Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siarczyste 1
siarczystych 1
sidla 1
sie 459
siebie 12
siede 1
siedza 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
528 nie
459 sie
413 ludmir
349 i
305 w
Aleksander Fredro
Pan Jowialski

IntraText - Concordances

sie

    Akt, Scena
1 Osob | WIKTOR~LOKAJ~RZECZ DZIEJE SIĘ NA WSI, W DOMU P. JOWIALSKIEGO~ ~ 2 1, 1 | wchodzi na scenę, oglądając się na wszystkie strony.~WIKTOR~ 3 1, 1 | diabła mnie było wdawać się z poetą! Z tym szalonym 4 1, 1 | szalonym człowiekiem! (kładzie się na ziemi koło tłumoczka, 5 1, 1 | cierpliwość. - Spocony, napiłeś się nieostrożnie zimnej wody 6 1, 1 | zdrowia.~WIKTOR~zrywając się siada~Ja rozum straciłem? 7 1, 1 | straciłem? ja? - A to mi się podoba!~LUDMIR~Chwała Bogu, 8 1, 1 | LUDMIR~Chwała Bogu, że ci się coś przecie podoba.~WIKTOR~ 9 1, 1 | ubrany jak na redutę, włóczę się od wsi do wsi. Ale na rozum 10 1, 1 | jeszcze raz szalony, kto się wdaje ze stworzeniami nazwanymi 11 1, 1 | prawnuków.~LUDMIR~Więc chcesz się żenić?~WIKTOR~Być może.~ 12 1, 1 | WIKTOR~Powiedz mi, po co ja się włóczę za tobą?~LUDMIR~Twoja 13 1, 1 | ze mną, Wiktorze! Udamy się w odłogiem leżącą krainę, 14 1, 1 | mieć nie mogłem - włóczymy się od karczmy do karczmy. Tam, 15 1, 1 | unieśmiertelni - udał ci się doskonale! Tylko trzeba, 16 1, 1 | stronę - powiedz mi, czego ty się dobrego spodziewasz w twoich 17 1, 1 | na których ciągle kręcimy się i kręcimy do nudzącego 18 1, 1 | nosi nazwisko: kmotr zowie się kmotrem, a łotr łotrem; 19 1, 1 | autorowie wolemy trzymać się kwiecistych nicości - łatwiej 20 1, 1 | wierzbie. A ja, ja głupi, dałem się uwieść jakimiś zamkami.~ 21 1, 1 | był,~LUDMIR~Może uda nam się spotkać z Szandorem.~WIKTOR~ 22 1, 1 | Szandora.~LUDMIR~Przekonasz się, że jest mnóstwo najpiękniejszych 23 1, 1 | głodzie i chłodzie włóczyć się dla jego rycin!~LUDMIR~z 24 1, 2 | złocone komnaty, przenoszę się pod skromne strzechy; tam 25 1, 2 | mundur przywdziewa, tyran się pieści - słowem, wszystko 26 1, 2 | słowem, wszystko zlewa się w kształty przyzwoitości. 27 1, 2 | wzięła. - Ale jakaś para tu się zbliża... Wybaczcie, podsłuchywać 28 1, 3 | wszystkie wykręty na nic się nie przydadzą. Pójdzie za 29 1, 3 | Stary Jowialski nie pyta się, co się dzieje, jak się 30 1, 3 | Jowialski nie pyta się, co się dzieje, jak się dzieje w 31 1, 3 | się, co się dzieje, jak się dzieje w domu, byle tylko 32 1, 3 | bożyszcza, z których śmieje się od lat piędziesięciu po 33 1, 3 | dobrze - byle nie trudnił się niczym, jak tylko swoimi 34 1, 3 | powiadam, że na wotywę dam, jak się raz z tego domu wydobędę. 35 1, 3 | licznego towarzystwa obejść się nie może, przy naszym ślubie, 36 1, 3 | panie Januszu, należałoby się trochę stosować. Je vous 37 1, 3 | romansowym?~SZAMBELANOWA~Zdałoby się,~LUDMIR~na stronie~Romansowa! 38 1, 3 | grobowców. La!~JANUSZ~Na to się nie piszę.~SZAMBELANOWA~ 39 1, 3 | zgryzota sumienia, jak to się dowiedziałam przypadkiem 40 1, 3 | deputatem. - Ale zdaje mi się, że już czas będzie na śniadanie.~ 41 1, 3 | butelka próżna w krzaku - spił się więc obywatel.~SZAMBELANOWA~ 42 1, 3 | obywatel.~SZAMBELANOWA~Niechże się wyśpi.~JANUSZ~Trzeba by 43 1, 3 | znowu! Allons!~Janusz Trzeba się bawić - pan Jowialski cieszyć 44 1, 3 | pan Jowialski cieszyć się będzie.~SZAMBELANOWA~Tym 45 1, 3 | będzie.~SZAMBELANOWA~Tym się Helenie nie podobasz.~JANUSZ~ 46 1, 3 | komedyją... Wybornie!... śmiać się będziemy dzień cały.~SZAMBELANOWA~ 47 1, 3 | cały.~SZAMBELANOWA~Mnie się to nie podoba. C`est ordinaire.~ 48 1, 3 | mówiłaś, że muszę starać się o łaskę pana Jowialskiego?~ 49 1, 3 | jest... No, o tym naradzimy się wszyscy, tylko najpierw 50 1, 4 | będę jak zabity.~Kładzie się pod drzewem.~ODMIANA SCENY~ 51 1, 5 | on, którego umysł nigdy się nad poziom wznieść nie zdoła! 52 1, 5 | natenczas, całym światem ja mu się~stanę!~po krótkim milczeniu~ 53 1, 6 | robić. Chciałabym stosować się ile możności do świata, 54 1, 6 | samotrzask; na hałas wzdrygnęła się Helena~Trzask! - już w klatce; 55 1, 6 | niejakiegoś czasu prawdziwą stała się macochą - bylem się jej 56 1, 6 | stała się macochą - bylem się jej tylko z domu umknęła! 57 1, 6 | Pełno szczygłów i dzwoniec się odzywał, (do Heleny) Ale 58 1, 6 | mogę.~HELENA~Że stosując się do poziomych ustaw społeczeństwa, 59 1, 6 | za mąż.~SZAMBELAN~Zgadzam się z tobą zupełnie w tej mierze.~ 60 1, 6 | Jednak zawsze uśmiejemy się do rozpuku. Ale jak tylko 61 1, 6 | rozpuku. Ale jak tylko ci się nie podoba, nie idź za niego! 62 1, 6 | taka moja rada!~HELENA~Mnie się zdaje, że najlepiej będzie 63 1, 6 | JOWIALSKI~w drzwiach, do żony~Co się odwlecze, to nie uciecze.~ 64 1, 6 | dobry, panie Janie; jak się masz, Helusiu. Cóż tam słychać?~ 65 1, 6 | Gdy szukasz rady, strzeż się zdrady.~HELENA~Między mną 66 1, 6 | Między mną a ojcem tego lękać się nie można.~P. JOWIALSKI~ 67 1, 6 | HELENA~Właśnie dlatego waham się jeszcze i prosiłam o trzy 68 1, 6 | trzy dni do, namyślenia się; a jeżeli dziadunio dobrodziej 69 1, 6 | dobrze.~P. JOWIALSKI~A Jeżeli się oglądasz na to, że jaki 70 1, 6 | że jaki może lepszy trafi się zalotnik - rzecz niepewna. 71 1, 6 | za każdą bajką - i śmieje się zawsze mocno, ale cicho.~ 72 1, 6 | Co też to zawsze uśmiać się trzeba! O, dlaboga! (kładąc 73 1, 6 | albo bardzo mało, toczącą się rozmowę.~HELENA~Jednak, 74 1, 7 | SZAMBELANOWA~zastanowiwszy się w drzwiach~O, tak! najlepiej. 75 1, 7 | który kilka razy starał się przyjść do słowa~Ależ, pani 76 1, 7 | SZAMBELANOWA~O, ja wiem, co się święci, wiem bardzo dobrze...~ 77 1, 7 | Janie.~HELENA~Nareszcie, ja się nie sprzeciwiam - ale dlaczego 78 1, 7 | wyleci wróblem, a wróci się wołem - jak uczy przysłowie.~ 79 1, 7 | skończyć, (do męża) Odezwiejże się waćpan przecie - czego stoisz?~ 80 1, 9 | niegrzeczna.~P. JOWIALSKI~Gniewa się baba na targ, a targ o tym 81 1, 9 | waćpan bałamucisz! Mówi się - plecie, co mu ślina na 82 1, 9 | stój na smyczy!" Trafi się jaki smuklejszy modniś, 83 1, 9 | ty ze smyczy!" Ale jak się nic lepszego nie nadarzy - " 84 1, 9 | Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Ale Janusz wesoły, 85 1, 9 | lubię Janusza; z nim bawię się i śmieję, a śmiać się bardzo 86 1, 9 | bawię się i śmieję, a śmiać się bardzo zdrowo. Jednak nie 87 1, 10| gada.~SZAMBELAN~śmiejąc się~Już widzę, że z czegoś śmiać 88 1, 10| widzę, że z czegoś śmiać się trzeba.~P. JOWIALSKI~Cóż 89 1, 10| razem grać będziemy i śmiać się do upadłego.~SZAMBELAN~śmiejąc 90 1, 10| upadłego.~SZAMBELAN~śmiejąc się głośno~Wszakże mówiłem!~ 91 1, 10| przebrać po turecku, co się najlepiej udało - śpi jak 92 1, 10| dalej?~JANUSZ~Przebierzemy się także wszyscy i wmówimy 93 1, 10| będę?~JANUSZ~Przebierzmy się pierwej, potem urzęda porozdajemy. 94 1, 10| I damy zechcą przychylić się do tej arcydowcipnej zabawy.~ 95 1, 10| Lokaja) Dajże kaftan!~Ubiera się.~P. JOWIALSKA~Co też jegomość 96 1, 10| Turczynką.~P. JOWIALSKA~żegnając się~O, dlaboga!~P. JOWIALSKI~ 97 1, 10| dlaboga!~P. JOWIALSKI~Musisz się zbisurmanić, nic nie pomoże.~ 98 1, 10| JOWIALSKI~Żwawo do niéj, choć się broni! Jejmość zapomniała 99 1, 10| Chodź, Helusiu, przebierzemy się.~JANUSZ~do Heleny~I pani 100 1, 10| Helusia - wszystkie wdzięczyć się będą do niego.~P. JOWIALSKA~ 101 1, 10| wynalazku.~P. JOWIALSKI~Nie masz się co namyślać, rób, jak twój 102 1, 10| Hola! Niech panie przebierą się pierwej, a potem tu go przeniosą 103 1, 10| wszyscy czekać będziemy, się sam obudzi.~SZAMBELAN~ 104 1, 10| sam obudzi.~SZAMBELAN~ się sułtanem obudzi.~JANUSZ~ 105 1, 11| ziewa głośno i przeciągając się~Tom się wyspał, jaż mi w 106 1, 11| głośno i przeciągając się~Tom się wyspał, jaż mi w nosie wierci - 107 1, 11| południa, (ziewa) Austeryja jak się patrzy, me ma co mówić, 108 1, 11| Wszyscy wstają i kłaniają się nisko. Ludmir przeciera 109 1, 11| bo taki nie śpię, patrzam się oczami, (zdejmując turban) 110 1, 11| sceny.~MĘŻCZYŹNI~kłaniając się~Najjaśniejszy panie!~LUDMIR~ 111 1, 11| panie?~LUDMIR~Ta bójcie się Boga, ja nie pan!~JANUSZ~ 112 1, 11| żadnego trapiącego snu, mnie się śniło tylko, z respektem 113 1, 11| więcej nic.~Helena śmieje się,~P. JOWIALSKI~Sen mara, 114 1, 11| tłumoczek-em sy schował, jak się patrzy - i jak sy teraz 115 1, 11| jegomościuniu, bo ja nie wiem, co się ze mną dzieje. - A mnie 116 1, 11| ze mną dzieje. - A mnie się wszycko widzi, że ja zwaryjował 117 1, 11| zwaryjował i że (oglądając się) jestem u Pijarów, na górze, 118 1, 11| sług i poddanych i pytać się o to, co mu nadto dobrze 119 1, 11| Ciszej, ciszej.~LUDMIR~A jak się zowie to królestwo?~JANUSZ~ 120 1, 11| tego nie wymówi. - A mnie się widzi, że wy, państwo, drwicie 121 1, 11| w drodze.~JANUSZ~Któż by się na to odważył - drwić!~SZAMBELAN~ 122 1, 11| będzie?~SZAMBELANOWA~Dopóki się starszym podoba. Vous comprenez?~ 123 1, 11| pan?~MĘŻCZYŹNI~kłaniając się~Pan, pan najjaśniejszy, 124 1, 11| JOWIALSKI~na stronie~Jakby się panem urodził.~JANUSZ~Jeszcze 125 1, 11| powie: nie?~JANUSZ~Zastanów się...~LUDMIR~Ani słowa, bo 126 1, 11| stolik.~W samej rzeczy, mnie się śnić musiało, że byłem szewczykiem... 127 1, 11| JOWIALSKI~na stronie, jakby się obudził~Co, co! przysłowie? - 128 1, 11| stronie, do męża~Niechże się jegomość nie bardzo przysuwa, 129 1, 11| czy te żarty na dobrym się skończą.~JANUSZ~Ja za to 130 1, 11| takie żarty dłużej wystawiać się nie myślę.~LUDMIR~A to co? 131 1, 11| szalony chłopcze? Usuwam się od prostackiej zabawy, wylęgłej 132 1, 12| szynki więcej!~Szturkają się łokciami, nareszcie Szambelan 133 1, 12| długo żyje. Ale przybliż no się, staruszku!~P. JOWIALSKA~ 134 1, 12| prawami w piecu palisz, że się stróżem zowiesz?~P. JOWIALSKI~ 135 1, 12| bez cechy pańskiej ścinać się będą. (do Janusza) A ty, 136 1, 12| wszystko u dworu działo się przyzwoicie.~LUDMIR~I ty 137 1, 12| kto jest ten lub ów i jak się zowie.~LUDMIR~I powiadasz: - 138 1, 12| kieszeni. Ale prawda, on się teraz ze mną dzielić będzie, ( 139 1, 12| do Szambelana) A ty, co się śmiejesz, a nic nie gadasz, 140 1, 12| Czego panowie nawarzą, tym się poddani poparzą.~LUDMIR~ 141 1, 12| Ten urząd jest, samo przez się, przy każdym innym...~LUDMIR~ 142 1, 12| te panie? I tamta, co się znarowiła?~P. JOWIALSKI~ 143 1, 12| miał jednę, a Boże zmiłuj się... (surowo, wstając) Kto 144 1, 12| stronie, Jowialski zdaje się być przeciwnego zdania, 145 1, 12| Chciej pani zostać, nie lękaj się, znam granicę żartu i winne 146 1, 12| sobą, a dusze nasze już się rozumieją.~HELENA~Cóż to 147 1, 12| żądasz?~LUDMIR~Nie trwóż się moją przybraną rolą i zostań. - ( 148 1, 12| Jeszcze tu?~Rozskakują się.~JANUSZ~Odejść nie możemy.~ 149 1, 12| Panie Jowialski, strzeż się jegomość!~P. JOWIALSKI~ku 150 1, 12| mijaj boje.~JANUSZ~cofając się~To szaleństwo! to nadto! 151 1, 12| ręku postępuje. Janusz cofa się za Szambelana, a Szambelan 152 1, 12| Janusza - Jowialski śmieje się.~P. JOWIALSKI~Chodźmy i 153 1, 12| oko przy szparze. - Dawnom się tak nie śmiał.~Odchodzi.~ 154 1, 13| zarzewie z kołem toczącym się zmysłowo w obrębie materyjalizmu, 155 1, 13| I ileż to razy chroniłam się, uciekałam sama ze siebie 156 1, 13| łańcuchem.~LUDMIR~Zdaje się, to: jest, które działa 157 1, 13| niezgłębionej wieczności. Zdaje się, jedynie dla plastyki 158 1, 13| mnie teraz kolej nurzać się w mętnym morzu podziwienia.~ 159 1, 13| skarbem udarowaną. - Jakże się dzieje, że pan Janusz, którego 160 1, 13| za brata - rady moje zdać się mogą; więcej świata widziałem, 161 1, 13| LUDMIR~Kto jestem, pytasz się pani. Ach, gdybym to sam 162 1, 13| proste - splątaną stają się zagadką.~LUDMIR~Cóż nie 163 1, 13| jestżeś nim?~LUDMIR~Nie, źle się wyraziłem; biednym nie jestem, 164 1, 14| co to znaczy?~LUDMIR~Ja się pytam, co to znaczy panu 165 1, 14| rodziców.~JANUSZ~Czy tak bardzo się podobało?~HELENA~Proszę 166 1, 14| Janusza.~JANUSZ~przymuszając się~Jestem ochmistrzem; do mnie 167 1, 14| Niewinnej! Ależ ona staje się wcale winna!~HELENA~Ja tego 168 1, 14| od siebie odchodzę - ja się stałem celem pośmiewiska.~ 169 1, 14| dziadunia...~JANUSZ~Podoba się więc szewczyk Kurek?~HELENA~ 170 1, 14| Panie Janusz!~JANUSZ~Podoba się?~HELENA~I jakim prawem to 171 1, 14| waćpannę kocham, że chcę żenić się z nią, że z kimkolwiek tak 172 1, 14| żadnym sposobem podobać mi się nie mogą!~HELENA~Wszak sam 173 1, 14| nie chciał!~LUDMIR~Wynoś się, Och i Mistrzu!~JANUSZ~Zaraz, 174 1, 14| pałasza.~JANUSZ~cofając się szybko~Poczekaj, hultaju!~ 175 1, 15| mogę prawdziwie utrzymać się teraz od śmiechu. - Sam 176 1, 15| śmiechu. - Sam zaplątał się w swoje sidła; niech w nich 177 1, 15| Przynajmniej tym zemszczę się za tysiączne nieprzyjemności 178 1, 15| dzień cały ze mną bawić się będą?~HELENA~Wychodzi to 179 1, 15| dobrodzieja.~HELENA~I mnie się zdaje, że nie ma potrzeby. 180 1, 15| Wdzięczne imię!~LUDMIR~Co się tyczę - skąd jestem, kto 181 1, 16| wchodzi.~Nie ma!... Gdzież się podzieli? - Rzecz dziwna!... ( 182 1, 16| oknie) O, o!... Nachylają się ku sobie... śmieją się! ( 183 1, 16| Nachylają się ku sobie... śmieją się! (chodzi coraz prędzej) 184 1, 16| chodzi coraz prędzej) Śmieją się!... Jak Boga kocham, śmieją 185 1, 16| Jak Boga kocham, śmieją się!... I wszyscy spokojni... 186 1, 17| dobrodziejko łaskawa, zmiłuj się, radź, ratuj! Co się tu 187 1, 17| zmiłuj się, radź, ratuj! Co się tu dzieje, to nie do wytrzymania!~ 188 1, 17| przezornego, dziesięć razy się cofnął, nim raz naprzód 189 1, 17| dam na piśmie; ale już się stało i o to idzie, jak 190 1, 17| którą kocham, przechadza się po ogrodzie sam na sam z 191 1, 18| SZAMBELANOWA~Powiedz, czego się śmiejesz?~SZAMBELAN~O! przepraszam. 192 1, 18| Śmiechu tu nie ma, wkradł się w dom jakiś człowiek...~ 193 1, 18| sposób, nie mówię: podobania się, ale zajęcia Heleny.~SZAMBELAN~ 194 1, 18| SZAMBELAN~A więc dobrze, jak się podoba.~Chce odejść.~JANUSZ~ 195 1, 18| prowadząc do okna~Przypatrz się - przypatrz!~SZAMBELAN~Ha!...~ 196 1, 19| dobrodziejko, pani łaskawa, zmiłuj się nade mną, radź!~SZAMBELANOWA~ 197 1, 19| Woda!" - krzyczą... Zrywamy się - woda już w sieni - noc 198 1, 20| mości dobrodzieju! Zmiłuj się, pozwól, niech się to wszystko 199 1, 20| Zmiłuj się, pozwól, niech się to wszystko już skończy; 200 1, 20| chciałeś"!~P. JOWIALSKI~śmiejąc się~Jakiegoś piewka nawarzył, 201 1, 20| zaczynam:~Rada małpa, że się śmieli,~Kiedy mogła udać 202 1, 20| prawo,~Z dołu, z góry,~ się ukrop puścił z rury.~Ciepło - 203 1, 20| zwroty,~Figle, psoty,~ się wody pod nią mącą!~Ale ciepła 204 1, 20| JOWIALSKI~Uderz w stół, nożyce się odezwą.~JANUSZ~Widzę, że 205 1, 20| P. JOWIALSKI~Nie gniewaj się, nie gniewaj. Wiesz, że 206 1, 20| Helena w takim znajdowała się towarzystwie. C`est mal.~ 207 1, 20| tylko u Francuzów trafiają się przykłady nadzwyczajnej 208 1, 20| jestem nowym katem.~- Proszę się nie żenować - łotr grzecznie 209 1, 20| mnie wieszają, nie poznam się na tem!~P. JOWIALSKA~Bodajże 210 1, 20| bawi, albo raczej stosuje się do twojego żądania. Wszakże 211 1, 20| chciałeś, aby Helusia odsunęła się od tego żartu. Tak, dobrze?~ 212 1, 20| muszę cierpieć. Ale proszę się zastanowić, że tu coraz 213 1, 20| więcej drew.~JANUSZ~Porwał się na mnie do pałasza!~P. JOWIALSKI~ 214 1, 20| Rozumie on dobrze teraz, co się z nim dzieje, ale zawsze 215 1, 20| pomagaj do zabawy, bo ja bawić się lubię. Każde zaś uchybienie 216 1, 21| a wielki ochmistrz pyta się o swojego pana, sułtana 217 1, 22| Stróżu pieczętarzu, ckni mi się.~P. JOWIALSKI~Cóż rozkażesz?~ 218 1, 22| LUDMIR~Baw mnie! (wyciąga się na dwóch krzesłach) Och 219 1, 22| LUDMIR~do Janusza~Zapominasz się w usłudze, każę cię w śniegach 220 1, 22| Najczęściej sprzeczka z niczego się wznieci,~Jak to między małżeństwem 221 1, 22| żona prawdę mówi, a mąż się nie myli.~P. JOWIALSKA~O, 222 1, 22| chłopiec trzy basy.~Ledwie się strzepnął i skarbem nabytym~ 223 1, 22| Rozważywszy sobie,~Coś się w głowę skrobie. -~Nie tylko 224 1, 22| ojcowskiemu. Staraliście się zabawić Mnie wszelkimi sposobami 225 1, 22| wszelkimi sposobami i trzymając się rzetelnej średnicy, zaspokoiliście 226 1, 22| Zadziwienie powszechne.~Dziwicie się, innym językiem przemawiam 227 1, 22| mogąc słowa wymówić, cofa się krok, Ludmir za nim; za 228 1, 22| JOWIALSKI~odurzony kłania się, serio~Najjaśniejszy panie! ( 229 1, 23| uderzyło w oczy, spytał się o paszport - paszportu nie 230 1, 23| LOKAJ~Dlatego wójt pyta się, co pan każe z nim zrobić.~ 231 1, 24| sami, Wiktor.~WIKTOR~cofa się z zadziwienia, potem po 232 1, 24| Jestem niczym. Ale zowie się Wiktor. Podróżowałem, diabli 233 1, 24| przysłowie mówi:~Cygan świadczy się swoimi dziećmi.~LUDMIR~Ja 234 1, 24| on - malarstwa; ja zowie się Ludmir, on - Wiktor; resztę, 235 1, 24| spałem w ogrodzie, ale dałem się przenieść, aby nie psuć 236 1, 24| wąsem potrząsa.~SZAMBELAN~Ja się cieszę.~P. JOWIALSKI~Nie 237 1, 24| JOWIALSKI~Nadto dobrze bawiliśmy się, nie znając się, abym, poznawszy, 238 1, 24| bawiliśmy się, nie znając się, abym, poznawszy, zezwolił 239 1, 24| drugich) Ma na sercu, że mu się nie powiodło. A mnie się 240 1, 24| się nie powiodło. A mnie się zdaje, że się bardzo powiodło. - 241 1, 24| powiodło. A mnie się zdaje, że się bardzo powiodło. - Nareszcie, 242 1, 24| JOWIALSKI~Chodźmy rozbisurmanić się teraz. - Panie Janie, pokaż 243 1, 25| krótkim milczeniu, rozśmiawszy się) Pewnie, że nikt nie potrafi. ( 244 1, 25| czy kaduk nadal, (śmieje się) ani rusz! (przymierza patyki) 245 1, 26| szukała, potem, oparłszy się na poręczy krzesła, patrzy 246 1, 26| SZAMBELAN~przypatrując się swojemu kijkowi~Jeszcze 247 1, 26| krótkim milczeniu) Podoba ci się więc?~HELENA~Kijek?~SZAMBELAN~ 248 1, 26| pojęcie dobrego, nie podobałby się taki człowiek?~SZAMBELAN~ 249 1, 26| wiemy.~HELENA~Ale możemy się dowiedzieć.~SZAMBELAN~Nic 250 1, 26| łatwiejszego.~HELENA~Starać się będę poznać go dokładnie.~ 251 1, 26| dokładnie.~SZAMBELAN~Staraj się, moja córko, dokładnie.~ 252 1, 26| idziesz?~HELENA~Przejdę się po ogrodzie.~SZAMBELAN~Idź, 253 1, 26| Inaczej tu trzeba wziąść się do interesu. Już dłużej 254 1, 26| że ze mną można robić, co się podoba? - Nic z tego! Pójdziesz 255 1, 27| gdy jeden z nich ośmiela się mnie, mnie pod nosem, zalecać 256 1, 27| mnie pod nosem, zalecać się do osoby, którą od dawna 257 1, 27| uważałem.~SZAMBELAN~Zaleca się! Pod nosem! Proszę!~JANUSZ~ 258 1, 27| JANUSZ~Mogę więc spuścić się na jego obietnicę?~SZAMBELAN~ 259 1, 28| LUDMIR~A to co? Włóczę się od kąta do kąta - nikogo 260 1, 28| ucieszne.~LUDMIR~Ty gniewasz się jeszcze, a wcale niesłusznie.~ 261 1, 28| Pustakówki i rozłączenie się z Wiktorem".~WIKTOR~Proszę 262 1, 28| nie wymieniać!~LUDMIR~To się rozumie, to tylko tymczasem. 263 1, 28| Płomieniec.~WIKTOR~śmiejąc się~Szalony!~LUDMIR~Rozdział 264 1, 28| Jowiałskich".~WIKTOR~A Ludmir jak się zwać będzie? Ja go nazwę 265 1, 28| dlatego do Heleny zalecać się trochę, to mi da rozdział 266 1, 28| rozdział XVI.~WIKTOR~Godziż to się?~LUDMIR~Dlaczego nie? Ja 267 1, 28| śmieszność: różnić kochających się wzajemnie.~LUDMIR~Wcale 268 1, 28| wykształcić.~WIKTOR~Podaj się za guwernera!~LUDMIR~Żeby 269 1, 28| WIKTOR~Ludmirze!~LUDMIR~Znowu się gniewasz. - No, już cicho, 270 1, 29| Nie trzeba zanadto oddawać się myślom zbyt bolesnym, jakoby 271 1, 29| a pani do tego zdajesz się zmierzać.~LUDMIR~Przynieś 272 1, 29| już nie ma.~WIKTOR~Śmiejże się teraz, Ludmirze.~LUDMIR~ 273 1, 29| Ludmirze.~LUDMIR~Z czegóż mam się śmiać?~WIKTOR~Wszak zawsze 274 1, 29| WIKTOR~Wszak zawsze śmiałeś się, kiedy ja podobnie zachwycałem 275 1, 29| ja podobnie zachwycałem się pięknością natury.~LUDMIR~ 276 1, 29| teraz dla przypodobania się pani gotów udawać.~LUDMIR~ 277 1, 29| tego.~WIKTOR~Gotów unosić się po najdalszym przestworzu 278 1, 29| autora.~LUDMIR~śmiejąc się głośno, z przymuszeniem~ 279 1, 29| Dzień dzisiejszy zdaje się przeznaczony na same zawikłości, 280 1, 30| WIKTOR~na stronie~Nie gniewaj się, to przypadkiem, prawdziwie 281 1, 30| Zapewne.~SZAMBELAN~Bardzo się cieszę, że jakiś czas zostaniecie 282 1, 30| byłoby skromnością zapierać się talentu, który uszczęśliwia 283 1, 30| wzorów, których podobało się dowcipnie panu Ludmirowi 284 1, 30| WIKTOR~do Ludmira obracając się~A to co? Czy to obelga?...~ 285 1, 30| Wiktora, na stronie~Chcesz się kłócić?~SZAMBELAN~całując 286 1, 30| Bądźże pan łaskaw nie urażać się zbytnią moją śmiałością 287 1, 30| Dziesięć pomaluje! Jemu się już oczy śmieją na wspomnienie 288 1, 30| malowania.~SZAMBELAN~Zatem mogę się spodziewać tej wielkiej 289 1, 30| Wiktora, na stronie~Zmiłuj się, nie zrób jakiej niegrzeczności - 290 1, 30| ci, służę.~WIKTOR~Zmiłuj się pan...~SZAMBELAN~pociągając 291 1, 31| Cóż pani na to?~HELENA~Ja się pytam.~LUDMIR~To jest jeden 292 1, 31| najdziwniejszych oryginałów, jakie się znajdują pod słońcem. Do 293 1, 31| Kto okiem poznaje, myli się często; kto sercem, rzadko 294 1, 31| czym?~LUDMIR~Spodziewałem się zastać tam kogo, z którym 295 1, 31| mogła. Ach, to tak rzadko się wydarza, że powinnaś przebaczyć, 296 1, 31| piękna Heleno, jeżeli ci się natrętnym staję.~HELENA~ 297 1, 31| radośnie~Co słyszę! Skończy się tylko na nadziei?~HELENA~ 298 1, 31| nie macocha, która upiera się rzucić mnie koniecznie w 299 1, 31| granic miłości trzeba, aby się twojej godną stała. - Ale 300 1, 31| mieć nie można; któż by się nie pokusił o tak wielkie 301 1, 31| smutek, którym pan zdajesz się mieć duszę zranioną.~LUDMIR~ 302 1, 31| że nie mam władzy wyrwać się z miesc uświetnionych przytomnością 303 1, 31| jak obok siebie mieścić się mogą; i najsłodsza rozkosz, 304 1, 32| wyprowadziłeś! Co też ja się nie naśmiałem z kłopotów 305 1, 32| JOWIALSKI~No, nie gniewaj się, Małgosiu; ty jesteś feniksem, 306 1, 33| gwałtownie! Zamkniejcie się, oczy; nie poglądajcie w 307 1, 34| odmawiam.~JANUSZ~Zastanów się pani, że pani Szambelanowa...~ 308 1, 34| Ślachetniej byłoby pierwej starać się o moję niż o jej przychylność 309 1, 34| macochą.~JANUSZ~Zdawało mi się, że godnie miesce matki 310 1, 34| czasu.~JANUSZ~Nie starałżem się podobać wszelkimi sposobami?~ 311 1, 34| wieś.~JANUSZ~Rozumiem, co się dzieje.~HELENA~Cóż się dzieje?~ 312 1, 34| co się dzieje.~HELENA~Cóż się dzieje?~JANUSZ~Ale, panno 313 1, 34| rozmowę.~JANUSZ~Zastanów się, że ten awanturnik...~HELENA~ 314 1, 34| ty, ty, Heleno, dajesz mu się bałamucić.~HELENA~Bałamucić?~ 315 1, 35| tabularny czysty - krzywią się, przeglądają, przenicują. 316 1, 35| majątek w karty, staniesz się ofiarą prześladującego losu 317 1, 35| prześladującego losu i łatwo się podobasz. Ja mam rozum i 318 1, 35| Przeklęcie! szczypałbym się, gryzłbym sobie palce ze 319 1, 36| w głąb sceny) Panie, jak się zowiesz, można tu koni dostać 320 1, 36| Panie, ja grzecznie pytam się po raz trzeci...~JANUSZ~ 321 1, 36| raz trzeci...~JANUSZ~Pytaj się waćpan furmana o konie, 322 1, 36| odpowiadać.~JANUSZ~Jak mi się podobać będzie.~WIKTOR~O, 323 1, 36| grzecznie.~WIKTOR~Pójdę, jak mi się podoba.~JANUSZ~Czego waćpan 324 1, 36| daj mi pokój.~WIKTOR~Ja się pytam, co znaczy to: "z 325 1, 37| SZAMBELAN~wbiegając~Co się tu dzieje?~SZAMBELANOWA~ 326 1, 37| Jegomość!~WIKTOR~wstrzymując się~Gdybym nie uważał na przytomność 327 1, 37| SZAMBELAN~przez okno~Kłócą się! Chcą się bić! -~WIKTOR~ 328 1, 37| przez okno~Kłócą się! Chcą się bić! -~WIKTOR~Nie, do tego 329 1, 37| tego stopnia nie zapomnę się nigdy. Racz pani przebaczyć, 330 1, 37| pani przebaczyć, uniosłem się w jej przytomności; wyznaję 331 1, 37| do Janusza) Zobaczymy się!~JANUSZ~Zobaczysz się, zobaczysz, 332 1, 37| Zobaczymy się!~JANUSZ~Zobaczysz się, zobaczysz, wiem z kim.~ 333 1, 37| karczemne obyczaje? Wstydź się waćpan! Ten pan pierwszy 334 1, 38| klatki.~P. JOWIALSKI~Któż się kłóci? Od fuków przyszło 335 1, 38| boli głowa.~WIKTOR~Uniosłem się zanadto, to prawda.~P. JOWIALSKI~ 336 1, 38| dmuchnął: - Hola! -~Stała się jego wola.~- O co idzie, 337 1, 38| każdy sobie:~- Przedrzeźniał się mej osobie.~- Moi panowie -~ 338 1, 38| Indor powie -~Niepotrzebnie się czubiło,~Przedrzeźniania 339 1, 38| figle!~LUDMIR~do Wiktora~Cóż się stało?~SZAMBELANOWA~do Janusza~ 340 1, 38| czyńmy gomonu. Nie pytając się, o co poszło - zgoda, panowie!~ 341 1, 38| nie zawsze prawda - co się prawdziwym wydaje. A choćby 342 1, 38| zatrzymać Wiktora, który mu się wyrywa. - Zostając ostatni:~ 343 1, 39| krótkim milczeniu, oglądając się) Cóż tak rozmyślasz?~LUDMIR~ 344 1, 39| Nie; Jowialski nie udał ci się zupełnie - nie ma tego uśmiechu 345 1, 39| WIKTOR~Jeszcze włos, a w tył się wywróci.~LUDMIR~Zróbże jej 346 1, 39| LUDMIR~Helena podoba mi się.~WIKTOR~A mnie nie.~LUDMIR~ 347 1, 39| mnie nie.~LUDMIR~Ja bym się z nią ożenił.~Wiktor kładzie 348 1, 39| Wiktor kładzie ołówek, obraca się i patrzy mu w oczy. Ludmir 349 1, 39| oczy. Ludmir wykrzywiając się~A!! (chodzi znowu) Nie cierpię, 350 1, 39| wytrzyszczy!~Wiktor śmieje się coraz mocniej za każdym 351 1, 39| słowem Ludmira.~O, śmiej się, śmiej - jeszcze lepiej! 352 1, 39| WIKTOR~Jakże? chciałbyś się ożenić? Tak - ex abrupto, 353 1, 39| mi, dlaczego nie miałbym się ożenić?~WIKTOR~Czy ty żartujesz?~ 354 1, 39| znowu.~WIKTOR~Nie dziwiłbym się, gdybym mógł przypuścić 355 1, 39| przypuścić podobieństwo, że ci się podobała.~LUDMIR~Dlaczegóż 356 1, 39| śklankę wody, ta miałaby ci się podobać?~LUDMIR~Śmiesznym 357 1, 39| uporu nie ma, wszystko da się zrobić.~WIKTOR~Ale choćby 358 1, 39| nie będzie.~LUDMIR~Jeżeli się podobam...~WIKTOR~Ma rodziców.~ 359 1, 39| zębów.~LUDMIR~Ale trafiają się jednak przypadki.~WIKTOR~ 360 1, 39| nasze dzieci. Ona trudni się gospodarstwem - ja piszę. 361 1, 39| twoję córkę wydajesz? z kim się twój syn żeni? - Bodaj to 362 1, 39| Bodaj to być poetą! Kocha się, żeni, obejmuje rządy domu, 363 1, 39| Chciałbyś szczerze, aby mi się udało?~WIKTOR~Dlaczegóżbym 364 1, 39| Jowialski uwieńczony unosić się będzie na lekkiej chmurze; 365 1, 39| wyszczerzonymi zębami, jeśli się nie mylę.~WIKTOR~Podobno, 366 1, 39| Podobno, że tak.~Śmieją się obadwa.~LUDMIR~Jowialscy 367 1, 39| Jowialscy nadchodzą; cofniej się wgłąbsz, popraw niektóre 368 1, 39| prędko zbiera rysunki, cofa się wgłąbsz sceny, przypatruje 369 1, 39| wgłąbsz sceny, przypatruje się i klęczący przy krześle 370 1, 40| przeczytać co z dzieł swoich. Ja się znam trochę.~LUDMIR~Przeczytać 371 1, 40| wydrukujesz to dzieło?~LUDMIR~To się rozumie.~P. JOWIALSKI~ściskając 372 1, 40| pokazując żonę~Za jednę będzie się trochę gniewać.~LUDMIR~Oho!~ 373 1, 40| latać nie może. -~kłaniając się z pierwszym następującym 374 1, 40| JOWIALSKA~Boże, zmiłuj się! co też jegomość dalej na 375 1, 40| brodę~No, no, nie gniewaj się, Małgosiu - ty jesteś motylkiem, 376 1, 40| dokładnie, będziemy wspierać się wzajemnie, my autorowie. 377 1, 40| prosi w pokorze:~- Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,~ 378 1, 40| mu na nos kapie.~Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.~ 379 1, 41| twoją Małgosią razem, to się bardzo mylisz, (po krótkim 380 1, 41| mego nie daruję - zemścić się muszę. Siedziałem ja w kozie, 381 1, 41| być nie mogę. - Schowam się w ogrodzie i tam, choćbym 382 1, 42| jest?~WIKTOR~Inaczej mają się rzeczy.~SZAMBELAN~Proszę 383 1, 42| nie wspominać, bo zaraz mi się słabo robi!~WIKTOR~I ja 384 1, 42| po niczemu, o wódkę nikt się nie spyta - nikt nie chce 385 1, 42| wydrze.~SZAMBELAN~cofając się~Oho, ho!~WIKTOR~Panie szambelanie! 386 1, 42| dla mnie los nie zmieni się przez to - zemsta mnie czeka, 387 1, 42| będę.~SZAMBELAN~cofając się~Pan się zapalasz.~WIKTOR~ 388 1, 42| SZAMBELAN~cofając się~Pan się zapalasz.~WIKTOR~porywając 389 1, 42| Ludmir.~WIKTOR~oglądając się~Jest - (wstrząsając mocno 390 1, 42| niebezpieczny! - Strzeżcie się! - Bo biada wam, biada! 391 1, 43| barbarzyńskiego. - Jakże mi się nogi trzęsą! (siada) "Tajemnica" - 392 1, 43| co wiem pewnie, to - że się boję potężnie.~ 393 1, 44| JANUSZ~Ludmir nie kryje się z tym, że mu się Helena 394 1, 44| nie kryje się z tym, że mu się Helena podobała. Panna Helena 395 1, 44| że młody człowiek stara się podobać młodej pannie - 396 1, 44| du tout.~SZAMBELAN~Bójcie się Boga!...~SZAMBELANOWA~Mój 397 1, 44| JANUSZ~Ludmir wkręca się zręcznie w łaskę pana Jowialskiego.~ 398 1, 44| Diabła pomoże! (oglądając się) Ludmir jest człowiek niebezpieczny. - 399 1, 44| Przestrzegam was - strzeżcie się - Ludmir człowiek niebezpieczny - 400 1, 44| człowiek niebezpieczny - lękam się zemsty. - Biada wam!" - 401 1, 44| SZAMBELAN~Nic ważnego - ile mi się zdaje, bo także nie był 402 1, 44| nieszczęścia, aby koniecznie adai się ze swoim odkryciem do tego 403 1, 44| niebezpieczny; sam zaś uzbroję się dla osobistego bezpieczeństwa.~ 404 1, 45| złożyć papiery. Dowiemy się przynajmniej, co to za 405 1, 46| drzwiach Szambelanową, nisko się ukłonił.~Kaducznie z góry 406 1, 46| Wiktorze! Wiktorze!... Gdzież się podział? - Z Jowialskim 407 1, 46| nim uprzedzeń, tyczących się majątku i urodzenia. Kilka 408 1, 47| Heleny, która wzdrygnęła się na jego głos) Pięknie dla 409 1, 47| czarnoksięską tknięty, innym się stałem, jak byłem dotąd.~ 410 1, 47| LUDMIR~To wkrótce okazać się musi.~HELENA~z trwogą~Wkrótce? 411 1, 47| napojony trucizną, rzuciłem się... rzuciłem...~HELENA~Gdzie? 412 1, 47| przebóg!~LUDMIR~Rzuciłem się na bryczkę i kazałem jechać, 413 1, 47| na stronie) Potknąłem się podobno.~HELENA~I dokąd? 414 1, 47| dokąd? dokąd?~LUDMIR~Udałem się w najniedostępniejsze góry.~ 415 1, 47| ni spoczynku!... Błąkałem się po urwiskach; nieraz jak 416 1, 47| nieraz jak widmo stawałem się w nocy przestrachem spokojnych 417 1, 47| honoru nie spodziewałem się wcale.~HELENA~Za kwadrans 418 1, 47| niebezpieczny - strzeżcie się - gdyż biada wam, biada!"~ 419 1, 47| przeklęty!~HELENA~Vandyk się więc zowie?~LUDMIR~I gdzież 420 1, 47| Zniknął.~LUDMIR~Zemścił się.~HELENA~Właśnie, wspominał 421 1, 47| wiecznego rozstania nie waham się wyznać, nie sam jeden 422 1, 47| twoją drogą głową. - Oby się stać mogły niezłomną tarczą! 423 1, 48| kłopotem nabawić, ale ci się nie udało; więcej zyskałem, 424 1, 48| Helena kocha. - Czegóż mam się lękać? Każą stawić mi się 425 1, 48| się lękać? Każą stawić mi się przed władzą miescową - 426 1, 48| kto wie... Janusz mścić się będzie... ma za co... W 427 1, 49| łopatce?~LUDMIR~cofając się~Za pozwoleniem...~SZAMBELANOWA~ 428 1, 49| łopatce znak myszy, pytam cię się wyraźnie raz jeszcze.~LUDMIR~ 429 1, 49| jest.~SZAMBELANOWA~rzucając się na szyję~Syn! syn mój!~LUDMIR~ 430 1, 49| Heleną.~LUDMIR~Nie dziwuj się, matko, że skąpo wyrażam 431 1, 49| SZAMBELANOWA~Wszak Helena ci się podobała?~LUDMIR~Kocham 432 1, 49| przeciwną?~LUDMIR~Spodziewam się.~SZAMBELANOWA~Niechże cię 433 1, 50| Szambelan, przy szpadzie, cofa się kilka kroków, zobaczywszy 434 1, 50| stronie~Pójdę poskarżyć się jegomości.~SZAMBELANOWA~ 435 1, 51| wychodzę, bo nie wiem, czy się smucą, czy się weselą.~SZAMBELAN~ 436 1, 51| wiem, czy się smucą, czy się weselą.~SZAMBELAN~Smucą 437 1, 51| weselą.~SZAMBELAN~Smucą się.~SZAMBELANOWA~Weselą się! 438 1, 51| się.~SZAMBELANOWA~Weselą się! Oto jest Charles, mój syn, 439 1, 51| waćpani teraz rozśmiejesz się czasem i drugim za złe wesołości 440 1, 51| Wszystko? - Kochany synek! I ja się cieszę, że się znalazł.~ 441 1, 51| synek! I ja się cieszę, że się znalazł.~P. JOWIALSKI~Bardzo 442 1, 51| znalazł.~P. JOWIALSKI~Bardzo się cieszę, że z nami zostaniesz.~ 443 1, 52| mam nazwać?~LUDMIR~śmiejąc się~Nie Szandor - żarty to były 444 1, 52| naglijcieże na nią. - Wiecie, jak się od tego wyprasza. Dajcież 445 1, 53| panią.~LUDMIR~do Wiktora~Cóż się z tobą działo?~WIKTOR~Zabrałem 446 1, 53| przestraszyłem Szambelana i schowałem się w ogrodzie, ale przez ciekawość 447 1, 53| nie wpada.~WIKTOR~I proszę się, przekładam rzecz całą - 448 1, 53| dokuczyłeś!~WIKTOR~Niech się przynajmniej tym pocieszę.~ 449 1, 53| WIKTOR~Ten człowiek w czypku się urodził - a mnie...~P. JOWIALSKI~ 450 1, 53| dusze nasze zrozumiały się od pierwszego dotknięcia. 451 1, 53| mnie, że waćpan ośmielasz się żądać, abym z krzywdą własnego 452 1, 53| Widzę, że wszyscy bawili się i bawią dotąd moim kosztem.~ 453 1, 53| rzeczy, mój panie. Nie turbuj się, i ty znajdziesz żonę, bo 454 1, 53| potem,~Lekkim zbliżywszy się lotem,~Nuci, śpiewa, bawi,~ 455 1, 53| swoim zwyczajem~Wdzięczy się nawzajem.~Zięba nadobnej 456 1, 53| myśląc więc wiele~Posunął się śmiele;~Lecz ledwie przy 457 1, 53| Póki mi trzeba podobać się komu. -~Choć westchnął czyżyk 458 1, 53| Wspomniał o prosie;~Wziął się do niego. Lecz - o, smutny 459 1, 53| Niejeden jest czyżykiem, co się dziś ożenił.~P. JOWIALSKA~


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL