1-500 | 501-1000 | 1001-1394
Rozdzial
1001 9 | czynności odkładał z dnia na dzień, pamiętając o przysłowiu:
1002 9 | diable, i czekając albo na lepszy pomysł co do zabezpieczenia
1003 9 | zabezpieczenia budynków, albo na stalszą pogodę.~- Skoble
1004 9 | Tymczasem zima ustaliła się. Na wzgórzach wyrósł kożuch
1005 9 | wzgórzach wyrósł kożuch gruby na łokieć. Białkę przykrył
1006 9 | było dymno, przekładał nogę na nogę albo siedząc przy stole
1007 9 | przy stole opierał głowę to na prawej, to na lewej ręce,
1008 9 | opierał głowę to na prawej, to na lewej ręce, a medytował,
1009 9 | kominie, nie zwróciła uwagi na chłopca; ale ojciec, choć
1010 9 | chwilę była w sieni, więc na razie nie słyszała rozmowy.
1011 9 | podlec zara ci pokład się na ziemię i puścił farbę. Chciałem
1012 9 | skoblach i zasuwach.~Ale na drugi dzień w samo południe
1013 9 | widać. Stanęli we trzech na gościńcu, a Fryc zaczął
1014 9 | zapinając przez drogę pas na koszuli.~- Czego chceta? -
1015 9 | Idziemy ze skargą do sądu na tego zbója - krzyczał rozgniewany
1016 9 | Jędrkiem? Często też wzywał na poradę Owczarza.~- Wiesz
1017 9 | Wójcika, to Szymona wsadziły na dwa tygodnie do hareśtu.
1018 9 | znajdą i doglądając garnków na kominie.~Było już po południu,
1019 9 | Było już po południu, kiedy na podwórzu w gwałtowny sposób
1020 9 | szaraczkowy kubrak i rudy kaptur na głowie, przez co niewiele
1021 9 | kiełbasy, jak mnie poratujecie. Na wzmiankę o wódce podejrzenia
1022 9 | jednego konia przy dyszlu, a na saniach kuliła się baba,
1023 9 | było przy nich roboty, może na pół godziny; mimo to wdzięczność
1024 9 | ofiarujesz kilka bretnali, na wypadek gdyby się jeszcze
1025 9 | zakonników w Radecznicy. Nawet na uroki ono bez mała takie
1026 9 | butelkę, a podróżny został na dziedzińcu, niedbale rozglądając
1027 9 | Burkiem, który wściekle na niego ujadał. W innym czasie
1028 9 | pomyślawszy:~"Czy to raz padnie na człowieka słabość? Lepiej
1029 9 | człowieka słabość? Lepiej na taki czas odłożyć."~W tej
1030 9 | niepospolitą moc ducha, bo jak na nieszczęście Ślimakowie
1031 9 | ostrożność wciąż przychodził mu na myśl ukryty pod żłobem specjał
1032 9 | wyglądała spomiędzy garnków na kominie, zieleniła się na
1033 9 | na kominie, zieleniła się na ścianie, błyszczała pod
1034 9 | Dać spokój! przyda się ono na gorsze czasy."~Krótko przed
1035 9 | słońca Owczarz usłyszał na gościńcu wesołe śpiewanie.
1036 9 | powracającą z kościoła. Byli na górze i zdawało się, że
1037 9 | ciemne ich sylwetki schodzą na śnieg z czerwonego nieba.
1038 9 | drogi, a gospodarz w czapce na bakier, podkasawszy ręką
1039 9 | że im tak dobrze było na świecie.~- Wiesz, Maciek!... -
1040 9 | ciężko oparł się Owczarzowi na szyi.~- Wiesz, Maciek -
1041 9 | nim ku izbie -spotkaliśmy na nabożeństwie Jaśka Grzyba.
1042 9 | kwartę wódki i przysięgał na szczęśliwe skonanie, że
1043 9 | się kiedy naprawdę spalą, na ciebie padnie posądzenie...~
1044 9 | kapuśniak więcej wylała go na stół aniżeli w miskę; gospodarz
1045 9 | pękata flaszka pod żłobem. Na próżno dla rozerwania myśli
1046 9 | poszedł do stajni. Tu legł na swoim barłogu, ogrzewany
1047 9 | przymykał oczy, ale - wszystko na nic. Sen nie przychodził,
1048 9 | Sen nie przychodził, bo na sen było za wcześnie.~Nareszcie,
1049 9 | przewracając się z boku na bok, mimo woli zawadził
1050 9 | lekarstwo.~"Było się też na co łakomić!" - pomyślał
1051 9 | Zarazem postanowił być na przyszłość wstrzemięźliwszym
1052 9 | ogóle istniał jaki Jędrek na świecie!). Ślimak poszedł
1053 9 | Nakrył głowę kożuchem - na próżno. Kobieta wciąż stoi
1054 9 | Kobieta wciąż stoi i patrzy na niego tak, że Maćka ognie
1055 9 | mu i tak dobrze? Czy jest na świecie rzecz dla której
1056 9 | lecz tylko przewrócił się na drugi bok. Wówczas uderzenia
1057 9 | zamknął oczy i oparł brodę na rękach, siedząc. Począł
1058 9 | mruknął Maciek. Wypełznął na czworakach ze swego barłogu
1059 9 | czworakach ze swego barłogu na powietrze i jeszcze raz
1060 9 | pies toczył pianę... Aż mu na pysku zamarzła. ~Owczarz
1061 9 | Owczarz nie mogąc stać usiadł na progu stajni.~- A dyć i
1062 9 | jak chcesz, ale bez koni na oczy mi się nie pokazuj,
1063 9 | mi już nigdy nie stanął na oczach...~- Będę szukał -
1064 9 | izby. Ani jedno nie rzuciło na Maćka łaskawego spojrzenia,
1065 9 | choć opuszczał ich może na zawsze.~Maciek został sam,
1066 9 | przepasał się pasem i wyszukał na dziedzińcu grubego kija.~
1067 9 | położenie. Nie gniewał się na Ślimaka, że go pobił i wygnał
1068 9 | braćmi. Kto za nim tęsknił na tym świecie, kto szczerze
1069 9 | Ktoś ukradł ich, wywiódł na nędzę, a on, Owczarz, pozwolił
1070 9 | a on, Owczarz, pozwolił na to...~Maćkowi zdawało się,
1071 9 | jest, i wzywają parobka na pomoc. "Idę! idę!" -mruknął.
1072 9 | Wziął zawiniętą dziewczynę na jedną rękę, kij w drugą
1073 9 | stodoły. Nie obejrzał się na chatę; napatrzy się, kiedy
1074 9 | Wojtka, a tam - wsiedli na nich złodzieje i pojechali
1075 9 | zawziętość. Żebyście uciekli na kraj świata, on pójdzie
1076 9 | kraj świata, on pójdzie na kraj świata; żebyście wkopali
1077 9 | wydadzą.~Ślady z pola skręciły na gościniec wiodący do wsi
1078 9 | zsiadł z Kasztana i poprawił na nim uzdę. Panowie ci złodzieje!
1079 9 | powstydziłby się jechać w takich na polowanie...~Pod wsią kościelną
1080 9 | inną stronę: ten, co jechał na Kasztanie - w prawo, ten
1081 9 | Kasztanie - w prawo, ten co na Wojtku - w lewo. Owczarz
1082 9 | pomedytowawszy chwilę skręcił na lewo; może dlatego, że ślad
1083 9 | a i sierota popłakiwała na ręku.~Znalazł sołtysa w
1084 9 | Olbrzymi chłop, siedząc na ławie pod ścianą, oparł
1085 9 | jedną rękę o stół, drugą na oknie i słuchał kobiecego
1086 9 | schowała głowę między garnki na kominie. Grochowski przeciągał
1087 9 | sołtysowi, aby nie wystawiać na szwank jego urzędu. Toteż
1088 9 | był nawet pisać protokół; na nieszczęście, jak mówił,
1089 9 | Swoją drogą wziął Maćka na sekretną rozmowę do alkierza,
1090 9 | może, bo żadnego nie złapał na uczynku, a co gorsza, jakieś
1091 9 | damy im radę, byle ino ich na ustroniu przydybać, a najpierwej
1092 9 | mnie tamten drugi ślad, na prawo od gościńca, bo on
1093 9 | i w płachtę, posadził ją na lewej ręce, kij wziął w
1094 9 | czasu przelatywały chmury, a na ziemię to sypał śnieg, to
1095 9 | chwilami przysiadał, ale na krótko, bo zdawało mu się,
1096 9 | zebrawszy resztę sił począł iść na przełaj za głosem. Im prędzej
1097 9 | rżało; więc wdzierał się na wzgórza, zsuwał z drugiej
1098 9 | wielkim trudem wdrapał się na wzgórze, aby rozpoznać okolicę
1099 9 | popstrzony krzakami. Śnieg na prawo, na lewo, śnieg za
1100 9 | krzakami. Śnieg na prawo, na lewo, śnieg za nim, przed
1101 9 | ani jedna gwiazda, nawet na zachodzie zgasły wieczorne
1102 9 | gąszczu. W końcu trafił na wygodniejsze zejście, macając
1103 9 | z pół godziny, aż trafił na miejsce wydeptane. Przykląkł,
1104 9 | sierotę, która bez względu na ruch i niewygodę twardo
1105 9 | ruch i niewygodę twardo mu na rękach zasnęła, i począł
1106 9 | go zawiejka nie spotkała na polu, tylko w jarach, gdzie
1107 9 | niewielkie wgłębienie, akurat na człowieka; ze wszystkich
1108 9 | śnieg nie bardzo dokuczał. Na domiar zalet tego miejsca,
1109 9 | obsunęły, poczuł Maciek, że na prawo, w zagłębieniu, jest
1110 9 | dodał w sobie po chwili - na mrozie to ino spać się nie
1111 9 | śmiało, pociągnął czapkę na uszy, mocniej zawinął sierotę,
1112 9 | że jest trochę cieplej na dworze. Maćkowi zmarznięte
1113 9 | całej stopie; potem weszły na złamaną nogę, później na
1114 9 | na złamaną nogę, później na zdrową i dosięgły kolan.~
1115 9 | wnet cały ich rój usiadł mu na tej ręce, gdzie spała znajda,
1116 9 | gdzie spała znajda, a potem na drugiej. Owczarz nie spędzał
1117 9 | Ale nareszcie przyszło mu na myśl: dlaczego nie zasnąć?
1118 9 | złodzieje. Więc Maciek czeka na nich z okrutnym kijem w
1119 9 | kładzie się, lecz siedzi na pieńku.~Oho!... słychać
1120 9 | bramę stajni i widać śnieg na dziedzińcu. Maciek tuli
1121 9 | spokojnie. Poprawił się na siedzeniu, wtulił się w
1122 9 | wiatr rozegnał chmury i na niebie ukazał się skrawek
1123 9 | się, że zdziwiony patrzy na plant drogi żelaznej, która
1124 9 | Słońce stało wysoko, kiedy na plancie kolei ukazał się
1125 9 | jak wosk; szron siedział na rzęsach chłopa, a na ustach
1126 9 | siedział na rzęsach chłopa, a na ustach dziecka szkliła się
1127 9 | wyprostować, więc włożono go na furę, jak był. I tak jechał,
1128 9 | niby siedząc z dzieckiem na ręku, z głową opartą o tylną
1129 9 | Gdy żałosny kondukt stanął na miejscu, przed kancelarią
1130 9 | jęczały, nawet Żydki pluły na ziemię, a tylko Jasiek Grzyb,
1131 9 | uśmiechał się. Chłopi patrzyli na niego z niechęcią, mrucząc,
1132 9 | Wysoki, barczysty, zgrabny, na twarzy krew z mlekiem, oczy
1133 9 | zrobił, co wygnał nieboraków na taki ziąb - odezwał się
1134 9 | choć nieznacznie spojrzał na Jaśka Grzyba, który odzerknąwszy
1135 9 | sam zginie.~- Przyjdzie i na nich termin -,rzekł Grochowski.~-
1136 9 | niech Boga proszą, żeby na mnie twardy sen spuścił.~
1137 9 | Wreszcie odezwał się wskazując na sanie:~- Trza tych nieszczęśników
1138 9 | nie bardzo oglądając się na swoich pasażerów. Wraz z
1139 9 | miesięcy po zostawieniu dziecka na opiece Owczarza Zośka dostała
1140 9 | część doby przesypiała albo na tapczanie, albo pod tapczanem,
1141 9 | albo w korytarzu, albo na podwórku więziennym. Zresztą
1142 9 | raz chciała się obwiesić na chustce, a za trzecim razem
1143 9 | nowych więzień) odesłano na miejsce urodzenia, pod dozór.~
1144 9 | towarzyszył. Szła gościńcem mając na jednej nodze but, a na drugiej
1145 9 | mając na jednej nodze but, a na drugiej sandał, na grzbiecie
1146 9 | but, a na drugiej sandał, na grzbiecie dziurawą sukmanę,
1147 9 | grzbiecie dziurawą sukmanę, a na głowie chustkę jak rzeszoto.
1148 9 | znanej okolicy nie wywierały na niej wrażenia. Patrząc przed
1149 9 | przed siebie nie wiadomo na co, podkasała sukmanę, wysunęła
1150 9 | zatrzymywała się i stała jak słup na gościńcu, dopóki znowu iść
1151 9 | ludzkiego wyrazu.~- Co to na nich padło? - rzekła.~-
1152 9 | chwili Zośka poczęła wsiadać na sanie, do nieboszczyków.~-
1153 9 | zawołała Zośka rwąc się na sanki.~- Co z tego, że twoja? -
1154 9 | nagle ruszyły i Zośka upadła na śnieg; ale schwyciła się
1155 9 | z dozorców przykląkł jej na nogach, a drugi schwycił
1156 9 | raz to głupiemu najlepiej na świecie - odparł jego towarzysz.~
1157 10| było w izbie, więc wybiegł na dziedziniec i chodził po
1158 10| oczyma, upatrując spode łba, na czym by mógł wywrzeć zemstę.~
1159 10| twardego jak drewno, klnąc na czym świat stoi.~- Żebyś
1160 10| potępiona bestio!... - rzekł mu na zakończenie i jeszcze raz
1161 10| odburknął Ślimak i wyszedł znowu na podwórek spluwając.~Zdziwiło
1162 10| alkierza. Ślimakowa leżała na łóżku.~- Co ci to? - spytał.~-
1163 10| ze snu. - Ale to nic.~- Na kominie wygasło.~- Wygasło? -
1164 10| pościeli i z niemałym trudem na nowo rozpaliła ogień do
1165 10| odegrzała obiad i dała im na kolację.~Jędrek wyszedł
1166 10| Matka jednak nie zważała na jego łzy i, potoknąwszy
1167 10| dreszcze powoli przeszły. Na drugi dzień wstała jak zwykle
1168 10| roboty, chwilami narzekając na ból głowy i krzyża. Mimo
1169 10| wieczorowi zatrzeszczały na gościńcu sanie i stanęły
1170 10| Pochwalony - rzekł Josel.~- Na wieki wieków - odparł chłop.
1171 10| kozie.~- Niech posiedzi. Na drugi raz nie będzie się
1172 10| głową, a Ślimak patrzył na niego czując, że budzi się
1173 10| Owczarz i dziecko zmarźli na śmierć...~Ślimak uniósł
1174 10| śmierć...~Ślimak uniósł się na ławie, jakby chcąc rzucić
1175 10| jakby chcąc rzucić się na Josela, ale opadł i oparł
1176 10| poszedł?... Nie ma chałup na świecie czy co?...~Szynkarz
1177 10| odwozili do sądu, pewnie na egzenterunek. A wy możecie
1178 10| Żyd zza progu i od ognia na kominie błysnęły mu oczy.~
1179 10| o coś w sieni i wyszedł na podwórek. Ślimak słyszał
1180 10| sanek i krzyknął: "wio!" -na konia. I jeszcze słyszał,
1181 10| Jakaś posępność osiadła mu na myśli.~"Cóżem winien, że
1182 10| jego..."~- Łże Żyd, jak Bóg na niebie... - rzekł Ślimak
1183 10| ławy, aby wezwać parobka na kolację. Lecz gdy ujął ręką
1184 10| cofnął się. Bał się wyjrzeć na podwórko...~Powoli strach
1185 10| go ominął. Chłop wyszedł na dziedziniec, zajrzał do
1186 10| za głowę i dał mu rubla na wszelki wypadek polecając
1187 10| odeszła do alkierza i legła na łóżku. Jędrek z sołtysem
1188 10| tym niżej głowa opadała mu na piersi. Zdawało mu się,
1189 10| stronę bardzo rozległym, na którym nie ma ani krzaków,
1190 10| chłop nie śmiał spojrzeć na tamtą stronę) stoi Owczarz
1191 10| stoi Owczarz z dzieckiem na ręku i uparcie patrzy mu
1192 10| Ślimak wstrząsnął się. Nie, na tym polu nie ma Owczarza,
1193 10| jest, to gdzieś tak z boku, na krawędzi, tak gdzieś daleko,
1194 10| kuchennych statków.~- Oto, na co mi zeszło! - mruknął. -
1195 10| albo to raz bieda padnie na człowieka, a musi się nie
1196 10| Musiałem oddać krowę na rzeź, to dwa, bo mi bez
1197 10| zostanie grunt, jak ludzie na nim wyginą?... Nowa ta myśl
1198 10| że śpi. Dorzucił łuczywa na komin, a potem począł przysłuchiwać
1199 10| mnie; byłem nagi..."~Wtem na podwórku rozległy się kroki.
1200 10| głowie mu się zakręciło. Na progu izby stanęła - Zośka.~
1201 10| sieroty i Zośki; patrzył na nią jak na człowieka z tamtego
1202 10| Zośki; patrzył na nią jak na człowieka z tamtego świata.~-
1203 10| roboty, bo nie mają pieniędzy na darmozjadów.~I zobaczywszy
1204 10| zobaczywszy pełne garnki na kominie zaczęła oblizywać
1205 10| szepnął chłop i zmartwiał na myśl, że Zośka zapyta go
1206 10| zostanie grunt, jak ludzie na nim wyginą?..."~A potem
1207 10| Czyżby już śmierć szła na nas?... No, a jeżeli śmierć,
1208 10| w łachmanach legła spać na ławie. Ślimak wszedł do
1209 10| narodu!... choć jeszcze na mnie palca żaden nie podniósł...
1210 10| nic? Zęby cię wypędzili na mróz chorego, bez łyżki
1211 10| chora żona poruszyła się na łóżku i Ślimak ocknął się.
1212 10| do alkierza różowy blask; na szybach iskrzyły się kwiaty
1213 10| drugiej izby, ale Zośki na ławie nie było.~- A co,
1214 10| zawołał i pędem wybiegł na podwórko. Już otrzeźwiał.~
1215 10| dopiero Ślimak cofnął się na oświetlone podwórko ciągnąc
1216 10| po stół. Nagle spojrzał na stodołę i - skamieniał.
1217 10| płomienie i lizać śnieg na dachu. Obok budynku stała
1218 10| wygrażając pięściami i krzycząc na całe gardło:~- Macie, Ślimaku,
1219 10| ku jarom i wdrapawszy się na wzgórze, poczęła przy blasku
1220 10| wołała.~Ślimak zakręcił się na miejscu jak postrzelone
1221 10| poszedł do szopy, usiadł na kłodzie i zasłonił twarz
1222 10| gorąco i śnieg zaczął tajać na podwórku, kiedy od kolonii
1223 10| biegli mu z pomocą.~Wnet na podwórzu zaroili się parobcy,
1224 10| pożar. Szli w ogień jak na tańce, śmiejąc się i wyprzedzając;
1225 10| wdrapywali się z toporami na nie zajęte części stodoły,
1226 10| dzieci znosiły wodę z rzeki,~Na wzgórzu ukazała się znowu
1227 10| Dwu bliższych pobiegło na wzgórze, ale Zośka skryła
1228 10| dodał Fryc pokazując ręką na wzgórze.~- Przecie ona.~-
1229 10| między sobą, ażeby zabrać ich na folwark, a koloniści kręcili
1230 10| odparł Herman wskazując głową na zgliszcza - nie wytrzymalibyśmy
1231 10| Ślimakowi rękę poszedł za innymi na kolonię.~Zrobił się dzień,
1232 10| Jakie one stare!... Siadywał na nich będąc dzieckiem i niekiedy
1233 10| Ślimak.~Odwrócił się i wszedł na wzgórze, tknięty przeczuciem,
1234 10| wsi nikt nie nadchodził. Na bezgranicznej płachcie śniegu
1235 10| sprawiały, że chwilami marzył na jawie. Oto znowu jest wiosna
1236 10| tam pański szwagier jedzie na koniu, którego nie może
1237 10| do stajni i położył się na słomie niedaleko żony która
1238 10| Wnet zasnął. W południe na progu stajni ukazał się
1239 10| Ślimak ocknął się, usiadł na słomie i przetarł zdziwione
1240 10| jeść.~Stary Hamer usiadł na progu, popatrzył na chłopa,
1241 10| usiadł na progu, popatrzył na chłopa, pokiwał głową, następnie
1242 10| kieszeni porcelanową fajkę na giętkim cybuchu i zapaliwszy
1243 10| wolna kłąb dymu czekając na podziękowanie chłopa. Ale
1244 10| Ale Ślimak nie spojrzał na niego, tylko jadł.~- Mówiłem
1245 10| żeby was przyjął który na stancję albo choć wysłał
1246 10| zginęli. Waszą żonę odwieziemy na kolonię i pomieścimy w szkole.
1247 10| nieprzytomną Ślimakową odwiozły na kolonię. Ślimak jeszcze
1248 10| kolonię. Ślimak jeszcze został na pogorzelisku. Przede wszystkim
1249 10| nieme stworzenia patrzą na niego z wyrzutem, jakby
1250 10| chyba siedział, żeby się na mnie dorabiali złodzieje.~
1251 10| nim zakipiał; chłop plunął na ziemię, potrącił złamane
1252 10| mostu nie oglądając się na zagrodę. W drodze spotkał
1253 10| nocować do jego sadyby. Na widok Ślimaka zamilkli,
1254 10| oczy moje nie zobaczą...~Na pogodnym niebie zapalały
1255 10| Za mostem chłop skręcił na lewo i wkrótce stanął przy
1256 10| ciągnął bakałarz. -Sami na tym kawałku niewiele byście
1257 10| tego Hirszgold wygnałby ich na święty Jan i sprzedałby
1258 10| gdybyście się nie zgodzili na sprzedaż swego kawałka.~-
1259 10| chłop. - Ady wolałbym diabła na sąsiada niż tego chorobę!
1260 10| i muszą z nim skończyć.~Na folwarku skrzypnęły drzwi.
1261 10| ramię i pociągnął do drzwi na lewo. Otworzył. W wielkiej
1262 10| oświetlonej małą lampką, leżała na tapczanie Ślimakowa; jakaś
1263 10| przykładała jej mokre chusty na głowę. Izbę napełniał ostry
1264 10| może zaśnie.~Zaprowadził go na drugą stronę sieni, do kuchni,
1265 10| zarosłe gęstym włosem.~Na prawo od stołu leżała na
1266 10| Na prawo od stołu leżała na krzyżulcach spora beczułka,
1267 10| dojrzał w kuchni dwa tapczany; na jednym ktoś spał, drugi
1268 10| był próżny. Ślimak usiadł na próżnym; poczuł, że mu jest
1269 10| wyszli do sieni, z sieni na dziedziniec, kroki ich ucichły
1270 10| amen..." - układł się na łóżku, które pod nim zgrzytnęło.~
1271 10| szyby zajrzał księżyc i na glinianej podłodze rozłożyła
1272 10| mdłego światła, przecięta na sześć tafelek cieniem okiennej
1273 10| odurzony piwem, chwiał się na prawo i na lewo, uśmiechał
1274 10| piwem, chwiał się na prawo i na lewo, uśmiechał się nie
1275 10| rzetelnej ziemi niż siedzieć na dziesięciu kiepskich i jeszcze
1276 10| do rejenta daleko, upadł na siennik i cicho śmiał się
1277 10| go coraz bardziej.~Wtem na jasnej tafli szyb zarysowała
1278 10| i wybiegł z kuchni... Na skrzyp drzwi śpiący parobek
1279 10| zaklął, ale Ślimak nie zważał na niego. Trzęsącymi rękoma
1280 10| mroźnym powietrzem znalazł się na dworze.~Przed domem stała
1281 10| stodoła?... Gdzie pójdziesz na taki mróz?~W dziedzińcu
1282 10| Ślimakowa zwiesiła się mężowi na ręku i nalegała uporczywie:~-
1283 10| twój ojciec, i chcesz zejść na poniewierkę między ludzi?
1284 10| Pociągnęła go i weszli na lód. Gdy znaleźli się na
1285 10| na lód. Gdy znaleźli się na środku rzeki, Ślimakowa
1286 10| nieprzytomna kobieta. - Na kogo spojrzysz, rzucisz
1287 10| Choćbyś miał zdechnąć na barłogu?~- Choćbym zdechł.~-
1288 10| Hamera.~Chłop posadził żonę na progu, a sam począł bić
1289 10| owijając się kożuchem.~- Idźta na swoją kolonię, bo muszę
1290 10| go za piersi, wyciągnął na podwórze.~- Poszły!... -
1291 10| ubierać; Ślimak wziął żonę na ręce i ułożył ja na ciepłym
1292 10| żonę na ręce i ułożył ja na ciepłym jeszcze barłogu.
1293 10| można oszukiwać ludzi. Stary na wasze słowo sprowadził Knapa,
1294 10| po polsku i po niemiecku na przemian. Gdy umilkły ich
1295 10| trochę słomy do kąta, legł na niej. Po kilku minutach
1296 10| A dyć wasza umarła .. Na szczęt umarła...~- Cóż ja
1297 10| lepiej naciągnął kożuch na głowę.~- Trzeba kupić trumnę...
1298 10| Owczarza i sierotę... Niemce na was pomstują, że hal...
1299 10| powietrzu nogą, aż impet wionął na Sobieską. Baba podniosła
1300 10| góry i lamentując pobiegła na wieś...~Ślimak pchnął drzwi
1301 10| ziemi, aby nie spojrzeć na trupa żony, słońce opuściło
1302 10| Pański". Jednocześnie w górze na gościńcu ukazał się czarny,
1303 10| Ślimaka, powoli, z worem na plecach, z kijem w garści,
1304 10| przekładał swój wór z ramienia na ramię i idąc medytował o
1305 10| chwili spojrzenie Jojny padło na komin spalonej chaty Ślimaka
1306 10| co by to było, gdyby tak na jego chałupę Pan Bóg zesłał
1307 10| są w zagrodzie. Jużci są, na wieś nikt by ich nie przyjął,
1308 10| niż od roku wszyscy się na nich gniewali. Za co się
1309 10| co wszyscy gniewają się na niego, na starego Jojnę,
1310 10| wszyscy gniewają się na niego, na starego Jojnę, i jeszcze
1311 10| drugi raz ryknęła (obie na przemian porykiwały od południa)
1312 10| zarobię?" - pomyślał.~Wszedł na dziedziniec, rozejrzał się
1313 10| mówił dalej. - Wielkie na was nieszczęście padło,
1314 10| tej pracy, tak ciężkiej na jego siły, znowu zapytał
1315 10| rozmowy. Żyd stał, oparł brodę na ręku i długo dumał. Wreszcie
1316 10| Ślimaka i dostawszy się na gościniec poszedł do wsi
1317 10| poszedł do wsi kościelnej, na probostwo.~Tutejszy proboszcz
1318 10| pszczół, polować, bywać na sąsiedzkich zebraniach i
1319 10| krzywdzić, koloniści, że - na probostwie ugaszczał pastorów,
1320 10| mieli śmiałości. Patrząc na niego wyobrażali sobie,
1321 10| nie prosił go do siebie na wesele czy chrzciny, żaden
1322 10| wnet spostrzegał bo jaźń na twarzy chłopa, a w sobie
1323 10| faryzeusz.~Wówczas zamykał się na klucz, klękał na gołej podłodze
1324 10| zamykał się na klucz, klękał na gołej podłodze i prosił
1325 10| zaparcia, szatan zsyłał na probostwo gości.~- Jestem
1326 10| jednego okna dziedziniec, na którym tłusty parobek rąbał
1327 10| śniegiem i gołe drzewa, na których wrzeszczały gawrony -
1328 10| upłynął kwadrans, spoglądał na zegarek, przekonywał się
1329 10| bywają silniejsze dramaty niż na scenie.~On wówczas nie odpowiedział
1330 10| oczy i melancholijną twarz, na której prawie wyrzeźbiło
1331 10| roboty?~- Zaraz usiędę.~- Na noc? - spytał proboszcz.~-
1332 10| ale we wsi gadają, że na niego spadł gniew boży.
1333 10| pomocą.~Machinalnie spojrzał na rozpiętą figurę Chrystusa
1334 10| wrócił.~Proboszcz podniósł na niego wy bladła twarz.~-
1335 10| ujrzawszy owe oczy. - Jestem na wieki potępiony... Boże,
1336 11| Ślimakowej; Spojrzał w prawo - na barłogu siedział chłop przysłaniając
1337 11| zerwał się z ziemi i zarzucił na ramiona kożuch. Na twarzy
1338 11| zarzucił na ramiona kożuch. Na twarzy jego widać było zdumienie;
1339 11| odparł ksiądz. Ustawił kosz na wysokim progu stajni i począł
1340 11| w ramiona i usiadł z nim na progu. I tak siedzieli długą
1341 11| żebym ja sto lat żył, żebym na kolanach do Ziemi Świętej
1342 11| nie odsłużę...~Odsunął się na klęczkach i bił czołem w
1343 11| najpierwszych kolejników, co na naszych polach tyki ustawiali,
1344 11| ustawiali, rozeźliła się na mnie cała wieś. Buntował
1345 11| nieumiejętny, a Żyd zna się na wszystkim i nieraz mądrze
1346 11| tyś uwierzył?~- Czy ja się na tym rozumiem, kiedy ze wszystkich
1347 11| wiedział? Wreszcie i chodzić na plebanię nie miałbym śmiałości.~-
1348 11| im radzą, ja zaś jeżdżę na zabawy!..." - Zostańże tu,
1349 11| rzekł głośno - a ja wstąpię na wieś.~I podnosił się z progu.
1350 11| niecierpliwie i rzucił się na siedzeniu.~Sanie odjechały.
1351 11| został sam i oparłszy się na płoche jak niegdyś za lepszych
1352 11| chciało latać po nocy stąd aż na plebanię! Wreszcie on szedł
1353 11| Musiało tęgo zmienić się na świecie, kiedy taki duchowny
1354 11| chłopem za pan brat i jeszcze na progu pod stajnią. Czyby
1355 11| przez długą chwilę patrzył na niebo zasypane gwiazdami.~-
1356 11| proboszcza. Chłop wybiegł na gościniec.~- Ty, Ślimaku?~-
1357 11| że jest trzy kwadranse na dziesiątą, mruknął:~- Spóźniłem
1358 11| przed sobą zielonawe oczy to na powierzchni śniegu, to między
1359 11| to między gwiazdami, to na plecach otyłego furmana.~-
1360 11| nagabaniami szatana.~Ślimak stał na gościńcu, dopóki w ciemności
1361 11| Blask świtającego dnia padł na nieboszczkę i odbił się
1362 11| u wrót. Niebawem weszli na podwórko dwaj ludzie z wielkim
1363 11| westchnął Ślimak wskazując na pogorzelisko.~- No, Bóg,
1364 11| choć pukwaterek postawić na szczęście, nie zaś tak hardo
1365 11| wtedy co zaczęli miejsce na dom wytykać?), a wyśta się
1366 11| u mnie wczoraj Hamer, że na święty Jan chce sprzedać
1367 11| tela, gęsi mi strzelały na łące, bydło mi raz zajęły,
1368 11| Wywróciły się bestie na dziesięciomorgowym chłopie,
1369 11| groch, krzynkę słoniny...~Na gościńcu, tym razem z góry,
1370 11| ukazał się Grochowski, który na widok Grzyba zawołał:~-
1371 11| sołtys zdjął czapkę i ukląkł na śniegu. Grzyb zrobił to
1372 11| on?...~- Siedzi w sankach na gościńcu.~Grzyb pobiegł
1373 11| wysokie buty unurzane w gnoju; na lewej ręce miał skrwawioną
1374 11| miał skrwawioną szmatę, a na twarzy plaster.~- Kradeś
1375 11| Orzechowszczanką i osiądę na gospodarce...~- Rychło w
1376 11| sądu. Tyś nas kradł nie na żarty, i ja z tobą nie będę
1377 11| Grzyb kolejno spoglądał to na syna i Grochowskiego, to
1378 11| syna i Grochowskiego, to na Ślimaka.~- A tożeście, tatku,
1379 11| marny grosz gubita mnie na całe życie! - mówił Jasiek.~-
1380 11| że nie okradną, i stanęło na moim, a ty teraz płaczesz
1381 11| zatrzymali się. Grzyb skinął na Ślimaka i obaj odstąpili
1382 11| obejdziesz się bez baby na gospodarstwie? Nie ożenisz
1383 11| się, Józek, nie kręć nosem na takiego dobrodzieja jako
1384 11| jakże on będzie gospodarował na dwu ziemiach?~- Jo im wymienię -
1385 11| Siestrzyne grunta wezmę na siebie, a im dam piętnaście
1386 11| dodał pokazując głową na Jaśka.~- To oni już uciekają
1387 11| kuntenty, że się tak wszyćko na dobre odwróciło. Zatem,
1388 11| ustatkował. A tobie, Jaśku, żebyś na nowym gospodarstwie lepiej
1389 11| nie zaglądał, bo wiem, że na was chłopy się już zmawiają
1390 11| wysłał parobka Grochowskiego na wieś do Josela po butelkę
1391 11| wódki i beczułkę piwa, bo na dzisiejszy pogrzeb nieboszczki
1392 11| miasteczka, zebrało się na pogrzeb Ślimakowej takie
1393 11| początkiem wiosny przybył na wieś jeometra i przeprowadził
1394 11| tej samej godzinie, kiedy na polach zatknięto pierwszą
1-500 | 501-1000 | 1001-1394 |