Part
1 1| pustyni - Anhelli myślał, że już przyszedł wicher, który
2 1| nauczony doświadczeniem, już nie w dolinie, lecz na wzgórzu
3 1| ziemi rodzinnéj. Lecz dosyć już o tym śnie tajemniczym życia
4 1| grobowcowi Chrystusowemu; a kiedy już byłem o godzinę drogi ku
5 1| też sam namioty nie czując już w sobie mieszkańca, wyrwał
6 2| wiankiem,~Tu, gdzie się ogień już dawno nie pali.~Córki po
7 2| Przybiegłem - nie czas już było ratować. -~Siostry
8 2| słońcu nie równe złotemu;~I już nie takie, jakie było wczora,~
9 2| znalazł bez łez i bez serca,~Już omdlałego na boleści świeże,~
10 2| omdlałego na boleści świeże,~Już mówiącego: "Niech Bóg wszystko
11 2| serce z kamienia.~Boleść już była jako chleb powszedni.~
12 2| śmierci wyglądał,~Jakby już próżnych naszych łez nie
13 2| nocy tak długich,~Że śmierć już mogła na gwiazdy odlecić.~
14 2| Boże!~Z wieczora huczeć już zaczęło morze~I słońca się
15 2| gromem tknięci,~I bez nadziei już! i bez pamięci!~I nie zawiodło
16 2| czarna wzięła nielitośnie.~I już nie wróci! ani mi urośnie!~
17 2| urośnie!~Ani go kiedy mój dom już zobaczy! -~I już nie wróci
18 2| mój dom już zobaczy! -~I już nie wróci nigdy!- o rozpaczy!!!~ ~
19 2| serca pół rozpaczy.~A te już - ani zarazy strażnicy,~
20 2| zagląda -~I ach! - Nie była to już twarz człowieka,~Lecz głowa
21 2| odlotu!~Jam do ciemnego już przywykł namiotu;~Z uczuciem
|