Part
1 1| na błędnym piasku granicę i pod karą miecza zmusił wolne
2 1| rozbijać w tym miejscu namioty i żyć przez dni kilkanaście
3 1| kilkanaście pod dozorem straży i doktora; inaczéj zaś z Egiptu
4 1| jego żony grzęzły w białéj i srebrnéj mące, aby mi na
5 1| przerzynała piasku dolinę i szła do morza, za nią szara
6 1| roztrącała się o piasek i smutnym gwarem fal napełniała
7 1| a zaś architektura jego i żółtawa białość nadawały
8 1| innych stron wzgórza piaskowe i na nich straży namioty,
9 1| na nich straży namioty, i patrzący na kwarantannę
10 1| wielkość Boga rano, wieczorem i w nocy. Wszystkie te obrazy
11 1| zacząłem do mego namiotu i podobałem sobie w ciszy
12 1| ciszy piaskowego stepu i w szumie morza, do którego
13 1| dalekiéj ojczyzny mojéj i ku owym dniom, które dawniéj
14 1| Śródziemne, gruchnęła w nocy i polała się deszczem piorunów
15 1| oddalony od ludzi. W smutne i zamyślone o kraju serce
16 1| Szeleszczący od wichrów i deszczu namiot chwiał się
17 1| namiot chwiał się nade mną i zaczerwieniony od piorunów,
18 1| piorunów, wydawał się ognistym i strzegącym łoża bezsennego
19 1| który go z ziemi zwieje i zaniesie w krainę cichą -
20 1| chmury żelazne okrywały niebo i drobny deszczyk zasmucał
21 1| nabrzmiała nocną ulewą i srebrnymi pletwami prosto
22 1| zostały w dolinie. Zziębły i ponury patrzałem ze wzgórza
23 1| mię pod dach jaki przyjęto i przy gościnnym posadzono
24 1| nareszcie przyjść morze i zatopić wzgórze, na którym
25 1| okiem ludzi, którzy się mnie i rzeczy moich dotknąć nie
26 1| moich dotknąć nie mogli i nie śmieli. Wyjaśniło się
27 1| najwyższym rozbiłem namiot; i przyszły dnie pogodne, ciche,
28 1| mój Soliman, sławny z tego i chełpliwy, że był niegdyś
29 1| Champoliona, Roseliniego, Fresnela i wielu innych, opowiadał
30 1| drobne szczegóły ich podroży i ze mnie zapewne zbierał
31 1| których dźwięk niezrozumiany i smutna nuta kołysały mnie
32 1| płaszczem rycerza Solimy i naznaczał krzyżem czerwonym
33 1| mojego, o tym złotym stepie i o tym namiocie, gdzie miałem
34 1| znów uklękły przede mną i podniosły się z pielgrzymem
35 1| obaczyłem go na wzgórzu i zdawało mi się, że sam wyszedł
36 1| wyrwał kilka kołów z piasku i skrzydłem powiewał za mną,
37 1| pokazując mi swoje łono czarne i puste. - Odwróciłem się
38 1| zbliżam do żyźniéjszéj krainy; i pomyślałem, że na te same
39 1| się nie troszczyli o jutro i o rzeczy z tego świata,
40 1| tak za nią, jako za chleby i za uprzejmość dla mnie podziękowałbym
41 1| w niezrozumiałym języku i wymówione głosem, który
42 2| grobowcem tym okropnym Szecha -~I wszystkie będą mię pytały
43 2| wszystkie będą mię pytały echa,~I wszyscy ludzie, czy wracam
44 2| trzcina.~Przyszła do ognia i wodą z potoku,~Śmiejąc się,
45 2| chwycił w drżące dłonie~I rzekł: "Sam Bóg ci za wodę
46 2| nie waży!"~Porwałem trupa i rzuciłem straży,~Aby go
47 2| wzięła na żelazne zgrzebła~I tam, gdzie grzebią zarażonych,
48 2| Téj saméj nocy Hafne i Amina~Umarły leżąc na łożu
49 2| słyszałem, jak obie umarły.~I nawet matka własna nie słyszała,~
50 2| kazałem strażnikom z namiotu;~I porzuciły nas! - i bez powrotu!...~
51 2| namiotu;~I porzuciły nas! - i bez powrotu!...~A jak dorosłym
52 2| słońcu nie równe złotemu;~I już nie takie, jakie było
53 2| Tak mi się mgliste zdawało i grube~Ziemi wyziewem i słońca
54 2| zdawało i grube~Ziemi wyziewem i słońca purpurą,~Że nie wiedziałem,
55 2| co się zakrył chmurą.~ ~I tak dni dziegieć przeszło,
56 2| moja serce miała lżéjsze,~I nawet moje dzieciątko najmniéjsze~
57 2| dzieciątko najmniéjsze~Żyło i kwiatkiem nic chciało usychać -~
58 2| głośno: "Śmierć w namiocie!"~I pochwyciwszy go z takiémi
59 2| śmierć zgryzła do ostatka;~I żeby na to nie patrzała -
60 2| kolanach wszyscy.~Łamałem ręce i wołałem głośno:~"Oby nie
61 2| blady miesiąc wschodził~I patrzał: - tego z pamięci
62 2| tego z pamięci nie zatrzéć!~I nie wiem, jak ten sam miesiąc
63 2| po szacie,~Wyrwałem trupa i rzuciłem straży -~Poniosło
64 2| czarnych dwóch grabarzy,~I lepiéj mu tam przy siostrach
65 2| lepiéj mu tam przy siostrach i bracie.~Od tego zgonu i
66 2| i bracie.~Od tego zgonu i od téj boleści~Naznaczono
67 2| słońca jako krew czerwonym~I pod namiotem tym zapowietrzonym~
68 2| słowa nie mówiąc do siebie,~I śmierć przed samą śmiercią
69 2| Ale mnie znalazł bez łez i bez serca,~Już omdlałego
70 2| cierpienia~Powieki bez łez i serce z kamienia.~Boleść
71 2| była jako chleb powszedni.~I pod oczyma mi konał mój
72 2| kochany w mém rodzinném gronie~I najmniéj z dzieci płakany
73 2| Bo mu dał cichą śmierć i lodowatą,~Bez żadnych bolów,
74 2| żadnych omamień.~Skonał i skościał, i stał się jak
75 2| omamień.~Skonał i skościał, i stał się jak kamień.~A tak
76 2| nieczułe, oczy nam przerazić~I wiecznie zostać w rodziców
77 2| myśleć nie śmiałem o córce!~I trwoga o nią nie gryzła
78 2| snując się pajączek.~Patrz! i ten pas mój błyszczący jaskrawie~
79 2| błyszczący jaskrawie~Ona robiła - i te smutne oczy~Ona rąbkami
80 2| Jako na róże przeze łzy i słońce.~Ach, ona była domu
81 2| dziecko w kołyseczce strzegła.~I gdzie płacz jaki słyszała,
82 2| jaki słyszała, tam biegła;~I wszystkie nasze opłakała
83 2| wszystkie nasze opłakała ciosy,~I wszystkie nasze łzy - wzięła
84 2| Dziesięć dni przeszło i nocy tak długich,~Że śmierć
85 2| ustał wielki płacz niewieści~I naliczyliśmy ranków trzydzieści.~
86 2| Nareszcie zbywszy pamięci i mocy,~Położyłem się i zasnąłem
87 2| pamięci i mocy,~Położyłem się i zasnąłem w nocy.~I we śnie,
88 2| Położyłem się i zasnąłem w nocy.~I we śnie, w lekkie owinięte
89 2| ręce trzymając się obie;~I pozdrowiwszy mię pokojem
90 2| sine!~Budzę się z krzykiem i umarłą dziatwę~Klnąc wołam
91 2| mi się rączkami na szyję;~I przekonałem się, że Hatfe
92 2| z boleścią się szerzyć?~I te mi dziecko sroga śmierć
93 2| dziecko sroga śmierć wydarła!~I ta mi córka na rękach umarła!~
94 2| mię! ratuj, mój ojcze!"~I miała wtenczas czerwone
95 2| róża, kiedy się rozchyla. -~I tak umarła ta moja dzieweczka,~
96 2| przyszli mi wydrzeć to ciało.~I nieostrożni zaczepili hakiem -~
97 2| twardą, krągłą, białą...~I tu - bogdajby jak ja nie
98 2| spamiętasz!~Wziąłem ją - i sam zaniosłem na cmentarz.~
99 2| Dziecina stała się blada i rzewna;~Bo mleko matki zaczęło
100 2| matki zaczęło wysychać,~I co dnia było płacz w kołysce
101 2| tobie,~Może złocista, jasna i weselna?~Lecz dla mnie jest
102 2| która dzieci mi wytraca~I bierze syny z łona rodzicielki.~
103 2| rosie poczerniały, zwiędły~I podarły się, i lekko napięte,~
104 2| zwiędły~I podarły się, i lekko napięte,~Były jak
105 2| było znać na tym namiocie -~I wiesz, że nawet tych wróbelków
106 2| o brzasku~Jeść okruszyny i kąpać się w piasku;~Odkąd
107 2| przyleciała z ptaszyn ani jedna~I spostrzegłem to - i było
108 2| jedna~I spostrzegłem to - i było mi smutno.~Po córce
109 2| huczeć już zaczęło morze~I słońca się krąg pochował
110 2| się krąg pochował ponury,~I niebo czarne zaciągnęły
111 2| widna.~Jeszcze dziś czuję i widzę, i słyszę,~Słyszę,
112 2| Jeszcze dziś czuję i widzę, i słyszę,~Słyszę, jak namiot
113 2| mną w ciemności kołysze~I od piorunów się cały czerwieni,~
114 2| Więc natężałem wzrok, serce i ucho;~I z przerażeniem rozmyślałem
115 2| natężałem wzrok, serce i ucho;~I z przerażeniem rozmyślałem
116 2| takiéj nocy w grobie?~ ~I nagle! - Czemuż ta Śmierć
117 2| spadał hucząc po gromie i nagle~W kołysce z cicha
118 2| wydawał się obojgu głośny~I tak rozdarty, i taki żałosny,~
119 2| obojgu głośny~I tak rozdarty, i taki żałosny,~I tak z głębokich
120 2| rozdarty, i taki żałosny,~I tak z głębokich wnętrzności
121 2| głębokich wnętrzności wyjęty!~I tak rozumny! i taki przeklęty!!!~
122 2| wnętrzności wyjęty!~I tak rozumny! i taki przeklęty!!!~Żeśmy
123 2| oboje biegli gromem tknięci,~I bez nadziei już! i bez pamięci!~
124 2| tknięci,~I bez nadziei już! i bez pamięci!~I nie zawiodło
125 2| nadziei już! i bez pamięci!~I nie zawiodło przeczucie
126 2| takiéj jak tamte choroby.~I poszło leżeć między trupy
127 2| bratnie,~Moje najmilsze!... i moje ostatnie!!!~Śmierć
128 2| czarna wzięła nielitośnie.~I już nie wróci! ani mi urośnie!~
129 2| kiedy mój dom już zobaczy! -~I już nie wróci nigdy!- o
130 2| jakieś jady w serca sączyć,~I teraz chyba je sam Bóg oczyści.~
131 2| podobny był do nienawiści~I stanął czarny, wielki, między
132 2| Więc rozłączeni byliśmy i sami.~I nie mówiliśmy do
133 2| rozłączeni byliśmy i sami.~I nie mówiliśmy do siebie
134 2| pustym namiocie między mną i żoną?~Pomiędzy ojcem i matką
135 2| mną i żoną?~Pomiędzy ojcem i matką tych dzieci?...~Słońce
136 2| Więc tak bezdzietnym było - i tak co dnia -~Cisza ogromna
137 2| więc tak dni czterdziestu.~I kwarantanny przybyli lekarze,~
138 2| zadziwiał;~Bo nachyliłem się był i posiwiał.~A żona moja od
139 2| A żona moja od niespań i troski~Była jak bursztyn
140 2| piersiami się uderzywszy zbladła~I zachwiała się z jękiem -
141 2| zachwiała się z jękiem - i upadła.~A ja na ręce wziąłem
142 2| niewieści,~Zaniosłem w namiot i rzuciwszy brzemię~Upadłem
143 2| niéj jak martwy na ziemię.~I obudziłem się - na dni czterdzieści...~ ~
144 2| złocistych na głowie obrączkach;~I ta po dziecku umarłym pamiątka -~
145 2| rączkach,~Te włoski złote i tak dzisiaj święte,~W mogiłce
146 2| Pocałowała; w usteczek korale~I znów włożyła do trupich
147 2| trupich obsłónek -~Te upominki i ten pocałunek,~Zazdrosnéj
148 2| ukradzione,~Zabiły matkę i wzięły mi żonę.~ ~I znów
149 2| matkę i wzięły mi żonę.~ ~I znów się łono piaskowe otwarło,~
150 2| żywéj twarzy,~Tylko te sine i okropne Iica,~Które mi wzięła
151 2| wzięła zarazy martwica.~I w dzień błękitny, i w noc
152 2| martwica.~I w dzień błękitny, i w noc każdą ciemną~Oni tu
153 2| rozmawiał ze mną tłum grobowy;~I często dziwnym natrafiłem
154 2| wycia~Tam nad trumnami... i słuchałem blady,~Jak nad
155 2| jak wąż, gdy ochłodnie.~I przechodziły mi dnie i tygodnie~
156 2| I przechodziły mi dnie i tygodnie~Bez żadnych bolów,
157 2| omamień.~Stałem się twardy i zimny jak kamień.~I raz -
158 2| twardy i zimny jak kamień.~I raz - ach, boska nade mną
159 2| namiot mój cicho zagląda -~I ach! - Nie była to już twarz
160 2| starego wielbłąda.~Spojrzał - i spojrzał z twarzą tak litośną,~
161 2| się jak dziecko głośno.~ ~I tak przeżyłem smutnych dni
162 2| nareszcie.~O gorżka wolność i chwila odlotu!~Jam do ciemnego
163 2| uczuciem smutku, boleści i zgrozy~Będę wyrywał koły
164 2| zgrozy~Będę wyrywał koły i powrozy,~Które... (o Boże
165 2| moich widziałem ośmioro!~I co dnia patrząc na tak konające,~
166 2| patrzaj, osiem juków próżnych,~I nie zostało mi nic - oprócz
167 2| zostało mi nic - oprócz Boga;~I tam mój cmentarz - a tamtędy
|