Part
1 1| zmusił wolne Beduiny rozbijać w tym miejscu namioty i żyć
2 1| baszy zdawał się wisieć w błękitnym niebie nad głową
3 1| zaraz uklęknąć wielbłądom, a w twarzach ich czarnych widać
4 1| rączki jego żony grzęzły w białéj i srebrnéj mące,
5 1| straszny, albowiem tam, w jego lochach, składano umarłych
6 1| na kwarantannę strażnicy w jaskrawych orientalnych
7 1| jaskrawych orientalnych ubiorach; w środku zaś doliny niby stożec
8 1| wielkość Boga rano, wieczorem i w nocy. Wszystkie te obrazy
9 1| drugi raz odbite znajdzie w następującéj powieści; a
10 1| namiotu i podobałem sobie w ciszy piaskowego stepu
11 1| ciszy piaskowego stepu i w szumie morza, do którego
12 1| kwarantanny strażników. W wigilią Bożego Narodzenia (
13 1| dawniéj spędzałem na ucztach w gronie rodzinnym, okropna
14 1| na Śródziemne, gruchnęła w nocy i polała się deszczem
15 1| namiot oddalony od ludzi. W smutne i zamyślone o kraju
16 1| nacechowana była ta burza w pustyni - Anhelli myślał,
17 1| ziemi zwieje i zaniesie w krainę cichą - przeszła
18 1| zerwanych domów zostały w dolinie. Zziębły i ponury
19 1| doświadczeniem, już nie w dolinie, lecz na wzgórzu
20 1| ciche, spokojnie płynące w pustyni. Drogman mój Soliman,
21 1| zaś Araba tego przemieniał w giermka śpiewającego smutne
22 1| sam namioty nie czując już w sobie mieszkańca, wyrwał
23 1| opowiadający nieszczęścia swoje w następnym poemacie. Historia
24 1| jest dla niego wspomnienie w niezrozumiałym języku i
25 2| OJCIEC ZADŻUMIONYCH~W El-Arish~ ~Trzy razy księżyc
26 2| do mego płóciennego dworu~W téj kwarantannie wszedł
27 2| boleść nikomu,~Jaka się w moim sercu dziś zamyka!~
28 2| Liban, do mojego domu -~W dziedzińcu moim pomarańcza
29 2| gdzie są twoje dziatki?" -~W dziedzińcu moim córek moich
30 2| Dziecko, jak mały aniołek w obrazku,~Karmiło wróble,
31 2| Widzisz tę małą rzeczułkę w dolinie?~Od niéj wracała
32 2| Najstarszy - z ogniem zapalonym w oku~Wstał, dzbanek wody
33 2| Wstał, dzbanek wody chwycił w drżące dłonie~I rzekł: "
34 2| pić jak pies, bo ogień mam w łonie".~To mówiąc, wodę
35 2| rodzicom.~ ~Widzisz te słońce w niebie lazurowém?~Zawsze
36 2| zawołałem głośno: "Śmierć w namiocie!"~I pochwyciwszy
37 2| mógł patrzéć?~Gdy skonał w moim ojcowskim uścisku,~
38 2| Chciałem go spalić na popiół w ognisku;~Lecz ledwie ogień
39 2| Myśląc, że Boga oszukamy w niebie,~Że się ten bałwan
40 2| średni,~Najmniéj kochany w mém rodzinném gronie~I najmniéj
41 2| tylko lice swoje wrazić~W serca nieczułe, oczy nam
42 2| przerazić~I wiecznie zostać w rodziców pamięci~Z twarzą,
43 2| obrońcę~Najmniéjsze dziecko w kołyseczce strzegła.~I gdzie
44 2| Położyłem się i zasnąłem w nocy.~I we śnie, w lekkie
45 2| zasnąłem w nocy.~I we śnie, w lekkie owinięte chmury,~
46 2| pozdrowiwszy mię pokojem w grobie,~Poszły, oczyma cichymi
47 2| trzy dni matka nieruchoma~W kącie namiotu, żółta, jakby
48 2| wysychać,~I co dnia było płacz w kołysce słychać.~A ta pustynia -
49 2| pustynia - nie masz dzieci w grobie! -~Ona inaczéj wydaje
50 2| Jeść okruszyny i kąpać się w piasku;~Odkąd mi dzieci
51 2| było mi smutno.~Po córce w pięć dni - o Boże mój! Boże!~
52 2| chmury.~Noc przyszła, dotąd w pamięci ohydna,~Ciemna,
53 2| szeleszcze,~Jak się nade mną w ciemności kołysze~I od piorunów
54 2| przerażeniem rozmyślałem w sobie,~Jak moim dzieciom
55 2| moim dzieciom takiéj nocy w grobie?~ ~I nagle! - Czemuż
56 2| hucząc po gromie i nagle~W kołysce z cicha zapłakało
57 2| gwiazdami.~Byliśmy z matką w namiocie - przed nami~Leżało
58 2| matka tam zaniosła sama.~ ~W namiocie pustym ja zostałem
59 2| łono,~Zaczęła jakieś jady w serca sączyć,~I teraz chyba
60 2| jakaż być mogła rozmowa~W pustym namiocie między mną
61 2| dzieci?...~Słońce wschodziło w upały czerwono,~Co dnia
62 2| zaległa.~Chyba mysz jaka w księżycu przebiegła;~Zgoła
63 2| lekarze,~Głęboko patrząc w nasze smutne twarze.~Widziałem,
64 2| ciemnicy.~Lekarz nam kazał w sustawy uderzyć,~Tam gdzie
65 2| trup niewieści,~Zaniosłem w namiot i rzuciwszy brzemię~
66 2| kamienia lub kwiatka,~Włoska w złocistych na głowie obrączkach;~
67 2| obrazek ten, co trzymał w rączkach,~Te włoski złote
68 2| złote i tak dzisiaj święte,~W mogiłce z główki maleńkiemu
69 2| zepsutym wcale,~Pocałowała; w usteczek korale~I znów włożyła
70 2| płóciennéj nory~Schować się w cieniu jak nocne potwory.~
71 2| zdziecinniali - starzy -~W pamięci mojéj - żadnéj żywéj
72 2| wzięła zarazy martwica.~I w dzień błękitny, i w noc
73 2| martwica.~I w dzień błękitny, i w noc każdą ciemną~Oni tu
74 2| każdą ciemną~Oni tu byli w tym namiocie ze mną;~Gadałem
75 2| nimi, zmyślałem rozmowy,~W których rozmawiał ze mną
76 2| mną opieka!~Patrzę, ktoś w namiot mój cicho zagląda -~
|