1-500 | 501-1000 | 1001-1137
Rozdzial
1 1 | lub zarośnięte krzakami. Z tego wąwozu przechodzisz
2 1 | Jeszcze paręset kroków z biegiem rzeki i znowu zmienia
3 1 | uderza cię prosto w oczy; z kraju wąwozów dostałeś się
4 1 | której tle szafirowym fale z rana i wieczór połyskują
5 1 | tuż nad łąką, zbudowano z czarnoziemu; w jednym miejscu
6 1 | piętro ukształtowało się z ziemi gliniastej; tu stoi
7 1 | dwór, prawie nade wsią, z którą łączy go stara aleja
8 1 | pojedynczo jak kopce. Trzy z nich (między nimi jeden
9 1 | jeden najwyższy w okolicy, z sosną na szczycie) należą
10 1 | posiadłość jak pustelnia; do wsi z niej daleko, a jeszcze dalej
11 1 | zachodu do gościńca, który z tego miejsca przecina dolinę
12 1 | podwórka, -jest stajnia z oborą i chlewkiem, nakryte
13 1 | jeszcze ośmioletniego Staśka, z białymi jak len włosami,
14 1 | jeszcze miał czasu, że chodził z końmi do dworu albo Żydkom
15 1 | osadzie przywoził towary z miasta. Gdy jednak dwór
16 1 | dobre, że ich smak wraz z kłębami pary rozchodził
17 1 | wcale nie mógł podnieść się z kamienia.~- To wy. Owczarzu? -
18 1 | parobkiem?...~Biedak zerwał się z kamienia i przyszedł do
19 1 | odgryzł. Dajcie mi barszczu z chlebem, a ino zjem, urąbię
20 1 | drzewa. Potrzymajcie mnie z tydzień na próbę, a wszystkie
21 1 | że tak dużo nagadał, bo z natury był małomówny. Ślimakowa
22 1 | dwa konie.~Od tej pory, z wyjątkiem żółtego psa Burka,
23 1 | Ślimakowym gospodarstwie: ani z dzieci, ani ze służby, ani
24 1 | dzieci, ani ze służby, ani z dobytku. Życie zagrody ułożyło
25 1 | odwoził Żydkom do miasta.~Z tej samej przyczyny, odpoczywając
26 1 | skąd wziąć paszy dla bydła. Z tej przyczyny w maju prosili
27 1 | końcu czerwca o pogodę. Z tej - po żniwach zgadywali,
28 1 | powszedniego chleba. Zboczyć z tych kierunków było im trudno,
29 1 | niepodobna. Nawet mawiali z dumą, że jak pan jest po
30 2 | przeraźliwie gwiżdżąc poleciał z motyką do sadu kopać grzędy.~
31 2 | chłop średniego wzrostu z szeroką piersią i potężnymi
32 2 | podcięte, na czole grzywkę, a z tyłu długie włosy spadające
33 2 | napracuje.~Wzuł grube buty z podkowami, wziął sztywną
34 2 | głowę włożył wysoką czapkę z barana i poczuł, że ręce,
35 2 | krupniku, a drugiej klusków z serem byłoby stosowniej
36 2 | jakby na przekór, wyglądało z nich parę snopów słomy,
37 2 | niej drugą i - pojechali z wolna. Minęli zieloną łączkę
38 2 | przeciwny. Czasami siadało z boku, zawsze krzycząc i
39 2 | uznania. Nie dość, że wróble z wrzaskiem krytykowały jego
40 2 | iść naprzód, opierały się z całych sil i lada kamyk,
41 2 | tyżeś winien? - szeptała z kolei ziemia. - Sam jadasz
42 2 | mnie depcze. I ja mam być z twojego bronowania kontenta?
43 2 | dobytku, i nawet Żyd skóry z tego nie kupi."~"Oj, la
44 2 | bronował, i tak jeszcze z roku na rok będziesz miał
45 2 | dziesięć korcy pszenicy z morgi. Dziś i za siedem
46 2 | pracuj, a zawsze tylko z jednej biedy wleziesz w
47 2 | Durny ty, durny" - warczały z gniewem zębate a leniwe
48 2 | ja se urznę ~Krakowiaka z nogi, ~Pójdą wiechcie z
49 2 | z nogi, ~Pójdą wiechcie z butów, ~A drzazgi z podłogi.~
50 2 | wiechcie z butów, ~A drzazgi z podłogi.~Albo pukał w okno
51 2 | Otworzyć kazała!~A ona mu z izby na tę samą nutę:~Chociaż
52 2 | wypatruje? - szepnął chłop z uśmiechem. Stasiek był to
53 2 | morgów, a resztę ugorował, z czegóż bym wykarmił moją
54 2 | czy jaki Żydzina zgodzi z furmanką, czy kobieta sprzeda
55 2 | albo wieprzka utuczy. I co z tego razem? Miłosierdzie
56 2 | roboty, to co? Choć zdechnij z głodu, a bydło wypędź na
57 2 | Człowiek najmniej obeznany z hipiką mógł zgadnąć, że
58 2 | podobnym do lalki zszytej z kilkunastu źle przypasowanych
59 2 | psów i dzieci, goniących go z oznakami zadowolenia, a
60 2 | ten, co miał przyjechać z Warszawy - zawołał sam do
61 2 | bowiem konia do poręczy i z wysokości siodła wytknął
62 2 | coś kobietę, bo powstała z klęczek i podniosła głowę
63 2 | Pański szwagier zjechał z mostu, z niemałym trudem
64 2 | szwagier zjechał z mostu, z niemałym trudem skierował
65 2 | spłoszony koń wyskoczył z wody na gościniec, a jeździec
66 2 | nie obraził się za manewr z. kijanką. Przesłał ręką
67 2 | oprzytomniał i krzyknął z gniewem:~- Ty kondlu, Jędrek!...
68 2 | dżokiejkę i trzymając ją z daleka od siebie, podał
69 2 | jaśnie paniczem?... - wołał z góry Ślimak. - Zdejmij zaraz!~-
70 2 | Rzucił lejce kasztankom i z czapką w jednej, a batem
71 2 | panicz przejechał most z powrotem, ale Ślimak jeszcze
72 2 | jeszcze stał na miejscu z batem w jednej i czapką
73 2 | Staśka, ale za to stracił z oczu swoją zagrodę i tajemniczego
74 2 | zagrodę i tajemniczego chłopa z krową. Ręce opadały mu,
75 2 | iść do miasteczka, bo i z czego by żył?~"Żeby też
76 2 | łąkę, to bym leżał..."~Już z pół godziny chodził po nowym
77 2 | dziewucha w głowie. Przyszedł z krową i chce ją sprzedać
78 2 | Przecie dziś nasze bydlę z tej samej łąki szczypie
79 2 | zbraknie dla koni. A tej krowy z chałupy nie wypuszczę i
80 2 | Grochowskiego i nie będę z nim piła wódki.~- Pij! namawiaj!
81 2 | i jeszcze dają pieniądze z nabiału: więc i tamta pieniądze
82 2 | za głowę.~- A dolaż moja z tą babą! - lamentował. -
83 2 | świat przyszedł, żeby ino z każdej strony mieć zmartwienie!...
84 2 | bydlęciu żłób i drabinę, z niepewnością i strachem
85 2 | Jużci odda - odparł Ślimak z goryczą - ale każe se płacić
86 2 | człowieka. Tylko najgorzej z pieniędzmi i z łąką. Ha,
87 2 | najgorzej z pieniędzmi i z łąką. Ha, samem sobie winien..."~
88 2 | nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał
89 2 | jak będzie targować się z Grochowskim, gdy nagle usłyszał
90 2 | ogolony, w granatowej kapocie z krótkim stanem i w niemieckiej
91 2 | stanem i w niemieckiej czapce z zawiniętymi brzegami - drugi
92 2 | drugi młodszy, wyprostowany, z jasną brodą, w paltocie
93 2 | W tej chwili przybiegł z łąki Stasiek i patrzył na
94 2 | Stasiek i patrzył na obcych z nieufnością i podziwem.~-
95 2 | dworska,~- A czyja ta góra z sosną?...~- Zaczekaj, Fryc...~-
96 2 | mówił starzec. - Ta góra z sosną to wasza?...~- Przecie
97 2 | prowadząc go do wózka. - Z Wilhelma nic nie będzie,
98 2 | odjechali wózkiem? Musi Niemce z Wólki, o trzy mile stąd.~-
99 2 | gospodarze na taki przybytek? Z pewnością ustępowaliby mu
100 2 | go tak nie bolały kości z pracy, gdyby mógł wyleżeć
101 3 | przyznał w duchu, że żadna z jego krów nie umywała się
102 3 | chyba odpadną, gdyby ruszył z miejsca. Człowiek może harować
103 3 | drzwiach ukazała się gospodyni z cebrem pomyj dla stworzenia.~-
104 3 | zostawić na dworze.~- No, i co z tego? - zapytał Ślimak żony.~-
105 3 | mówię ci, choć przyszła z drogi, dała więcej mleka
106 3 | nie spuści, a ty zawdy z nim wypij wódki i przyjmij
107 3 | Wojciech; sam sobie rady z nim nie dasz.~Ślimak w progu
108 3 | serce trzęsło się w nim z żalu za pieniędzmi i z niepewności,
109 3 | nim z żalu za pieniędzmi i z niepewności, czy chociaż
110 3 | czerwonym blasku ognia, z ręką podniesioną do góry
111 3 | Grochowski, I podniósłszy się z ławy, jak był wysoki, prawie
112 3 | proszę was.~- Niezgorsza z niej dziewucha - odparł
113 3 | usprawiedliwienia swej ucieczki z izby poczęła niby wołać
114 3 | nikt by nie odróżnił, które z nich pies, a które dziecko,
115 3 | wyć i szczekać na wyścigi z Burkiem. Wreszcie rozpłynęli
116 3 | i pół.~- I pewne to jest z tym nadaniem?~- Kto ich
117 3 | dworu nie śpieszyłbym się z kupnem, bo w takich sprawach
118 3 | czeka.~- I wszystko robi z rozmysłem.~- I robi z rozmysłem -
119 3 | robi z rozmysłem.~- I robi z rozmysłem - potwierdził
120 3 | chwili ukazała się gospodyni z kulawym Maćkiem. Poszli
121 3 | przed gościem.~- Jedzcie z Bogiem - rzekła do Grochowskiego -
122 3 | gość.~- Ja zjem na ostatku, z dziećmi. Maćku - zwróciła
123 3 | spoza kłębów pary patrzył z zadowoleniem na wiśniowy
124 3 | kaganek wydał mu się jednym z najpiękniejszych rodzajów
125 3 | rodzajów oświetlenia, a stołki z poręczą najwygodniejszym
126 3 | Przecie ten sam Grochowski, z którym dzisiaj on, zwyczajny
127 3 | musi być na takim krześle z poręczą...~Aż Maciek spróbował
128 3 | Więc choć go grzbiet bolał z pracy, zgiął się jeszcze
129 3 | schował pod ławę swoje nogi, z których jedna była wykręcona,
130 3 | mu gorący krupnik spłynął z łyżki po brodzie.~- Co racja,
131 3 | wędzoną kiełbasę i widelec z wyłamanym zębem.~- Do was,
132 3 | nalewając wódkę.~- Pijcie z Bogiem.~Wypili i w milczeniu
133 3 | że mają kościół jak i my, z ławkami i z organami. Ale
134 3 | kościół jak i my, z ławkami i z organami. Ale ksiądz u nich
135 3 | w której Stasiek spadł z ławki, a Jędrek dostał od
136 3 | siedzi w alkierzu na stołku z poręczą i pije wódkę. Czuł,
137 3 | obudził się zawstydzony.~Z alkierza do izby płynął
138 3 | Dam ci, żebym miał sobie z wnątrza wypruć.~- Trzydzieści
139 3 | Poszła, baba! - krzyknął, z trudnością podnosząc się
140 3 | postronek!... - zawołał.~- Żebym z piekła nie wyjrzał, nie
141 3 | obydwaj pod ręce i wyszli z alkierza zmierzając zrazu
142 3 | zapaliwszy latarnię wzięła z komory płachtę i poduszkę,
143 3 | Nie wstanę! - odparł z gniewem - a ty, babo, uciekaj,
144 3 | Sołtys, w całej gminie znany z twardego charakteru, płakał
145 3 | nie chciał się podnieść z gnoju, krzyczał jak ekonom
146 3 | przymusić się do płaczu. Z początku nie szło mu, ale
147 3 | prawdziwe łzy popłynęły mu z oczu. I tak zasnął w barłogu,
148 3 | flaszkę wódki. Co się stało z wódką? - tego nie był pewny,
149 3 | mruknął i podniósł się z trudnością.~W tej chwili
150 3 | kiedy wódka pomiesza się z upałem. Przecie jagły to
151 3 | byli u nas w polu: stary i z brodą. Nic do mnie nie gadają,
152 3 | Rozmarzony, wywlókł się z chaty i jakby nie na swoich
153 4 | konopiach ci stać, nie gadać z dziedzicem. Ogamijże się,
154 4 | a Ślimakowi ciężar spadł z serca, że się na tym skończyło.
155 4 | że będzie natrząsać się z niego do południa.~Wyjrzał
156 4 | gęściej zazieleniły się, z drzew powyskakiwały listki,
157 4 | ubierać się. Wyrzucił słomę z włosów, wdział świeżą koszulę
158 4 | humoru.~- Poszedł.~- A jakże z pieniędzmi?~- Zapłaciłam
159 4 | garnczek jęczmiennego krupniku z mlekiem podała go niedbale
160 4 | rubli, to choć wytarguj z rubla; ale poty ich obejmuj,
161 4 | nagle przestał jeść i począł z lekka wybijać do taktu łyżką.~-
162 4 | Po to, żeby prosili razem z tobą, i po to, żeby mi Jędrek
163 4 | Teraz wiesz po co?~- Choroba z tymi babami - mruknął Ślimak
164 4 | widząc, że żona wszystko z góry ułożyła. A w duchu
165 4 | że ojciec był włodarzem."~Z niemałym trudem wciągnął
166 4 | zasadziwszy ręce w kieszenie, z głową do góry zadartą, sunie
167 4 | jego niepokój: co będzie z łąką? czy mu ją pan wypuści,
168 4 | tam! - mruknął spluwając z wielką fantazją - przecie
169 4 | ile on razy drożył się z robotą albo wspólnie z innymi
170 4 | się z robotą albo wspólnie z innymi gospodarzami nie
171 4 | gospodarzami nie chciał godzić się z dworem o skalowanie leśnych
172 4 | miał drugie tyle parobków. Z niego szlachcic mądry, oho!
173 4 | rozumie, że będzie mi lepiej z łąką niż bez łąki. Zaś żadnemu
174 4 | Nagle zwrócił się do Staśka z zapytaniem:~- Cóż ty się
175 4 | nowej krowy potrzeba siana i z takiej racji musimy prosić
176 4 | cmentarzu, a patrzyć na nich z daleka, to widzi się, że
177 4 | Ślimak. - Żeby tak człowiek z każdym gadał: czy on chce,
178 4 | dziś są wasze. Tak samo z łąką. Co on lepszego, że
179 4 | Bo on jest pan.~- Dużo z tego! Żebyście wy, tatulu,
180 4 | wyciągnęli na buty, to by z was był także pan. Ale gruntu
181 4 | ale swego nie wypuściłby z garści. Już niech se będzie,
182 4 | chodzi po podwórku. Wyniosą z kuchni ceber pomyjów i zara
183 4 | innych, a słabszy umarłby z głodu. Dlatego jest postanowienie
184 4 | rozdadzą, ale po trochu i z uwagą, żeby każdy dostał
185 4 | te góry tam nade dworem? Z nich przede ciągle stacza
186 4 | ta ziemia, co stoczy się z dworskiego łanu, to na czyj
187 4 | skłonie pode dworem, a wy z drugiej strony doliny.~-
188 4 | gdzie Grzyb, to bym więcej z dworskich gruntów korzystał,
189 4 | mniej korzystam.~- I jeszcze z waszych gór spada ziemia
190 4 | lepszy od samego pana, że z mojej chudoby ziemia zlatuje
191 4 | miejscu gościniec łączył się z drogą dworską, która łagodnie
192 4 | Staśka.~- Który to?~- Ten z gankiem, na słupach.~- A
193 4 | śnieg leży po kolana.~- Musi z papieru kwiaty, jak w kościele -
194 4 | po kolana, w siwej kurtce z zielonymi wyłogami, z ładownicą
195 4 | kurtce z zielonymi wyłogami, z ładownicą na brzuchu, torbą
196 4 | brzuchu, torbą na boku i z dubeltówką w rękach.~- To
197 4 | on, pokraka!... - rzekł z niechęcią. I dodał szeptem:~-
198 4 | Panicz poprawił binokle i z uwagą spojrzał na chłopca.~-
199 4 | zawołał panicz wydobywając z kieszeni portmonetkę. -
200 4 | panicz. Wyrwał mu czapkę z ręki i gwałtem wsadził na
201 4 | mogąc zdać sobie sprawy z demokratycznych intencyj
202 4 | Stargowaliśmy wczoraj z moją kobietą krowinę i boimy
203 4 | ledwo dziesięć morgów, i to z roku na rok jałowieje -
204 4 | kilkadziesiąt rubli dzierżawy z morgi i mimo to mają się
205 4 | takie straszne pieniądze z morgi! Wiedziałem, że mi
206 4 | amerykańskim organie. Chłopi z uwagą przysłuchiwali się
207 4 | panicz spotkał się w ogrodzie z siostrą i z ożywieniem począł
208 4 | się w ogrodzie z siostrą i z ożywieniem począł jej coś
209 4 | Przynajmniej nie będę miał z nim awantur o szkody w sianie,
210 4 | gotów był wracać do domu z niczym, byle prędzej zejść
211 4 | niczym, byle prędzej zejść im z oczu.~Dziedzic wysłuchawszy
212 4 | znaczy? - spytał pan. - Z czego ja mam opuścić trzy
213 4 | idiotami. Nasz chłop składa się z żołądka i muskułów, bo rozumu
214 4 | zwrócił się do Ślimaka, który z najwyższym niepokojem oczekiwał
215 4 | Wydobył zza sukmany węzełek, z niego dziesięć rubli -i
216 4 | wieczorem, kiedy naradzisz się z żoną, już na tych warunkach
217 4 | nieładnie - odpowiedział chłop z obłudnym uśmiechem. - Przecie
218 4 | pan, a i to naradza się z jaśnie panią i jaśnie paniczem,
219 4 | rubli, państwo pożegnali się z nim i odeszli. Widząc, że
220 4 | myślał - musi być prawda z tym rozdawaniem, kiedy nawet
221 4 | mówią prawdę... Rychtyk jak z Żydami.~W połowie drogi
222 4 | zamydlić, i zara począł z góry:~"Na co ci łąka? Albo
223 4 | jego szwagier ma przecie z tysiąc morgów i jeszcze
224 4 | Ale chłop nie ucieszył się z żoninej pochwały, znowu
225 4 | Przestał jeść i wałęsał się z kąta w kąt po chacie. Ogarniał
226 4 | ławie, potem zerwał się z niej, pochwycił się za głowę
227 4 | nie wiedział, co ma robić z ciężkiej niepewności. Nagle
228 4 | chłopca zdejmując rzemyk z bioder.~- Oj, tatulu, nie
229 4 | jesteś, naśmiewałeś się z panicza, pyskowałeś przed
230 4 | Stasiek objął ojca za nogi i z płaczem całował mu kolana,
231 4 | będziesz się, kondlu, wdawał z tym hyclem Jaśkiem... Ligaj
232 4 | chłopiec wymknął się już z chaty, a i ojca złość odeszła,
233 5 | PIĄTY~Był lipiec. Dziedzic z dziedziczką od dawna wyjechali
234 5 | grzało, że chmury uciekły z nieba gdzieś do lasów, a
235 5 | Marii na boleści. Proboszcz z wikarym całymi dniami śledzili
236 5 | zaś i Magda pomagały im z rana i po obiedzie.~Pierwszego
237 5 | Patrzaj ino, Józek, jak wyrywa z tym sznurzyskiem?... Tamci
238 5 | patrzyła na Jędrka, który z wielką śmiałością przenosił
239 5 | oczyma chłopów.~- Cosik z tego będzie - rzekł zadumany
240 5 | zakłopotany pytaniem, otarł pot z czoła i odparł po namyśle:~-
241 5 | sami przeszli przez pola z tykami, to zara na jesień
242 5 | matkę, ażeby wyniosła mleka z lochu, bo idzie tu dwóch
243 5 | wielkie państwo, co jeżdżą z szałasem i z kucharzem,
244 5 | co jeżdżą z szałasem i z kucharzem, a on im w polu
245 5 | Powitawszy chłopów starszy pan z długą czarną brodą zapytał:~-
246 5 | by się utopił.~- Wiesz to z pewnością?~- Wszyscy wiedzą,
247 5 | przecie i te wyrwy, co są z boku góry, to woda wyżarła.~-
248 5 | ich na podwórzu. Ślimakowa z Jędrkiem wynieśli przed
249 5 | wynieśli przed chatę stołki z poręczami i wiśniowy stół,
250 5 | sitnego chleba i cały ser z kminkiem. Na progu chaty
251 5 | a o kilkanaście kroków z boku trzy kury z gromadą
252 5 | kroków z boku trzy kury z gromadą kurcząt dziobały
253 5 | się do ziemi, a Ślimak, z kapeluszem w ręku, odprowadził
254 5 | Gdy wrócił stamtąd, począł z gorączkowym pośpiechem wydawać
255 5 | Maćku, weź worek j biegaj z Jędrkiem do wody po raki...
256 5 | a Ślimak po obrachunku z żoną przekonał się, że ma
257 5 | ile im się podoba. Państwo z Warszawy dobrze widać płacą
258 5 | Baba przyszła o szóstej z niedużą butelką lekarstwa
259 5 | rozebrała, że babie wypadł sierp z ręki.~- Ty, gospodarzu -
260 5 | czas będę chodził pod boki z inżynierami, będę instygował
261 5 | widać diabeł go urodził z parszywej suki... Żywych
262 5 | Ślimak chciał potargować się z nią za czas przespany -
263 5 | zaś w niedzielę wszyscy z chaty wybierali się do kościoła,
264 5 | rubli.~Po chwili wyniósł z izby pieniądze, a Owczarz
265 5 | poszli do kościoła: Ślimak z żoną, Magda z chłopcami,
266 5 | kościoła: Ślimak z żoną, Magda z chłopcami, a Owczarz z daleka
267 5 | Magda z chłopcami, a Owczarz z daleka na końcu. Idąc marzył
268 5 | sobie, że jak wybudują drogę z żelaza, to Ślimak zostanie
269 5 | czyśćcu będące; sam strażnik z nim się przywitał, a nawet
270 5 | nawet ksiądz wikary zaczął z nim rozmowę zachęcając Ślimaka
271 5 | na hardość Ślimaka.~- Już z niego wielki pan, a niezadługo
272 5 | niezadługo nie zechce gadać z chłopami!...~- We dworze
273 5 | wytartą sukmaną, dziady z ogromnym krzykiem zaczęli
274 5 | Jakże będzie, panie Macieju, z moimi pieniądzmi?~- Z jakimi
275 5 | Macieju, z moimi pieniądzmi?~- Z jakimi pieniądzmi?~- Jużeście
276 5 | Owczarz. - Niechże ludzie z całej wsi powiedzą, że mi
277 5 | wyśmieli go. Ale najroślejszy z nich, który odznaczał się
278 5 | wziął go za ręce i nogi i z szynku wyniósł do stajni.
279 5 | kropli deszczu, które spadały z chmur wyższych, niższych
280 5 | ze strzechy, ze ścian i z szyb. Niekiedy kolejne te
281 5 | miedzianej, niby okopconej, z krótkim nieforemnym nosem
282 5 | nikt mnie przyjąć nie chce z dzieckiem. Samą prędzej
283 5 | mnie wziął za dziewkę. Ale z dzieckiem i Ślimak nie chce
284 5 | i tyś bogacz...~- Jużci z Owczarza bogacz. Po sześć
285 5 | gwałtowniejszym.~Wydobyła z płachty dziecko i położyła
286 5 | pójdę dalej...~- Co masz z głupią gadać!... Siadajcie
287 5 | odezwała się gospodyni i z gniewem pochwyciła garnczek
288 5 | gniewem pochwyciła garnczek z ognia.~Skutkiem gwałtownego
289 5 | Gońcież ją! - krzyknęła z pasją Ślimakowa. - Biegaj,
290 5 | Ale Maciek nie ruszył się z miejsca, natomiast odezwał
291 5 | broją.~- No, a co zrobisz z bachorem?... - wybuchnęła
292 5 | nawet na jedną noc - mówiła z gniewem gospodyni.~- Więc
293 5 | niezgrabnie podniósł dziecko z ziemi i, usiadłszy z nim
294 5 | dziecko z ziemi i, usiadłszy z nim w kącie na ławie, począł
295 5 | zrobiło się cicho; potem z ciemniejszej jej połowy
296 5 | Musicie ją, Maćku, karmić z gałganka - rzekła znowu
297 5 | Spojrzała na dziecko najprzód z daleka, potem schyliła się
298 5 | złą niańką, lecz dziecka z rąk nie wypuścił. Sam spiesznie
299 5 | stajni.~Gdy tam wszedł, jeden z koni zarżał, drugi w ciemności
300 5 | niejakim czasie wyszedł z izby Ślimak zobaczyć, czy
301 5 | wrota stajni i wymknął się z nich jakiś cień; posunął
302 6 | grudniu powrócili dziedzice z letniej przejażdżki i zaraz
303 6 | pisarzowi, który miał się z nią żenić; pisarz na drugi
304 6 | wieść dochodziła do karczmy, z karczmy rozlewała się po
305 6 | budynków, wyjmowało deski z parkanów i sztachety z płotów.
306 6 | deski z parkanów i sztachety z płotów. Ono każdego wieczora
307 6 | do Warszawy. Gdy zaś kto z sąsiadów zapytał ich: czy
308 6 | ramionami, a ona odpowiadała z westchnieniem:~- Chcielibyśmy
309 6 | nieszczęściem. Toż oni tu siedzą z dziada pradziada, tu wyrośli,
310 6 | tylko człowiek, żeby go z tak dawnego miejsca ruszyli.
311 6 | starym jak sama kożuchu, z rozdartą na chudych piersiach
312 6 | bogatsze chłopy naradzają się z Joselem i Grzybem, żeby
313 6 | niej wiele zarobiliście z krzywdą ludzką...~Wypiła
314 6 | Łukasiak:~- I... tak se gadamy z braku roboty!... Kto by
315 6 | dwu moglibyście kupić, wy z Grzybem - wtrącił Ślimak.~-
316 6 | na Josela i podniósł się z ławy.~- Zatem chceta kupować
317 6 | nas - odparł Grzyb. Obaj z Łukasiakiem podali ręce
318 6 | ręce szynkarzowi i wyszli z izby nie pożegnawszy Ślimaka.~
319 6 | Ja straciłem przez was z pięćdziesiąt rubli, wy zarobiliście
320 6 | może mógłbym pogodzić was z gromadą, ale - co mi po
321 6 | kolei.~- A ja co będę robił z moimi końmi?~- Wy będziecie
322 6 | grunt. Chłop podniósł się z ławy.~- No, już mi nie dawajcie
323 6 | parobkowi dwa złote za zboże z workiem, uśmiechał się,
324 6 | Uśmiech nigdy nie schodził z jego ostrych rysów, jak
325 6 | nigdy nie rozdzielał się z jego ciałem.~W chacie Ślimaka
326 6 | spały, kiedy chłop wróciwszy z karczmy zaczął rozbierać
327 6 | za zimno na wychodzenie z domu, innego - że się przerwał
328 6 | wsi byli dzisiaj u pana z prośbą, aby im sprzedał
329 6 | Grzyb i poszedł Łukasiak z Orzechowskim, ubrani jak
330 6 | pewnie gospodarze dodadzą z dziesiątek rubli, a dziedzic
331 6 | w największej izbie (tej z białymi słupami, wiesz,
332 6 | pan wstał, ino se tera z krawcem przymierzają kierezyją,
333 6 | Ślimaku! Gdzieżby pan gadał z wami o łące, kiedy sztyftu
334 6 | Naraz patrzę - wylatuje z kuchni lgnąc Kempiarz, co
335 6 | Wołam: " lgnąc! la Boga, a z ciebie kto tak farbę puścił?" "
336 6 | Najwyższemu Bogu - mówię - że nie z ciebie, lgnąc, ta posoka,
337 6 | żem widział.~- A gadałeś z nim?~- A ino jak.~- Cóżeście
338 6 | Iii, daj mi dziś spokój z interesami, bo głowy do
339 6 | Wiózł siekierę, kobiałkę z odrobiną żywności i córkę
340 6 | dzieciny nigdy nie spuszczać z oka.~Dziecko było tak niedołężne,
341 6 | dzień nie rozłączał się z nią.~- Co się ty, Maciek,
342 6 | słowami, żebyś jej nawet z książki czytał, to cię jeszcze
343 6 | robotach, podkarmiał mlekiem z małej flaszki albo kołysał
344 6 | kłonicami sanek i tak jechali z góry, pod górę albo wąwozem,
345 6 | urośniesz, będziesz se tu z dziećmi chodziła na jagody.
346 6 | zacisznym. Potem wydobył z kobiałki flaszkę mleka i
347 6 | to wołaj.~"Zawdy nawet z takim maleństwem weselej
348 6 | ustał. Ale ty weź drewno z wierzchu - tak - ładnie,
349 6 | już masz jedno. Tak samo z drugim. Bierz powoli z wierzchu
350 6 | samo z drugim. Bierz powoli z wierzchu siąga, na ramię
351 6 | takiemu wszystko jedno - dodał z westchnieniem -co nigdzie
352 6 | tajemnic. Wówczas słychać z daleka stąpanie nieprzeliczonych
353 6 | marsz całych kolumn. Oto idą z głębi szeregi prawego skrzydła;
354 6 | nadchodzą, już są na równi z nami, już przeszły... a
355 6 | już są na jednej linii z chłopem i znowu go minęły -
356 6 | szumów i rad by ustąpił z drogi olbrzymom, zrobić
357 6 | zziębniętych, tylko śpieszy z układaniem szczap, aby uciec
358 6 | układaniem szczap, aby uciec z lasu przed nocą i przed
359 6 | tak śliskie, że uciekają z rąk; śnieg na ziemi robi
360 6 | sanie ostatnie szczapy i z niepokojem spogląda na zachodzące
361 6 | to rzecz wracać do domu z takim ciężarem, w nocy,
362 6 | na konie.~Już wyjechali z lasu, droga staje się coraz
363 6 | ich nie podpierał drżący z zimna i obawy chłop. Jedno
364 6 | zaległa cisza. Taka cisza, że z daleka słychać było gniewny
365 6 | szeptał chłop.~Zdjął z sani siekierę i zaczął przed
366 6 | czasie gołoledzi. Zdjął z wozu szlochającą sierotę,
367 6 | czy Ślimak przyjdzie im z pomocą, czy też zaśpi w
368 6 | tętent koni i trzaskanie z batów.~- Uha!...~- Ostrożnie,
369 6 | ludzi jadących wierzchem z pochodniami. Blask ich wśród
370 6 | czerwonym ogniem, wyjeżdża z jakiejś otchłani, której
371 6 | gwiżdżąc, śpiewając, strzelając z batów, choć droga była pełna
372 6 | drogę...~- Kto to?~- Chłop z drzewem.~- Ustąp, psubracie!...~-
373 6 | Brawo! przenieśmy chłopa!... Z sani, panowie!... I nim
374 6 | piórach, bogatych strojach, z szablami, miodami i gitarami
375 6 | Jedni chwycili jego sanie z drzewem, drudzy jego samego,
376 6 | jaśnie panie...~- Więc precz z kozła, błaźnie! Sam pojadę,
377 6 | Tym razem popędziło z góry, na łeb, na szyję,
378 6 | niebezpieczeństwa, co też zrobiły z należytą ostrożnością.~-
379 6 | Idźmy już!... - zawołano z góry.~- Każdy poda rękę
380 6 | Naprzód, muzyka!...~Ludzie z pochodniami rozstawili się
381 6 | melodia poloneza Ogińskiego i z gromady stojącej na górze
382 6 | parą jak barwna nić wysnuta z ciemnego kłębka.~Owczarz
383 6 | kilka kroków stał lokaj z pochodnią, więc chłop doskonale
384 6 | A przypatrz się temu z siwą brodą i z kitą u czapki.
385 6 | się temu z siwą brodą i z kitą u czapki. To wielgi
386 6 | potrzebował pieniędzy, że w końcu z biedy musiał ojcowiznę sprzedać.
387 6 | dużo wojowali... Przeszli z Napolionem cały świat, zbili
388 6 | drodze, ruszył ku domowi. Z daleka przed nim dźwięczały
389 6 | rozdarty obraz szlachcica z podgoloną czupryną, którego
390 6 | rycerza, co zakuty w blachy, z mieczem w garści i żelazną
391 6 | Wisłę, i ona królowa, co z Węgier do Polski sól pod
392 6 | Owczarz. Mądry dziaduś! z Napolionem chodził po świecie,
393 6 | poprzebierali..." - myślał.~Było z wiorstę od chałupy, kiedy
394 6 | wiorstę od chałupy, kiedy z daleka za sobą usłyszał
395 6 | me przez górę przeciągli z saniami. ~- O!.-. I żaden
396 6 | psiekrwie, waliły saniami z nowyższy góry, że mnie ciarki
397 6 | trzeźwo nie wyszedłby żywy z tej okazji.~Za chwilę dopędziło
398 6 | podróżny, w drugich dwu.~- Wy z tej wsi? - spytał pierwszy
399 6 | spytał pierwszy podróżny.~- Z tej - odpowiedział Ślimak.~-
400 6 | odezwał się gruby głos z drugich sań.~- Po co ty
401 6 | zgromił go siedzący z nim razem.~- Bo diabła wart
402 6 | zakon, ale te dwa to Niemce z Wólki -odparł Ślimak. -
403 6 | gdzie czekał na nich Jędrek z latarnią. Niebawem znaleźli
404 6 | starozakonnego i dwu Niemców z Wólki, powoli opuściły się
405 6 | dolinę, minęły most na rzece, z niemałym trudem wjechały
406 6 | minut półgłosem rozmawiał z przyjezdnym. Wreszcie nisko
407 6 | Za odjeżdżającym wybiegł z karczmy jeden z Niemców,
408 6 | wybiegł z karczmy jeden z Niemców, wołając: "hej!
409 6 | krawędzi i mówił:~- Dziś nic z tego interesu nie będzie.~-
410 6 | teraz tańcują...~- No, to co z tego?~- Szlachcic nie porzuci
411 6 | rozciągała się noc zimowa, z głębi której dojeżdżał do
412 6 | trafił na pędzącego chłopca z kredensu, schwycił go za
413 6 | bardzo zajęty - rzekł - z pewnością nie wyjdzie.~-
414 6 | Powiedz, że chce się z nim widzieć pan Hirszgold
415 6 | przystojny, rumiany mężczyzna, z kasztanowatą brodą, w długim
416 6 | dziedzic. Ubrany był w kierezję z czerwonym kołnierzem, pełną
417 6 | świecideł, w czerwoną czapkę z pawim piórem, w szerokie
418 6 | różowe paseczki i w buty z podkówkami.~- Jak się pan
419 6 | list od teścia?...~Gość z wolna podniósł się z krzesła,
420 6 | Gość z wolna podniósł się z krzesła, ukłonił się poważnie
421 6 | poważnie i wydobywszy list z wewnętrznej kieszeni paltota -
422 6 | Jeżeli do północy nie skończę z panem, jutro będę musiał
423 6 | jutro będę musiał skończyć z pańskim sąsiadem. On zyska,
424 6 | zabrzęczało i wpadł ułan z krzykiem:~- Bój się Boga,
425 6 | biadał ułan wybiegając z pokoju. W sali pierwszy
426 6 | pan sam gospodaruje, a co z tego?...~- Tournez!... -
427 6 | Tournez!... - zawołano z sali.~- Jak to co?... -
428 6 | ten czas młoda pani umrze z nudów - odparł kupiec z
429 6 | z nudów - odparł kupiec z uśmiechem.~- Chaine! z lewej
430 6 | kupiec z uśmiechem.~- Chaine! z lewej strony! - zabrzmiała
431 6 | Wybiegł. Kupiec wydobył z torebki podróżny kałamarz
432 6 | podróżny kałamarz i pióro, z kieszeni złożony we czworo
433 6 | Przeczytał i podpisał mówiąc z uśmiechem:~- Jaką wartość
434 6 | i na zakończenie spytał z odcieniem lekkiej ironii:~-
435 6 | rękę dziedzicowi, który z pośpiechem opuścił pokoik
436 6 | nie wypada popisywać się z nim.~Po tych słowach wyszedł
437 6 | dziedzińca piechotą, odprowadzony z honorami przez Mateusza.~
438 6 | sobie modlitwę, odegnał z serca światowe myśli i mruczał:~-
439 6 | wasze grunta, gospodarzu, z tą górą? Ślimak przypatrywał
440 6 | rzucił się brodaty. - Ojciec z niewyspania chyba rozum
441 6 | ziemia. Siedzieliśmy tu z dziada, pradziada, jeszcze
442 6 | ojciec dostali ten grunt z ukazu na własność i to jest
443 6 | Ale możemy umówić się z dobrej woli. Chłop pomyślał
444 6 | rozumu na to, że przecież ja z dobrej woli mojego gruntu
445 6 | ojcu mówi to samo, co ja z rana i wieczorem powtarzam.~-
446 6 | szczęśliwy. A tobie nic z tej góry.~- Ale to przecie
447 6 | głupia drzewina wychodzi z lasu, bo musi; ale nim ją
448 6 | chcecie, żebym ja tak zmarniał z żoną, z dziećmi i całym
449 6 | ja tak zmarniał z żoną, z dziećmi i całym dobytkiem.
450 6 | światło poranku plątało się z czerwonym blaskiem ognia
451 6 | mi dokuczyć i wyforować z gruntu.~- Jeszcze nie wiadomo,
452 6 | O... widzisz, jaki to z niego chłop!... Ino spojrzał
453 6 | ją gniew i żal ogarnął. Z zaciśniętymi pięściami przypadła
454 6 | jakże będzie?... To taki z ciebie chłop i gospodarz,
455 6 | Niemców dam dzieciskom zdychać z głodu albo krów się wyzbędę?...
456 6 | mnie jak baran?... - dodała z pałającą twarzą. -Jedz śniadanie
457 6 | dotąd my, dzieci i dobytek, z łaski Bożej, nie z pańskiej,
458 6 | dobytek, z łaski Bożej, nie z pańskiej, to i żyć będziemy.~
459 6 | będziemy.~Chłop podniósł się z ławy.~- No, kiedy tak -
460 6 | go gdzieś! Żyliśmy dotąd z łaski Bożej, nie z pańskiej,
461 6 | dotąd z łaski Bożej, nie z pańskiej, to i odtąd nie
462 6 | Wykurzą cię stąd Niemcy, razem z twoim rozumem. Chłop uderzył
463 6 | krzyknął. - Nie ruszę się z tela, żebym miał paść trupem,
464 6 | wystąpiły sine obwódki, z potarganych włosów opadł
465 6 | milczenie. Świece gasły, z niektórych lamp wydobywały
466 6 | tych słowach podniosły się z kanap i fotelów najprzód
467 6 | najstarsze, potem młode damy i z przeciągłym szelestem poczęły
468 6 | Muzyka już wyniosła się z alkowy; zostało po niej
469 6 | odpowiedział kobiecy głos z pokoju. Dziedzic wszedł.
470 7 | kostiumowym balu dziedzic z żoną opuścili wieś przenosząc
471 7 | zamykał drzwi na noc i sypiał z dwoma rewolwerami pod poduszką,
472 7 | Hirszgold kazał sprzedać. Jeden z okolicznej szlachty nabył
473 7 | okolicznej szlachty nabył sprzęty z salonu, drugi z pokoju jadalnego,
474 7 | sprzęty z salonu, drugi z pokoju jadalnego, trzeci
475 7 | pokoju jadalnego, trzeci z sypialni. Bibliotekę kupili
476 7 | ruble wielki sztych Ledy z łabędziem, do której nabywca
477 7 | której nabywca modlił się z rodziną. Posadzki wyjechały
478 7 | Joselowa postawiła kilka kojców z drobiem, a w kancelarii
479 7 | do św. Jana, wałęsała się z kąta w kąt próżnując. Furman
480 7 | chora na febrę, a jeden z fornalów tudzież chłopak
481 7 | się niewidzialna chmura, z której spadł pierwszy piorun
482 7 | we dworze, wygnali służbę z czworniaków, wyprowadzili
483 7 | wyprowadzili resztę bydła z obór i zapełnili wszystkie
484 7 | bandą maszerowali do lasu.~Z początku nie znać było ich
485 7 | światem, patrzy na dolinę z tej strony.~Las padł. Zostało
486 7 | całe stosy leżących drzew, z których pośpiesznie obcinano
487 7 | pośpiesznie obcinano gałęzie. Nic z liściastego narodu nie uszanował
488 7 | ujrzawszy gromadę traczów z siekierami zaszemrał: "Uciekajcie
489 7 | żaden nie dał się ruszyć z miejsca, a po drugie, że
490 7 | ostatnia godzina. Współcześnie z niszczeniem lasu jakowiś
491 7 | sędziwych kamieni. Na wsi z początku myślano, że Niemcy
492 7 | siedzi żaba...~- Więc co z tego? - zapytała Ślimakowa.~-
493 7 | czy to prawda.~- No, a z tego im co?~- A choroba
494 7 | głosząc wszystkim i każdemu z osobna, że nawet skała nie
495 7 | wyszedł przed wschodem słońca z chaty zmówić pacierz i zobaczyć,
496 7 | hałas. Było to skrzypienie z wolna toczących się wozów
497 7 | Zaciekawiony wbiegł na pagórek z sosną i ujrzał niezwykły
498 7 | albo siedzieli na kozłach, z nogami zwieszonymi na orczyki,
499 7 | na którym leżał mężczyzna z nogami zwieszonymi do ziemi,
500 7 | zwieszonymi do ziemi, ciągniony z jednej strony dyszla przez
1-500 | 501-1000 | 1001-1137 |