Rozdzial
1 1 | i zbyt wysoko nie latał.~Ale po przejściu mili w stronę
2 1 | mówili - bliżej mu niż nam; ale za to nie ma do kogo gęby
3 2 | słomie aniżeli iść do roboty. Ale przemógł się i powoli wyszedł
4 2 | wabiących Ślimaka do drzemki. Ale chłop odwrócił głowę i spojrzał
5 2 | konie wprawdzie ruszą, ale znowu brony buntują ich
6 2 | spokojnie by się układła, ale jeszcze chrząknęłaby na
7 2 | uznając, że ziemia ma rację. Ale pomimo skruchy nikt go nie
8 2 | jeszcze by żalu nie było. Ale nieme stworzenie i to już
9 2 | Na łące był i Stasiek, ale już opuścił matkę i szedł
10 2 | znowu świstał w badylach, ale chłopu już inne myśli zaczęły
11 2 | zasług. Magda mniej zje, ale i tyle robi, co pies napłakał.
12 2 | kurzu posuwał się naprzód, ale niekiedy i cofał się wstecz,
13 2 | chyba nie katolicka dusza, ale i nie Żyd!... Żyda rychtyk
14 2 | wykręca na szkapie jak onego; ale Żyd nie wypuszczałby znowu
15 2 | szwadronu pędzi do ataku. Ale wnet ręce, jeszcze nienawykłe
16 2 | długo za nią nie jeździł; ale za takim szwagrem to musiał
17 2 | choć pański szwagier... Ale zawsze pański szwagier!...~
18 2 | pański szwagier, ty głupia...~Ale krzyk jego nie doleciał
19 2 | chłopca mowę mu odjęło, ale wnet oprzytomniał i krzyknął
20 2 | Chciał prawić jeszcze, ale znudzony koń uniósł go w
21 2 | przejechał most z powrotem, ale Ślimak jeszcze stał na miejscu
22 2 | że szwagier dziedzica, ale musi coś ma zepsute w głowie,
23 2 | spostrzegł znowu pył na gościńcu, ale od strony równin, i zobaczył
24 2 | wiedzie - pomyślał chłop - ale przecie nie na targ?...
25 2 | Nad rzeką zobaczył Staśka, ale za to stracił z oczu swoją
26 2 | wlokły się ze zmęczenia, ale najbardziej ciężyła mu niepewność,
27 2 | dziewuchę? to niech ją bierze.~- Ale, jemu tam akurat dziewucha
28 2 | To se kupuj.~- Kupię, ale ty stargujesz, bo ja nie
29 2 | pieniędzmi napęcznieje kieszeń, ale twój kapciuch schudnie.
30 2 | odparł Ślimak z goryczą - ale każe se płacić czynsz. A
31 2 | płodozmianu na swoich gruntach, ale - niczego sam nie ośmielił
32 2 | łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby
33 2 | rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej
34 2 | wiatraka, że góry są za niskie, ale dlatego, że próżniak - odparł
35 3 | przeprowadzić ją po podwórku, ale czuł, że sił mu już nie
36 3 | harować do zachodu słońca, ale po zachodzie - musi odpocząć,
37 3 | srebrnego za postronek.~Ale co prawda, to prawda - rzekła
38 3 | trzęsąc ręką w górze.~- Ale pieniądz za nią okrutny,
39 3 | przeżegnał się i wszedł do sieni. Ale serce trzęsło się w nim
40 3 | jest, i nie tylko mnie, ale nawet krowie, co ją zaraz
41 3 | raz ścisnął ją za piersi, ale oczy już obeschły. Powoli
42 3 | malu! malu!... maluśki!...~Ale świnie już spały. Zamiast
43 3 | babskie gadanie nie zważałem, ale teraz trafia się taka rzecz,
44 3 | pewne, a drudzy się śmieją. Ale ja sobie myślę: dodadzą
45 3 | moja baba nie chce tego.~- Ale jeżeli mają darmo dawać
46 3 | spróbował wyprostować się, ale odepchnęła go zgorszona
47 3 | tego i krowa, to darmo.~- Ale nam coś opuścicie - prędko
48 3 | moje bydlę, to bym opuścił. Ale to przecie dobytek biednej
49 3 | grosz - westchnął Ślimak.~- Ale krowa śliczności - odparł
50 3 | skrzyni i jeść nie woła.~- Ale mleka nie daje.~- Dla tej
51 3 | będzie zły na mnie, ja wiem; ale dla was muszę to zrobić.
52 3 | rubli, teraz ziemia tania.~- Ale zdrożeje, bo ma być w naszej
53 3 | odparł sołtys po namyśle - ale co nie katolicka, to nie.
54 3 | z ławkami i z organami. Ale ksiądz u nich jest żonaty
55 3 | porąb na drobne kawałki, ale grosza więcej nie wezmę...
56 3 | urządziła mu piękne spanie; ale tymczasem zmorzony sołtys
57 3 | Z początku nie szło mu, ale gdy przypomniał sobie wykręconą
58 3 | wódką? - tego nie był pewny, ale widział, że jest mu jakoś
59 3 | na dłoniach ciężką głowę. Ale deszcz stawał się coraz
60 3 | które nie tylko skrzypnęły, ale zaryczały jak krowa. W tej
61 3 | pod oknem, dyszał Stasiek, ale w alkierzu było cicho. Ślimak
62 3 | się rządów, to se rządź, ale ode mnie wara ci, ty opoju!...
63 3 | było widać nawet butów.~- Ale com krowę kupił, tom kupił -
64 4 | tę łąkę. Chłop stęknął, ale podniósł się i wyszedł na
65 4 | pieniędzmi?~- Zapłaciłam mu. Ale nie chciał wziąć trzydziestu
66 4 | erudycją zaimponować kobiecie.~Ale ona odwróciła się do komina
67 4 | to choć wytarguj z rubla; ale poty ich obejmuj, i jego,
68 4 | a Jędrek także po lewej, ale już rowem, skąd pięścią
69 4 | pomyślał i znowu zaśpiewał, ale na przeciąglejszą nutę:~
70 4 | oddano by go w dzierżawę. Ale łąka zbyt wiele przedstawia
71 4 | będzie lepiej.~Tak jest, ale kiedyż to zachęcali go do
72 4 | dozoru."~Szlachcic milczał, ale wąsy mu się strasznie ruszały,
73 4 | powątpiewań zalała mu duszę.~"Ale zawdy - myślał - on to rozumie,
74 4 | może nie płacić gotówką, ale robotą.~- Jużci, że tak! -
75 4 | ładnie! - ofuknął go Ślimak, ale i sam otrząsnął się, jakby
76 4 | srebrnego rubla za postronek! - ale jakiem go wziął na rozum,
77 4 | myśleć, nic nie myśli.~- Ale!... - mówił dalej Stasiek -
78 4 | by z was był także pan. Ale gruntu tyle, co on; nie
79 4 | prawda, bom się nie uczył. Ale Jasiek Grzyb przecie mądry,
80 4 | Owczarzowi, pańskie wziąłby sam, ale swego nie wypuściłby z garści.
81 4 | przypadnie, nie swarząc się. Ale gdzie psy głupie, to zara
82 4 | i jeszcze może rozdadzą, ale po trochu i z uwagą, żeby
83 4 | Jużci prawda.~- A prawda. Ale ta ziemia, co się stoczy,
84 4 | że mam gruntu niedużo; ale w tym lepszy od samego pana,
85 4 | Jędrek zachmurzył się, ale zwolnił kroku.~Weszli na
86 4 | pod dachem, jak u nas.~- Ale zawsze oni tam włażą po
87 4 | zastąpił ten farmazon.~- Ale fuzję ma porządną! - mówił
88 4 | Ślimak chciał spełnić rozkaz, ale ręka odmówiła mu posłuszeństwa.~-
89 4 | chciał ukłonić się do nóg, ale został powstrzymany.~- Cóż
90 4 | nas jednej nie wystarcza. Ale cóż, kiedy siejecie tylko
91 4 | Chłop ukłonił się do ziemi, ale jednocześnie pomyślał:~"
92 4 | to kłamać się nie każe, ale gada, żeby płacić takie
93 4 | niezrozumiałej dla nich, ale pięknej melodii. Śląskowi
94 4 | pasie, a gruba na końcu. Ale piękna pani!~- Gorszy od
95 4 | Głupi to on musi że jest, ale dobry pan.~- Odbiorą oni
96 4 | dzień zepsuł mi humor.~- Ale cóżem ja temu winna i co
97 4 | sięgnął ręką do rzemienia, ale opamiętawszy się, że w takiej
98 4 | całkiem zapomniał języka, ale państwo zanosili się ze
99 4 | żebyś jej nie zbałamucił, ale sam bez niej kroku zrobić
100 4 | jeometrę, ani na rejenta. Ale wiesz pod jakim warunkiem?~
101 4 | czysto czterdzieści rubli, ale... decyduj się natychmiast.
102 4 | Chłop udawał zasmuconego, ale uparł się i ani myślał kupować
103 4 | chcieliśta chłopa oszwabić, ale ma on swój rozum, ma!...
104 4 | Głupiemu gadać, nie mnie... Ale dobre i sto dwadzieścia,
105 4 | trzydzieści rubli oddali łąkę. Ale państwo byli już w połowie
106 4 | siedemnaście rubli macie to samo?~- Ale zawdy łąka nie moja.~- Jak
107 4 | rubli?~- Jużci chcieli, ale przez to, że boją się nowego
108 4 | niezmierna fortuna?..."~- Ale, fortuna!... - przerwała
109 4 | interes - zakończyła kobieta.~Ale chłop nie ucieszył się z
110 4 | opuściwszy taką okazję, ale - dodawał sobie otuchy mrucząc:~-
111 4 | odeszło - mówiła kobieta - ale tak się tarzała, powiadam
112 5 | Wzięli się znowu do roboty, ale szła im niesporo, każde
113 5 | nich i chwilę porozmawiał, ale - ani myślał o powrocie.
114 5 | dwa złote nie za łańcuch, ale za mleko, co u nas zjedzą.
115 5 | opalem i kurzem okryci, ale mieli takie wspaniałe miny,
116 5 | bez koni - dodał Ślimak. - Ale nie mój to grzech.~Ku wieczorowi
117 5 | płaciliby po pół rubla...~- Ale kupowałem u ludzi po złotemu.~-
118 5 | nawet Maćkowi wstyd było. Ale kiedy po obiedzie zażyła
119 5 | brak?~- Nie brakuje mi nic, ale obuwie mam takie, że co
120 5 | se buty - mówił Ślimak - ale do karczmy nie wstępuj,
121 5 | prawda - odparł szynkarz. - Ale na Boże Narodzenie, jakeś
122 5 | nie zaczepiał o pieniądze. Ale jak mi przysięgniesz tu,
123 5 | Ja wam. Owczarzu, daruję, ale od tej pory nigdy nie wstępujcie
124 5 | Bandosy wyśmieli go. Ale najroślejszy z nich, który
125 5 | wszystko, jak należy, opowiem, ale - postaw butelkę gorzałki.~
126 5 | szynku wyniósł do stajni. Ale kto? Owczarz nie wiedział.
127 5 | Ślimaka myślano o kolacji, ale nikt nie miał humoru. Gospodarz
128 5 | otworzyła.~W sieni coś stało, ale nie Maciek; coś niewysokiego,
129 5 | Szczególna osoba weszła, ale zatrzymała się u progu milcząc.
130 5 | by mnie wziął za dziewkę. Ale z dzieckiem i Ślimak nie
131 5 | wzruszając ramionami. - Ale zawdy żal mi jej i dziecka.~-
132 5 | odpowiedział parobek - ale zawdy szkoda.~- Jak chcesz,
133 5 | na drodze albo we wodę... Ale kiedy chcesz, to ją weź!...
134 5 | się stodoła, wszystko!... Ale Zośka ucieknie w jednej
135 5 | Ślimakowa. - Biegaj, Maćku...~Ale Maciek nie ruszył się z
136 5 | znajdę odwieziesz do gminy. Ale ja nie chcę w izbie takiego
137 5 | sierotę - rzekł parobek.~- Ale, on pokarmi!... Nawet jej
138 6 | że pozbywa się ojcowizny? Ale pani każdego wieczoru opowiadała
139 6 | bo na wsi straszne nudy. Ale i cóż, kiedy papo jeszcze
140 6 | myślał chłop o dziedzicu - ale przecie martwiłby się tym
141 6 | rozejrzeć się po świecie, ale babie już płonęły ogniem
142 6 | wybierał się do młocki, ale zagadnięty w ten sposób,
143 6 | łąka i zimno go przejęło. Ale krótko odparł:~- Bajki!~-
144 6 | kieliszek i chciała mówić dalej, ale uderzyło jej do głowy. Więc
145 6 | moglibyśmy - pochwycił Grzyb - ale dla siebie i dla tych, co
146 6 | zarobiliście dwadzieścia pięć, ale za to kupiliście sobie gniewu
147 6 | pogodzić was z gromadą, ale - co mi po tym? Już raz
148 6 | spytał Ślimak.~- Pogodziłbym, ale ja mam swoje warunki.~-
149 6 | dopuszczą cię?~- Oni nie, ale ja pójdę do samego dziedzica.~-
150 6 | interes o łąkę tak czy owak; ale jakaś inna potęga trwożyła
151 6 | chłopy dają po pięćdziesiąt. Ale, mówię wam, tak płakali
152 6 | jest we dworze za kuchtę, ale taki ci nieborak pojuszony,
153 6 | ciebie, lgnąc, ta posoka, ale za to powiedz mi - jak by
154 6 | mię cięgoty przechodzą. Ale czekam.~- No i widziałeś
155 6 | mówiono o niej w chacie. Ale znajda i tydzień przeżyła,
156 6 | nie widziała głuptasa...~- Ale, hale!... - odpowiadał parobek. -
157 6 | rozum, ino że nie gada. Ale jak się kiedy rozgada, najstarszego
158 6 | dłużej wypoczywa bez noc. Ale za to latem wstaje o czwartej
159 6 | świtu do zachodu słońca. Ale ty możesz se jeszcze spać
160 6 | do dziecka - to jest las, ale nie nasz, ino dziedzica.
161 6 | zmęczyłby się i wnet ustał. Ale ty weź drewno z wierzchu -
162 6 | nam nie przeszkadzaj..."~Ale Owczarz jest tylko najętym
163 6 | wielu rzeczy na świecie, ale najbardziej tego, ażeby
164 6 | myślał, że to przywidzenie, ale dzwonki, nie milknąc ani
165 6 | jeszcze?~- Jeszcze nie, ale się rozsypie!...~- Ho, la,
166 6 | pana - dodał po chwili. - Ale co chwaty, to chwaty i dobre
167 6 | pół świata dawnymi czasy, ale dziś już ich nie ma...~Pierwsza
168 6 | świata trzymali w garści, ale już dziś ich nie ma.. -~
169 6 | śmierci bywali świętymi. Ale już dziś ich nie ma...~Trzecia
170 6 | zbili wszyćkie narody. Ale dziś już i tych nie ma...~
171 6 | gitarze, ten niby chłop, ale naprawdę to wszystko panowie
172 6 | Panie! - szeptał Owczarz. Ale wciąż trapiło go w sercu,
173 6 | wstąpi - powtórzył Owczarz. - Ale fantazją to zawdy mają pańską.
174 6 | Tamten przedni to zakon, ale te dwa to Niemce z Wólki -
175 6 | Coś przemówił do kucharza, ale kucharz nie zwrócił na niego
176 6 | panu bardzo pochlebnie... Ale w takiej chwili...~- Potrzebuje
177 6 | dogodzić pańskiej familii, ale przedłużyć krótkiego czasu
178 6 | ukazał się dziedzic zmęczony, ale promieniejący.~- Gotowe? -
179 6 | umowa!...~- Dla sądu żadnej, ale dla pańskiego teścia jest
180 6 | brodaty.~- Zaczekaj, Fryc. Ale widzicie, gospodarzu, nam
181 6 | na to nijakiego prawa.~- Ale możemy umówić się z dobrej
182 6 | tobie nic z tej góry.~- Ale to przecie moja góra, mój
183 6 | nikt - potwierdził stary - ale ja chcę kupić...~- No, to
184 6 | Dużo by o tym gadać... Ale mój młodszy syn. Wilhelm,
185 6 | wychodzi z lasu, bo musi; ale nim ją w nowym gruncie osadzą -
186 6 | garnczek zaczął kipieć, ale Ślimakowa nie zwróciła na
187 6 | niech go Bóg skarżę...~- Ale zawdy łąki nie będzie.~-
188 6 | pocałuj. Takam zmęczona...~- Ale pocałuj mnie za to, że tak
189 7 | Niemcy szukają skarbów, ale wnet Jędrek wypatrzył, że
190 7 | przemknęło chłopu przez głowę, ale odepchnął pierwszą myśl. -
191 7 | chłopak.~- I my mieli konia, ale teraz nie mamy - mruknął
192 7 | jeść - odparła kobieta - ale ojciec może napiłby się
193 7 | odezwała się Ślimakowa - ale wy, Niemce, musi że nie
194 7 | nawet większy od waszego, ale tam źle. Ludzi dużo, ziemi
195 7 | wasze prawa jak i nasze. Ale choć z dawien dawna siedzicie
196 7 | mnie -odezwał się Ślimak.~- Ale... hale!... - wtrąciła Ślimakowa.~-
197 7 | biegnie do jarów po opał.~- Ale mają kupę hołoty! - odezwał
198 7 | bywa, że wyjdą gromadą; ale każdy krząta się sam za
199 7 | kartofle dano im bez targu, ale siana Ślimak odmówił.~-
200 7 | ćlowiek wyśpi się byle jak, ale stworzenie nie wyczyma w
201 7 | widzę, mają lepszy niż ja, ale kiedy przyjdzie na wytrzymałość -
202 7 | siada Niemiec i będzie kuł, ale przecie rady nam nie dadzą.~
203 7 | Rzucił się na posłanie, ale nie mógł zasnąć. Ciemność
204 7 | my, zdrożeni, zaśpiemy. Ale nie my zaśpiemy! - dodał
205 7 | drzwiczek od pleców. No ale wyszli, bo nie było dowodów...
206 7 | ktości zaglądał do koni -. Ale kto by zaś, tego nie wiem.~-
207 7 | Słyszałem, że szukają obowiązku, ale znaleźć nie mogą bez to,
208 7 | wszystkie świadectwa.~- Ale napisu nad bramą nie ma,
209 7 | rzekł:~- Banda, nie banda, ale swoją drogą Kuba Sukiennik
210 7 | zaraz przepije na noc.~- Ale oni mogli wymknąć się od
211 7 | Żyd.~- Nie to, że służą, ale że oni was samych mogą okraść,
212 7 | przerażony spoglądał dokoła. Ale prócz jego kłaczki, białej
213 7 | nastraszyli złodziejów.~- No, ale zawdy oni niepewni swego,
214 7 | ogromną szklanicą piwa. Ale jeszcze gęby nie otarł,
215 7 | wyjeżdżają?..." - pomyślał.~Ale wyjechali ledwie na parę
216 7 | podczas każdej procesji. Ale w takim stanie nie widzieli
217 7 | chłopaka popijając piwo, ale ci, których potrącił, chcieli
218 7 | się lepiej, zapytał:~- No, ale co ty wyrabiasz, mały?...~-
219 7 | Niemcy coś zaszwargotali, ale Hamer wziął chłopca za rękę
220 7 | się na wasze nabożeństwo, ale te hycle wzięły mnie tarmosić...~
221 7 | bo coś padło na Staśka. Ale poczekaj! nie na tym koniec...
222 7 | przez cierniste krzaki.~Ale gdziekolwiek był, wszędzie
223 8 | Taki zostanę w domu!..." Ale bał się żony, wreszcie i
224 8 | mówiąc: " Wstawaj, Józek!" - ale wówczas chłop odchyliwszy
225 8 | odparł gniewnie Josel -ale z Niemcami umiecie się nawet
226 8 | miłosierny wszędzie jeden, ale zawdy Szwab to rzecz paskudna!...~
227 8 | jakby do wsi kościelnej, ale następnie skręca w jar i
228 8 | świt, wyjeżdżają furmanki, ale dokąd? - nie mógł wymiarkować.~
229 8 | spytał Ślimak.~- Pytałem, ale mnie zara przegnał Fryc
230 8 | Bo jeszcze są daleko. Ale ja sam do nich pojadę -
231 8 | wynająć się do ręcznej roboty, ale tylko jednego przyjęli,
232 8 | tylko furmanki Niemców, ale i chłopskie. Zatem i chłopom
233 8 | że są chciwi na zarobek, ale go do głębi duszy oburzało,
234 8 | Wie on, po co tu idę... Ale zdybię ja cię i wszystko
235 8 | wracać do dom!... - szepnął.~Ale znowu żal straconego zarobku
236 8 | zbliżył się do domu Hamera, ale już nie miał śmiałości wejść
237 8 | Żydem - odparł chłop. -~Ale com ja winien, że mnie chcą
238 8 | gospodarstwo - mówił bakałarz. - Ale to jeszcze nic. Hamer myślał,
239 8 | wybrali - mówił bakałarz - ale wiatraka na nim nie postawi...~-
240 8 | chodziliśta po furmanki, ale mnie żaden nie zawołał do
241 8 | i budują państwo kolej, ale ja nawet konisków nie ruszyłem
242 8 | gniewu przygryzł wargi, ale milczał. Po chwili rzekł
243 8 | nazywa się cywilizacją. Ale Ślimak nie wiedział o cywilizacji
244 8 | może rozlać się na pola, ale nam nic nie zrobi.~Niemniej
245 8 | się do stawiania płotów, ale -zaczął odkładać z dnia
246 8 | aby nie widzieć błyskawic, ale wówczas zdawało mu się,
247 8 | aby nie słyszeć grzmotów, ale był to środek bezskuteczny
248 8 | porozmawiać z Owczarzem, ale Owczarz spał. Zaczepił Magdę,
249 8 | Owczarz spał. Zaczepił Magdę, ale ona była zajęta niańczeniem
250 8 | i położył się na kufrze, ale piekła go twarda deska.
251 8 | niewiele złego - odparł - ale kolejnikom przerwało groblę...~-
252 8 | I duży?...~- Nieduży, ale zawdy jakby ze dwa piece.
253 8 | pochoruje.~- A siano?~- Zmokło, ale da Bóg pogodę, to wyschnie.~-
254 8 | narobię ci siniaków...~Ale Jędrek śmieje się jeszcze
255 8 | domowi i zawołać Jędrka, ale nie mógł odwrócić głowy;
256 8 | chciał stać w miejscu, ale coś pchało go naprzód. Zaczął
257 8 | krzyki zdziwiły ich obu, ale parobka coś tknęło.~- Lećcie
258 8 | chłop. - Wody tam po pas, ale jemu wystarczyła...~- On
259 8 | chłopy!... Niemrawcy!...~Ale parobek nie ruszył się.
260 8 | zawróciła w stronę chaty, ale nie weszła tam.~Padła na
261 8 | podwórza przez okienko; ale wnet cofał się nie mogąc
262 8 | czy nie odezwie się serce. Ale chłopak nie dał Maku życia.
263 8 | pocałował bakałarza w rękę.~- Ale już idźta stąd... On bez
264 8 | oczarowaliśta go, że ino zemdlał, ale teraz... użyliście takiej
265 8 | Ślimak.~- Mówiłem gospodyni, ale zara na mnie wsiadła: "Co
266 8 | Jużci chorował - odparła - ale cóż byś ty mu pomógł?~-
267 8 | pomógł?~- Nie pomógłbym, ale zawdy chłopaka śmierć czekała.
268 8 | kiedy się tak Bogu podoba - Ale niech wybije jego godzina -
269 8 | wyszedłbyś na dziwowisko, ale między chłopami - nie żyć
270 8 | dzieżkę mleka i bułkę chleba, ale nikt nie jadł. Pierwszy
271 8 | pokotem na klepisku w izbie, ale zasnąć nie mogli. Burek
272 8 | Stasiek ocknął się i poruszył. Ale Stasiek nie ruszał się.~
273 8 | tak raźno idzie stolarka. Ale kiedy przypomniał sobie,
274 8 | nawet zapukał do niego.~Ale Stasiek milczał. Milczał,
275 8 | nie utonęłoby dziecko..."~Ale Ślimak odpowiedział sobie: "
276 9 | bydlęta w takim sposobie?~Ale jednego dnia kocieł z rzędem
277 9 | prawda, że ono samo chodzi, ale się też i wlecze jak stara
278 9 | Nie mówili do siebie, ale wszyscy w domu o tym tylko
279 9 | podrzucić je bydlątkom. Ale najwięcej chyba myślał sam
280 9 | głowie na wszyćkie strony, ale na nic...~- No, więc co
281 9 | Najprzód skręciła do obory, ale rzeźnicy odciągnęli ją ku
282 9 | kolonistami rady sobie nie da. Ale sprzedajcie swoje grunta,
283 9 | naród, dziś tu, jutro tam. Ale chłop jest przecie osiędzony
284 9 | Hamer wygrażając pięścią - ale już ja nie kupię!... Roku
285 9 | nie zabrakło, to prawda, ale skąd ja ci wezmę pieniędzy
286 9 | robić? albo już nie wiem... Ale co by ta ze mną jegomość
287 9 | Staśka, bał się Niemców, ale - cóż miał robić? Czekać
288 9 | posunęli się na oślep ku jarom. Ale złodzieje uciekli do wąwozów
289 9 | kilku mężczyzn z kolonii, ale Hamer już stracił ochotę
290 9 | spotnial, zabłocił się, ale - nikogo nie znalazł. Z
291 9 | Skoble kupić trzeba - mówił - ale po co buty marnować w takim
292 9 | zwróciła uwagi na chłopca; ale ojciec, choć było skąpo
293 9 | Jeszcze nic - on mówi -ale pewnie ukradniesz." I zaraz
294 9 | jeszcze dołożyć za chytrość, ale z chałupy wyleciały tamte.
295 9 | złodziejach, skoblach i zasuwach.~Ale na drugi dzień w samo południe
296 9 | nie powiedział, że to my. Ale jak Hermana chłopak przez
297 9 | człowiek - odparł Fryc. - Ale u nas nie wolno człowieka
298 9 | złodziejach, skoblach i zasuwach, ale począł medytować: co sąd
299 9 | kosztowniejszy, taki niedowiarek.~- Ale zawdy... Wspomnij sobie,
300 9 | z Hamerem.~- Prawda to. Ale i wachmistrz obejrzawszy
301 9 | cysorza - rzekł Ślimak.~- Ale ich cysorz przy naszym to
302 9 | parę razy, przeciągnął się, ale w końcu, chcąc poratować
303 9 | Zjechałem przecie szmat drogi, ale nigdziem nie spotkał tak
304 9 | może zastanowiłby Owczarza, ale dziś trudno było podejrzywać
305 9 | kropelkę cudownego trunku, ale - zapanował nad sobą pomyślawszy:~"
306 9 | Jaśka Grzyba. Hycel chłop, ale dobry!... Jakeśmy mu powiedzieli,
307 9 | chałupy i zasiedli do jadła. Ale im się nie wiodło. Gospodyni
308 9 | oddechem koni, przymykał oczy, ale - wszystko na nic. Sen nie
309 9 | zakonników. Odsunął ją, ale flaszka z pogwałceniem prawa
310 9 | wetkać w otwór gałganek, ale ten został mu w palcach,
311 9 | trunek był nie tylko mocny, ale jeszcze mdły. Zwyczajnie,
312 9 | Ślimak poszedł spać, ale gdzieś bardzo i bardzo daleko,
313 9 | Maciek podniósł się i usiadł. Ale że raził go blask dnia,
314 9 | chcąc rzucić w Owczarza, ale - zatrzymali go rodzice.
315 9 | patrzyć, czym ja pijany, ale kiedym się upił, jeszcze
316 9 | skrzynkę... Zabierzcie to, ale nie mówcie, żem was zdradził...
317 9 | wierniejszy, a także go otruli...~Ale zacięty Ślimak odepchnął
318 9 | chcesz, szukaj, jak chcesz, ale bez koni na oczy mi się
319 9 | wszystko ci odpuszczę. Ale jak masz wracać bez koni,
320 9 | po najcięższej chorobie. Ale mógł myśleć i wyrozumieć
321 9 | były maszynami roboczymi, ale dla Owczarza - przyjaciółmi
322 9 | zobaczył rozciągniętego Burka, ale nie miał czasu myśleć o
323 9 | swego, jacy bezpieczni! Ale owczarz znajdzie was, choć
324 9 | wiodący do wsi kościelnej, ale bynajmniej nie znikły. Maciek
325 9 | jest ani babą, ani żoną, ale bratem Joselowego szwagra,
326 9 | nabożeństwie, że wrócili pijani, ale - przysiągł sołtysowi, że
327 9 | nic nie zrobimy hyclom, ale sami - damy im radę, byle
328 9 | prowadzi do Joselowego szwagra. Ale ciekawi mnie tamten drugi
329 9 | sierotkę zostawić w izbie, ale żona jego tak się obruszyła,
330 9 | Mróz ściskał coraz tężej, ale zadyszany Maciek nie czuł
331 9 | sypał śnieg, to ustawał; ale Maciek szukał tym pilniej,
332 9 | zmęczony chwilami przysiadał, ale na krótko, bo zdawało mu
333 9 | okolicę i nie zbłądzić. Ale zobaczył tylko śnieg, tu
334 9 | znana okolica, nasze jary. Ale jak z nich wyjść?..."~Znowu
335 9 | wyjść?..."~Znowu począł iść, ale już wąwozami mając śniegu
336 9 | Nawet wcale jest ciepło - ale zawdy nie siądę, ino przechodzę
337 9 | począł dreptać w miejscu. Ale że i dreptanie zmęczyło
338 9 | myślał - bobym zmarzł. Ale przysiąść można. Co prawda -
339 9 | spać się nie godzi i ligać, ale siedzieć nie jest rzecz
340 9 | nosie. Chciał ją zrzucić, ale wnet cały ich rój usiadł
341 9 | nie zasnąć" - powtarzał. Ale nareszcie przyszło mu na
342 9 | swój kij... To im da!...~Ale złodzieje pomiarkowali widać,
343 9 | obudzi się, bo ma coś robić; ale co?...~"Co ja miałem robić?... -
344 9 | padł prosto w oczy Maćkowi, ale chłop - nie ruszył się.
345 9 | nowe chmury ze śniegiem, ale Maciek jeszcze się nie ruszył.
346 9 | Nareszcie słońce wzeszło, ale Maciek i teraz nie ruszył
347 9 | Spostrzegł chłopa, i zawołał; ale że Maciek milczał, więc
348 9 | zdziwienia. Chciał krzyczeć, ale widząc, że jest sam, zwrócił
349 9 | strażnikiem i zabrano zwłoki. Ale że Maciek zmarzł, jak siedział,
350 9 | śmierci nie ma uszanowania. Ale baby, choć zgorszone, nie
351 9 | Jasiek.~- Może i okradną, ale niech Boga proszą, żeby
352 9 | sani poskrobał się w głowę, ale musiał słuchać -Wreszcie
353 9 | naprzód, wyminęła korowód, ale dozorcy spostrzegłszy niezwykłe
354 9 | i Zośka upadła na śnieg; ale schwyciła się płozów i sanie
355 9 | się i biec za dzieckiem, ale jeden z dozorców przykląkł
356 10| wygnał z domu Owczarza, ale to jeszcze nie wyczerpało
357 10| kobieta jak obudzona ze snu. - Ale to nic.~- Na kominie wygasło.~-
358 10| kąta i wziął do ręki łyżkę, ale zamiast jeść tak płakał,
359 10| krzyża. Mimo to krzątała się, ale Ślimak po oczach jej zmiarkował,
360 10| chcąc rzucić się na Josela, ale opadł i oparł się o ścianę.
361 10| Ślimak.~- Od ludzi nic, ale... Pan Bóg... Wy już i w
362 10| opowiedział mu takie łgarstwo?~Ale po obiedzie zajechał do
363 10| jutro - odparł sołtys. - Ale co ma lecieć piechotą tyli
364 10| wydobywać rubla z węzełka.~- Ale, ale... - odezwał się. -
365 10| rubla z węzełka.~- Ale, ale... - odezwał się. - A słyszeliśta,
366 10| powtórzył Ślimak.~- Jużci tak. Ale - dodał - kużden rozumie,
367 10| w złości wygnaliśta go, ale przecie nikt mu nie kazał
368 10| zapyta go o Owczarza i córkę.~Ale ona jadła ze zwierzęcym
369 10| niego błogosławieństwem, ale Zośka!... Jeżeli nie wie
370 10| trwoga już go opuściła, ale tym mocniej czuł ciężar
371 10| Ślimak wszedł do alkierza, ale nie myślał rozbierać się;
372 10| drugim był Maciek Owczarz (ale nie tamten, co zmarzł, tylko
373 10| bo zmarznąć może i pijak, ale żeś mnie z domu wygnał jak
374 10| ocknął się. Otworzył oczy, ale wnet je przymknął. Przez
375 10| wyjrzał do drugiej izby, ale Zośki na ławie nie było.~-
376 10| chwili można go było ugasić, ale Ślimak nie myślał o gaszeniu.~
377 10| pokaleczył ręce, spotniał, ale jeszcze nie stracił odwagi,
378 10| bliższych pobiegło na wzgórze, ale Zośka skryła się w jarach.
379 10| może przyjdą mu z pomocą. Ale ze wsi nikt nie nadchodził.
380 10| na podziękowanie chłopa. Ale Ślimak nie spojrzał na niego,
381 10| wpadliście w taką biedę, ale mogę dać tylko siedemdziesiąt
382 10| trochę grosza, nawet sporo, ale co z tego? Choćbym się odbudował
383 10| potrafię."~Wieczór zapadł, ale Ślimak jeszcze kręcił się
384 10| widok Ślimaka zamilkli, ale minąwszy go poczęli się
385 10| prawił zniżonym głosem:~- Ale potargujcie się u rejenta
386 10| to zajrzyjcie do żony, ale nocujcie w kuchni. Chorej
387 10| Zwyczajnie siedzimy we szkole, ale dziś nocujemy z córką przy
388 10| jakby chcąc iść do rejenta. Ale przypomniał sobie, że do
389 10| przewrócił się i zaklął, ale Ślimak nie zważał na niego.
390 10| robił i wszystkim handlował, ale nigdy nic nie miał. Z liczną
391 10| odział się w krótki surdut, ale nie miał pieniędzy? Kiedy
392 10| złodzieje jeszcze w jesieni; ale on do tej pory nie mógł
393 10| kogo pójść? Ślimak milczał, ale krowa znowu ryknęła.~- Czego
394 10| mruknął chłop gniewnym głosem. Ale Jojna nie ustąpił. Znalazł
395 10| Chłopa wzruszyła jego litość, ale nie dodała mu energii. Więc
396 10| swój wór i kij i poszedł, ale nie za most, do wsi, tylko
397 10| Boś ty sam nie złodziej, ale widno cię tu złodzieje nasłali...~-
398 10| Jojna chyba umarłby od huku.~Ale nie zapomniał Ślimaka i
399 10| grzebał, lecz nawet wspomagał.~Ale stosunki między prostym
400 10| ścisłe. Chłopi szanowali go, ale nie mieli śmiałości. Patrząc
401 10| czasami wdawał się w rozmowę; ale wnet spostrzegał bo jaźń
402 10| dotrzymywać placu szlachcie, ale żeby służyć maluczkim...
403 10| Rachował już nie godziny, ale kwadranse, a gdy myśląc,
404 10| człowiek rzadkiej głupoty, ale ona... Boże miłosierny,
405 10| coś ścisnęło go za piersi. Ale dzisiaj, siedząc tu sam
406 10| bywają nie tylko silne, ale straszne dramaty.~Cóż to
407 10| odsuwając się od stołu. Ale jakkolwiek usiadł, zawsze
408 10| tydzień nie miałem roboty. Ale jeszcze pani gospodyni mówiła,
409 10| jegomości - ukłonił się Żyd - ale ja proszę, żeby cukier był
410 10| przeproszeniem jegomości - rzekł - ale ja tu przychodzę od Ślimaka...~-
411 10| mnie nie śmiał tu wysyłać. Ale jemu żona dziś umarła i
412 10| jegomości - skłonił się Żyd - ale we wsi gadają, że na niego
413 10| sankach.~Sługa zdziwił się, ale spełnił rozkaz.~"Może umiera? -
414 11| błogosławił go proboszcz. Ale wnet, zamiast przeżegnać,
415 11| Nowięcej to się rozumieją Żydy; ale raz gadają tak, drugi raz
416 11| wolę zginąć niż sprzedać. Ale też zrobią oni mi zemstę... -
417 11| nawet krowy mi napoił, ale gdzie by mu się chciało
418 11| wszystkim skasowali?... Ale uczciwy dobrodziej, serdeczny.
419 11| mruknął:~- Spóźniłem się, ale jeszcze zdążę!... I znowu
420 11| powlókł się do stajenki, ale - nie wszedł tam. Bał się
421 11| zwrócił się do Ślimaka, ale siwa głowa trzęsła mu się
422 11| stary, i godom: moja wina! Ale też i wy, kumie (czego nie
423 11| do ramienia Grzybowi ~- ale co prawda, już i me pomnę,
424 11| po niemiecku śwargotać... Ale co tam - nagle zmienił ton -
425 11| przeciwko mnie buntowała, ale ja ta do nikogo żalu ni
426 11| ino trochę postrzelonego, ale nie bardzo.~- Hę? - spytał
427 11| nie miał kraść? kradem.~- Ale mu się nie udało - wtrącił
428 11| całej okolicy zakotłuje. Ale jak mnie nie odszkodujeta,
429 11| zgoda - pochwycił Grzyb. - Ale wy za moją dobroć zapłacicie
430 11| Nieboszczka zmarła i kaput! Ale żeby mogła się tera ozwać,
431 11| przekomarza - odparł Grzyb.~- Ba! ale chceta, ażebym z własnej
432 11| świata - odpowiedział Grzyb - ale że im Ślimak nie odstąpił
|