1-500 | 501-758
Rozdzial
1 1 | ścieżka idzie do góry, to spada na dół, znowu idzie
2 1 | pagórek i widzisz, że jest to ogromna sieć wąwozów, rozwidlających
3 1 | stworzeń przygotowała ucztę, to dolina Białki jest olbrzymim
4 1 | otoczonych drzewami, jest to wieś. Drugie piętro ukształtowało
5 1 | gospodarza Józefa Ślimaka.~Jest to posiadłość jak pustelnia;
6 1 | bliżej mu niż nam; ale za to nie ma do kogo gęby otworzyć,
7 1 | wynajmując robotników. Mimo to tyle jeszcze miał czasu,
8 1 | podnieść się z kamienia.~- To wy. Owczarzu? - odezwała
9 1 | chwili - że nie zamrzesz, to może byś i u nas został
10 1 | więc rzekł po namyśle:~- To se zostań u nas, człowieku.
11 1 | zabraknie chleba w chałupie, to trafisz se tam, gdzie byś
12 1 | dumą, że jak pan jest po to, ażeby bawił się i rozkazywał,
13 1 | rozkazywał, tak chłop jest po to, ażeby karmił innych i siebie.~
14 2 | siedział pod piecem. Był to chłop średniego wzrostu
15 2 | wtoczyć po górach? Małoż to nabiegaliśmy się wczoraj?"~
16 2 | chłop! głupi chłop!... Cóż to za głupi chłop!..." -wołały
17 2 | słuchał was, darmozjadów, to i wy zmarnielibyście pod
18 2 | wydziwiali, próżniaki!...~Już to wesela nie miał Ślimak przy
19 2 | wysiłkiem puszczą brony, to znów kamienie włażą koniom
20 2 | wypoczynek? Raz na dziesięć lat i to jeszcze bydło mnie depcze.
21 2 | Białce.~"Głupi chłop. Cóż to za głupi chłop!" - świergotały
22 2 | szepnął Ślimak. - Żeby to dziedzic, żeby choć ekonom
23 2 | Ale nieme stworzenie i to już nie daje ci dobrego
24 2 | z uśmiechem. Stasiek był to jego syn ukochany, a przy
25 2 | nie zawołać cię do roboty, to co? Choć zdechnij z głodu,
26 2 | Łukaszek, albo Sarnecki. To panowie. Jeden ze swoją
27 2 | miał więcej bydła i łąkę, to dworu nie prosiłbym o łaskę
28 2 | jedzie konno do mostu. Była to osobliwa jazda. Tuman kurzu
29 2 | Osobliwości, jak on jedzie i kto to? Ni to dziedzic, ni furman,
30 2 | jak on jedzie i kto to? Ni to dziedzic, ni furman, nawet
31 2 | konia tak śmiało. Musi, że to jakiś nietutejszy albo wariat..."~
32 2 | lepiej przypatrzyć. Był to pan szczupły, w jasnym odzieniu
33 2 | gnieść siodło, a widząc, że to nie skutkuje, usiłował spod
34 2 | nosem i papierosem.~Wszystko to jednak nie psuło mu humoru,
35 2 | wszerz dolinę.~- Ehej! musi to szwagierek dziedzica, ten,
36 2 | jeździł; ale za takim szwagrem to musiał dużo świata oblecieć...
37 2 | powtarzał Ślimak. - Siedzi to na koniu jak nieborak, a
38 2 | się tak brzydko. Zawszeć to pański szwagier.~Pański
39 2 | wrzasnął Ślimak. - Przecież to pański szwagier, ty głupia...~
40 2 | Jędrka i pędził dalej.~- A to se pan podnieś, kiedy gubisz...
41 2 | spłoszyć bieguna.~Wszystko to widział i słyszał jego ojciec.
42 2 | panicz. -Poczekaj, dam ci za to złotówkę. Wolny obywatel
43 2 | koni.~- Wio, dzieci!... To ci świat nastaje, nie bój
44 2 | ukłonić się panu, a pan mu to chwali. Taki on i pan. Prawda,
45 2 | chłopem nie będzie, co nie, to nie. Wio, dzieci!...~Zdawało
46 2 | święty Boże nie pomoże... Co to za krowa?... Wio, dzieci!
47 2 | zobaczył Staśka, ale za to stracił z oczu swoją zagrodę
48 2 | jedną krowinę i tę łąkę, to bym leżał..."~Już z pół
49 2 | Może chce zabrać dziewuchę? to niech ją bierze.~- Ale,
50 2 | sprzedaje, cóż mnie do-nie j?~- To ci do niej, że my ją kupimy -
51 2 | mówiła podnosząc głos. -Cóż to, mnie już nie stać na krowę?
52 2 | mnie już nie stać na krowę? To Grzyb swojej babie kupił
53 2 | darmo; a jak zapłacę czynsz, to co?-.. To już nie będzie
54 2 | zapłacę czynsz, to co?-.. To już nie będzie darmo.~-
55 2 | Jak zapłacisz czynsz, to będziesz miał trzecią krowę.~-
56 2 | spytała.~- Nie pójdę.~- No, to ja i w domu zdybię paszy,
57 2 | wypuszczę i kupię ją...~- To se kupuj.~- Kupię, ale ty
58 2 | inaczej znać cię nie chcę...~To powiedziawszy odeszła, a
59 2 | przez dziewięć miesięcy, to dziś wydasz od razu, jak
60 2 | chłop. -Wio, dzieci!... Ile to groszy człek zbiera na złotówkę,
61 2 | ile złotówek na rubla, ile to się nachodzi, nim wydostanie
62 2 | Jużci co trzy krowy, to nie dwie - pomyślał. - Po
63 2 | pomyślał. - Po tylim dobytku to i ludzie inaczej uszanowaliby
64 2 | ile razy chwalił się, jak to mu ludzie radzą, żeby zimą
65 2 | natychmiast. Jezu miłosierny, jaka to twarda kobieta! Ona jeszcze
66 2 | projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw
67 2 | zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać
68 2 | kaszkiet i granatową kapotę.~- To pole jest twoje? - pytał
69 2 | brodaty -~- Zaczekaj. Czy to wasze grunta, gospodarzu? -
70 2 | brodaty.~- Zaczekaj, Fryc. Czy to wasza łąka, gospodarzu? -
71 2 | starzec. - Ta góra z sosną to wasza?...~- Przecie moja,
72 2 | za gościńcem i tamie jary to już nie wasze? - pytał znowu
73 2 | Skądże by moje, kiedy to dworskie.~- No, tak - przerwał
74 2 | co wy się wypytujecie o to wszystko?~- Bo nam się tak
75 2 | jarmark albo odpust...~- A co to za ludzie, tatulu? - zapytał
76 2 | wypytywali się o grunta?~- Albo to się jeden pyta, moje dziecko -
77 2 | myśl, że może spełni się to, o czym od tylu lat medytował.~
78 2 | krowa i dwa morgi łąk - toż to ze trzydzieści rubli zysku
79 2 | karczmie niż dzisiaj. A jak by to można odpoczywać sobie przy
80 3 | zachodzie - musi odpocząć, to darmo. Więc, zamiast oprowadzać
81 3 | Sołtys u nas zanocują, to przecie i bydlątka nie można
82 3 | postronek.~Ale co prawda, to prawda - rzekła po chwili -
83 3 | nogach. Boże mój, ile się to trzeba nachodzić, namoknąć,
84 3 | rozmajta, spoglądaj na mnie. Bo to twardy chłop, choć i ten
85 3 | albo nawet dobrze zbije, to jeszcze pocałuj ją w rękę
86 3 | najpiękniejszego kazania, to znowu, że po każdym wyrazie
87 3 | pręgi na plecach. Pomimo to nie czuła strachu ani żalu;
88 3 | Ślimak podając mu rękę.~- To wam Bóg zapłać, że nas tak
89 3 | kładąc mu rękę na kolanie. - To krowa nie moja, ino Magdy,
90 3 | sprzedają grunta po Komarze, co to rozpił się i umarł. Grunt
91 3 | sprzedać krowę, a kupić za to dziewusze morgę ziemi. Co
92 3 | morgę ziemi. Co ziemia, to ziemia.~- Oj, prawda - westchnął
93 3 | przyjdą nowe łaski i nadania, to i dziewczyna więcej dostanie,
94 3 | niżby dostała teraz.~- Jakże to? - spytał zaciekawiony Ślimak.~-
95 3 | dwadzieścia i pięć morgów, to dostanę dwadzieścia pięć.
96 3 | ile macie?~- Dziesięć.~- To dostaniecie dziesięć. A
97 3 | miała dwa morgi i pół morga, to znowu dostanie dwa i pół.~-
98 3 | dostanie dwa i pół.~- I pewne to jest z tym nadaniem?~- Kto
99 3 | mają darmo dawać ziemię, to szkoda pieniędzy na kupno -
100 3 | prawda, nie moje pieniądze, to mnie ręka o nich nie swędzi.
101 3 | badylki na oknie. Pewnie to wasza sprawa, kumo?~- A
102 3 | a jak czego zabraknie, to mówcie.~- A wy nie siądziecie? -
103 3 | Maćka czcią i dumą. Wszakże to Grochowski woził go kiedyś
104 3 | deszczu za oknem. Wszakże to on kazał go odwieźć do szpitala
105 3 | po brodzie.~- Co racja, to racja - westchnął Grochowski. -
106 3 | gdzie jest dziewucha.~- To ją noma sprzedajcie - podchwycił
107 3 | trudno! Jak się uprzecie, to muszę wam krowę sprzedać,
108 3 | dziewucha, u tego i krowa, to darmo.~- Ale nam coś opuścicie -
109 3 | Widzicie, tak - rzekł. - Żeby to moje bydlę, to bym opuścił.
110 3 | rzekł. - Żeby to moje bydlę, to bym opuścił. Ale to przecie
111 3 | bydlę, to bym opuścił. Ale to przecie dobytek biednej
112 3 | zostanie u was.~- Niezmierny to grosz - westchnął Ślimak.~-
113 3 | ode dworu łąkę w arendę.~- To przecie wam lepiej wyniesie
114 3 | wiem; ale dla was muszę to zrobić. Macie dziewuchę,
115 3 | złoci, co ja pocznę, kiedy to sierocy interes? Ja Magdzi
116 3 | kupić choćby dlatego, że się to mojej babie nie podoba.~-
117 3 | oni już kupili Wólkę.~- To ją sprzedadzą innym Niemcom,
118 3 | Jak zaś osiądzie jeden, to zara za nim ciągną inni
119 3 | Osobliwość!...~- Ho, ho! Niemcy to mądre. Mają dużo bydła,
120 3 | ale co nie katolicka, to nie. Wiem, że mają kościół
121 3 | powinien być Bóg Ojciec, to u nich stoi tylko Pan Jezus
122 3 | jak u nas w kruchcie.~- To gorsza wiara od naszej.~-
123 3 | kiedy bydła mają dużo? To jest fundament!~Ślimak zamyślił
124 3 | od matki szturchańca. Za to Magda sprawowała się jak
125 3 | najmądrzejszy w całej gminie. Wójt to świnia... U mnie ty jesteś
126 3 | trzydzieści i trzy ruble. Amen, to moje słowo.~- Nie chcę!... -
127 3 | sobie wykręconą nogę - i to, że jest najnędzniejszym
128 3 | stworzeniem na świecie - i to, że mu gospodyni nawet kieliszka
129 3 | podwórku, przy kupie gnoju.~- To ci mnie rzuciło!... - stęknął. -
130 3 | z upałem. Przecie jagły to czysty ogień...~Noc była
131 3 | Zachciało ci się rządów, to se rządź, ale ode mnie wara
132 3 | tylko trzydzieści i trzy... To u ciebie trzy ruble nic
133 3 | przygniótł nogi chłopcu.~- To wy, tatulu? - spytał obudzony
134 4 | włosach.~- O! widzisz, jak to wygląda - mówiła zgryźliwa
135 4 | lusterkiem i patrząc kolejno to na nogi, to na odbicie swojej
136 4 | patrząc kolejno to na nogi, to na odbicie swojej fizjonomii
137 4 | jak wczoraj ze sołtysem, to ci cos powiem!... - dodała
138 4 | dziesięć rubli - mówiła. - To panu daj do garści, a resztę
139 4 | Nie odstąpi trzech rubli, to choć wytarguj z rubla; ale
140 4 | sobą.~- Oni tam po co?~- Po to, żeby prosili razem z tobą,
141 4 | prosili razem z tobą, i po to, żeby mi Jędrek powiedział,
142 4 | duchu dodał: "Psiakość, jaki to u niej rozum i rozkazanie!
143 4 | zaśpiewał półgłosem:~Nie masz ci to, nie masz, ~Jako dworakowi:~
144 4 | rodził piasek albo tatarak, to może łatwiej oddano by go
145 4 | lepiej.~Tak jest, ale kiedyż to zachęcali go do dzierżawy? -
146 4 | poczuł skruchę. Mój Boże, jak to pięknie mawiał do nich dziedzic:~"
147 4 | za sąsiedzi. Jaśnie pan to pan, a chłopi to chłopi...
148 4 | Jaśnie pan to pan, a chłopi to chłopi... Jaśnie panu patrzyłby
149 4 | chłop za sąsiada..."~Na to dziedzic: "Pamiętajcie,
150 4 | przyjdzie koza do woza..."~Na to Grzyb odpalił mu w imieniu
151 4 | Ale zawdy - myślał - on to rozumie, że będzie mi lepiej
152 4 | ma się lepiej, bo przez to dworowi ubywa robotnika."~
153 4 | Przecie mogę mu rzec: "Czy to ja u jaśnie pana nie robię
154 4 | Stasiek pokiwał głową.~- To rozumiem - odparł - ino
155 4 | patrzyć na nich z daleka, to widzi się, że wyglądają
156 4 | cmentarzu przejechał jęzorem, to może by nic nie myśleli?...~-
157 4 | Kiedy łamać nawet suchy kij, to on trzeszczy - a jak giąć
158 4 | a jak giąć świeżą gałąź, to się ona drze i nie daje -
159 4 | daje - a jak rwać trawę, to piszczy i nogami trzyma
160 4 | nie chce iść pod kosę? - to by sam nie zjadł i bydlęcia
161 4 | drugiego chłopaka.~- Albo to ja idę? Wy idziecie - odparł
162 4 | Jaka ona pańska! Czy to dziedzic ją posiał albo
163 4 | nogawice wyciągnęli na buty, to by z was był także pan.
164 4 | Ślimak.~- Ja jeszcze głupi, to prawda, bom się nie uczył.
165 4 | jakby wszyscy mieli swoje, to by nikt u innego nie chciał
166 4 | się. Ale gdzie psy głupie, to zara wszyćkie lecą do cebra,
167 4 | uwagą, żeby każdy dostał to, co mu się należy, nie zaś
168 4 | stoczy się z dworskiego łanu, to na czyj grunt najpierwej
169 4 | tam siedział, gdzie Grzyb, to bym więcej z dworskich gruntów
170 4 | ojciec.~- Bo mi się nie widzi to wszystko, co gadacie.~-
171 4 | młodszy ode mnie i głupszy.~- To i wy, tatulu, głupsi jesteście
172 4 | dam w mordę - wykrzyknął - to zaraz pomiarkujesz se, ty
173 4 | Ślimak do Staśka.~- Który to?~- Ten z gankiem, na słupach.~-
174 4 | gankiem, na słupach.~- A to co za chałupa?~- Na lewo?
175 4 | co za chałupa?~- Na lewo? To przecie nie chałupa, ino
176 4 | chałupa, ino oficyna, a to niskie -kuchnia. A przypatrz
177 4 | Jakby na strychu?~- To nie strych, ino piętro.
178 4 | cała ściana ze szkła, bo to oranżeria. Tam są wszystkie
179 4 | Co nie mają jeść.~- A to oni są głupie - rzekł Jędrek.~-
180 4 | głupie - rzekł Jędrek.~- Tyś to głupi, bo się nie znasz -
181 4 | z dubeltówką w rękach.~- To ten sam, co jechał na koniu
182 4 | Ja żebym miał fuzję, to bym se strzelał cały dzień,
183 4 | ludzi strzelać nie wolno, za to jest kryminał. Chociaż...
184 4 | spytał. - Hę?... Czy to nie ty podałeś mi wtedy
185 4 | srebrną czterdziestówkę. - A to twój ojciec?... ten, co
186 4 | posłuszeństwa.~- Przecie to wstyd stać przy panu w czapce -
187 4 | wsadził na głowę, a następnie to samo zrobił wylęknionemu
188 4 | intencyj panicza.~- Cóż to, idziecie do dworu? - spytał
189 4 | został powstrzymany.~- Cóż to za interes?~- Chcieliśmy
190 4 | i moją chudobą.~- Na cóż to wam?~- Stargowaliśmy wczoraj
191 4 | ledwo dziesięć morgów, i to z roku na rok jałowieje -
192 4 | morgów ziemi, mój człowieku, to kolosalny majątek! Za granicą
193 4 | Ogrodowizny, mój przyjacielu, to jest interes! Ogrodnicy
194 4 | dzierżawy z morgi i mimo to mają się doskonale...~Ślimak
195 4 | chłopca zbuntował, a dziś niby to kłamać się nie każe, ale
196 4 | Tatulu, grają!... Gdzie to grają?... - zawołał Stasiek.~-
197 4 | jej coś przedstawiać.~- To ci instyguje na mnie! -
198 4 | zaczął Jędrek - że pani to podobna do bąka. Żółta w
199 4 | dał czterdziestkę? Głupi to on musi że jest, ale dobry
200 4 | ażeby je ośmielić do siebie, to zaraz na drugi dzień połamały
201 4 | zbliżać się do nich?... I to robiłam. Weszłam raz do
202 4 | przyłożyła szkła do oczu.~- Ach, to jest Ślimak! - zawołała. -
203 4 | wspomni!" - pomyślał chłop.~- To są twoi chłopcy? - pytała
204 4 | Więc przysyłaj mi ich, to będą uczyli się czytać.~-
205 4 | w sianie, a zresztą jest to na j uczciwszy chłop we
206 4 | spojrzeli po sobie.~- Cóż to znaczy? - spytał pan. -
207 4 | państwa w nogi całowali, to coś opuszczą - tłumaczył
208 4 | jeszcze raz przekonać, że to są osły.~- Ależ, mój drogi..-~-
209 4 | sprzeczki.~- Więc, mój Józefie, to żona kazała ci, ażebyś wziął
210 4 | Jużci tak. Co prawda, to prawda.~- Wiesz, ile Łukasiak
211 4 | Głośno zaś dodał:~- To niech jaśnie pan jeszcze
212 4 | poradzenia się żony?~- Kiej to nieładnie - odpowiedział
213 4 | Przecie jaśnie pan, a i to naradza się z jaśnie panią
214 4 | przez żony, jaśnie panie, to nieładnie...~- I nie namyślisz
215 4 | dodał:~"Nawet hołociuch, a i to poznał się, że kręcą..."
216 4 | siedemnaście rubli macie to samo?~- Ale zawdy łąka nie
217 4 | Jak rozdadzą grunta, to będzie wasza.~Ślimaka ucieszyły
218 4 | Jużci chcieli, ale przez to, że boją się nowego rozdawania
219 4 | Wiesz ty, że dziesięć morgów to niezmierna fortuna?..."~-
220 4 | ty dziś dostaniesz swoje, to nie będziesz się, kondlu,
221 5 | urodzajem.~Dla ludzi był to początek największej pracy.
222 5 | zżęcia żyta. Krótka była to robota, na trzy albo i na
223 5 | i poczęli robić uwagi.~- To jakieś chłopy - rzekł Owczarz -
224 5 | ciągną jakby sznur za sobą!~- To chyba omentry?... Cóż by
225 5 | chyba omentry?... Cóż by to było?... - zastanowił się
226 5 | coraz wyraźniejsi. Nie byli to chłopi, bo zamiast przepasanych
227 5 | między nimi jak zając... To ci chłopak!... Szkoda, żem
228 5 | przeszli przez pola z tykami, to zara na jesień wójt zrobił
229 5 | dali dwa złote.~- Oddaj to zaraz matce! - krzyknął
230 5 | mówił. Przecie oni za to, co zjedzą, osobliwie zapłacą
231 5 | są kurczęta i masło...~- To oni kupcy, że dowiaduje
232 5 | czarną brodą zapytał:~- Który to gospodarz?~- Ja - rzekł
233 5 | chłop by się utopił.~- Wiesz to z pewnością?~- Wszyscy wiedzą,
234 5 | wyrwy, co są z boku góry, to woda wyżarła.~- Trzeba będzie
235 5 | wiem, jaśnie panie, na co to jest i co panowie chcą u
236 5 | mój kochany, taka droga to dla was szczęście, a szczególnie
237 5 | sitnego chleba i kazali to przywieźć pod las, gdzie
238 5 | dodał Ślimak. - Ale nie mój to grzech.~Ku wieczorowi odwiózł
239 5 | wreszcie on niechrzczony.~- Za to on zarabia po dwa złote
240 5 | złotówce. Wreszcie złotówka to nawet nie zarobek, ino podarunek,
241 5 | we troje albo w pięcioro, to dzisiaj on musiał odrabiać
242 5 | układał a rozmyślał: "Jaka to może być droga żelazna,
243 5 | Żywych i umarłych... amen...~To wyszeptawszy upadła Sobieską
244 5 | do zachodu słońca. Mimo to wypłacono jej za cały dzień
245 5 | mam takie, że co stąpnę, to noga idzie naprzód, a but
246 5 | wybudują drogę z żelaza, to Ślimak zostanie szlachcicem,
247 5 | coś popsutego.~Pamiętna to była niedziela dla obojga
248 5 | przy waszych interesach, to i ja was nie potraktuję
249 5 | tyle, co wy na kurach.~- Za to wy na ludziach zarabiacie
250 5 | borgujecie, a kiedy piję, to muszę płacić gotówką.~-
251 5 | muszę płacić gotówką.~- To jest prawda - odparł szynkarz. -
252 5 | pomyślał.~- Świadków - rzekł - to ja nie mam i dlategom ciebie
253 5 | całował i nie prosił o kredyt, to - ja tobie daruję moje siedem
254 5 | rzekł - kiedy tak gadacie, to ja wam oddam. Ino bójcie
255 5 | obdarci, odezwał się:~- Czy to prawda, żeby gdzie na świecie
256 5 | Przecie na taki interes to by ze wszystkich sklepów
257 5 | postawić? On już postawił!... To dobry chłop...~Co się działo
258 5 | dogotowywały się kartofle, to na drzwi, którymi miał wejść
259 5 | którymi miał wejść Owczarz, to na okno, za którym słychać
260 5 | płachty głos chrapliwy.~- To ty, Zośka? - spytała zdziwiona
261 5 | żal mi jej i dziecka.~- To go weź, kiedy ci żal - odparła
262 5 | I dodała:~- Jak chcesz, to se ją weź...~- Dużo mi po
263 5 | zawdy szkoda.~- Jak chcesz, to ją weź... Weź ją, weź, kiedy
264 5 | przepijasz w jedną niedzielę, to ją weź - mówiła Zośka tonem
265 5 | wodę... Ale kiedy chcesz, to ją weź!... Weź ją, ino mi
266 5 | wrócę, a jej nie zdybię, to ci ślepie wybiorę...~- Co
267 5 | tu... Nie potrzebujecie, to nie, to pójdę dalej...~-
268 5 | Nie potrzebujecie, to nie, to pójdę dalej...~- Co masz
269 5 | Ślimak machnął ręką.~- Kto to widział! Ludzie wszystko
270 5 | przyjdzie po nią nie dziś, to jutro.~- Jak nie przyjdzie,
271 5 | jutro.~- Jak nie przyjdzie, to znajdę odwieziesz do gminy.
272 5 | jej gębę zawalał... O, jak to rozlewa po ziemi... Po co
273 5 | zakradł się do obory. Był to Maciek. Wydobył spod sukmany
274 6 | gospodarzy nabywać grunta - to o biednym chłopie, co sprzedał
275 6 | morgów najlepszej ziemi - to o nowych Żydkach, którzy
276 6 | zaprzepaszczało gdzieś to sztukę drobiu, to owcę,
277 6 | gdzieś to sztukę drobiu, to owcę, to mniejszą świnkę.~
278 6 | sztukę drobiu, to owcę, to mniejszą świnkę.~Wielkie
279 6 | jak inni? Pieniądze ma, to wiadomo."~Tak sobie myślał
280 6 | zawołała utykając na progu - to wam cosik powiem...~Ślimak
281 6 | No, zatem wam powiem, że to jest święta prawda... I
282 6 | rozparłszy na stole łokcie.~- Co to piją gospodarze? - spytał
283 6 | zwrócił się do niego:~- Cóż to, chceta kupić wieś od dziedzica?
284 6 | nas do swoich interesów, to nie wściubiajcie nosa do
285 6 | nosa do naszych.~- Nie wasz to interes, ino gromadzki.~-
286 6 | widzicie, gospodarzu, jak to źle Żydkom chleb odbierać?
287 6 | dwadzieścia pięć, ale za to kupiliście sobie gniewu
288 6 | skrzywdziliście mnie, a serca to nigdy do mnie nie macie. -
289 6 | co? - spytała go żona.~- To sprawka Josela - odparł. -
290 6 | dzień pofolguj, jakoś się to ułoży..."~- Józek, czego
291 6 | jak mi łąki nie sprzeda, to co?... - odpowiadał chłop.
292 6 | byłoby niepięknie, żeby to, co pańskie dziady i pradziady
293 6 | ino handlujący... Chłopy to są gorzej na was zajadłe
294 6 | Mateusz, niby lokaj, na to: "Nie bądźcie głupi, Ślimaku!
295 6 | farbę puścił?" "Nie ze mnie to - on mówi - ino mi kucharz
296 6 | lgnąc, ta posoka, ale za to powiedz mi - jak by zdybać
297 6 | tu, bo przywieźli sarnę, to pewnie pan wyjdzie obejrzeć
298 6 | nawet z książki czytał, to cię jeszcze nie rozumie,
299 6 | słońce patrzyć nie może, bo to jest boska latarnia. Pan
300 6 | wypoczywa bez noc. Ale za to latem wstaje o czwartej
301 6 | mówił Owczarz do dziecka - to jest las, ale nie nasz,
302 6 | jak czego potrzebujesz, to wołaj.~"Zawdy nawet z takim
303 6 | idzie taka robota. Jędrek to by zara szarpnął szczapę,
304 6 | zachodzące słońce. Niebezpieczna to rzecz wracać do domu z takim
305 6 | procesji. Zrazu myślał, że to przywidzenie, ale dzwonki,
306 6 | komarów nad bagnem.~- Co to jest? - szepnął chłop i
307 6 | Czasem kryły się w wąwozach, to znowu błyszczały wysoko,
308 6 | Teraz Owczarz poznał, że to cwałuje sznur sani, wielkich
309 6 | zawalił nam drogę...~- Kto to?~- Chłop z drzewem.~- Ustąp,
310 6 | chwili. - Ale co chwaty, to chwaty i dobre panowie!...
311 6 | zobaczysz takich śliczności. To ci procesja, nie bój się!...
312 6 | głowie ma mosiężny kociołek? To wielgi rycerz!... Tacy zawojowali
313 6 | brodą i z kitą u czapki. To wielgi pan i senator...
314 6 | mówił chłop do znajdy - to duchowna osoba. Tacy dawnymi
315 6 | jaskrawy jak dzięcioł, to także wielgi pan. Nic nie
316 6 | patrzą j, o!... na tych... To kominiarz, tamto kowal,
317 6 | niby chłop, ale naprawdę to wszystko panowie przebrani,
318 6 | i tyle.~- Tak!... u nich to tak. Albo cię, człeku, skrzywdzi,
319 6 | Owczarz. - Ale fantazją to zawdy mają pańską. Tak,
320 6 | odpowiedział Ślimak.~- To wesele, co jechało, to do
321 6 | To wesele, co jechało, to do was jechało?~- Nie do
322 6 | drugich sań.~- Po co ty to gadasz, Fryc!... - zgromił
323 6 | gniewnie gruby głos.~- Ehe to oni!... - mruknął Ślimak
324 6 | pomknęły naprzód. - Musi to starezakony - rzekł Owczarz -
325 6 | mają brody.~Tamten przedni to zakon, ale te dwa to Niemce
326 6 | przedni to zakon, ale te dwa to Niemce z Wólki -odparł Ślimak. -
327 6 | tego lata.~_ Ze u szlachty to nawet zabawy nie ma bez
328 6 | Oni teraz tańcują...~- No, to co z tego?~- Szlachcic nie
329 6 | i usiadł na krześle. Był to przystojny, rumiany mężczyzna,
330 6 | zawołał dziedzic wesoło. -Cóż to za pilny list od teścia?...~
331 6 | Niech pan przeczyta.~- Jak to?... Teraz?... Ależ ja tańczę
332 6 | spytał dziedzic.~- I to zaraz.~- Ależ, panie, ja
333 6 | pan straci.~- No dobrze, to jest... - mówił rozgorączkowany
334 6 | jesteś nieznośny!...~- To nie ja, to interesa. Chciałbym
335 6 | nieznośny!...~- To nie ja, to interesa. Chciałbym dogodzić
336 6 | zawołano z sali.~- Jak to co?... - oburzył się dziedzic. -
337 6 | kupił nasz majątek?...~- Co to dziwnego? nie pierwszy i
338 6 | wzrokiem: jaka będzie pogoda? -to znowu zwracał ucho w stronę
339 6 | głowie rozmyślając, jak to długo i wesoło bawi się
340 6 | go i starszy zapytał:~- To wasze grunta, gospodarzu,
341 6 | moja.~- Więc kiedy twoje, to nam sprzedaj - odezwał się
342 6 | majątek...~- No, i po co to? - przerwał brodaty.~- Zaczekaj,
343 6 | pieniądze nie sprzedam. To przecie moja ziemia. Siedzieliśmy
344 6 | za czasu pańszczyzny, i to się nazywała nasza zagroda.
345 6 | grunt z ukazu na własność i to jest opisane w komisji.
346 6 | morgi także na własność i to także jest opisane w komisji.
347 6 | Ślimak - bo nie macie na to nijakiego prawa.~- Ale możemy
348 6 | jeszcze nie macie rozumu na to, że przecież ja z dobrej
349 6 | Kiej tam tak tania ziemia, to czemu wy jej nie kupujecie,
350 6 | niegłupi, kiedy ojcu mówi to samo, co ja z rana i wieczorem
351 6 | on będzie miał wiatrak, to on weźmie się do roboty,
352 6 | tobie nic z tej góry.~- Ale to przecie moja góra, mój grunt -
353 6 | komisji, a pokażą wam, jako to jest mój własny grunt i
354 6 | ale ja chcę kupić...~- No, to ja nie sprzedam.~Stary człowiek
355 6 | rubli za morgę... Wielki to pieniądz!... Bóg mi świadek,
356 6 | Józek, zwariował?... Kto ci to powiedział?...~- A o teraz
357 6 | dziedzic sprzedał mienie, to Niemce odbiorą nam łąkę?...~-
358 6 | mówić:~- O... widzisz, jaki to z niego chłop!... Ino spojrzał
359 6 | odjęło. Zabiorą ci łąkę, no, to i co? Będzie się im wpędzać
360 6 | powrót nie sprzedadzą.~- To mi wystrzelają bydło.~-
361 6 | Jak nie wystrzelają, to zajmą nam bydlę i wyprawują
362 6 | No - rzekła po namyśle - to będziemy kupowali paszę.~-
363 6 | Ślimakowa nie zwróciła na to uwagi, taki ją gniew i żal
364 6 | niedobrze, więc jakże będzie?... To taki z ciebie chłop i gospodarz,
365 6 | zawołała. - Jak sprzedał, to... niech go Bóg skarżę...~-
366 6 | łaski Bożej, nie z pańskiej, to i żyć będziemy.~Chłop podniósł
367 6 | tak - rzekł po namyśle - to dawaj śniadanie... No, a
368 6 | łaski Bożej, nie z pańskiej, to i odtąd nie zginiemy.~-
369 6 | Ale pocałuj mnie za to, że tak dobrze sprzedałem
370 6 | szeptała pani. - Ach, już wiem! To jakiś znajomy papy... Pierwszy
371 7 | zakipiała nowymi ludźmi. Byli to tracze i cieśle, po największej
372 7 | konturze ukazywały się coraz to nowe zęby, w oczach ludzkich
373 7 | przekonany w ostatniej chwili, że to świat się obalił i że na
374 7 | Choroba wie, na co im to?...~- E... widzicie, kumo,
375 7 | kumo, ja wiem, na co oni to robią - odparła baba przymykając
376 7 | widzicie, chcą zobaczyć, czy to prawda.~- No, a z tego im
377 7 | przyszli.~Pewnego dnia, było to w początkach kwietnia. Ślimak
378 7 | pól usłyszał hałas. Było to skrzypienie z wolna toczących
379 7 | ujrzał niezwykły korowód. Był to długi szereg wozów okrytych
380 7 | odepchnął pierwszą myśl. - Może to Cygany? - dumał. - Ni, Cygany
381 7 | granatowo i żółto. A może to tracze?... Tracze nie ciągnęliby
382 7 | Kobieta wzruszyła ramionami.~- To u was taki zwyczaj, że baby
383 7 | ojciec by nie zaszedł.~- To wasz ojciec? Podróżna skinęła
384 7 | Jo.~Chłop zamyślił się.~- To niby on po proszonym jeździ
385 7 | dzieci, a ja, jak mam czas, to szyję, a jak nie mam co
386 7 | mruknął podróżny z wózka.~Był to człowiek chudy, blady, z
387 7 | dopiero jak nasi kupili, to was zaczyna kłuć w oczy.
388 7 | zaczął:~- Wreszcie komuż to koloniści odsprzedają swoje
389 7 | niej wiatrak stawiać.~- To Hamer - półgłosem odezwała
390 7 | za taką rzecz pieniądze, to byśmy was nie zapraszali.~-
391 7 | na wyniesione miejsce - to i na mnie przyszłoby trochę
392 7 | Wczoraj jeszcze pole to było puste i ciche, a dziś -
393 7 | odparł Maciek czując, że to do jego powolności wypito.~-
394 7 | Niemców: stary i brodaty. Byli to Hamerowie. Koloniści, rzuciwszy
395 7 | źli, że pokazują rękami to na chałupę Ślimaków, to
396 7 | to na chałupę Ślimaków, to na dworskie budynki. Raz
397 7 | krzyczeli po niemiecku, to jeden, to drugi po kolei,
398 7 | po niemiecku, to jeden, to drugi po kolei, jakby nawet
399 7 | począł mówić do żony:~- To ci naród te Szwabska!...
400 7 | ludzie jak pogniewają się, to już nie wysłucha jeden drugiego;
401 7 | pary, choć się gniewają, to zawdy jeden drugiego wyrozumie
402 7 | wie - odparła kobieta. - To pewne, że ich jest wielga
403 7 | westchnął chłop. - Rozum to oni, widzę, mają lepszy
404 7 | dodał po chwili - jaka to moc dzięciołów siada na
405 7 | baba wypiwszy zaczęła:~- To ci u nas we wsi sądny dzień,
406 7 | koloniści tu nie przyda, a za to im, niby Grzybowi i Orzechowskiemu,
407 7 | się dziś na stałe. Jak ci to nie zobaczy mój Grzyb, jak
408 7 | bandą zjechali..." Josel na to: "Jeszcze nie wiemy, czy
409 7 | nie zmądrzył się na kupno, to już dzisia nie da Niemcom
410 7 | dzisia nie da Niemcom rady. To skrzętny naród. Oszołomiona
411 7 | naparstek... Jak nie da on, to da radę Josel, a nie Josel,
412 7 | radę Josel, a nie Josel, to jego śwagier... Nalejcie
413 7 | sposób i na Śwaba. Co wiem, to wiem... Nalejcie, bo mnie
414 7 | nie mieszkał w naszej wsi, to byście wszyscy gospodarze
415 7 | Wysługuje się Żydowi, to myśli, że on wszystko może
416 7 | Zresztą złodzieje rachowali na to, że my, zdrożeni, zaśpiemy.
417 7 | się we wsi złodziejstwo, to już nie przepuszczą nikomu.
418 7 | po ojca.~- Piękne krupy. To wy sami robicie?~- Jużci.~-
419 7 | mi z garniec w woreczek, to wam oddam, jak będę tu drugi
420 7 | sprzedacie.~- Możemy.~- To wybierzcie tam, byle młodą,
421 7 | ale znaleźć nie mogą bez to, że już siedzieli za złodziejstwo.~-
422 7 | nie okradł i my nikogo, to pewno tak ostanie do końca.~
423 7 | sprawę napadu na tabor.~- Co to za napad! - odpowiedział
424 7 | nie ma stałego obowiązku, to on, co zyska w dzień, zaraz
425 7 | służą? - spytał Żyd.~- Nie to, że służą, ale że oni was
426 7 | mosiężnymi klamkami w rękach, to znowu Rogacza z żelaznymi
427 7 | żelaznymi drzwiczkami od pleców, to znowu ich obu otoczonych
428 7 | jeometrę. Nie było kwestii, że to on, gdyż wiózł ze sobą pełną
429 7 | drodze na nocleg?~- Dałby to Bóg - odparł Grzyb - bo
430 7 | ustatkował ten kondel Jasiek.~- To kupmy im grunt gdzie indziej -
431 7 | ten zbój zejdzie z oczu, to grunt sprzeda, a potem gdzie
432 7 | bo go nie znacie, jaki to pies. I ja, i wy, i Pawlinka
433 7 | żebym ja tyle wódki wypił, to bym jeszcze lepiej mierzył
434 7 | mierzył niż sam omentra! A na to Wojtasiuk:~- Bez to on i
435 7 | A na to Wojtasiuk:~- Bez to on i jest omentra, że ma
436 7 | przez owego bakałarza, co to go córka z psem na wózku
437 7 | i mokro, nie zwracał na to uwagi, zajęty nowym widowiskiem.~"
438 7 | na diabła aniżeli kreda, to darmo... A może tak zaczarują
439 7 | lepiej w gromadę i poznał, że to śpiewa córka bakałarza,
440 7 | pieśnią Niemców.~Jak długo to trwało, nie pamiętał. Obudziły
441 7 | ty wyrabiasz, mały?...~- To czego mnie poniewierają?... -
442 7 | jego kwiecistą kamizelkę, to znowu myślał, że rozpłacze
443 7 | wtrącił stary Hamer.~- Albo to wasza łąka? - odparł Jędrek. -
444 7 | się zabawie Niemców. Był to Grzyb.~- Pochwalony! - rzekł
445 7 | stary - odparł Ślimak. - Cóż to, ma człowiek stać w czapce
446 7 | niech baba w polu zaśpiewa, to go zara trzęsie.~Na tym
447 7 | gromadą kopali fundamenta, to znowu zapadał w wąwozy albo
448 8 | dopiero co się układłem." Mimo to zbierał swoje kości, z których
449 8 | front i na tył domu.~Za to widać było duże okna sześcioszybne
450 8 | żelaznymi blatami.~Takim to porządkom gospodarskim przypatrywał
451 8 | nudno i wstyd, że próżnuje; to znowu ogarniał go niepokój,
452 8 | gdzie dziś wyrosły kolonie. To znowu opanowywał go wielki
453 8 | chorowity bakałarz.~- Porządny to naród - mówi sobie Ślimak -
454 8 | choćby nie kupowali Niemcy, to jeszcze niemało zarobi od
455 8 | korca krup jęczmiennych, to znowu krąg sadła.~Włócząc
456 8 | osiedli w waszej wsi.~- To oni i u was kupują? - spytał
457 8 | wypiwszy wódki - rzekła:~- Bo to gadają u nas, żeście się
458 8 | wszędzie jeden, ale zawdy Szwab to rzecz paskudna!...~Aby stłumić
459 8 | był u spowiedzi. Nic mu to jednak nie pomogło. Wnet
460 8 | tera, gdzie oni bywają. To pewnie kolej się już buduje,
461 8 | dodał po namyśle - jak to strzegą sekretu, żeby kto
462 8 | ludzi nietutejszych. Były to chłopy wielkie i brodate,
463 8 | w krótkim surducie.~- Co to chcesz, gospodarzu? - spytał
464 8 | od chłopów!...~"Wielgie to musi państwo!... - pomyślał
465 8 | gdzie wożą piasek i żwir, to może cię wezmą.~Chłop ukłonił
466 8 | spostrzegł wieś kościelną. To go otrzeźwiło.~"Przecie
467 8 | swoich podejrzeń. Dlaczego to koloniści ukradkiem wyjeżdżali
468 8 | trochę postąpił naprzód, to opierał się o plot i niby
469 8 | nie zarobi grosika. A cóż to, mam z głodu zdychać?...
470 8 | mówił bakałarz. - Ale to jeszcze nic. Hamer myślał,
471 8 | Hamer nie zbuduje wiatraka, to na przyszły rok z pewnością
472 8 | dla swego siostrzeńca.~- To czemu Hamery nie stawiają
473 8 | same niziny. Najżyźniejszy to grunt ze wszystkich kolonii
474 8 | pięścią w płot.~- Wielki to interes - odparł ciszej
475 8 | Wilhelm miał dziś wiatrak, to za dwa tygodnie ożeniłby
476 8 | tych pieniędzy nie będzie, to Hamerowie mogą zbankrutować...
477 8 | bakałarz rozkładając ręce.~- To niech se będzie. Jo dla
478 8 | Hamer do wożenia piasku, to i jesteśmy. Teraz Ślimak
479 8 | będziesz mieszkał na wsi, to i ciebie zawołamy - odparł
480 8 | morgów i straciłem robotę bez to, że dworu u nas nie stało,
481 8 | Niemce na nas zawzięły? Czy to jest sprawiedliwość, wielemożny
482 8 | tym wypadku nie mogę. Za to ile razy przyjadę w waszą
483 8 | najmniej dwadzieścia morgów za to, co weźmiecie ode mnie.~-
484 8 | nim posępniejsze myśli. To zdawało mu się, że wał piaszczysty
485 8 | aby mu pożreć chudobę. To znowu, że nasyp jest granicą,
486 8 | mogił. Ślimak dostrzegał to podobieństwo i marzył, że
487 8 | na naszym brzegu zrobić to samo." Więc planował, że
488 8 | przewidzieć, jak straszne za to spotka go nieszczęście.~
489 8 | cienia. Wiatr zrywał się, to słabnął; raz był suchy i
490 8 | raz był suchy i gorący, to znowu chłodny i wilgotny;
491 8 | się złowrogie podmuchy. To władczyni wydaje rozkazy: "
492 8 | lodu, drugie... setne... To przednia straż. Wichry dmą
493 8 | gromu. Nagle zawołał:~- To ci huk!... O, albo i tera?...
494 8 | dziesięciu fuzjów żeby wypalił, to by tak nie huknęło! Folguje
495 8 | Jak me wezmą do wojska, to jeszcze lepiej będą strzylać,
496 8 | odczuwał okropność burzy. Był to Stasiek, chłopskie dziecko,
497 8 | słyszeć grzmotów, ale był to środek bezskuteczny dla
498 8 | Kto go ta wie.~- Czy to Pan Bóg robi zawieruchę?~-
499 8 | nieszczęście spostrzegła to matka.~- No, patrzajcie -
500 8 | Boisz się czy co?...~- Ni.~- To czegoś taki niemrawy?~-
1-500 | 501-758 |