Part
1 1| na pustyni między Egiptem a Palestyną, blisko miasteczka
2 1| zaraz uklęknąć wielbłądom, a w twarzach ich czarnych
3 1| Kairu obaczyłem z daleka, a doktor pierwszym napotkanym
4 1| naszéj podróżnéj gromadki; a jak się późniéj dowiedziałem,
5 1| składano umarłych z dżumy; a zaś architektura jego i
6 1| w następującéj powieści; a pokażą się mu we właściwszym
7 1| Wicher mi zagasił światło, a wilgotny knot na nowo zapalić
8 1| ta bezsenna noc zgrozy, a gdy nad rankiem wyszedłem
9 1| najbliższe wzgórze piaskowe, a zaraz po nas przyszła woda
10 1| tryumf téj biednéj rzeczki, a patrząc tak, dziwnego doznawałem
11 1| gościnnym posadzono ognisku. A mogły nadejść okropniéjsze
12 1| wzgórze, na którym stałem; a wszystko to trzeba było
13 1| Wyjaśniło się na koniec niebo, a ja, nauczony doświadczeniem,
14 1| nuta kołysały mnie do snu. A wtenczas - może mnie anioł
15 1| czerwonym na piersiach, a zaś Araba tego przemieniał
16 1| grobowcowi Chrystusowemu; a kiedy już byłem o godzinę
17 1| wysokie, aby mnie pożegnać; a czy to ludzie pakując rzeczy,
18 1| serce rozdarte po mnie. A wkrótce zaczęły się pokazywać
19 2| chwastem nadmorskich ajerów;~A wieczór - wszystkie tu się
20 2| leży pod kopułką Szecha.~A ja samotny wracam - o boleści!~
21 2| obrazku,~Karmiło wróble, a ptaszęta jadły,~Aż do rąk
22 2| grzebią zarażonych, grzebła.~A od téj nocy tak pełnéj boleści~
23 2| leżąc na łożu przy sobie.~A patrz! - tak cicho umierały
24 2| moje do snu nie zawarły,~A nie słyszałem, jak obie
25 2| nas! - i bez powrotu!...~A jak dorosłym przystoi dziewicom,~
26 2| niebo nie splamione chmurą:~A mnie się zdało wtenczas,
27 2| podobne do słońca upiora.~A niebo, które patrzało na
28 2| lub się był nie rodził!" -~A tam nad palmy, z twarzą
29 2| i stał się jak kamień.~A tak okropnie po śmierci
30 2| Dziecko mi weźmie - żonę - a po żonie~Mnie nieszczęsnego
31 2| córka na rękach umarła!~A była jedna najstraszniejsza
32 2| serce rozdarło na ćwierci -~A piękna była jak anioł -
33 2| płacz w kołysce słychać.~A ta pustynia - nie masz dzieci
34 2| śniade moich dzieci trupy.~A tam na wzgórzu, kędy morze
35 2| szumi morze - dla mnie wyje;~A kiedy z wichrem na brzegi
36 2| cicha zapłakało dziecko -~A płacz ten musiał być strasznym
37 2| gdzie robaczek lichy...~A choć dziecięcia jęk był
38 2| mi z serca pół rozpaczy.~A te już - ani zarazy strażnicy,~
39 2| nachyliłem się był i posiwiał.~A żona moja od niespań i troski~
40 2| okropny ceglany rumieniec,~A oczy pełne takiéj błyskawicy,~
41 2| się z jękiem - i upadła.~A ja na ręce wziąłem trup
42 2| je zerwać - sam jestem!~A może tobie posępnym szelestem~
43 2| dziewięć wielbłądów podróżnych,~A na nich - patrzaj, osiem
44 2| Boga;~I tam mój cmentarz - a tamtędy droga -~ ~ ~
|