| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Stanislaw Wyspianski Noc Listopadowa IntraText CT - Text |
(Dwoje drzwi z prawej. Dwoje drzwi z lewej.
W głębi potrójne okno, aż do posadzki.
Za oknami ogród-park Łazienkowski.
W oddaleniu nad stawem posąg konny biały).
JOANNA
(wchodząc)
Patrzajcie, łuna pożaru!
W.
KSIĄŻĘ
(wchodząc)
Gdzie pożar?
KURUTA
(wchodząc)
Miasto się pali.
GENDRE
Tam, w oddali.
W dziedzińce lecą sygnały.
KURUTA
Dwa się szwadrony zerwały
i pędzą...
W.
KSIĄŻĘ
Nie - pozostanę. -
Tam - po co? - Niech ogień płonie.
KURUTA
A co by Książę powiedział,
gdy płomień drugi uderzy
i trzeci i czwarty wstanie,
i tak te czarne otchłanie
zaczną grać - ?
KURUTA
A tak - tak - ogień - bunt, ogień pożarny;
tak, jak rozpali się ten lud cmentarny;
tak świeże groby wystrzelą piorunem;
będziemy tańczyć trupy.
W.
KSIĄŻĘ
Z Złotym Runem
na piersi; - jak kto nasze odkryje opończe,
poza stróże Carskiego słowa - wsio rycerni,
my nie będziemy umierać, lecz ginąć
albo zwyciężać; -
jak zechce Car, będziemy słynąć.
GENDRE
A jeźli Car nie zechce - ?
W.
KSIĄŻĘ
A potrafiłby ty, jak jaki kniaź Zarudzki,
porwać dziewkę? - i chcieć być Moskwie Carem sam?
KURUTA
Wy gospodyn - ja sługa.
W.
KSIĄŻĘ
Przebiegły Grek; na tonie pozna się od razu.
No - lubię gaworzyć...
W.
KSIĄŻĘ
Małczaj - - - no, ruszaj won - - a służyć!
W.
KSIĄŻĘ
A potrafiłby ty w ogień za Carem skoczyć?
W.
KSIĄŻĘ
Nóż jemu w pierś - ubroczyć
i chresty wziąć - ty zbladł?
Car skazałby powiesić wprzód,
potem by chresty kładł. -
Paszoł! - - Adieu - - masz dłoń - po kamracku.
W.
KSIĄŻĘ
Filozof ja - tak po omacku
szukam ludzi; człowieka zwącham w grubej skórze.
W.
KSIĄŻĘ
Tak ja wam się wynurzę,
kamrat - - powiem słowo -
li nie zlękniesz się kar?
KURUTA
Diabeł bierz - cóże jest to - - ?
KURUTA
(zaśmiał się)
Cha cha cha.
W.
KSIĄŻĘ
(pchnął go)
Precz! - czego ty się zaśmiał, jak czart?
W.
KSIĄŻĘ
Precz - no, nie trza służby mnie.
W.
KSIĄŻĘ
Precz. Ruszaj do kart.
(wypycha Kurutę za drzwi)
(został sam)
(puka do drzwi na lewo)
(z tychże drzwi wychodzi:)
JOANNA
(podeszła ku środkowi salonu).
W.
KSIĄŻĘ
(zamyka wszystkie drzwi)
(idzie do biurka)
Od samego rana
zwlekałem - i wczoraj cały dzień, i pozawczora,
aże do chwili tej - gdy na zegarze
dziejowym taka znaczyła się pora
dla mnie i ich godzina ta.
(uderza
ręką o biurko)
Tu -
list Cesarza -
W.
KSIĄŻĘ
Cara brata.
I nominacja.
W.
KSIĄŻĘ
- Milczenie,
tajemnica - wsiowładztwo - komedia - skażenie!
Otom jest....
W.
KSIĄŻĘ
I we krwi się zjawię,
i albo los podejmę i Polskę wybawię,
i będę czymś - nie błaznem, nie kpem, nie dworakiem,
ale Carem Polski - przez krew.
JOANNA
Ty łasisz się i klniesz - -
W.
KSIĄŻĘ
Słuchaj - ty milcz - ja mówię świętą rzecz;
ja się zbudził od dziś - ja będę lew,
ja chcę krwi, walczyć chcę - ja poczuł krew
w powietrzu. - Będę Bóg przez ciebie.
W.
KSIĄŻĘ
Ty piękna - ciszej ty, bo ty mnie słowem gniesz.
Słuchaj mnie ty. - Jak była wielka wojna,
tak będzie teraz znów - a ty dostojna
Carowa; - - ja każę kuć koronę
dla ciebie - jako wziąłem cię za żonę.
Wojna, wojna - Polaki to są lwy.
Oni zdobędą wsio - jak lodowcowe kry,
przebojem wzdłuż i wszerz! Co? Napoleonidzi
przeszli?! A co, Polka!?
JOANNA
A serce moje widzi.
Ty
śnisz - ty - co, ty knujesz - -
JOANNA
Przeciw bratu - ty brat - -
W.
KSIĄŻĘ
Wot rzucił na cię czar.
Wiesz ty? - Jedyne słowo takie, jakom tu rzekł,
a Car by żywcem pasy darł i żywcem piekł,
zazdrosny Car - a ja będę nad Cara;
ja będę Polski król - i ze mną twoja wiara.
Wot co? ty zrozumiała - ?
W.
KSIĄŻĘ
Wsiej czas - mój los.
A co - ja poszedł, gdzie mnie wiódł twój głos.
Polka.
JOANNA
W obłędzie ty - chcesz mnie udaniem zwieść.
Daj list - czytać mi daj...
W.
KSIĄŻĘ
(otwiera biurko)
(podaje list)
Czytaj. - Co wiesz?
Plein pouvoir. - Co? - Znasz! Ha, mów, ze słowem spiesz.
Wyrzec ty - krzycz - bo w tobie gore krew.
Ty w oczach moich, ty przede mną stoisz
zbrojna nożem - ty uderz - - co...?
W.
KSIĄŻĘ
Ty się boisz. -
A czego ty się lękasz? W blaskach ty polska dusza,
ty we świetle, w twych oczach skry i żar, i zorza.
A chciałabyś ty - co - od morza, hej, do morza?
No, skrzydła rozwiń twe - roztaczaj ty twój lot,
nie skrywaj się - ja znam - - a to katusza -
tam ogień święty wre - ty westalka.
Cha, zgadnij moją myśl - cha - ?
JOANNA
Ty bankrot.
Chcesz naigrawać się - pójdź precz.
Ze serca, z
duszy drwisz.
W.
KSIĄŻĘ
Ty lalka -
ty cud - ty świętość polska ukradziona,
ty z twoim rysem dumy i bladością lica,
ty u mnie niewolnica - no - ty u mnie żona -
kochaj - ot, we mnie geniusz się obudził;
ty nie zapomnij mnie - patrz, ja się zbudził;
duchem ja był ugrzęzły w nędzy i rozpuście,
padlec - ale mi świecisz, ty sławo, urodo,
ty moja - ja cię miał, przygarnął świeżo,
młodo;
moja ty służebnica - daj ust - pić, ja głodny
pić duszy czystość - w uścisku rozpalić
białą lilijkę do żaru płomieni -
daj ust -
W.
KSIĄŻĘ
Krew, lice się rumieni.
W.
KSIĄŻĘ
- Ty będziesz chwalić
za uściski - kobieta ty - legniesz...
W.
KSIĄŻĘ
Ha - ty słaba - ty kwiat, bierz rozkosz, lubość dam. -
- Dziewka! - Ruszaj!
JOANNA
(staje)
(chwila milczenia).
W.
KSIĄŻĘ
(opuszcza wzrok ku ziemi)
(stoi obezwładniony).
JOANNA
(zwraca głowę ku oknu)
Czy nie wydaje się, że ot tam jacyś ludzie
stoją - ?
W.
KSIĄŻĘ
(nie poruszył się)
Może to być - to i cóż? Myśl moja w trudzie.
Trzeba gwałtownie działać, rządzić, rozkazywać.
Tyle potrzeba umieć, wiedzieć, znać, przemóc na sobie.
przełamać podejrzenia - precz rozgonić cienie. -
Któż to jest moim wrogiem - ?
(ostro)
(czule)
Pójdź no ku
mnie. - Nie pragniesz się tulić?
miłość - sen - za marami gonisz po ogrodzie.
JOANNA
Spójrz no - patrz - jakieś smugi odbite na wodzie
i cień koło posągu.
W.
KSIĄŻĘ
Ty marząca - luba -
ty patrzysz za cieniami - ot, mnie czeka zguba,
jeśli się duch nie wzmoże, w moc się nie
rozpręży.
Dzisiaj przeczułem moc - nade mną cięży.
Innym dziś niźli indziej - nie rozumiem siebie.
Widzę wielkość i drżę...
JOANNA
Krocie iskrzących gwiazd...
W.
KSIĄŻĘ
Ty myślą w niebie,
za światem -
W.
KSIĄŻĘ
Po oknach cienie gonią.
W.
KSIĄŻĘ
Przystępu straże bronią.
Czytujesz Lamartina -
JOANNA
Zaczęłam dziś rano.
Harmonijne harmonie w muzyce przestworów
i ten Bóg, objawiony w kształcie wszelkich stworów.
Religijne romanse duszy nad jeziorem;
jego myśli nad ranem, myśli nad wieczorem.
W.
KSIĄŻĘ
Tak więc masz idejami duszę zadumaną
i ludzi tam dostrzegasz, gdzie ich cale nie ma:
gdzie są żywi, nie widzisz.
JOANNA
Tak duszy oczyma
patrzę i wdzięczna jestem...
W.
KSIĄŻĘ
Francuskiemu hrabi,
który ma sowi mózg i ma sentyment babi. -
Otoczony jest ogród sotniami żołnierzy.
Nie przejdzie nikt - no, a ty myślisz, kto - ?
JOANNA
- Nikt. - - Może drzewa tam gałęźmi trzęsą - ?
Tak wszystko kryje mrok. - -
W.
KSIĄŻĘ
Pokorny ja - bez gniewu - jużem rozczulony -
już całuję, przepraszam. -
JOANNA
Ten tam oddalony
posąg - coraz się bardziej uporczywie wbija
w oczy - i ciągnie ku sobie urokiem.
Nigdzie krokiem.
Nie pójdziesz nigdzie.
JOANNA
To nie. - Już zostaję. -
O czym ty myślisz - ?
W.
KSIĄŻĘ
Urok, czarodziej biały - świecący bohater.
Słyszysz - - ?
W.
KSIĄŻĘ
W gałązkach szemrze wiater.
Wszystkie się cienie na ogrodzie razem
zakołysały.
W.
KSIĄŻĘ
Tym głazem
ty rozkochana... - ?
W.
KSIĄŻĘ
Ja go każę zrzucić z konia!
W.
KSIĄŻĘ
Każę ozłocić - blachą okuć złotą.
Zmierzym się oko w oko - bohater...
W.
KSIĄŻĘ
Ty dumą i pychą
karmiona duszo - patrz - ty bańką lichą,
skrzysz się w kolorach twych żądz niedościgłych,
jak tęcza rzucasz farby przez obłoki,
a lada wicher je zdmuchnie - pogrzebie;
roślino wiotka - polskiej oderwana glebie -
czar ciebie polski owiał - pojęły uroki - -
tak ja złamię. -
W.
KSIĄŻĘ
Ot, ty kochanka.
A już krwią, już purpurą rozgorzały lica.
Pójdź.
JOANNA
Najświętsza Panno! - Nie - ty, nie wymuszaj.
W.
KSIĄŻĘ
Zapomnisz. - Czego chciałaś? Tam - już ciebie widzę,
półomdlałą w mym ręku - z wstrętów, doniu,
szydzę;
będziesz pieścić i tulić, hołubić i
wołać,
cha cha - co będziesz wołać...
JOANNA
Najświętsza Panienko. -
JOANNA
Łamiesz. O wstydzie, o męko.
W.
KSIĄŻĘ
Znaj rozkosz. - Ty kobieta - jak panna wstydliwa -
godna tronu. Carowa będziesz ty...
W.
KSIĄŻĘ
Nie klnij - - nie płacz - milcz! - cicho - cicho!
W.
KSIĄŻĘ
Ty głupia. - Ty obłędna. - Obłęd moja siła.
Ja dziś w obłędzie lew. - Gdyby ty się paliła.
Gdyby żar - gdyby ogień, płomienie i skry
ogarnęły twą twarz - twą postać w ogniów mgły,
gdyby ty twoje ręce zarzuciła na szyję
mnie - gdyby ty...
JOANNA
Ja się w męczeństwie wiję,
mój rozum mi się mąci - krzyczysz - ty jak burza.
W.
KSIĄŻĘ
Jak wichr - ja byłbym wichr, huragan...
JOANNA
Jęk z podwórza
słychać - ? czy jęk? - czy drzew to łoskot - ?
W.
KSIĄŻĘ
Czar.
Ty śnij - w objęciach moich śnij - oczarowana wróżka.
Spokojność duszy daj - - daj ust...
JOANNA
Daj ust - ty mój - - - o, bierz tę twoje moc -
podtrzymaj mnie - na oczach, w duszy noc,
w obłędzie myśli moje - splątane myśli, chmura,
nie widzę nic - łyskanie - szum -
W.
KSIĄŻĘ
To miłość - ura!
Pocałuj
-
JOANNA
Co to? - po oknach śwista - zgrzyt -
zgrzyt szyb - brzęk - szept - ktoś jęczy - czy kto łka - ?
W.
KSIĄŻĘ
To wiatr północny dmie. -
W.
KSIĄŻĘ
W oczach łza -
ty płaczesz, łza miłosna - lubość, ty poddana,
ty kochanka - miłosna ty. -
JOANNA
Ja obłąkana -
ty mój - - ty mój. - - Kto jęczy tam na dworze?
Kto z wichrem goni tam? Kto klnie? - Przeklina - może -
ciebie i mnie. -
JOANNA
Tyś dla mnie rzucił tron.
W.
KSIĄŻĘ
Dla ciebie tron zdobędę, koronę dam na skroń.
JOANNA
Ty mój - kochanku - panie -
W.
KSIĄŻĘ
Dam tobie królowanie.
JOANNA
W kościele Świętego Jana.
JOANNA
Korona zmartwychwstaną.
Nie od dziś to czuję i wiem,
i pragnę, chcę i drżę - ty mój -
ty zadmiesz w róg - powołasz - ty na bój!
A oni z tobą rycerze; -
zwyciężą! - Szał mię bierze. -
Kochanku - powstań ty, zdruzgotaj Cara, zgnieć!
Zapalaj burze, ognie nieć.
Kochaj - daj ust - tam pożar się rozpali.
Tam są gotowi wszyscy już! - - Powstali!!
JOANNA
Wiem. Tam w sercach ogień wre.
Tam czekają i rwą się już. - -
W.
KSIĄŻĘ
Tam?! - gdzie?!
Obłędna ty - co wołasz - ? Jaki bunt - ? Ty znasz?
Mów. - - Ty zdradziłaś się.
JOANNA
Ty patrzaj w twarz.
Cesarski szpieg. - Mój sen - ty podły - kłam.
Ty lękasz się - za tobą nikt - -
Ja sam...
To ja się zdradził - a z czym - czym ja to był?
Ty rzekła: carski szpieg: - ty żona,
ty miłość moja, mnie zabiła i zatruła,
ty z nóg mnie powaliła. -
A ja się rwał. -
Ja tam, tam, z orłami w loty chciał -
a ty - ty z duszy głębin wydobyła
podłość. - - - To ty mój wróg.
A ty zemdlała mnie u nóg
miłosna - nie - co ja wiem -
ty moja kaźń - ty boska -
(dzwoni).
W.
KSIĄŻĘ
(otwiera z kluczów wszystkie drzwi)
(przenosi ją do innych pokojów).
PANNY
(wbiegają)
(otaczają zemdlałą)
(oddalają się).
W.
KSIĄŻĘ
(wbiega)
(idzie ku jednemu z pokojów)
(rozmawia z kimś we drzwiach)
(po chwili wchodzi na salon)
(obok W. Księcia wchodzi:)
W.
KSIĄŻĘ
Ot, co ty mówisz? Na śmierć? - Generał?
GENDRE
Ot, czemu by ja nie umierał? -
Ja tchórz - a Wasza Miłość taki -
tak każdyj czełowiek tchórz - - a my łajdaki.
A niech bierze, kto chce - kto chciwy - choćby Bóg -
takoj ja rozrzutnik - niech każdy będzie syt,
czort, anioł, Boh i Car - - - a serce - cyt cyt cyt.
Ja serce miał - - cha cha - dziś mundury i gwiazdy -
a Książę gwiazdę masz - czoło mnie pali. -
(opiera
czoło o pierś W. Księcia)
Daj
ochłodzić kamykiem czoło. - - - Carski dar -
piękny. -
W.
KSIĄŻĘ
Rzewny ty - czy pijany - ?
W.
KSIĄŻĘ
Obraza - ?
No - no - rzewny - już ja widzę, że rzewny,
że ty się stał przede mną sercem śpiewny.
A dla kogo ty nucisz ten serdeczny żal - ?
No, generał - tak masz tu przy boku stal,
szpada - co? - -
GENDRE
Tak kto mnie wydarł serce - ?
Ja serce miał - - czy naszli mnie mordercę,
gdy ja się duchem chwiał...?
Wszystko wziął Car - niech wziął; - tak, gdy już u
grobu,
kto dziś uwolni mnie wlec się do tego żłobu,
gdzie duszom dają pić - ? gdy pragnie dusza?
W.
KSIĄŻĘ
Ty chcesz na tamten świat - ty brat - ? a co cię zmusza?
GENDRE
Duch. - Tak ja tu widzę wstyd - bezczelny wstyd;
a tak ja widzę tam za grobem jasny świt;
tak ja tu widzę podłość, brud i męt,
a za grobem ja widzę czyste łzy a smęt...
W.
KSIĄŻĘ
Tak ty urlop weź - poczekaj. -
GENDRE
Urlop duszy.
Daj ty zwoleństwo duszy, niech poleci
tam. - -
W.
KSIĄŻĘ
Tak ty durak - weź ty teorban, dzwoń; -
ty się nudzisz. - A gdyby ciebie ja, jak Mazepę, na koń,
w step? - uczyniłbym Centaura -
przez gąszcz leciałby ty jak wichr - i jaka Laura
rozkochana by biegła z rozpuszczonym włosem
za kochankiem - - ?
GENDRE
Tak Książę dziewkę rai...
KURUTA
(wszedł cicho i szepce)
Majeste - nadbiegł właśnie ów człowiek z donosem.
A przycienić
światło,
niech ślepiami nie rzuca.
W.
KSIĄŻĘ
Co mnie to?
Niczym nie
jest.
(odchodzi).
W.
KSIĄŻĘ
Włóczęga, hołota,
człowiek podły - potrzebna nam jest jego cnota.
KURUTA
A ty masz dla mnie co - ?
KURUTA
A czemu dla mnie nie - ?
KURUTA
No tak ja ci pozycję dal.
MAKROT
Więc za umową
działam - sekret.
(do
Makrota)
No
tak co ty wynalazł - ?
MAKROT
Słowa - gesta - cienie.
KURUTA
Któż co z tego odgadnie - he - kto?
MAKROT
Złe sumienie.
Kto się boi, dla tego gest jeden wystarczy
znaczący; kto zgaduje - odgadnie z półruchu,
z półsłowa - co kto chowa utajone w duchu,
i z tym straszydłem pójdzie w noc milczenia,
a będzie tam ten potwor gospodarczy -
ten zatruje mu krew, przeźre rdzenia
i wejdzie, wpełznie jad w krwi uderzenia -
zatruje, zgnębi duszę - usiądzie na piersi,
aż przytłoczy i zaprze w noc. -
KURUTA
Tak my najszczersi -
daj rękę - no i gęby daj - a wypleć bajkę,
cożeś wynalazł, zmyślił, odgadł...
MAKROT
Szajkę.
Może się co powiedzie? - Trzeba pójść posłuchać.
MAKROT
Oni - ? - Knują zbrodnie.
Trzeba, żeby sam Książę podszedł, jak w romansie;
by mi zaufał, poległ...
W.
KSIĄŻĘ
Jak na Sanszo-Pansie.
I dużo
ich się schodzi?
MAKROT
Garść, partie - gromada.
To zależy. -
MAKROT
Kto przyjdzie, to gada
i można stan umysłu w dyjalogu czytać,
by tylko umiejętnie podsłuchać, pochwytać.
Słowa są urywane - lecz myśl jednolita.
W.
KSIĄŻĘ
Tak gdybym ja tam poszedł sam...?
MAKROT
To nie wypada.
Mój ubiór wyszarzany, brudny, pfuj, jak szuja;
za dnia przyjść tu nie mogę, psami lokaj szczuje.
A żyć muszę dla dzieci - mam serce i czuję.
MAKROT
Rzecz doniosła - niejawna, nietajna.
MAKROT
Na Świętojurskiej uliczna kloaka.
MAKROT
Spisek odkryłem - wyjawię dowody.
W.
KSIĄŻĘ
Łajdaku, coś ty chciał - ja mam pójść w łajna?
MAKROT
Tam mówiono o Księciu słowy szkaradnymi.
W.
KSIĄŻĘ
I ty podły przychodzisz obrzucać mnie nimi?
MAKROT
Ja tam stałem na zimnie, o głodzie - z rozkoszą
chwytałem każde słowo; - powtarzałem [w] duchu:
Stój, postój - czekaj jeszcze, zapłacą dukatem,
dukatem płacą tym, co donos noszą.
W.
KSIĄŻĘ
Co? I cóż? - Co przyniosłeś - co?
MAKROT
Ja cały w słuchu,
przy tym brudzie i wstydzie; - no, ja z tego żyję.
Książę płacisz.
W.
KSIĄŻĘ
(rzuca pieniądz)
Masz. Gadaj.
MAKROT
"Pojednał się z bratem
i że to jest udane - że jest list od Cara -
i że trzeba dziś jeszcze" - ot, patrz, krople z czoła...
MAKROT
"Dziś jeszcze trzeba w pysk tego Mogola".
MAKROT
To wyraźne -
bo oto tu są inne donosy ukaźne,
które wskazują - że się dziś - coś ma pojawić.
No, i wiadomo co - gdzie - to trza zdławić.
W.
KSIĄŻĘ
Ale co!? - Co?! - Precz ty! - albo zostań jeszcze chwilę;
potem wydam rozkazy, ukaz; - ja tu mile
przepędzam czas - tak wy mnie napędzacie strachu.
Tak ja spokoju nie mam - ciągle w szachu. -
A kto mnie trzyma? - wy - tak to błazeństwo. -
MAKROT
Oni się modlić przychodzą na groby
w dnie narodowej, tak zwanej, żałoby.
Wtedy ja idę i śpiew intonuję
razem wspólnie z innymi, nawet popłakuję.
A w notesie kryjomie imiona spisuję
osób, które tam klęczą. - I tak na trop spisku
wpadam z lekka, powoli - na ich cmentarzysku,
gdy na ich głowy liście spadają zżółkniałe.
Oto tu mam notaty.
[W.
KSIĄŻĘ]
Co - ? - Foliały całe?
[MAKROT]
Jeśli Książę przypomnieć raczy, w listopadzie....
W.
KSIĄŻĘ
Listopad to dla Polski niebezpieczna pora - ?
W.
KSIĄŻĘ
A ty, widzę, jesteś zmora.
MAKROT
Tak teraz jest listopad - więc baczne mam słuchy.
Jest to pora, gdy idą między żywych duchy -
i razem się bratają.
KURUTA
(wybucha śmiechem)
Cha cha cha.
W.
KSIĄŻĘ
(śmieje się)
Poeta.
Nowy
Lamartine może? - Patrzaj - szpieg esteta.
Spisek - codziennie spisek....
W.
KSIĄŻĘ
A wszystko pierzchnie z rankiem - ze dniem - nocne mary
Tak wy, strachy - puszczyki dwa - ja nie dam wiary.
KURUTA
Wasza Książęca Mość nie drży - człowiek
wojenny,
no, to dość; - trzeba. Książę, wydać rozkaz
dzienny,
że wsio ma być spokojne - spokojnie tam w duszy:
jak usłyszę w rozkazie - tak strach się rozprószy.
KURUTA
Tak ja się na wszystko zgotuję.
A kto
to jutro będzie pan - ?
Tu ja
panuję.
A ty mnie przy mnie milcz - o innym panu.
KURUTA
I zamach stanu.
Słyszałem pode drzwiami - rozumiem, miarkuję.
Myśl genialna -
W.
KSIĄŻĘ
Słyszałeś - ty - ja cię zakuję
w kajdany.
W.
KSIĄŻĘ
Car się nie dowie.
Ja cię owinę szarfą - szpieg - wszyscy szpiegowie,
precz wy ode mnie, precz - krew mi wyssali,
krew moją carską żłopać przyszli tu i tu
chłeptali,
duszę wy moją brali w szpon; - piekła szatani,
i wlekli w noc. - - -
(wypędza
obydwóch)
Ja sam -
- skąd czekać mnie zwiastuna?
kto wyzwoli z mąk - - ? -
Co to? - -
Pożarna łuna
- gaśnie - zapada - - - znów snop iskier bucha.
Cisza - - i
coraz noc - - i pustość głucha.
OFICER
SŁUŻBOWY
(wchodzi)
(salutuje)
Raport złożony - pożar ugaszony.
Na Solcu płonie szopa pusta - trochę słomy.
W.
KSIĄŻĘ
Słomiany ogień - zgasł. -
OFICER
SŁUŻBOWY
Cztery szwadrony
powróciły.
W.
KSIĄŻĘ
Jak to - ? - Ha - nic - - tak - nic nie wiadomo;
tak - że to wszystko nic - - kto ma łakomą
duszę - - - czego? - - co?
Rozpędzić
straże.
Niech idzie wszystko spać.
OFICER
SŁUŻBOWY
(salutuje)
(wychodzi).