Rozdzial
1 1 | zrobiło - westchnął Maciek - bo mnie oddali do szpitala.
2 1 | zdziwiony, że tak dużo nagadał, bo z natury był małomówny.
3 2 | by już tak nie wyskoczył, bo on wie, jak ciężą ręce,
4 2 | widać zapytał o coś kobietę, bo powstała z klęczek i podniosła
5 2 | urośnie, da sobie inną radę, bo on chłopem nie będzie, co
6 2 | dziś sprawić basarunek, bo tak się znarowi, że kiedy
7 2 | musi iść do miasteczka, bo i z czego by żył?~"Żeby
8 2 | czymże ty ją wykarmisz; bo mi przecie ze dworu więcej
9 2 | Kupię, ale ty stargujesz, bo ja nie mam czasu namawiać
10 2 | izby i krowę mi wytarguj, bo inaczej znać cię nie chcę...~
11 2 | Nie gadaj, nie gadaj, bo wiesz, że ci ją odda" -
12 2 | wypytujecie o to wszystko?~- Bo nam się tak podoba - odparł
13 3 | rozmajta, spoglądaj na mnie. Bo to twardy chłop, choć i
14 3 | pocałuj ją w rękę i podziękuj, bo mówię ci: święta ręka, co
15 3 | W dubelt jestem kontent, bo tu widzę i Magdzie u was
16 3 | upadnij do nóg gospodarzowi, bo rodzony ojciec nie byłby
17 3 | krowy trzymać nie chce, bo i swoim już w oborze za
18 3 | śpieszyłbym się z kupnem, bo w takich sprawach czekać
19 3 | aż na wieś do Grzyba?~- Bo on chce kupić - odparł Grochowski.~-
20 3 | ziemia tania.~- Ale zdrożeje, bo ma być w naszej gminie jakaś
21 3 | Ciekawość, jakiej oni wiary, bo gadają między sobą jak Żydy?~-
22 3 | potwierdził Grochowski - bo nawet i nie modlą się do
23 3 | się - mówiła gospodyni - bo ci wody na łeb naleję.~-
24 3 | nie rób piekła w domu, bo nas obu spotka zmartwienie...~
25 3 | noc jagłów nie gotować, bo najdłużej zatrzymują w sobie
26 3 | gnojowisko albo do chlewa, bo tam twoje właściwe miejsce -
27 3 | robicie?~- Tak se usiadłem, bo mnie cosik trapi na wnątrzu.
28 3 | żeście usiedli - rzekł - bo wciąż po mnie chodzą te
29 4 | zapytał weselszym tonem żony, bo zimna woda dodała mu humoru.~-
30 4 | tylko trzydzieści dwa: bo mówił, że kiedy Chrystus
31 4 | w myśli przestrogi żony, bo nagle przestał jeść i począł
32 4 | kiedy chłop ma się lepiej, bo przez to dworowi ubywa robotnika."~
33 4 | Nowa zmiana w medytacji, bo oto Ślimak przypomniał sobie,
34 4 | chciałbyś tam iść?~- Nie, bo czegoś strach...~- Czego
35 4 | wyglądają jak trawa albo krzaki: bo są między nimi i zielone,
36 4 | trzyma się ziemi.~- O, kiedy bo tobie zawsze dziwności chodzą
37 4 | A widzisz, żeś głupi, bo łąka jest pańska, tak jak
38 4 | ziemi za stu chłopów?~- Ma, bo ma.~- A dlaczegoż wy tyle
39 4 | albo Grzyb, albo inny?~- Bo on jest pan.~- Dużo z tego!
40 4 | Jasiek Grzyb przecie mądry, bo nawet pisał przy kancelarii.
41 4 | swoje.~- I Jasiek głupi, bo jakby wszyscy mieli swoje,
42 4 | podartych pysków niż jedzenia. Bo albo ceber wywrócą i strawę
43 4 | Grzyba?~- Jużci na Grzyba, bo Grzyb siedzi na skłonie
44 4 | zapytał go ojciec.~- Bo mi się nie widzi to wszystko,
45 4 | jest cała ściana ze szkła, bo to oranżeria. Tam są wszystkie
46 4 | że prawdziwe. Kwitną zaś, bo im przez zimę ogrodnik pali
47 4 | Jędrek.~- Tyś to głupi, bo się nie znasz - odparł chłop. -
48 4 | Do czego on tu strzylo, bo ino wróble latają?... Iii...
49 4 | jałowieje - westchnął chłop.~- Bo mię umiecie gospodarować -
50 4 | kilkadziesiąt rubli czynszu. Bo i po co by panicz opowiadał
51 4 | zrobić - rzekł panicz - bo dziwnie mi się podobał.~
52 4 | się z żołądka i muskułów, bo rozumu i woli zrzekł się
53 4 | Jeszcze zrobię lepiej, bo - nic nie wydasz ani na
54 4 | się o sztachety i duma.~- Bo nie wiem, czy dobrze zrobiłem,
55 4 | chłopcy wyrwali się naprzód, bo byli głodni. Gdy zaś Ślimak
56 4 | kupiłeś łąki? Dobrześ zrobił, bo w tym jest nieczysty interes -
57 4 | prędko, Józek - mówiła - bo cosik się stało nowej krowie.
58 5 | roboty, kiedy w pięcioro (bo tym razem były i kobiety)
59 5 | chłopy - rzekł Owczarz - bo białe.~- Jest tam jeden
60 5 | wyraźniejsi. Nie byli to chłopi, bo zamiast przepasanych koszul
61 5 | mu nie kazała wzuć butów, bo jeszcze pomyślą, że on jaki
62 5 | wyniosła mleka z lochu, bo idzie tu dwóch panów, wielkich
63 5 | pewnością?~- Wszyscy wiedzą, bo przecie i te wyrwy, co są
64 5 | taka droga - rzekł chłop - bo furmanką już nic człowiek
65 5 | A fular kupić trzeba, bo inaczej nie uwierzą we wsi,
66 5 | jej za cały dzień żniwa, bo chora niewiasta miała ostry
67 5 | winien - rzekł Ślimak - bo czemu nie mówisz? Przecie
68 5 | do karczmy nie wstępuj, bo masz miętkie serce i wszystko
69 5 | sprzedaż, a wosk do kościoła. Bo nawet i przy dużym majątku,
70 5 | szorstko Ślimak.~- Nie dziwota, bo ja nie zarabiam nawet na
71 5 | krzyknął ostro Maciek. - Bo ja ci mówię, że mnie chcesz
72 5 | wstępujcie do mojej karczmy, bo ja muszę wstydzić się za
73 5 | Nigdy się nie dorobisz, bo diabeł w tobie siedzi i
74 5 | Jo.~- Wchodźże prędzej, bo zimno najdzie do izby. Szczególna
75 5 | ino mi jej dobrze pilnuj, bo jak kiedy wrócę, a jej nie
76 6 | Chcielibyśmy sprzedać, bo na wsi straszne nudy. Ale
77 6 | Tak sobie myślał chłop, bo mierzył pana swoją miarą,
78 6 | zapytała gniewnie Ślimakowa.~- Bo oni was chcą wyłączyć. Mówią,
79 6 | trochę o cenę się rozchodzi, bo pan chce za każdą morgę
80 6 | widzita, że glancuję podłogę, bo będą u nas dzisiaj wielgie
81 6 | przymierzają kierezyją, bo pan na tańce ubierze się
82 6 | on mówi: "Zaczekajcie tu, bo przywieźli sarnę, to pewnie
83 6 | dziś spokój z interesami, bo głowy do tego nie mam."~-
84 6 | cię jeszcze nie rozumie, bo strasznie głupie. W życium
85 6 | pod górę albo wąwozem, bo okolica była garbata. Nagle
86 6 | słońce patrzyć nie może, bo to jest boska latarnia.
87 6 | jeszcze spać i w dzień, bo i tak niewiele byś zrobiła,
88 6 | Naści, pij, nabierz sił, bo będzie trochę roboty. Szczapy
89 6 | pomaluśku, nie zrywaj się, bo ustaniesz.~Drewno, psia
90 6 | nie chce iść na sanie, bo ono ma swój rozum i wie,
91 6 | da nam zginąć. Nie płacz, bo płaczem nic nie wskórasz.~
92 6 | Uha!...~- Ostrożnie, bo tu wzgórze!...~- Jedź na
93 6 | psubracie!...~- Nie ustąpi, bo konie nie uciągną...~- Zepchnąć
94 6 | i przypatruj się dobrze, bo drugi raz nie zobaczysz
95 6 | rzeczami? - mruknął Owczarz. Bo przypomniał sobie butwiejący
96 6 | Musieli się dobrze spić, bo żaden karku nie skręcił.
97 6 | siedzący z nim razem.~- Bo diabła wart cały ten interes -
98 6 | starezakony - rzekł Owczarz - bo jakoś kiepsko gadali i mają
99 6 | Ślimak. - Pamiętam ich, bo mnie zaczepiały tego lata.~_
100 6 | chałupie, okryci szronem, bo mróz był coraz tęższy.~Tymczasem
101 6 | niech mnie kto zastąpi, bo mówię ci, że mam nagły i
102 6 | potrzebna jest wasza góra, bo chcemy postawić wiatrak...~-
103 6 | sprzedam - odparł Ślimak - bo nie macie na to nijakiego
104 6 | kiedy mnie tak napastujecie. Bo ino pomyślcie, czy jest
105 6 | drzewina wychodzi z lasu, bo musi; ale nim ją w nowym
106 6 | dziećmi i całym dobytkiem. Bo cóż bym począł w tym dniu,
107 6 | przemknęła mu przez głowę, bo szybko wrócił do chałupy.~-
108 6 | czy tam są jakie Niemce, bo ojciec coś gada od rzeczy...~
109 6 | co ci ślina przyniesie, bo nie wiesz, że Niemce są
110 6 | Owczarza i wracaj wnet, bo jak zdejmę rzemień...~O
111 7 | zaszemrał: "Uciekajcie stąd, bo imię moje znaczy śmierć.
112 7 | lokatorów: "Litość ich wzruszy, bo cóż są im winne biedne,
113 7 | że ruszać ich nie warto, bo na całą okolicę mogłoby
114 7 | Oni, widzicie, wiercą, bo oni, widzicie, słyszeli,
115 7 | jeden? - spytał chory.~- Bo ja wiem, co za jeden? -
116 7 | wozie i widać handluje, bo koło niego ciśnie się tłum
117 7 | choćby cię kładło na ziemię, bo ci jeden tka w garść robotę,
118 7 | Ni, ani słomy nie dom, bo ni mom - odparł Ślimak.
119 7 | widocznie ukoiła rozgniewanych, bo uścisnąwszy za rękę ojca
120 7 | Gadaniem nic nie wskórają, bo zawdy im powiem, co wiem.
121 7 | wódki - zawołała na progu - bo chyba dusza ze mnie ucieknie,
122 7 | niby z gruntów dworskich... Bo oni, miarkujta se, chcą
123 7 | ich na roli po ślachecku. Bo przecie Pawlinką uczyła
124 7 | jeszcze naparsteczek gorzałki, bo mnie z wnątrza tak doi robak,
125 7 | czy oni długo posiedzą, bo oni kłócą się z Hamerem
126 7 | wiem, to wiem... Nalejcie, bo mnie ckli... Niejedno ja
127 7 | u nas jeszcze słychać.~- Bo wasze konie zamknięte -
128 7 | od pleców. No ale wyszli, bo nie było dowodów... a kto
129 7 | się pan dobrze pilnuje, bo jak raz zaczęło się we wsi
130 7 | zapytał wachmistrz.~- Bo ja wiem? - odparł Ślimak
131 7 | powinniście być ostrożni, bo albo was okradną, albo samych
132 7 | zawdy oni niepewni swego, bo jakoś nie widać, żeby się
133 7 | to Bóg - odparł Grzyb - bo już bym chciał, żeby się
134 7 | Gadacie, kumie - rzekł - bo go nie znacie, jaki to pies.
135 7 | stawiają - rzekł Ślimak - bo po cóż by zbiegło się tyle
136 7 | bratacie się z Niemcami.~- Bo kto się z nimi brata? -
137 7 | modlili... Już was Bóg skarał, bo coś padło na Staśka. Ale
138 7 | zastał chorego Staśka i bo jaźń schwyciła go za serce.
139 8 | zadowolonym jak tej wiosny. Bo i odpoczął za wszystkie
140 8 | i woła:~Wstawaj, Józek, bo dzień...~"Jaki tam dzień?... -
141 8 | umyjże się!... ogarnij się... bo spóźnisz się i wytrącą ci
142 8 | nikt nie wołał Ślimaka, bo dworu - nie było.~Czasem
143 8 | zarazem sztywnie i surowo, bo kiedy na chłopskich chatach
144 8 | do jakiejkolwiek roboty, bo mu było nudno i wstyd, że
145 8 | miał co nowyży do zimy, bo potem na owinięcie palca
146 8 | Włócząc się tak po okolicy (bo w swojej wsi gospodarze
147 8 | Ślimak - skupują po wsiach, bo zboże jeszcze w polu, a
148 8 | wypiwszy wódki - rzekła:~- Bo to gadają u nas, żeście
149 8 | wtrąciła Ślimakowa.~- Bo jeszcze są daleko. Ale ja
150 8 | konie, jechać tam warto, bo furmanki zarabiają po cztery
151 8 | kolonistów.~Dojrzeli go i oni, bo wnet znalazł się przy nim
152 8 | Nie masz tu co czekać, bo innym drogę zawalasz. Zjedź
153 8 | Hamerowi, że je podlec, bo mnie pozbawił zarobku.~I
154 8 | stawiają na swoim gruncie?~- Bo oni mają same niziny. Najżyźniejszy
155 8 | stoicie kością w gardle. Bo gdybyście sprzedali wasz
156 8 | wstawajcie i wyjdźcie, bo cosik koło rzyki zebrała
157 8 | Teraz będzie jeszcze gorzej, bo Fryc rozgniewał się na was.~-
158 8 | Ślimak.~- Będzie wam bieda, bo tu już nic nie zarobicie.
159 8 | go - odezwał się ojciec - bo on markotny.~- I sam po
160 8 | sam po dworzu nie lataj, bo mi całą izbę zalejesz -
161 8 | głupi - oburzyła się matka - bo jeszcze w ciebie strzeli.~-
162 8 | A dyć odsuń się od psa, bo cię jeszcze piorun ustrzeli...
163 8 | czegoś taki niemrawy?~- Bo mnie trapi - wyszeptał wskazując
164 8 | najmniejszy, ma najlepszy rozum, bo frasuje się gospodarstwem.~
165 8 | żona.~- Wyjrzę - odparł - bo cosik jest tam niedobrego.
166 8 | czysto. Zara trza wylać, bo dobytek się pochoruje.~-
167 8 | ustatkuj się! - woła matka - bo jak złapię co twardego,
168 8 | lećcie - nalegał parobek - bo ja z moją nogą nie nadążę,
169 8 | bakałarz trącając Owczarza.~- Bo jo wiem?... - rzekł cicho
170 8 | w tę burzę przeczuwał, bo chodził po izbie jak nieswój
171 8 | nie mógł, a przecie żyję, bo mój czas jeszcze nie nastał.
172 8 | i zaglądał do alkierza, bo mu się zdawało, że Stasiek
173 9 | puszczają se ładunek bez koni. Bo i po co mordować bydlęta
174 9 | rozumował, trafnie wróżył, bo wraz z ukazaniem się pierwszej
175 9 | sprzedanych, a drób sami jedli, bo i na to nie trafiał się
176 9 | się z krowami, i Owczarz, bo nawet koniom ujmował po
177 9 | chyba myślał sam Ślimak, bo nieraz wystawał przed oborą
178 9 | No, więc co zrobisz?~- Bo jo wiem, nieszczęśliwy?~-
179 9 | chcecie sprzedać krowę?~- Bo jo wiem...~- Która to, pokażcie
180 9 | sobą zapytali o cenę.~- Bo jo wiem? - odparł Ślimak.~-
181 9 | stary z fajką w zębach - bo chłop między kolonistami
182 9 | wyprowadzić się z miejsca to nic, bo wy błędny naród, dziś tu,
183 9 | to ślepnę i trwożę się, bo wkoło mnie wszystko nieznajome.
184 9 | skarby? Chcę grunt kupić, bo tu najlepsze miejsce na
185 9 | śpieszył się z badaniem, bo właśnie zapchany cybuszek
186 9 | zaraz woła: " Poszedł stąd, bo ci dam w zęby!" A jo mówię: "
187 9 | bełkotał niewyraźnie Herman, bo miał gębę aż dwa razy przewiązaną.~
188 9 | poślednia osoba. Wiem przecie, bo jakem siedział we śpitalu
189 9 | nawet nie mogę ich naprawić, bo mi dziś w nocy siekierę
190 9 | postąpił o wiele zacniej, bo od razu wypił do Maćka z
191 9 | kordiał, że kiep wódka!... Bo to jest i wódka w nim, jest
192 9 | nie dawaj go byle komu, bo to specjał. Jeszcze mój
193 9 | niepospolitą moc ducha, bo jak na nieszczęście Ślimakowie
194 9 | śwagrowom, ~Dej mi spokój, bo zawołom, ~Jak zawołom: "
195 9 | uwolni... A Jasiek zna się, bo on pisał przy kancelarii
196 9 | pyskuj! - zgromiła go matka - bo jak się kiedy naprawdę spalą,
197 9 | nic. Sen nie przychodził, bo na sen było za wcześnie.~
198 9 | skrzywił się w ciemności, bo trunek był nie tylko mocny,
199 9 | złodzieje - dodała kobieta - bo pies toczył pianę... Aż
200 9 | stało - odparł Ślimak - bo jest jak nieprzytomny. Ledwiem
201 9 | oczy mi się nie pokazuj, bo moja śmierć albo twoja!...
202 9 | zabierz, bękarta Zośki, bo tu zdechnie - idźta se precz!...
203 9 | go pobił i wygnał z domu, bo jużci gospodarz miał rację;
204 9 | chwili nie ma dachu nad sobą, bo tacy jak on nie posiadają
205 9 | przyszłość dla siebie i sieroty, bo świat wielki, a Pan Bóg
206 9 | miał czasu myśleć o nim, bo oto spostrzegł ślady koni,
207 9 | choć kulawy i osłabiony, bo w nim już ocknęła się chłopska
208 9 | licząc, że im jeść dadzą, bo już był głodny, a i sierota
209 9 | jednak nie była szczera, bo ile razy żona schowała głowę
210 9 | im jednak nic nie może, bo żadnego nie złapał na uczynku,
211 9 | mojej chałupy nie ma co iść, bo ja już wiem, że on prowadzi
212 9 | ślad, na prawo od gościńca, bo on może zawiedzie nas do
213 9 | powinieneś tu być z powrotem, bo gniazdo złodziejskie nieduże.~-
214 9 | gdzieś blisko, w okolicy, bo ślad biegł bałamutnie. Z
215 9 | przysiadał, ale na krótko, bo zdawało mu się, że słyszy
216 9 | nie zbłądziłem - myślał - bo to przecie znana okolica,
217 9 | z urwiska.~Wytężył ucho, bo zdawało mu się, że słyszy
218 9 | głupim siadać - mruczał - bo niechbym ino usiadł, zmarznę,
219 9 | Potem zaraz obudzi się, bo ma coś robić; ale co?...~"
220 9 | miały do niego nienawiści, bo chłopak był jak malowanie.
221 9 | baby.~- No, zeźlił się, bo mu konie ukradli - wtrącił
222 9 | Grochowski.~- Nie przyjdzie!... Bo to jakieś pary sprytne -
223 9 | Nie gadajcie tak głośno, bo i was kiedy okradną - zaśmiał
224 9 | który Zośkę znał od dawna, bo pochodził z tej samej gminy.~
225 9 | Czegóż oni zmarźli?~- Bo ich Ślimak wygnał z domu.~-
226 10| lepiej jej się zrobiło, bo odegrzała obiad i dała im
227 10| oddać krowę na rzeź, to dwa, bo mi bez Szwabów paszy zabrakło...
228 10| żebym poszukała roboty, bo nie mają pieniędzy na darmozjadów.~
229 10| krzywdę? Nie to, żem zmarzł, bo zmarznąć może i pijak, ale
230 10| twoją niecnotę? Sam powiedz, bo przecie masz rozum, że taka
231 10| poznał, że to nie świt, bo różowe światło drgało.~-
232 10| jeszcze nie stracił odwagi, bo wiedział, z jakim walczy
233 10| żony sprowadził felczera, bo jest źle. Lecz gdy schyliwszy
234 10| parobek. Milczał jednak.~- Bo wasi gospodarze - kończył
235 10| to znowu coś wypadnie, bo miejsce nieszczęśliwe. Niemiec,
236 10| niewiele byście zwojowali, bo wam się nie wiedzie, a tak -
237 10| się u rejenta z Hamerami, bo im robicie łaskę. Jak z
238 10| bakałarz. - Nie będą twardzi, bo już przyjechał Knap i muszą
239 10| a wy musicie wyspać się, bo jutro przed świtem jedziemy.~
240 10| chłopa ku drzwiom. - Idźcie, bo ona niepokoi się, a to niedobrze...
241 10| grunt z górą pod wiatrak?~- Bo jo wiem?... - odparł chłop
242 10| sprzedał nam twój grunt?~- Bo jo wiem? - odparł chłop,
243 10| bratać się ze Szwabami, bo mi jegomość nawet trumny
244 10| spokoju... Nigdy nie zaśniesz, bo choćbyś zasnął, wstanę z
245 10| Najświętszego Sakramentu, bo uwięźnie ci w gardle albo
246 10| Idźta na swoją kolonię, bo muszę tu kobietę ułożyć.~
247 10| że śpi, nieco uspokojona, bo już nie chrapała.~Tak przewałęsał
248 10| was pomstują, że hal... bo ten gruby młynarz z Wólki
249 10| chłop stłumionym głosem - bo jak cię kopnę, to wszystka
250 10| nieugięta, chłopska zaciętość, bo już był pewny, że ginie
251 10| nikt by ich nie przyjął, bo więcej niż od roku wszyscy
252 10| co teraz powiedzieć?... bo tam idę.~Lecz chłop już
253 10| odparł Grochowski. - Bo mnie stąd nie wyciągniesz,
254 10| rozmowę; ale wnet spostrzegał bo jaźń na twarzy chłopa, a
255 10| kolacja i wyjątkowe wina, bo inżynier konkurował o córkę
256 10| właśnie posyłać do ciebie, bo zebrało się trochę garderoby
257 10| spalił.~- Nawet nie od niego, bo on by mnie nie śmiał tu
258 11| błogosławieństwo boskie. Wdziej kożuch, bo zimno, i pokrzep się - odparł
259 11| wieś. Buntował też ich, bo buntował Josel za to, że
260 11| Nie oni, to stary Grzyb. Bo jakby Hamer stąd wyszedł,
261 11| nie skryje... Strach!... Bo jużci ludzie mu nie donieśli
262 11| Jo woma godom: moja wina! bo tak mi kazał dobrodziej.
263 11| wydali. I prawdę rzekł. Bo już był u mnie wczoraj Hamer,
264 11| zawołał:~- O!... i wyście tu? Bo do was jechałem...Aż tobą
265 11| Jaśka waszego przywiózem, bo mi dziś w nocy konie krad
266 11| Wolałbym nie skarżyć, bo się z tego interesu w całej
267 11| niech se idzie do kryminału, bo ja za hycla sto pięćdziesiąt
268 11| spokój - lamentował Jasiek - bo już i wstyd przed obcymi
269 11| wiecie, co zróbcie...~- Bo jo wiem? Skąd j o mogę wiedzieć?~-
270 11| dzieci. Ja wezmę jej grunt, bo dotyka mego, a wam oddam
271 11| Zgoda?... - nalegał Grzyb.~- Bo jo wiem? - odparł Ślimak
272 11| cudzych stajen nie zaglądał, bo wiem, że na was chłopy się
273 11| garnce wódki i beczułkę piwa, bo na dzisiejszy pogrzeb nieboszczki
|