Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
gnojowiska 1
gnojowisko 1
gnoju 5
go 355
godom 2
godzi 1
godzic 1
Frequency    [«  »]
432 ale
392 mu
380 ja
355 go
314 tak
273 bo
266 o
Boleslaw Prus
Placówka

IntraText - Concordances

go

    Rozdzial
1 1 | nade wsią, z którą łączy go stara aleja lipowa. Na prawo 2 1 | Wkrótce jednak spotkały go dwie niespodzianki: żona 3 1 | dwór coraz częściej wzywał go do roboty, więc Ślimakowi 4 1 | małomówny. Ślimakowa obejrzała go ze wszystkich stron, nakarmiła, 5 2 | Ale pomimo skruchy nikt go nie pożałował w strapieniu. 6 2 | pyłu. Ślimak spostrzegł go i poznał, że ktoś, jakby 7 2 | nagle stawał, a pan uderzał go w szyję nosem i papierosem.~ 8 2 | psów i dzieci, goniących go z oznakami zadowolenia, 9 2 | zadarty daszek dżokejki robił go podobnym do żurawia.~"Czego 10 2 | białe i piękne kolana. go zimno przeszło. ~- Czego 11 2 | jeździec kolanami objął go za szyję.~- Co ty robisz, 12 2 | ale znudzony koń uniósł go w stronę mostu. W drodze 13 2 | kiedy przyszedł czas, kupić go nie chcesz. Przecie te krowy, 14 2 | i nawet trochę pogłaskał go po sercu.~" Jużci co trzy 15 2 | kobieta! Ona jeszcze napędzi go kiedy do siania koniczyny 16 2 | ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. 17 2 | gospodarzu? - poprawił go stary.~- Nie moja, dworska,~- 18 2 | Zaczekaj, Fryc - uspokajał go stary. - Was, gospodarzu, 19 2 | brodaty, gwałtem prowadząc go do wózka. - Z Wilhelma nic 20 2 | zupełnie szczęśliwy, gdyby go tak nie bolały kości z pracy, 21 3 | odstąpił...~- Nie pytałaś go się - rzekł Ślimak - nie 22 3 | targać sobie włosy.~- A czy go nieszczęście dziś nasłało! - 23 3 | miej rozum - reflektowała go żona. -Przecież o łąkę nieraz 24 3 | nim wypij wódki i przyjmij go uczciwie; może mu Pan Jezus 25 3 | chaty.~- Józek - zatrzymała go żona - ino się nie rozgaduj 26 3 | a o dom nie dba. Ledwiem go napędziła, że choć w alkierzu 27 3 | Wszakże to Grochowski woził go kiedyś do losowania i stał 28 3 | oknem. Wszakże to on kazał go odwieźć do szpitala i zapewnił 29 3 | odwieźć do szpitala i zapewnił go, że będzie zdrów, gdy stamtąd 30 3 | wyprostować się, ale odepchnęła go zgorszona ściana przypominając, 31 3 | nędzny parobek. Więc choć go grzbiet bolał z pracy, zgiął 32 3 | kocham. Grochowski uścisnął go.~- Dajcie, bracie, trzydzieści... 33 3 | głupi?... - reflektowała go żona.~- Nie bądź głupi!... - 34 3 | upadł mu na piersi i zaczął go całować.~- Wstań, bracie - 35 3 | Wstań, bracie - błagał go - nie rób piekła w domu, 36 3 | skąd żadną miarą nie można go było podźwignąć.~- Ty, Maćku, 37 3 | tej samej chwili owionął go taki zaduch i gorąco, że 38 3 | się na głos surowy, choć go strach ogarniał. Milczenie.~- 39 3 | Chłopak podniósł się i objął go rękami za szyję.~- Dobrze, 40 3 | gadaj od rzeczy - uspokajał go Ślimak.~- Widzi, widzi, 41 4 | weszła żona, a obrzuciwszy go pogardliwym spojrzeniem 42 4 | krupniku z mlekiem podała go niedbale mężowi mówiąc:~- 43 4 | za łąkę, i zaraz pocałuj go w rękę, obejmij za nogi 44 4 | to może łatwiej oddano by go w dzierżawę. Ale łąka zbyt 45 4 | ale kiedyż to zachęcali go do dzierżawy? - wówczas 46 4 | dworze ładnie! - ofuknął go Ślimak, ale i sam otrząsnął 47 4 | sam otrząsnął się, jakby go zimno owiało. Wszelako opanował 48 4 | postronek! - ale jakiem go wziął na rozum, tak opuścił). 49 4 | kręcisz łbem? - zapytał go ojciec.~- Bo mi się nie 50 4 | dobrze nie wiesz - zgromił go Ślimak. -Tam jest cała ściana 51 4 | kryminał. Chociaż... kto go wie, na co by się nie porwał 52 4 | idziecie do dworu? - spytał go myśliwiec zawieszając fuzję 53 4 | Bóg miłosierny zasłonił go od nienawiści panicza, któremu 54 4 | interes chłopa i poparł go bardzo gorąco.~- Ależ niech 55 4 | Więc chcesz - spytał go - ażebym te dwa morgi łąk 56 4 | najświetniejszy interes, nie wykona go bez sankcji żony czy też 57 4 | Cicho bądź - zgromił go ojciec, a w duchu dodał:~" 58 4 | jeszcze się zgodzi, tylko go proś.~Na widok niemiłego 59 4 | wszedł do chaty, zapytała go żona:~- Co tu gada Jędrek, 60 4 | jedząc opowiadał żonie, co go spotkało.~- Ho! ho!... mądrzy 61 4 | strasznie twardy, że podejść go (niby mnie) nie można, zatem - 62 4 | znowu bowiem opanowała go wątpliwość co do zamiarów 63 4 | kąt po chacie. Ogarniał go coraz większy niepokój, 64 4 | godzin zdawało się, że bicie go nie minie.~- Nic nie pomoże! - 65 4 | Domyślił się, że żona chciała go tym figlem odciągnąć od 66 5 | nie bez jedną zimę i żaden go nie wyścignie. A on, para, 67 5 | i wiśniowy stół, nakryli go obrusem, położyli talerze, 68 5 | tak rozmyślasz? - zapytał go starszy pan.~- Musi, że 69 5 | szczęście, widać diabeł go urodził z parszywej suki... 70 5 | przespany - odparła całując go w rękę:~- Co się tam macie 71 5 | idziesz do kościoła? - zapytał go Ślimak zmiarkowawszy, że 72 5 | pieniądze, a Owczarz objął go za nogi.~- Kup se buty - 73 5 | o żonie! Nawet Zośka by go nie chciała, choć już ma 74 5 | Wiśniewski i zaraz począł go obchodzić o pożyczenie stu 75 5 | dworze nie był u żniwa, choć go wzywali - wtrącił karbowy.~- 76 5 | ruble, a tam znowu zaczepił go szynkarz:~- Jakże będzie, 77 5 | rząd...~Bandosy wyśmieli go. Ale najroślejszy z nich, 78 5 | ktoś jeszcze inny wziął go za ręce i nogi i z szynku 79 5 | wszystko przenikał. Było go pełno w ziemi, która rozmiękła 80 5 | stołka, lecz nie znalazłszy go cofnęła się do drzwi i kucnęła 81 5 | żal mi jej i dziecka.~- To go weź, kiedy ci żal - odparła 82 6 | gdy dworscy ludzie pytali go nieśmiało: czy prawda, że 83 6 | nie tylko człowiek, żeby go z tak dawnego miejsca ruszyli. 84 6 | przyszła na myśl łąka i zimno go przejęło. Ale krótko odparł:~- 85 6 | ciemku.~- A co? - spytała go żona.~- To sprawka Josela - 86 6 | się przerwał, tylko coś go zatrzymywało na miejscu. 87 6 | No i cóż? - zapytała go żona.~- No, byłem i wszystko 88 6 | A ja - mówię - chciałem go prosić, żeby mi sprzedał 89 6 | nieborak pojuszony, jakby go kto siekierą dziabnął. Wołam: " 90 6 | ma swój rozum i wie, co go czeka. Tak kużden woli własny 91 6 | linii z chłopem i znowu go minęły - A oto środkowa 92 6 | się sanie i nie przytłukły go jak wóz przed laty.~- Heta!... 93 6 | nie uciągną...~- Zepchnąć go w rów!...~- Dajcie spokój!... 94 6 | spokój!... Lepiej przenieśmy go!...~- Brawo! przenieśmy 95 6 | Owczarz opamiętał, otoczył go rój panów w maskach, piórach, 96 6 | Owczarz. Ale wciąż trapiło go w sercu, że jednakowo nieładnie 97 6 | skrzywdzi, albo choć do rany go przyłóż. Jak co w niego 98 6 | gadasz, Fryc!... - zgromił go siedzący z nim razem.~- 99 6 | kazał furmanowi zawieźć go do dworu.~Za odjeżdżającym 100 6 | chłopca z kredensu, schwycił go za ramię i rzekł:~- Masz 101 6 | spytał.~- Poznam, tylko go przyprowadź. Niebawem znalazł 102 6 | gniewa się?~- A udało mi się go uspokoić - odparł zadowolony 103 6 | stronę dworu, skąd dolatywały go szczekania psów i urywane 104 6 | brodaty.~Oni także spostrzegli go i starszy zapytał:~- To 105 6 | Gospodarzu - ciągnął ściskając go - mówmy jak chrześcijanie, 106 6 | w świat. A ja stary, ja go chcę mieć przy sobie... 107 6 | grunt - mówił ściskając go mocniej za rękę. - Zresztą, 108 6 | do nóg i poty leź, poty go proś, poty skamlaj, ci 109 6 | Jak sprzedał, to... niech go Bóg skarżę...~- Ale zawdy 110 6 | folwarek? - spytała żona.~- Mam go gdzieś! Żyliśmy dotąd z 111 7 | szepnął chłop i strach go ścisnął na myśl o nieznanej 112 7 | ciosy siekier nie więcej go obchodziły od pukania dzięciołów. 113 7 | Gołąb. Lu4zie odtąd mijali go ze strachem. Toteż ujrzawszy 114 7 | życzliwych upomnień, poczęli go rąbać i coraz głębiej zapuszczać 115 7 | zatrzasnął, gdyż lękał się, aby go nie zawróciła kobieta.~Dziedziniec 116 7 | na zboczu góry tak, aby go z podwórza nie widziano, - 117 7 | czterech nóżkach i stawia go przed krowami, inny wsypuje 118 7 | o grunta?~- Ni.~- Po co go ojciec zaczepia? - przerwał 119 7 | ty obrzezańcze (i ciągnie go do okna), że Niemcy całą 120 7 | kłócą się z Hamerem i pewnie go opuszczą." tu, jak naraz, 121 7 | uciekać piechotą!..." go Josel pociągnął za rękaw, 122 7 | zasnąć. Ciemność pozbawiła go energii, więc z trwogą myślał: 123 7 | śledztwo.~Niemcy przyjęli go w taborze doskonałą jałowcówką 124 7 | pożądanych objaśnień, które go o tyle zadowolniły, że wnet 125 7 | bardzo ładnie!... oblejemy go. Od kolonistów wachmistrz 126 7 | czym wachmistrz pożegnał go. Siadając na wózek rzekł:~- 127 7 | Josela. Szynkarz przyjął go z wielkim zapałem, kazał 128 7 | kijów i łańcuchów. Poznał go Grzyb, z którym częste miewał 129 7 | miewał interesa, poznali go wreszcie wszyscy gospodarze 130 7 | zmarnieje.~- Moja Pawlinka go upilnuje. Grzyb smutnie 131 7 | Gadacie, kumie - rzekł - bo go nie znacie, jaki to pies. 132 7 | wy, i Pawlinka będziemy go we troje pilnowali i jeszcze 133 7 | się zdarzy, bez tydzień go nie widzę!...~Pożegnali 134 7 | Przez kilka dni widziano go, jak chodził tam i na powrót 135 7 | pomocą drewnianego młota wbił go w ziemię.~- Hoch!... Hura!... - 136 7 | rękę drugi kołek i począł go nieść w prostym kierunku 137 7 | przez owego bakałarza, co to go córka z psem na wózku ciągnęła.~ 138 7 | nas chrobry wódz, ~Co Bóg go zesłał z nieba. ~Kto on? - 139 7 | nas chrobry wódz, ~Co Bóg go zesłał z nieba...~Głęboką 140 7 | Przestraszeni rodzice podjęli go i ostrożnie ponieśli do 141 7 | takim stanie nie widzieli go nigdy.~Dopiero w domu, gdy 142 7 | trzeba zbudować.~Uderzyła go też pewna różnica w zachowaniu 143 7 | ojca. Wtedy więcej zajął go duży pies aniżeli ona. Dziś 144 7 | nie pamiętał. Obudziły go z rozmarzenia nowe okrzyki: " 145 7 | machinalnie pobiegł bliżej.~Tu go od razu wytrzeźwili. Jakiś 146 7 | młody Niemiec spostrzegł go i pokazał innym, drugi zerwał 147 7 | kapelusz, trzeci pchnął go w środek ciżby i przez chwilę 148 7 | ogromnym śmiechem podawano go sobie z ręki do ręki. Chłopiec, 149 7 | których potrącił, chcieli go zbić.~Na szczęście stary 150 7 | na bok. Teraz spostrzegł go bakałarz i zawołał:~- Toś 151 7 | tak przemókł? - spytała go ciekawie.~- W rzyce - odparł 152 7 | Straszny gniew i żal pochwycił go za gardło i uderzył mu do 153 7 | odejść.~- Idziesz? - zapytał go bakałarz.~- Jużci.~- Pokłoń 154 7 | Staśka i bo jaźń schwyciła go za serce. Zaraz też opowiedział 155 7 | baba w polu zaśpiewa, to go zara trzęsie.~Na tym skończył. 156 7 | wdzięku. Chwilami dolatywał go niby z głębi jej śpiew ponętny 157 8 | Żydków po świecie. Nieraz go tak zmogło, że stanąwszy 158 8 | przyzwyczajenia targnie go za nogę mówiąc: " Wstawaj, 159 8 | marzył, czasem - coś Stawiało go na nogi. Chciał gdzieś iść 160 8 | próżnuje; to znowu ogarniał go niepokój, jakby ktoś pukał 161 8 | Wówczas zdejmowała go tęsknota za dworem i za 162 8 | kolonie. To znowu opanowywał go wielki strach, że nie da 163 8 | uszczypnę zarobku."~Raz zaczepił go szynkarz.~- Ślimaku - rzekł - 164 8 | następnie skręca w jar i dojrzeć go nie można.~Wiadomości te 165 8 | następnego dnia wygnała go z domu żona.~Po drodze chłop 166 8 | robotą. Na szczęście dojrzało go paru takich, którzy nic 167 8 | niemieckich kolonistów.~Dojrzeli go i oni, bo wnet znalazł się 168 8 | lada chwilę ktoś pochwyci go za kark i wtrąci do więzienia 169 8 | spostrzegł wieś kościelną. To go otrzeźwiło.~"Przecie z tej 170 8 | się dzieje. Oto wygnali go za namową kolonisty. Z początku 171 8 | chciwi na zarobek, ale go do głębi duszy oburzało, 172 8 | pod stodołę.~- Patrzajta go - mruknął Ślimak - jaki 173 8 | odwaga, a w końcu zupełnie go opuściła.~"Jużci on pan 174 8 | zarobku.~I opowiedział, jak go dziś wypędzono od robót 175 8 | rok z pewnością wybuduje go Gede dla swego siostrzeńca.~- 176 8 | wszystkich kolonii i mądrze go wybrali - mówił bakałarz - 177 8 | w jary, skąd dolatywały go jakieś głosy. Z kwadrans 178 8 | Dlaczego nie wziąłeś go pan do roboty? Fryc wystąpił 179 8 | czekali na dyspozycje, objął go na pożegnanie za nogi.~Zmiarkowawszy, 180 8 | domowi. W drodze zaczepił go stary Hamer.~- A co? - mówił 181 8 | zmieści się w tym otwarciu, co go dla niej zostawili.~Ślimak 182 8 | zrobi.~Niemniej zastanowiło go, że Hamerowie na swoim brzegu 183 8 | jak straszne za to spotka go nieszczęście.~Był początek 184 8 | silniej, jednocześnie uderzył go' z boku wiatr południowy; 185 8 | rozweselisz...~- Niechaj go - odezwał się ojciec - bo 186 8 | przesycone elektrycznością kłuło go po całym ciele, błyskawice 187 8 | piorunu zdawało się, że trafia go w głowę i serce.~Stasiek 188 8 | wewnątrz siebie, i przejmował go strach. Niekiedy zatykał 189 8 | Jędrka, a ten zaraz chciał go wyciągnąć na deszcz. Zbolały 190 8 | zalał jej ogień, odsunęła go mówiąc opryskliwie:~- O, 191 8 | się na kufrze, ale piekła go twarda deska. Więc wstał, 192 8 | czego ono takie złe?~- Kto go ta wie.~- Czy to Pan Bóg 193 8 | Pan Bóg.~Chłopiec objął go za nogi; było mu trochę 194 8 | położył na nim głowę i ogarnął go rękoma.~Na nieszczęście 195 8 | uspokajał się. Nie łupało go w głowie, nie kłuło w rękach 196 8 | płyną jakieś fale, które go obejmują niewidzialnymi 197 8 | miejscu, ale coś pchało go naprzód. Zaczął więc iść, 198 8 | na wzgórze, kiedy dognał go Jędrek pytając:~- Co się 199 8 | on taki mokry?~- Dopierom go z wody wyjął...~- Gdzie 200 8 | chwytając się za głowę. -Więc co go trzymasz, stary?... Kiedy 201 8 | niego wodę. Maciek!... bierz go za nogi... Przewróćta go... 202 8 | go za nogi... Przewróćta go... O głupie chłopy!... Niemrawcy!...~ 203 8 | chłopca za nogi i wydarła go ojcu. Stasiek zawisł głową 204 8 | ja winien!... To Niemcy go oczarowali śpiewaniem..."~ 205 8 | szepcząc do siebie:~- Jużci, że go po trochu odchodzi, kiedy 206 8 | w tej izbie... - wszyscy go widzieli i patrzajcie - 207 8 | chłop. - Raz oczarowaliśta go, że ino zemdlał, ale teraz... 208 8 | wyskoczył... Ino zamroczyło go wasze śpiewanie... Już go 209 8 | go wasze śpiewanie... Już go drugi raz zamroczyło -.. 210 8 | Owczarz. - Od zimy, kiej go tak raz zaziębiło, co 211 8 | górę, kiedym tam orał, to go nawet zamroczyło. Musiałem 212 8 | schodzić po wodę i cucić go.~Wtedy także - mówił Owczarz - 213 8 | pewnością chorował na serce i to go biedaka, zgubiło. Gdziekolwiek 214 8 | latać, a jak się zmęczył, to go dusiło i mroczyło?~- Jużci 215 8 | przyszło, nie wypuściłabym go z chaty... W lochu bym go 216 8 | go z chaty... W lochu bym go zamknęła... Szłabym za nim, 217 8 | do siebie, nie zatrzyma go rodzony ociec ni matka...~ 218 8 | w czystym polu. Uciapie go lada kondel albo pastuch 219 8 | jest stolarzem? - ogarnął go taki żal, że cisnął robotę 220 8 | kościół, a jegomość pokropił go wodą święconą. Milczał, 221 8 | święconą. Milczał, gdy odwieźli go na cmentarz i tam z trumną 222 8 | Jędrek z jękiem żegnali go po raz ostatni. Milczał 223 9 | godzinę, myśląc: jak oni go teraz ruszą z miejsca?~Nagle 224 9 | przez prędkość nazwała go Staśkiem. To znowu Burek 225 9 | bakałarz bez trudu nauczył go reszty; gdy zaś poznał cały 226 9 | myląc się naumyślnie, aby go poprawiała, albo też zapominał 227 9 | się nad książką dotknęła go ramieniem.~Gdy jednego razu 228 9 | więc znowu Owczarz musiał go wyręczyć w targu. Żydzi 229 9 | sprzedam.~- Sprzedasz ty go - odparł Hamer wygrażając 230 9 | nich robić. Zarazem strach go zdjął na myśl, że tak prędko 231 9 | ciężkich czasach, to go koło serca zamdliło. Prędko 232 9 | zdejmował sukmanę, ażeby go nie skusiło.~- Trza czekać - 233 9 | kilka razy skowyknął, jakby go potrącono.~- złodzieje - 234 9 | co za jedni...~- Huzia go! - krzyknął Ślimak.~- Bij 235 9 | krzyknął Ślimak.~- Bij go! - zawołał Owczarz.~I posunęli 236 9 | Dopiero przedmuchnąwszy go pytał dalej:~- Któryż cię 237 9 | poruszywszy łopatkami, jakby go co kąsało.~- Ten od Hamera? - 238 9 | Złapałem polano i śmignąłem go leciutko w łeb... Może ze 239 9 | wysłuchawszy historii. - Jeszcze go kiedy Szwaby utłuką.~- Co 240 9 | Ślimak - ciekawość, jaka go może spotkać kara za pobicie?~- 241 9 | płaczliwym głosem zaczęła go błogosławić, podróżny zaś 242 9 | mówi podróżny - i nie dawaj go byle komu, bo to specjał. 243 9 | nieboszczyk nauczył się robić go od zakonników w Radecznicy. 244 9 | stajni pod żłobem. Brała go ochota pokosztować bodaj 245 9 | Gdzie spojrzał, wszędzie go widział. Pękata butelka 246 9 | Nie pyskuj! - zgromiła go matka - bo jak się kiedy 247 9 | kapuśniak więcej wylała go na stół aniżeli w miskę; 248 9 | izbie zapach wódki napełniał go tęsknotą. Daremnie opędzał 249 9 | szpitalu, wnet poczynał go trapić smutek nad opuszczeniem 250 9 | nędzy dziecka, wnet napadał go żal nad własną biedą.~- 251 9 | jednocześnie ciepła ręka obejmuje go za szyję.~Teraz Owczarzowi 252 9 | nie widać, znowu otoczyła go ciemność. Chce się poruszyć, 253 9 | tylko jedna - sen, który go w tej chwili ogarnia; sen 254 9 | wstrząśnienie. Ktoś kopnął go w bok, potem w głowę, później 255 9 | się i usiadł. Ale że raził go blask dnia, a głowa ciężyła 256 9 | i przekonał się, że bije go - Ślimak. Chłop szalał z 257 9 | konie?...~Nagle porwały go wymioty. Nieco oprzytomniał 258 9 | Burek zdechnięty...~- Struły go złodzieje - dodała kobieta - 259 9 | jak nieprzytomny. Ledwiem go dobudził... I jeszcze dostał 260 9 | dał konie ukraść... Bodaj go ziemia wyrzuciła, kiedy 261 9 | Owczarza, ale - zatrzymali go rodzice. Przypatrzywszy 262 9 | podczas ich nieobecności i czy go nie częstował?~Powoli i 263 9 | trunek - wołał - i piłeś go?... I nie przyszło ci do 264 9 | mnie wierniejszy, a także go otruli...~Ale zacięty Ślimak 265 9 | zacięty Ślimak odepchnął go.~- Nie zawracaj mi głowy! - 266 9 | dziedzińcu grubego kija.~Głowa go bardzo bolała i czuł taki 267 9 | gniewał się na Ślimaka, że go pobił i wygnał z domu, bo 268 9 | tacy jak on nie posiadają go nigdy. Nie troszczył się 269 9 | jest wszędzie. Za to męczył go inny żal: za skradzionymi 270 9 | Grochowski - poczęstował go wędzonką i wódką. Gotów 271 9 | który za naprawę sani tak go wczoraj uczęstował trunkiem 272 9 | nie boli.~Owczarz objął go za nogi i rzekł:~- Wszystko 273 9 | mocował się z zatrzymującymi go krzakami, padał, podnosił 274 9 | lecz ostry, który ciął go po rękach i po twarzy jak 275 9 | wzgórz chłop cieszył się, że go zawiejka nie spotkała na 276 9 | że i dreptanie zmęczyło go, więc zbliżył się do jakiegoś 277 9 | wszystkich stron otaczały go krzaki, więc nawet śnieg 278 9 | tym zagłębieniu śnieg już go nie dosięgał, a nawet zdawało 279 9 | się do siedzącego. Obszedł go z daleka, krzyknął parę 280 9 | wyprostować, więc włożono go na furę, jak był. I tak 281 9 | druga.~- Sumienie będzie go gryzło do śmierci! - rzekła 282 9 | odezwał się:~- I... nie tyle go ta Ślimak wygnał, ile on 283 9 | Ślimak zamroził!... Bodaj go Bóg skarał!... Bodaj on 284 10| nich, zatrwożone, udeptało go w nogę, schwycił widły i 285 10| podwórek spluwając.~Zdziwiło go, że kobieta ani odezwała 286 10| przemokła od poru; zarazem gniew go opuścił.~Wróciwszy do chałupy, 287 10| kolnęło w serce, gdy go ujrzał.~- Pochwalony - rzekł 288 10| oparł się o ścianę. Gorąco go oblało, potem nogi mu się 289 10| było mu niby dziwno, że go taki strach ogarnął.~- Gdzie... 290 10| wiecie, że tej nocy, boście go wczoraj wypędzili...~Chłop 291 10| rzekł Ślimak czując, że go przechodzi mrowie. I powiedziawszy 292 10| podwórko...~Powoli strach go ominął. Chłop wyszedł na 293 10| pewności, że Josel nastraszył go, może z zamiarem jakiego 294 10| Niech siada ze mną, to go odwiozę.~Jędrek nieco pobladł 295 10| wy w złości wygnaliśta go, ale przecie nikt mu nie 296 10| wszelki wypadek polecając go opiece boskiej. Zdziwił 297 10| krawędzi, tak gdzieś daleko, że go nawet dojrzeć niepodobna 298 10| dawać?~Uwaga ta orzeźwiła go i zaczął kręcić się około 299 10| posępniejszy.~Najbardziej trapiło go milczenie w izbie, cisza 300 10| można, a przecie zubożyli go, opustoszyli mu chatę samym 301 10| powałę. Wtedy znowu uderzyła go cisza w domu i w szumie 302 10| Chy!... A Jędrek?~- Wzięli go dziś do sądu.~- Widzieliście!... 303 10| na myśl, że Zośka zapyta go o Owczarza i córkę.~Ale 304 10| wiadomo skąd trwoga już go opuściła, ale tym mocniej 305 10| niewidzialna ręka chwyta go za płuca, dotyka serca, 306 10| siebie nieszczęście, a to go najwięcej mordowało, że 307 10| Nawet w tej chwili można go było ugasić, ale Ślimak 308 10| kolonii Hamera doleciał go krzyk i tętent. To Niemcy 309 10| Ślimak i schyliwszy się objął go za nogi.~Koloniści poczęli 310 10| zbiory! A tam leży Burek; już go nawet zaczęły szarpać wrony 311 10| chłop śpi, Hamer szturgnął go parę razy laską.~- Hej, 312 10| między zgliszczami czując, że go coś tak trzyma w miejscu, 313 10| Ślimaka zamilkli, ale minąwszy go poczęli się cicho śmiać.~- 314 10| Idźcie... I wypchnęła go z izby.~- Józek!... - krzyknęła 315 10| może zaśnie.~Zaprowadził go na drugą stronę sieni, do 316 10| jest młyn we Wólce, choć mi go dwa razy palili Żydzi. Nieprawda, 317 10| dziwnymi głosami, jakby go duszono i zarzynano.~W kuchni 318 10| pusty żołądek, rozmarzało go coraz bardziej.~Wtem na 319 10| do dom - rzekła ciągnąc go za rękę.~- Gdzie do dom? - 320 10| komornicę?...~Pociągnęła go i weszli na lód. Gdy znaleźli 321 10| zawołała chwytając go za obie ręce. -Ty jeszcze 322 10| spojrzysz, rzucisz urok i spotka go nieszczęście...~- Jezu! 323 10| rozgniewany chłop i ująwszy go za piersi, wyciągnął na 324 10| kupiec!...~- Pewno Gede go podjudził - wtrącił drugi 325 10| Żydem pachnie... Musieli go namówić Josel z Hirszgoldem, 326 10| trochę przespać.~Zastanowił go spokój żony. Więc choć mu 327 10| południu, kiedy zbudził go blask i krzyk. Otworzył 328 10| mówiła baba szarpiąc go za kożuch.~- Ej!... niechaj 329 10| umrzeć we śnie. Wrogowie go przeklęli, znajomi opuścili, 330 10| ludzkiej ręki, która by go wydźwignęła z rozpaczy, 331 10| pragnął. Uratować mogło go tylko miłosierdzie boskie; 332 10| taki porządek świata i on go nie poprawi.~Krowa drugi 333 10| gospodarzy nie posądzono go o przeglądanie cudzych kątów.~- 334 10| tylko wprost nie umiał go odróżnić od siebie. Zdawała 335 10| jego zagrodzie. Uderzyło go, że w chacie nie ma światła. 336 10| Żydu?... - gniewnie zapytał go olbrzymi chłop, starannie 337 10| słup jest zbójcą, który go najprzód obedrze, a potem 338 10| sympatię. Szlachta kochała go za rozum i hulackie skłonności, 339 10| ścisłe. Chłopi szanowali go, ale nie mieli śmiałości. 340 10| jeszcze żaden chłop nie prosił go do siebie na wesele czy 341 10| poczuł, że coś ścisnęło go za piersi. Ale dzisiaj, 342 10| Wiedział, że kobiety zatrzymają go w salonie i że naprzeciw 343 11| omnipotens Deus - błogosławił go proboszcz. Ale wnet, zamiast 344 11| zamiast przeżegnać, ujął go w ramiona i usiadł z nim 345 11| swoich dzieci...~Pocałował go i otarł mu łzy. Ślimak z 346 11| upłynęło, nim proboszcz zdołał go o tyle uspokoić, że chłop 347 11| miodu. Posiłek ten widocznie go pokrzepił.~- Powiedzże mi, 348 11| woźnica, taki pyzaty, jakby go pszczoły pokąsały.~- Ruszaj, 349 11| zajechał do chłopa, nakarmił go, napoił i jeszcze utulił. 350 11| mi nikt nie da rady, boby go spotkało nieszczęście... 351 11| wszystkich okradał, dopókim go wczoraj nie ustrzelił.~- 352 11| zadumał się.~- Jakże, to wy go oskarżycie? - spytał sołtysa.~- 353 11| pięciu morgów - zreflektował go Grochowski.~- No, zgoda 354 11| zielonawy kieliszek i nalawszy go zwrócił się do Grzyba:~- 355 11| nowej żony i z Jędrka, co go dziś mają z kozy wypuścić.


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License