Part
1 1| Egiptu do Syrii dostać się nie mogą. Podróżując na wielbłądzie
2 1| zamieszkał. Zrazu pojąć nie mogłem, jak miejsce puste,
3 1| mi na chlebie européjskim nie zabrakło. Rozłożywszy się
4 1| knot na nowo zapalić się nie chciał. Próżne tu byłyby
5 1| zasmucał powietrze. Ale nie tu był koniec przestrachów;
6 1| prawie na ziemi rozbicia, nie mogłem jednak udać się do
7 1| mnie i rzeczy moich dotknąć nie mogli i nie śmieli. Wyjaśniło
8 1| moich dotknąć nie mogli i nie śmieli. Wyjaśniło się na
9 1| nauczony doświadczeniem, już nie w dolinie, lecz na wzgórzu
10 1| rzeczy, czyli też sam namioty nie czując już w sobie mieszkańca,
11 1| uczniów swoich, aby się nie troszczyli o jutro i o rzeczy
12 1| poemacie. Historia jego boleści nie jest całkowicie zmyśloną:
13 2| gdzie się ogień już dawno nie pali.~Córki po wodę chodziły
14 2| palma złamana.~Przybiegłem - nie czas już było ratować. -~
15 2| wściekły: "Niech się nikt nie waży!"~Porwałem trupa i
16 2| syna~Oczy się moje do snu nie zawarły,~A nie słyszałem,
17 2| moje do snu nie zawarły,~A nie słyszałem, jak obie umarły.~
18 2| umarły.~I nawet matka własna nie słyszała,~Choć wiem, że
19 2| wiem, że także téj nocy nie spała.~Rankiem obiedwie
20 2| piasku górą;~Zawsze te niebo nie splamione chmurą:~A mnie
21 2| mnie się zdało wtenczas, nie wiém czemu,~Że słońce słońcu
22 2| czemu,~Że słońce słońcu nie równe złotemu;~I już nie
23 2| nie równe złotemu;~I już nie takie, jakie było wczora,~
24 2| wyziewem i słońca purpurą,~Że nie wiedziałem, czy pacierz
25 2| nareszcie zacząłem oddychać;~Bo nie wierzyłem, żeby wziąwszy
26 2| wystąpił drobny;~Nikt by nie dostrzegł - ja, ojciec,
27 2| do ostatka;~I żeby na to nie patrzała - matka.~ ~Przy
28 2| ręce i wołałem głośno:~"Oby nie umarł! lub się był nie rodził!" -~
29 2| Oby nie umarł! lub się był nie rodził!" -~A tam nad palmy,
30 2| patrzał: - tego z pamięci nie zatrzéć!~I nie wiem, jak
31 2| z pamięci nie zatrzéć!~I nie wiem, jak ten sam miesiąc
32 2| zapowietrzonym~Żyliśmy, słowa nie mówiąc do siebie,~I śmierć
33 2| już próżnych naszych łez nie żądał,~Ale chciał tylko
34 2| Że jeśli reszcie Pan Bóg nie przebaczy,~Jeśli anioła
35 2| anioła śmierci przyszle po nie:~Dziecko mi weźmie - żonę -
36 2| Stwórcę...~Córka! - Ja myśleć nie śmiałem o córce!~I trwoga
37 2| o córce!~I trwoga o nią nie gryzła mię żadna.~Ach, ona
38 2| I tu - bogdajby jak ja nie umarli! -~Tu ją pod mymi
39 2| słychać.~A ta pustynia - nie masz dzieci w grobie! -~
40 2| kiedy z wichrem na brzegi nie skacze,~Dla ciebie szemrze
41 2| czy twarz moja biedna? -~Nie przyleciała z ptaszyn ani
42 2| nadziei już! i bez pamięci!~I nie zawiodło przeczucie żałoby!~
43 2| wzięła nielitośnie.~I już nie wróci! ani mi urośnie!~Ani
44 2| dom już zobaczy! -~I już nie wróci nigdy!- o rozpaczy!!!~ ~
45 2| wszystkie lata - choć tak, nie inaczéj -~Ubyłoby mi z serca
46 2| rozłączeni byliśmy i sami.~I nie mówiliśmy do siebie słowa -~
47 2| wychodziłem zdrowy;~Żona, co nawet nie tknęła połowy,~Nad piersiami
48 2| północy;~Znalazła jeszcze nie zepsutym wcale,~Pocałowała;
49 2| cicho zagląda -~I ach! - Nie była to już twarz człowieka,~
50 2| wszystko! wszystko wiedzą!~Czyż nie są teraz jak męki obrazy?~
51 2| jak męki obrazy?~Patrz na nie, dotknij! Nie bój się zarazy,~
52 2| Patrz na nie, dotknij! Nie bój się zarazy,~Nie bój
53 2| dotknij! Nie bój się zarazy,~Nie bój się śmierci, co dotknięciem
54 2| dotknięciem sinem...~Wszak ty nie jesteś, synu moim synem.~
55 2| jesteś, synu moim synem.~Lecz nie - uciekaj! Ja wiem że te
56 2| Zaczynasz własnych braci nie poznawać,~Potem cię ogień
57 2| osiem juków próżnych,~I nie zostało mi nic - oprócz
|