1-500 | 501-938
Rozdzial
501 7 | widziałem cię, kiedyś leciał do nich jak pies przez wodę,
502 7 | górze za jedno ze Szwabami? Do diabła się modlili... Już
503 7 | Odwrócił się i poszedł do wsi przeklinając rodzinę
504 7 | Ślimaków. Jędrek zawlókł się do domu, zdziwiony i smutny.
505 8 | i pieniądze płynęły mu do skrzyni, i napatrzył się
506 8 | zmęczone, i wlókł się na robotę do dworu albo do miasteczka,
507 8 | na robotę do dworu albo do miasteczka, skąd rozwoził
508 8 | i śpi dalej, bodajby do siódmej godziny, kiedy we
509 8 | poranną.~W istocie nie miał do czego wstawać. Wiosenne
510 8 | wzdłuż budującej się kolei, a do dworu także nikt nie wołał
511 8 | grzyby kolonie niemieckie.~Do końca maja Hamer już się
512 8 | pól, a wszystkie podobne do siebie jak krople wody.
513 8 | gdzieś iść i zabrać się do jakiejkolwiek roboty, bo
514 8 | niepokój, jakby ktoś pukał mu do piersi i pytał: "A co będzie
515 8 | sobie rady, jak się wezmą do niego Niemcy, którzy las
516 8 | dobrze płacą.~Sprzedał im do tej pory dwoje cieląt, trzynaścioro
517 8 | będziesz miał co nowyży do zimy, bo potem na owinięcie
518 8 | wielkie zarobki! - rzekł do siebie Ślimak patrząc na
519 8 | Nawet Sobieska wpadała do ich chaty rzadziej i ukradkiem,
520 8 | zmajstrować, kiedy aż oboje z babą do spowiedzi poszli!... - mówili
521 8 | słoniny. Jedzie z tym jakby do wsi kościelnej, ale następnie
522 8 | żółty pasek, zbliżający się do Białki. Jednocześnie dowiedział
523 8 | ani wątpić.~- Dziwno, że do nas nie zaglądał jeszcze
524 8 | jeszcze są daleko. Ale ja sam do nich pojadę - odparł Ślimak. -
525 8 | Po drodze chłop wstąpił do wsi kościelnej, gdzie wszyscy
526 8 | którzy chcieli wynająć się do ręcznej roboty, ale tylko
527 8 | drogami, nim w końcu trafił do robót. Z daleka już widział
528 8 | widział ogromne, podobne do pagórków kupy gliny, na
529 8 | Ślimak kłaniając mu się do ziemi zapytał znowu:~- Dopraszam
530 8 | drogi przez wąwozy dobił się do innego miejsca plantu, gdzie
531 8 | Chciałem się i ja wynająć do roboty. Niemiec zmarszczył
532 8 | ogląda się i czeka, poszedł do pisarza i chwilę z nim porozmawiał.
533 8 | Teraz pisarz przybiegł do chłopa, już z drogi wołając:~-
534 8 | pochwyci go za kark i wtrąci do więzienia wrzeszcząc: "Jakeś
535 8 | chamie, prosić o taką robotę, do której wzięli się Niemcy?..."~
536 8 | tej wsi chodzili chłopy do roboty i nikt się na nich
537 8 | raz pierwszy uczuł wstręt do Niemców. Nie dziwił się,
538 8 | chciwi na zarobek, ale go do głębi duszy oburzało, że
539 8 | gniew mu kipiał.~Wróciwszy do domu Ślimak krótko powiedział
540 8 | dostał. Następnie wybrał się do kolonii Hamera.~Zbliżając
541 8 | kolonii Hamera.~Zbliżając się do nowego folwarczku dojrzał
542 8 | odwrócił się bowiem tyłem do drogi i ze swymi towarzyszami
543 8 | ja cię i wszystko powiem do oczów.~Za każdym jednak
544 8 | sprawiedliwość?"~- Trza wracać do dom!... - szepnął.~Ale znowu
545 8 | sposób z wolna zbliżył się do domu Hamera, ale już nie
546 8 | rozlegał się szmer podobny do brzęczenia pszczół w ulu.
547 8 | w ręku, wołając od czasu do czasu:~- Sztyl!...~Bakałarz
548 8 | książką, powtarzając od czasu do czasu dźwięcznym i rzewnym
549 8 | pożegnał bakałarza i wrócił do domu nie mając nawet ochoty
550 8 | Wiśniewski.~Ślimak przypadł do niego.~- Co się tu dzieje? -
551 8 | Najął nas Fryc Hamer do wożenia piasku, to i jesteśmy.
552 8 | Fryca i starego, i podszedł do nich.~- Dobre z was sąsiady -
553 8 | ale mnie żaden nie zawołał do roboty...~- Jak będziesz
554 8 | odparł Fryc odwracając się do niego tyłem.~W pobliżu stał
555 8 | starszego. Ślimak zbliżył się do niego i zdjąwszy czapkę
556 8 | Ślimak coraz kłaniając się do ziemi. Starszy pan z początku
557 8 | co chodzi, i zwrócił się do Fryca Hamera z pytaniem:~-
558 8 | Dlaczego nie wziąłeś go pan do roboty? Fryc wystąpił parę
559 8 | milczał. Po chwili rzekł do Ślimaka:~- Pomóc ci, mój
560 8 | chałupa. Gdy zaś pan odchodził do robotników, którzy czekali
561 8 | A kiedy znowu Hamer idąc do kolonii spojrzał za siebie,
562 8 | czasu, można by wziąć się do stawiania płotów, ale -zaczął
563 8 | zboże, a ludzie gotują się do żniwa. Ślimak zebrał siano
564 8 | zwlókł je na podwórek, aby do reszty wyschło, a Niemcy
565 8 | Chwilami chmura zniżała się do ziemi, a wówczas tonęły
566 8 | taką gwałtownością wyrzucał do góry, że z uciekających
567 8 | piasek z wozów pędzili cwałem do domu. Z pola zgoniono bydło,
568 8 | cicho poświstywały nawołując do baczności; zaniepokojony
569 8 | kłosy szemrząc tuliły się do siebie, woda w rzece zmętniała.
570 8 | coś rozdarło się od nieba do ziemi i w rzekę uderzył
571 8 | strumienie płynące od nieba do ziemi. Słońce zgasło, a
572 8 | przed dom moknąć na deszczu do nitki, a potem ze śmiechem
573 8 | potem ze śmiechem wpadał do izby namawiając Magdę i
574 8 | chłopak. - Jak me wezmą do wojska, to jeszcze lepiej
575 8 | zaraz wrócić zlanym od stóp do głów.~- Ten hycel Jędrek
576 8 | Owczarz drzemał, od czasu do czasu oganiając się machinalnie
577 8 | słuchu. Chodził więc z izby do alkierza, a z alkierza do
578 8 | do alkierza, a z alkierza do izby, jak błędny; czasem
579 8 | bez powodu uchylał drzwi do sieni, albo pokładał się
580 8 | udręczony przytulił się do matki, lecz matka, rozgniewana,
581 8 | zepsuło...~Znowu wszedł do alkierza i położył się na
582 8 | deska. Więc wstał, wrócił do izby i oparł się na kolanach
583 8 | ustrzeli... Poszedł, Burek, do sieni!...~Pies widząc, że
584 8 | chleba. Chłopiec wziął chleb do ręki, kawałek ugryzł, lecz
585 8 | pomrzemy.~A zwracając się do żony dodał:~- Widzisz, że
586 8 | piece. I tego szkoda.~- A do stajni nie zaglądaliśta? -
587 8 | a wy gnajcie z Owczarzem do bydła. Znajda niech se tu
588 8 | zostanie na ławie.~- Daj klucz do spichrza - rzekł Ślimak -
589 8 | ostrożnie zbliżali się do głównego prądu.~W miarę
590 8 | pieszcząc, gwałtem ciągną do siebie. Chciał pobiec ku
591 8 | drą!...~- I... tak im coś do łba strzylo - odparł Ślimak.~-
592 8 | zaciśniętymi pięściami przyskoczył do ojca.~- Zwariowaliśta!... -
593 8 | ramieniu i potykając się szedł do chaty.~Przed sienią stała
594 8 | chłopaka padło...~Przystąpiła do męża i jąwszy Staśka za
595 8 | dziecko i ująwszy wpół zaniósł do izby na ławę. Za nim poszli
596 8 | rozkrzyżowany-mi rękoma poczęła biec do gościńca wołając:~- Ratujcie!...
597 8 | W chacie Ślimak wpadł do komory, wdział na siebie
598 8 | Jak tam chłopcu? - zawołał do Ślimaka. A nie mogąc doczekać
599 8 | doczekać się odpowiedzi wszedł do izby.~- Jak chłopcu? - zapytał
600 8 | swoich kolanach szepcząc do siebie:~- Jużci, że go po
601 8 | rzucił laskę w kąt i podszedł do ławy.~- Daj mi gęsie pióro... -
602 8 | mi gęsie pióro... - rzekł do Jędrka.~Osłupiały chłopak
603 8 | mruknęła matka.~Ślimak od czasu do czasu zaglądał z podwórza
604 8 | ręce Staśka podniósł je do góry, aż poza głowę, a potem
605 8 | nawet zamroczyło. Musiałem do rzyki schodzić po wodę i
606 8 | i stopniowo jakby wracał do przytomności.~- Może to
607 8 | swoją śmiercią... Zapukał do okna i wywołał z izby żonę.
608 8 | jak nieswój i tulił się do wszystkich... O, żeby mi
609 8 | wszystkich... O, żeby mi to do głowy przyszło, nie wypuściłabym
610 8 | Bóg miłosierny zawoła kogo do siebie, nie zatrzyma go
611 8 | mówił Ślimak. - Ile to razy do inszego zająca strzelą z
612 8 | drzewa mnie przycisnął, i do śpitala mnie oddali, i robotym
613 8 | dziecko - mówił Ślimak. - Do gospodarstwa nie miał ciekawości,
614 8 | se i rozmyślał...~- Albo do siebie gadał - wtrącił Owczarz -
615 8 | niczego nie tknąwszy poszedł do stajni mrucząc:~- Mój Boże,
616 8 | przeniósł Ślimak Staśka do alkierza na łóżko. Matka
617 8 | się ze słomy i zaglądał do alkierza, bo mu się zdawało,
618 8 | Skoro świt wziął się Ślimak do robienia trumienki. Robił
619 8 | dnia zaprzągł Owczarz konie do wozu i położywszy na nim
620 8 | Parę razy nawet zapukał do niego.~Ale Stasiek milczał.
621 8 | płacze.~I w tej chwili coś mu do serca szeptało: "Ojcze,
622 9 | na nasyp drewniane bale, do drzewa przybijali szyny
623 9 | tym praktykom i rzekł raz do Ślimaka:~- Widzicie, jakie
624 9 | zapasowych kół na dziedzińcu do drobiu w szopach i koni
625 9 | sami nim pojechali, chyba do piekła. Nawet biednego krawca,
626 9 | żaden handlarz nie wstąpi do niego po zboże, jaja i masło?
627 9 | Czasem tylko matka położyła do obiadu jedną łyżkę za wiele
628 9 | znalazłszy przypadał łbem do ziemi i szczekał. Coraz
629 9 | zachodził czasem na kolonię, do starego bakałarza, a tam
630 9 | przez ciekawość zaglądał do książki. Znał już z połowę
631 9 | Gdy jednego razu przyniósł do chałupy elementarz i pokazał,
632 9 | krów za dużo... Nie mówili do siebie, ale wszyscy w domu
633 9 | Ślimak zaszedłszy po okowitę do karczmy coś napomknął Joselowi
634 9 | w poniedziałek przyszli do chałupy dwaj rzeźnicy z
635 9 | rzeźnik.~Maciek poszedł do obórki i po chwili wyprowadził
636 9 | miejsca. Najprzód skręciła do obory, ale rzeźnicy odciągnęli
637 9 | zadyszane bydlątko szepcze do niego:~"Gospodarzu, a dyć
638 9 | głos starego Hamera:~- Nie do nas idziecie, gospodarzu?~-
639 9 | i czy twój pacierz trafi do naszych grobów, kiedy się
640 9 | gdzie są panami? Ojciec do niego przyjdzie po śmierci!...
641 9 | a tymczasem żona prawiła do dziewuchy:~- Strawy by ci
642 9 | zatem jutro albo pojutrze do stryjka - ciągnęła gospodyni -
643 9 | Powiedz mu to i padnij do nóg, żeby ci lepszy obowiązek
644 9 | z domu.~"Albo się wezmę do stolarki, albo jegomości
645 9 | było u Ślimaków; poszła do stryjka, a od stryjka na
646 9 | miasteczku kupić skoble i kłódki do budynków, to znowu żeby
647 9 | i niekiedy wyciągał rękę do siekiery chcąc przynajmniej
648 9 | sukmanę i otwierał skrzynię do pieniędzy, ażeby kupić skoble.
649 9 | Trza czekać - mówił - do wiosny. Bez ten czas może
650 9 | na!... -przemawiali oni do Burka, który czując za sobą
651 9 | gwałtowniej.~- Weźmiemy się do nich - spytał Maciek Ślimaka -
652 9 | jarom. Ale złodzieje uciekli do wąwozów przeklinając Ślimaka.~
653 9 | prosił Jędrek.~- Wracaj do dom i Burka ciągnij za łeb! -
654 9 | parobka, lecz chłopi wrócili do domu. Wprawdzie na ich miejsce
655 9 | Hamer już stracił ochotę do obławy, więc zabrali Niemcy
656 9 | kazawszy Ślimakowej włożyć do wózka garnuszek masła i
657 9 | kurę w czarne cętki, wrócił do domu.~Kradzieże na jakiś
658 9 | albo na lepszy pomysł co do zabezpieczenia budynków,
659 9 | wpadł pewnego wieczora do izby Jędrek bardzo zalterowany.
660 9 | chodzić?~- Takem se zaglądał do bakałarzów bez okno - odparł
661 9 | gościńcu, a Fryc zaczął wołać do Owczarza:~- Hej tam!...
662 9 | Powiedz gospodarzowi, żeby do nas wyszedł. Ślimak usłyszał
663 9 | spytał.~- Idziemy ze skargą do sądu na tego zbója - krzyczał
664 9 | kryminale, ten wasz Jędrek.~- Do bakałarzówny zachciało mu
665 9 | za takie głupstwo chodzić do sądu. Przecie i Herman dał
666 9 | ze dwa razy w pysk, a my do sądu nie idziemy.~- Aha!
667 9 | ciapnął patykiem, już lecita do sądu...~- To chyba u was
668 9 | szyja!...~I poszli we trzech do gminy.~Po tym wypadku Ślimak
669 9 | jak Szymon Krawczyk pobił do krwi Wójcika, to Szymona
670 9 | wsadziły na dwa tygodnie do hareśtu. A jak Potocka,
671 9 | się, a żaden nie poszedł do kryminału. Ino boję się,
672 9 | żoną i chłopakiem poszedł do kościoła, aby u ludzi, lepiej
673 9 | mil stąd. Jedziemy z żoną do familii, jeszcze ze cztery
674 9 | zacniej, bo od razu wypił do Maćka z dużej flaszki.~Parobek,
675 9 | łzami zaszły, i wziął się do naprawy sanek. Niewiele
676 9 | grubego szkła.~- Idźmy - rzekł do parobka, - Ty mi za fatygę
677 9 | i lekarstwo.~Szli żwawo do chaty, a obcy prawił:~-
678 9 | Dosięgli zagrody. Maciek wszedł do izby po gwoździe i butelkę,
679 9 | pożegnali się. Obcy pobiegł do sanek, a Owczarz zatkał
680 9 | i biedak nie miał nawet do kogo gęby otworzyć. Zjadł
681 9 | dłużej niż zwykle, kołysał do snu znajdę, znowu budził
682 9 | pod ławą, nieledwie pukała do okna, a biedny Maciej tylko
683 9 | podkasawszy ręką sukmanę jak do tańca, rwał naprzód, od
684 9 | od prawej strony gościńca do lewej i od lewej do prawej,
685 9 | gościńca do lewej i od lewej do prawej, śpiewając:~Za stodołom,
686 9 | Jakby mnie, pary, wsadziły do prochowni, to bym ich spalił;.. -
687 9 | nastroju ducha weszli wszyscy do chałupy i zasiedli do jadła.
688 9 | wszyscy do chałupy i zasiedli do jadła. Ale im się nie wiodło.
689 9 | Przekładał ją z prawej do lewej, pochlapał sukmanę,
690 9 | został samotny nie mając do kogo przemówić i - znowu
691 9 | Ślimaków i jego usposobiło do snu, a unoszący się w izbie
692 9 | kożuch znajdę i poszedł do stajni. Tu legł na swoim
693 9 | natarczywiej pchała mu się do ręki. Chciał mocniej wetkać
694 9 | machinalnie podniósł butelkę do oczu, aby w mroku zobaczyć,
695 9 | dziwnego naczynia skoczyła mu do ust i Maciek nawet nie myśląc,
696 9 | Ślimakową, która uśmiechała się do niego w dziwny sposób. Nakrył
697 9 | war gorący. Odwrócił się do ściany, wtem (o straszna
698 9 | go?... I nie przyszło ci do myśli rozpowiedzieć mi o
699 9 | zaprószeni?...~- Tobie nic do tego! - wrzasnął Ślimak. -
700 9 | Zsunął się z progu i upadł do nóg Ślimakowi.~- Mam u was -
701 9 | a nie, to cię zaskarżę do sądu jak złodzieja... Idź,
702 9 | Ślimak i odwrócił się idąc do chaty~- A skrzynkę zostaw -
703 9 | I wszyscy troje poszli do izby. Ani jedno nie rzuciło
704 9 | sam, powoli gotując się do drogi. Ubrał znajdę w swoją
705 9 | szczerze witał wchodzącego do stajni albo żegnał wychodzącego,
706 9 | ziemię; żebyście wylecieli do nieba, on trafi i do nieba
707 9 | wylecieli do nieba, on trafi i do nieba i poty będzie milcząc
708 9 | skręciły na gościniec wiodący do wsi kościelnej, ale bynajmniej
709 9 | wielki, więc Maciek wstąpił do Grochowskiego licząc, że
710 9 | złodziejów wstąpił po radę do swego sołtysa, Grochowski -
711 9 | Maćka na sekretną rozmowę do alkierza, gdzie z godzinę
712 9 | przysiągł sołtysowi, że do czasu pary z ust o tym nie
713 9 | już wiem, że on prowadzi do Joselowego szwagra. Ale
714 9 | bo on może zawiedzie nas do którego z kolonistów, a
715 9 | którego z kolonistów, a może do onego Żyda, co resztek lasu
716 9 | trafisz, daj mi zara znać. Do jutra powinieneś tu być
717 9 | prawą i poszedł.~Wróciwszy do gościńca od razu odnalazł
718 9 | gościńca, potem zbliżył się do niego, znowu oddalał, skręcał
719 9 | znowu oddalał, skręcał do lasu, a nareszcie wpadł
720 9 | zimna; po niebie od czasu do czasu przelatywały chmury,
721 9 | głos miała zawsze słaby), a do Maćkowego serca zakołatał
722 9 | i ubielił Maćka od stóp do głów. Słysząc wiatr szumiący
723 9 | nie siądę, ino przechodzę do rana, boby m zmarzł.~Było
724 9 | zmarzł.~Było jeszcze daleko do północka, kiedy Owczarzowi
725 9 | zmęczyło go, więc zbliżył się do jakiegoś urwiska i oparł
726 9 | że figlarny owad sięga mu do pasa i bynajmniej nie pytał:
727 9 | dziedzińcu. Maciek tuli się do ściany i ściska swój kij...
728 9 | rękoma przycisnął znajdę do piersi, aby mu nie spadła.
729 9 | zbiegł z nasypu i zbliżył się do siedzącego. Obszedł go z
730 9 | tak jechał, i tak zajechał do kancelarii gminnej, niby
731 9 | sanek, z twarzą zwróconą do nieba, jak gdyby, skończywszy
732 9 | choć zgorszone, nie miały do niego nienawiści, bo chłopak
733 9 | Sumienie będzie go gryzło do śmierci! - rzekła trzecia.
734 9 | rozmowy strażnik odszedł do kancelarii, pisarz gminny
735 9 | nieszczęśników od razu zawieźć do sądu. Tam je naczelnik,
736 9 | Jedź, stójka - zwrócił się do właściciela sani - a ja
737 9 | musiał słuchać -Wreszcie do sądu było ledwie parę wiorst.
738 9 | wiorst. Wziął więc lejce do ręki i zaciął konie, sam
739 9 | kiedy wójt z gminy wyprawił do sądu nieboszczyków, powiat
740 9 | Owczarza Zośka dostała się do więzienia. Za co? - jej
741 9 | przeprowadzano ją z więzienia do aresztu, z aresztu do więzienia,
742 9 | więzienia do aresztu, z aresztu do więzienia, z więzienia do
743 9 | do więzienia, z więzienia do szpitala, ze szpitala znowu
744 9 | szpitala, ze szpitala znowu do aresztu, i tak przez cały
745 9 | Tylko gdy ją przeprowadzono do nowego lokalu, przez kilka
746 9 | budziła się w niej tęsknota do swobody i myśl o porzuconym
747 9 | więzienia. Oddano ją więc do szpitala i wyleczywszy zastarzałą
748 9 | Szła tedy Zośka z powiatu do rodzinnej ziemi, pod opieką
749 9 | tęgim krokiem, jakby jej do domu było spieszno. Gdy
750 9 | Taka zawdy była, choć do prostej roboty nie najgorsza -
751 9 | rozmawiać o czym innym. Do kancelarii gminnej nie było
752 9 | sołtys. - Zośka! -zwrócił się do konwojowanej - a dyć to
753 9 | Owczarzem!~Zośka zbliżywszy się do sani poczęła zrazu obojętnie
754 9 | poczęła wsiadać na sanie, do nieboszczyków.~- Co ty robisz? -
755 10| DZIESIĄTY~Strata koni niemal do obłędu doprowadziła Ślimaka.
756 10| krowom rzucić paszy. Wszedł do obórki, potrącił stworzenia,
757 10| koni... Gnij tutaj i cierp do wiosny, potępiona bestio!... -
758 10| zmarzniętym zwierzęciu.~Wróciwszy do izby ciskał się tak, że
759 10| jednak gniew znowu uderzył mu do głowy, więc nie mając kogo
760 10| zaczął rąbać drzewo. Rąbał do wieczora, w jednej koszuli,
761 10| gniew go opuścił.~Wróciwszy do chałupy, w pierwszej izbie
762 10| nie zastał nikogo. Zajrzał do alkierza. Ślimakowa leżała
763 10| na nowo rozpaliła ogień do wieczerzy.~- Widzisz!... -
764 10| Jędrek wyszedł z kąta i wziął do ręki łyżkę, ale zamiast
765 10| dzień wstała jak zwykle do roboty, chwilami narzekając
766 10| ich wrót. Po chwili wszedł do izby szynkarz Josel. Żyd
767 10| jutro Jędrka powołają do sądu za to, co pokaleczył
768 10| ramionami i cofając się do drzwi odparł:~- Wierzcie,
769 10| Owczarza z dzieckiem odwozili do sądu, pewnie na egzenterunek.
770 10| chód, stopniowo cichnący aż do bramy; potem usłyszał, jak
771 10| potem usłyszał, jak siadł do sanek i krzyknął: "wio!" -
772 10| coraz dalej i dalej, aż do mostu.~Otrząsnął się, spojrzał
773 10| że on zmarzł?" - mruknął do siebie. W tej chwili przypomniał
774 10| na dziedziniec, zajrzał do pustej stajni, potem krowom
775 10| Ale po obiedzie zajechał do nich miejscowy sołtys z
776 10| piśmiennym wezwaniem od sądu do Jędrka w sprawie o pokaleczenie
777 10| Jagna! przecie Jędrek jedzie do sądu i do haryśtu... -reflektował
778 10| Jędrek jedzie do sądu i do haryśtu... -reflektował
779 10| To powiedziawszy odeszła do alkierza i legła na łóżku.
780 10| zatrzeszczało, i wziął się do mycia kuchennych statków.~-
781 10| nawrotami chodził po wodę do rzeki. Tak już dawno nie
782 10| pomimo choroby żony i wzięcia do sądu Jędrka, gdyby nie wspomnienie
783 10| pięć... Jędrka mi wzięli do sądu za Hermana - to sześć...
784 10| chciał się uwolnić. Zajrzał do żony - zdaje się, że śpi.
785 10| wiatru, ciągnącego ode drzwi do komina, znowu usłyszał jękliwy
786 10| ręka zaczęła szukać wejścia do izby. "Josel?... Niemiec?..." -
787 10| zziębnięte ręce zwróciwszy się do ognia.~Ślimakowi mieszały
788 10| Z kryminału wysłali me do gminy, a w gminie powiedzieli,
789 10| Jędrek?~- Wzięli go dziś do sądu.~- Widzieliście!...
790 10| nieszczęście przygnało ją dziś do chaty? jeżeli wie - po co
791 10| uderzy. I znowu przyszły mu do myśli słowa:~",Co z tego,
792 10| na ławie. Ślimak wszedł do alkierza, ale nie myślał
793 10| przyniosła mu jakby część łaski do chaty; od chwili bowiem
794 10| przymknął. Przez okno wpadał do alkierza różowy blask; na
795 10| odurzał.~Ślimak wyjrzał do drugiej izby, ale Zośki
796 10| myślał o gaszeniu.~Wrócił do alkierza, targnął żonę i
797 10| odzienie i pościel, wybił drzwi do komory i wyciągnął skrzynię,
798 10| zwierzę. Potem z wolna poszedł do szopy, usiadł na kłodzie
799 10| Fryc Hamer zbliżył się do Ślimaka.~- Podpalili was? -
800 10| skwapliwie przyłączył się do tej ostatniej opinii i kazał
801 10| chorą przenieść w półkoszku do stajni.~- Przyszlemy wam
802 10| aby natychmiast jechał do Woli po młynarza Knapa.~-
803 10| skończymy z nim interes - mówił do Hermana. -Wielki czas!...~-
804 10| zgliszcza - nie wytrzymalibyśmy do wiosny.~Fryc zaklął. Mimo
805 10| ze Ślimakiem radząc, aby do żony sprowadził felczera,
806 10| Śniadanie gotują" - mruknął do siebie.~Zmęczony umysł i
807 10| pieniądze."~Zeszedł ze wzgórza do stajni i położył się na
808 10| brać?~- I jutro pojedziemy do rejenta?~- Pojedziemy.~-
809 10| kieszeniach sukmany. Potem zniósł do stajni resztę odzieży i
810 10| jakby mu nogi przymarzły do ziemi. Więc zaczął pobudzać
811 10| Więc zaczął pobudzać się do gniewu i sam przed sobą
812 10| czego żałować! Grunt jałowy, do ludzi daleko, zarobków nijakich,
813 10| wesołą rozmową szli nocować do jego sadyby. Na widok Ślimaka
814 10| Ja. ~- No, to zajrzyjcie do żony, ale nocujcie w kuchni.
815 10| skrzypnęły. Widać wrócił do izby.~- A wy gdzie siedzicie,
816 10| Pewnie, że moją kobietę tylko do jutra położyły w izbie.
817 10| izbie. A jutro nas wyrzucą do stajni... Nie ma tu co długo
818 10| długo wysiadywać.~Weszli do ciemnej sieni. Gdzieś z
819 10| chłopa za ramię i pociągnął do drzwi na lewo. Otworzył.
820 10| go na drugą stronę sieni, do kuchni, gdzie zaraz wpadł
821 10| Hamer i pociągnął Ślimaka do dalszej izby.~Przy jasnej
822 10| ho! ho!... Chociażeś ty do mnie nigdy zboża nie przywoził,
823 10| stołu. Fryc popchnął Ślimaka do kuchni i zamknął drzwi.~
824 10| Spać, spać!... - zawołał do niego Fryc. - Skoro świt
825 10| Młodzi Hamerowie wyszli do sieni, z sieni na dziedziniec,
826 10| uśmiechał się nie wiadomo do kogo i medytował:~"No, sprzedam!...
827 10| powstał, jakby chcąc iść do rejenta. Ale przypomniał
828 10| Ale przypomniał sobie, że do rejenta daleko, upadł na
829 10| siennik i cicho śmiał się sam do siebie. Mocne piwo, wlane
830 10| ze dworu usiłował zajrzeć do kuchni.~Chłop machinalnie
831 10| machinalnie podsunął się do okna. Popatrzył... wytrzeźwiał...
832 10| w okno. Ślimak przypadł do niej, schwycił za ramiona
833 10| krzywo mi siedzą... Chodzi do dom - rzekła ciągnąc go
834 10| ciągnąc go za rękę.~- Gdzie do dom? - odparł Ślimak. -
835 10| nalegała uporczywie:~- Chodzi do dom... chodzi do dom! Nie
836 10| Chodzi do dom... chodzi do dom! Nie chcę umierać w
837 10| szedł. I tak szli oboje do wrót, potem za wrota, potem
838 10| jak najrychlej dostać się do sadyby. Za nimi biegły psy
839 10| pytała zbliżając swoją twarz do jego twarzy.~Ślimak potrząsnął
840 10| wpół i prawie zaciągnął do stajenki, gdzie spali dwaj
841 10| drzwi stajenki i zaglądał do żony. Zdawało mu się, że
842 10| chrapała.~Tak przewałęsał się do rana. Po wschodzie słońca
843 10| całkiem rozwidniło, wszedł do stajni chcąc się trochę
844 10| huczało w głowie, podszedł do niej i obejrzał skupiając
845 10| zgarnąwszy trochę słomy do kąta, legł na niej. Po kilku
846 10| chłop. Obrócił się brzuchem do ziemi i jeszcze lepiej naciągnął
847 10| kupić trumnę... Dać znać do parafii...~- Niech se ta
848 10| Sobieską. Baba podniosła ręce do góry i lamentując pobiegła
849 10| opuścili, najbliżsi zstąpili do grobu. Nie miał nic i nikogo;
850 10| Kiedy tak leżał twarzą do ziemi, aby nie spojrzeć
851 10| rozbita szybka.~Jojna szedł do wsi, gdzie miał nadzieję,
852 10| który uciekł przed wojskiem do Niemiec i już zgolił brodę,
853 10| jeszcze w jesieni; ale on do tej pory nie mógł o nich
854 10| południa) i Jojna skręcił do siedziby zobaczyć, co się
855 10| kręcąc głową, od razu poszedł do stajenki.~- Ślimaku!...
856 10| dam znać. Ino powiedzcie, do kogo pójść? Ślimak milczał,
857 10| poszedł, ale nie za most, do wsi, tylko gościńcem w górę.
858 10| pozwalały stare nogi, najprzód do Grochowskiego. Było już
859 10| zdesperowany zabierał się już do powrotu, nagle stanął przed
860 10| tu umyślnie przyleciałem do was od Ślimaka... Wy wiecie,
861 10| następnie zaczął uciekać do gościńca. Przy słabym świetle
862 10| się na gościniec poszedł do wsi kościelnej, na probostwo.~
863 10| żaden chłop nie prosił go do siebie na wesele czy chrzciny,
864 10| aby wydać dyspozycję co do kuchni i piwnicy. W kwadrans
865 10| kiedy Jojna zbliżał się do plebanii, proboszcz wybierał
866 10| proboszcz wybierał się z wizytą do sąsiednich dziedziców. Miało
867 10| szedł spać ubierając się do łóżka w sukienny, watowany
868 10| jakikolwiek sposób dotrwać do wyjazdu, zażądał samowara
869 10| dramaty!..."~Wtem zapukano do drzwi. Wszedł Jojna i skłonił
870 10| Wszedł Jojna i skłonił się do ziemi.~- Dobrze, żeś przyszedł -
871 10| Miałem właśnie posyłać do ciebie, bo zebrało się trochę
872 10| zebrało się trochę garderoby do odnowienia.~- Chwała Bogu! -
873 10| zimować. A kiedy przyjdziesz do roboty?~- Zaraz usiędę.~-
874 10| Jak chcesz. To idźźe do oficyny i zadysponuj sobie
875 10| zwrócił się pośpiesznie do służącego usłyszawszy, że
876 10| jakby chciał powiedzieć, że do niego należy ratunek Ślimaka.~
877 10| proszę jegomości, już pójdę do oficyny - zakończył Żyd.
878 10| księdzu, że pora jechać do sąsiada. Walenty stał w
879 10| inżynier... Może będę potrzebny do zaręczyn... (Może przez
880 10| a ten przecie wytrzyma do jutra; zresztą zmarłej kobiety
881 10| Zaraz... - dodał i wyszedł do swojej sypialni.~"Jest ósma -
882 10| myślał. - Jeżeli pojadę do niego, nie mam już po co
883 10| nie mam już po co jechać do nich."~I znowu w pustym
884 10| jegomości.~- Aha! Pójdź jeszcze do gospodyni i każ, ażeby nakarmiła
885 11| w drugiej ręce, poszedł do stajni.~Pchnął drzwi nogą
886 11| miodu.~Ślimak zbliżył się do proboszcza, spojrzał mu
887 11| rękoma futra i nagle upadł mu do nóg szlochając:~- Jaki ja
888 11| Ślimak z rykiem upadł mu do nóg po raz drugi.~- Niechże
889 11| szlochał. - Niech pójdę do piekła za moje grzechy,
890 11| lat żył, żebym na kolanach do Ziemi Świętej poszedł, to
891 11| jegomość...~- No, więc ja piję do ciebie - i dotknął ustami
892 11| kurczęta i insze tam rzeczy. Do dziś dnia ich buntuje...~-
893 11| dnia ich buntuje...~- A wy do niego ciągle chodzicie po
894 11| Nie mogłeś to przyjść do mnie! - obruszył się proboszcz. -
895 11| i z żoną przeniosłem się do nich...~- I sprzedałeś?...~-
896 11| ucałował mu nogi i odprowadził do sani.~- Jedź za most - zwrócił
897 11| zwrócił się proboszcz do furmana.~- Za most?... Już
898 11| plebanię! Wreszcie on szedł do wsi. Niebywała rzecz, sam
899 11| sam dobrodziej zajechał do chłopa, nakarmił go, napoił
900 11| taką osobą... Ech! nawet do organisty nie miałbym śmiałości."~
901 11| Po trumnę już posłałem do miasteczka.~- O, mój wybawicielu!... -
902 11| wyskoczy - rzekł ksiądz do furmana. Wydobył repetier,
903 11| znużenie i nieprzepartą chęć do snu. Z wolna powlókł się
904 11| snu. Z wolna powlókł się do stajenki, ale - nie wszedł
905 11| stajenkę usiłuje wedrzeć się do obory, już to otwierając
906 11| przywidzeniem. Z trwogą zajrzał do stajenki i uspokoił się
907 11| parobek.~- Jedź tera, Kuba, do miasta po trumnę, ino wnet -
908 11| wnet - odezwał się Grzyb do parobka, gdy postawili kosz
909 11| odszedł, Grzyb zwrócił się do Ślimaka, ale siwa głowa
910 11| dobrodziej. Toteż pierwszy do was przyszedem, chociem
911 11| rzekł Ślimak schylając się do ramienia Grzybowi ~- ale
912 11| uszkodził?~- Jo przecie do was nie zakładam żadnej
913 11| Bóg musi być inakszy, kiej do niego trza po niemiecku
914 11| mnie buntowała, ale ja ta do nikogo żalu ni mom... A
915 11| O!... i wyście tu? Bo do was jechałem...Aż tobą co,
916 11| co, Józek? -zwrócił się do Ślimaka.~- Kobieta mi zmarła,
917 11| wreszcie sołtys zwrócił się do Grzyba.~Ptaka wam wieżę -
918 11| Rychło w czas! Teraz pora iść do kryminału, nie do wesela -
919 11| pora iść do kryminału, nie do wesela -odparł Grochowski.~
920 11| Jasiek. - Strzeliliście do mnie z jednej lufy, a już
921 11| Grzyb - to niech se idzie do kryminału, bo ja za hycla
922 11| rozbójniku!... Gadaj, kto cię do tego namówił?...~- Wiadomo,
923 11| macie czego dopuszczać sobie do głowy - odezwał się Grochowski. -
924 11| sołtys - to chodź, Jasiek, do sądu. Tyś nas kradł nie
925 11| naprawdę ciągnie chłopca do sanek.~Odchodzący zatrzymali
926 11| Ślimaka i obaj odstąpili do szopy.~- Ja wam cosik poradzę,
927 11| swarzycie? - spytał podchodząc do nich Grochowski.~- Gadam
928 11| po niedzieli zajedziemy do rejenta i kupię od Hamerów
929 11| Grochowski.~- Iii.... siedzieliby do końca świata - odpowiedział
930 11| nie ma co - rzekł nagle do Ślimaka. -Będziesz miał
931 11| zwieszoną głową, poszedł do stajenki. Po małej chwili
932 11| nalawszy go zwrócił się do Grzyba:~- No, kumie - mówił
933 11| No, kumie, przepijam ja do was, żebyśmy się już od
934 11| ojca, żebyście się za mną do waszej siostry, do Gawędźmy,
935 11| za mną do waszej siostry, do Gawędźmy, wstawili, jako
936 11| Wypił, schylił się Grzybowi do kolan i następnie podał
937 11| gospodarował niżeli Niemce, a do cudzych stajen nie zaglądał,
938 11| parobka Grochowskiego na wieś do Josela po butelkę wódki
1-500 | 501-938 |