Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
vaterland 6
verfluchter 1
vygrzebane 1
w 1208
wabiacych 1
wachlarzami 1
wachmistrz 19
Frequency    [«  »]
2048 sie
1394 na
1381 nie
1208 w
1137 z
947 a
938 do
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

w

1-500 | 501-1000 | 1001-1208

     Rozdzial
1001 10| nad jakimś szarym polem, w każdą stronę bardzo rozległym, 1002 10| ręku i uparcie patrzy mu w oczy.~Ślimak wstrząsnął 1003 10| ławy, przeciągnął, mu w stawach zatrzeszczało, i 1004 10| Owczarz karmił bydło...~W miarę zapadającego mroku 1005 10| Najbardziej trapiło go milczenie w izbie, cisza tak głęboka, 1006 10| wikarego, który bijąc pięścią w ambonę wykrzykiwał: "Byłem 1007 10| mnie... Idźcie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany 1008 10| razy śmierć zaglądała mu w oczy. W tej chwili dopiero, 1009 10| śmierć zaglądała mu w oczy. W tej chwili dopiero, po tym 1010 10| stworzeń, których mu zabrakło w domu, Ślimak poznał i uląkł 1011 10| Nawet ich bydło szkody w polu nie robi, cudzej trawki 1012 10| porozbijali odwiecznych kamieni w polu, nie wysadzili dziedzica 1013 10| straciwszy miejsce wpadli w nędzę albo rozpili się, 1014 10| znowu uderzyła go cisza w domu i w szumie wiatru, 1015 10| uderzyła go cisza w domu i w szumie wiatru, ciągnącego 1016 10| Jędrek..." Skrzypnęły drzwi w sieni, zamknęły się i jakaś, 1017 10| Nagle cofnął się przerażony; w głowie mu się zakręciło. 1018 10| kryminału wysłali me do gminy, a w gminie powiedzieli, żebym 1019 10| odetchnęła i uderzyła ręką w kolano tak wesoło, że i 1020 10| Chłopa targnął niepokój. W tej pustce każdy gość byłby 1021 10| tak myślał, trwożąc się w sercu, izbę znowu zaległa 1022 10| mnie... Idźcie, przeklęci, w ogień wieczny..."~- To se 1023 10| ostań - rzekł - ino śpij w izbie.~- Choćby w szopie - 1024 10| ino śpij w izbie.~- Choćby w szopie - odparła.~- Ni, 1025 10| szopie - odparła.~- Ni, w izbie.~Nie wiadomo skąd 1026 10| dogasał, Zośka umyła miskę i w łachmanach legła spać na 1027 10| myślał rozbierać się; usiadł w nogach żony i postanowił 1028 10| Owczarza i sieroty blednął mu w wyobraźni. Natomiast tym 1029 10| sam. Ślimak, który siedzi w alkierzu u nóg żony, a drugim 1030 10| stał za oknem alkierza, w ogródku, gdzie latem rosły 1031 10| mnie trapił po śmierci."~W tej chwili chora żona poruszyła 1032 10| rozszerzał się powoli. Nawet w tej chwili można go było 1033 10| dwa progi zaniósł owiniętą w kożuch pod szopę. Potem 1034 10| Tymczasem cały dach stanął w płomieniu, a przez szczeliny 1035 10| płomieniu, a przez szczeliny w powale zaczął pokazywać 1036 10| powale zaczął pokazywać się w izbach dym i ogień. Wtedy 1037 10| ognia tańcować i klaskać w ręce.~- Pali się!... pali 1038 10| myślał o ratunku widząc w tym początek kary boskiej 1039 10| mimo mrozu Ślimakowi w szopie było gorąco i śnieg 1040 10| budynków i zalewać pożar. Szli w ogień jak na tańce, śmiejąc 1041 10| choć was Niemce wzięły w opiekę!... - krzyczała wygrażając 1042 10| wzgórze, ale Zośka skryła się w jarach. Fryc Hamer zbliżył 1043 10| znowu Fryc.~- Usadowimy się w stajni - odparł chłop.~Niemki 1044 10| i kazał chorą przenieść w półkoszku do stajni.~- Przyszlemy 1045 10| skrzynia, nawet z kluczem w zamku. Chłop otworzył 1046 10| bankocetlami i oba ukrył w rogu stajni pod zeschłą 1047 10| czynność wpadł znowu w apatię i znowu tułał się 1048 10| tknięty przeczuciem, że w tej chwili mówią o nim we 1049 10| błyskały ognie rozpalone w chałupach.~"Śniadanie gotują" - 1050 10| tam Stasiek przegląda się w rzece, a tam pański szwagier 1051 10| rozlega się łoskot kijanki, w ogródku wykrzykuje Jędrek, 1052 10| Magda odpowiada mu z izby...~W tej chwili Ślimak poczuł 1053 10| I ta rzeka zamarznięta, w której już nigdy nie przejrzy 1054 10| wszystko i - pierwszy raz w życiu zapragnął uciec stąd 1055 10| stąd gdzieś tak daleko, w takie odmienne strony, gdzie 1056 10| mruknął uderzając pięścią w powietrze. -Co mi niewola 1057 10| niedaleko żony która jęczała w malignie. Wnet zasnął. W 1058 10| w malignie. Wnet zasnął. W południe na progu stajni 1059 10| mówił:~- Byłem teraz w waszej wsi. Byłem u Grzyba, 1060 10| parobka i znajdy, więc oni w takie sprawy nie chcą się 1061 10| wy teraz będziecie robić w tej pustce? Chłop otarł 1062 10| Hamer zaczął poprawiać tytuń w fajce.~- Macie kupca? - 1063 10| kupię, kiedy wpadliście w taką biedę, ale mogę dać 1064 10| na kolonię i pomieścimy w szkole. Tam ciepło. Oboje 1065 10| z banknotami i ukrył je w kieszeniach sukmany. Potem 1066 10| czując, że go coś tak trzyma w miejscu, jakby mu nogi przymarzły 1067 10| złodzieje.~Gniew naprawdę w nim zakipiał; chłop plunął 1068 10| i tęgim krokiem poszedł w stronę mostu nie oglądając 1069 10| oglądając się na zagrodę. W drodze spotkał dwu niemieckich 1070 10| baba ozdrowieje, a pójdę w taki świat, że was nigdy 1071 10| kobieta - mówił głośno - leży w szkole. Chodźcie tędy...~- 1072 10| zajrzyjcie do żony, ale nocujcie w kuchni. Chorej dopilnuje 1073 10| tylko do jutra położyły w izbie. A jutro nas wyrzucą 1074 10| drzwi na lewo. Otworzył. W wielkiej izbie, zastawionej 1075 10| napełniał ostry zapach octu.~W chłopie serce zamarło. Teraz 1076 10| Siedział bez surduta, trzymając w jednej ręce kufel piwa i 1077 10| Spod rozpiętej koszuli, w której lśniły się złote 1078 10| zawołał pochylając się w stronę beczułki. - Co to, 1079 10| Przy blasku kaganka dojrzał w kuchni dwa tapczany; na 1080 10| wesoło, i zaczął kiwać się w prawo i w lewo, w prawo 1081 10| zaczął kiwać się w prawo i w lewo, w prawo i w lewo...~ 1082 10| kiwać się w prawo i w lewo, w prawo i w lewo...~Nie myślał 1083 10| prawo i w lewo, w prawo i w lewo...~Nie myślał o niczym; 1084 10| przysłuchiwał się rozmowie, którą w sąsiedniej izbie prowadzono 1085 10| Ślimak wciąż kiwał głową w prawo i w lewo. Upłynął 1086 10| wciąż kiwał głową w prawo i w lewo. Upłynął znowu jakiś 1087 10| Upłynął znowu jakiś czas, w ciągu którego rozlegały 1088 10| ciągu którego rozlegały się w obszernej izbie ciężkie 1089 10| bist im Himmel...~Młynarz w ciągu modlitwy zzuwał buty, 1090 10| które pod nim zgrzytnęło.~W końcu umilkł, a w kilka 1091 10| zgrzytnęło.~W końcu umilkł, a w kilka minut później zaczął 1092 10| go duszono i zarzynano.~W kuchni kaganek przyćmił 1093 10| wolno? Przecie lepiej pójść w inne strony i kupić z piętnaście 1094 10| siebie. Mocne piwo, wlane w pusty żołądek, rozmarzało 1095 10| Trzęsącymi rękoma odszukał klamkę w sieni, targnął i owiany 1096 10| stała kobieta zaglądając w okno. Ślimak przypadł do 1097 10| pójdziesz na taki mróz?~W dziedzińcu odezwały się 1098 10| do dom! Nie chcę umierać w cudzej izbie jak komornica... 1099 10| wrót, potem za wrota, potem w stronę zamarzniętej rzeki, 1100 10| szarpały ich za odzież.~Szli w milczeniu. Dopiero nad rzeką 1101 10| dodała dziko patrząc mu w oczy.~Ślimak spuścił głowę.~- 1102 10| wierzę... Słuchaj - mówiła w gorączkowym rozdrażnieniu - 1103 10| Słuchaj!... - krzyknęła w napadzie szału. - Jak sprzedasz 1104 10| Sakramentu, bo uwięźnie ci w gardle albo rozleje ci się 1105 10| parobkowi, który z butami w rękach opuszczał stajenkę.~ 1106 10| psubraty, co nas wszystkich w nieszczęście wciągnęli.~ 1107 10| Odwrócili się i odeszli w stronę kolonii grożąc pięściami 1108 10| się oczy kleiły i huczało w głowie, podszedł do niej 1109 10| diabli wezmą!...~Zamknął się w stajni i zgarnąwszy trochę 1110 10| wrzasnął chłop i machnął w powietrzu nogą, impet 1111 10| miłosierdzie boskie; lecz on już w miłosierdzie boskie nie 1112 10| głos wieczornego dzwonu, a w chatach pobożne kobiety 1113 10| Anioł Pański". Jednocześnie w górze na gościńcu ukazał 1114 10| worem na plecach, z kijem w garści, otoczony blaskami 1115 10| miłosierny Ojciec zsyła ludziom w ostatniej potrzebie.~Był 1116 10| najstarszy i najbiedniejszy Żyd w okolicy. Wszystko robił 1117 10| liczną rodziną mieszkał w ustronnej chacie, której 1118 10| której jeden róg zapadł w ziemię, brakło czwartej 1119 10| czwartej części dachu, a w oknach, zabitych deszczułkami 1120 10| Grzybowi albo Orzechowskiemu, a w najgorszym razie załatwi 1121 10| gęstymi łatami. Żyd chuchał w sine palce, przekładał swój 1122 10| zgolił brodę, odział się w krótki surdut, ale nie miał 1123 10| Sufit, który obecnie siedzi w więzieniu za jakieś akcyzne 1124 10| Niedoperzowi złodzieje jeszcze w jesieni; ale on do tej pory 1125 10| sum, jaką kiedy posiadał.~W tej chwili spojrzenie Jojny 1126 10| gdy usłyszał ryk krowy w obórce. Znaczy, że Ślimakowie 1127 10| Znaczy, że Ślimakowie w zagrodzie. Jużci , na 1128 10| tutaj?... - wołał pukając w ścianę. Bał się otworzyć 1129 10| się otworzyć drzwi, ażeby w razie nieobecności gospodarzy 1130 10| wreszcie stuknąwszy się palcem w czoło, rzucił worek, laskę 1131 10| Znalazł ceber i konewkę w oborze, przyniósł kilka 1132 10| do wsi, tylko gościńcem w górę. Współczucie nędzarza 1133 10| nędzy było tak silne, że w tej chwili zapomniał o swoich 1134 10| że to on sam, Jojna, leży w stajni obok umarłej żony 1135 10| zagrodzie. Uderzyło go, że w chacie nie ma światła. Zaczął 1136 10| za to, co on zrobi dziś w nocy.~- Słuchaj, Żydu - 1137 10| spostrzegł Żyd, że Grochowski ma w ręku fuzję. Widocznie spodziewał 1138 10| tak przestraszył Jojnę, że w pierwszej chwili o mało 1139 10| nieśmiałość czasami wdawał się w rozmowę; ale wnet spostrzegał 1140 10| jaźń na twarzy chłopa, a w sobie zakłopotanie i - urywał.~" 1141 10| myślał zgryziony. Niekiedy, w porze złych dróg, kiedy 1142 10| towarzystwa, budziły się w nim wyrzuty sumienia.~- 1143 10| eleganckie sutanny i zamiast grać w karty z dziedzicami będzie 1144 10| modlitwie już... już budził się w nim duch pokory i zaparcia, 1145 10| co do kuchni i piwnicy. W kwadrans później śpiewał 1146 10| kilka minut.~Wikary mieszkał w innym domu i zaraz po zachodzie 1147 10| spać ubierając się do łóżka w sukienny, watowany czepek. 1148 10| swego pomocnika. Aby zaś w jakikolwiek sposób dotrwać 1149 10| Teofilowej, utkwione niby z żalem w niego, i ten szczególny 1150 10| powiedziała:~- Księże proboszczu, w życiu bywają silniejsze 1151 10| kołatanie zegara, przyznawał, że w życiu bywają nie tylko silne, 1152 10| Zresztą cały wieczór będę grał w preferansa...~Tak myślał 1153 10| że kobiety zatrzymają go w salonie i że naprzeciw siebie 1154 10| zdanie:~"Księże proboszczu, w życiu bywają dramaty!..."~ 1155 10| pani gospodyni mówiła, że w kuchni zepsuł się zegar...~- 1156 10| umarła i on ma jakoś kiepsko w głowie, i tak oboje leżą 1157 10| głowie, i tak oboje leżą w stajni, i nawet nie ma im 1158 10| poratuje.~Mówiąc to patrzył w oczy księdzu, jakby chciał 1159 10| do sąsiada. Walenty stał w pokoju z futrem w rękach.~" 1160 10| Walenty stał w pokoju z futrem w rękach.~"Tam czekają mnie - 1161 10| pani Teofilowej?... - dodał w nim głos cichszy od myśli.) 1162 10| który pospołu z trupem leży w stajni... Dawaj futro! - 1163 10| jechać do nich."~I znowu w pustym pokoju zobaczył zielonawe 1164 10| twarz i usłyszał wyrazy: "W życiu dramaty..."~- Futro!... 1165 10| lampę, jeżeli zechce robić w nocy. Walenty wyszedł.~- 1166 10| butelkę miodu i postaw w sankach.~Sługa zdziwił się, 1167 10| bądź miłościw..."~Bił się w piersi i wątpił o swoim 1168 11| ROZDZIAŁ JEDENASTY~W pół godziny spasione konie 1169 11| kozła latarkę i ze światłem w jednej, a koszykiem w drugiej 1170 11| światłem w jednej, a koszykiem w drugiej ręce, poszedł do 1171 11| trupa Ślimakowej; Spojrzał w prawo - na barłogu siedział 1172 11| proboszcza, spojrzał mu w twarz, dotknął rękoma futra 1173 11| zamiast przeżegnać, ujął go w ramiona i usiadł z nim na 1174 11| nędzny, płaczący chłop w objęciach eleganckiego księdza.~- 1175 11| na klęczkach i bił czołem w ziemię u nóg księdza, jak 1176 11| głosem i pocałował proboszcza w rękę. - Korzeni musi być 1177 11| Jeden syn mi utonął, drugi w haryście, żona umarła, konie 1178 11| Wreszcie gadali ludzie w onych czasach, że mają grunta 1179 11| raz inak, a chłop wierzy w to, z czym mu lepiej.~- 1180 11| Ciekawość - mruknął - czy w niebie bez noc gromnice 1181 11| stał na gościńcu, dopóki w ciemności nie rozpłynęły 1182 11| rozpłynęły się sanki. Gdy zaś w powietrzu zaległa cisza, 1183 11| obok zmarłej żony i legł w obórce.~Sny miał posępne, 1184 11| spada, to znowu, że topi się w bardzo zimnej wodzie, to, 1185 11| że błąka się po okolicy, w której nigdy nie było dnia, 1186 11| tylko wieczny półzmrok - a w końcu, że żona opuściwszy 1187 11| już to odsuwając deskę w ścianie.~Obudził się zmęczony 1188 11| dwoma mdłymi promieniami w jej nie domkniętych oczach.~" 1189 11| jużci ona nie ruchała się w nocy" - pomyślał chłop i 1190 11| wina - rzekł uderzając się w piersi. - Moja wina!... 1191 11| najlepsze, iżeście mnie w takiej zgryzocie nawiedzili - 1192 11| prawda, już i me pomnę, w czym bym was samych uszkodził?~- 1193 11| Cóż nieboszczka?~- Leży w stajni.~- Niech z Bogiem 1194 11| Bogiem spoczywa, nim w poświęconym miejscu pogrzebiemy. 1195 11| waszego przywiózem, bo mi dziś w nocy konie krad i dostał 1196 11| Gdzie on?...~- Siedzi w sankach na gościńcu.~Grzyb 1197 11| Grzyb pobiegł ciężkim kłusem w tamtą stronę. Usłyszano 1198 11| podarta, wysokie buty unurzane w gnoju; na lewej ręce miał 1199 11| dobrał sobie kamratów i w kolej wszystkich okradał, 1200 11| na gospodarce...~- Rychło w czas! Teraz pora iść do 1201 11| bo się z tego interesu w całej okolicy zakotłuje. 1202 11| twój ojciec nie dopędzi nas w drodze.~- Zara, zara!... - 1203 11| dwadzieścia pięć morgów w jednym kawałku.~Ślimak zamyślił 1204 11| odparł Ślimak drapiąc się w głowę.~- No, to zgoda - 1205 11| chłopy się już zmawiają i w łeb byś dostał przy nopirszy 1206 11| najstarsi nie pamiętali w okolicy.~- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -~ 1207 11| spełniono jak najściślej. Grzyb w ciągu tygodnia nabył folwark 1208 11| pomiędzy Grzybem i Ślimakiem. W tej samej godzinie, kiedy


1-500 | 501-1000 | 1001-1208

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License