1-500 | 501-1000 | 1001-1208
Rozdzial
1 1 | wypływa źródło rzeki Białki. W opoczystym gruncie wyżłobiło
2 1 | równiną. Lasy, wsie, drzewa w polu, krzyże na drogach
3 1 | dłoni, zmniejszające się w miarę odległości. Okolica
4 1 | wygląda jak okrągły stół, w środku którego stoi człowiek
5 1 | latał.~Ale po przejściu mili w stronę południa znajdujemy
6 1 | spada na dół, znowu idzie w górę i znowu spada coraz
7 1 | Równina znikła, jesteś w wąwozie i zamiast rozległego
8 1 | tego wąwozu przechodzisz w drugi wąwóz, jeszcze dzikszy
9 1 | dzikszy i ciaśniejszy, potem w trzeci, czwarty... dziesiąty...
10 1 | słońca uderza cię prosto w oczy; z kraju wąwozów dostałeś
11 1 | kraju wąwozów dostałeś się w obszerną dolinę Białki.~
12 1 | mocno zadarte brzegi. Tylko w zimie półmisek ten jest
13 1 | półmisek ten jest biały; w każdej zaś innej porze wygląda
14 1 | połyskują czerwienią, złotem w dzień a srebrem podczas
15 1 | zbudowano z czarnoziemu; w jednym miejscu widać na
16 1 | ciągną się dworskie łany w postaci wielkich prostokątów,
17 1 | sosnowy podpierający niebo.~W pomocnym krańcu doliny widać
18 1 | między nimi jeden najwyższy w okolicy, z sosną na szczycie)
19 1 | wszelako nie była tak bezludną. W jesieni, przy ciepłym dniu,
20 1 | białą figurę parobka, jak w parę koni orał ziemię -
21 1 | dziewczynę najmitkę, obie w czerwonych spódnicach, jak
22 1 | sosną zamyślony patrzył w dolinę.~Zagroda ta, kropla
23 1 | dolinę.~Zagroda ta, kropla w morzu ludzkich interesów,
24 1 | siedem morgów gruntu, a w chacie tylko żonę. Wkrótce
25 1 | te wywołały dużą zmianę w życiu chłopa: dokupił krowę
26 1 | robót około swej ziemi.~W kilka lat później przyszedł
27 1 | karczmą Sobieską uciekła w nocy na wieś, jej zaś miejsce
28 1 | poszła na służbę do dworu, w chacie roboty nie ubyło.
29 1 | dla niej będzie lepiej.~W owej epoce Ślimak przeważnie
30 1 | albo Żydkom mieszkającym w osadzie przywoził towary
31 1 | całym gościńcu. Owczarza aż w dołku zakręciło od tych
32 1 | ledwie pozna -wszy nieboraka w łachmanach.~- Juści ja -
33 1 | kartofli; kazała mu umyć się w rzece. Gdy zaś mąż wrócił
34 1 | i nakarmił bydło.~Ślimak w milczeniu wysłuchał tego,
35 1 | całkiem zabraknie chleba w chałupie, to trafisz se
36 1 | Burka, nic już nie przybyło w Ślimakowym gospodarstwie:
37 1 | dla bydła. Z tej przyczyny w maju prosili Boga o deszcz,
38 1 | prosili Boga o deszcz, a w końcu czerwca o pogodę.
39 2 | głośniej: "Oj da! da!..." -w miarę oddalania się gospodyni
40 2 | włosy spadające aż na kark. W zgrzebnej koszuli czerwieniła
41 2 | spinka szklana, oprawna w mosiądz. Łokieć lewej ręki
42 2 | przy myciu statków budziła w nim politowanie. On by już
43 2 | powoli wyszedł na podwórko. W tabaczkowej sukmanie i czarnej
44 2 | przymrużonymi oczyma, mówiąc w duchu:~"Nie wolałbyś, chłopie,
45 2 | znowu brony buntują ich i w tył ciągną. Gdy zmordowane
46 2 | skruchy nikt go nie pożałował w strapieniu. Owszem, chwilami
47 2 | badyle na miedzy, świstał mu w ucho:~"Nie bój się, dam
48 2 | szarego Ślimaka, zbierano w tym miejscu po dziesięć
49 2 | z jednej biedy wleziesz w drugą. Inaczej bym ja gospodarował,
50 2 | chi!..." - śmiał się wiatr w zeschłych badylach.~- Ot,
51 2 | drzazgi z podłogi.~Albo pukał w okno chaty i wrzeszczał
52 2 | jak schylona pod mostem, w koszuli i lekkiej spódnicy,
53 2 | już opuścił matkę i szedł w górę rzeki, do jarów. Niekiedy
54 2 | rękach patrzył i patrzył w wodę.~- Ciekawość, co on
55 2 | głową, wiatr znowu świstał w badylach, ale chłopu już
56 2 | medytował. - Dziesięć morgów, a w tym łąki ani okrucha. Gdybym
57 2 | kościoła wózkiem, drugi chodzi w kaszkiecie jak bednarz,
58 2 | przypatrzyć. Był to pan szczupły, w jasnym odzieniu i aksamitnej
59 2 | głowie. Miał szkła na nosie, w ustach papierosa, a pod
60 2 | szpicrutę. Cugle trzymał w obu pięściach, które mu
61 2 | podobnego jeźdźca. Chwilami obaj w pięknej harmonii jechali
62 2 | każde dotknięcie, skręcał w bok albo stawał na miejscu.
63 2 | albo stawał na miejscu. W takiej chwili jeździec zaczynał
64 2 | stawał, a pan uderzał go w szyję nosem i papierosem.~
65 2 | iść naprzód zwracał się w stronę wsi. Wówczas jeździec
66 2 | oznakami zadowolenia, a w jego demokratyczne serce
67 2 | kochał on lud, który znał w tym samym stopniu, co i
68 2 | sztukę utrzymywania nóg w strzemionach. Po chwili
69 2 | miłości dla ludu, znowu budził w sobie kawaleryjskie instynkty
70 2 | dużo świata oblecieć... W naszych stronach prędzej
71 2 | szwagier!...~Gdy Ślimak w ten sposób taksował przyjaciela
72 2 | Ślimakowej i poprawiwszy się w strzemionach spiął konia
73 2 | jego zamiar. Łeb wyrzucił w górę i ostrym kłusem ruszył
74 2 | górę i ostrym kłusem ruszył w stronę chaty Ślimaków. Lecz
75 2 | śmiechem. Wtedy koń skoczył w lewo i tak zawinął jeźdźcem,
76 2 | śmiał się Jędrek i klasnął w rękę, ażeby lepiej spłoszyć
77 2 | widział i słyszał jego ojciec. W pierwszej chwili zuchwalstwo
78 2 | lejce kasztankom i z czapką w jednej, a batem w drugiej
79 2 | czapką w jednej, a batem w drugiej ręce biegł ku Jędrkowi.~-
80 2 | ale znudzony koń uniósł go w stronę mostu. W drodze jeździec
81 2 | uniósł go w stronę mostu. W drodze jeździec minął wracającą
82 2 | stał na miejscu z batem w jednej i czapką w drugiej
83 2 | batem w jednej i czapką w drugiej ręce, zdumiony tym,
84 2 | ale musi coś ma zepsute w głowie, o, ma! Wio, dzieci!
85 2 | mu się, że Widzi Jędrka w butach bez cholew i aksamitnej
86 2 | mu niepewność, jaką miał w duszy, że on nigdy dobrze
87 2 | jemu tam akurat dziewucha w głowie. Przyszedł z krową
88 2 | rubli i tak nagła zmiana w gospodarstwie wydały mu
89 2 | się rzeczą potworną.~- Złe w ciebie wstąpiło czy co?... -
90 2 | Są przecie dwie krowy w oborze, a boli cię o nich
91 2 | pytał.~- Weź od dziedzica w arendę tę oto łąkę, a będziesz
92 2 | gadasz? Jakże ja wezmę łąkę w arendę? - spytał.~- Pójdź
93 2 | przysunęła się i zajrzała mu w oczy.~- Nie pójdziesz? -
94 2 | Nie pójdę.~- No, to ja i w domu zdybię paszy, a wtedy
95 2 | nieszczęśliwy potrafię wziąć łąkę w arendę?... Toż dziedzic
96 2 | a wiatr śmieje się w badylach i szepce:~"Zapłacisz
97 2 | poletko, tuż przy gościńcu. W tej chwili krowa, którą
98 2 | nie on chciał brać łąkę w arendę?...~Żona słuchała
99 2 | we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście
100 2 | ludzi. Jeden siwy, ogolony, w granatowej kapocie z krótkim
101 2 | kapocie z krótkim stanem i w niemieckiej czapce z zawiniętymi
102 2 | wyprostowany, z jasną brodą, w paltocie i kaszkiecie. Za
103 2 | paltocie i kaszkiecie. Za nimi w pewnej odległości stał parokonny
104 2 | powoził człowiek ubrany w kaszkiet i granatową kapotę.~-
105 2 | ma być? - odparł chłop. W tej chwili przybiegł z łąki
106 2 | dworskich pól jak dziura w moście. Diabła wart cały
107 2 | jechać. Wózek potoczył się w stronę mostu.~- Co się też
108 2 | ustępowaliby mu więcej miejsca w kościele i w karczmie niż
109 2 | więcej miejsca w kościele i w karczmie niż dzisiaj. A
110 2 | nie znał głodu ani chłodu, w domu wszystko mu się wiodło,
111 3 | Przypatrzył się dobrze i przyznał w duchu, że żadna z jego krów
112 3 | Chłop znowu uczuł ból w rękach i nogach. Boże mój,
113 3 | zobaczysz, że będzie dobrze.~W tej chwili przywlókł się
114 3 | odparł kulawy trzęsąc ręką w górze.~- Ale pieniądz za
115 3 | rady z nim nie dasz.~Ślimak w progu zdjął czapkę, przeżegnał
116 3 | sieni. Ale serce trzęsło się w nim z żalu za pieniędzmi
117 3 | kominowego ognia siedział w pierwszej izbie na ławie
118 3 | mówił - idź we wodę; każą ci w ogień skoczyć, skacz w ogień.
119 3 | ci w ogień skoczyć, skacz w ogień. A jeżeli cię gospodyni
120 3 | zbije, to jeszcze pocałuj ją w rękę i podziękuj, bo mówię
121 3 | Drzwi izby skrzypnęły i w całej ich szerokości ukazał
122 3 | sołtysie, żeście zaszli do nas w gościnę -mówił Ślimak podając
123 3 | zaraz gadajcie.~- Ehej! w domu mi tak nie jest, i
124 3 | zaraz wasza kobieta wzięła w opiekę.~- Chwała Bogu, żeście
125 3 | Bogu, żeście kontenci.~- W dubelt jestem kontent, bo
126 3 | lecz dostawszy pięścią w oko schwycił ją za rękę,
127 3 | tak splątani ze sobą, że w ciemności nikt by nie odróżnił,
128 3 | mgle wiszącej nad łąkami.~W izbie usiadłszy naprzeciw
129 3 | nie chce, bo i swoim już w oborze za ciasno. Ja tam
130 3 | śpieszyłbym się z kupnem, bo w takich sprawach czekać nie
131 3 | rozmysłem - potwierdził Ślimak.~W tej chwili ukazała się gospodyni
132 3 | Ledwiem go napędziła, że choć w alkierzu ułożył podłogę.
133 3 | losowania i stał przy drzwiach w samej kancelarii, podczas
134 3 | kto zbiera podatki, kto w czasie procesji nosi największą
135 3 | chorągiew, kto intonuje w kościele na nieszporach: "
136 3 | prawą na stole, a głowę w tył przechylił. Jak mu dobrze
137 3 | jedna była wykręcona, a obie w podartych butach. Zresztą,
138 3 | sołtys.~- Pieniądz siedzi w skrzyni i jeść nie woła.~-
139 3 | musiałbym wziąć ode dworu łąkę w arendę.~- To przecie wam
140 3 | Pijcie z Bogiem.~Wypili i w milczeniu zaczęli gryźć
141 3 | sołtys i gospodarz muszą być w tej chwili bardzo szczęśliwi,
142 3 | Ale zdrożeje, bo ma być w naszej gminie jakaś nowa
143 3 | bydła, sieją koniczynę, a w zimie robią rzemiosło. Chłop
144 3 | nich jest żonaty i chodzi w surducie, a w wielkim ołtarzu,
145 3 | żonaty i chodzi w surducie, a w wielkim ołtarzu, gdzie powinien
146 3 | Jezus ukrzyżowany jak u nas w kruchcie.~- To gorsza wiara
147 3 | się i nagle uderzył ręką w stół.~- Kumie sołtysie! -
148 3 | spokojnie, wyjąwszy chwilę, w której Stasiek spadł z ławki,
149 3 | drzemał marząc, że siedzi w alkierzu na stołku z poręczą
150 3 | Ty jesteś najmądrzejszy w całej gminie. Wójt to świnia...
151 3 | ty mądry... Najmądrzejszy w całej gminie, żeby mnie
152 3 | mocniej uderzył pięścią w stół.~- Ja mam zarabiać
153 3 | interesów... Nagle wpadł w objęcia płaczącemu Grochowskiemu.~-
154 3 | ażeby posłać Grochowskiemu w stodole. Otóż idąc przez
155 3 | błagał go - nie rób piekła w domu, żeby nas obu nie spotkało
156 3 | wódka zmienia ludzi. Sołtys, w całej gminie znany z twardego
157 3 | wskazując na męża - niechaj śpi w gnoju, kiedy zrobił taki
158 3 | bracie, nie rób piekła w domu, bo nas obu spotka
159 3 | mu z oczu. I tak zasnął w barłogu, spłakany jak dziecko
160 3 | Przypomniał sobie sołtysa, krowę w czarne łaty, jaglany krupnik
161 3 | bo najdłużej zatrzymują w sobie gorącość - mruknął
162 3 | podniósł się z trudnością.~W tej chwili już nie wątpił,
163 3 | się, i przez chwilę usiadł w progu opierając na dłoniach
164 3 | zdecydował się wejść.~Przystanął w sieni i usłyszał chrapanie
165 3 | ale zaryczały jak krowa. W tej samej chwili owionął
166 3 | dostać się do posłania.~W pierwszej izbie, na ławie
167 3 | oknem, dyszał Stasiek, ale w alkierzu było cicho. Ślimak
168 3 | A te dwa, co byli u nas w polu: stary i z brodą. Nic
169 3 | i zasnął.~Ślimakowi było w izbie za gorąco. Rozmarzony,
170 4 | drugi dzień obudziło Ślimaka w stodole wołanie żony:~-
171 4 | człowieka, jak ten zbój. W konopiach ci stać, nie gadać
172 4 | dosyć czarne, więc wziął w palce kawałek sadła i wytarł
173 4 | odbicie swojej fizjonomii w zwierciadle, uśmiechnął
174 4 | bije mu od głowy i obuwia. W dodatku coś mu szeptało,
175 4 | wytrzyma i - wypuści mu łąkę w arendę.~W tej chwili weszła
176 4 | wypuści mu łąkę w arendę.~W tej chwili weszła żona,
177 4 | łąkę, i zaraz pocałuj go w rękę, obejmij za nogi i
178 4 | widocznie powtórzył sobie w myśli przestrogi żony, bo
179 4 | wszystko z góry ułożyła. A w duchu dodał: "Psiakość,
180 4 | zawiązał dziesięć rubli w szmatkę i włożył ją za pazuchę;
181 4 | idąc gościńcem do dworu.~W chwilę po ich wyjściu Ślimakowej
182 4 | drogi, zasadziwszy ręce w kieszenie, z głową do góry
183 4 | jej, że Jędrek dał jakby w łeb Staśkowi, skutkiem czego
184 4 | zakotłowało, jakby Ślimak dał w łeb Jędrkowi, po czym Stasiek
185 4 | wypuści, czy nie wypuści w arendę?~Właśnie teraz przechodzili
186 4 | i niedostępna. Odżyły mu w pamięci wszystkie kary,
187 4 | Tajemniczy głos szeptał w nim czy poza nim, że gdyby
188 4 | może łatwiej oddano by go w dzierżawę. Ale łąka zbyt
189 4 | ażeby nie miała budzić w nim pesymistycznych wątpliwości.~-
190 4 | Na to Grzyb odpalił mu w imieniu gromady:~"A już
191 4 | zapłacę za jego hardość.~W tej chwili Jędrek rzucił
192 4 | robotnika."~Nowa zmiana w medytacji, bo oto Ślimak
193 4 | morgi, nie tylko wypuścił w arendę.~I znowu zanucił:~
194 4 | ażeby nam łąkę wypuścił w arendę. Teraz wszystko rozumiesz?~
195 4 | różne, jak między ziołami w polu. Więc żeby wtedy jaki
196 4 | Żebyście wy, tatulu, ubrali się w surdut i nogawice wyciągnęli
197 4 | każdy ino patrzył drugiemu w gębę i wołał: "Oddawaj,
198 4 | chłop uchylając, czapki. - W tym ja najgorszy jestem
199 4 | mam gruntu niedużo; ale w tym lepszy od samego pana,
200 4 | inaczej. Chłopa aż kolnęło w serce.~- Jak ja ci dam w
201 4 | w serce.~- Jak ja ci dam w mordę - wykrzyknął - to
202 4 | już nie będzie chłopem.~W tym miejscu gościniec łączył
203 4 | kuchnia. A przypatrz się, że w oficynie jedne izby są na
204 4 | widział, i kwitną se nawet w zimie, kiedy na polu śnieg
205 4 | Musi z papieru kwiaty, jak w kościele - wtrącił Jędrek.~-
206 4 | przez zimę ogrodnik pali w piecu.~- A jabłka tu są
207 4 | piecu.~- A jabłka tu są w zimie? - spytał Jędrek.~-
208 4 | przy innym jedzeniu jest mu w gębie paskudnie. Kużdy na
209 4 | bramie młodego człowieka w żółtych kamaszach po kolana,
210 4 | żółtych kamaszach po kolana, w siwej kurtce z zielonymi
211 4 | torbą na boku i z dubeltówką w rękach.~- To ten sam, co
212 4 | Jędrek.~Chłop pochylił głowę w jedną stronę, potem w drugą,
213 4 | głowę w jedną stronę, potem w drugą, przypatrzył się.~-
214 4 | strzelał cały dzień, choćby w górę, a prochu psiakość
215 4 | chcesz, ażebyśmy byli ze sobą w przyjaźni, nie kłaniaj mi
216 4 | to wstyd stać przy panu w czapce - szepnął.~- Dajże
217 4 | pana, żeby nam wypuścił w arendę ten kawałek łąki,
218 4 | albo mu nie wypuści łąki w dzierżawę, jako już posiadającemu
219 4 | dziwne rzeczy, jeżeli nie w celu wmówienia w niego,
220 4 | jeżeli nie w celu wmówienia w niego, że za dużo ma gruntu
221 4 | Zbliżyli się do bramy.~- Widzę w ogrodzie siostrę - rzekł
222 4 | jednocześnie panicz spotkał się w ogrodzie z siostrą i z ożywieniem
223 4 | to podobna do bąka. Żółta w czarne cętki, cienka w pasie,
224 4 | Żółta w czarne cętki, cienka w pasie, a gruba na końcu.
225 4 | ludu. Ten biedak nie jest w stanie rozmawiać w czapce
226 4 | jest w stanie rozmawiać w czapce na głowie, a przy
227 4 | leżało chore dziecko, i w ciągu godziny nasiąkłam
228 4 | jaśnie pani? Starszy ciągle w domu potrzebny.~- Więc przysyłaj
229 4 | pana. Tymczasem uzbrojony w fuzję demokrata opowiedział
230 4 | gorąco.~- Ależ niech bierze w dzierżawę ten kawałek łąki! -
231 4 | miał z nim awantur o szkody w sianie, a zresztą jest to
232 4 | łąk nad rzeką wypuścił ci w dzierżawę?~- Jeżeli łaska
233 4 | ale opamiętawszy się, że w takiej chwili nie może zbić
234 4 | może zbić Jędrka, wpadł w desperację i postanowił
235 4 | żebyśmy oboje jaśnie państwa w nogi całowali, to coś opuszczą -
236 4 | chłopów we wsi, a przecież w tej chwili słyszałeś dowód
237 4 | ażebyś wziął ode mnie łąkę w dzierżawę?~- Jużci tak,
238 4 | mi za morgę łąki zapłacił w zeszłym roku Grzyb?~- Osiemdziesiąt
239 4 | kupować łąki.~- No, więc w takim razie wypuszczam ci
240 4 | razie wypuszczam ci łąkę w dzierżawę. Daj mi swój zadatek,
241 4 | rozum, ma!... Pewniakiem już w tym roku, jak mówił Grochowski,
242 4 | bądź - zgromił go ojciec, a w duchu dodał:~"Nawet hołociuch,
243 4 | Zrobiło mu się gorąco. W tej chwili chciał wołać
244 4 | łąkę. Ale państwo byli już w połowie ogrodu. Wtem odłączył
245 4 | widok niemiłego panicza w Ślimaku zbudziła się poprzednia
246 4 | rzekł głośno. Wracali w milczeniu. Jędrek spoglądając
247 4 | spoglądając ukosem na ojca żywił w sercu jakieś złe przeczucia,
248 4 | Rychtyk jak z Żydami.~W połowie drogi chłopcy wyrwali
249 4 | że albo szczeka, abo jest w tym jakieś szachrajstwo.
250 4 | łąki? Dobrześ zrobił, bo w tym jest nieczysty interes -
251 4 | jeść i wałęsał się z kąta w kąt po chacie. Ogarniał
252 4 | się na niczym, jak zwykle w podobnych wypadkach.~
253 5 | karczmarz fabrykował ocet. W lesie rozlegały się nawoływania
254 5 | obiedzie.~Pierwszego dnia, w czasie południowej roboty,
255 5 | południowej roboty, kiedy w pięcioro (bo tym razem były
256 5 | Wszyscy obejrzeli się w tamtą stronę i poczęli robić
257 5 | Jędrek - a dyć oni noszą tyki w garści i ciągną jakby sznur
258 5 | Ślimaka, że zamiast przodować w robocie, wlókł się na końcu
259 5 | nie przetrącił...~Jędrek w kilka pacierzy dognał mierników,
260 5 | oddział inżynierski zeszedł w nizinę i ukrył się przed
261 5 | Pamiętam, kiedym służył u pana w Krzeszowie (będzie temu
262 5 | zara na jesień wójt zrobił w kasie deces i cała gmina
263 5 | Nawet pytali się, czy w chałupie są kurczęta i masło...~-
264 5 | szałasem i z kucharzem, a on im w polu jeść gotuje.~- Cygany
265 5 | było tak wielkim wypadkiem w gospodarstwie Ślimaka, że
266 5 | kminkiem. Na progu chaty stała w pogotowiu dzieża zsiadłego
267 5 | lokomotywa. Chłop podrapał się w głowę.~- O czymże tak rozmyślasz? -
268 5 | płacił jej po pół rubla. W ten sposób panowie zamówili
269 5 | a Ślimak, z kapeluszem w ręku, odprowadził ich aż
270 5 | utargowali... Trzeba, żebyś w niedzielę kupiła sobie fular,
271 5 | a oni taniość produktów.~W tydzień oddział inżynierski
272 5 | dawniej robili we troje albo w pięcioro, to dzisiaj on
273 5 | przede dniem, schodził późno w nocy i żął, snopki wiązał,
274 5 | butelką lekarstwa na ranę w nodze i do południa żęła
275 5 | wyszeptawszy upadła Sobieską w bruzdę i nie ocuciła się
276 5 | przespany - odparła całując go w rękę:~- Co się tam macie
277 5 | pomyślał Owczarz.~Kiedy zaś w niedzielę wszyscy z chaty
278 5 | już ma dwuletnie dziecko i w głowie coś popsutego.~Pamiętna
279 5 | obojga Ślimaków. Ona kupiła w straganie fular, dała dziadom
280 5 | cztery grosze jałmużny, a w kościele usiadła w ławce
281 5 | jałmużny, a w kościele usiadła w ławce przed ołtarzem, gdzie
282 5 | zakupić mszę śpiewaną za dusze w czyśćcu będące; sam strażnik
283 5 | Jego kobieta zasiadła w najpierwszej ławce przed
284 5 | pieniądz przewraca ludziom w głowie - zakończył Orzechowski.
285 5 | pokorny, jak zawsze, stanął w babińcu, aby nie świecić
286 5 | babińcu, aby nie świecić w oczy Panu Bogu swoją wytartą
287 5 | jak mi przysięgniesz tu, w oczy, przy ludziach, żeś
288 5 | pokarał za moją krzywdę.~W duszy jednak wątpił, czy
289 5 | nie dorobisz, bo diabeł w tobie siedzi i pcha cię
290 5 | nowych butów; natomiast w kilka tygodni później zyskał
291 5 | słotny wieczór wrześniowy. W miarę jak gasnął dzień,
292 5 | stopniowo rozpływały się w szarej oponie, ziejącej
293 5 | przenikał. Było go pełno w ziemi, która rozmiękła jak
294 5 | odzienia, nawet dusze ludzkie.~W chacie Ślimaka myślano o
295 5 | kolejne te odgłosy zlewały się w jeden i wówczas zdawało
296 5 | niecierpliwym ruchem otworzyła.~W sieni coś stało, ale nie
297 5 | niewysokiego, grubego, owiniętego w przemokłą płachtę. Gospodyni
298 5 | sieni wpadł blask ognia i w górnym otworze płachty ukazała
299 5 | obowiązku? - spytał Ślimak.~- W lecie byłam u żniw, a teraz
300 5 | prędzej by przygarnęli.~W tej chwili wszedł Owczarz
301 5 | Po sześć rubli przepija w jedną niedzielę - drwiła
302 5 | po sześć rubli przepijasz w jedną niedzielę, to ją weź -
303 5 | wilgotnej ziemi. Zdawało się, że w tej chwili jest jeszcze
304 5 | Oto mi letko, choć raz w życiu!... - mówiła podniesionym
305 5 | wszystko!... Ale Zośka ucieknie w jednej koszuli i... będzie
306 5 | jednej koszuli i... będzie w jednej chodziła do samej
307 5 | słychać było za oknem, potem w ogródku, potem na gościńcu.
308 5 | zagłuszony szelestem deszczu. W chacie na ziemi zostało
309 5 | jaka była u nas, że się jej w głowie psowało za każdą
310 5 | do gminy. Ale ja nie chcę w izbie takiego dziecka, nawet
311 5 | ziemi i, usiadłszy z nim w kącie na ławie, począł je
312 5 | począł je okrywać i huśtać. W izbie zrobiło się cicho;
313 5 | głośniej -nalej krzynkę mleka w skorupkę i nakarm znajdę,
314 5 | Po chwili trzymał Owczarz w ręku gałganek w formie smoczka
315 5 | Owczarz w ręku gałganek w formie smoczka i karmił
316 5 | po ziemi... Po co wy jej w nos wtykacie gałgan? - jeszcze
317 5 | zacierek, resztę zostawił w misce, zasłonił sierotę
318 5 | jeden z koni zarżał, drugi w ciemności odwrócił głowę
319 5 | wypogadza, zdawało mu się, że w stajni słyszy chrapanie
320 5 | drzwiach zgrzytnęła zasuwa, w kominie dotlewał się ogień,
321 5 | się pod wóz przed słotą, w chacie zasnęli wszyscy.~
322 5 | porzuciła. Ssij...~Po chwili w oborze rozległo się ciche
323 6 | karczmy i do pachciarza.~W grudniu powrócili dziedzice
324 6 | pokojówce, jak wesoło będzie im w Warszawie, dokąd się przeniosą.
325 6 | Warszawie, dokąd się przeniosą. W godzinę później pokojówka
326 6 | rządcy i karbowemu, a już w południe w czworniakach,
327 6 | karbowemu, a już w południe w czworniakach, oborach, stajniach
328 6 | parobcy zaniedbywali się w robocie, przez nie rządca
329 6 | twarzy każdego człowieka, w smutnych oczach każdego
330 6 | przypatrywał, nie wierzył w ową sprzedaż.~"Jaki on jest,
331 6 | kiedy tak myślał, zaufany w spokojną twarz dziedzica -
332 6 | spokojną twarz dziedzica -w karczmie pod przewodnictwem
333 6 | doniosłe narady.~Pewnego ranka, w połowie stycznia, wpadła
334 6 | nabiegły oczy. Wpadła do izby w starym jak sama kożuchu,
335 6 | do młocki, ale zagadnięty w ten sposób, usiadł pod piecem
336 6 | wyniósł ją do sieni i położył w kącie na barłogu tak zmorzoną,
337 6 | cichu Ślimakowie: co robić w tym wypadku? Nad wieczorem
338 6 | wieczorem chłop ubrał się w nową sukmanę, podbitą kożuchem,
339 6 | dworze zrobiło się ciemno, a w szynku zapalili światło.
340 6 | blasku łojówki wyglądali w grubej odzieży jak ogromne
341 6 | Za szynkwasem stał Josel w brudnym wełnianym kaftaniku
342 6 | brudnym wełnianym kaftaniku w czarne pasy. Miał spiczasty
343 6 | i spiczastą jarmułkę, a w wejrzeniu także coś kłującego.~-
344 6 | znowu Ślimak.~- Wy kurczęta w lecie kupowaliśta bez nas -
345 6 | pięćdziesiąt rubli, com w lecie przez was stracił,
346 6 | rzekł.~- Nawet jej nie mam w domu - odparł Josel niedbale.~-
347 6 | rysów, jak brudny kaftanik w czarne pasy nigdy nie rozdzielał
348 6 | rozdzielał się z jego ciałem.~W chacie Ślimaka już zgasł
349 6 | łąką i dumał; toczyła się w nim walka. Rozum mówił,
350 6 | pętała nogi albo szeptała w ucho: "Nie śpiesz się, jeszcze
351 6 | przez tyli wiek trzymały w garści, a my, chłopi, naszą
352 6 | taki interes miał przejść w cudze ręce. Zatem niech
353 6 | taki ma przecie rozchód w karczmie, jakby się we wsi
354 6 | rano wybrał się do dworu i w południe wrócił kwaśny do
355 6 | umarł?... Zaglądam, a tu w największej izbie (tej z
356 6 | lokaj Mateusz. Bez kapoty, w fartuchu, szczotką się podpiera
357 6 | okrutny, ogień palą jak w kuźni, masło skwierczy.
358 6 | mówi - ino mi kucharz dał w pysk zarżniętym kaczorem
359 6 | wyśpią po tańcach -zakończył.~W tej porze Maciek Owczarz
360 6 | Matka odbiegłszy sierotkę w jesieni, nie zapytała o
361 6 | karmił, nocleg dawał jej w stajni i brał ją do każdej
362 6 | znajdzie.~Tak mówiono o niej w chacie. Ale znajda i tydzień
363 6 | ją do wymienia krowy, a w dzień nie rozłączał się
364 6 | rozumie, bo strasznie głupie. W życium takiego nie widziała
365 6 | zawiózł ją do lasu. Owinął w resztkę starego kożucha,
366 6 | resztkę starego kożucha, potem w płachtę, przywiązał między
367 6 | możesz se jeszcze spać i w dzień, bo i tak niewiele
368 6 | póki droga lepsza, a konie w polu niepotrzebne. Jak urośniesz,
369 6 | umieścił je na kępie jałowcu, w miejscu zacisznym. Potem
370 6 | Kołysały się naprzód i w tył, jakby naradzając się
371 6 | swoich tajemnic. Więc stoi w miejscu i gniewnie szumiąc
372 6 | drobniejszy i marznący. W ciągu kilku pacierzy sukmana
373 6 | do domu z takim ciężarem, w nocy, podczas gołoledzi!...~
374 6 | sanie co chwilę spadają w zatokę i już nieraz wywróciłyby
375 6 | śliską, że konie stanęły w miejscu. Umilkły skrzypiące
376 6 | gościńca; już całkiem ustał. W tym miejscu wznosiło się
377 6 | do przebycia po ciemku i w czasie gołoledzi. Zdjął
378 6 | z pomocą, czy też zaśpi w ciepłej izbie, a ich zostawi
379 6 | poświst wichru zamienia się w dźwięczenie mnogich dzwonków.
380 6 | głośniej, coraz bliżej, jak w lecie rój komarów nad bagnem.~-
381 6 | czwarty... Czasem kryły się w wąwozach, to znowu błyszczały
382 6 | przedmiotów; szybko biegnących w stronę Owczarza.~Jednocześnie
383 6 | uciągną...~- Zepchnąć go w rów!...~- Dajcie spokój!...
384 6 | opamiętał, otoczył go rój panów w maskach, piórach, bogatych
385 6 | szablami, miodami i gitarami w rękach. Jedni chwycili jego
386 6 | sprowadzili na dół i postawili w takim miejscu, skąd już
387 6 | i dobre panowie!... Żeby w nich nie wstąpiło, sto jąłbym
388 6 | dwoje sanek obok siebie. W każdych siedział furman
389 6 | czasy pół świata trzymali w garści, ale już dziś ich
390 6 | Druga para rozpłynęła się w ciemności.~- Ten w kołnierzu -
391 6 | rozpłynęła się w ciemności.~- Ten w kołnierzu - mówił chłop
392 6 | co ino jest na ziemi i w niebie, a po śmierci bywali
393 6 | potrzebował pieniędzy, że w końcu z biedy musiał ojcowiznę
394 6 | przynosił głośniejszy okrzyk. W końcu wszystko ucichło i
395 6 | nagrobek rycerza, co zakuty w blachy, z mieczem w garści
396 6 | zakuty w blachy, z mieczem w garści i żelazną rękawicą
397 6 | przyszedł mu na myśl wiszący w zakrystii biskup, co potrafił
398 6 | ubogich ludzi sprowadziła. W końcu stanął mu, jak żywy,
399 6 | Owczarz. Ale wciąż trapiło go w sercu, że jednakowo nieładnie
400 6 | rzeczami. "Oni by się może i w ornaty poprzebierali..." -
401 6 | rany go przyłóż. Jak co w niego wstąpi - zakonkludował
402 6 | zakonkludował Ślimak.~- Jak co w niego wstąpi - powtórzył
403 6 | dopędziło ich dwoje sanek. W pierwszych siedział jeden
404 6 | siedział jeden podróżny, w drugich dwu.~- Wy z tej
405 6 | A arendarz Josel jest w domu?~- Pewno jest, jeżeli
406 6 | wpatrując się po ciemku w podróżnych.~Sanki pomknęły
407 6 | latarnią. Niebawem znaleźli się w chałupie, okryci szronem,
408 6 | Wólki, powoli opuściły się w dolinę, minęły most na rzece,
409 6 | wycie rozbudzonych psów, a w spróchniałych drzewach przydrożnych
410 6 | które nieustannie migały w oknach salonu. A nad tym
411 6 | jego ekwipaż zatrzymał się w cieniu, przed wrotami;~Żyd
412 6 | ta odwróciła się tyłem; w końcu trafił na pędzącego
413 6 | nim widzieć pan Hirszgold w bardzo pilnym interesie.
414 6 | nieprędko. Nastała pauza w muzyce, on nie wracał, zagrano
415 6 | oficyny - rzekł do gościa w bobrowym kołnierzu. Poszedł
416 6 | otworzył drzwi do pokoju, w którym stało kilka łóżek,
417 6 | którym stało kilka łóżek, w części posłanych, a przeznaczonych
418 6 | zdjął bogate futro, wziął w rękę bobrową czapkę i usiadł
419 6 | mężczyzna, z kasztanowatą brodą, w długim syberynowym surducie.
420 6 | syberynowym surducie. Nogi w lakierowanych butach wyciągnął
421 6 | poręcz krzesła i zapatrzony w płomień świecy, czekał i
422 6 | świecy, czekał i dumał.~W sali muzyka skończyła grać
423 6 | dumał, wciąż dumał.~Nagle w sieni oficyny zaszumiało,
424 6 | stanął dziedzic. Ubrany był w kierezję z czerwonym kołnierzem,
425 6 | pełną kółek i świecideł, w czerwoną czapkę z pawim
426 6 | czerwoną czapkę z pawim piórem, w szerokie spodnie w białe
427 6 | piórem, w szerokie spodnie w białe i różowe paseczki
428 6 | białe i różowe paseczki i w buty z podkówkami.~- Jak
429 6 | Ależ, panie, ja mam bal w domu!...~- A na mnie czekają
430 6 | bardzo pochlebnie... Ale w takiej chwili...~- Potrzebuje
431 6 | krótkiego czasu nie potrafię.~W sieni znowu zabrzęczało
432 6 | ułan wybiegając z pokoju. W sali pierwszy komendant
433 6 | En avant!... - ryknął bas w sali.~- Nigdy! - odparł
434 6 | Przecież teść pański donosi w liście, że ja dam cenę możliwie
435 6 | na ufność.~- Partagez!...~W sieni po raz trzeci zabrzęczało,
436 6 | wierszy. Potem znowu wpadł w spokojną zadumę.~Po kwadransie
437 6 | ucichnął mazur, a wkrótce w pokoiku ukazał się dziedzic
438 6 | odparł zadowolony dziedzic.~- W tym roku będzie on miał
439 6 | Moja kareta została się w Warszawie, a tu mam tak
440 6 | wschodzie ukazał się blady świt, w chatach zapłonęły ogniska,
441 6 | zaskrzypiały żurawie studzien, w stodołach zatętniały cepy,
442 6 | to znowu zwracał ucho w stronę dworu, skąd dolatywały
443 6 | drogę i machinalnie zmierzał w stronę pokrytej lodem rzeki,
444 6 | ustami szepcząc pacierz, a w głowie rozmyślając, jak
445 6 | na obłoki jakby skąpane w purpurze, wdychał mroźne
446 6 | Ojcze nasz, któryś jest w niebie... Nagle poza pagórkiem
447 6 | usłyszał rozmowę. Posunął się w tamtą stronę kilka kroków
448 6 | kroków i ujrzał dwu ludzi w długich granatowych kożuchach.
449 6 | własność i to jest opisane w komisji. Potem za las ja
450 6 | i to także jest opisane w komisji. Rządowy omentra
451 6 | handlujemy całą gromadą, w kilkunastu... Dużo by o
452 6 | zmarnieje chłopak albo pójdzie w świat. A ja stary, ja go
453 6 | drzewiny, kiedy ją wykopuje w lesie, a chce zasadzić kole
454 6 | lasu, bo musi; ale nim ją w nowym gruncie osadzą - usycha.
455 6 | dobytkiem. Bo cóż bym począł w tym dniu, kiedy bym mój
456 6 | gdzie już muzyka ucichła i w oknach pociemniało, i jakaś
457 6 | przeżegnała się łyżką.~- W imię Ojca!..-. Czyś ty,
458 6 | widać istotnie dwu jakichś w granatowych kapotach. Ślimak
459 6 | rękoma opartymi na kolanach. W izbie szare światło poranku
460 6 | Będzie się im wpędzać bydło w szkodę, dopóki jej na powrót
461 6 | weźmiesz dla bydła?~- Mój w tym rozum i moja głowa.
462 6 | rozumem. Chłop uderzył pięścią w stół, aż podniósł się pył
463 6 | stół, aż podniósł się pył w izbie.~- Chorobę wykurzą,
464 6 | opuszczać salon owijając się w atłasowe zarzutki i odwracając
465 6 | twarze od okien. Za chwilę w salonie zrobiło się pusto,
466 6 | salonie zrobiło się pusto, a w dalszych pokojach gwarno;
467 6 | pani?...~- Jaśnie pani jest w swoim pokoju - odparł stojący
468 6 | pokoju - odparł stojący w progu lokaj.~Dziedzic zawrócił
469 6 | atłasem, siedziała jego żona w stroju Cyganki. Oparła ręce
470 6 | ozdobioną diademem odrzuciła w tył i zdawała się usypiać.
471 7 | ROZDZIAŁ SIÓDMY~W tydzień po kostiumowym balu
472 7 | Żydek, który zamieszkał w małym pokoiku w oficynie,
473 7 | zamieszkał w małym pokoiku w oficynie, żelazną sztabą
474 7 | proboszcz zaopatrzył się w amerykańskie organy, ogrodowe
475 7 | wiejskich dziewuch.~Kiedy w parę tygodni po wyjeździe
476 7 | struchlał na widok zniszczenia. W oknach nie było szyb, przy
477 7 | podobny był do gnojowiska, w buduarze pani arendarka
478 7 | kilka kojców z drobiem, a w kancelarii pana mieszkało
479 7 | Jana, wałęsała się z kąta w kąt próżnując. Furman od
480 7 | chłopak kredensowy siedzieli w areszcie gminnym, oskarżeni
481 7 | o nieznanej potędze, co w okamgnieniu zrujnowała dwór
482 7 | zdruzgotał siedzibę dziedziców.~W kilka dni okolica zakipiała
483 7 | bębnił po stole, tak że w końcu już całkiem wyraźnie
484 7 | się coraz to nowe zęby, w oczach ludzkich nikły wierzchołki,
485 7 | ludzkich nikły wierzchołki, w ciemnozielonej ścianie zaczęły
486 7 | wstęgi piorunów. Zapatrzony w niebo zwycięzca burz prawie
487 7 | Padł nagle, przekonany w ostatniej chwili, że to
488 7 | coraz głębiej zapuszczać mu w ciało ostre żelaza, wpadł
489 7 | ciało ostre żelaza, wpadł w straszny gniew, ryknął: "
490 7 | obalił się na ziemię.~Sosna, w której dziupli kryła się
491 7 | ciskały tymi kamieniami w aniołów i że ruszać ich
492 7 | najwyżej pastuch, nocujący w polu, rozpalał pod nim ognisko,
493 7 | widzicie, słyszeli, że w takim kamieniu siedzi żaba...~-
494 7 | Tymczasem Niemcy nie szukali żab w kamieniach, lecz w wywiercone
495 7 | szukali żab w kamieniach, lecz w wywiercone dziury zakładali
496 7 | przyszli.~Pewnego dnia, było to w początkach kwietnia. Ślimak
497 7 | zwieszonymi na orczyki, ludzie w długich granatowych kapotach
498 7 | długich granatowych kapotach i w kaszkietach. Do niektórych
499 7 | przywiązane były krowy, w dłuższych odstępach między
500 7 | poszeptywał, zapatrzony w gościniec.~Tymczasem Niemcy
1-500 | 501-1000 | 1001-1208 |