Rozdzial
1 1 | około sześciu lat, lecz choć następnie poszła na służbę
2 1 | mrówka, wierny jak pies i choć kaleka, pracowity za dwa
3 2 | Żeby to dziedzic, żeby choć ekonom tak cię, człeku,
4 2 | on tyle zjada co i ja i choć kulawy bierze piętnaście
5 2 | zawołać cię do roboty, to co? Choć zdechnij z głodu, a bydło
6 2 | Niekiedy zdesperowany, choć łagodny koń zrywał się do
7 2 | on głupszy od pastucha, choć pański szwagier... Ale zawsze
8 2 | zabraknie panów, a ty, chłopie, choć zdychaj. Ha, może Jędrek,
9 2 | miał więcej gruntu albo choć jeszcze jedną krowinę i
10 2 | krowę, zacięła się, a ty choć bij łbem o ścianę... Po
11 3 | przed wieczorem i mówię ci, choć przyszła z drogi, dała więcej
12 3 | srebrnego! Żeby Grochowski choć coś niecoś odstąpił...~-
13 3 | mnie. Bo to twardy chłop, choć i ten Wojciech; sam sobie
14 3 | Ledwiem go napędziła, że choć w alkierzu ułożył podłogę.
15 3 | tylko nędzny parobek. Więc choć go grzbiet bolał z pracy,
16 3 | wysilając się na głos surowy, choć go strach ogarniał. Milczenie.~-
17 3 | Ślimak już nie słuchał. Choć było ciemno, złapał się
18 4 | obejmij za nogi i proś, żeby choć ze trzy ruble opuścił. Nie
19 4 | odstąpi trzech rubli, to choć wytarguj z rubla; ale poty
20 4 | czekają oblizujący się, choć widzą, że on wyjada część
21 4 | I żeby nam jaśnie pan choć ze trzy ruble opuścił -
22 4 | i nakazywała mi, żebym choć ze trzy ruble wytargował
23 4 | jaśnie pan zmiłuje...~- I choć ze trzy ruble opuści?... -
24 4 | do nóg i błagać, ażeby mu choć za sto trzydzieści rubli
25 5 | Zośka by go nie chciała, choć już ma dwuletnie dziecko
26 5 | dworze nie był u żniwa, choć go wzywali - wtrącił karbowy.~-
27 5 | równe nogi.~- Oto mi letko, choć raz w życiu!... - mówiła
28 6 | najętym parobkiem. Więc choć boi się leśnych szumów i
29 6 | śpiewając, strzelając z batów, choć droga była pełna zatok.
30 6 | ucichło i zgasło.~- Czy ony, choć i panowie, aby sprawiedliwie
31 6 | człeku, skrzywdzi, albo choć do rany go przyłóż. Jak
32 7 | wasze prawa jak i nasze. Ale choć z dawien dawna siedzicie
33 7 | Ślimak odmówił.~- Dajta choć furę słomy - prosił jeden
34 7 | drugiego; te zaś, pary, choć się gniewają, to zawdy jeden
35 7 | nadbrzeżnym piasku, lecz choć było mu zimno i mokro, nie
36 7 | jak bydle, kiej modlą się, choć i Szwaby?~- Zawdy na Staśka
37 8 | nawet grosza nie zarobił, choć siedzę tu pod ręką? Tamtego
38 8 | łakomi się na zarobek. A ja, choć mam ino dziesięć morgów
39 8 | pod ławą; wsunął się tam i choć pies był przemokły, położył
40 8 | dodał:~- Widzisz, że on, choć z was najmniejszy, ma najlepszy
41 8 | w głosie matki czuć, ze choć się gniewa, jest wesoła.~
42 9 | kolonii i albo uczył się, albo choć przez okna patrzył na bakałarzównę
43 9 | Ślimak.~- Zabili i ukradli, choć w izbie paliło się światło.~-
44 9 | na chłopca; ale ojciec, choć było skąpo światła w chałupie,
45 9 | gorszy, boś mnie zdradził, choć przygarnąłem cię, kiedy
46 9 | darował... Oba chłopcy, choć moi synowie, tyle mnie nie
47 9 | Maćka łaskawego spojrzenia, choć opuszczał ich może na zawsze.~
48 9 | Ale owczarz znajdzie was, choć kulawy i osłabiony, bo w
49 9 | ma uszanowania. Ale baby, choć zgorszone, nie miały do
50 9 | tak śliczny chłopak albo choć gorzelanym, a tymczasem
51 9 | konie kradną...~I brzydko, choć nieznacznie spojrzał na
52 9 | powiatu.~- Taka zawdy była, choć do prostej roboty nie najgorsza -
53 10| patrząc mu w oczy i -pobladł, choć nie wiedział dlaczego.~-
54 10| tak się nie bał, nigdy, choć parę razy śmierć zaglądała
55 10| całą pracę życia. I żeby choć sami kradli albo rozbijali...
56 10| dziesięć... Tyle narodu!... choć jeszcze na mnie palca żaden
57 10| Zmarniejeta, Ślimaku, choć was Niemce wzięły w opiekę!... -
58 10| przyjął który na stancję albo choć wysłał konie po felczera
59 10| i jest młyn we Wólce, choć mi go dwa razy palili Żydzi.
60 10| Zastanowił go spokój żony. Więc choć mu się oczy kleiły i huczało
61 10| podała mu skorupkę wody, choć palony gorączką, pragnął.
62 10| zostanie kiedy szkólnikiem, choć już od dziesięciu lat nic
63 11| odpocznienie!), mogliście choć pukwaterek postawić na szczęście,
64 11| niecnoty Jaśka, żeby się choć raz bestyja ustatkował.
|