Previous - Next
Click here to hide the links to concordance
Na
trzeźwo nie mogę żyć!
Więc
się upijam od rana
I zawsze z
pełnego dzbana
Do nocy
wciąż muszę pić;
Za
każdym kielichem wina
Piękniejszym
staje się świat,
I urok
młodzieńczych lat
Wstępować
w serce zaczyna.
Zaledwie
wypróżnię dzban,
Piosenkę
znajduję na dnie,
A ona
dźwięczy tak ładnie
Wśród
moich samotnych ścian!
Rozjaśnia
duszę pogodą
I z serca
zdejmuje pleśń,
Wesoła,
swobodna pieśń
Fantazję
wskrzesza mi młodą;
I
słyszę kochanki głos,
Pierwsze
miłosne zaklęcia,
I chwytam
dzban mój w objęcia,
Padając
na flaszek stos -
Zdjętemu
błogim marzeniem
Zda
się, że wracam znów
Do jasnych
młodości snów
Ponad
srebrzystym strumieniem!
Po
kwiatach sączy się zdrój,
A wietrzyk
roznosi wonie,
Pierś
ogniem szlachetnym płonie,
Chcę
wznowić rycerski bój,
W dobranym
braci orszaku -
Ochoczo
biegnę na szturm
I
słyszę w odgłosie surm:
"Zwycięstwo
przy białym ptaku!"
Pośpieszam,
co zdąży koń,
I u nóg kochanki klęczę,
Ona z obłoków rwie tęczę
I moję ozdabia skroń;
W rodzinne
przychodzę strony
I witam
rzucony dom,
I matki
radosnym łzom
Powierzam
zdobyte plony...
W
pośrodku ojczystych pól...
Lecz tu
się sen mój ucina;
Fantazji
gdy braknie wina,
Powraca
zgłuszony ból -
Każda
odnawia się rana -
Na
trzeźwo nie mogę żyć...
A więc pozwólcie mi pić
Z mojego pełnego dzbana.
27
grudzień 1868
Previous - Next
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL