Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
wzywaja 1
wzywal 2
wzywali 1
z 1137
za 531
zab 1
zaba 1
Frequency    [«  »]
1394 na
1381 nie
1208 w
1137 z
947 a
938 do
878 ze
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

z

1-500 | 501-1000 | 1001-1137

     Rozdzial
1 1 | lub zarośnięte krzakami. Z tego wąwozu przechodzisz 2 1 | Jeszcze paręset kroków z biegiem rzeki i znowu zmienia 3 1 | uderza cię prosto w oczy; z kraju wąwozów dostałeś się 4 1 | której tle szafirowym fale z rana i wieczór połyskują 5 1 | tuż nad łąką, zbudowano z czarnoziemu; w jednym miejscu 6 1 | piętro ukształtowało się z ziemi gliniastej; tu stoi 7 1 | dwór, prawie nade wsią, z którą łączy go stara aleja 8 1 | pojedynczo jak kopce. Trzy z nich (między nimi jeden 9 1 | jeden najwyższy w okolicy, z sosną na szczycie) należą 10 1 | posiadłość jak pustelnia; do wsi z niej daleko, a jeszcze dalej 11 1 | zachodu do gościńca, który z tego miejsca przecina dolinę 12 1 | podwórka, -jest stajnia z oborą i chlewkiem, nakryte 13 1 | jeszcze ośmioletniego Staśka, z białymi jak len włosami, 14 1 | jeszcze miał czasu, że chodził z końmi do dworu albo Żydkom 15 1 | osadzie przywoził towary z miasta. Gdy jednak dwór 16 1 | dobre, że ich smak wraz z kłębami pary rozchodził 17 1 | wcale nie mógł podnieść się z kamienia.~- To wy. Owczarzu? - 18 1 | parobkiem?...~Biedak zerwał się z kamienia i przyszedł do 19 1 | odgryzł. Dajcie mi barszczu z chlebem, a ino zjem, urąbię 20 1 | drzewa. Potrzymajcie mnie z tydzień na próbę, a wszystkie 21 1 | że tak dużo nagadał, bo z natury był małomówny. Ślimakowa 22 1 | dwa konie.~Od tej pory, z wyjątkiem żółtego psa Burka, 23 1 | Ślimakowym gospodarstwie: ani z dzieci, ani ze służby, ani 24 1 | dzieci, ani ze służby, ani z dobytku. Życie zagrody ułożyło 25 1 | odwoził Żydkom do miasta.~Z tej samej przyczyny, odpoczywając 26 1 | skąd wziąć paszy dla bydła. Z tej przyczyny w maju prosili 27 1 | końcu czerwca o pogodę. Z tej - po żniwach zgadywali, 28 1 | powszedniego chleba. Zboczyć z tych kierunków było im trudno, 29 1 | niepodobna. Nawet mawiali z dumą, że jak pan jest po 30 2 | przeraźliwie gwiżdżąc poleciał z motyką do sadu kopać grzędy.~ 31 2 | chłop średniego wzrostu z szeroką piersią i potężnymi 32 2 | podcięte, na czole grzywkę, a z tyłu długie włosy spadające 33 2 | napracuje.~Wzuł grube buty z podkowami, wziął sztywną 34 2 | głowę włożył wysoką czapkę z barana i poczuł, że ręce, 35 2 | krupniku, a drugiej klusków z serem byłoby stosowniej 36 2 | jakby na przekór, wyglądało z nich parę snopów słomy, 37 2 | niej drugą i - pojechali z wolna. Minęli zieloną łączkę 38 2 | przeciwny. Czasami siadało z boku, zawsze krzycząc i 39 2 | uznania. Nie dość, że wróble z wrzaskiem krytykowały jego 40 2 | iść naprzód, opierały się z całych sil i lada kamyk, 41 2 | tyżeś winien? - szeptała z kolei ziemia. - Sam jadasz 42 2 | mnie depcze. I ja mam być z twojego bronowania kontenta? 43 2 | dobytku, i nawet Żyd skóry z tego nie kupi."~"Oj, la 44 2 | bronował, i tak jeszcze z roku na rok będziesz miał 45 2 | dziesięć korcy pszenicy z morgi. Dziś i za siedem 46 2 | pracuj, a zawsze tylko z jednej biedy wleziesz w 47 2 | Durny ty, durny" - warczały z gniewem zębate a leniwe 48 2 | ja se urznę ~Krakowiaka z nogi, ~Pójdą wiechcie z 49 2 | z nogi, ~Pójdą wiechcie z butów, ~A drzazgi z podłogi.~ 50 2 | wiechcie z butów, ~A drzazgi z podłogi.~Albo pukał w okno 51 2 | Otworzyć kazała!~A ona mu z izby na samą nutę:~Chociaż 52 2 | wypatruje? - szepnął chłop z uśmiechem. Stasiek był to 53 2 | morgów, a resztę ugorował, z czegóż bym wykarmił moją 54 2 | czy jaki Żydzina zgodzi z furmanką, czy kobieta sprzeda 55 2 | albo wieprzka utuczy. I co z tego razem? Miłosierdzie 56 2 | roboty, to co? Choć zdechnij z głodu, a bydło wypędź na 57 2 | Człowiek najmniej obeznany z hipiką mógł zgadnąć, że 58 2 | podobnym do lalki zszytej z kilkunastu źle przypasowanych 59 2 | psów i dzieci, goniących go z oznakami zadowolenia, a 60 2 | ten, co miał przyjechać z Warszawy - zawołał sam do 61 2 | bowiem konia do poręczy i z wysokości siodła wytknął 62 2 | coś kobietę, bo powstała z klęczek i podniosła głowę 63 2 | Pański szwagier zjechał z mostu, z niemałym trudem 64 2 | szwagier zjechał z mostu, z niemałym trudem skierował 65 2 | spłoszony koń wyskoczył z wody na gościniec, a jeździec 66 2 | nie obraził się za manewr z. kijanką. Przesłał ręką 67 2 | oprzytomniał i krzyknął z gniewem:~- Ty kondlu, Jędrek!... 68 2 | dżokiejkę i trzymając z daleka od siebie, podał 69 2 | jaśnie paniczem?... - wołał z góry Ślimak. - Zdejmij zaraz!~- 70 2 | Rzucił lejce kasztankom i z czapką w jednej, a batem 71 2 | panicz przejechał most z powrotem, ale Ślimak jeszcze 72 2 | jeszcze stał na miejscu z batem w jednej i czapką 73 2 | Staśka, ale za to stracił z oczu swoją zagrodę i tajemniczego 74 2 | zagrodę i tajemniczego chłopa z krową. Ręce opadały mu, 75 2 | iść do miasteczka, bo i z czego by żył?~"Żeby też 76 2 | łąkę, to bym leżał..."~Już z pół godziny chodził po nowym 77 2 | dziewucha w głowie. Przyszedł z krową i chce sprzedać 78 2 | Przecie dziś nasze bydlę z tej samej łąki szczypie 79 2 | zbraknie dla koni. A tej krowy z chałupy nie wypuszczę i 80 2 | Grochowskiego i nie będę z nim piła wódki.~- Pij! namawiaj! 81 2 | i jeszcze dają pieniądze z nabiału: więc i tamta pieniądze 82 2 | za głowę.~- A dolaż moja z babą! - lamentował. - 83 2 | świat przyszedł, żeby ino z każdej strony mieć zmartwienie!... 84 2 | bydlęciu żłób i drabinę, z niepewnością i strachem 85 2 | Jużci odda - odparł Ślimak z goryczą - ale każe se płacić 86 2 | człowieka. Tylko najgorzej z pieniędzmi i z łąką. Ha, 87 2 | najgorzej z pieniędzmi i z łąką. Ha, samem sobie winien..."~ 88 2 | nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał 89 2 | jak będzie targować się z Grochowskim, gdy nagle usłyszał 90 2 | ogolony, w granatowej kapocie z krótkim stanem i w niemieckiej 91 2 | stanem i w niemieckiej czapce z zawiniętymi brzegami - drugi 92 2 | drugi młodszy, wyprostowany, z jasną brodą, w paltocie 93 2 | W tej chwili przybiegł z łąki Stasiek i patrzył na 94 2 | Stasiek i patrzył na obcych z nieufnością i podziwem.~- 95 2 | dworska,~- A czyja ta góra z sosną?...~- Zaczekaj, Fryc...~- 96 2 | mówił starzec. - Ta góra z sosną to wasza?...~- Przecie 97 2 | prowadząc go do wózka. - Z Wilhelma nic nie będzie, 98 2 | odjechali wózkiem? Musi Niemce z Wólki, o trzy mile stąd.~- 99 2 | gospodarze na taki przybytek? Z pewnością ustępowaliby mu 100 2 | go tak nie bolały kości z pracy, gdyby mógł wyleżeć 101 3 | przyznał w duchu, że żadna z jego krów nie umywała się 102 3 | chyba odpadną, gdyby ruszył z miejsca. Człowiek może harować 103 3 | drzwiach ukazała się gospodyni z cebrem pomyj dla stworzenia.~- 104 3 | zostawić na dworze.~- No, i co z tego? - zapytał Ślimak żony.~- 105 3 | mówię ci, choć przyszła z drogi, dała więcej mleka 106 3 | nie spuści, a ty zawdy z nim wypij wódki i przyjmij 107 3 | Wojciech; sam sobie rady z nim nie dasz.~Ślimak w progu 108 3 | serce trzęsło się w nim z żalu za pieniędzmi i z niepewności, 109 3 | nim z żalu za pieniędzmi i z niepewności, czy chociaż 110 3 | czerwonym blasku ognia, z ręką podniesioną do góry 111 3 | Grochowski, I podniósłszy się z ławy, jak był wysoki, prawie 112 3 | proszę was.~- Niezgorsza z niej dziewucha - odparł 113 3 | usprawiedliwienia swej ucieczki z izby poczęła niby wołać 114 3 | nikt by nie odróżnił, które z nich pies, a które dziecko, 115 3 | wyć i szczekać na wyścigi z Burkiem. Wreszcie rozpłynęli 116 3 | i pół.~- I pewne to jest z tym nadaniem?~- Kto ich 117 3 | dworu nie śpieszyłbym się z kupnem, bo w takich sprawach 118 3 | czeka.~- I wszystko robi z rozmysłem.~- I robi z rozmysłem - 119 3 | robi z rozmysłem.~- I robi z rozmysłem - potwierdził 120 3 | chwili ukazała się gospodyni z kulawym Maćkiem. Poszli 121 3 | przed gościem.~- Jedzcie z Bogiem - rzekła do Grochowskiego - 122 3 | gość.~- Ja zjem na ostatku, z dziećmi. Maćku - zwróciła 123 3 | spoza kłębów pary patrzył z zadowoleniem na wiśniowy 124 3 | kaganek wydał mu się jednym z najpiękniejszych rodzajów 125 3 | rodzajów oświetlenia, a stołki z poręczą najwygodniejszym 126 3 | Przecie ten sam Grochowski, z którym dzisiaj on, zwyczajny 127 3 | musi być na takim krześle z poręczą...~ Maciek spróbował 128 3 | Więc choć go grzbiet bolał z pracy, zgiął się jeszcze 129 3 | schował pod ławę swoje nogi, z których jedna była wykręcona, 130 3 | mu gorący krupnik spłynął z łyżki po brodzie.~- Co racja, 131 3 | wędzoną kiełbasę i widelec z wyłamanym zębem.~- Do was, 132 3 | nalewając wódkę.~- Pijcie z Bogiem.~Wypili i w milczeniu 133 3 | że mają kościół jak i my, z ławkami i z organami. Ale 134 3 | kościół jak i my, z ławkami i z organami. Ale ksiądz u nich 135 3 | w której Stasiek spadł z ławki, a Jędrek dostał od 136 3 | siedzi w alkierzu na stołku z poręczą i pije wódkę. Czuł, 137 3 | obudził się zawstydzony.~Z alkierza do izby płynął 138 3 | Dam ci, żebym miał sobie z wnątrza wypruć.~- Trzydzieści 139 3 | Poszła, baba! - krzyknął, z trudnością podnosząc się 140 3 | postronek!... - zawołał.~- Żebym z piekła nie wyjrzał, nie 141 3 | obydwaj pod ręce i wyszli z alkierza zmierzając zrazu 142 3 | zapaliwszy latarnię wzięła z komory płachtę i poduszkę, 143 3 | Nie wstanę! - odparł z gniewem - a ty, babo, uciekaj, 144 3 | Sołtys, w całej gminie znany z twardego charakteru, płakał 145 3 | nie chciał się podnieść z gnoju, krzyczał jak ekonom 146 3 | przymusić się do płaczu. Z początku nie szło mu, ale 147 3 | prawdziwe łzy popłynęły mu z oczu. I tak zasnął w barłogu, 148 3 | flaszkę wódki. Co się stało z wódką? - tego nie był pewny, 149 3 | mruknął i podniósł się z trudnością.~W tej chwili 150 3 | kiedy wódka pomiesza się z upałem. Przecie jagły to 151 3 | byli u nas w polu: stary i z brodą. Nic do mnie nie gadają, 152 3 | Rozmarzony, wywlókł się z chaty i jakby nie na swoich 153 4 | konopiach ci stać, nie gadać z dziedzicem. Ogamijże się, 154 4 | a Ślimakowi ciężar spadł z serca, że się na tym skończyło. 155 4 | że będzie natrząsać się z niego do południa.~Wyjrzał 156 4 | gęściej zazieleniły się, z drzew powyskakiwały listki, 157 4 | ubierać się. Wyrzucił słomę z włosów, wdział świeżą koszulę 158 4 | humoru.~- Poszedł.~- A jakże z pieniędzmi?~- Zapłaciłam 159 4 | garnczek jęczmiennego krupniku z mlekiem podała go niedbale 160 4 | rubli, to choć wytarguj z rubla; ale poty ich obejmuj, 161 4 | nagle przestał jeść i począł z lekka wybijać do taktu łyżką.~- 162 4 | Po to, żeby prosili razem z tobą, i po to, żeby mi Jędrek 163 4 | Teraz wiesz po co?~- Choroba z tymi babami - mruknął Ślimak 164 4 | widząc, że żona wszystko z góry ułożyła. A w duchu 165 4 | że ojciec był włodarzem."~Z niemałym trudem wciągnął 166 4 | zasadziwszy ręce w kieszenie, z głową do góry zadartą, sunie 167 4 | jego niepokój: co będzie z łąką? czy mu pan wypuści, 168 4 | tam! - mruknął spluwając z wielką fantazją - przecie 169 4 | ile on razy drożył się z robotą albo wspólnie z innymi 170 4 | się z robotą albo wspólnie z innymi gospodarzami nie 171 4 | gospodarzami nie chciał godzić się z dworem o skalowanie leśnych 172 4 | miał drugie tyle parobków. Z niego szlachcic mądry, oho! 173 4 | rozumie, że będzie mi lepiej z łąką niż bez łąki. Zaś żadnemu 174 4 | Nagle zwrócił się do Staśka z zapytaniem:~- Cóż ty się 175 4 | nowej krowy potrzeba siana i z takiej racji musimy prosić 176 4 | cmentarzu, a patrzyć na nich z daleka, to widzi się, że 177 4 | Ślimak. - Żeby tak człowiek z każdym gadał: czy on chce, 178 4 | dziś wasze. Tak samo z łąką. Co on lepszego, że 179 4 | Bo on jest pan.~- Dużo z tego! Żebyście wy, tatulu, 180 4 | wyciągnęli na buty, to by z was był także pan. Ale gruntu 181 4 | ale swego nie wypuściłby z garści. Już niech se będzie, 182 4 | chodzi po podwórku. Wyniosą z kuchni ceber pomyjów i zara 183 4 | innych, a słabszy umarłby z głodu. Dlatego jest postanowienie 184 4 | rozdadzą, ale po trochu i z uwagą, żeby każdy dostał 185 4 | te góry tam nade dworem? Z nich przede ciągle stacza 186 4 | ta ziemia, co stoczy się z dworskiego łanu, to na czyj 187 4 | skłonie pode dworem, a wy z drugiej strony doliny.~- 188 4 | gdzie Grzyb, to bym więcej z dworskich gruntów korzystał, 189 4 | mniej korzystam.~- I jeszcze z waszych gór spada ziemia 190 4 | lepszy od samego pana, że z mojej chudoby ziemia zlatuje 191 4 | miejscu gościniec łączył się z drogą dworską, która łagodnie 192 4 | Staśka.~- Który to?~- Ten z gankiem, na słupach.~- A 193 4 | śnieg leży po kolana.~- Musi z papieru kwiaty, jak w kościele - 194 4 | po kolana, w siwej kurtce z zielonymi wyłogami, z ładownicą 195 4 | kurtce z zielonymi wyłogami, z ładownicą na brzuchu, torbą 196 4 | brzuchu, torbą na boku i z dubeltówką w rękach.~- To 197 4 | on, pokraka!... - rzekł z niechęcią. I dodał szeptem:~- 198 4 | Panicz poprawił binokle i z uwagą spojrzał na chłopca.~- 199 4 | zawołał panicz wydobywając z kieszeni portmonetkę. - 200 4 | panicz. Wyrwał mu czapkę z ręki i gwałtem wsadził na 201 4 | mogąc zdać sobie sprawy z demokratycznych intencyj 202 4 | Stargowaliśmy wczoraj z moją kobietą krowinę i boimy 203 4 | ledwo dziesięć morgów, i to z roku na rok jałowieje - 204 4 | kilkadziesiąt rubli dzierżawy z morgi i mimo to mają się 205 4 | takie straszne pieniądze z morgi! Wiedziałem, że mi 206 4 | amerykańskim organie. Chłopi z uwagą przysłuchiwali się 207 4 | panicz spotkał się w ogrodzie z siostrą i z ożywieniem począł 208 4 | się w ogrodzie z siostrą i z ożywieniem począł jej coś 209 4 | Przynajmniej nie będę miał z nim awantur o szkody w sianie, 210 4 | gotów był wracać do domu z niczym, byle prędzej zejść 211 4 | niczym, byle prędzej zejść im z oczu.~Dziedzic wysłuchawszy 212 4 | znaczy? - spytał pan. - Z czego ja mam opuścić trzy 213 4 | idiotami. Nasz chłop składa się z żołądka i muskułów, bo rozumu 214 4 | zwrócił się do Ślimaka, który z najwyższym niepokojem oczekiwał 215 4 | Wydobył zza sukmany węzełek, z niego dziesięć rubli -i 216 4 | wieczorem, kiedy naradzisz się z żoną, już na tych warunkach 217 4 | nieładnie - odpowiedział chłop z obłudnym uśmiechem. - Przecie 218 4 | pan, a i to naradza się z jaśnie panią i jaśnie paniczem, 219 4 | rubli, państwo pożegnali się z nim i odeszli. Widząc, że 220 4 | myślał - musi być prawda z tym rozdawaniem, kiedy nawet 221 4 | mówią prawdę... Rychtyk jak z Żydami.~W połowie drogi 222 4 | zamydlić, i zara począł z góry:~"Na co ci łąka? Albo 223 4 | jego szwagier ma przecie z tysiąc morgów i jeszcze 224 4 | Ale chłop nie ucieszył się z żoninej pochwały, znowu 225 4 | Przestał jeść i wałęsał się z kąta w kąt po chacie. Ogarniał 226 4 | ławie, potem zerwał się z niej, pochwycił się za głowę 227 4 | nie wiedział, co ma robić z ciężkiej niepewności. Nagle 228 4 | chłopca zdejmując rzemyk z bioder.~- Oj, tatulu, nie 229 4 | jesteś, naśmiewałeś się z panicza, pyskowałeś przed 230 4 | Stasiek objął ojca za nogi i z płaczem całował mu kolana, 231 4 | będziesz się, kondlu, wdawał z tym hyclem Jaśkiem... Ligaj 232 4 | chłopiec wymknął się już z chaty, a i ojca złość odeszła, 233 5 | PIĄTY~Był lipiec. Dziedzic z dziedziczką od dawna wyjechali 234 5 | grzało, że chmury uciekły z nieba gdzieś do lasów, a 235 5 | Marii na boleści. Proboszcz z wikarym całymi dniami śledzili 236 5 | zaś i Magda pomagały im z rana i po obiedzie.~Pierwszego 237 5 | Patrzaj ino, Józek, jak wyrywa z tym sznurzyskiem?... Tamci 238 5 | patrzyła na Jędrka, który z wielką śmiałością przenosił 239 5 | oczyma chłopów.~- Cosik z tego będzie - rzekł zadumany 240 5 | zakłopotany pytaniem, otarł pot z czoła i odparł po namyśle:~- 241 5 | sami przeszli przez pola z tykami, to zara na jesień 242 5 | matkę, ażeby wyniosła mleka z lochu, bo idzie tu dwóch 243 5 | wielkie państwo, co jeżdżą z szałasem i z kucharzem, 244 5 | co jeżdżą z szałasem i z kucharzem, a on im w polu 245 5 | Powitawszy chłopów starszy pan z długą czarną brodą zapytał:~- 246 5 | by się utopił.~- Wiesz to z pewnością?~- Wszyscy wiedzą, 247 5 | przecie i te wyrwy, co z boku góry, to woda wyżarła.~- 248 5 | ich na podwórzu. Ślimakowa z Jędrkiem wynieśli przed 249 5 | wynieśli przed chatę stołki z poręczami i wiśniowy stół, 250 5 | sitnego chleba i cały ser z kminkiem. Na progu chaty 251 5 | a o kilkanaście kroków z boku trzy kury z gromadą 252 5 | kroków z boku trzy kury z gromadą kurcząt dziobały 253 5 | się do ziemi, a Ślimak, z kapeluszem w ręku, odprowadził 254 5 | Gdy wrócił stamtąd, począł z gorączkowym pośpiechem wydawać 255 5 | Maćku, weź worek j biegaj z Jędrkiem do wody po raki... 256 5 | a Ślimak po obrachunku z żoną przekonał się, że ma 257 5 | ile im się podoba. Państwo z Warszawy dobrze widać płacą 258 5 | Baba przyszła o szóstej z niedużą butelką lekarstwa 259 5 | rozebrała, że babie wypadł sierp z ręki.~- Ty, gospodarzu - 260 5 | czas będę chodził pod boki z inżynierami, będę instygował 261 5 | widać diabeł go urodził z parszywej suki... Żywych 262 5 | Ślimak chciał potargować się z nią za czas przespany - 263 5 | zaś w niedzielę wszyscy z chaty wybierali się do kościoła, 264 5 | rubli.~Po chwili wyniósł z izby pieniądze, a Owczarz 265 5 | poszli do kościoła: Ślimak z żoną, Magda z chłopcami, 266 5 | kościoła: Ślimak z żoną, Magda z chłopcami, a Owczarz z daleka 267 5 | Magda z chłopcami, a Owczarz z daleka na końcu. Idąc marzył 268 5 | sobie, że jak wybudują drogę z żelaza, to Ślimak zostanie 269 5 | czyśćcu będące; sam strażnik z nim się przywitał, a nawet 270 5 | nawet ksiądz wikary zaczął z nim rozmowę zachęcając Ślimaka 271 5 | na hardość Ślimaka.~- Już z niego wielki pan, a niezadługo 272 5 | niezadługo nie zechce gadać z chłopami!...~- We dworze 273 5 | wytartą sukmaną, dziady z ogromnym krzykiem zaczęli 274 5 | Jakże będzie, panie Macieju, z moimi pieniądzmi?~- Z jakimi 275 5 | Macieju, z moimi pieniądzmi?~- Z jakimi pieniądzmi?~- Jużeście 276 5 | Owczarz. - Niechże ludzie z całej wsi powiedzą, że mi 277 5 | wyśmieli go. Ale najroślejszy z nich, który odznaczał się 278 5 | wziął go za ręce i nogi i z szynku wyniósł do stajni. 279 5 | kropli deszczu, które spadały z chmur wyższych, niższych 280 5 | ze strzechy, ze ścian i z szyb. Niekiedy kolejne te 281 5 | miedzianej, niby okopconej, z krótkim nieforemnym nosem 282 5 | nikt mnie przyjąć nie chce z dzieckiem. Samą prędzej 283 5 | mnie wziął za dziewkę. Ale z dzieckiem i Ślimak nie chce 284 5 | i tyś bogacz...~- Jużci z Owczarza bogacz. Po sześć 285 5 | gwałtowniejszym.~Wydobyła z płachty dziecko i położyła 286 5 | pójdę dalej...~- Co masz z głupią gadać!... Siadajcie 287 5 | odezwała się gospodyni i z gniewem pochwyciła garnczek 288 5 | gniewem pochwyciła garnczek z ognia.~Skutkiem gwałtownego 289 5 | Gońcież ! - krzyknęła z pasją Ślimakowa. - Biegaj, 290 5 | Ale Maciek nie ruszył się z miejsca, natomiast odezwał 291 5 | broją.~- No, a co zrobisz z bachorem?... - wybuchnęła 292 5 | nawet na jedną noc - mówiła z gniewem gospodyni.~- Więc 293 5 | niezgrabnie podniósł dziecko z ziemi i, usiadłszy z nim 294 5 | dziecko z ziemi i, usiadłszy z nim w kącie na ławie, począł 295 5 | zrobiło się cicho; potem z ciemniejszej jej połowy 296 5 | Musicie , Maćku, karmić z gałganka - rzekła znowu 297 5 | Spojrzała na dziecko najprzód z daleka, potem schyliła się 298 5 | złą niańką, lecz dziecka z rąk nie wypuścił. Sam spiesznie 299 5 | stajni.~Gdy tam wszedł, jeden z koni zarżał, drugi w ciemności 300 5 | niejakim czasie wyszedł z izby Ślimak zobaczyć, czy 301 5 | wrota stajni i wymknął się z nich jakiś cień; posunął 302 6 | grudniu powrócili dziedzice z letniej przejażdżki i zaraz 303 6 | pisarzowi, który miał się z nią żenić; pisarz na drugi 304 6 | wieść dochodziła do karczmy, z karczmy rozlewała się po 305 6 | budynków, wyjmowało deski z parkanów i sztachety z płotów. 306 6 | deski z parkanów i sztachety z płotów. Ono każdego wieczora 307 6 | do Warszawy. Gdy zaś kto z sąsiadów zapytał ich: czy 308 6 | ramionami, a ona odpowiadała z westchnieniem:~- Chcielibyśmy 309 6 | nieszczęściem. Toż oni tu siedzą z dziada pradziada, tu wyrośli, 310 6 | tylko człowiek, żeby go z tak dawnego miejsca ruszyli. 311 6 | starym jak sama kożuchu, z rozdartą na chudych piersiach 312 6 | bogatsze chłopy naradzają się z Joselem i Grzybem, żeby 313 6 | niej wiele zarobiliście z krzywdą ludzką...~Wypiła 314 6 | Łukasiak:~- I... tak se gadamy z braku roboty!... Kto by 315 6 | dwu moglibyście kupić, wy z Grzybem - wtrącił Ślimak.~- 316 6 | na Josela i podniósł się z ławy.~- Zatem chceta kupować 317 6 | nas - odparł Grzyb. Obaj z Łukasiakiem podali ręce 318 6 | ręce szynkarzowi i wyszli z izby nie pożegnawszy Ślimaka.~ 319 6 | Ja straciłem przez was z pięćdziesiąt rubli, wy zarobiliście 320 6 | może mógłbym pogodzić was z gromadą, ale - co mi po 321 6 | kolei.~- A ja co będę robił z moimi końmi?~- Wy będziecie 322 6 | grunt. Chłop podniósł się z ławy.~- No, już mi nie dawajcie 323 6 | parobkowi dwa złote za zboże z workiem, uśmiechał się, 324 6 | Uśmiech nigdy nie schodził z jego ostrych rysów, jak 325 6 | nigdy nie rozdzielał się z jego ciałem.~W chacie Ślimaka 326 6 | spały, kiedy chłop wróciwszy z karczmy zaczął rozbierać 327 6 | za zimno na wychodzenie z domu, innego - że się przerwał 328 6 | wsi byli dzisiaj u pana z prośbą, aby im sprzedał 329 6 | Grzyb i poszedł Łukasiak z Orzechowskim, ubrani jak 330 6 | pewnie gospodarze dodadzą z dziesiątek rubli, a dziedzic 331 6 | w największej izbie (tej z białymi słupami, wiesz, 332 6 | pan wstał, ino se tera z krawcem przymierzają kierezyją, 333 6 | Ślimaku! Gdzieżby pan gadał z wami o łące, kiedy sztyftu 334 6 | Naraz patrzę - wylatuje z kuchni lgnąc Kempiarz, co 335 6 | Wołam: " lgnąc! la Boga, a z ciebie kto tak farbę puścił?" " 336 6 | Najwyższemu Bogu - mówię - że nie z ciebie, lgnąc, ta posoka, 337 6 | żem widział.~- A gadałeś z nim?~- A ino jak.~- Cóżeście 338 6 | Iii, daj mi dziś spokój z interesami, bo głowy do 339 6 | Wiózł siekierę, kobiałkę z odrobiną żywności i córkę 340 6 | dzieciny nigdy nie spuszczać z oka.~Dziecko było tak niedołężne, 341 6 | dzień nie rozłączał się z nią.~- Co się ty, Maciek, 342 6 | słowami, żebyś jej nawet z książki czytał, to cię jeszcze 343 6 | robotach, podkarmiał mlekiem z małej flaszki albo kołysał 344 6 | kłonicami sanek i tak jechali z góry, pod górę albo wąwozem, 345 6 | urośniesz, będziesz se tu z dziećmi chodziła na jagody. 346 6 | zacisznym. Potem wydobył z kobiałki flaszkę mleka i 347 6 | to wołaj.~"Zawdy nawet z takim maleństwem weselej 348 6 | ustał. Ale ty weź drewno z wierzchu - tak - ładnie, 349 6 | już masz jedno. Tak samo z drugim. Bierz powoli z wierzchu 350 6 | samo z drugim. Bierz powoli z wierzchu siąga, na ramię 351 6 | takiemu wszystko jedno - dodał z westchnieniem -co nigdzie 352 6 | tajemnic. Wówczas słychać z daleka stąpanie nieprzeliczonych 353 6 | marsz całych kolumn. Oto idą z głębi szeregi prawego skrzydła; 354 6 | nadchodzą, już na równi z nami, już przeszły... a 355 6 | już na jednej linii z chłopem i znowu go minęły - 356 6 | szumów i rad by ustąpił z drogi olbrzymom, zrobić 357 6 | zziębniętych, tylko śpieszy z układaniem szczap, aby uciec 358 6 | układaniem szczap, aby uciec z lasu przed nocą i przed 359 6 | tak śliskie, że uciekają z rąk; śnieg na ziemi robi 360 6 | sanie ostatnie szczapy i z niepokojem spogląda na zachodzące 361 6 | to rzecz wracać do domu z takim ciężarem, w nocy, 362 6 | na konie.~Już wyjechali z lasu, droga staje się coraz 363 6 | ich nie podpierał drżący z zimna i obawy chłop. Jedno 364 6 | zaległa cisza. Taka cisza, że z daleka słychać było gniewny 365 6 | szeptał chłop.~Zdjął z sani siekierę i zaczął przed 366 6 | czasie gołoledzi. Zdjął z wozu szlochającą sierotę, 367 6 | czy Ślimak przyjdzie im z pomocą, czy też zaśpi w 368 6 | tętent koni i trzaskanie z batów.~- Uha!...~- Ostrożnie, 369 6 | ludzi jadących wierzchem z pochodniami. Blask ich wśród 370 6 | czerwonym ogniem, wyjeżdża z jakiejś otchłani, której 371 6 | gwiżdżąc, śpiewając, strzelając z batów, choć droga była pełna 372 6 | drogę...~- Kto to?~- Chłop z drzewem.~- Ustąp, psubracie!...~- 373 6 | Brawo! przenieśmy chłopa!... Z sani, panowie!... I nim 374 6 | piórach, bogatych strojach, z szablami, miodami i gitarami 375 6 | Jedni chwycili jego sanie z drzewem, drudzy jego samego, 376 6 | jaśnie panie...~- Więc precz z kozła, błaźnie! Sam pojadę, 377 6 | Tym razem popędziło z góry, na łeb, na szyję, 378 6 | niebezpieczeństwa, co też zrobiły z należytą ostrożnością.~- 379 6 | Idźmy już!... - zawołano z góry.~- Każdy poda rękę 380 6 | Naprzód, muzyka!...~Ludzie z pochodniami rozstawili się 381 6 | melodia poloneza Ogińskiego i z gromady stojącej na górze 382 6 | parą jak barwna nić wysnuta z ciemnego kłębka.~Owczarz 383 6 | kilka kroków stał lokaj z pochodnią, więc chłop doskonale 384 6 | A przypatrz się temu z siwą brodą i z kitą u czapki. 385 6 | się temu z siwą brodą i z kitą u czapki. To wielgi 386 6 | potrzebował pieniędzy, że w końcu z biedy musiał ojcowiznę sprzedać. 387 6 | dużo wojowali... Przeszli z Napolionem cały świat, zbili 388 6 | drodze, ruszył ku domowi. Z daleka przed nim dźwięczały 389 6 | rozdarty obraz szlachcica z podgoloną czupryną, którego 390 6 | rycerza, co zakuty w blachy, z mieczem w garści i żelazną 391 6 | Wisłę, i ona królowa, co z Węgier do Polski sól pod 392 6 | Owczarz. Mądry dziaduś! z Napolionem chodził po świecie, 393 6 | poprzebierali..." - myślał.~Było z wiorstę od chałupy, kiedy 394 6 | wiorstę od chałupy, kiedy z daleka za sobą usłyszał 395 6 | me przez górę przeciągli z saniami. ~- O!.-. I żaden 396 6 | psiekrwie, waliły saniami z nowyższy góry, że mnie ciarki 397 6 | trzeźwo nie wyszedłby żywy z tej okazji.~Za chwilę dopędziło 398 6 | podróżny, w drugich dwu.~- Wy z tej wsi? - spytał pierwszy 399 6 | spytał pierwszy podróżny.~- Z tej - odpowiedział Ślimak.~- 400 6 | odezwał się gruby głos z drugich sań.~- Po co ty 401 6 | zgromił go siedzący z nim razem.~- Bo diabła wart 402 6 | zakon, ale te dwa to Niemce z Wólki -odparł Ślimak. - 403 6 | gdzie czekał na nich Jędrek z latarnią. Niebawem znaleźli 404 6 | starozakonnego i dwu Niemców z Wólki, powoli opuściły się 405 6 | dolinę, minęły most na rzece, z niemałym trudem wjechały 406 6 | minut półgłosem rozmawiał z przyjezdnym. Wreszcie nisko 407 6 | Za odjeżdżającym wybiegł z karczmy jeden z Niemców, 408 6 | wybiegł z karczmy jeden z Niemców, wołając: "hej! 409 6 | krawędzi i mówił:~- Dziś nic z tego interesu nie będzie.~- 410 6 | teraz tańcują...~- No, to co z tego?~- Szlachcic nie porzuci 411 6 | rozciągała się noc zimowa, z głębi której dojeżdżał do 412 6 | trafił na pędzącego chłopca z kredensu, schwycił go za 413 6 | bardzo zajęty - rzekł - z pewnością nie wyjdzie.~- 414 6 | Powiedz, że chce się z nim widzieć pan Hirszgold 415 6 | przystojny, rumiany mężczyzna, z kasztanowatą brodą, w długim 416 6 | dziedzic. Ubrany był w kierezję z czerwonym kołnierzem, pełną 417 6 | świecideł, w czerwoną czapkę z pawim piórem, w szerokie 418 6 | różowe paseczki i w buty z podkówkami.~- Jak się pan 419 6 | list od teścia?...~Gość z wolna podniósł się z krzesła, 420 6 | Gość z wolna podniósł się z krzesła, ukłonił się poważnie 421 6 | poważnie i wydobywszy list z wewnętrznej kieszeni paltota - 422 6 | Jeżeli do północy nie skończę z panem, jutro będę musiał 423 6 | jutro będę musiał skończyć z pańskim sąsiadem. On zyska, 424 6 | zabrzęczało i wpadł ułan z krzykiem:~- Bój się Boga, 425 6 | biadał ułan wybiegając z pokoju. W sali pierwszy 426 6 | pan sam gospodaruje, a co z tego?...~- Tournez!... - 427 6 | Tournez!... - zawołano z sali.~- Jak to co?... - 428 6 | ten czas młoda pani umrze z nudów - odparł kupiec z 429 6 | z nudów - odparł kupiec z uśmiechem.~- Chaine! z lewej 430 6 | kupiec z uśmiechem.~- Chaine! z lewej strony! - zabrzmiała 431 6 | Wybiegł. Kupiec wydobył z torebki podróżny kałamarz 432 6 | podróżny kałamarz i pióro, z kieszeni złożony we czworo 433 6 | Przeczytał i podpisał mówiąc z uśmiechem:~- Jaką wartość 434 6 | i na zakończenie spytał z odcieniem lekkiej ironii:~- 435 6 | rękę dziedzicowi, który z pośpiechem opuścił pokoik 436 6 | nie wypada popisywać się z nim.~Po tych słowach wyszedł 437 6 | dziedzińca piechotą, odprowadzony z honorami przez Mateusza.~ 438 6 | sobie modlitwę, odegnał z serca światowe myśli i mruczał:~- 439 6 | wasze grunta, gospodarzu, z górą? Ślimak przypatrywał 440 6 | rzucił się brodaty. - Ojciec z niewyspania chyba rozum 441 6 | ziemia. Siedzieliśmy tu z dziada, pradziada, jeszcze 442 6 | ojciec dostali ten grunt z ukazu na własność i to jest 443 6 | Ale możemy umówić się z dobrej woli. Chłop pomyślał 444 6 | rozumu na to, że przecież ja z dobrej woli mojego gruntu 445 6 | ojcu mówi to samo, co ja z rana i wieczorem powtarzam.~- 446 6 | szczęśliwy. A tobie nic z tej góry.~- Ale to przecie 447 6 | głupia drzewina wychodzi z lasu, bo musi; ale nim 448 6 | chcecie, żebym ja tak zmarniał z żoną, z dziećmi i całym 449 6 | ja tak zmarniał z żoną, z dziećmi i całym dobytkiem. 450 6 | światło poranku plątało się z czerwonym blaskiem ognia 451 6 | mi dokuczyć i wyforować z gruntu.~- Jeszcze nie wiadomo, 452 6 | O... widzisz, jaki to z niego chłop!... Ino spojrzał 453 6 | gniew i żal ogarnął. Z zaciśniętymi pięściami przypadła 454 6 | jakże będzie?... To taki z ciebie chłop i gospodarz, 455 6 | Niemców dam dzieciskom zdychać z głodu albo krów się wyzbędę?... 456 6 | mnie jak baran?... - dodała z pałającą twarzą. -Jedz śniadanie 457 6 | dotąd my, dzieci i dobytek, z łaski Bożej, nie z pańskiej, 458 6 | dobytek, z łaski Bożej, nie z pańskiej, to i żyć będziemy.~ 459 6 | będziemy.~Chłop podniósł się z ławy.~- No, kiedy tak - 460 6 | go gdzieś! Żyliśmy dotąd z łaski Bożej, nie z pańskiej, 461 6 | dotąd z łaski Bożej, nie z pańskiej, to i odtąd nie 462 6 | Wykurzą cię stąd Niemcy, razem z twoim rozumem. Chłop uderzył 463 6 | krzyknął. - Nie ruszę się z tela, żebym miał paść trupem, 464 6 | wystąpiły sine obwódki, z potarganych włosów opadł 465 6 | milczenie. Świece gasły, z niektórych lamp wydobywały 466 6 | tych słowach podniosły się z kanap i fotelów najprzód 467 6 | najstarsze, potem młode damy i z przeciągłym szelestem poczęły 468 6 | Muzyka już wyniosła się z alkowy; zostało po niej 469 6 | odpowiedział kobiecy głos z pokoju. Dziedzic wszedł. 470 7 | kostiumowym balu dziedzic z żoną opuścili wieś przenosząc 471 7 | zamykał drzwi na noc i sypiał z dwoma rewolwerami pod poduszką, 472 7 | Hirszgold kazał sprzedać. Jeden z okolicznej szlachty nabył 473 7 | okolicznej szlachty nabył sprzęty z salonu, drugi z pokoju jadalnego, 474 7 | sprzęty z salonu, drugi z pokoju jadalnego, trzeci 475 7 | pokoju jadalnego, trzeci z sypialni. Bibliotekę kupili 476 7 | ruble wielki sztych Ledy z łabędziem, do której nabywca 477 7 | której nabywca modlił się z rodziną. Posadzki wyjechały 478 7 | Joselowa postawiła kilka kojców z drobiem, a w kancelarii 479 7 | do św. Jana, wałęsała się z kąta w kąt próżnując. Furman 480 7 | chora na febrę, a jeden z fornalów tudzież chłopak 481 7 | się niewidzialna chmura, z której spadł pierwszy piorun 482 7 | we dworze, wygnali służbę z czworniaków, wyprowadzili 483 7 | wyprowadzili resztę bydła z obór i zapełnili wszystkie 484 7 | bandą maszerowali do lasu.~Z początku nie znać było ich 485 7 | światem, patrzy na dolinę z tej strony.~Las padł. Zostało 486 7 | całe stosy leżących drzew, z których pośpiesznie obcinano 487 7 | pośpiesznie obcinano gałęzie. Nic z liściastego narodu nie uszanował 488 7 | ujrzawszy gromadę traczów z siekierami zaszemrał: "Uciekajcie 489 7 | żaden nie dał się ruszyć z miejsca, a po drugie, że 490 7 | ostatnia godzina. Współcześnie z niszczeniem lasu jakowiś 491 7 | sędziwych kamieni. Na wsi z początku myślano, że Niemcy 492 7 | siedzi żaba...~- Więc co z tego? - zapytała Ślimakowa.~- 493 7 | czy to prawda.~- No, a z tego im co?~- A choroba 494 7 | głosząc wszystkim i każdemu z osobna, że nawet skała nie 495 7 | wyszedł przed wschodem słońca z chaty zmówić pacierz i zobaczyć, 496 7 | hałas. Było to skrzypienie z wolna toczących się wozów 497 7 | Zaciekawiony wbiegł na pagórek z sosną i ujrzał niezwykły 498 7 | albo siedzieli na kozłach, z nogami zwieszonymi na orczyki, 499 7 | na którym leżał mężczyzna z nogami zwieszonymi do ziemi, 500 7 | zwieszonymi do ziemi, ciągniony z jednej strony dyszla przez


1-500 | 501-1000 | 1001-1137

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License