| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Kazimierz Brodzinski Wieslaw IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Part
1 V| spodziewanych od pola czekali,~Aby Halinie wypoczynek dali.~ ~ 2 III| pługu chodziłbym spokojny,~Anibym zaznał trudnej z sercem 3 V| Które jak perły liczyli anieli.~A kiedy wstała, już uczuć 4 V| oblana~Podobną była do twarzy anioła,~Ale tęsknocie wytrzymać 5 IV| na to patrzyłam ze łzami,~Aże mi dziecię zastąpiło drogę,~ 6 IV| nie widzi, przyszłości nie bada,~Jako w kochaniu ufność 7 IV| zaproście;~Chociaż obcym, bądźcie radzi:~Dobra nas tu chęć 8 II| poważną postawą.~W skrzypce i basy sypnął grosza hojnie,~Ojcom 9 V| niech wyzionę duszę!~Tu się bawiałam, tu zbierałam kwiatki.~Ale 10 III| rękoma gołymi;~Pracować będę pomiędzy obcymi,~Bo bez 11 IV| matkę; odwrócona bokiem,~Białe odzienie zarzuca na głowę,~ 12 IV| na wiosnę pędzi potok w biegu,~Pieni się, szumi i wylewa 13 IV| gospodarna pszczoła,~Gdy się sad bieli i wonnieją zioła,~Niesie 14 II| się też dzionek nad górami bielił,~Pożegnał wszystkich w zasmuconym 15 V| Halina w jedną patrzy stronę;~Bijące łono, usta otworzone~Poznać 16 IV| się łona;~Dzieci i matki błądziły tłumami.~Przy drodze na 17 V| wije.~A stary kościół z blaszanymi szczyty~Ponad wsią błyszczy 18 V| krówkom niosą;~Naprzód z bławatem szła Bronika mała,~Gości 19 IV| ranił:~Dziewczęta lubią błędy, które ganił.~ ~Ale łza 20 V| każą stanąć, bo choć wioska bliska,~Jednak ją dzielą zarosłe 21 I| pod strzechę,~Tam z niebem bliższy Bóg zsyła pociechę.~Może 22 V| dawały wielkie zadumienie,~Błogie się w serce cisnęło spomnienie.~ 23 IV| które ganił.~ ~Ale łza błysła w źrenicy młodziana,~Potem 24 IV| wyleją,~Kwiaty zroszone błyszczą się nadzieją,~A razem słońce 25 IV| nam, goście!~Siądźcie i z Bogiem dobrą wieść przynoście!"~ 26 V| się znowu po niszczącym boju~Z sierotą dzieląc owoce 27 IV| Patrzy na matkę; odwrócona bokiem,~Białe odzienie zarzuca 28 III| się ostać nie może przed bólem,~Bo gdy chęć jedna raz serce 29 III| dusza~Odkryć przed wami tę boleść przymusza,~Ale mi rada niedościgła 30 IV| powiadam o naszym Wiesławie,~Bom mu był świadkiem od dzieciństwa 31 III| bez wieści spada wyrok boski.~Na mojej drodze pośród 32 I| lasów i wiosek pożary~Gniewu Bożego zwiastowały kary;~Z wiatrem, 33 III| zdrowie pytały;~Milcząc Bronice dał gościniec mały.~ ~Przybył 34 III| Nie w nim też może dla Broniki szczęście:~Z woli ma płynąć 35 III| Wiesław, i matka płakała,~Wnet Bronisławę objęła za szyję~I łzy niewinne 36 IV| wytrysły.~Jako na wiosnę nad brzegami Wisły,~Gdy wonny deszczyk 37 IV| Pieni się, szumi i wylewa z brzegu,~Aż dalej cicho płynie w 38 IV| owieczek, cały nasz dochówek.~Brzmią tu wesela na każde odpusty;~ 39 IV| wcześnie już się u celu być mienią,~Raz pochwaleni - 40 IV| Halina moja, co w ubogim bycie~Przepracowała dotąd ze mną 41 IV| W schludnych stajenkach bydełko się chowa,~A [w] cztery 42 II| ziemi~Małe zaznał dziecię,~Byłbym między krakowskiem!~Najszczęśliwszy 43 IV| lesie zajęły się sosny:~Byłci to widok straszny i żałosny,~ 44 III| chowacie;~Jeszcze - mówicie - byłem dzieckiem małem,~Gdy ją 45 IV| pierwsze gospodynie,~One po całej opatrznej krainie~Zbiorów 46 IV| młodzi,~Za wcześnie już się u celu być mienią,~Raz pochwaleni - 47 IV| pochwaleni - przestrogi nie cenią.~Choć pracowity, choć posłuszny 48 IV| gospodzie,~Z karczmy rozpędzać cesarskie wojaki,~Wyśmiać wędrownym 49 IV| Skrzypła zapora, otwarła się chatka,~Wszedł Jan sędziwy, Wiesław 50 V| sierotą dzieląc owoce pokoju;~Chatkę i córkę stracili w potrzebie,~ 51 IV| radość chowa;~Wykraść się chciały niecierpliwe słowa,~Bo dusza 52 II| proszowskiej ziemi!~Nie chciejcie gardzić dary ubogiemi,~Pożyjcie 53 III| życiu memu,~Pobłogosławić chciejcież ubogiemu;~Bo ten przed nędzą 54 IV| mi góry ze złota dawano,~Choćbym mieszkała w malowanym dworze,~ 55 IV| Wyśmiać wędrownym góralom chodaki -~Toć były dotąd jego obyczaje.~ 56 I| śladu. Przez długie ja czasy~Chodziłam za nią na wioski i lasy;~ 57 III| opieki,~Przy waszym pługu chodziłbym spokojny,~Anibym zaznał 58 III| mnie w zamęście i z wianem chowacie;~Jeszcze - mówicie - byłem 59 III| mię opuścić za to, żem cię chował,~Żem tobie córkę i dom mój 60 IV| malowanym dworze,~Jedwabne szaty chowała w komorze,~To bym bez ciebie 61 I| nadrożne.~Ty wyjdź o świcie, a chroń się przygody,~Bo zawsze 62 IV| bywał na każdym weselu~I chrzestnym ojcem zwią go w domach wielu,~ 63 I| wiek nieużyty,~Nie mam z chudobą poufać się komu,~Ty prawą 64 IV| że go synem zowią~I część chudoby dla niego stanowią;~Nie 65 II| jednak przed nim staje,~Ciasto z koszyka i owoc podaje:~" 66 IV| wylewa z brzegu,~Aż dalej cicho płynie w swym korycie,~Tak 67 IV| Jan bacznie~Ostrzegł po cichu i tak mówić zacznie:~"Ważne 68 I| Boska będzie, Boska chwała.~Ciebiem ja za nie, synu! wychowała,~ 69 V| odpowiedzi,~Jako się zbiegli ciekawi sąsiedzi,~Jako Bronika starszą 70 III| patrzy dużymi oczyma,~Ciekawość tylko na jej ustach trzyma~ 71 III| Przybył też razem i sąsiad ciekawy,~Dobry do rady, dobry do 72 I| śród płaczu i gwaru,~Wśród ciemnej nocy, wichrów i pożaru,~ 73 I| sadu,~Gdy mi zniknęła jako cień bez śladu.~Już to dwunastym 74 V| Przydrożne lipy długie ścielą cienie,~Gore nad lasem niebieskie 75 III| koniki i wiążą u płotu,~Cieszą się wszyscy z prędkiego 76 V| zadumienie,~Błogie się w serce cisnęło spomnienie.~Nie mogła mówić, 77 I| bieżą,~Razem się wojsko ciśnie za grabieżą;~W tej walce 78 I| Bronisława powie~Strzegę tej córki jakby oka w głowie.~A cóż 79 I| córki jakby oka w głowie.~A cóż droższego mieć możesz od 80 V| Tu Jan o ziemię kij i czapkę rzucił,~Klęknął i pod krzyż 81 IV| Czystą pszenicę niesie czarna rola,~Wełniste owce zabielają 82 V| wołki.~ ~Skrzypią z ról czarnych wracające pługi,~A cała 83 IV| stateczny,~Jak jabłoń z czasem traci kwiat zbyteczny.~Zawsze 84 IV| nic nie wiem aż do tego czasu.~Ja, matka niegdyś, pamiętna 85 III| to stracić dziécię;~Dla czego ojciec w troskach życie 86 I| nieskąpo urody -~Możesz jej czekać, sameś jeszcze młody".~" 87 V| Tak spodziewanych od pola czekali,~Aby Halinie wypoczynek 88 III| Inaczej myśli Bóg o swej czeladzi;~Prędki, bez wieści spada 89 II| pląsach tak dalej nuci:~ ~"Czemuż ja w proszowskiej ziemi~ 90 III| radę zawsze podać raczą.~ ~Czemużem w domu nie został na wieki,~ 91 II| szumnym lesie,~Gałązek się czepia,~Aż dognany piórka niesie,~ 92 IV| godnie, że go synem zowią~I część chudoby dla niego stanowią;~ 93 IV| młodego wychwalać wam w oczy;~Często pochwała, choć i słuszna, 94 I| Tajnie nagradza uczynki człowieka.~A jeśli ziemia strawiła 95 IV| bydełko się chowa,~A [w] cztery konie jeżdżą do Krakowa.~ ~ 96 I| izby dwa pieniężne wory,~Czterysta złotych ułożył na ławie~ 97 V| ściska,~Nie znając straty, a czując, co zyska -~Tego wam, moi 98 III| wyszła za próg chatki,~Bo czuła razem srom i miłość matki;~ 99 II| moje,~Jeśli kiedy oczka czyje~Milsze mi nad twoje.~ ~Patrzajże 100 IV| gospodyni przeto nie obrażę,~Czyniąc, co dawny obyczaj nam każe;~ 101 III| będzie.~Przeto co myślał, co czynić przystało,~Stanowi wyznać 102 V| oczu im płyną,~Łzy, które czystsze od rosy widzieli,~Które 103 III| przyniesie z daleka;~Dlatego dajcie wolność Wiesławowi,~O swoim 104 III| pytały;~Milcząc Bronice dał gościniec mały.~ ~Przybył 105 IV| Wiesławom na zwiady,~Wiesław daleko przed nim znaczy ślady,~ 106 V| Aby Halinie wypoczynek dali.~ ~Już też Stanisław od 107 I| uśmiech zwraca na Wiesława.~A dalij smutna rzekła Bronisława:~" 108 I| takich ojców niebiosa mu dały.~ ~ 109 IV| rodzinę, mieszkanie,~Ale daremna prośba i pytanie.~Dziecię 110 III| jedna raz serce osiędzie,~Daremny namysł i rozsądek będzie.~ 111 III| trudnej z sercem wojny.~Lecz darmo człowiek sam o sobie radzi,~ 112 II| ziemi!~Nie chciejcie gardzić dary ubogiemi,~Pożyjcie z nami, 113 II| Wdzięczna prac rola i dobry Bóg darzy.~Napatrzycie się krakowskim 114 II| nuci:~ ~"Gospodarzu! nie dasz wiary,~Jak konie opłacę,~ 115 V| łono, usta otworzone~Poznać dawały wielkie zadumienie,~Błogie 116 IV| Choćby mi góry ze złota dawano,~Choćbym mieszkała w malowanym 117 III| obowiązki łączą;~Przeto już dawne były myśli moje,~Bym ich 118 V| Bo tu inaczej wszystko dawniej stało,~Nie tak, jak mi się 119 IV| nie obrażę,~Czyniąc, co dawny obyczaj nam każe;~Ojców 120 IV| brzegami Wisły,~Gdy wonny deszczyk obłoki wyleją,~Kwiaty zroszone 121 III| młodzieńca przyniesie z daleka;~Dlatego dajcie wolność Wiesławowi,~ 122 II| Serce się zostanie".~ ~Dłoń mu podała, a on wokoło~Przodkując 123 V| Halina pada na kolana,~W dłonie uderza i mówi do Jana:~" 124 V| A cała wioska jako ogród długi~W kwitnących sadach niskie 125 II| wokoło pokątne szemrania.~ ~Długo się Wiesław gościnnie weselił,~ 126 IV| Połowę Wiesław wypełnił aż do dna;~A jako zorza za gajem pogodna~ 127 I| strata.~ ~Gdy Moskwa polskie dobijała plemię,~W pustkach wsie 128 III| schroni,~Kogo przekleństwo dobroczyńców goni. -~Sprawcie! Bóg za 129 II| starosta, zarządca wesela:~"Dobrze to w każdym zyskać przyjaciela!~ 130 III| nikomu.~Weźmie dobytek krwawo dochowany,~Gołe i głuche zostawi im 131 IV| Kilka owieczek, cały nasz dochówek.~Brzmią tu wesela na każde 132 II| Gałązek się czepia,~Aż dognany piórka niesie,~Gniazdeczko 133 II| pleszcąc goni z daleka,~A gdy dogoni, z ujętą wróci,~Staje i 134 II| luby!~Moje sto tysięcy!~Dogonię ja mojej zguby~I nie puszczę 135 II| za nim poskocznie goni,~I dogoniony, gdy znowu wróci,~Staje 136 IV| Resztę wychowu w młodzieńcu dokona,~Nauczy myśleć, jak dobytek 137 IV| młodzieńcza siła~Przez góry, doły prędzej prowadziła.~A gdy 138 IV| chrzestnym ojcem zwią go w domach wielu,~Przeto, .gdziekolwiek 139 V| Wieża, z której dzwon o milę donosi,~Już pogrzeb piątym pokoleniom 140 IV| Niech ją z namysłem starsi doprowadzą;~Młodość nie widzi, przyszłości 141 IV| Wiesław okazały~Głową wyniosłą dosięgną! powały,~Jadwiga rzekła: " 142 I| Jedneć to moje przed grobem dostatki".~Bronika matkę objęła za 143 IV| dwory, zapalali włości;~Doznał, co trwoga, kto pomni te 144 III| myśli niczym, gdy Bóg nie dozwoli;~Przeto, Wiesławie! oddaję 145 I| jakby oka w głowie.~A cóż droższego mieć możesz od matki?~Jedneć 146 I| rzekła Bronisława:~"Miałam ja drugą, litościwy Boże!~Oko się 147 V| rodzina złączona,~Jedno drugiemu oddając do łona,~Jakie pytania, 148 II| Sam teraz w pląsach przed druhną stroni,~A ona za nim poskocznie 149 II| wesołe tany~Z kubkiem od drużbów Wiesław powitany;~Potem 150 II| przy rucianym wieńcu,~Biją drużbowie w podkówki ze stali,~A gdy 151 II| piosenki stanie,~Skrzypek drzymiący zakończył granie.~ ~Na to 152 III| ptak okrąża pola,~Płochy i dumny, ufny w siłę młodą,~Rzeki 153 V| utęsknioną niech wyzionę duszę!~Tu się bawiałam, tu zbierałam 154 III| łzami,~Bronika - patrzy dużymi oczyma,~Ciekawość tylko 155 I| córka się uchowa -~Ma lat dwanaście, nieskąpo urody -~Możesz 156 IV| Obcy bez litości~Grabili dwory, zapalali włości;~Doznał, 157 I| jako cień bez śladu.~Już to dwunastym liściem wiatr pomiata,~Jak 158 V| strzechy kryje,~Z których dym kręty ku niebu się wije.~ 159 I| grabieżą;~W tej walce z dymem znikła nasza strzecha;~Wtedy 160 IV| Mówiło tylko, że w okropnym dymie~Nieznani ludzie wiedli je 161 I| Pomiędzy własne policzone dziatki.~W takiej ja myśli, po ojców 162 III| nie znacie, co to stracić dziécię;~Dla czego ojciec w troskach 163 I| przychodzą oracze,~A ja dziecięcia nigdy nie zobaczę.~Na świat 164 IV| Bom mu był świadkiem od dzieciństwa prawie".~ ~Bacznie Halina, 165 III| Jeszcze - mówicie - byłem dzieckiem małem,~Gdy ją w tych kątach 166 V| wioska bliska,~Jednak ją dzielą zarosłe stawiska.~Przeto, 167 V| niszczącym boju~Z sierotą dzieląc owoce pokoju;~Chatkę i córkę 168 II| Niechże ja lepiej nie żyję,~Dziewczę! skarby moje,~Jeśli kiedy 169 IV| wiedział, że nie ranił:~Dziewczęta lubią błędy, które ganił.~ ~ 170 IV| rozmaryny!~Uwieńczycie skroń dziewczyny;~Zielona ruto na grzędzie!~ 171 II| Napatrzycie się krakowskim dziewojom,~Wymyślnym tańcom i przecudnym 172 IV| błyszczy rumieńcem Halina.~Jan dziewosłęby w te słowa zaczyna:~"Kiedy 173 II| gościnnie weselił,~Już się też dzionek nad górami bielił,~Pożegnał 174 III| oka nie spuści z Wiesława,~Dziwną w nim jakąś odmianę poznawa.~" 175 V| pył wznosi okrążając koło.~Dziwnie Haliny twarz się uwesela,~ 176 III| gadał;~Ale się wszystkim dziwno wydawało,~Że Wiesław smutny 177 V| wytrzymać nie zdoła,~Do dziwnych marzeń głos dzwonka ją skłonił~ 178 V| Do dziwnych marzeń głos dzwonka ją skłonił~I nie zważaną 179 IV| Wiesławie! daj z koszyka flaszę,~A gospodyni kubka nam udzieli:~ 180 III| mądrze myślał, tak i prawdę gadał;~Ale się wszystkim dziwno 181 III| odtąd jedne zamieszkuje gaje,~Gdzie swoje szczęście i 182 IV| do dna;~A jako zorza za gajem pogodna~Kryjąc się błyszczy 183 II| słowik w szumnym lesie,~Gałązek się czepia,~Aż dognany piórka 184 IV| Dziewczęta lubią błędy, które ganił.~ ~Ale łza błysła w źrenicy 185 II| proszowskiej ziemi!~Nie chciejcie gardzić dary ubogiemi,~Pożyjcie 186 IV| w domach wielu,~Przeto, .gdziekolwiek przyjdzie w odwiedziny,~ 187 III| Stanisław i matka, i córka;~Głaszczą koniki i wiążą u płotu,~ 188 III| przebywa z swobodą,~Aż miłym głosem zwabiony - zostaje~I odtąd 189 V| pogrzeb piątym pokoleniom głosi.~Gdy tak na wszystkie poglądają 190 I| Strzegę tej córki jakby oka w głowie.~A cóż droższego mieć możesz 191 II| Aż dognany piórka niesie,~Gniazdeczko ulepią".~ ~Sam teraz w pląsach 192 III| niepomny, że mię starość gniecie,~Chcesz na przygody puszczać 193 I| Okólnych lasów i wiosek pożary~Gniewu Bożego zwiastowały kary;~ 194 IV| Użyłam trosków, lecz była ich godna,~Wyrosła zdrowa, pracowna, 195 IV| powiedział: "Oj! widzę, że godne~I starca drogi lica tak 196 IV| bojaźni nieba;~Sprawiał się godnie, że go synem zowią~I część 197 III| młodemu skrytość się nie godzi".~ ~On spuścił oczy, wstydem 198 IV| Szczęścia spólnego wybiła godzina,~Pozna Halinę Wiesława rodzina".~ ~ 199 III| dobytek krwawo dochowany,~Gołe i głuche zostawi im ściany,~ 200 III| Puśćcież mię, puśćcie z rękoma gołymi;~Pracować będę pomiędzy 201 IV| wojaki,~Wyśmiać wędrownym góralom chodaki -~Toć były dotąd 202 V| lipy długie ścielą cienie,~Gore nad lasem niebieskie sklepienie~ 203 IV| żałosny,~Gdy ta ostatnia gorzała uchrona;~Na milę wielka 204 IV| pokorze,~Czy kogo zniży, czy w górze osadzi,~Patrzy, jak wszędzie 205 II| Parskając konie bieżą po gościeńcu,~Widać dziewoje przy rucianym 206 II| szemrania.~ ~Długo się Wiesław gościnnie weselił,~Już się też dzionek 207 IV| narodzie.~A jak na wiosnę gospodarna pszczoła,~Gdy się sad bieli 208 IV| stanowią;~Nie jest ci u nich gospodarstwo liche,~Praca sierpowa nie 209 III| mówi tak mało.~Wszedł i gospodarz, do stołu zasiedli,~Skromną 210 II| pląsach tak przed nią nuci:~ ~"Gospodarzu! nie dasz wiary,~Jak konie 211 II| Pożyjcie z nami, czym tu gospodarzy~Wdzięczna prac rola i dobry 212 IV| Pszczółki na ziemi pierwsze gospodynie,~One po całej opatrznej 213 IV| Rej nad muzyką prowadzić w gospodzie,~Z karczmy rozpędzać cesarskie 214 IV| będzie rychło wieczerza gotowa!"~ ~Jan, gdy odpoczął, w 215 I| Razem się wojsko ciśnie za grabieżą;~W tej walce z dymem znikła 216 IV| wrócił. - Obcy bez litości~Grabili dwory, zapalali włości;~ 217 II| Moje serce stracę. -~ ~Grajcie skrzypki! bo się smucę~W 218 V| Jeśli już w grobie, na grób jej pójść muszę,~Tu utęsknioną 219 I| matki?~Jedneć to moje przed grobem dostatki".~Bronika matkę 220 V| matka jedyna?~Jeśli już w grobie, na grób jej pójść muszę,~ 221 II| W skrzypce i basy sypnął grosza hojnie,~Ojcom za stołem 222 IV| płotem podwórka:~ ~"Kwiatami grzęda osuta,~Kwitnie rozmaryn 223 IV| dziewczyny;~Zielona ruto na grzędzie!~Nikt cię polewać nie będzie.~ ~ 224 I| był sądu; - śród płaczu i gwaru,~Wśród ciemnej nocy, wichrów 225 IV| z obcego ogrodu,~Piękna Halino! jak tobie słodyczy~Na całe 226 III| mię niewdzięczność, ani harda dusza~Odkryć przed wami 227 III| Żem tobie córkę i dom mój hodował.~Nieszczęście wniesiesz 228 V| trzykroć pierwej zdąży.~Idą wiec wszyscy ścieżkami wesoło,~ 229 V| łzę z oka jej zronił.~ ~A idąc dalej na zgórku stanęli.~ 230 I| nad smutek ufanie pobożne.~Idź! Wiesławowi przygotuj nadrożne.~ 231 I| dusza w krainach przyszłości~Igra wesoło przy niebieskiej 232 II| II~ ~Już wonny wieczór uśmiechał 233 III| III~ ~Pospieszał Wiesław i lasem, 234 IV| IV~ ~Idzie Jan z tęsknym Wiesławom 235 III| Gdzie zapomniani samotne Izy sączą,~Gdy córkę z obcym 236 IV| troskach stateczny,~Jak jabłoń z czasem traci kwiat zbyteczny.~ 237 V| stawiska.~Przeto, nim wokół jadący okrąży,~Pieszy ścieżkami 238 IV| wyniosłą dosięgną! powały,~Jadwiga rzekła: "Witajcie nam, goście!~ 239 IV| Na stan jej niski wysoka jagoda,~Nie dla niej kmiecia ręka 240 III| z Wiesława,~Dziwną w nim jakąś odmianę poznawa.~"Powiedz 241 I| Stanisław, karci smutek żony:~"Jaki los w niebie komu naznaczony,~ 242 V| drugiemu oddając do łona,~Jakie pytania, dzięki, odpowiedzi,~ 243 V| wam, moi mili towarzysze!~Jakobym pragnął, nigdy nie opiszę.~ ~ ~ 244 II| chleba!"~A przy tym uśmiech jakowyś uroczy~Zwrócił na siebie 245 IV| potrzebie.~Bez skiby ziemi, jałówka, dwie krówek,~Kilka owieczek, 246 IV| jak każe sumienie,~Takie Janowi czyni oświadczenie:~ ~"Jest 247 IV| podglądali z boku;~Miła pogoda jaśniała im w oku.~ ~Rzewniło matkę 248 IV| Boga.~Skrzeczy sroka na jaworze~Panna stroi się w komorze.~ ~ 249 III| wieczerzę przy rozmowach jedli;~Matka zaś oka nie spuści 250 III| zwabiony - zostaje~I odtąd jedne zamieszkuje gaje,~Gdzie 251 I| droższego mieć możesz od matki?~Jedneć to moje przed grobem dostatki".~ 252 III| Na mojej drodze pośród jednej wioski~Poznałem druhnę, 253 IV| Niechaj Bóg dobre rodziny jednoczy.~Nie chcę młodego wychwalać 254 IV| teraz pracujem na siebie,~W jednych żyjemy troskach i potrzebie.~ 255 IV| mieszkała w malowanym dworze,~Jedwabne szaty chowała w komorze,~ 256 III| pracy i bojaźni nieba.~Dziś jedynaczkę córkę w swojej chacie~Dla 257 I| wybierz do pary.~Syn mój jedyny na wojnie zabity,~Mnie schyla 258 I| Zgarniej to, Wiesławie!~Jedź do Krakowa, a za te talary~ 259 III| świat otworem;~Nieszczęściem jemu najmilsza niewola.~Tak i 260 III| odtąd jedynie~Sercem i duszą jestem przy Halinie.~ ~Ojcowie 261 I| się komu,~Ty prawą ręką jesteś w moim domu,~A skoro pomrę, 262 IV| chowa,~A [w] cztery konie jeżdżą do Krakowa.~ ~Z ich to poręki 263 IV| prowadzi".~ ~Wyjrzała oknem od kądzieli matka,~Skrzypła zapora, 264 I| na wioski i lasy;~Ale jak kamień do Wisły rzucony~Zniknęła 265 I| nieprzystojne oku,~Kryjąc Stanisław, karci smutek żony:~"Jaki los w 266 IV| prowadzić w gospodzie,~Z karczmy rozpędzać cesarskie wojaki,~ 267 I| Gniewu Bożego zwiastowały kary;~Z wiatrem, co strzechy 268 III| dzieckiem małem,~Gdy ją w tych kątach sobie kołysałem.~Ni mię 269 V| drogi gościniec wygodny,~Tam każą stanąć, bo choć wioska bliska,~ 270 IV| dochówek.~Brzmią tu wesela na każde odpusty;~Lecz to nie dla 271 III| Nieszczęście wniesiesz do każdego domu,~Gdy mnie zostawisz 272 V| mówić, bo w takowym stanie~Każdy jej oddech zajmowało łkanie.~ ~ 273 I| utracone dziecię~Podobnie kędyś na szerokim świecie~Litość 274 III| połączył oboje,~Ażeby matka kiedyś, po mej stracie,~Teściny 275 V| zjawiało".~ ~Tu Jan o ziemię kij i czapkę rzucił,~Klęknął 276 IV| ziemi, jałówka, dwie krówek,~Kilka owieczek, cały nasz dochówek.~ 277 V| mówić się ośmiela.~Przebyli kładki i zaczepne krzewy;~Z błoni 278 II| Wiesław staroście i matkom się kłania,~Słychać wokoło pokątne 279 IV| Halinie łza z oczu wytryska,~Klęka przed matką i kolana ściska:~" 280 V| chacie uściskają ciebie".~ ~Klękła Halina, Wiesław za Haliną,~ 281 V| ziemię kij i czapkę rzucił,~Klęknął i pod krzyż łzawe oko zwrócił;~" 282 I| wszystkie strony,~Co dzień do kłosów przychodzą oracze,~A ja 283 IV| wysoka jagoda,~Nie dla niej kmiecia ręka i zagroda;~Bo nie ma 284 III| moje dziecię;~Tak cię też kocham; i widzi Bóg w niebie,~Że 285 IV| przyszłości nie bada,~Jako w kochaniu ufność w losie składa,~A 286 III| Gdy ją w tych kątach sobie kołysałem.~Ni mię niewdzięczność, 287 IV| Niech się roznieci ogień na kominie,~Niech będzie rychło wieczerza 288 I| Z wiatrem, co strzechy i konary walił,~Do nas wróg przybył 289 IV| szczera moja rada.~Uproście koni z wozem u sąsiada,~A tę 290 V| wraca z kosą,~Idzie i żona, konicz krówkom niosą;~Naprzód z 291 III| sobie;~Prędko bym znalazł koniec życiu memu,~Pobłogosławić 292 II| smucę~W opłakanym stanie,~Z konikami ja powrócę,~Serce się zostanie".~ ~ 293 III| matka, i córka;~Głaszczą koniki i wiążą u płotu,~Cieszą 294 III| powrotu,~Z taniości kupna i z koników radzi;~Sam je Stanisław 295 II| ziemi,~Gdy wracał Wiesław z końmi kupionemi.~Z przydrożnej 296 IV| się los zawziął na polską Koronę,~Szedł mój mąż z kosą na 297 IV| dalej cicho płynie w swym korycie,~Tak młodzian siłą udarzon 298 I| jeśli ziemia strawiła jej kości,~Swobodna dusza w krainach 299 V| okolica.~Wtem uroczyście od kościelnej wieży~Dzwon na modlitwę 300 V| niebu się wije.~A stary kościół z blaszanymi szczyty~Ponad 301 IV| wdzięków przybyło połowę;~Koszyk podróżny zdejmuje z młodziana,~ 302 I| kości,~Swobodna dusza w krainach przyszłości~Igra wesoło 303 IV| One po całej opatrznej krainie~Zbiorów szukały; ochronne 304 II| zaznał dziecię,~Byłbym między krakowskiem!~Najszczęśliwszy w świecie.~ ~ 305 II| Bóg darzy.~Napatrzycie się krakowskim dziewojom,~Wymyślnym tańcom 306 II| niepokój, a myśli jedynie~Krążą niewolne przy pięknej Halinie.~ ~ 307 II| I nie puszczę więcej!~ ~Krąży słowik w szumnym lesie,~ 308 V| strzechy kryje,~Z których dym kręty ku niebu się wije.~A stary 309 II| Najszczęśliwszy w świecie.~ ~Krew, nie woda ludźmi włada,~ 310 III| Halinie.~ ~Ojcowie moi już królują w niebie,~Wyście sierotę 311 IV| Wiesław miodu:~"Przyjmij tę kroplę z obcego ogrodu,~Piękna 312 IV| skiby ziemi, jałówka, dwie krówek,~Kilka owieczek, cały nasz 313 V| pachołki~Spędzają na most i krówki, i wołki.~ ~Skrzypią z ról 314 V| kosą,~Idzie i żona, konicz krówkom niosą;~Naprzód z bławatem 315 III| znany nikomu.~Weźmie dobytek krwawo dochowany,~Gołe i głuche 316 IV| Bywał i Wiesław szpakiem po kryjomu:~Zajechać drogę, choćby 317 IV| twarzy tylko wesele się kryśli.~Chciał mówić Wiesław, ale 318 V| Przebyli kładki i zaczepne krzewy;~Z błoni pastusze ozwały 319 V| błonie dzieli,~Z którego krzycząc swawolne pachołki~Spędzają 320 IV| włości;~Doznał, co trwoga, kto pomni te czasy.~Starce i 321 IV| Halinie bogate zamęście,~Która sierota, bez ojca i matki;~ 322 V| wioskę jedno błonie dzieli,~Z którego krzycząc swawolne pachołki~ 323 II| nie woda ludźmi włada,~Bo któż sercem rządzi?~Człowiek 324 IV| koszyka flaszę,~A gospodyni kubka nam udzieli:~Miernie użyty 325 II| do izby na wesołe tany~Z kubkiem od drużbów Wiesław powitany;~ 326 IV| co litością zdjęci,~Mając kumostwa powinność w pamięci,~Nie 327 I| Krakowa, a za te talary~Kup mi dwa konie i wybierz do 328 II| Gdy wracał Wiesław z końmi kupionemi.~Z przydrożnej wioski rozlega 329 III| prędkiego powrotu,~Z taniości kupna i z koników radzi;~Sam je 330 IV| zapusty,~Na których pannom kupują pierścienie;~Tam gdzie stodoły 331 IV| nucą za płotem podwórka:~ ~"Kwiatami grzęda osuta,~Kwitnie rozmaryn 332 V| się bawiałam, tu zbierałam kwiatki.~Ale nie widzę rodzicielskiej 333 II| W oburącz szatę ująwszy kwiecistą,~On tupnął, głowę nachylił 334 V| wioska jako ogród długi~W kwitnących sadach niskie strzechy kryje,~ 335 I| nie może;~Zaledwie piąty kwitnął owoc sadu,~Gdy mi zniknęła 336 IV| Kwiatami grzęda osuta,~Kwitnie rozmaryn i ruta,~Na okienku 337 III| córkę z obcym obowiązki łączą;~Przeto już dawne były myśli 338 V| Już też Stanisław od łąk wraca z kosą,~Idzie i żona, 339 III| został na wieki,~Wdzięczen łask tylu i waszej opieki,~Przy 340 I| odłogiem ziemie;~Okólnych lasów i wiosek pożary~Gniewu Bożego 341 IV| Nieznani ludzie wiedli je do lasu;~Więcej nic nie wiem aż 342 V| krzyż Pański pochylony z laty,~Wokoło wierzby i zielona 343 I| Czterysta złotych ułożył na ławie~I tak powiada: "Zgarniej 344 IV| sędziwego Jana.~Wnet czystą ławkę do stołu przynosi,~A matka 345 III| Młodego nowość i swoboda łechce,~Zwiąż go miłością i obsyp 346 II| widzi Bóg w niebie,~Że mi ledwo nie wyskoczy~Serduszko do 347 IV| życie".~ ~Tak się ścisnęły lejąc łzy obficie.~A Jan milczący 348 I| pod Nim jest i będzie;~Lepsze nad smutek ufanie pobożne.~ 349 IV| ruta,~Na okienku wianek leży,~Jest tu córka dla młodzieży.~ ~ 350 IV| jest ci u nich gospodarstwo liche,~Praca sierpowa nie idzie 351 V| widzieli,~Które jak perły liczyli anieli.~A kiedy wstała, 352 V| szczyty~Ponad wsią błyszczy lipami zakryty.~Wieża, z której 353 V| uszczęśliwi.~ ~Przydrożne lipy długie ścielą cienie,~Gore 354 I| śladu.~Już to dwunastym liściem wiatr pomiata,~Jak myśli 355 IV| już nie wrócił. - Obcy bez litości~Grabili dwory, zapalali 356 IV| rodzina,~Ma przecie ojców, co litością zdjęci,~Mając kumostwa powinność 357 V| Każdy jej oddech zajmowało łkanie.~ ~Dalej przy miedzy naprzeciwko 358 III| szyję~I łzy niewinne na jej łonie kryje.~ ~Stanisław milcząc 359 V| jedną patrzy stronę;~Bijące łono, usta otworzone~Poznać dawały 360 IV| że nie ranił:~Dziewczęta lubią błędy, które ganił.~ ~Ale 361 II| Nie uciekaj, ptaszku luby!~Moje sto tysięcy!~Dogonię 362 IV| niebieskim dworze,~Doświadcza ludzi w szczęściu i pokorze,~Czy 363 IV| okropnym dymie~Nieznani ludzie wiedli je do lasu;~Więcej 364 III| już nie zarobię,~Niezdatny ludziom i niemiły sobie;~Prędko 365 IV| się rzeczy,~Jest Bóg, co ludzkie sprawy ma na pieczy.~Chwała 366 IV| zgodzie~Wzbudziły przemysł i w ludzkim narodzie.~A jak na wiosnę 367 II| świecie.~ ~Krew, nie woda ludźmi włada,~Bo któż sercem rządzi?~ 368 V| rzucił,~Klęknął i pod krzyż łzawe oko zwrócił;~"Tu najprzód - 369 III| porywczej młodości wybaczą~I mądrą radę zawsze podać raczą.~ ~ 370 III| pokój znachodzi;~Te prawa mają, tę naturę młodzi.~Za nic 371 V| z bławatem szła Bronika mała,~Gości w podwórku ojców 372 II| ja w proszowskiej ziemi~Małe zaznał dziecię,~Byłbym między 373 I| ojców twych stracie,~Ciebie małego wychowałam w chacie.~Litość 374 III| mówicie - byłem dzieckiem małem,~Gdy ją w tych kątach sobie 375 IV| dawano,~Choćbym mieszkała w malowanym dworze,~Jedwabne szaty chowała 376 III| Milcząc Bronice dał gościniec mały.~ ~Przybył też razem i sąsiad 377 I| niemoc i wiek nieużyty,~Nie mam z chudobą poufać się komu,~ 378 V| wytrzymać nie zdoła,~Do dziwnych marzeń głos dzwonka ją skłonił~ 379 II| uciekała;~Wiesław staroście i matkom się kłania,~Słychać wokoło 380 IV| polską Koronę,~Szedł mój mąż z kosą na spoiną obronę~ 381 III| Ażeby matka kiedyś, po mej stracie,~Teściny w obcej 382 III| bym znalazł koniec życiu memu,~Pobłogosławić chciejcież 383 I| córka przy boku,~Lecz łzy, męskiemu nieprzystojne oku,~Kryjąc 384 IV| sierota, bez ojca i matki;~Nie miała wiana ni rodzinnej chatki~ 385 I| smutna rzekła Bronisława:~"Miałam ja drugą, litościwy Boże!~ 386 III| niebie,~Że nic milszego nie miałem nad ciebie.~A ty, niepomny, 387 IV| wcześnie już się u celu być mienią,~Raz pochwaleni - przestrogi 388 IV| Tam gdzie stodoły i bogate mienie,~Tam zalotnicy; nie zwabi 389 IV| gospodyni kubka nam udzieli:~Miernie użyty trunek rozweseli,~ 390 V| toczą parskające konie,~Mijają mostki i zgórki, i błonie.~ 391 V| co zyska -~Tego wam, moi mili towarzysze!~Jakobym pragnął, 392 III| swoboda łechce,~Zwiąż go miłością i obsyp go zbiorem,~On dalej 393 II| Jeśli kiedy oczka czyje~Milsze mi nad twoje.~ ~Patrzajże 394 III| widzi Bóg w niebie,~Że nic milszego nie miałem nad ciebie.~A 395 V| na weselu nucił Wiesław miły.~A Jan uważnie poglądał 396 III| skały przebywa z swobodą,~Aż miłym głosem zwabiony - zostaje~ 397 II| przystojnie.~Halina pląsa z miną uroczystą,~W oburącz szatę 398 IV| podany kubek nalał Wiesław miodu:~"Przyjmij tę kroplę z obcego 399 IV| w ul siostrze uzbierane miody,~Tak niesie" młodzian z 400 IV| namysłem starsi doprowadzą;~Młodość nie widzi, przyszłości nie 401 III| starszymi,~Oni porywczej młodości wybaczą~I mądrą radę zawsze 402 III| obcej ręki czeka~I traf młodzieńca przyniesie z daleka;~Dlatego 403 IV| Skłoniła głowę przed znanym młodzieńcem,~A Jan powiedział: "Oj! 404 IV| stateczna żona~Resztę wychowu w młodzieńcu dokona,~Nauczy myśleć, jak 405 II| podaje;~Za nim się w koło młodzieńcy zebrali,~Nucą i biją w podkówki 406 IV| ślady,~Bo go i miłość, i młodzieńcza siła~Przez góry, doły prędzej 407 IV| niej pomyśleli.~Przeto, młodzieńcze! niech cię Bóg poświęci~ 408 IV| mówić mię ośmieli;~Gdzie młodzież idzie za serdeczną władzą,~ 409 IV| leży,~Jest tu córka dla młodzieży.~ ~Przyjdzie młodzian z 410 IV| bycie~Przepracowała dotąd ze mną życie,~Nie wierzy słońcu, 411 V| uderza i mówi do Jana:~"Mocny mój Boże! toć moja rodzina!~ 412 V| matka, matka żałowana,~W modłach za tobą tak ją wyklęczała.~ 413 V| kościelnej wieży~Dzwon na modlitwę głos po rosie szerzy;~Pobożnie 414 V| Wiesław za Haliną,~A zamiast modłów łzy z oczu im płyną,~Łzy, 415 V| cisnęło spomnienie.~Nie mogła mówić, bo w takowym stanie~ 416 I| Ty prawą ręką jesteś w moim domu,~A skoro pomrę, tyś 417 I| zatruwa jej strata.~ ~Gdy Moskwa polskie dobijała plemię,~ 418 V| swawolne pachołki~Spędzają na most i krówki, i wołki.~ ~Skrzypią 419 V| parskające konie,~Mijają mostki i zgórki, i błonie.~Cała 420 IV| do serca wszystkim Jana mowa.~Bóg go też wielkim rozumem 421 IV| Kiedy Halina słyszy taką mowę,~Rumianych wdzięków przybyło 422 IV| w Wiesławowym oku;~Jan, mówiąc prawdę, wiedział, że nie 423 IV| zaledwo znało swoje imię,~Mówiło tylko, że w okropnym dymie~ 424 III| stało,~Że smutny siedzisz i mówisz tak mało?~Milczący zawsze 425 IV| młodzian siłą udarzon obficie~Musi wyszumieć, aż w troskach 426 IV| wszyscy w drogę wybrać się musiemy.~Szczęścia spólnego wybiła 427 IV| rzeczy!~Szczęście więc starsi muszą mieć na pieczy,~Wszystko 428 V| grobie, na grób jej pójść muszę,~Tu utęsknioną niech wyzionę 429 I| Rade łzy płyną za matki myślami;~Płakała zaraz i córka przy 430 IV| młodzieńcu dokona,~Nauczy myśleć, jak dobytek zbierać,~Jak 431 II| kwiecistą,~On tupnął, głowę nachylił ku ziemi~I zaczął nucić 432 I| Idź! Wiesławowi przygotuj nadrożne.~Ty wyjdź o świcie, a chroń 433 IV| Kwiaty zroszone błyszczą się nadzieją,~A razem słońce za górami 434 I| Niebieska opieka~Tajnie nagradza uczynki człowieka.~A jeśli 435 III| otworem;~Nieszczęściem jemu najmilsza niewola.~Tak i na wiosnę 436 II| przystępuje młoda,~W całym weselu najpierwsza uroda,~Wstydzi się, wstydzi, 437 V| krzyż łzawe oko zwrócił;~"Tu najprzód - rzecze - na kolana padaj,~ 438 II| Byłbym między krakowskiem!~Najszczęśliwszy w świecie.~ ~Krew, nie woda 439 IV| rodziny.~ ~W podany kubek nalał Wiesław miodu:~"Przyjmij 440 II| dary ubogiemi,~Pożyjcie z nami, czym tu gospodarzy~Wdzięczna 441 III| serce osiędzie,~Daremny namysł i rozsądek będzie.~Przeto 442 IV| serdeczną władzą,~Niech ją z namysłem starsi doprowadzą;~Młodość 443 III| milczący siedział,~Gdy się namyślił, tak mądrze powiedział:~" 444 II| rola i dobry Bóg darzy.~Napatrzycie się krakowskim dziewojom,~ 445 IV| dusza wiernie wyda się w napoju.~Pszczółki na ziemi pierwsze 446 V| Chciał Jan, by Wiesław naprzeciw pospieszył,~Ażeby matkę 447 V| łkanie.~ ~Dalej przy miedzy naprzeciwko chaty~Stoi krzyż Pański 448 V| żona, konicz krówkom niosą;~Naprzód z bławatem szła Bronika 449 IV| Wzbudziły przemysł i w ludzkim narodzie.~A jak na wiosnę gospodarna 450 IV| krówek,~Kilka owieczek, cały nasz dochówek.~Brzmią tu wesela 451 I| tej walce z dymem znikła nasza strzecha;~Wtedy mi córka, 452 II| trzeba~Naszych owoców i naszego chleba!"~A przy tym uśmiech 453 I| matce~I łaskę nieba zwabia naszej chatce".~Tu Bronisława zalała 454 II| wędrowcze! jużci przyjąć trzeba~Naszych owoców i naszego chleba!"~ 455 IV| obzierać.~To wam powiadam o naszym Wiesławie,~Bom mu był świadkiem 456 III| znachodzi;~Te prawa mają, tę naturę młodzi.~Za nic już wszystko, 457 IV| wychowu w młodzieńcu dokona,~Nauczy myśleć, jak dobytek zbierać,~ 458 III| utroska, ubawi,~Z czym żyć nawyknie i pracować w domu,~To weźmie 459 I| Jaki los w niebie komu naznaczony,~Próżno się troskać; Bóg 460 III| chciejcież ubogiemu;~Bo ten przed nędzą nigdzie się nie schroni,~ 461 IV| stanowią;~Nie jest ci u nich gospodarstwo liche,~Praca 462 III| służyła chacie;~Lecz myśli niczym, gdy Bóg nie dozwoli;~Przeto, 463 III| śród żalu i sromu;~Młody, niebaczną wziąłeś przed się drogę,~ 464 I| przyjęta pod strzechę,~Tam z niebem bliższy Bóg zsyła pociechę.~ 465 V| ścielą cienie,~Gore nad lasem niebieskie sklepienie~I rzeźwą wonią 466 I| przyszłości~Igra wesoło przy niebieskiej matce~I łaskę nieba zwabia 467 IV| Jest Bóg widzący na niebieskim dworze,~Doświadcza ludzi 468 I| przenikniony cały,~Że takich ojców niebiosa mu dały.~ ~ 469 I| oko,~Świat nie pocieszy i niebo wysoko.~Niech wola Boska 470 V| Z których dym kręty ku niebu się wije.~A stary kościół 471 II| nucić słowy takowemi:~ ~"Niechże ja lepiej nie żyję,~Dziewczę! 472 IV| chowa;~Wykraść się chciały niecierpliwe słowa,~Bo dusza pełną była 473 III| boleść przymusza,~Ale mi rada niedościgła w niebie~O Was każe smucić, 474 IV| tydzień wniesie, nie straci niedziela,~Bóg też rządności pomocy 475 V| trawka;~Tam wiejskich dzieci niedzielna zabawka.~Tu już Halina pada 476 IV| do tego czasu.~Ja, matka niegdyś, pamiętna na Boga,~Wzięłam 477 IV| zowią~I część chudoby dla niego stanowią;~Nie jest ci u 478 IV| rozumem obdarzył,~Już on niejedno krewieństwo skojarzył,~Starostą 479 III| zabawy,~Jan, co za stołem niejednym już siadał,~Jak mądrze myślał, 480 III| zarobię,~Niezdatny ludziom i niemiły sobie;~Prędko bym znalazł 481 IV| zbierać,~Jak się na przyszłość niepewną obzierać.~To wam powiadam 482 II| śpiewy, i granie,~W sercu niepokój, a myśli jedynie~Krążą niewolne 483 III| miałem nad ciebie.~A ty, niepomny, że mię starość gniecie,~ 484 IV| losie składa,~A to odmienne, nieprzyjazne rzeczy!~Szczęście więc starsi 485 I| boku,~Lecz łzy, męskiemu nieprzystojne oku,~Kryjąc Stanisław, karci 486 I| uchowa -~Ma lat dwanaście, nieskąpo urody -~Możesz jej czekać, 487 IV| w oku.~ ~Rzewniło matkę niespodziane szczęście,~Lecz nie Halinie 488 IV| Nie wierzy słońcu, które niespodzianie~Przed nasze teraz zabłysło 489 III| córkę i dom mój hodował.~Nieszczęście wniesiesz do każdego domu,~ 490 III| patrzy, bo mu świat otworem;~Nieszczęściem jemu najmilsza niewola.~ 491 I| Mnie schyla niemoc i wiek nieużyty,~Nie mam z chudobą poufać 492 III| sobie kołysałem.~Ni mię niewdzięczność, ani harda dusza~Odkryć 493 III| Bronisławę objęła za szyję~I łzy niewinne na jej łonie kryje.~ ~Stanisław 494 III| Nieszczęściem jemu najmilsza niewola.~Tak i na wiosnę ptak okrąża 495 III| Haliny nic już nie zarobię,~Niezdatny ludziom i niemiły sobie;~ 496 IV| tylko, że w okropnym dymie~Nieznani ludzie wiedli je do lasu;~ 497 III| ubogiemu;~Bo ten przed nędzą nigdzie się nie schroni,~Kogo przekleństwo 498 III| weźmie przybysz nie znany nikomu.~Weźmie dobytek krwawo dochowany,~ 499 IV| Zielona ruto na grzędzie!~Nikt cię polewać nie będzie.~ ~ 500 V| Idzie i żona, konicz krówkom niosą;~Naprzód z bławatem szła