósł owiniętą
1723 10| naczynia kuchenne. Zmęczył się, pokaleczył ręce, spotniał,
1724 10| powale zaczął pokazywać się w izbach dym i ogień. Wtedy
1725 10| Wtedy dopiero Ślimak cofnął się na oświetlone podwórko ciągnąc
1726 10| szopę, chciał jeszcze wrócić się po stół. Nagle spojrzał
1727 10| także poczęły wydobywać się płomienie i lizać śnieg
1728 10| Pobiegła ku jarom i wdrapawszy się na wzgórze, poczęła przy
1729 10| i klaskać w ręce.~- Pali się!... pali się!... - wołała.~
1730 10| ręce.~- Pali się!... pali się!... - wołała.~Ślimak zakręcił
1731 10| wołała.~Ślimak zakręcił się na miejscu jak postrzelone
1732 10| Już oba budynki paliły się jak słupy ogniste, aż mimo
1733 10| Wnet na podwórzu zaroili się parobcy, baby, dzieci, z
1734 10| ręczną sikawkę i uszykowawszy się we dwie gromady, pod komendą
1735 10| ogień jak na tańce, śmiejąc się i wyprzedzając; odważniejsi
1736 10| odważniejsi wdrapywali się z toporami na nie zajęte
1737 10| rzeki,~Na wzgórzu ukazała się znowu Zośka.~- Zmarniejeta,
1738 10| wzgórze, ale Zośka skryła się w jarach. Fryc Hamer zbliżył
1739 10| jarach. Fryc Hamer zbliżył się do Ślimaka.~- Podpalili
1740 10| ratunku stodoła spaliła się, z chaty jednak uratowano
1741 10| jego chorą żonę.~- Gdzież się teraz podziejecie? - zaczął
1742 10| znowu Fryc.~- Usadowimy się w stajni - odparł chłop.~
1743 10| Fryc skwapliwie przyłączył się do tej ostatniej opinii
1744 10| odparł Ślimak i schyliwszy się objął go za nogi.~Koloniści
1745 10| nogi.~Koloniści poczęli się rozchodzić. Fryc jedną z
1746 10| Mimo to życzliwie pożegnał się ze Ślimakiem radząc, aby
1747 10| źle. Lecz gdy schyliwszy się nad chorą rzekł:~- Ona jest
1748 10| nieprzytomna!... Fryc cofnął się zmieszany. Po chwili szepnął:~-
1749 10| innymi na kolonię.~Zrobił się dzień, z kolonii przywieźli
1750 10| dziedzińcu, po którym rozścielały się cuchnące dymy pogorzeliska.
1751 10| pogorzeliska. Splotły mu się po desperacku zwieszone
1752 10| chodził, oglądał i nasycał się goryczą bólu. Tu pod szopą
1753 10| znowu w apatię i znowu tułał się po dziedzińcu. Oto kupa
1754 10| pomyślał Ślimak.~Odwrócił się i wszedł na wzgórze, tknięty
1755 10| wróble, tam Stasiek przegląda się w rzece, a tam pański szwagier
1756 10| pierze bieliznę, rozlega się łoskot kijanki, w ogródku
1757 10| której już nigdy nie przejrzy się Stasiek, i te wzgórza pokryte
1758 10| i kupię inny grunt. Mam się tu budować, żeby mnie zowu
1759 10| wzgórza do stajni i położył się na słomie niedaleko żony
1760 10| południe na progu stajni ukazał się stary Hamer, a za nim Niemka,
1761 10| zawołał.~Ślimak ocknął się, usiadł na słomie i przetarł
1762 10| w takie sprawy nie chcą się mieszać. Oni nie mają chrześcijańskiego
1763 10| rzekł Ślimak.~Hamer zamyślił się i znowu coś majstrował przy
1764 10| lepsze. Hamer znowu zamyślił się.~- Więc bierzecie? - spytał
1765 10| dziś wieczorem ugodzimy się u mnie.~- Można i dziś.~-
1766 10| kończył Hamer podnosząc się z progu - oni wam nie dadzą
1767 10| paszy krowom. Zdawało mu się, że nieme stworzenia patrzą
1768 10| ale co z tego? Choćbym się odbudował i konie kupił,
1769 10| ale Ślimak jeszcze kręcił się między zgliszczami czując,
1770 10| ziemi. Więc zaczął pobudzać się do gniewu i sam przed sobą
1771 10| bym chyba siedział, żeby się na mnie dorabiali złodzieje.~
1772 10| stronę mostu nie oglądając się na zagrodę. W drodze spotkał
1773 10| ale minąwszy go poczęli się cicho śmiać.~- Ja bym też
1774 10| pogodnym niebie zapalały się gwiazdy i księżyc począł
1775 10| księżyc począł wynurzać się spoza lasu. Za mostem chłop
1776 10| kolonii Hamera.~U wrót czernił się i pokaszliwał jakiś cień
1777 10| Ja. Cóż, zgodziliście się sprzedać grunt?~Chłop milczał.~-
1778 10| byście zwojowali, bo wam się nie wiedzie, a tak - przynajmniej
1779 10| uratujecie innych.~Obejrzał się i prawił zniżonym głosem:~-
1780 10| głosem:~- Ale potargujcie się u rejenta z Hamerami, bo
1781 10| syna... Już tu Josel kręci się od miesiąca i Bóg wie, co
1782 10| wie, co by było, gdybyście się nie zgodzili na sprzedaż
1783 10| ten stary Judasz.~- Zawsze się z nimi trochę potargujcie -
1784 10| Augustowa, a wy musicie wyspać się, bo jutro przed świtem jedziemy.~
1785 10| świtem jedziemy.~Cofnął się za róg domu i drzwi znowu
1786 10| przy stajni.~Ślimak zadumał się i odparł:~- Pewnie, że moją
1787 10| Gdzieś z głębi domu rozlegała się huczna rozmowa, przerywana
1788 10| tapczanem, Ślimakowa zaczęła mu się przypatrywać mrużąc oczy.
1789 10| mrużąc oczy. Nagle odezwała się schrypniętym głosem:~- To
1790 10| przykryto. I znowu odezwała się, tym razem silniej:~- Co
1791 10| co ty robisz... Nie bój się!... Wszystko wiem...~- Idźcie
1792 10| Idźcie, bo ona niepokoi się, a to niedobrze... Idźcie...
1793 10| Ślimakowa. -Józek! wróć się... Cosik ci powiem... Chłop
1794 10| ci powiem... Chłop wahał się.~- Nie ma po co - szepnął
1795 10| bakałarz - ona bredzi i irytuje się. Jak jej zejdziecie z oczu,
1796 10| koszuli, w której lśniły się złote spinki, widać było
1797 10| coraz nowe kufle piwa.~- Jak się nazywasz, ojciec? - wesoło
1798 10| huknął Knap i roześmiał się. -A sprzedajesz nam twój
1799 10| zboża nie przywoził, trącam się z tobą... Ty bądź zdrów
1800 10| zawołał pochylając się w stronę beczułki. - Co
1801 10| idziemy spać...~Ruszyli się zza stołu. Fryc popchnął
1802 10| jest wesoło, i zaczął kiwać się w prawo i w lewo, w prawo
1803 10| niczym; raczej przysłuchiwał się rozmowie, którą w sąsiedniej
1804 10| ciągu którego rozlegały się w obszernej izbie ciężkie
1805 10| amen... amen..." - układł się na łóżku, które pod nim
1806 10| kuchni kaganek przyćmił się, zaskwierczał, parę razy
1807 10| glinianej podłodze rozłożyła się tafla mdłego światła, przecięta
1808 10| odurzony piwem, chwiał się na prawo i na lewo, uśmiechał
1809 10| prawo i na lewo, uśmiechał się nie wiadomo do kogo i medytował:~"
1810 10| na siennik i cicho śmiał się sam do siebie. Mocne piwo,
1811 10| jasnej tafli szyb zarysowała się ludzka sylwetka. Ktoś ze
1812 10| Chłop machinalnie podsunął się do okna. Popatrzył... wytrzeźwiał...
1813 10| śpiący parobek przewrócił się i zaklął, ale Ślimak nie
1814 10| mroźnym powietrzem znalazł się na dworze.~Przed domem stała
1815 10| ty, Jagna?... Ty?... Boga się bój, co robisz? Kto cię
1816 10| była to Ślimakowa.~- Samam się odziała, ino butów nie mogłam
1817 10| chora, że nie wiesz, co nam się dom spalił i stodoła?...
1818 10| mróz?~W dziedzińcu odezwały się brytany Hamera; Ślimakowa
1819 10| Hamera; Ślimakowa zwiesiła się mężowi na ręku i nalegała
1820 10| gospodyni... Nie chcę bratać się ze Szwabami, bo mi jegomość
1821 10| aby jak najrychlej dostać się do sadyby. Za nimi biegły
1822 10| Żydom sprzedał'... To ci się już-sprzykrzyło, żeś jest
1823 10| weszli na lód. Gdy znaleźli się na środku rzeki, Ślimakowa
1824 10| chłopaka... Ten lód załamie się pod tobą, jak nie wyrzekniesz
1825 10| tobą, jak nie wyrzekniesz się diabelskich myśli... Ja
1826 10| w gardle albo rozleje ci się krwią...~- Jezu!... - szepnął
1827 10| jęknął chłop. Wyrwał się jej z rąk i zatkał uszy.~-
1828 10| i rozłożył ręce.~- Niech się, co chce, dzieje - odparł -
1829 10| Jego... Ślimakowa zachwiała się. Mąż pochwycił ją wpół i
1830 10| rzekł zdziwiony, owijając się kożuchem.~- Idźta na swoją
1831 10| ułożyć.~Parobek zaczął drapać się po kudłatej czuprynie.~Kpicie
1832 10| Poszły!... - dodał usuwając się drugiemu parobkowi, który
1833 10| Wygnani mrucząc poczęli się ubierać; Ślimak wziął żonę
1834 10| interesu proces! - odezwał się starszy parobek. - Tak nie
1835 10| odkrzyknął im Ślimak.~Odwrócili się i odeszli w stronę kolonii
1836 10| ze stajni i począł błąkać się po podwórku nasłuchując,
1837 10| zaglądał do żony. Zdawało mu się, że śpi, nieco uspokojona,
1838 10| chrapała.~Tak przewałęsał się do rana. Po wschodzie słońca
1839 10| krowom i napoił je, a gdy się całkiem rozwidniło, wszedł
1840 10| wszedł do stajni chcąc się trochę przespać.~Zastanowił
1841 10| spokój żony. Więc choć mu się oczy kleiły i huczało w
1842 10| dotknął ust - nie ruszyła się. Umarła i już nawet ostygła~-
1843 10| diabli wezmą!...~Zamknął się w stajni i zgarnąwszy trochę
1844 10| odparł chłop. Obrócił się brzuchem do ziemi i jeszcze
1845 10| młynarz z Wólki pokłócił się z nimi i odjechał... Nawet
1846 10| nie zalała... No, ruszta się, Ślimaku!... - mówiła baba
1847 10| niechaj mnie - odezwał się chłop stłumionym głosem -
1848 10| naprawdę sumienie stracił, iże się wylegujesz, kiedy twoja
1849 10| pogrzebu... Upamiętajcie się. Ślimaku...~- Całuj mnie!... -
1850 10| pchnął drzwi i znowu zasłonił się kożuchem. Serce jego opanowała
1851 10| bez ratunku. Nie skarżył się, niczego nie żałował, a
1852 10| trupa żony, słońce opuściło się za zachodnie pagórki; od
1853 10| górze na gościńcu ukazał się czarny, zgarbiony cień.
1854 10| Joselowi, który często nim się posługiwał i licho płacił.
1855 10| powieki i usiłował wedrzeć się pod kapotę, popstrzoną gęstymi
1856 10| żona, stara Liba, doczeka się kiedy szczupaka-na szabas?
1857 10| już zgolił brodę, odział się w krótki surdut, ale nie
1858 10| zesłał ogień i gdzie by się podziała żona, córki, zięć,
1859 10| Wzruszenie jego spotęgowało się, gdy usłyszał ryk krowy
1860 10| więcej niż od roku wszyscy się na nich gniewali. Za co
1861 10| na nich gniewali. Za co się gniewali?... No, a za co
1862 10| a za co wszyscy gniewają się na niego, na starego Jojnę,
1863 10| do siedziby zobaczyć, co się dzieje u Ślimaka.~"Może
1864 10| na dziedziniec, rozejrzał się i kręcąc głową, od razu
1865 10| wołał pukając w ścianę. Bał się otworzyć drzwi, ażeby w
1866 10| kątów.~- Kto tam? - odezwał się Ślimak.~- Ja, stary Jojna -
1867 10| Jak to umarła?... - cofnął się Żyd. - Po co gadać takie
1868 10| dodał przypatrzywszy się z uwagą leżącej. - Taka
1869 10| może być - rzekł - a jak wy się nie ruszycie, to ja dam
1870 10| chwilę, wreszcie stuknąwszy się palcem w czoło, rzucił worek,
1871 10| podniósł głowę i rzekł:~- Jak się ta kiedy spotkacie z Grochowskim,
1872 10| idę.~Lecz chłop już nakrył się kożuchem i zaprzestał rozmowy.
1873 10| odróżnić od siebie. Zdawała mu się, że to on sam, Jojna, leży
1874 10| wszelką cenę musi wydobyć się z nieszczęścia.~Szedł więc,
1875 10| kiedy zdesperowany zabierał się już do powrotu, nagle stanął
1876 10| Ślimaka... Wy wiecie, że oni się spalili, Ślimakowa umarła,
1877 10| nawet krów nie napoił. Ja się boję za to, co on zrobi
1878 10| Słuchaj, Żydu - odezwał się surowo chłop - ino mi gadaj
1879 10| Pogroził Jojnie i cofnął się między budynki. Teraz dopiero
1880 10| fuzję. Widocznie spodziewał się złodziejów.~Widok broni
1881 10| świetle księżyca zdawało się Żydowi, że każdy krzak i
1882 10| zapomniał Ślimaka i dostawszy się na gościniec poszedł do
1883 10| czy chrzciny, żaden o nic się nie radził. Chcąc przełamać
1884 10| nieśmiałość czasami wdawał się w rozmowę; ale wnet spostrzegał
1885 10| bez towarzystwa, budziły się w nim wyrzuty sumienia.~-
1886 10| faryzeusz.~Wówczas zamykał się na klucz, klękał na gołej
1887 10| modlitwie już... już budził się w nim duch pokory i zaparcia,
1888 10| mruczał z rozpaczą, zrywając się z klęczków, aby wydać dyspozycję
1889 10| wieczora, kiedy Jojna zbliżał się do plebanii, proboszcz wybierał
1890 10| plebanii, proboszcz wybierał się z wizytą do sąsiednich dziedziców.
1891 10| chwili wyjazdu. Tak nudził się, widząc z jednego okna dziedziniec,
1892 10| prawie nie mógł doczekać się wieczoru. Rachował już nie
1893 10| na zegarek, przekonywał się ze zdumieniem, że upłynęło
1894 10| słońca szedł spać ubierając się do łóżka w sukienny, watowany
1895 10| Boże miłosierny, co też mi się snuje po głowie!..."~Lecz
1896 10| dramaty.~Cóż to za piekło kryć się przed samym sobą ze swoimi
1897 10| drgnął.~Przywidziało mu się, że jego sutanna dotyka
1898 10| jedwabnej sukni.~- Jezu, zmiłuj się nade mną! - szepnął odsuwając
1899 10| mną! - szepnął odsuwając się od stołu. Ale jakkolwiek
1900 10| której prawie wyrzeźbiło się zdanie:~"Księże proboszczu,
1901 10| Wszedł Jojna i skłonił się do ziemi.~- Dobrze, żeś
1902 10| posyłać do ciebie, bo zebrało się trochę garderoby do odnowienia.~-
1903 10| mówiła, że w kuchni zepsuł się zegar...~- To ty umiesz
1904 10| Przepraszam jegomości - ukłonił się Żyd - ale ja proszę, żeby
1905 10| odparł ksiądz śmiejąc się z przebiegłości Żyda.~-
1906 10| podaj mi futro - zwrócił się pośpiesznie do służącego
1907 10| sanki. Żyd znowu ukłonił się.~- Z przeproszeniem jegomości -
1908 10| ksiądz. - Aha! od tego, co się spalił.~- Nawet nie od niego,
1909 10| dzień.~Proboszcz cofnął się.~- Jak to, więc nikt ze
1910 10| Przepraszam jegomości - skłonił się Żyd - ale we wsi gadają,
1911 10| Przed gankiem odzywały się dzwonki sanek przypominając
1912 10| Ach, jak to boleśnie wahać się między świetnym rautem i
1913 10| Chrystusa i zadrżał. Zdawało mu się, że i Ukrzyżowany ma zielonawe
1914 10| Rany Boskie! - szepnął - co się ze mną dzieje?... I to ja,
1915 10| obywatel, kapłan, waham się między zabawą i pocieszeniem
1916 10| Kapłan!... Obywatel!...~Ujął się oburącz za głowę i chodził
1917 10| w sankach.~Sługa zdziwił się, ale spełnił rozkaz.~"Może
1918 10| Boże, bądź miłościw..."~Bił się w piersi i wątpił o swoim
1919 11| proboszcz.~Chłop zerwał się z ziemi i zarzucił na ramiona
1920 11| nie mógł zrozumieć, co się dzieje. Chwiejnym krokiem
1921 11| księdza przypatrywał mu się z otwartymi ustami.~- Czego
1922 11| kożuch, bo zimno, i pokrzep się - odparł ksiądz. Ustawił
1923 11| butelkę miodu.~Ślimak zbliżył się do proboszcza, spojrzał
1924 11| eleganckiego księdza.~- No, uspokój się, bracie... będzie dobrze...
1925 11| sam jegomość ulitowaliście się nade mną... A czy ja wart
1926 11| Świętej poszedł, to jeszcze się nie odsłużę...~Odsunął się
1927 11| się nie odsłużę...~Odsunął się na klęczkach i bił czołem
1928 11| uspokoić, że chłop podniósł się i wdział kożuch.~- Napij
1929 11| i wdział kożuch.~- Napij się - rzekł ksiądz podawszy
1930 11| Powiedzże mi, bracie, co się z tobą stało - zaczął ksiądz. -
1931 11| moje nieszczęścia zaczęły się od tych czasów, jak dziedzic
1932 11| tyki ustawiali, rozeźliła się na mnie cała wieś. Buntował
1933 11| Gdzież pójść - dopraszam się łaski dobrodzieja? Przecie
1934 11| nieumiejętny, a Żyd zna się na wszystkim i nieraz mądrze
1935 11| poradzi.~Ksiądz poruszył się. Chłop, podniecony miodem,
1936 11| pana nie stało, urwały mi się dworskie zarobki i jeszczem
1937 11| kupił? Nie wierzyłeś mu. Wam się zdaje, że panowie tylko
1938 11| nade mną wydziwiać, tom się tak zaląkł, żebym i za sto
1939 11| I tyś uwierzył?~- Czy ja się na tym rozumiem, kiedy ze
1940 11| a rzetelnej prawdy nikaj się człowiek nie dowie? Nowięcej
1941 11| człowiek nie dowie? Nowięcej to się rozumieją Żydy; ale raz
1942 11| przyjść do mnie! - obruszył się proboszcz. -Przecież u mnie
1943 11| naczelny inżynier...~Dopraszam się łaski dobrodzieja, czym
1944 11| Tak mnie nachodziły, tak się przypominały, że kiedy zesłał
1945 11| uległ i z żoną przeniosłem się do nich...~- I sprzedałeś?...~-
1946 11| ksiądz. - Moje owce gryzą się między sobą jak wilki, Niemcy
1947 11| wstąpię na wieś.~I podnosił się z progu. Ślimak jeszcze
1948 11| Jedź za most - zwrócił się proboszcz do furmana.~-
1949 11| nie pojedziemy? - dziwił się woźnica, taki pyzaty, jakby
1950 11| ksiądz niecierpliwie i rzucił się na siedzeniu.~Sanie odjechały.
1951 11| Ślimak został sam i oparłszy się na płoche jak niegdyś za
1952 11| lepszych czasów, przysłuchiwał się milknącym dzwonkom i myślał:~"
1953 11| Skąd dobrodziej o nas się dowiedział? Widać, że przed
1954 11| i przed Panem Bogiem nic się nie skryje... Strach!...
1955 11| napoił, ale gdzie by mu się chciało latać po nocy stąd
1956 11| markotno, żebym ja zaś obłapiał się z taką osobą... Ech! nawet
1957 11| Musiało tęgo zmienić się na świecie, kiedy taki duchowny
1958 11| taki duchowny nie wstydził się siadać z chłopem za pan
1959 11| jasnowidzenie i widzi, co się o pumili dzieje. Teraz mi
1960 11| Owczarza i znajdy, już bym się niczego nie bojał.~Westchnął
1961 11| przed zagrodą zatrzymały się sanki proboszcza. Chłop
1962 11| Grzyb z pomocą. Pogódźcież się i więcej nie swarzcie. A
1963 11| dziesiątą, mruknął:~- Spóźniłem się, ale jeszcze zdążę!... I
1964 11| szeptał ksiądz pasując się z nagabaniami szatana.~Ślimak
1965 11| ciemności nie rozpłynęły się sanki. Gdy zaś w powietrzu
1966 11| do snu. Z wolna powlókł się do stajenki, ale - nie wszedł
1967 11| ale - nie wszedł tam. Bał się spać obok zmarłej żony i
1968 11| wstrząśnieniach. Marzyło mu się, że gdzieś spada, to znowu,
1969 11| spada, to znowu, że topi się w bardzo zimnej wodzie,
1970 11| zimnej wodzie, to, że błąka się po okolicy, w której nigdy
1971 11| stajenkę usiłuje wedrzeć się do obory, już to otwierając
1972 11| deskę w ścianie.~Obudził się zmęczony i smutny i nawet
1973 11| przez chwilę zdawało mu się, że nocna wizyta proboszcza
1974 11| zajrzał do stajenki i uspokoił się dopiero wówczas, gdy spostrzegł
1975 11| padł na nieboszczkę i odbił się dwoma mdłymi promieniami
1976 11| Ni, jużci ona nie ruchała się w nocy" - pomyślał chłop
1977 11| przejeżdżające gościńcem zatrzymały się u wrót. Niebawem weszli
1978 11| wielkim koszem. Ślimak zdumiał się zobaczywszy, że ów kosz
1979 11| trumnę, ino wnet - odezwał się Grzyb do parobka, gdy postawili
1980 11| Parobek odszedł, Grzyb zwrócił się do Ślimaka, ale siwa głowa
1981 11| ale siwa głowa trzęsła mu się i niespokojnie biegały żółtawe
1982 11| Moja wina - rzekł uderzając się w piersi. - Moja wina!...
1983 11| wina!... I co... jeszcze się gniewata?...~- Niechże wam
1984 11| odparł Ślimak i nisko mu się ukłonił.~Staremu chłopu
1985 11| Staremu chłopu podobała się ta pokora. Schwycił Ślimaka
1986 11| rzekł Ślimak schylając się do ramienia Grzybowi ~-
1987 11| niepotrzebnie.~- I z Niemcamiśta się bratali bez potrzeby - pochwycił
1988 11| na dom wytykać?), a wyśta się z nimi modlili za pan brat...~-
1989 11| około swego ucha.~- Tak się mówi, że jeden - odparł. -
1990 11| ton - przeszło, skończyło się i nie wróci. A dobrodziej
1991 11| tera masz!... Wywróciły się bestie na dziesięciomorgowym
1992 11| tym razem z góry, rozległ się tętent i skrzyp sani, które
1993 11| które znowu zatrzymały się obok zagrody.~- Czyby dobrodziej?... -
1994 11| Grochowski.~Istotnie ukazał się Grochowski, który na widok
1995 11| tobą co, Józek? -zwrócił się do Ślimaka.~- Kobieta mi
1996 11| nie uwierzył. Patrzajta się!... I gdzież ona?... A m...~
1997 11| Potem chłopi podnieśli się, powzdychali, pochwalili
1998 11| wreszcie sołtys zwrócił się do Grzyba.~Ptaka wam wieżę -
1999 11| uderzeń, krzyk i wnet ukazał się stary prowadząc za czuprynę
2000 11| kraść? kradem.~- Ale mu się nie udało - wtrącił Grochowski. -
1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2048 |