Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
mysliwy 1
myslom 1
n 2
na 1394
nabial 2
nabialu 1
nabiegalismy 1
Frequency    [«  »]
-----
2325 i
2048 sie
1394 na
1381 nie
1208 w
1137 z
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

na

1-500 | 501-1000 | 1001-1394

     Rozdzial
1 1 | gotujących się do odlotu.~Na przestrzeni mili Białka 2 1 | wsie, drzewa w polu, krzyże na drogach widać jak na dłoni, 3 1 | krzyże na drogach widać jak na dłoni, zmniejszające się 4 1 | idzie do góry, to spada na dół, znowu idzie w górę 5 1 | rozległego horyzontu spotykasz na prawo i na lewo, przed sobą 6 1 | horyzontu spotykasz na prawo i na lewo, przed sobą i za sobą 7 1 | za sobą wzgórza wysokie na kilka piętr, łagodne lub 8 1 | i wilgoć; wdrapujesz się na pagórek i widzisz, że jest 9 1 | cała ziemia jest stołem, na którym Opatrzność dla stworzeń 10 1 | nieregularnych, lecz pięknych.~Na dnie owego naczynia boski 11 1 | umieścił łąkę i zpółnocy na południe przeciął wstęgą 12 1 | przeciął wstęgą Białki, na której tle szafirowym fale 13 1 | albo opoka, co wyszczerza na łąkę trupie zęby.~Wschodni 14 1 | w jednym miejscu widać na nim szereg chałup otoczonych 15 1 | łączy go stara aleja lipowa. Na prawo i na lewo ciągną się 16 1 | aleja lipowa. Na prawo i na lewo ciągną się dworskie 17 1 | najwyższy w okolicy, z sosną na szczycie) należą do gospodarza 18 1 | stodoła i wreszcie szopa na wozy. Wszystko ustawione 19 1 | żartowali ze Ślimaka, że mieszka na wygnaniu jak Sybirak. - 20 1 | dniu, można było widzieć na wzgórzu białą figurę parobka, 21 1 | po wąwozach albo siedząc na pagórku pod sosną zamyślony 22 1 | posiadał własną historię.~Był na przykład czas, że Józef 23 1 | kilka lat później przyszedł na świat drugi syn. Wówczas 24 1 | Sobieską sposobem próby na pół roku. Próba przeciągnęła 25 1 | Sobieską uciekła w nocy na wieś, jej zaś miejsce zajęła " 26 1 | zajęła "głupia Zośka", znowu na pół roku. Ślimakowej wciąż 27 1 | lecz choć następnie poszła na służbę do dworu, w chacie 28 1 | między ludzi niż siedzieć na ojcowiźnie. Mówiła, że stryj 29 1 | i zmęczony, więc usiadł na kamieniu przy wrotach i 30 1 | miłosiernie zaczął spoglądać na sień chałupy. Tam właśnie 31 1 | Czemużem ja nie został na miejscu pod wozem? miałbym 32 1 | Potrzymajcie mnie z tydzień na próbę, a wszystkie te góry 33 1 | się miał gdzie przytulić na zimę...~Tu Owczarz zamilkł, 34 1 | celu najmitka znosiła drwa na komin albo śpiewając i skacząc 35 1 | zimą, że mało leży śniegu na życie, albo troszczyli się, 36 2 | ścisnąwszy czerwoną chustę na głowie, zarzuciła na siebie 37 2 | chustę na głowie, zarzuciła na siebie płachtę upranej bielizny 38 2 | spokojną, wąsy krótko podcięte, na czole grzywkę, a z tyłu 39 2 | długie włosy spadające na kark. W zgrzebnej koszuli 40 2 | Łokieć lewej ręki oparł na prawej pięści i palił fajkę; 41 2 | pochyliła naprzód, poprawił się na ławie, oparł łokieć prawej 42 2 | oparł łokieć prawej ręki na lewej pięści i znowu palił 43 2 | drzemał spluwając niekiedy na środek izby albo przekładając 44 2 | kominem.~Spojrzał spod oka na Magdę i wzruszył ramionami. 45 2 | się twardym rzemieniem, na głowę włożył wysoką czapkę 46 2 | jeszcze bardziej. Przyszło mu na myśl, że po ogromnej misce 47 2 | serem byłoby stosowniej lec na słomie aniżeli iść do roboty. 48 2 | przemógł się i powoli wyszedł na podwórko. W tabaczkowej 49 2 | stodoły były otwarte i jakby na przekór, wyglądało z nich 50 2 | odwrócił głowę i spojrzał na jedno ze swych wzgórz, gdzie 51 2 | owies. Zdawało mu się, że na zagonach widzi żółte ziarna, 52 2 | drugi ruszał wargą i patrzył na Ślimaka przymrużonymi oczyma, 53 2 | nabiegaliśmy się wczoraj?"~Ślimak na taką radę pokiwał głową. 54 2 | za stajnią, wdrapali się na popielaty bok wzgórza, wreszcie 55 2 | dosięgli szczytu.~Patrząc na nich przez wierzch stajni, 56 2 | kroków tam i sto kroków na powrót. Ile razy dochodzili 57 2 | chmura leciało poza nich na kraniec przeciwny. Czasami 58 2 | kamyk, lada garstka ziemi na swój sposób stawiały mu 59 2 | ale jeszcze chrząknęłaby na podziękowanie. A ty wciąż 60 2 | rzuciło ogromny snop światła na popielatą rolę, na której 61 2 | światła na popielatą rolę, na której tu i ówdzie widniały 62 2 | kiedy twój ojciec siewał na nim pszenicę. A teraz spojrzyj 63 2 | pszenicę. A teraz spojrzyj na ten żółty płat: tu już glina 64 2 | Sam jadasz trzy razy na dobę, a mnie - jak często 65 2 | karmisz?... Daj Boże, raz na osiem lat! A dużo mi dajesz? 66 2 | mi dajesz? Pies by zdechł na takim wikcie. I czego ci 67 2 | nie spędzi, i po dwa razy na dobę;~a mnie - jaki dajesz 68 2 | jaki dajesz wypoczynek? Raz na dziesięć lat i to jeszcze 69 2 | zaplątany między zeschłe badyle na miedzy, świstał mu w ucho:~" 70 2 | czarnoziemu wypłucze ci na gościniec albo na dworską 71 2 | wypłucze ci na gościniec albo na dworską łąkę. Żebyś własnymi 72 2 | bronował, i tak jeszcze z roku na rok będziesz miał coraz 73 2 | Wszystko wyjałowię!"~Nie na próżno wiatr groził. Za 74 2 | łączki...~Wskazał batem na łąkę przy Białce.~"Głupi 75 2 | mu czapka zsunęła się na lewe ucho, i wstrzymał konie 76 2 | smutne myśli pogubić gdzie na polach.~Między chatą i gościńcem 77 2 | czasu rzucał kamieniami na ptaki albo śpiewał fałszywie:~ 78 2 | okno chaty i wrzeszczał na przekór Magdzie:~Widzi Bóg, 79 2 | kazała!~A ona mu z izby na samą nutę:~Chociaż ja 80 2 | rozlegało się po dolinie. Na łące był i Stasiek, ale 81 2 | klękał nad brzegiem i oparty na rękach patrzył i patrzył 82 2 | z głodu, a bydło wypędź na rynek...~Przecie ja - dumał 83 2 | łańcucha. A ty, człeku, bieduj na dziesięciu morgach i jeszcze 84 2 | Łatwiej być księdzem na włóce niż dziadem na zagonie. 85 2 | księdzem na włóce niż dziadem na zagonie. Żebym ja miał więcej 86 2 | koniczyny bym nawet posiał..."~Na gościńcu za rzeką podniósł 87 2 | cofał się wstecz, nawet na kilkanaście kroków. Czasem 88 2 | powiększał się i kotłował na gościńcu, jakby zrywała 89 2 | Żyda rychtyk tak wykręca na szkapie jak onego; ale Żyd 90 2 | odzieniu i aksamitnej dżokiejce na głowie. Miał szkła na nosie, 91 2 | dżokiejce na głowie. Miał szkła na nosie, w ustach papierosa, 92 2 | wnet jednak wyskakujący na siodle kawalerzysta tracił 93 2 | szarpał lejce, a koń, czuły na każde dotknięcie, skręcał 94 2 | skręcał w bok albo stawał na miejscu. W takiej chwili 95 2 | cudem odzyskiwał równowagę na siodle i, podniecony biegiem, 96 2 | że jest kapitanem jazdy i na czele szwadronu pędzi do 97 2 | skomplikowanych usiłowań skręcał na powrót do mostu. Widocznie 98 2 | niż osobę, co tak siedzi na koniu. Toż on głupszy od 99 2 | ludu, jeździec dostał się na most. Łoskot kijanki zwrócił 100 2 | powtarzał Ślimak. - Siedzi to na koniu jak nieborak, a kwapi 101 2 | rękę jakby do paciorków na szyi Ślimakowej niewiasty, 102 2 | spłoszony koń wyskoczył z wody na gościniec, a jeździec kolanami 103 2 | chwycił rumaka za grzywę i na całe gardło począł wołać:~" 104 2 | usłyszał krzyk i wdrapał się na wrota; zobaczywszy zaś dziwnie 105 2 | ale Ślimak jeszcze stał na miejscu z batem w jednej 106 2 | Ślimak spostrzegł znowu pył na gościńcu, ale od strony 107 2 | chłop - ale przecie nie na targ?... Trza zbić chłopaka 108 2 | miejscu za bronami, cmokając na konie albo marząc o wyleżeniu 109 2 | Józef! Józef!...~I zobaczył na wzgórzu swoją kobietę.~- 110 2 | przychyliwszy głowę spoglądał na żonę.~Jakkolwiek dawno wzdychał 111 2 | Cóż to, mnie już nie stać na krowę? To Grzyb swojej babie 112 2 | odpowiedziała żona wskazując na płat trawy między gruntami 113 2 | nieszczęśliwy, urodził, po com na ten świat przyszedł, żeby 114 2 | łąkę i godzinami czekać na ekonoma, żeby wydał kwit 115 2 | ekonoma, żeby wydał kwit na arendę..."~- O ja nieszczęśliwy, 116 2 | Ile to groszy człek zbiera na złotówkę, ile złotówek na 117 2 | na złotówkę, ile złotówek na rubla, ile to się nachodzi, 118 2 | straszny pieniądz marnować na głupstwo.~Słońce już chyliło 119 2 | kiedy Ślimak przeniósł brony na ostatnie poletko, tuż przy 120 2 | sobie winien..."~Przyszło mu na myśl, ile on razy, układłszy 121 2 | ile on razy, układłszy się na ławie, zamiast spać, wymyślał 122 2 | Dziwny był chłop ten Ślimak. Na wszystkim się rozumiał, 123 2 | wszystkim się rozumiał, nawet na żniwiarce; wszystko zrobił, 124 2 | przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale - niczego 125 2 | gruby głos:~- Hej! hej!~Na gościńcu stało dwu ludzi. 126 2 | z łąki Stasiek i patrzył na obcych z nieufnością i podziwem.~- 127 2 | Wilhelma... I wskazał ręką na górę.~- Wilhelm nie dlatego 128 2 | wszyscy wiedzą, że on siedzi na środku dworskich pól jak 129 2 | brodaty, gwałtem sadzając ojca na wózek.~- Bywajcie zdrowi, 130 2 | podobał, że leźli het na górę, pod sosnę. Potem zleźli 131 2 | Ciarki przeszły mu po plecach na myśl, że może spełni się 132 2 | trzydzieści rubli zysku na rok. Można by ziemię lepiej 133 2 | zboża więcej sprzedawać, a na zimę sprowadzić dziada do 134 2 | powiedzieli inni gospodarze na taki przybytek? Z pewnością 135 3 | ROZDZIAŁ TRZECI~Wróciwszy na dziedziniec Ślimak oddał 136 3 | bydlątko jest piękne; ma na białym tle czarne łaty, 137 3 | bydlątka nie można zostawić na dworze.~- No, i co z tego? - 138 3 | Ino się nie rozgaduj i na mnie często spoglądaj, a 139 3 | się, tak jakoś serdecznie na obie strony wywijała ogonem, 140 3 | się rozmajta, spoglądaj na mnie. Bo to twardy chłop, 141 3 | siedział w pierwszej izbie na ławie i ojcowskimi słowy 142 3 | przytakują nawet cienie drgające na ścianach i że mrok wieczorny, 143 3 | występują jej sine pręgi na plecach. Pomimo to nie czuła 144 3 | pochwalony - rzekł do gościa.~- Na wieki wieków - odparł Grochowski, 145 3 | Magdzie u was lepiej niż na całym świecie.~- Magda! - 146 3 | izby poczęła niby wołać na świnie tonem przeciągłym 147 3 | drugą i polecieli we czworo na gościniec. Byli tak splątani 148 3 | wszyscy zaczęli wyć i szczekać na wyścigi z Burkiem. Wreszcie 149 3 | Grochowski kładąc mu rękę na kolanie. - To krowa nie 150 3 | oborze za ciasno. Ja tam na babskie gadanie nie zważałem, 151 3 | dodawać, ile kto już ma. Ja na ten przykład mam dwadzieścia 152 3 | ziemię, to szkoda pieniędzy na kupno - zauważył Ślimak.~- 153 3 | oboje do alkierza i wysunęli na środek stół malowany na 154 3 | na środek stół malowany na wiśniowo. Obok niego Maciek 155 3 | Świętych pańskich sporo na ścianach; łóżko malowane, 156 3 | jest podłoga i badylki na oknie. Pewnie to wasza sprawa, 157 3 | parobkowi, większą postawiła na nakrytym stole przed gościem.~- 158 3 | spytał gość.~- Ja zjem na ostatku, z dziećmi. Maćku - 159 3 | wziął swoją porcję i usiadł na ławie naprzeciw alkierza, 160 3 | tęsknił. Postawił miskę na kolanach i spoza kłębów 161 3 | pary patrzył z zadowoleniem na wiśniowy stół, przy którym 162 3 | którym siedzieli gospodarze, na biały obrus i blaszane łyżki, 163 3 | podczas gdy rekruci mokli na deszczu za oknem. Wszakże 164 3 | kto intonuje w kościele na nieszporach: "Zacznijcie, 165 3 | postawę, jak rozpiera się na stołku! Wyciągnął nogi, 166 3 | Wyciągnął nogi, lewą rękę oparł na biodrze, prawą na stole, 167 3 | oparł na biodrze, prawą na stole, a głowę w tył przechylił. 168 3 | Jak mu dobrze musi być na takim krześle z poręczą...~ 169 3 | sołtysie, ciągnąć krowę na wieś do Grzyba?~- Bo on 170 3 | Grochowski opuścił łyżkę na stół, a głowę na piersi. 171 3 | opuścił łyżkę na stół, a głowę na piersi. Chwilę podumał, 172 3 | ostawię. Grzyb będzie zły na mnie, ja wiem; ale dla was 173 3 | wódki i dwa kielichy, a na talerzu wędzoną kiełbasę 174 3 | suchą kiełbasę położywszy na talerzu widelec. Na widok 175 3 | położywszy na talerzu widelec. Na widok wódki zrobiło się 176 3 | ławy. Potem przyszło mu na myśl, że sołtys i gospodarz 177 3 | niespokojnie poruszył się na stołku.~- Mój kumie - rzekł - 178 3 | nas.~- Byli tu dziś u mnie na polu dwa Niemce i dużo się 179 3 | marząc, że siedzi w alkierzu na stołku z poręczą i pije 180 3 | zalane łzami oczy najprzód na nią, potem na Ślimaka.~- 181 3 | oczy najprzód na nią, potem na Ślimaka.~- Oddawałem? - 182 3 | stół.~- Ja mam zarabiać na sierocie?... Nie chcę!... 183 3 | Grochowski. - Zabij mnie... porąb na drobne kawałki, ale grosza 184 3 | pomyślnych próbach wydostali się na dziedziniec.~Gospodyni zapaliwszy 185 3 | dziwną scenę. Ślimak leżał na kupie gnoju i zachęcał Grochowskiego 186 3 | mówiła gospodyni - bo ci wody na łeb naleję.~- Ja ci naleję, 187 3 | Ślimak.~Grochowski upadł mu na piersi i zaczął go całować.~- 188 3 | gdzie kazano. Gospodyni na największej kupie siana 189 3 | tymczasem zmorzony sołtys runął na klepisko i tam został, skąd 190 3 | podźwignąć.~- Ty, Maćku, idź se na swoje posłanie - rzekła 191 3 | pijak - dodała wskazując na męża - niechaj śpi w gnoju, 192 3 | wnętrzu stajni. Gdy zaś na dziedzińcu wszystko ucichło, 193 3 | najnędzniejszym stworzeniem na świecie - i to, że mu gospodyni 194 3 | barłogu, spłakany jak dziecko na kolanach matki.~Około północka 195 3 | gorący.~- A zawdy gadam, żeby na noc jagłów nie gotować, 196 3 | wątpił, że znajduje się na podwórku, przy kupie gnoju.~- 197 3 | dziwota. Najgorsza rzecz na świecie, kiedy wódka pomiesza 198 3 | usiadł w progu opierając na dłoniach ciężką głowę. Ale 199 3 | posłania.~W pierwszej izbie, na ławie pod oknem, dyszał 200 3 | Jagna - rzekł wysilając się na głos surowy, choć go strach 201 3 | Gdzież mam pójść?~- Idź na gnojowisko albo do chlewa, 202 3 | spał Stasiek. Tam upadł na ławę i akurat przygniótł 203 3 | usiadłem, bo mnie cosik trapi na wnątrzu. Chłopak podniósł 204 3 | zmorzył, więc obaj upadli na ławę i chłopak znowu zaczął 205 3 | się z chaty i jakby nie na swoich nogach zatoczył się 206 3 | tom kupił - mruknął sobie na dobranoc.~ 207 4 | ROZDZIAŁ CZWARTY~Na drugi dzień obudziło Ślimaka 208 4 | ale podniósł się i wyszedł na klepisko. Twarz miał nabrzękłą, 209 4 | noc nie zdejmował i patrzy na człowieka, jak ten zbój. 210 4 | ciężar spadł z serca, że się na tym skończyło. Myślał, że 211 4 | niego do południa.~Wyjrzał na dziedziniec. Słońce stało 212 4 | lusterkiem i patrząc kolejno to na nogi, to na odbicie swojej 213 4 | patrząc kolejno to na nogi, to na odbicie swojej fizjonomii 214 4 | zostały mu ciemne smugi na szyi.~- A gdzie Grochowski? - 215 4 | trzydzieści i trzy lata żył na świecie, więc za krowę nie 216 4 | pasem, szerokim bez mała na dwie dłonie. Następnie zawiązał 217 4 | jeszcze trochę popatrzyć na swoich. I widziała, jak 218 4 | Jako dworakowi:~Siędzie na konika, ~Jedzie ku dworowi.~ 219 4 | pomyślał i znowu zaśpiewał, ale na przeciąglejszą nutę:~O dejdydy, 220 4 | parobcy dworscy zajmowali na tej łące, wszystkie napomnienia 221 4 | chłopu zawsze musi robić na przekór. Już takie urządzenie 222 4 | urządzenie świata.~Przyszło mu na myśl, ile on razy drożył 223 4 | inny chłop za sąsiada..."~Na to dziedzic: "Pamiętajcie, 224 4 | przyjdzie koza do woza..."~Na to Grzyb odpalił mu w imieniu 225 4 | Jędrek rzucił kamieniem na jakiegoś ptaka. Ślimak obejrzał 226 4 | zanucił:~Zakukały kukaweczki ~Na gruszy, na gruszy;~Powiadały 227 4 | Zakukały kukaweczki ~Na gruszy, na gruszy;~Powiadały sąsiadeczki, ~ 228 4 | tak wleczesz, jakby cię na stójkę pędzili, i nic nie 229 4 | postronek! - ale jakiem go wziął na rozum, tak opuścił). Zatem 230 4 | zagarnie jęzorem i weźmie na zęby?...~- Co ma myśleć, 231 4 | Kiedy ludzie we święto stoją na cmentarzu, a patrzyć na 232 4 | na cmentarzu, a patrzyć na nich z daleka, to widzi 233 4 | Skosiłbym se trawę i zwiózłbym na podwórek. Niechby on szedł 234 4 | wszystkie pola. Wskazał ręką na horyzont.~- J uzd niby jego - 235 4 | surdut i nogawice wyciągnęli na buty, to by z was był także 236 4 | Bóg taki rząd postanowił na świecie, żeby nie było równości. 237 4 | swojej strony i żre, ile na niego przypadnie, nie swarząc 238 4 | co ich odpędzi. On sam na takim gospodarstwie ma niedużo, 239 4 | postanowił Pan Bóg miłosierny, że na świecie musi być kolej i 240 4 | pod bok, a prawą wskazał na wzgórza i mówił:~- Widzisz 241 4 | ciągle stacza się ziemia na dół. Może nieprawda?~- Jużci 242 4 | ta ziemia, co się stoczy, na czyje grunta spadnie najpierwej, 243 4 | najpierwej, ?...~- Jużci na dworskie.~- A na dworskie. 244 4 | Jużci na dworskie.~- A na dworskie. Zaś ta ziemia, 245 4 | się z dworskiego łanu, to na czyj grunt najpierwej spadnie: 246 4 | grunt najpierwej spadnie: na mój czy na Grzyba?~- Jużci 247 4 | najpierwej spadnie: na mój czy na Grzyba?~- Jużci na Grzyba, 248 4 | mój czy na Grzyba?~- Jużci na Grzyba, bo Grzyb siedzi 249 4 | Grzyba, bo Grzyb siedzi na skłonie pode dworem, a wy 250 4 | waszych gór spada ziemia na dworskie łąki -odpowiedział 251 4 | mojej chudoby ziemia zlatuje na jego łąki i majątku mu przysparza.~ 252 4 | wiadomo o czym, a Ślimak na przemian albo frasował się 253 4 | zapatruje się hołociuch na innych. Hardy, para, nikomu 254 4 | ale zwolnił kroku.~Weszli na taras, gdzie już rozciągały 255 4 | Który to?~- Ten z gankiem, na słupach.~- A to co za chałupa?~- 256 4 | A to co za chałupa?~- Na lewo? To przecie nie chałupa, 257 4 | w oficynie jedne izby na dole, drugie na górze...~- 258 4 | izby na dole, drugie na górze...~- Jakby na strychu?~- 259 4 | drugie na górze...~- Jakby na strychu?~- To nie strych, 260 4 | siano znad stajni!~- A ono na prawo, tatulu, co takie 261 4 | państwo wysiaduje i grzeje się na słońcu -odparł Jędrek.~- 262 4 | se nawet w zimie, kiedy na polu śnieg leży po kolana.~- 263 4 | w gębie paskudnie. Kużdy na tym świecie ma swój smak: 264 4 | zielonymi wyłogami, z ładownicą na brzuchu, torbą na boku i 265 4 | ładownicą na brzuchu, torbą na boku i z dubeltówką w rękach.~- 266 4 | To ten sam, co jechał na koniu i czapka mu ze łba 267 4 | psiakość tyle bym sypał, żeby na samej plebanii huczało.~- 268 4 | Chociaż... kto go wie, na co by się nie porwał taki 269 4 | zbliżył się do chłopów. Na troku u jego torby wisiały 270 4 | binokle i z uwagą spojrzał na chłopca.~- Podobała ci się? - 271 4 | Jużci ja, ino pan jechał na koniu i bez fuzji.~- Więc 272 4 | z ręki i gwałtem wsadził na głowę, a następnie to samo 273 4 | myśliwiec zawieszając fuzję na ramieniu.~- Jużci, jaśnie 274 4 | rzeką i moją chudobą.~- Na cóż to wam?~- Stargowaliśmy 275 4 | dziesięć morgów, i to z roku na rok jałowieje - westchnął 276 4 | kolosalny majątek! Za granicą na takim kawałku żyje wygodnie 277 4 | kiedyś się tak zawziął na mnie! Babę mi zaczepiał, 278 4 | Istotnie dziedzic grał na amerykańskim organie. Chłopi 279 4 | przedstawiać.~- To ci instyguje na mnie! - mruknął chłop.~- 280 4 | cienka w pasie, a gruba na końcu. Ale piękna pani!~- 281 4 | Gorszy od bąka ten podlec na żółtych nogach, chociaż 282 4 | stanie rozmawiać w czapce na głowie, a przy tym tak był 283 4 | mnie litość brała patrząc na niego. Na cały dzień zepsuł 284 4 | brała patrząc na niego. Na cały dzień zepsuł mi humor.~- 285 4 | ośmielić do siebie, to zaraz na drugi dzień połamały mi 286 4 | oni okrutnie zmawiają się na naszą krzywdę!" - pomyślał 287 4 | sianie, a zresztą jest to na j uczciwszy chłop we wsi.~ 288 4 | Ślimaka mrowie przechodziło na myśl: co oni układają przeciw 289 4 | ze trzy ruble wytargował na łące. No, a teraz ten kundel 290 4 | rozumu i woli zrzekł się na benefis swej żony. Ślimak 291 4 | uścisnął sztachety; lecz na jego twarzy zamiast zadowolenia 292 4 | bo - nic nie wydasz ani na jeometrę, ani na rejenta. 293 4 | wydasz ani na jeometrę, ani na rejenta. Ale wiesz pod jakim 294 4 | sto sześćdziesiąt, zyskasz na czysto czterdzieści rubli, 295 4 | naradzisz się z żoną, już na tych warunkach nie sprzedam.~ 296 4 | Kupujesz, Józefie? Dajesz rękę na zgodę? - spytał dziedzic. " 297 4 | się zgodzi, tylko go proś.~Na widok niemiłego panicza 298 4 | Jędrek spoglądając ukosem na ojca żywił w sercu jakieś 299 4 | i nasamprzód zasadzili na mnie swego szwagierka.~- 300 4 | czterdziestkę, mnie czapkę wbił na łeb, żeby mi lepiej oczy 301 4 | i zara począł z góry:~"Na co ci łąka? Albo już i tak 302 4 | przez ten czas wygrywał se na organach...~- Cóż on chce 303 4 | mnie okpić! Znam ja się na rzeczy!...~Nareszcie wzburzenie 304 4 | Ślimaka dosięgło zenitu. Siadł na ławie, potem zerwał się 305 4 | niepewności. Nagle spojrzał na Jędrka i - błysnęła mu myśl 306 4 | samym jaśnie panem... Ligaj na ławie!~- Oj, tatulu, niechajcie 307 4 | Magda wybiegła do gospodyni na dziedziniec.~- Mówię, ci: 308 4 | dziedziniec.~- Mówię, ci: ligaj na ławie! pókim dobry... -wołał 309 4 | odeszła, więc skończyło się na niczym, jak zwykle w podobnych 310 5 | nowa wełna zaczęła porastać na ostrzyżonych owcach.~Słońce 311 5 | się od gorąca, czym mogła: na gościńcach kurzem; na łąkach 312 5 | mogła: na gościńcach kurzem; na łąkach potrawem, na polach 313 5 | kurzem; na łąkach potrawem, na polach gęstym urodzajem.~ 314 5 | stare kobiety zbierały ślaz na poty, kwiat lipowy na gorączkę 315 5 | ślaz na poty, kwiat lipowy na gorączkę i włosy P. Marii 316 5 | gorączkę i włosy P. Marii na boleści. Proboszcz z wikarym 317 5 | Krótka była to robota, na trzy albo i na dwa dni; 318 5 | to robota, na trzy albo i na dwa dni; lecz chłop śpieszył 319 5 | po drugie, aby mógł wyjść na żniwo do dworu.~Zwykle pracowali 320 5 | Ślimak, Owczarz i Jędrek, na przemian żnąc i wiążąc snopki; 321 5 | bowiem spoglądało ukradkiem na owych ludzi spod lasu, którzy 322 5 | białe albo żółtawe kurtki, a na kapeluszach czarne wstążki. 323 5 | wstążki. Szli od zachodu na wschód i widocznie mierzyli 324 5 | przodować w robocie, wlókł się na końcu obok Magdy. Wreszcie 325 5 | i skocz do onych, co tam na polu bonują. Spenetruj, 326 5 | i wymiarkuj: czy mierżą na rozdanie gruntów, czy na 327 5 | na rozdanie gruntów, czy na co innego?~Chłopak pobiegł 328 5 | boki i zadowolona patrzyła na Jędrka, który z wielką śmiałością 329 5 | przez pola z tykami, to zara na jesień wójt zrobił w kasie 330 5 | zadyszany Jędrek wołając na matkę, ażeby wyniosła mleka 331 5 | mruknął Ślimak.~Nie czekając na zakończenie rozmowy gospodyni 332 5 | takie wspaniałe miny, że na ich widok Ślimak i Owczarz 333 5 | Owczarz zdjęli kapelusze jak na komendę.~Powitawszy chłopów 334 5 | dostaniemy?~- Już moja zeszła na dół, niech panowie pozwolą.~ 335 5 | niespodzianka czekała ich na podwórzu. Ślimakowa z Jędrkiem 336 5 | chleba i cały ser z kminkiem. Na progu chaty stała w pogotowiu 337 5 | należy?~- Niech panom będzie na zdrowie - odpowiedziała 338 5 | nie wiem, jaśnie panie, na co to jest i co panowie 339 5 | starszy pan.~- Musi, że nam na złe wyjdzie taka droga - 340 5 | A my dobrze płacimy... Na próbę może nam sprzedasz 341 5 | Ślimakowa przelotnie spojrzała na męża. Dotychczas płacono 342 5 | Jędrkowi nową kamizelkę na intencję!...~- Szczęście 343 5 | okolicznych i zarabiając grosz na groszu. Chłop podziwiał 344 5 | dwa złote i po dziesiątce na każdym kuraku, a ty po złotówce. 345 5 | inżynierów, całe żniwo spadło na Maćka Owczarza. Co dawniej 346 5 | odrabiać sam jeden. Wychodził na wzgórza przede dniem, schodził 347 5 | niedużą butelką lekarstwa na ranę w nodze i do południa 348 5 | fulary, a ty, najmito, łaź na czworakach po polu i nosem 349 5 | inżynierami, będę instygował na całą wieś i chował ruble 350 5 | się do kościoła, on usiadł na przyzbie i zaczął ciężko 351 5 | a but psiakość zostaje na drodze.~- Sameś winien - 352 5 | chłopcami, a Owczarz z daleka na końcu. Idąc marzył sobie, 353 5 | Owczarz, będzie u niego służył na swoim stole i ożeni się...~ 354 5 | wolny, mógłbyś przychodzić na probostwo i zobaczyć, jak 355 5 | miałbyś miód dla siebie albo na sprzedaż, a wosk do kościoła. 356 5 | bo ja nie zarabiam nawet na krowach tyle, co wy na kurach.~- 357 5 | nawet na krowach tyle, co wy na kurach.~- Za to wy na ludziach 358 5 | wy na kurach.~- Za to wy na ludziach zarabiacie nawięcy.~- 359 5 | kościołem gospodarzy narzekając na hardość Ślimaka.~- Już z 360 5 | przyniosły szczęścia dane mu na buty pieniądze. Gdy pokorny, 361 5 | odparł szynkarz. - Ale na Boże Narodzenie, jakeś się, 362 5 | całował, że musiałem ci dać na kredyt wódki i piwa, i araku, 363 5 | Czy to prawda, żeby gdzie na świecie były drogi żelazne? 364 5 | były drogi żelazne? Przecie na taki interes to by ze wszystkich 365 5 | zdecydował się, wódka już była na stole. Podał szynkarz 366 5 | grosza.~Gospodyni patrzyć na niego nie chciała, a Ślimak 367 5 | rozczynione ciasto; pełno na drodze, gdzie spłynął brudnożółtymi 368 5 | brudnożółtymi strumykami, pełno na podwórku, gdzie tworzył 369 5 | leniwiej niż zwykle. Spoglądano na komin, gdzie powoli dogotowywały 370 5 | dogotowywały się kartofle, to na drzwi, którymi miał wejść 371 5 | którymi miał wejść Owczarz, to na okno, za którym słychać 372 5 | można było spostrzec, że ma na ręku dziecko, bledsze od 373 5 | jak patyk.~- Co ty robisz na taki czas? - zapytał Ślimak.~- 374 5 | Boga!... - szepnął parobek na widok nędzy gorszej niż 375 5 | szepnęła Zośka, patrząc na Owczarza - ma już dwa roki. - 376 5 | płachty dziecko i położyła je na wilgotnej ziemi. Zdawało 377 5 | przeciągnęła się i powstała na równe nogi.~- Oto mi letko, 378 5 | wytrzymam i cisnę gdzie na drodze albo we wodę... Ale 379 5 | się ten żegna, co idzie na śmierć, a ja pójdę na służbę... 380 5 | idzie na śmierć, a ja pójdę na służbę... Gadali, żeście 381 5 | kominie, a jedna upadła na ziemię, do bosych nóg 382 5 | zatoczyła do sieni, potem na podwórko, powtarzając: " 383 5 | potem w ogródku, potem na gościńcu. Wreszcie umilkł, 384 5 | szelestem deszczu. W chacie na ziemi zostało dziecko, chude 385 5 | Ludzie wszystko składają na głupich, a bez ten czas 386 5 | izbie takiego dziecka, nawet na jedną noc - mówiła z gniewem 387 5 | usiadłszy z nim w kącie na ławie, począł je okrywać 388 5 | gniewnym głosem.~Spojrzała na dziecko najprzód z daleka, 389 5 | sierotę sukmaną i wymknął się na nocleg do stajni.~Gdy tam 390 5 | potrafi. Cha!... cha!...~Na dworze deszcz wciąż padał. 391 5 | mruknął gospodarz. Popatrzył na niebo i wrócił do sieni.~- 392 6 | SZÓSTY~Kolej miano budować na wiosnę, a sama zapowiedź 393 6 | sam pan grywał po dawnemu na organie i tylko uśmiechał 394 6 | się z nią żenić; pisarz na drugi dzień rano powtarzał 395 6 | kredytowe kwitki. Było wypisane na twarzy każdego człowieka, 396 6 | oczach każdego bydlątka, na wszystkich drzwiach, we 397 6 | ludzi: pan, który wciąż grał na organach, i pani, która 398 6 | Chcielibyśmy sprzedać, bo na wsi straszne nudy. Ale i 399 6 | młoda żona, która nudzi się na wsi.~I kiedy tak myślał, 400 6 | sama kożuchu, z rozdartą na chudych piersiach koszulą.~- 401 6 | wódki - zawołała utykając na progu - to wam cosik powiem...~ 402 6 | starucha nie rzuca słów na żarty.~Wypiła duży kielich, 403 6 | ogród...~Ślimakowi przyszła na myśl łąka i zimno go przejęło. 404 6 | przy samej kolei i że już na niej wiele zarobiliście 405 6 | Jak podcięty kwiat zawisła na ręku chłopa, który wyniósł 406 6 | sieni i położył w kącie na barłogu tak zmorzoną, że 407 6 | kożuchem, i poszedł do karczmy na zwiady.~Nim doszedł, na 408 6 | na zwiady.~Nim doszedł, na dworze zrobiło się ciemno, 409 6 | co gdzieniegdzie drzemią na polach pilnując granic. 410 6 | Pochwalony! - rzekł Ślimak.~- Na wieki - odparł niedbale 411 6 | głowami, szeroko rozparłszy na stole łokcie.~- Co to piją 412 6 | araku.~- Przyszliście do nas na herbatę? - drwiąco rzekł 413 6 | drwiąco rzekł Josel.~- Nie na herbatę, ino dowiedzieć 414 6 | dziedzica? Chłopi spojrzeli na Josela, który uśmiechał 415 6 | zebrał we wsi pieniądze na taki interes?~- We dwu moglibyście 416 6 | Chodźta, kumie. Grzyb spojrzał na Josela i podniósł się z 417 6 | uśmiechał. Gdy kroki ich ucichły na śniegu, zwrócił się do Ślimaka:~- 418 6 | potem... potem - wybudujecie na swoich gruntach chałupę 419 6 | dworskiego parobka, który niósł na plecach ćwierciowy worek 420 6 | Grzybowi dwa ruble od sta na miesiąc, i uśmiechał się 421 6 | dwa ruble od dziesięciu na miesiąc.~Uśmiech nigdy nie 422 6 | Ślimaka już zgasł ogień na kominie i dzieci spały, 423 6 | drugiego - że jest za zimno na wychodzenie z domu, innego - 424 6 | tylko coś go zatrzymywało na miejscu. Coś, co chłopi 425 6 | nic nie robił, gniewał się na wszystkich i tułał się po 426 6 | Dostawszy kielich rozgadała się na dobre:~- Widzicie,; było 427 6 | Orzechowskim, ubrani jak na Boże Ciało. Pan wziął ich 428 6 | włościanom, nie oglądający się na obcych ludzi, które takiej 429 6 | godzinę, jakby ten ksiądz na ambonie. Łukasiakowi 430 6 | Matko cudami słynąca!...~- A na mnie on wciąż buntuje gospodarzy? - 431 6 | handlujący... Chłopy to gorzej na was zajadłe aniżeli on. 432 6 | wszystkie okna rozwarte. Na taki ziąb! słyszysz ty, 433 6 | co robicie, Mateuszu?" "Na wieki! -on mówi - widzita, 434 6 | przymierzają kierezyją, bo pan na tańce ubierze się za Krakowiaka, 435 6 | A Mateusz, niby lokaj, na to: "Nie bądźcie głupi, 436 6 | łące, kiedy sztyftu je się na krakowskie wesele?..." I 437 6 | blade oczy do świata.~Maciek na podobne wróżby tylko ręką 438 6 | zakasuje.~I czy gnój wywoził na pole, czy młócił, czy wiał, 439 6 | garbata. Nagle wydostali się na równinę wprost słońca, którego 440 6 | Owczarz odwrócił mu głowę na bok i prawił:~- A widzisz, 441 6 | największy pan, żeby sam biskup, na słońce patrzyć nie może, 442 6 | ogląda swoje gospodarstwo na ziemi. Zimą, kiedy mróz 443 6 | se tu z dziećmi chodziła na jagody. Ino nie załaź daleko 444 6 | rozejrzawszy się umieścił je na kępie jałowcu, w miejscu 445 6 | psik!... Niech ci będzie na zdrowie. A jak czego potrzebujesz, 446 6 | ciągnij se powoli, włóż na ramię i do sani. Ot i już 447 6 | powoli z wierzchu siąga, na ramię i do sani. Ot i masz 448 6 | psia wiara, nie chce iść na sanie, bo ono ma swój rozum 449 6 | Niekiedy odpoczywał albo na rozgrzewkę uderzał się po 450 6 | gromadą wyruszą gdzieś, bodaj na koniec świata, zgiełkliwe 451 6 | idą, nadchodzą, już na równi z nami, już przeszły... 452 6 | idą, nadchodzą, już na jednej linii z chłopem i 453 6 | że uciekają z rąk; śnieg na ziemi robi się gładki jak 454 6 | jak szkło, że nie można na nim nogi oprzeć. Maciek 455 6 | nogi oprzeć. Maciek rzuca na sanie ostatnie szczapy i 456 6 | i z niepokojem spogląda na zachodzące słońce. Niebezpieczna 457 6 | Prędko położył sierotę na naładowanych saniach, przeżegnał 458 6 | obawia się wielu rzeczy na świecie, ale najbardziej 459 6 | najbardziej tego, ażeby na śliskiej drodze nie wywróciły 460 6 | wio!... - woła Maciek na konie.~Już wyjechali z lasu, 461 6 | przestał 'wołać: "wio!..." - i na drodze zaległa cisza. Taka 462 6 | przytłumione szlochanie dziecka. Na dworze było coraz ciemniej.~- 463 6 | szarpnęły i poślizgnęły się na miejscu.~- Wio!... - powtórzył 464 6 | dzwonki, nie milknąc ani na chwilę, dźwięczały coraz 465 6 | szepnął chłop i podniósł się na nogi. Daleko między wzgórzami, 466 6 | zarośniętymi jałowcem, ukazał się na śniegu czerwony płomyk jeden, 467 6 | błyszczały wysoko, jakby na niebie, i znowu nikły przy 468 6 | bo tu wzgórze!...~- Jedź na złamanie karku!...~- Hej 469 6 | jego samego, wepchnęli ich na szczyt niebezpiecznego wzgórza, 470 6 | niebezpiecznego wzgórza, sprowadzili na dół i postawili w takim 471 6 | sąsiednich wiosek.~- Musi jadą na zabawę do naszego pana - 472 6 | cała gromada znowu pobiegła na szczyt.~- Sanki nie przejadą 473 6 | Chłop przeżegnał się.~Na szczycie znów zawołano:~- 474 6 | razem popędziło z góry, na łeb, na szyję, dwoje 475 6 | popędziło z góry, na łeb, na szyję, dwoje sanek obok 476 6 | Ogińskiego i z gromady stojącej na górze poczęły wysuwać się 477 6 | dziedziczki, a tyle ich, jak owiec na pastwisku...~O kilka kroków 478 6 | wyziera spod algiery!... a na głowie ma mosiężny kociołek? 479 6 | znali wszystko, co ino jest na ziemi i w niebie, a po śmierci 480 6 | patrzą j, patrzą j, o!... na tych... To kominiarz, tamto 481 6 | kominiarz, tamto kowal, ten gra na gitarze, ten niby chłop, 482 6 | została przebyta i poczęto na powrót siadać do sani wśród 483 6 | nakrył głowę, położył dziecko na saniach, ujął cugle i ostrożnie, 484 6 | przebierają!...~Potem przyszedł mu na myśl wiszący w zakrystii 485 6 | potrafił wskrzeszać zmarłych na świadectwo, i zakonnik, 486 6 | Napolionem chodził po świecie, a na starość został dziadem przy 487 6 | mi ta ze zbytków czapkę na oczy nasunął, i tyle.~- 488 6 | karku nie skręcił. Chłop na trzeźwo nie wyszedłby żywy 489 6 | dojechali do wrót, gdzie czekał na nich Jędrek z latarnią. 490 6 | się w dolinę, minęły most na rzece, z niemałym trudem 491 6 | niemałym trudem wjechały na pierwszy taras pagórków 492 6 | zatrzymały się. Niemiec oparł się na ich krawędzi i mówił:~- 493 6 | dni.~- Ja nie mam czasu na czekanie - odparł Żyd. - 494 6 | bobrowy kołnierz i myślał.~Na dziedzińcu płonęły smolne 495 6 | miejsce dla swoich koni, na sztachetach otaczających 496 6 | ale kucharz nie zwrócił na niego uwagi - skinął na 497 6 | na niego uwagi - skinął na pomywaczkę, lecz ta odwróciła 498 6 | się tyłem; w końcu trafił na pędzącego chłopca z kredensu, 499 6 | stanął i ciekawie spojrzał na Żyda.~- Albo kupiec zna 500 6 | bobrową czapkę i usiadł na krześle. Był to przystojny,


1-500 | 501-1000 | 1001-1394

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License