1-500 | 501-758
Rozdzial
501 8 | spodobało zniszczyć nam zasiewy, to przecie z głodu nie pomrzemy.~
502 8 | Zmokło, ale da Bóg pogodę, to wyschnie.~- Magda, rozpal
503 8 | słuch... nie, nie grzmoty. To ojciec z Owczarzem wylewając
504 8 | chaty bieganina i hałas; to Jędrek, zamiast wybierać
505 8 | wołający za wodą:~- Taki to u was dozór... Polskie bydło!...~
506 8 | zmalowali? - zawołała. - Cóż to? Na Staśka znowu padło?...
507 8 | stary?... Kiedy wpadł, to wylejcież z niego wodę.
508 8 | odpowiadał: "Nie ja winien!... To Niemcy go oczarowali śpiewaniem..."~
509 8 | bywało, ze sto kroków, to się męczył i zara gadał: "
510 8 | pod górę, kiedym tam orał, to go nawet zamroczyło. Musiałem
511 8 | zamroczyło nie ich śpiewanie, ino to, że prędko wleciał na górę
512 8 | pewnością chorował na serce i to go biedaka, zgubiło. Gdziekolwiek
513 8 | do przytomności.~- Może to i tak - mruczał - że Stasiek
514 8 | latać, a jak się zmęczył, to go dusiło i mroczyło?~-
515 8 | wszystkich... O, żeby mi to do głowy przyszło, nie wypuściłabym
516 8 | boskiej - mówił Ślimak. - Ile to razy do inszego zająca strzelą
517 8 | zapłakała matka.~- No, pociechy to by z niego nie było - rzekł
518 8 | ja winien; miał umrzeć, to i umarł, kiedy taka nadeszła
519 9 | Ślimaka:~- Widzicie, jakie to sprytne!... Póki z góry,
520 9 | sprytne!... Póki z góry, to puszczają se ładunek bez
521 9 | trudno się było dokupić; za to o zboże nikt się u niego
522 9 | drób sami jedli, bo i na to nie trafiał się kupiec.
523 9 | palił fajkę i myślał: czy to tak zawsze będzie trudno
524 9 | Ślimakowa.~- Iii... Jakosik się to wyrówna - odpowiadał chłop.~
525 9 | się otarła oczy fartuchem. To znowu Magda, wołając Jędrka,
526 9 | prędkość nazwała go Staśkiem. To znowu Burek obiegał niekiedy
527 9 | zaś poznał cały alfabet, to znowu bakałarzówna dla rozrywki
528 9 | paszy nam nie wystarczy, to darmo -rzekł chłop. - Kalkuluję
529 9 | dziedziniec Ślimak.~- Ny, co to, gospodarzu - zaczął jeden
530 9 | Bo jo wiem...~- Która to, pokażcie ino.~Ślimak milczał,
531 9 | Owczarz:~- Już jak sprzedać, to chyba Łysą...~- Wyprowadźcie
532 9 | gadać? Sami widzicie, jakie to stare bydlę. Damy piętnaście
533 9 | kiedy bym wyszedł za wrota, to byście mnie musieli odwieźć
534 9 | wyprowadzić się z miejsca to nic, bo wy błędny naród,
535 9 | jechać bodaj za kościół, to ślepnę i trwożę się, bo
536 9 | pleciesz! - zawołał. - Mało to waszych sprzedało gospodarstwa
537 9 | bakałarza...~- Wielka rzecz! to i nie będzie chodził, kiedy
538 9 | W domu usłyszał lament. To Magda płacze, że gospodyni
539 9 | by ci u nas nie zabrakło, to prawda, ale skąd ja ci wezmę
540 9 | rzeźnikom oddać. Powiedz mu to i padnij do nóg, żeby ci
541 9 | Bóg miłosierny dopomoże, to se wrócisz...~- Oho! - szepnął
542 9 | na intencję dobrej rady, to jegomość mszę wyśpiwa, a
543 9 | Skąd by ją wziął? Może się to na końcu i samo odwróci.
544 9 | odwróci. Pan Bóg miłosierny to jak ojciec: kiedy weźmie
545 9 | pytała samej siebie: czy to prawda, że w tej izbie był
546 9 | skoble i kłódki do budynków, to znowu żeby wyciosać drągi
547 9 | zasuwać.~"Kradną innych, to i mnie mogą okraść" - myślał
548 9 | w tych ciężkich czasach, to aż go koło serca zamdliło.
549 9 | konia parobek Hamerów - że to wy kradniecie. - I począł
550 9 | może złapiemy którego.~- To se idźta - odpowiedział
551 9 | że aż złodzieje nam za to wygrażają, a oni mówią,
552 9 | o przysłowiu: co nagle, to po diable, i czekając albo
553 9 | przy stole opierał głowę to na prawej, to na lewej ręce,
554 9 | opierał głowę to na prawej, to na lewej ręce, a medytował,
555 9 | zasapanego Jędrka, domyślił sobie to, o czym myślał, wytrząsnął
556 9 | ci ktoś w gębę dał?... I to pewnie ze trzy razy...~-
557 9 | dam w zęby!" A jo mówię: "To spróbuj!" A on: "Jużem spróbował."
558 9 | Jakeśmy wam wieprza uratowali, to żaden strażnikowi nie powiedział,
559 9 | strażnikowi nie powiedział, że to my. Ale jak Hermana chłopak
560 9 | już lecita do sądu...~- To chyba u was wieprz tyle
561 9 | takim wielgim Hermanie, to może chłopcu nic nie będzie?~-
562 9 | Krawczyk pobił do krwi Wójcika, to Szymona wsadziły na dwa
563 9 | garnkiem Makolągwiankę, to kazały jej zapłacić śtraf.
564 9 | zawdy... Wspomnij sobie, jak to ich sam wachmistrz obchodzi.
565 9 | jak z Hamerem.~- Prawda to. Ale i wachmistrz obejrzawszy
566 9 | śtyry oczy, że Niemiec - to parch.~- Niemce mają swego
567 9 | Ale ich cysorz przy naszym to poślednia osoba. Wiem przecie,
568 9 | wyszedł przed sień.~- A czego to?~- Zmiłujcie się, gospodarzu -
569 9 | może na pół godziny; mimo to wdzięczność podróżnych dla
570 9 | chłopa jak ty, bracie. Za to - zostawię ci pamiątkę.
571 9 | kordiał, że kiep wódka!... Bo to jest i wódka w nim, jest
572 9 | nie dawaj go byle komu, bo to specjał. Jeszcze mój dziad
573 9 | nad sobą pomyślawszy:~"Czy to raz padnie na człowieka
574 9 | znowu budził i opowiadał jej to o szpitalu, gdzie mu wyreparowali
575 9 | wyreparowali złamaną nogę, to o podróżnych, którzy sprawili
576 9 | Jędrek przetrącił Hermana, to z radości postawił aż kwartę
577 9 | wsadziły do prochowni, to bym ich spalił;.. - dodał
578 9 | palcami, aby nie patrzeć. Mimo to wciąż widział Ślimakową,
579 9 | nie ma miejsca, lecz mimo to słyszy znowu ten sam głos,
580 9 | i skrzynkę... Zabierzcie to, ale nie mówcie, żem was
581 9 | konie - odnajdź ich, a nie, to cię zaskarżę do sądu jak
582 9 | jak masz wracać bez koni, to się lepiej powieś, byłeś
583 9 | Pan Bóg jest wszędzie. Za to męczył go inny żal: za skradzionymi
584 9 | on, Owczarz, pozwolił na to...~Maćkowi zdawało się,
585 9 | się znajdą, niech cię o to głowa nie boli.~Owczarz
586 9 | przelatywały chmury, a na ziemię to sypał śnieg, to ustawał;
587 9 | na ziemię to sypał śnieg, to ustawał; ale Maciek szukał
588 9 | zbłądziłem - myślał - bo to przecie znana okolica, nasze
589 9 | już wąwozami mając śniegu to po kolana, to po kostki,
590 9 | mając śniegu to po kolana, to po kostki, to wyżej kolan.
591 9 | po kolana, to po kostki, to wyżej kolan. Szedł z pół
592 9 | obmacał ręką i poznał, że to jego własne ślady.~- To
593 9 | to jego własne ślady.~- To ci dopiruj mylna droga! -
594 9 | jamy i pomiarkował, że jest to miejsce, gdzie niedawno
595 9 | mu się, że słyszy szmer. To krzaki szeleszczą mu nad
596 9 | sobie po chwili - na mrozie to ino spać się nie godzi i
597 9 | jak chwilę tu odpocznie, to chwilę podrepcze, znowu
598 9 | spędzał ich, raz, że chodzenie to nie pozwalało mu zasnąć,
599 9 | ściany i ściska swój kij... To im da!...~Ale złodzieje
600 9 | od razu domyślił się, kto to zmarzł z dzieckiem, poznał
601 9 | kurtki, wystawiał naprzód to jedną, to drugą nogę, ozutą
602 9 | wystawiał naprzód to jedną, to drugą nogę, ozutą w buty
603 9 | szeptali między sobą, że jest to hycel, który kiedykolwiek
604 9 | a co dwie dusze zgubił, to zgubił! - krzyknęła starsza
605 9 | Nie przyjdzie!... Bo to jakieś pary sprytne - odparł
606 9 | zawołał jeden - a cóż to za nieszczęśnik?~- Owczarz,
607 9 | do konwojowanej - a dyć to twoja dziewucha z Owczarzem!~
608 9 | nabrało ludzkiego wyrazu.~- Co to na nich padło? - rzekła.~-
609 9 | bezmyślnie palcami. - Jużci to Owczarz, a to... musi, że
610 9 | palcami. - Jużci to Owczarz, a to... musi, że moja dziewucha...
611 9 | Jak mi Bóg miły, tak, to moja dziewucha!.... Patrzajta
612 9 | ją za sukmanę.~- Przecie to moja dziewucha! - zawołała
613 9 | nią papiery.~- Inny raz to głupiemu najlepiej na świecie -
614 10| wygnał z domu Owczarza, ale to jeszcze nie wyczerpało jego
615 10| pieniek obalił. Jędrek widząc to parsknął śmiechem, a wówczas
616 10| krwią się zalał.~Chłop mimo to jeszcze pasa nie zapiął.
617 10| rękoma.~- Nie chlaj wódki, to ci nie będzie szumieć -
618 10| leżała na łóżku.~- Co ci to? - spytał.~- Trochę mnie
619 10| jak obudzona ze snu. - Ale to nic.~- Na kominie wygasło.~-
620 10| ból głowy i krzyża. Mimo to krzątała się, ale Ślimak
621 10| Jędrka powołają do sądu za to, co pokaleczył Hermana...~-
622 10| za wami... Zmarzł!... Cóż to on ode mnie w jary poszedł?...
623 10| Wielga rzec!... A cóż mi za to będzie, że on zmarzł!... -
624 10| mrowie. I powiedziawszy to, byłby przysiągł, że teraz
625 10| jak wczoraj, mrucząc:~- To ci podły Żyd ten Josel!~
626 10| drogi. Niech siada ze mną, to go odwiozę.~Jędrek nieco
627 10| niechętnie sołtys. - Przecie to prawda...~- Zmarźli?...
628 10| dodał - kużden rozumie, że to nie z waszej winy. Nie dopilnował
629 10| reflektował ją mąż.~- To i co - odparła patrząc błędnymi
630 10| sił jakoś nie mam...~To powiedziawszy odeszła do
631 10| Zdawało mu się, że drzemie, to znowu, że siedzi nad jakimś
632 10| Owczarza, a jeżeli jest, to gdzieś tak z boku, na krawędzi,
633 10| mruknął. - Ech!..., albo to raz bieda padnie na człowieka,
634 10| wspomnienie o Owczarzu. Przecie to Owczarz jeszcze dwa dni
635 10| Utopił mi się Stasiek, to jeden... Niemce byli przy
636 10| Musiałem oddać krowę na rzeź, to dwa, bo mi bez Szwabów paszy
637 10| zabrakło... Konie mi ukradli, to już śtyry, za to, żem złodziejom
638 10| ukradli, to już śtyry, za to, żem złodziejom odebrał
639 10| wieprza... Burka struli - to pięć... Jędrka mi wzięli
640 10| wzięli do sądu za Hermana - to sześć... Owczarz i sierota -
641 10| sześć... Owczarz i sierota - to osiem... Osiem narodu zgładzili!...
642 10| choruje pewno ze zgryzoty, to dziesięć... Chryste Panie!...
643 10| dziedzica ze dworu?... A ilu to ludzi dworskich straciwszy
644 10| spytał Ślimak.~- Jużci.~- To se nalej miskę krupniku.
645 10| przeklęci, w ogień wieczny..."~- To se tu ostań - rzekł - ino
646 10| dokoła siebie nieszczęście, a to go najwięcej mordowało,
647 10| No, a jeżeli śmierć, to i cóż?"~Ogień dogasał, Zośka
648 10| mruczał chłop. - Krowina - to dwa... Konie - śtyry...
649 10| śtyry... Owczarz i dziecko - to sześć... Magda - siedem...
650 10| jakby żelazna obręcz. Był to sen, ciężki sen, towarzysz
651 10| daruję moją krzywdę? Nie to, żem zmarzł, bo zmarznąć
652 10| sam jaką pomstę wymyśli, to może prędzej się ulituje
653 10| Wnet jednak poznał, że to nie świt, bo różowe światło
654 10| otrzeźwiał.~Istotnie był to pożar jego własnej chałupy.
655 10| doleciał go krzyk i tętent. To Niemcy biegli mu z pomocą.~
656 10| wygrażając pięściami.~- Kto to?... Co to?... Łapać ją!... -
657 10| pięściami.~- Kto to?... Co to?... Łapać ją!... -zaszemrali
658 10| Przecie ona.~- Nie lepiej to było nam sprzedać grunt?... -
659 10| wiosny.~Fryc zaklął. Mimo to życzliwie pożegnał się ze
660 10| sterczą czarne, dymiące belki: to jego stodoła i całoroczne
661 10| wam jakąś pomoc. Przecie to chrześcijański obowiązek...~
662 10| Po cóżeście nie brali?~- To prawda - rzekł chłop. -
663 10| rzekł Hamer po chwili - to ja wam coś powiem. Ja wam
664 10| chrześcijańskiego serca. To bydło... Bywajcie zdrowi.~-
665 10| odbudował i konie kupił, to znowu coś wypadnie, bo miejsce
666 10| słońce, zniszczy woda. Po to bym chyba siedział, żeby
667 10| pokaszliwał jakiś cień ludzki.~- To wy, panie bakałarzu? - spytał
668 10| grunt?~Chłop milczał.~- Może to i lepiej... Pewnie, że lepiej -
669 10| kontrakt podpisali z Żydem.~- To Grzyb kupiłby po nich kolonię? -
670 10| Chodźcie tędy...~- Czy to Ślimak? - zawołał z dziedzińca
671 10| Fryc Hamer.~- Ja. ~- No, to zajrzyjcie do żony, ale
672 10| się schrypniętym głosem:~- To ty, Józek?...~- Jużci ja.~
673 10| bo ona niepokoi się, a to niedobrze... Idźcie... I
674 10| a obok młynarz Knap. Był to człowiek potężny jak wór
675 10| Ślimak.~- No, prawda, to ten sam!... - huknął Knap
676 10| silne postanowienie to fundament. Ja powiedziałem :
677 10| piwo... Ho! ho!...~- Co to?... - zawołał pochylając
678 10| w stronę beczułki. - Co to, nie ma piwa?... Basta!...
679 10| medytował:~"No, sprzedam!... To i co? Albo mi to nie wolno?
680 10| sprzedam!... To i co? Albo mi to nie wolno? Przecie lepiej
681 10| oba upiekli... Sprzedać to sprzedać, byle wnet..."~
682 10| ramiona i szepnął z trwogą:~- To ty, Jagna?... Ty?... Boga
683 10| cię odział?~Istotnie była to Ślimakowa.~- Samam się odziała,
684 10| grunt sprzedajesz?... A to byś ty samego Pana Jezusa
685 10| Jezusa Żydom sprzedał'... To ci się już-sprzykrzyło,
686 10| parobków otworzył drzwi. ~_ To wy. Ślimaku? - rzekł zdziwiony,
687 10| starszy - on dotrzyma układu. To Żydem pachnie... Musieli
688 10| głosem - bo jak cię kopnę, to wszystka wódka z ciebie
689 10| ostatniej potrzebie.~Był to Jojna Niedoperz, najstarszy
690 10| mógł o nich zapomnieć. Była to bowiem jedna z większych
691 10| ciężko westchnął. Aj! co by to było, gdyby tak na jego
692 10| drzwi spytał zdziwiony:~- Co to państwu?... Co wam. Ślimaku?...
693 10| gospodyni?...~- Umarła.~- Jak to umarła?... - cofnął się
694 10| razu - mruknął chłop.~- Jak to może być dwa?... Czyście
695 10| jak wy się nie ruszycie, to ja dam znać. Ino powiedzcie,
696 10| Musi tego, że nie pojone.~- To po coście ich nie napoili?~
697 10| siebie. Zdawała mu się, że to on sam, Jojna, leży w stajni
698 10| nie napoił. Ja się boję za to, co on zrobi dziś w nocy.~-
699 10| lat rządził parafią. Był to człowiek średniego wieku,
700 10| czytał; nie przeszkadzało mu to hodować pszczół, polować,
701 10| hulackie skłonności, Żydzi za to, że nie pozwalał ich krzywdzić,
702 10| wyobrażali sobie, że Bóg jest to wielki pan i szlachcic,
703 10| nie gada. Proboszcz czuł to i szczególnie było mu przykro,
704 10| uczeń Chrystusa. Nie po to przecie zostałem kapłanem,
705 10| sukienny, watowany czepek. To jeszcze jedno pocieszało
706 10| ale straszne dramaty.~Cóż to za piekło kryć się przed
707 10| kuchni zepsuł się zegar...~- To ty umiesz i zegary naprawiać?...~-
708 10| pobielać.~- No, jeżeli tak, to możesz u mnie zimować. A
709 10| mogę sypiać.~- Jak chcesz. To idźźe do oficyny i zadysponuj
710 10| Proboszcz cofnął się.~- Jak to, więc nikt ze wsi ich nie
711 10| boży. I bez ten interes to oni muszą zginąć, jeżeli
712 10| kto nie poratuje.~Mówiąc to patrzył w oczy księdzu,
713 10| podłogę, aż pękła fajka.~- To ja, proszę jegomości, już
714 10| nie wskrzeszę..."~Ach, jak to boleśnie wahać się między
715 10| czas. Nieszczególny musi to być człowiek, skoro nikt
716 10| się ze mną dzieje?... I to ja, obywatel, kapłan, waham
717 11| przysłaniając oczy od blasku.~- Kto to? - spytał Ślimak.~- Ja,
718 11| do Ziemi Świętej poszedł, to jeszcze się nie odsłużę...~
719 11| ich, bo buntował Josel za to, że mierniki kupowali u
720 11| człowiek nie dowie? Nowięcej to się rozumieją Żydy; ale
721 11| raz inak, a chłop wierzy w to, z czym mu lepiej.~- Hm!
722 11| odepchnęły Niemce.~- Nie mogłeś to przyjść do mnie! - obruszył
723 11| łaski dobrodzieja, czym to ja wiedział? Wreszcie i
724 11| ci nie zrobią.~- Nie oni, to stary Grzyb. Bo jakby Hamer
725 11| jakby Hamer stąd wyszedł, to Grzyb folwark po nim obejmie.
726 11| Widać, że przed księdzem to jak i przed Panem Bogiem
727 11| przed sobą zielonawe oczy to na powierzchni śniegu, to
728 11| to na powierzchni śniegu, to między gwiazdami, to na
729 11| śniegu, to między gwiazdami, to na plecach otyłego furmana.~-
730 11| mu się, że gdzieś spada, to znowu, że topi się w bardzo
731 11| w bardzo zimnej wodzie, to, że błąka się po okolicy,
732 11| wedrzeć się do obory, już to otwierając po cichu drzwi,
733 11| otwierając po cichu drzwi, już to odsuwając deskę w ścianie.~
734 11| wtedy przed kościołem, co to nieboszczka fulary se kupiła (
735 11| wielką swoją ambicją!... Za to samo. Ślimaku, warciście
736 11| uważnie nasłuchując.~- Ni, to chłop - odparł Ślimak. -
737 11| zmarła, i tyło.~- Pedział mi to Jojna wczoraj, alem mu nie
738 11| na śniegu. Grzyb zrobił to samo. Przez chwilę słychać
739 11| wtrącił Grochowski. - Za to całkiem ukrad konie Ślimakowi
740 11| Grzyb zadumał się.~- Jakże, to wy go oskarżycie? - spytał
741 11| jak mnie nie odszkodujeta, to zaskarżę. Grzyb znowu pomyślał....
742 11| pomyślał....No, a cóż by to kosztowało?~- Od stu pięćdziesięciu
743 11| Kiedy tak - wtrącił Grzyb - to niech se idzie do kryminału,
744 11| i dla Josela. Niewielga to u was rzecz.~- Ni, ja tyle
745 11| rzekł rozgniewany sołtys - to chodź, Jasiek, do sądu.
746 11| Grzyb kolejno spoglądał to na syna i Grochowskiego,
747 11| na syna i Grochowskiego, to na Ślimaka.~- A tożeście,
748 11| ma być sąsiedzka zgoda, to wiecie, co zróbcie...~-
749 11| lepsza od Hamerowskiej,~- To wam dam więcej łąki. Zgoda?... -
750 11| drapiąc się w głowę.~- No, to zgoda - pochwycił Grzyb. -
751 11| żenić? - westchnął.~Wahanie to oburzyło starego.~- Nie
752 11| głupi! - krzyknął. - Cóż to?... obejdziesz się bez baby
753 11| gospodarstwie? Nie ożenisz się to nodali za puroku? Nieboszczka
754 11| wszelaki domowy dostatek, to co? - zaperzył się Grzyb.~-
755 11| Ślimakowej chudobie.~- Przecie to Hamerowe - rzekł Grochowski.~-
756 11| pokazując głową na Jaśka.~- To oni już uciekają z tela? -
757 11| wszyćkie rachuby pomieszały. To bankruty...~Grochowski medytował.~-
758 11| Grochowski medytował.~- No, to się żeń, Józek, nie ma co -
1-500 | 501-758 |