Part
1 1| musiałem podobnemu ulec losowi. Po ośmiu dniach drogi przybyłem
2 1| zaledwo nitka wody sączyła się po piaskowym korycie, nabrzmiała
3 1| prosto biegła roztoczyć się po dolinie, na któréj stały
4 1| wzgórze piaskowe, a zaraz po nas przyszła woda napełnić
5 1| co miała serce rozdarte po mnie. A wkrótce zaczęły
6 1| rozchodzi, jak kręgi na wodzie po rzuconym do niéj kamieniu?~ ~
7 2| już dawno nie pali.~Córki po wodę chodziły ze dzbankiem,~
8 2| cicho umierały obie!~Że choć po śmierci najstarszego syna~
9 2| ledwie ogień zaczął biec po szacie,~Wyrwałem trupa i
10 2| najmniéj z dzieci płakany po zgonie.~Toteż Bóg jemu wynagrodził
11 2| jak kamień.~A tak okropnie po śmierci wyglądał,~Jakby
12 2| anioła śmierci przyszle po nie:~Dziecko mi weźmie -
13 2| Dziecko mi weźmie - żonę - a po żonie~Mnie nieszczęsnego
14 2| osnowę,~Około cedru biegała po trawie,~Jak pracowity snując
15 2| nadzieja zaczynała świecić...~Po dzieciach ustał wielki płacz
16 2| błyszczące,~Nawiedzać inne, po namiocie śpiące.~Szły cicho,
17 2| Przyszła jak ptaszek cicho po kobiercu,~Rzuciła mi się
18 2| piękna była jak anioł - po śmierci!~ ~Przyszli nade
19 2| mi dzieci zaczęło ubywać,~Po żer przestały się wszystkie
20 2| spostrzegłem to - i było mi smutno.~Po córce w pięć dni - o Boże
21 2| żagle?! -~Grom spadał hucząc po gromie i nagle~W kołysce
22 2| głowie obrączkach;~I ta po dziecku umarłym pamiątka -~
23 2| obłąkanego budziły mię śnicia~Po nocy hyjen przeraźliwe wycia~
|