Rozdzial
1 2 | jaką miał w duszy, że on nigdy dobrze nie odpocznie. Skończy
2 4 | zaciskając pięści - człek nigdy nie zmiarkuje, kiedy oni
3 5 | Panno Mario! jeszcześmy też nigdy tyle nie utargowali... Trzeba,
4 5 | zaczęli mu wypominać, że nigdy nie wspiera ubogich. Poszedł
5 5 | całej wsi powiedzą, że mi nigdy nie borgujecie, a kiedy
6 5 | daruję, ale od tej pory nigdy nie wstępujcie do mojej
7 5 | mówił:~- 0j i ty, ty!... Nigdy się nie dorobisz, bo diabeł
8 5 | zyskał dobytek, o jakim nigdy mu się nie śniło.~Był słotny
9 6 | skrzywdziliście mnie, a serca to nigdy do mnie nie macie. - I nie
10 6 | dziesięciu na miesiąc.~Uśmiech nigdy nie schodził z jego ostrych
11 6 | brudny kaftanik w czarne pasy nigdy nie rozdzielał się z jego
12 6 | aby porzuconej dzieciny nigdy nie spuszczać z oka.~Dziecko
13 6 | jakiejś otchłani, której nigdy nie może opuścić.~A kulig
14 6 | ryknął bas w sali.~- Nigdy! - odparł dziedzic. - Wolę
15 7 | nas przecie nic takiego nigdy się nie trafiało.~Wachmistrz
16 7 | takim stanie nie widzieli go nigdy.~Dopiero w domu, gdy ustał
17 8 | ROZDZIAŁ ÓSMY~Nigdy jeszcze Ślimak nie czul
18 8 | spytał nauczyciel.~- Nigdy.~- I nigdy na nic nie chorował?~-
19 8 | nauczyciel.~- Nigdy.~- I nigdy na nic nie chorował?~- Nigdy!...
20 8 | nigdy na nic nie chorował?~- Nigdy!... Owczarz kręcił głową.~-
21 9 | trudno o siano? czy już nigdy żaden handlarz nie wstąpi
22 9 | zboże, jaja i masło? czy nigdy nie skończą się złodziejstwa?
23 9 | tak głęboki, że Owczarz nigdy nie chciałby się z niego
24 9 | lepiej powieś, byłeś mi już nigdy nie stanął na oczach...~-
25 9 | jak on nie posiadają go nigdy. Nie troszczył się o przyszłość
26 10| drżeć jak dziecko z trwogi. Nigdy jeszcze tak się nie bał,
27 10| jeszcze tak się nie bał, nigdy, choć parę razy śmierć zaglądała
28 10| zamarznięta, w której już nigdy nie przejrzy się Stasiek,
29 10| jak może, korzysta.~- A wy nigdy nie korzystaliście? - spytał
30 10| pójdę w taki świat, że was nigdy oczy moje nie zobaczą...~
31 10| Chociażeś ty do mnie nigdy zboża nie przywoził, trącam
32 10| śmierci nie dam ci spokoju... Nigdy nie zaśniesz, bo choćbyś
33 10| wszystkim handlował, ale nigdy nic nie miał. Z liczną rodziną
34 11| się po okolicy, w której nigdy nie było dnia, tylko wieczny
35 11| żebyśmy się już od tych pór nigdy nie gniewali. Proszę też
|