1-500 | 501-1000 | 1001-1381
Rozdzial
1001 9 | wstrzemięźliwszym i bez potrzeby nie pić trunku, który nie odznaczał
1002 9 | potrzeby nie pić trunku, który nie odznaczał się dobrym smakiem.~
1003 9 | gdzieś się podział (Owczarz nie był w tej chwili pewny,
1004 9 | przycisnął je palcami, aby nie patrzeć. Mimo to wciąż widział
1005 9 | Posunął się tak, że już nie ma miejsca, lecz mimo to
1006 9 | Boże, gdzie on spada?... Nie, on nie spada, on unosi
1007 9 | gdzie on spada?... Nie, on nie spada, on unosi się w powietrzu,
1008 9 | niebo. Jakim sposobem?... Nie, już nie widać, znowu otoczyła
1009 9 | Jakim sposobem?... Nie, już nie widać, znowu otoczyła go
1010 9 | Chce się poruszyć, lecz nie może. Wreszcie - po co on
1011 9 | warto by nawet zgiąć palec? Nie ma takiej, a raczej jest
1012 9 | głęboki, że Owczarz nigdy nie chciałby się z niego obudzić.
1013 9 | Bodaj cię święta ziemia nie nosiła!... Maciek podniósł
1014 9 | rozłożył ręce.~- Ja koni nie wyprowadzałem - rzekł -
1015 9 | rzekł - przez całą noc nie ruszyłem się z tela... Chyba
1016 9 | Udajesz głupiego, czy nie widzisz, że mi konie ukradli?... -
1017 9 | przeprowadzać.~- Nikt bramy nie otwierał, nikt przeze mnie
1018 9 | otwierał, nikt przeze mnie koni nie wyprowadzał, niech mnie
1019 9 | pysku zamarzła. ~Owczarz nie mogąc stać usiadł na progu
1020 9 | zaczął badać parobka: czy kto nie był wczoraj w zagrodzie
1021 9 | ich nieobecności i czy go nie częstował?~Powoli i z trudnością,
1022 9 | z trudnością, nic jednak nie ukrywając, opowiedział im
1023 9 | wołał - i piłeś go?... I nie przyszło ci do myśli rozpowiedzieć
1024 9 | Ślimak. - Twoje psie prawo nie patrzyć, czym ja pijany,
1025 9 | zdychałeś z głodu...~- Oj! nie gadajcie tak... - jęknął
1026 9 | skrzynkę... Zabierzcie to, ale nie mówcie, żem was zdradził...
1027 9 | zdradził... Przecie pies nie był ode mnie wierniejszy,
1028 9 | zacięty Ślimak odepchnął go.~- Nie zawracaj mi głowy! - mówił
1029 9 | osiemdziesiąt rubli... Bez cały rok nie zebrałem tyle, żeby sobie
1030 9 | moim rodzonym dzieckiem, nie dopiero przybłędą, jeszcze
1031 9 | przybłędą, jeszcze bym ci nie darował... Oba chłopcy,
1032 9 | choć moi synowie, tyle mnie nie kosztowali...~Gniew jego
1033 9 | Zgubiłeś konie - odnajdź ich, a nie, to cię zaskarżę do sądu
1034 9 | bez koni na oczy mi się nie pokazuj, bo moja śmierć
1035 9 | powieś, byłeś mi już nigdy nie stanął na oczach...~- Będę
1036 9 | poszli do izby. Ani jedno nie rzuciło na Maćka łaskawego
1037 9 | i wyrozumieć położenie. Nie gniewał się na Ślimaka,
1038 9 | jużci gospodarz miał rację; nie lękał się, że od tej chwili
1039 9 | lękał się, że od tej chwili nie ma dachu nad sobą, bo tacy
1040 9 | nad sobą, bo tacy jak on nie posiadają go nigdy. Nie
1041 9 | nie posiadają go nigdy. Nie troszczył się o przyszłość
1042 9 | żegnał wychodzącego, jeżeli nie Wojtek i Kasztan? Tyle lat
1043 9 | samotności, i oto dziś - już nie ma tych przyjaciół! Ktoś
1044 9 | poszedł kulejąc za stodoły. Nie obejrzał się na chatę; napatrzy
1045 9 | rozciągniętego Burka, ale nie miał czasu myśleć o nim,
1046 9 | kościelnej, ale bynajmniej nie znikły. Maciek widział je
1047 9 | nowych butach; szlachcic nie powstydziłby się jechać
1048 9 | Ślimaka. Ponieważ nakład drogi nie był wielki, więc Maciek
1049 9 | raport czytano. Powaga jednak nie była szczera, bo ile razy
1050 9 | folgowała sołtysowi, aby nie wystawiać na szwank jego
1051 9 | dowódców; zrobić im jednak nic nie może, bo żadnego nie złapał
1052 9 | nic nie może, bo żadnego nie złapał na uczynku, a co
1053 9 | jadąca z nim baba, niby żona, nie jest ani babą, ani żoną,
1054 9 | do czasu pary z ust o tym nie puści.~- Przed sądem - kończył
1055 9 | kończył Grochowski - nic nie zrobimy hyclom, ale sami -
1056 9 | znajdą, niech cię o to głowa nie boli.~Owczarz objął go za
1057 9 | śladem koło mojej chałupy nie ma co iść, bo ja już wiem,
1058 9 | tężej, ale zadyszany Maciek nie czuł zimna; po niebie od
1059 9 | pilniej, lękając się, aby nie zatarło śladów. Szedł wciąż,
1060 9 | patrzył pod nogi i nawet nie zważał, że robi się ciemno,
1061 9 | aby rozpoznać okolicę i nie zbłądzić. Ale zobaczył tylko
1062 9 | wokoło ciemność. Spoza chmur nie wygląda ani jedna gwiazda,
1063 9 | zakołatał niepokój.~"Zbłądzić, nie zbłądziłem - myślał - bo
1064 9 | żeby mnie za złodzieja nie mieli.~Otulił sierotę, która
1065 9 | bez celu, aby tylko iść.~- Nie głupim siadać - mruczał -
1066 9 | przecież kuni u złodziejów nie zostawię...~Ostry śnieg
1067 9 | cieszył się, że go zawiejka nie spotkała na polu, tylko
1068 9 | jest ciepło - ale zawdy nie siądę, ino przechodzę do
1069 9 | odmówiły posłuszeństwa; nie mógł już nimi śniegu odgarnąć.
1070 9 | krzaki, więc nawet śnieg nie bardzo dokuczał. Na domiar
1071 9 | wysokości co stołek.~"Siąść, nie siądę - myślał - bobym zmarzł.
1072 9 | na mrozie to ino spać się nie godzi i ligać, ale siedzieć
1073 9 | godzi i ligać, ale siedzieć nie jest rzecz szkodliwa."~Usiadł
1074 9 | doczeka rana.~"Byle ino nie zasnąć" - mruczał.~W tym
1075 9 | zagłębieniu śnieg już go nie dosięgał, a nawet zdawało
1076 9 | zdrową i dosięgły kolan.~Nie wiadomo skąd jedna taka
1077 9 | potem na drugiej. Owczarz nie spędzał ich, raz, że chodzenie
1078 9 | ich, raz, że chodzenie to nie pozwalało mu zasnąć, a wreszcie -
1079 9 | mu do pasa i bynajmniej nie pytał: skąd się mrówki wzięły?
1080 9 | jakoś - zapomniał.~"Byle ino nie zasnąć... Byle nie zasnąć" -
1081 9 | Byle ino nie zasnąć... Byle nie zasnąć" - powtarzał. Ale
1082 9 | przyszło mu na myśl: dlaczego nie zasnąć? Jest noc, jest przecie
1083 9 | okrutnym kijem w garści i ażeby nie zaspać, nie kładzie się,
1084 9 | garści i ażeby nie zaspać, nie kładzie się, lecz siedzi
1085 9 | znajdę do piersi, aby mu nie spadła. Potrzebuje tylko
1086 9 | oczy Maćkowi, ale chłop - nie ruszył się. Wkrótce księżyc
1087 9 | ale Maciek jeszcze się nie ruszył. Siedział we wgłębieniu
1088 9 | wzeszło, ale Maciek i teraz nie ruszył się. Zdawało się,
1089 9 | a nareszcie, jakby nie wierząc własnym oczom, wszedł
1090 9 | zmarzł, jak siedział, i nie można mu było z powodu dużego
1091 9 | mrucząc, że nawet dla śmierci nie ma uszanowania. Ale baby,
1092 9 | Ale baby, choć zgorszone, nie miały do niego nienawiści,
1093 9 | chłopów.~- Konie mu się i tak nie wrócą, a co dwie dusze zgubił,
1094 9 | więc odezwał się:~- I... nie tyle go ta Ślimak wygnał,
1095 9 | za koniarzami ugania. Ich nie połapie, a sam zginie.~-
1096 9 | termin -,rzekł Grochowski.~- Nie przyjdzie!... Bo to jakieś
1097 9 | upierał się Grochowski.~- Nie gadajcie tak głośno, bo
1098 9 | obok sanek idąc piechotą i nie bardzo oglądając się na
1099 9 | więzienia. Za co? - jej nie było wiadomo. Zarzucano
1100 9 | furię. Raz w takim stanie nie jadła przez tydzień, drugi
1101 9 | za trzecim razem o mało nie podpaliła więzienia. Oddano
1102 9 | ani widok znanej okolicy nie wywierały na niej wrażenia.
1103 9 | wrażenia. Patrząc przed siebie nie wiadomo na co, podkasała
1104 9 | gościńcu, dopóki znowu iść nie kazano.~- Musi, że ona zupełnie
1105 9 | choć do prostej roboty nie najgorsza -odparł drugi,
1106 9 | innym. Do kancelarii gminnej nie było dalej jak wiorsta i
1107 9 | pociągnęły ją za sobą.~- O, nie wariowałabyś! - zawołał
1108 9 | krzyczała szalona nie wypuszczając płozów.~Chłopi
1109 9 | perswadowali. - Przecie dziecka nie ożywisz...~- Moja dziewucha!...
1110 10| Owczarza, ale to jeszcze nie wyczerpało jego gniewu.
1111 10| z cudzej garści chleba nie pożądał, nie straciłbym
1112 10| garści chleba nie pożądał, nie straciłbym ja koni... Gnij
1113 10| Chłop mimo to jeszcze pasa nie zapiął. Chodził po izbie
1114 10| taczasz?... - mruknął chłop. - Nie wywietrzała ci jeszcze wczorajsza
1115 10| bezładnie ukazując rękoma.~- Nie chlaj wódki, to ci nie będzie
1116 10| Nie chlaj wódki, to ci nie będzie szumieć - odburknął
1117 10| uderzył mu do głowy, więc nie mając kogo bić porwał siekierę
1118 10| w jednej koszuli, wcale nie jedząc obiadu.~Zdawało mu
1119 10| chałupy, w pierwszej izbie nie zastał nikogo. Zajrzał do
1120 10| Zaziębiło cię widać.~- Nic mi nie będzie - odparła opryskliwie.
1121 10| się przykro. Matka jednak nie zważała na jego łzy i, potoknąwszy
1122 10| chwila milczenia.~- Nic się nie pytacie?... - odezwał się
1123 10| w oczy i -pobladł, choć nie wiedział dlaczego.~- Jutro -
1124 10| Niech posiedzi. Na drugi raz nie będzie się bił. W izbie
1125 10| mnie w jary poszedł?... Nie ma chałup na świecie czy
1126 10| drzwi odparł:~- Wierzcie, nie wierzcie - mnie wszystko
1127 10| egzenterunek. A wy możecie nie wierzyć!... Bądźcie zdrowi,
1128 10| Pan Bóg... Wy już i w Boga nie wierzycie, Ślimaku?... -
1129 10| wołający: "Byłem głodny, nie nakarmiliście mnie; byłem
1130 10| nakarmiliście mnie; byłem nagi, nie przyodzialiście mnie; nie
1131 10| nie przyodzialiście mnie; nie miałem dachu nad głową,
1132 10| miałem dachu nad głową, nie przygarnęliście mnie...
1133 10| Żyd ten Josel!~Żadną miarą nie mogło pomieścić mu się w
1134 10| dzieckiem oboje zmarźli?~- Com nie miał słyszeć? - odparł niechętnie
1135 10| kużden rozumie, że to nie z waszej winy. Nie dopilnował
1136 10| że to nie z waszej winy. Nie dopilnował koni, wy w złości
1137 10| go, ale przecie nikt mu nie kazał schodzić z gościńca
1138 10| wnętrzu pali, i... sił jakoś nie mam...~To powiedziawszy
1139 10| bardzo rozległym, na którym nie ma ani krzaków, ani badylów,
1140 10| Tylko gdzieś z boku (chłop nie śmiał spojrzeć na tamtą
1141 10| Ślimak wstrząsnął się. Nie, na tym polu nie ma Owczarza,
1142 10| wstrząsnął się. Nie, na tym polu nie ma Owczarza, a jeżeli jest,
1143 10| jego sukmany, a może i tego nie...~Myśl o Owczarzu zaczęła
1144 10| na człowieka, a musi się nie dawać?~Uwaga ta orzeźwiła
1145 10| do rzeki. Tak już dawno nie robił nic podobnego, że
1146 10| wzięcia do sądu Jędrka, gdyby nie wspomnienie o Owczarzu.
1147 10| wykrzykiwał: "Byłem głodny, nie nakarmiliście mnie; byłem
1148 10| nakarmiliście mnie; byłem nagi, nie przyodzialiście mnie; nie
1149 10| nie przyodzialiście mnie; nie miałem dachu nad głową,
1150 10| miałem dachu nad głową, nie przygarnęliście mnie...
1151 10| trwogi. Nigdy jeszcze tak się nie bał, nigdy, choć parę razy
1152 10| kradli albo rozbijali... Nie, oni mieszkają jak inni
1153 10| ich bydło szkody w polu nie robi, cudzej trawki nie
1154 10| nie robi, cudzej trawki nie uszczknie!...~Nic, no nic
1155 10| no nic złego zarzucić im nie można, a przecie zubożyli
1156 10| znaczy? Alboż ci sami Niemcy nie wycięli starego lasu, nie
1157 10| nie wycięli starego lasu, nie porozbijali odwiecznych
1158 10| odwiecznych kamieni w polu, nie wysadzili dziedzica ze dworu?...
1159 10| Dalszych gospodarzy oni tak nie uszkodzili...~A po chwili
1160 10| księdza: "Byłem głodny, nie nakarmiliście mnie; byłem
1161 10| żebym poszukała roboty, bo nie mają pieniędzy na darmozjadów.~
1162 10| Zacząwszy jeść spytała:~- A nie potrzeba wam dziewuchy?~-
1163 10| potrzeba wam dziewuchy?~- Nie wiem jeszcze - odparł Ślimak. -
1164 10| ze zwierzęcym apetytem, nie wypytując się o nic więcej.~"
1165 10| o nic więcej.~"Wie, czy nie wie?..." - myślał chłop.~
1166 10| błogosławieństwem, ale Zośka!... Jeżeli nie wie o Owczarzu, jakie nieszczęście
1167 10| wikarego: "Byłem głodny - nie nakarmiliście mnie, nie
1168 10| nie nakarmiliście mnie, nie miałem dachu nad głową-nie
1169 10| odparła.~- Ni, w izbie.~Nie wiadomo skąd trwoga już
1170 10| najwięcej mordowało, że nie wie, ani jakie ono jest,
1171 10| wszedł do alkierza, ale nie myślał rozbierać się; usiadł
1172 10| bodaj całą noc. Dlaczego? - nie wiedział. Nie wiedział i
1173 10| Dlaczego? - nie wiedział. Nie wiedział i o tym, że ten
1174 10| jeszcze na mnie palca żaden nie podniósł... Już widać zmarniejemy
1175 10| był Maciek Owczarz (ale nie tamten, co zmarzł, tylko
1176 10| ci daruję moją krzywdę? Nie to, żem zmarzł, bo zmarznąć
1177 10| strawy? Tożeś ty nade mną nie miał ani trochy miłosierdzia
1178 10| znajda, żeś ją zgubił?... Nie chowaj głowy, nie odwracaj
1179 10| zgubił?... Nie chowaj głowy, nie odwracaj się, ino sam powiedz:
1180 10| masz rozum, że taka sprawa nie ujdzie ci darmo i święty
1181 10| ujdzie ci darmo i święty Boże nie pomoże..."~"Cóż ja mu powiem,
1182 10| może prędzej się ulituje i nie będzie mnie trapił po śmierci."~
1183 10| Wnet jednak poznał, że to nie świt, bo różowe światło
1184 10| izby, ale Zośki na ławie nie było.~- A co, nie mówiłem!... -
1185 10| ławie nie było.~- A co, nie mówiłem!... - zawołał i
1186 10| było ugasić, ale Ślimak nie myślał o gaszeniu.~Wrócił
1187 10| ręce, spotniał, ale jeszcze nie stracił odwagi, bo wiedział,
1188 10| i zasłonił twarz rękoma. Nie myślał o ratunku widząc
1189 10| wdrapywali się z toporami na nie zajęte części stodoły, a
1190 10| wzgórze.~- Przecie ona.~- Nie lepiej to było nam sprzedać
1191 10| wskazując głową na zgliszcza - nie wytrzymalibyśmy do wiosny.~
1192 10| nieprzytomna...~Ślimakowa nie otwierając oczu odparła
1193 10| pomocą. Ale ze wsi nikt nie nadchodził. Na bezgranicznej
1194 10| bezgranicznej płachcie śniegu nie było ani jednej żywej istoty,
1195 10| jedzie na koniu, którego nie może utrzymać. Spod mostu,
1196 10| zamarznięta, w której już nigdy nie przejrzy się Stasiek, i
1197 10| strony, gdzie by mu już nic nie przypominało ani Staśka,
1198 10| tu gospodarzyć, żebym nic nie sprzedawał? tu siedzieć,
1199 10| pozbawiali zarobku?... Wolę nie być chłopem, a żyć jak Niemiec,
1200 10| podziękowanie chłopa. Ale Ślimak nie spojrzał na niego, tylko
1201 10| więc oni w takie sprawy nie chcą się mieszać. Oni nie
1202 10| nie chcą się mieszać. Oni nie mają chrześcijańskiego serca.~
1203 10| dawaliście sto...~- Po cóżeście nie brali?~- To prawda - rzekł
1204 10| korzysta.~- A wy nigdy nie korzystaliście? - spytał
1205 10| spytał Ślimaka.~- Co nie mam brać?~- I jutro pojedziemy
1206 10| pięć rubli za morgę i ja nie dopuszczę, ażebyście tu
1207 10| podnosząc się z progu - oni wam nie dadzą pomocy. Oni nie mają
1208 10| wam nie dadzą pomocy. Oni nie mają chrześcijańskiego serca.
1209 10| osiędzie, złe odczyni; ja nie potrafię."~Wieczór zapadł,
1210 10| zarobków nijakich, a czego nie wypali słońce, zniszczy
1211 10| krokiem poszedł w stronę mostu nie oglądając się na zagrodę.
1212 10| że was nigdy oczy moje nie zobaczą...~Na pogodnym niebie
1213 10| byście zwojowali, bo wam się nie wiedzie, a tak - przynajmniej
1214 10| co by było, gdybyście się nie zgodzili na sprzedaż swego
1215 10| chorobę! Stu Niemców tak nie dopiecze jak ten stary Judasz.~-
1216 10| potargujcie - dorzucił bakałarz. - Nie będą twardzi, bo już przyjechał
1217 10| nas wyrzucą do stajni... Nie ma tu co długo wysiadywać.~
1218 10| Wiem ja, co ty robisz... Nie bój się!... Wszystko wiem...~-
1219 10| powiem... Chłop wahał się.~- Nie ma po co - szepnął bakałarz -
1220 10| Chociażeś ty do mnie nigdy zboża nie przywoził, trącam się z
1221 10| zdrów... A czemu ty dawniej nie sprzedał nam twój grunt?~-
1222 10| A ja tobie powiem, czemu nie sprzedał. Temu, że ty nie
1223 10| nie sprzedał. Temu, że ty nie umiesz być silnie postanowionym.
1224 10| stronę beczułki. - Co to, nie ma piwa?... Basta!... idziemy
1225 10| drzwi.~Chłop był odurzony, nie wiadomo czym więcej: piwem
1226 10| lewo, w prawo i w lewo...~Nie myślał o niczym; raczej
1227 10| i na lewo, uśmiechał się nie wiadomo do kogo i medytował:~"
1228 10| To i co? Albo mi to nie wolno? Przecie lepiej pójść
1229 10| się i zaklął, ale Ślimak nie zważał na niego. Trzęsącymi
1230 10| Samam się odziała, ino butów nie mogłam dozuć i krzywo mi
1231 10| ty, Jagna, taka chora, że nie wiesz, co nam się dom spalił
1232 10| do dom... chodzi do dom! Nie chcę umierać w cudzej izbie
1233 10| Ni!... Ja gospodyni... Nie chcę bratać się ze Szwabami,
1234 10| mi jegomość nawet trumny nie pokropi święconą wodą...~
1235 10| mówić:~- Myślisz, że ja nie wiem, co cię Niemcy skusiły
1236 10| sprzedać grunt? Ja ci już nic nie wierzę... Słuchaj - mówiła
1237 10| załamie się pod tobą, jak nie wyrzekniesz się diabelskich
1238 10| diabelskich myśli... Ja po śmierci nie dam ci spokoju... Nigdy
1239 10| dam ci spokoju... Nigdy nie zaśniesz, bo choćbyś zasnął,
1240 10| Jak sprzedasz grunt, nie przełkniesz Najświętszego
1241 10| chce, dzieje - odparł - nie sprzedam.~- Choćbyś miał
1242 10| Przecie ten grunt już nie wasz...~- Ino czyj?... -
1243 10| się starszy parobek. - Tak nie można oszukiwać ludzi. Stary
1244 10| wtrącił drugi parobek.~- Gede nie jest taki podły - odparł
1245 10| szachrajstwo!...~- Gruntu ci nie wystarczy...~- Zobaczysz,
1246 10| podwórku nasłuchując, czy nie jedzie kto gościńcem.~"Nic
1247 10| jedzie kto gościńcem.~"Nic nie pomoże - myślał - trza sprowadzić
1248 10| nieco uspokojona, bo już nie chrapała.~Tak przewałęsał
1249 10| ją za rękę, dotknął ust - nie ruszyła się. Umarła i już
1250 10| odjechał... Nawet mnie Josel nie kazał tu iść i mówi, że
1251 10| żem mu ukropem ślipiów nie zalała... No, ruszta się,
1252 10| pewny, że ginie bez ratunku. Nie skarżył się, niczego nie
1253 10| Nie skarżył się, niczego nie żałował, a myślał tylko
1254 10| najbliżsi zstąpili do grobu. Nie miał nic i nikogo; jak świat
1255 10| nikogo; jak świat duży, nie było ludzkiej ręki, która
1256 10| już w miłosierdzie boskie nie ufał.~Kiedy tak leżał twarzą
1257 10| leżał twarzą do ziemi, aby nie spojrzeć na trupa żony,
1258 10| handlował, ale nigdy nic nie miał. Z liczną rodziną mieszkał
1259 10| się w krótki surdut, ale nie miał pieniędzy? Kiedy też
1260 10| już od dziesięciu lat nic nie robi, tylko czyta święte
1261 10| jesieni; ale on do tej pory nie mógł o nich zapomnieć. Była
1262 10| są, na wieś nikt by ich nie przyjął, bo więcej niż od
1263 10| porządek świata i on go nie poprawi.~Krowa drugi raz
1264 10| nieobecności gospodarzy nie posądzono go o przeglądanie
1265 10| rozmyślał.'~- Tak przecie nie może być - rzekł - a jak
1266 10| być - rzekł - a jak wy się nie ruszycie, to ja dam znać.
1267 10| ciekawie Jojna.~- Musi tego, że nie pojone.~- To po coście ich
1268 10| pojone.~- To po coście ich nie napoili?~Chłop znowu nie
1269 10| nie napoili?~Chłop znowu nie odpowiedział. Żyd postał
1270 10| gniewnym głosem. Ale Jojna nie ustąpił. Znalazł ceber i
1271 10| wzruszyła jego litość, ale nie dodała mu energii. Więc
1272 10| nakażcie mu ode mnie, żeby nie pozwolił sprzedać gruntu,
1273 10| sprzedać gruntu, dopóki Jędrek nie urośnie.~- A we wsi co teraz
1274 10| wór i kij i poszedł, ale nie za most, do wsi, tylko gościńcem
1275 10| Ślimaka. Właściwie nawet nie myślał o Ślimaku, tylko
1276 10| o Ślimaku, tylko wprost nie umiał go odróżnić od siebie.
1277 10| Uderzyło go, że w chacie nie ma światła. Zaczął pukać,
1278 10| ma światła. Zaczął pukać, nie odpowiedziano. Wyczekawszy
1279 10| paskudne myśli, i nawet krów nie napoił. Ja się boję za to,
1280 10| krętactwa nauczył? Boś ty sam nie złodziej, ale widno cię
1281 10| wracam prosto od Ślimaka...~- Nie łgaj, nie łgaj... - odparł
1282 10| od Ślimaka...~- Nie łgaj, nie łgaj... - odparł Grochowski. -
1283 10| Grochowski. - Bo mnie stąd nie wyciągniesz, żebyś nałgał
1284 10| ci nawet twoich pieniędzy nie oddadzą...~Pogroził Jojnie
1285 10| pierwszej chwili o mało nie upadł, a następnie zaczął
1286 10| chyba umarłby od huku.~Ale nie zapomniał Ślimaka i dostawszy
1287 10| sąsiedzi i dużo czytał; nie przeszkadzało mu to hodować
1288 10| skłonności, Żydzi za to, że nie pozwalał ich krzywdzić,
1289 10| świetne nabożeństwa, a ubogich nie tylko darmo chrzcił i grzebał,
1290 10| prostym ludem a proboszczem nie były dosyć ścisłe. Chłopi
1291 10| Chłopi szanowali go, ale nie mieli śmiałości. Patrząc
1292 10| który jednak z byle kim nie gada. Proboszcz czuł to
1293 10| że jeszcze żaden chłop nie prosił go do siebie na wesele
1294 10| chrzciny, żaden o nic się nie radził. Chcąc przełamać
1295 10| zakłopotanie i - urywał.~"Nie mogę udawać demokraty!..." -
1296 10| nędzny uczeń Chrystusa. Nie po to przecie zostałem kapłanem,
1297 10| tęsknił za ludźmi, że prawie nie mógł doczekać się wieczoru.
1298 10| się wieczoru. Rachował już nie godziny, ale kwadranse,
1299 10| pocieszało proboszcza, który nie lubił swego pomocnika. Aby
1300 10| państwo Teofilowie, czy nie będą?... No, on jest człowiek
1301 10| niż na scenie.~On wówczas nie odpowiedział jej, tylko
1302 10| przyznawał, że w życiu bywają nie tylko silne, ale straszne
1303 10| preferansa...~Tak myślał i nie wierzył sobie. Wiedział,
1304 10| odparł Żyd. - Już tydzień nie miałem roboty. Ale jeszcze
1305 10| co się spalił.~- Nawet nie od niego, bo on by mnie
1306 10| od niego, bo on by mnie nie śmiał tu wysyłać. Ale jemu
1307 10| oboje leżą w stajni, i nawet nie ma im kto wody podać. Nawet
1308 10| kto wody podać. Nawet krów nie poili bez cały dzień.~Proboszcz
1309 10| to, więc nikt ze wsi ich nie odwiedził?...~- Przepraszam
1310 10| muszą zginąć, jeżeli ich kto nie poratuje.~Mówiąc to patrzył
1311 10| zaręczyn... (Może przez tydzień nie zobaczysz pani Teofilowej?... -
1312 10| zresztą zmarłej kobiety nie wskrzeszę..."~Ach, jak to
1313 10| Jeżeli pojadę do niego, nie mam już po co jechać do
1314 10| nocy. Walenty wyszedł.~- Nie mogę być niewolnikiem wszystkich
1315 10| człowiek, skoro nikt ze wsi nie pośpieszył mu z pomocą.~
1316 10| zapominając, że miłosierny Ojciec nie rachuje liczby rautów ani
1317 11| jego widać było zdumienie; nie mógł zrozumieć, co się dzieje.
1318 11| będzie dobrze... Bóg nie opuszcza swoich dzieci...~
1319 11| poszedł, to jeszcze się nie odsłużę...~Odsunął się na
1320 11| mu kielich miodu.~- Kiej nie śmiem, mój serdeczny jegomość...~-
1321 11| prawił dalej:~- Jak pana nie stało, urwały mi się dworskie
1322 11| przerwał proboszcz. - Czy nie tobie chciał dziedzic sprzedać
1323 11| Jużci mnie.~- I dlaczegożeś nie kupił? Nie wierzyłeś mu.
1324 11| I dlaczegożeś nie kupił? Nie wierzyłeś mu. Wam się zdaje,
1325 11| za sto rubli tego kawałka nie wzion. Wreszcie gadali ludzie
1326 11| prawdy nikaj się człowiek nie dowie? Nowięcej to się rozumieją
1327 11| lepiej.~- Hm! a przy kolei nie miałeś zarobków?~- Nawetem
1328 11| zarobków?~- Nawetem grosza nie widział, tak mnie odepchnęły
1329 11| mnie odepchnęły Niemce.~- Nie mogłeś to przyjść do mnie! -
1330 11| Wreszcie i chodzić na plebanię nie miałbym śmiałości.~- Hm!
1331 11| zwieszając głowę.~- Nic ci nie zrobią.~- Nie oni, to stary
1332 11| Nic ci nie zrobią.~- Nie oni, to stary Grzyb. Bo
1333 11| furmana.~- Za most?... Już tam nie pojedziemy? - dziwił się
1334 11| przed Panem Bogiem nic się nie skryje... Strach!... Bo
1335 11| Strach!... Bo jużci ludzie mu nie donieśli ani Niemce, ani
1336 11| Ech! nawet do organisty nie miałbym śmiałości."~Stał,
1337 11| świecie, kiedy taki duchowny nie wstydził się siadać z chłopem
1338 11| pumili dzieje. Teraz mi nikt nie da rady, boby go spotkało
1339 11| znajdy, już bym się niczego nie bojał.~Westchnął i przez
1340 11| Pogódźcież się i więcej nie swarzcie. A ku wieczorowi
1341 11| gościńcu, dopóki w ciemności nie rozpłynęły się sanki. Gdy
1342 11| powlókł się do stajenki, ale - nie wszedł tam. Bał się spać
1343 11| okolicy, w której nigdy nie było dnia, tylko wieczny
1344 11| mdłymi promieniami w jej nie domkniętych oczach.~"Ni,
1345 11| domkniętych oczach.~"Ni, jużci ona nie ruchała się w nocy" - pomyślał
1346 11| Ale też i wy, kumie (czego nie wymawiam), tęgoście mi dokuczyli.~-
1347 11| uszkodził?~- Jo przecie do was nie zakładam żadnej pretensji.
1348 11| pukwaterek postawić na szczęście, nie zaś tak hardo odpowiadać
1349 11| przeszło, skończyło się i nie wróci. A dobrodziej wczora
1350 11| zasługę, boście Niemcom ziemi nie wydali. I prawdę rzekł.
1351 11| to Jojna wczoraj, alem mu nie uwierzył. Patrzajta się!...
1352 11| trochę postrzelonego, ale nie bardzo.~- Hę? - spytał Grzyb.~-
1353 11| rozgniewany starzec.~- Com nie miał kraść? kradem.~- Ale
1354 11| kraść? kradem.~- Ale mu się nie udało - wtrącił Grochowski. -
1355 11| Jużci, że ja, ino się nie gniewajcie, tatku - płakał
1356 11| okradał, dopókim go wczoraj nie ustrzelił.~- I cóż teraz
1357 11| Teraz pora iść do kryminału, nie do wesela -odparł Grochowski.~
1358 11| spytał sołtysa.~- Wolałbym nie skarżyć, bo się z tego interesu
1359 11| zakotłuje. Ale jak mnie nie odszkodujeta, to zaskarżę.
1360 11| pięćdziesięciu rubli grosza nie odstąpię - odparł sołtys
1361 11| hycla sto pięćdziesiąt rubli nie zapłacę.~- Mnie sto pięćdziesiąt
1362 11| targając się za włosy.~- No, nie macie czego dopuszczać sobie
1363 11| was rzecz.~- Ni, ja tyle nie zapłacę! - wołał Grzyb.~-
1364 11| do sądu. Tyś nas kradł nie na żarty, i ja z tobą nie
1365 11| nie na żarty, i ja z tobą nie będę żartował. Zabieraj
1366 11| okradną?... Ja zaś gadałem, że nie okradną, i stanęło na moim,
1367 11| Zobaczymy, czy twój ojciec nie dopędzi nas w drodze.~-
1368 11| Jeszczem swojej kobiety nie pochował, a już z drugą
1369 11| Wahanie to oburzyło starego.~- Nie bądźże głupi! - krzyknął. -
1370 11| bez baby na gospodarstwie? Nie ożenisz się to nodali za
1371 11| pedziała: "Żeń się, Józek, nie kręć nosem na takiego dobrodzieja
1372 11| Grzyb - ale że im Ślimak nie odstąpił swoich gruntów,
1373 11| No, to się żeń, Józek, nie ma co - rzekł nagle do Ślimaka. -
1374 11| moja Jagna widzieć tego nie będzie...~- Przecie jakby
1375 11| Przecie jakby ona widziała, ty nie miałbyś dwudziestu pięciu
1376 11| Grochowski.~- No, zgoda czy nie? - spytał Grzyb.~- Wola
1377 11| westchnął Ślimak.~- Szkoda, że nie ma czym przepić - zauważył
1378 11| się już od tych pór nigdy nie gniewali. Proszę też was
1379 11| niej mieszkał, pokąd se nie odbudujesz własnej chałupy.
1380 11| Niemce, a do cudzych stajen nie zaglądał, bo wiem, że na
1381 11| ludzi, jakiego najstarsi nie pamiętali w okolicy.~- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -~
1-500 | 501-1000 | 1001-1381 |